sobota, 2 czerwca 2012

Serce Łodzi


Po kilkudziesięciu latach na wieżę łódzkiej archikatedry powrócił dzwon. W piątek 60-tonowy dźwig podniósł ważący 2,5 tony instrument na wysokość 30 metrów i wstawił przez otwór zegarowy do wieży. 10 czerwca łodzianie po raz pierwszy usłyszą jego bicie.
Dzwon katedralny, zwany łódzkim "Zygmuntem", był symbolem miasta, darem łodzian z 1911 roku. Był wówczas drugim co do wielkości dzwonem w Polsce - po dzwonie Zygmunta na Wawelu. W jego uroczystym poświęceniu uczestniczyło 60 tys. osób.
W 1918 roku niemieccy okupanci chcieli go zarekwirować i przetopić. Wówczas w obronie dzwonu wystąpili łodzianie; przez kilka dni i nocy okupowali plac kościelny i dzwonnicę, dopóki Niemcy nie zrezygnowali z przetopienia, zażądali jednak okupu - metali równych wagą "Zygmuntowi". Łodzianie złożyli o 400 kg więcej mosiądzu, cynku, cyny, miedzi i ołowiu niż ważył dzwon. Ocalony w I wojnie światowej "Zygmunt" padł jednak ofiarą Niemców podczas II wojny światowej i prawdopodobnie został przetopiony na potrzeby wojska.
Kilka lat temu powstał pomysł na przywrócenie łódzkiej archikatedrze zrabowanego dzwonu. W Łodzi ruszyła społeczna zbiórka funduszy na jego odtworzenie. Organizatorzy akcji zorganizowali też wśród łodzian dyskusję na temat nazwy nowego dzwonu. Wybrano "Serce Łodzi".




W piątek dzwon wrócił na wieżę archikatedry. Nie jest jednak wierną repliką "Zygmunta", bo - jak mówił kilka miesięcy temu proboszcz parafii archikatedralnej ks. prałat Ireneusz Kulesza - "zmieniła się Łódź, zmieniły czasy". Uroczystości związane z przybyciem dzwonu do archikatedry i jego chrztem były wzorowane na tych, jakie odbyły się 100 lat wcześniej. "Serce Łodzi", o średnicy 1,6 m i wadze ok. 2,5 tony, wyruszyło do katedry z ul. Piotrkowskiej 217, gdzie kiedyś mieściła się fabryka J. Johna, w której odlano skradzionego później "Zygmunta". Dzwon, w asyście konnego oddziału straży miejskiej, jechał na wozie ciągniętym przez sześć koni.
Chrzest "Serca Łodzi" odbył się przy polowym ołtarzu przed katedrą, gdzie później celebrowana była msza św. Chrzest był jednak nieco inny niż ten sprzed stu lat. "Zygmunt" był bowiem namaszczony olejem krzyżma, zgodnie z obowiązującą wówczas przedsoborową liturgią. W niedzielę arcybiskup metropolita łódzki Władysław Ziółek tylko poświęcił "Serce Łodzi".


Podczas piątkowej uroczystości mówił, że dźwięk dzwonu odmierza czas, gromadzi ludzi na sprawowaniu czynności liturgicznych, przypomina ważne wydarzenia.
Dzwon będzie rozbrzmiewał w wyjątkowych sytuacjach, związanych m.in. z wielkimi wydarzeniami historycznymi oraz uroczystościami kościelnymi, ale nie tylko katolickimi - ma bić też Żydom, prawosławnym i protestantom, których duchowni brali udział w piątkowej uroczystości. Po raz pierwszy "Serce Łodzi" zabije 10 czerwca podczas Diecezjalnego Święta Eucharystii.
Oprócz dzwonu na archikatedralnej wieży zawisną dwie sygnaturki - mniejsze dzwony, ufundowane przez darczyńców. Zastąpią sygnaturkę zniszczoną podczas pożaru łódzkiej katedry, który wybuchł kilkanaście lat temu.
Zanim dzwon został podniesiony na wieżę ponad 30 dzieci reprezentujących cztery wyznania otrzymało legitymacje jego strażników. Do ich obowiązków będzie należeć m.in. dbanie o to, aby za 60 lat obrócić dzwon o 60 stopni. Wtedy też powinni przekazać obowiązki swoim następcom.

Komitet budowy bazyliki archikatedralnej św. Stanisława Kostki przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi, powstał w 1895r.
W składzie owego komitetu byli najwięksi łódzcy fabrykanci, między innymi:
- Juliusz Teodor Heinzel
- baron Hohenloes
- Edward Herbst
- Juliusz Kunitzer
- Józef Richter
- Adolf Hofrichter
Konkurs na projekt kościoła w 1898 roku  wygrała niemiecka firma "Wende & Zarske".
Z firmą współpracował słynny berliński architekt Emil Zellmann, który był współautorem w/w projektu. 



Konkurs jednak wywołał wiele kontrowersji wśród łódzkich katolików, którzy nie chcieli aby ich kościół był budowany przez protestantów.
Ostatecznie katolicy postawili na swoim i sporządzenie nowego projektu zlecono wiedeńskiemu architektowi Siegfredowi Sternowi, który przy współpracy z polskimi architektami dokończył projekt.
Budowę rozpoczęto w 1901r na rogu ulic Piotrkowskiej i Placowej, trwała ona w sumie kilkanaście lat, gdyż wciąż była przerywana różnymi czynnikami.
Warto było jednak czekać na ukończenie tej wspaniałej budowli, sama bryła wzorowana na katedrze Notre Dame w Chartres, saksońskie witraże, czy główny ołtarz który ufundował baron Heinzel, robią naprawdę duże wrażenie.
fot. Monika Czechowicz
      Foto Polska
      i inne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz