czwartek, 10 października 2013

Łódź Design Festiwal: design kreuje Łódź

Ostatnio prestiżowy magazyn "Wallpaper" nazwał łódzki festiwal największą tego typu imprezą w tej części Europy. To bez wątpienia święto designu w naszym kraju. A dla samej Łodzi to szansa na zerwanie z łatką miasta, w którym nic się nie dzieje.
- Must have to jeden z naszych najważniejszych projektów i nasza wystawa eksportowa, która wzbudza bardzo duże zainteresowanie wszędzie tam, gdzie ją pokazujemy – mówi Aleksandra Kietla dyrektor działu promocji ŁódźDesign Festival. - Poza tym od lat staramy się pokazać, że design nie jest czymś abstrakcyjnym i niedostępnym. Projekty nagrodzone w ramach "must have" są tego dowodem – dodaje Kietla.
Dziś festiwal to impreza o międzynarodowym zasięgu, która cieszy się naprawdę sporym zainteresowaniem widzów. W ubiegłym roku na festiwalu gościło około 45 tys. osób, a wszystkie dotychczasowe edycje zgromadziły ponad 200 tys. odwiedzających. Do Łodzi przyciągają ich "duże nazwiska" zapraszanych gości, jak w tym roku Davida Carsona, amerykańskiego grafika projektującego m.in. dla Microsoftu i MTV.
Łódzka impreza stała się też obowiązkowym punktem w kalendarzu krytyków, projektantów i producentów, słowem całej branży. Dlatego chyba spokojnie możemy mówić o tym, że łódzki festiwal to polskie święto designu. Tym bardziej, że prestiżowy magazyn "Wallpaper" nazwał niedawno łódzką imprezę najważniejszym tego typu wydarzeniem w tej części Europy.
Jakie to ma znaczenie dla samego miasta?
Organizatorzy imprezy na swoich stronach internetowych piszą tak: "Zawsze zlokalizowany w łódzkich pofabrycznych halach, festiwal, przywołuje wspomnienie dawnej świetności, która upadła równie szybko, jak się rozwinęła, niezwykłej przedsiębiorczości ludzkiej i etosu pracy stojącego u podstaw dynamicznego rozwoju Łodzi w XIX wieku. Niegdyś metropolii przemysłowej. Teraz miasta budującego swoją nową tożsamość w oparciu o kreatywność".
Rzeczywiście, Łódź od lat stara się zerwać z negatywnym wizerunkiem miasta. Również od kilku lat miasto promuje się hasłem "Łódź kreuje", bezpośrednio odnoszącym się do łódzkiej awangardy lat 20. i 30. na czele z Władysławem Strzemińskim i Katarzyną Kobro, współtwórcami kolekcji miejscowego Muzeum Sztuki. Miasto przyjęło też strategię promocyjną, która zakłada nawiązywanie m.in. do tradycji filmowej, ale i designu. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że Łódź wręcz potrzebuje festiwalu designu, żeby zerwać z niechcianą łątką miasta bez perspektyw.
"Jeśli zlekceważymy nasz potencjał, skorzystają na tym inni. A przecież to dla Łodzi. niesamowita promocja - nie tylko miasta, ale też wszystkich uczelni. Profesorowie i wykładowcy z wydziałów projektowania z całej Polski przyjeżdżają na festiwal designu i bardzo go chwalą" – mówił po ubiegłorocznej edycji festiwalu w wywiadzie dla lokalnej mutacji "Gazety Wyborczej" dr Krzysztof Chróścielewski, prodziekan Wydziału Wzornictwa i Architektury Wnętrz Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. - "Festiwal może wzmocnić markę Łodzi i jej prestiż" – dodał prodziekan.
I w swoich opiniach nie jest osamotniony.
It’s all about humanity – Łódź Design Festiwal 2013
Jak co roku Łowcy Dizajnu są ambasadorem ŁDF 2013:
Dzisiaj, jak nigdy dotąd, projektowanie przesiąknięte jest humanizmem i zmierza ku egalitaryzmowi. Design, odchodząc od elitarnych koncepcji estetycznych,przestaje kojarzyć się z luksusem i snobizmem. Zaczyna otwierać się na ludzi i ich problemy. Projektanci coraz częściej wykorzystują swoje umiejętności, by szukać rozwiązań dla rodzin i młodych osób w chronicznym kryzysie, przeprojektowują system więziennictwa, zajmują się starzeniem się społeczeństwa, uświadamiają ludziom ich wpływ na zanieczyszczenie środowiska i wskazują konkretne sposoby na jego zmniejszanie. Tak oto, projektowanie przeżyło ewolucję – z „formy podążającej za funkcją” do „projektowania jako narzędzia do rozwiązywania problemów”- 
Małgorzata Żmijska, Dyrektor Programowa Łódź Design Festival

źródła:
Maciej Stańczyk. Onet.

Brama Chaima i Gersza

Ulica Narutowicza 32.
Fot. Monika Czechowicz