Budynek
wzniesiony w roku 1905 dla kupca Alberta
Schülde na posesji zakupionej w 1904 roku.
"Czas", kalendrz informacyjno-adresowy, rok 1906.
Albert
Schülde, urodzony w Elblągu w roku 1856, zmarł w Łodzi w 1934.
"Ilustrowana Republika", rok 1934.
Właściciel składu
farb, chemikaliów i towarów kolonialnych przy ulicy Piotrkowskiej 30, pochowany
wraz z żoną Juttą (Józefą) na Starym Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim przy
ulicy Ogrodowej. Pozostawił ośmioro dzieci.
Piotrkowska 30/32, dzisiaj.
"Lodzer Informations und Hause Kalender", 1914.
Rodzina Schüde spokrewniona była ze
znanym łódzkim przedsiębiorą budowlanym Johannesem Wende, a poprzez niego z
właścicielem warsztatu witrażowniczego Richardem Schleinem.
Na
tyłach domu wzniesiono pomieszczenia gospodarcze i magazyn, do których
właściciel przeniósł swój skład towarów. W latach międzywojennych firmę prowadzili
Maksymilian i Albert Schülde syn jako „A. Schülde, właściciele Bracia Schülde”.
"Ilustrowana Republika", rok 1928.
Albert Schülde syn mieszkał przy ulicy Piotrkowskiej 224/226.
Piotrkowska 224/226.
Księga adresowa m. Łodzi, rok 1937-1939.
Po
śmierci Alberta Schülde posesja przy dawnej ulicy Południowej została odziedziczona przez jego ośmioro dzieci.
Rodzina zamieszkiwała dom do końca II wojny światowej.
W
1946 roku budynek został przejęty przez władze państwowe i przekazany w
użytkowanie Łódzkim Zakładom Remontowo-Montażowym Przemysłu Lekkiego.
W
1954 roku dokonały one przekształcenia parteru i adaptacji poddasza na lokale
mieszkalne. Obiekt w tym czasie przeznaczony był do rozbiórki.
W 1961 roku
przekazano go Instytutowi Włókiennictwa, który umieścił w nim Biura Oddziału
Doświadczalnego, przeprowadzając kolejne przeróbki. Dokonano jednocześnie
podziału posesji na dwie części – w części tylnej przebudowano budynki
gospodarcze na mieszkania, willę w części frontowej oddzielono parkanem od
drogi przejazdowej i dobudowano obok garaże.
W
1983 roku część frontową z willą sprzedano prywatnemu właścicielowi, który
dokonał dalszych zmian usuwając hełm wieży frontowej i werandę od strony
północnej.
Około
roku 2004 kolejny właściciel przekształcił budynek prywatny w dom akademicki.
Elewacje
poddasza i piętra wraz ze szczytami udekorowane są piękną imitacją konstrukcji
szkieletowej z drewnianymi belkami malowanymi na kolor błękitny.
Willa
reprezentuje tzw. nurt Heimatschutzarchitektur, wywodzącej się z kręgu
niemieckiego „Werkbundu” i twórczości Hermanna Muthesiusa, ukształtowanej przez
wpływy angielskie i prezentuje się bardzo malowniczo.
Około
połowy sierpnia 1914 roku, w Łodzi zaczęła formować się już druga organizacja
używająca nazwy "Komitet Obywatelski", przejawiająca znacznie dalej
idące ambicje wpływania na całość życia społecznego w mieście od tej, która
powstała na początku miesiąca tego roku pod przewodnictwem pastora Gundlacha
(czytaj: TUTAJ).
"Rozwój", 12 sierpnia 1914.
Okazało
się, że w tym samym czasie, gdy grupa kilkuset mieszkańców odbywała otwarte,
szeroko komentowane zebrania i konferencje w siedzibach instytucji publicznych,
rozpowszechniając swoje pomysły i zamiary, skupiając się na sposobach
przezwyciężenia rodzących się problemów społecznych, znacznie węższa grupa osób
spotykała się w tym samym celu -
grupę
tę tworzyło grono najzamożniejszych łódzkich przemysłowców, którzy spotykając
się - przeważnie w niezbyt obszernym salonie i bibliotece pałacu Alfreda
Biedermanna przy ulicy Franciszkańskiej 1/5 – pospiesznie poszukiwali sposobów
zapewnienia bezpieczeństwa ich domom i fabrykom oraz uchronienia przed
uszczerbkiem dotychczasowych źródeł ich dochodów.
Pałac Biedermannów, ulica Franciszkańska 1/5
Po
raz pierwszy spotkano się u Biedermanna wieczorem 1 sierpnia w gronie
czternastu osób, które z tego powodu przyjęły dla siebie roboczą nazwę „Rady
Czternastu”. Alfred Biederman poinformował zebranych, że prezydent miasta
otrzymał z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych poufne polecenie zorganizowania w
Łodzi komitetu mieszkańców. Komitet taki miałby przejąć administrowanie miastem
na wypadek czasowego opuszczenia go przez władze państwowe. Zebrani postanowili
wyjść naprzeciw oczekiwaniu władz i podjąć wspólnie przygotowania do powołania
takiego komitetu, z zasadniczym celem zapobieżenia ewentualnym zaburzeniom
porządku wywołanym przez nieodpowiednie grupy ludności. Dla zaznaczenia swojej
obecności opracowano tekst enigmatycznego i nieco megalomańskiego w treści
komunikatu, który podano anonimowo do wydrukowania w prasie łódzkiej w
poniedziałek 3 sierpnia:
"Rozwój", 3 sierpnia 1914.
Grono obywateli, w ciężkich warunkach, jakie w
wyjątkowych okolicznościach dzisiejszych miasto nasze przeżywa, tworzy przy
miejscowej straży ogniowej ochotniczej organizacyę w celu współdziałania z
władzami w utrzymaniu wśród współobywateli spokoju i bezpieczeństwa.
Organizacya ta
w razie ewentualnych komplikacyj spełniać będzie nadal swoje obowiązki,
skierowane ku utrzymaniu w mieście porządku. Wobec tego ogół mieszkańców
winien zachować się spokojnie, nie denerwować się, nie szerzyć wśród
współobywateli popłochu, porządek bowiem i ład są na wszelki wypadek
zagwarantowane. Na współobywatelach ciąży obowiązek zachowaniem się, rozwagą
i zimną krwią współdziałać organizacji obywatelskiej [!] w utrzymaniu spokoju.
[pisownia oryginalna]
Trudno
powstrzymać się od komentarza, że w dniu ukazania się powyższego tekstu ani
sytuacja militarna, ani nastroje panujące w Łodzi i okolicy nie uzasadniały tak
alarmującego tonu odezwy, chyba że zasadniczym celem tej publikacji była
chęć zaskarbienia sobie sympatii władz, od których zależało zatwierdzenie
składu nowego komitetu oraz jego formuły organizacyjnej, a tę należało dopiero określić.
Zaciekawienie budzi intencja autorów, gdy wspominają o „ewentualnych komplikacjach”.
Wydaje się, że eufemizm ten miał opisywać tę właśnie sytuację, w której Łódź
miałaby zostać okupowana przez wrogie armie.
O
trwającym poszukiwaniu właściwej formy organizacyjnej komitetu świadczyć może
wzmianka o tym, że organizacja tworzy się „przy miejscowej straży ogniowej”.
Obecnie nie można z całą pewnością stwierdzić, czy autorami anonimowej odezwy
była grupa skupiona wokół Alfreda Biedermanna, czy może byli to koledzy
kochającego mundur strażacki Alfreda Grohmanna (brata Leona, późniejszego komendanta
Milicji Obywatelskiej), czy też może wyszła ona z całkiem innego środowiska,
dziś trudnego do precyzyjnego określenia.
Wkrótce
wzrosła liczba zainteresowanych udziałem w pracach Rady Czternastu, ta zaś, chcąc
nadać sobie wyższą rangę, wzorując się na powstałym w Warszawie z formalnym
poparciem władz wojskowychprowincji Alfred Biedermann centralnym Komitecie Obywatelskim,
przybrała również nazwę „Komitet Obywatelski”. Wciąż nie ujawniając swojej
inicjatywy publicznie, w pierwszej kolejności opracowano regulamin działania, który
wraz z listą uczestników przekazano władzom wojskowym
w Warszawie (cały Kraj
Nadwiślański leżał na terenie objętym przepisami o stanie wojennym) celem
uzyskania zatwierdzenia przez nie tej inicjatywy.
Okazuje
się więc, że to nie w sprawach Komitetu Niesienia Pomocy Bezrobotnym i tej
stosunkowo niewielkiej kwoty 200 tysięcy rubli wybrał się pan Karol Eisert w
poniedziałek 3 sierpnia w trudną i ryzykowną podróż samochodem do Warszawy
(czytaj TUTAJ). Prawdziwym powodem tej eskapady było spotkanie z
generał-gubernatorem i doręczenie mu listy składu osobowego oraz projektu
statutu komitetu, jaki najzamożniejsi łodzianie pragnęli zorganizować dla
ewentualnego przejęcia administrowania miastem na wypadek chwilowego „taktycznego”
opuszczenia miasta przez administrację i policję państwową. Alfred Grohmann Najwyraźniej Komitet
musiał uzyskać wstępną akceptację dla swego pomysłu, bo już 7 sierpnia opracowany zostaje jego pierwszy, podpisany (Komitet Obywatelski), choć dość
enigmatyczny w treści komunikat, apelujący do mieszkańców Łodzi o zachowanie
spokoju i rozwagi.
Ponieważ
każda władza dla zapewnienia sobie skuteczności działania musi posiadać „zbrojne
ramię”, jeszcze 3 sierpnia Rada Czternastu podjęła decyzję o konieczności
powołania w mieście ochotniczej służby porządkowej. Następnego dnia, 4 sierpnia
o godzinie pierwszej w południe w siedzibie Giełdy Łódzkiej przy ulicy
Piotrkowskiej 96 odbyło się zebranie organizacyjne nowej siły porządkowej,
nazwanej Milicją Obywatelską.
Piotrkowska 96, dawna siedziba Giełdy Łódzkiej.
Grono
przemysłowców, bankierów i działaczy społecznych zaakceptowało przygotowany
wcześniej schemat podziału miasta na dzielnice milicyjne. Obszar Łodzi z
przyległościami zostaje wówczas podzielony na dziewięć takich dzielnic,
kierowanych przez naczelnika dzielnicy i dwóch zastępców. Każdy taki dystrykt
składał się z kilku „ucząstków” (powszechnie wówczas używany rusycyzm, pochodzący
od oznaczającego rewir policyjny słowa „uczastok”), czyli rewirów milicyjnych.
Uzgodniono
też podstawowe zasady rekrutowania i funkcjonowania milicji na wypadek, gdyby
policja państwowa zmuszona była wyjechać z miasta. Moment ten nastąpił szybciej
niż się spodziewano.
9
sierpnia policja w popłochu opuściła miasto. Przyczyna tej ucieczki była
następująca: w dalszych okolicach Łodzi prowadził walki pułk dragonów. Po
jednej z potyczek żołnierze rosyjscy ubrali się w hełmy zdobyte na Niemcach.
Przy odwrocie oddział ten dotarł do Lućmierza. Miejscowy wójt, nie zorientowany
w sytuacji, zatelefonował do Łodzi, że Niemcy zjawili się już w okolicy.
Przypuszczając, że oddziały niemieckie okrążają Łódź, policja pospiesznie
wyniosła się z miasta…
Gdy
w niedzielę 9 sierpnia ujrzano zamknięte na głucho biura rewirów i komisariaty
policji, nie można już było dłużej czekać. Przez cały dzień trwały intensywne
przygotowania, aby na murach domów oraz w porannej poniedziałkowej prasie mogło
ukazać się pierwsze obwieszczenie, świadczące o sporym znaczeniu, jakie
posiadał nowy, bliżej dotąd nieznany mieszkańcom Komitet Obywatelski.
Z dniem (…) 10 sierpnia wchodzi w życie zzezwolenia władz Milicya Obywatelska, zorganizowana przez Komitet
Obywatelski (…). Podając o tem do wiadomości publicznej Komitet centralny
Milicyi Obywatelskiej zwraca się do mieszkańców Łodzi z prośbą o współudziale
w utrzymaniu porządku, od tego bowiem zależy bezpieczeństwo obywateli i
spokój w mieście.
[pisownia oryginalna]
Na
zebraniu 10 sierpnia Komitet Alfreda Biedermanna uchwala pierwsze „wytyczne”
dla nowopowołanej Milicji Obywatelskiej. Za najważniejsze zadania uznano:
-
utrzymanie na miejscu i zapewnienie dostawy żywności dla łódzkiej straży
więziennej,
-
dopilnowanie zamykania restauracji o godzinie 11 wieczorem,
-
nadzorowanie czynności wylewania w rynsztoki ujawnionych zapasów wódki, zaś
szczególnie rezerw w magazynach Monopolu Państwowego przy ulicy Zagajnikowej
(dzisiejsza Kopcińskiego); dopuszczono możliwość „denaturyzowania” alkoholu
przez zmieszanie go z naftą, dzięki czemu mógłby być jeszcze wykorzystywany do
celów ściśle technicznych.
Gazeta "Rozwój", rok 1914.
Działaniem
Milicji kierował Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej, składający się z 23
osób wskazanych przez Komitet Obywatelski (A. Biedermanna), z przewodniczącym inż.
Tadeuszem Sułowskim na czele.
"Gazeta Łódzka", 10 sierpnia 1914.
Komendantem Milicji został przemysłowiec Leon Grohmann,
brat Alfreda, wice komendanta ochotniczych straży ogniowych. Bazę kadrową Milicji
stanowili strażacy-ochotnicy, strażacy z drużyn zakładowych oraz resztki
niezmobilizowanej do wojska załogi miejskiej zawodowej straży ogniowej.
Rok 1901. W Łodzi działały wówczas 4 oddziały miejskie i 2 zakładowe straży pożarnej (czytaj więcej TUTAJ)
Komitet
Obywatelski wykazywał początkowo wielką troskę o to, by jego wszelkie działania
posiadały akceptację „władzy zwierzchniej”. Ponieważ wobec paraliżu organów
miejscowej administracji, w sytuacji przymusowej musiały być podejmowane
niezbędne działania i decyzje kluczowe dla miasta i mieszkańców, jak na
przykład o wyemitowaniu zastępczych bonów pieniężnych, to zwykle akcja taka
oficjalnie firmowana była nie przez Komitet a przez inne, wcześniej legalnie
istniejące organizacje, jak na przykład Komitet Giełdy Łódzkiej i Zgromadzenie
Kupców miasta Łodzi, jak to uczyniono w przypadku wspomnianej emisji bonów.
"Rozwój", 12 sierpnia 1914.
Starający
się o zachowanie wszelkich zasad lojalności i posłuszeństwa wobec organów
władzy państwowej panowie przemysłowcy odetchnęli z ulgą dopiero 20 sierpnia.
Wtedy to, w sytuacji poważnego zagrożenia Łodzi (pierwsze wkroczenie Niemców do
miasta) i okolicy znalezieniem się w strefie dłużej trwającej okupacji
niemieckiej, wygnany z Piotrkowa ofensywą wrogich wojsk gubernator Jaczewski
zdecydował się ostatecznie zatwierdzić w sposób formalny skład „Komitetu
Obywatelskiego dla zarządu chwilowego nad miastem Łodzią”. W oficjalnym
komunikacie z 21 sierpnia 16-osobowy skład Komitetu podano w porządku
alfabetycznym:
Henryk
Barciński
Alfred Biedermann
Karol Eisert
Gustaw Geyer
Leon Grohmann
Edward Heiman
Maksymilian Kernbaum
Oskar Kindler
Józef Konic
Zygmunt Richter
Karol Wilchelm Scheibler
Stanisław Silberstein
Antoni Stamirowski
Julian Triebe
Ignacy Watten
Józef Adamowicz - sekretarz
"Rozwój", 21 sierpnia 1914.
Komitet
uznał za podlegające mu jakoby z natury rzeczy powołane wcześniej:
-
Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej pod przewodnictwem Leona Grohmanna,
-
Komitet Obywatelski Niesienia Pomocy Bezrobotnym (z pastorem R. Gundlachem)
-
Kuratorium Obywatelskie Niesienia Pomocy Rodzinom Rezerwistów (z księdzem dziekanem
A.Gniazdowskim).
Rudolf Gundlach
Podkreślając swą nadrzędną rolę wobec wszystkich innych organizacji społecznych w mieście Komitet zaczął występować publicznie pod nazwą Główny Komitet Obywatelski. Obie największe organizacje pomocowe nie były zachwycone nowym „zwierzchnictwem”, odnosiły się do niego nieufnie i w rzeczywistości starały się zachować swą dotychczasową autonomię. Szczególnie działacze Komitetu Obywatelskiego pastora Gundlacha nie szczędzili licznych zarzutów i pretensji pod adresem Głównego Komitetu, mimo że nieraz zmuszeni byli zwracać się do niego o pomoc w kwestiach finansowych.
Z kolei Główny Komitet zazwyczaj okazywał w stosunku do kierownictwa Komitetu Obywatelskiego Niesienia Pomocy Bezrobotnym (K.O.N.P.B.) dużą dozę lekceważenia, uszczypliwie objaśniając nieco przekształcony (na KON BP)-
- skrót nazwy Komitetu dobrze zrozumiałym w środowisku łódzkim określeniem : „Kon – bez protestu” („bez protestu” – była to (i jest) jedna z klauzul, umieszczanych przez wystawcę w treści weksla, pozwalająca wierzycielowi dochodzić praw z weksla w sposób uproszczony, z pominięciem etapu sporządzania stosownego aktu notarialnego, zwanego „protestem”. Klauzulę tę wystawiali czasami wystawcy weksli bliscy bankructwa – w celu podniesienia swej wiarygodności w oczach nieświadomego podstępu wierzyciela).
Mimo istotnej roli, jaką Główny Komitet Obywatelski odegrał w pierwszym roku okupacji niemieckiej, charakter jego działalności oddaje opinia Mieczysława Hertza, jako osoby na co dzień obserwującej jego pracę:
Większość współpracowników, przeważnie honorowo spełniających swe obowiązki, nie miała należytego wyrobienia społecznego, wybujałe ambicje na tle ogólnego zdenerwowania wytwarzały częstokroć sytuacje bardzo ciężkie…
"Rozwój", 21 sierpnia 1914.
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi Fot. współczesne Monika Czechowicz
„ Kiedyś, dawno temu, przed laty, byłem
z rektorem Jerzym Teoplitzem w Kopenhadze, gdzie profesor wygłaszał odczyt o
Szkole Filmowej w Łodzi. Mówił po angielsku i pewnie dlatego po dłuższej chwili
doszło do mojej świadomości, że chodziłem do najlepszej z możliwych szkół, w
których uczą robić filmy.
Zarówno poszczególne przedmioty, jak i
rozkład zajęć – teoretyczne wykłady i praktyczne ćwiczenia – w odczycie
profesora układały się w przemyślany system pedagogiczny, który nawet średnio
zdolnemu studentowi dawał szansę nie tylko poznania tajemnic sztuki filmowej,
ale również zdobycia zawodu.
Siedziałem zdumiony, nie wierząc własnym
uszom. Przecież ukończyłem w właśnie tę Szkołę, a w mojej pamięci nie pozostało
nic z tych pedagogicznych zabiegów, o których tak pięknie opowiadał profesor.
Pamiętałem natomiast zmarnowane godziny,
spędzone na schodach w oczekiwaniu na nie przyjeżdżających z Warszawy
wykładowców. Pamiętam również nieodparte wrażenie, że tracę czas… że tu, na
Targowej, jestem najdalej, jak to tylko możliwe, od miejsca, gdzie dzieje się
coś ważnego dla przyszłości polskiej sztuki filmowej. Tymczasem… w niecały rok
po ukończeniu studiów rozpocząłem swój pierwszy samodzielny film, którym razem
ze mną moje pokolenie studentów łódzkiej Szkoły weszło do kinematografii.
O ile pamiętam, dość łatwo dałem sobie
radę z inscenizacją, przekonałem aktorów do moich pomysłów, wydobyłem to, co
było do wydobycia ze scenariusza, który umiałem ukształtować zgodnie z własnym
gustem. Pokonałem też wiele przeszkód organizacyjnych, które nastręczała
produkcja filmu „Pokolenie”.
Gdzie nauczyłem się tego wszystkiego?”
Andrzej
Wajda
(Filmówka.
Opowieść o Łódzkiej Szkole Filmowej.)
Rok 1954. "Pokolenie" Andrzeja Wajdy
Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera
ul. Targowa 61/63, 90-323 Łódź
tel: (+48 42) 63 45 800
fax: (+48 42) 674 81 39 www.filmschool.lodz.pl
Państwowa
Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona
Schillera (PWSFTviT, nazwa pierwotna: Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa) to
uczelnia państwowa, założona 8 marca 1948 w Łodzi,
kształcąca przyszłych aktorów, reżyserów, operatorów
filmowych i telewizyjnych, artystów fotografików, montażystów,
scenarzystów oraz organizatorów produkcji telewizyjnej i filmowej.
Struktura
szkoły:
· Wydział Aktorski – prowadzący
4-letnie studia, po których absolwenci otrzymują tytuł magistra sztuki;
· Wydział Reżyserii Filmowej i Telewizyjnej –
prowadzący 5-letnie, dwustopniowe studia, po których absolwenci również
otrzymują tytuł magistra sztuki;
· Wydział Operatorski i Realizacji
Telewizyjnej – prowadzący 4-letnie studia magisterskie w zakresie
filmowej i telewizyjnej sztuki operatorskiej, 3- i 5-letnie studia przeznaczone
dla przyszłych twórców filmów animowanych i efektów specjalnych w filmach z
żywymi aktorami, oraz 5-letnie studia magisterskie o specjalizacji fotografia;
· Wydział Organizacji Sztuki Filmowej –
prowadzący studia magisterskie i podyplomowe w zakresie organizacji produkcji
filmowej i telewizyjnej, studia podyplomowe w zakresie organizacji i produkcji
mediów cyfrowych oraz szereg kursów i szkoleń o zbliżonej tematyce.
Przy
uczelni działa też:
· Studio Teatru Telewizji PWSFTviT w
Łodzi – które zajmuje się produkcją przedstawień teatralnych na potrzebyTeatru
Telewizji;
· Teatr Studyjny w Łodzi – który
realizuje pełnowartościowe przedstawienia teatralne, na podobnych zasadach jak
inne teatry państwowe, do których angażowani są studenci wydziału aktorskiego
ze starszych lat studiów;
· Internetowa Baza Filmu Polskiego filmpolski.pl
– największy w Internecie serwis z informacjami o polskiej kinematografii,
polskich filmach i ich twórcach;
· Galeria Top Fotex – przedstawiające
prace fotograficzne studentów, pracowników i absolwentów wydziału
operatorskiego;
· Dział Wydawniczy – drukujący
kilkanaście książek rocznie – głównie na potrzeby studentów.
Ściśle
związane z uczelnią, choć formalnie poza jej strukturami są:
· Galeria Etiudy „Klaps” – rodzaj studia
filmowego założonego przez absolwentów uczelni.
Państwowa
Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona
Schillera powstała w 1958 roku w wyniku połączenia dwóch łódzkich uczelni,
które działały w mieście od 1948 - Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej (w 1954
przemianowanej na Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Leona Schillera) i
Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej.
"Dziennik Łódzki", rok 1948.
W
1970 program nauczania poszerzono o problematykę telewizyjną i odtąd szkoła
funkcjonuje jako Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im.
Leona Schillera w Łodzi. Od 1949 roku przy szkole istnieje Ośrodek Produkcji
Filmów, w którym studenci realizują prace praktyczne i dyplomowe.
"Historia Szkoły Filmowej w Łodzi jest
rzadkim zaprzeczeniem pesymistycznej wizji Norwida" - pisał
Andrzej Wajda. - "Grupa
filmowych amatorów z przedwojennego STARTU otrzymała w 1945 roku możliwości
działania i nie zmarnowała ich. Nie tylko stworzyła polski powojenny przemysł
filmowy, zakładając kolejno wytwórnie w Łodzi, Wrocławiu i Warszawie, ale co
najważniejsze tworząc Szkołę Filmową, bez której życie naszego kina nie miałoby
szans na przyszłość."
(w:
"Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona
Schillera w Łodzi 1948-1998. Księga jubileuszowa", red. Jolanta Lemann,
Łódź 1998)
Od
początku w obu łódzkich uczelniach, teatralnej i filmowej, kształcono aktorów
oraz reżyserów filmowych i operatorów, chociaż pierwsi studenci
"filmówki" uczyli się na wydziale unitarnym, łączącym nauczanie
reżyserii i sztuki operatorskiej, później natomiast wybierali odpowiednią
specjalizację.
"Obie uczelnie jeszcze działały
oddzielnie -
notował Kazimierz Lewkowski - ale
studenci znali się doskonale, wędrując często między Gdańską (Państwowa Wyższa
Szkoła Aktorska) a Targową (Wyższa Szkoła Filmowa), jedni po to, by odwiedzić
swoje sympatie, inni, by wspólnie oglądać filmy, rozmawiać o sztuce, o sprawach
warsztatowych, słowem prowadzić dialog."
(w:
"Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona
Schillera w Łodzi 1948-1998. Księga jubileuszowa", red. Jolanta Lemann,
Łódź 1998)
Pierwszym
rektorem uczelni aktorskiej, która nosiła wtedy miano Państwowej Wyższej Szkoły
Teatralnej w Warszawie z siedzibą w Łodzi, był wybitny polski twórca teatralny
Leon Schiller, który zmodyfikował program nauczania sztuki aktorskiej,
wprowadził także przedstawienie dyplomowe wieńczące szkolną edukację. W 1949
szkołę przeniesiono do Warszawy, a na jej miejscu w Łodzi powstała Państwowa
Wyższa Szkoła Aktorska, której rektorem w latach 1950-1952 był Kazimierz
Dejmek, założyciel łódzkiego Teatru Nowego. Wykładali tutaj wówczas m.in.:
Halina Gallowa, Jadwiga Chojnacka, Janina Mieczyńska, Emil Chaberski. W latach
50. studentami byli m.in. Jan Machulski i Jerzy Antczak. Nauczanie
aktorstwa opierało się wówczas, podobnie jak w innych polskich szkołach
teatralnych, na metodzie Stanisławskiego stworzonej w Moskiewskim Teatrze
Artystycznym.
Po
zadekretowaniu realizmu socjalistycznego jako jedynie słusznej doktryny
artystycznej, szkoła, jak i całe życie kraju, nie tylko artystyczne, została
poddana politycznej presji. Z boju o wolność twórczą szkoła wychodziła, jeśli
nie zwycięsko, to na pewno mocno opierając się indoktrynacji władz. Na uczelni
wykładali przedwojenni profesorowie, m.in.: Jerzy Toeplitz - historyk filmu,
reżyserzy filmowi - Wanda Jakubowska i Antoni Bohdziewicz,
dokumentalista Jerzy Bossak i operator Stanisław Wohl.
Wśród
pierwszych studentów Szkoły Filmowej znaleźli się ludzie dojrzali, którzy mieli
za sobą doświadczenia wojenne, m.in. późniejsi wybitni reżyserzy, twórcy
"Szkoły Polskiej": Andrzej Munk, Andrzej Wajda, Janusz
Morgenstern, Kazimierz Kutz, dokumentaliści Kazimierz Karabasz i Andrzej
Brzozowski oraz twórcy polskiej sztuki operatorskiej: Jerzy Wójcik, Witold
Sobociński, Mieczysław Jahoda, Wiesław Zdort.
Rok 1960. "Do widzenia, do jutra"
Janusza Morgensterna
W
powojennym życiu kulturalnym i artystycznym Polski szkoła uchodziła za oazę
wolności, przyciągała osobowości. Wykładowcy i studenci nie kryli zainteresowań
europejską awangardą, teatrem absurdu, Witoldem Gombrowiczem i Franzem
Kafką. Szkoła stała się jednym z niewielu miejsc w Polsce, gdzie można było
zobaczyć arcydzieła światowego kina, klasykę europejską, a także najnowsze
obrazy włoskiego neorealizmu. Na pokazach duszne sale pękały w szwach,
okupowali je nie tylko studenci "filmówki" i Szkoły Teatralnej, ale i
osoby z zewnątrz. Z początkowymi latami działalności szkoły wiążą się również pierwsze
w Polsce, a organizowane właśnie tutaj zakazane jam session, na których grali
m.in.: Krzysztof Komeda-Trzciński i ówcześni studenci Szkoły Filmowej:
Jerzy Matuszkiewicz i Witold Sobociński.
Komeda Quintet, rok 1966. Polskie Nagrania Muza. źródło: YouTube.pl
Po
odwilży, w 1957 rektorem Szkoły Filmowej został wybitny historyk filmu i
publicysta Jerzy Toeplitz, który na uczelni wykładał od początku jej istnienia,
a w latach 1949-1951 był jej dyrektorem. Przed wojną Toeplitz był
współzałożycielem, obok m.in. Wandy Jakubowskiej i Stanisława Wohla,
Stowarzyszenia Miłośników Filmu Artystycznego START (1931), później pracował
także w przemyśle filmowym w Wielkiej Brytanii.
W 1958 obie łódzkie uczelnie, teatralna i filmowa, połączyły się, a dla
przyszłych aktorów pojawiły się nowe szanse pracy w filmie, już w czasie
szkolnej edukacji.
Oba
wydziały, aktorski oraz reżyserski i operatorski zaczęły coraz ściślej ze sobą
współpracować, biorąc udział w tzw. nauczaniu zintegrowanym, którego twórcą był
Jerzy Toeplitz. Polegało ono nie tylko na międzywydziałowej współpracy, ale
przede wszystkim na jednoczesnym opanowywaniu przez studentów zarówno warsztatu
filmowego i technologicznego, jak i pogłębianiu wiedzy humanistycznej. Dążono
do tego, aby zajęcia praktyczne zintegrować z zajęciami teoretycznymi. W
połowie lat 50-tych w szkole pojawiło się kolejne pokolenie studentów, a wśród
nich m.in.: Henryk Kluba, Roman Polański, Janusz Majewski, Andrzej Kondratiuk,
Jerzy Skolimowski. Wielkim zagranicznym sukcesem szkoły stała się etiuda
Romana Polańskiego DWAJ LUDZIE Z SZAFĄ nagrodzona w 1958 na wystawie
"Expo" w Brukseli.
Rok 1958. Etiuda Romana Polańskiego "Dwaj
ludzie z szafą".
Pod
koniec lat 50-tych i na początku 60. o szkole zaczęło być głośno już nie tylko
w kraju, ale także za granicą. W tym czasie uczelnia stała się swoistym
fenomenem, okazało się, że sposób kształcenia dawał świetne wyniki, byli
studenci stawali się niezależnymi, wybitnymi indywidualnościami artystycznymi,
a legenda szkoły coraz bardziej się utrwalała. Od początku lat 60-tych studenci
mogli już realizować filmy na potrzeby telewizji. W 1964 roku ustanowiono nagrodę
im. Andrzeja Munka dla najlepszego debiutu - pierwszym jej laureatem został
Jerzy Skolimowski za film WALKOWER.
Rok 1965. "Walkower" Jerzego
Skolimowskiego
W
tym czasie na uczelni rodziła się postawa artystycznej kontestacji wobec
PRL-owskiej rzeczywistości, studiowali tutaj przyszli twórcy "kina
moralnego niepokoju", m.in.: Krzysztof Zanussi i Krzysztof Kieślowski, a
także Marek Piwowski, Wojciech Marczewski, wybitny późniejszy dokumentalista
Marcel Łoziński i operatorzy: Adam Holender, Sławomir Idziak i Edward Kłosiński.
Rok
1968 i wydarzenia marcowe silnie uderzyły w szkołę. W wyniku nagonki
antysemickiej władze usunęły jednego z twórców szkoły, jej rektora Jerzego
Toeplitza, kilku innych profesorów i studentów zmuszono do wyjazdu. Wkrótce, na
początku lat 70-tych, Jerzy Toeplitz dostał zaproszenie od rządu
australijskiego i stał się jednym z twórców australijskiej narodowej
kinematografii, współtworzył pierwszą australijską szkołę filmową. W 1993
nadano mu tytuł doktora honoris causa PWSFTviT im. Leona Schillera w Łodzi.
W latach 70-tych szkoła powracała do równowagi, pojawiło się w niej sporo
nowych talentów. Nowymi studentami zostali m.in.: Feliks Falk, Filip Bajon,
Piotr Szulkin, Juliusz Machulski, Janusz Kijowski na Wydziale Reżyserii
oraz m.in. Zbigniew Rybczyński na Wydziale Operatorskim i Realizacji TV,
późniejszy zdobywca Oscara za krótkometrażowy film TANGO (1983).
Fragmenty prac Zbigniewa
Rybczyńskiego
Oskarowe "Tango" zrealizowane w 1980 roku możesz obejrzeć:
Drugim
laureatem nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, którego
"wychowała" łódzka Szkoła Filmowa jest Andrzej Wajda uhonorowany
Oscarem za całokształt twórczości w 2000 roku. Ze szkołą rozpoczął współpracę
Wojciech Jerzy Has, znakomity reżyser i pedagog, późniejszy rektor PWSFTviT (w
latach 1990-1996).
"Wojciech Jerzy Has był artystą wybitnym, znanym na cały świat, a już szczególnie popularnym we Francji i Stanach Zjednoczonych. W czasach swojego profesorowania w łódzkiej szkole filmowej wywarł ogromny wpływ na kolejne pokolenia młodych filmowców. Nie tyle nauczał, ile emanował swoją osobowością. "Widzenie Hasem" można odnaleźć we wczesnej twórczości Mariusza Grzegorzka lub Stefana Chazbijewicza. Był znakomitym dziekanem Wydziału Reżyserii i rektorem właśnie dlatego, że był artystą w showbiznesie."
Maria Kornatowska (w "Pocztówki z miasta Łodzi)
Tablica poświęcona rektorowi uczelni w latach 1990-1996,
Wojciechowi Jerzemu Hasowi
Uczelnia
zaczęła przyciągać zagranicznych studentów, otwierała się na świat, jej
studenci zdobywali nagrody i wyróżnienia na wielu międzynarodowych festiwalach,
m.in. w Oberhausen, Mannheim, Monachium, Cannes, Tel Avivie, Nowym Jorku,
Huesca, Angers, Poitiers, Krakowie i Łodzi. Natomiast począwszy od lat 70-tych
na Wydziale Aktorskim zarysowała się tendencja w kształceniu aktorów, która
odznaczała się pewną żywiołowością gry, czy wręcz jej
"nadekspresywnością". Sporo uwagi poświęcano treningowi nad ciałem,
ćwiczeniom sprawnościowym i zadaniom estradowym.
Po gorącym, również w szkole, początku lat 80-tych "trudno by było wyodrębnić jakąś zdecydowaną tendencję. Zjawisko
to odbijało zapewne ducha czasu - pisała Maria Kornatowska opisując
Wydział Reżyserii. - (...) Zarysował się, choć także niezbyt mocno podszyty
irracjonalizmem, nurt, który można by nazwać newage'owym."
(w:
"Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona
Schillera w Łodzi 1948-1998. Księga jubileuszowa", red. Jolanta Lemann,
Łódź 1998)
Natomiast
szkoła nadal kształtowała ciekawe osobowości, reżyserię studiowali tutaj m.in.:
Dorota Kędzierzawska, Władysław Pasikowski, Jan Jakub Kolski, Mariusz
Grzegorek, Małgorzata Szumowska, Łukasz Barczyk, na Wydziale Operatorskim
kształcili się m.in. Piotr Sobociński i Paweł Edelman.
Rok 1992. Film "Pograbek" Jana Jakuba
Kolskiego (fragment)
W
1990 ówczesny rektor, prof. Henryk Kluba powołał Studio Filmowe INDEKS, w
którym wyprodukowano m.in. film DIABŁY, DIABŁY w reżyserii Doroty
Kędzierzawskiej, a także współprodukowano m.in. film Władysława Pasikowskiego
KROLL i ROZMOWY Z CZŁOWIEKEM Z SZAFY Mariusza Grzegorzka.
Rok 1991. "Kroll" - reżyserski debiut
Władysława Pasikowskiego
Wcześniej,
w 1982, rektor Henryk Kluba zaangażował jako wykładowców wybitnych operatorów
Witolda Sobocińskiego i Jerzego Wójcika - byłych studentów szkoły,
potwierdzając tradycję uczelni, która nigdy nie traciła łączności
międzypokoleniowej. Byli studenci stawali się wykładowcami. Tak było w
przypadku Kazimierza Karabasza, Andrzeja Brzozowskiego, Andrzeja Munka, Janusza
Morgensterna, Grzegorza Królikiewicza, Mariusza Grzegorzka i wielu innych.
Ponadto w szkole pracowali ludzie, którzy byli nie tylko znakomitymi
pedagogami, ale bardzo często równocześnie pracowali w zawodzie, co
przyczyniało się do żywej łączności studentów ze światem i środowiskiem
filmowym.
Kolejną cechą wyróżniającą uczelnię była swoista "wszechstronność".
Studenci mieli okazję pracować także z wybitnymi przedstawicielami innych
dziedzin sztuki i humanistyki. W Szkole Filmowej wykładali m.in.: teoretycy
filmu - Bolesław Lewicki i Aleksander Jackiewicz, Władysław Jewsiewicki -
historyk nauki i techniki, stosunków polsko-rosyjskich i filmu, Stefania
Skwarczyńska - teoretyk i historyk literatury, artyści malarze - Jerzy
Mierzejewski, który miał ogromne zasługi w kształceniu przyszłych operatorów i
Krystyna Zwolińska, prozaik i scenarzysta Piotr Wojciechowski, reżyserzy
teatralni - Bogdan Hussakowski i Zbigniew Brzoza oraz wielu innych. Sposób
kształcenia w łódzkiej szkole wpłynął również na postrzeganie i traktowanie
zawodu operatora, który stawał się, często na równi z reżyserem, współtwórcą
kreowanego obrazu filmowego. Właśnie w tym modelu nauczania i w wybitnych
twórcach, których wykształcił Wydział Operatorski, należy upatrywać
dzisiejszego międzynarodowego znaczenia i prestiżu Camerimage -
Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych, który odbywa się w
Polsce od 1993 (początkowo w Toruniu, od 2000 w Łodzi, a od 2010 w Bydgoszczy).
Festiwal Cameraimage
Od 1952 w Szkole Filmowej kształci się również organizatorów produkcji
filmowej, później również telewizyjnej. Na wydziale tym wykładali m.in.: Antoni
Bohdziewicz, Jerzy Mierzejewski, Jerzy Toeplitz, Stanisław Wohl, a także pionierzy
polskiej organizacji produkcji - Ludwik Hager i Zygmunt Król, a potem Wiktor
Budzyński i Edward Zajiček. Nauczanie od początku koncentrowało się nie tylko
na przyswajaniu wiedzy z zakresu ekonomii i zarządzania, ale także nauk
humanistycznych. Dzisiaj studia mają charakter menadżerski i od razu dają
możliwość współpracy studenta z reżyserami, operatorami, realizatorami
telewizyjnymi i aktorami.
Obecnie w szkole istnieją: Wydział Reżyserii Filmowej i Telewizyjnej, Wydział
Operatorski i Realizacji Telewizyjnej, Wydział Organizacji Sztuki Filmowej i
Wydział Aktorski, którego absolwentami jest wielu znanych i popularnych aktorów
filmowych i teatralnych, m.in.: Pola Raksa, Janusz Gajos, Elżbieta Starostecka,
Barbara Brylska, Mariusz Benoit, Artur Barciś, Zbigniew Zamachowski, Cezary
Pazura i Wojciech Malajkat. Szkoła prowadzi też dwustopniowe studia
scenariopisarskie stacjonarne na Wydziale Reżyserii jako specjalność kierunku
reżyseria. Od 1983 PWSFTViT jest organizatorem Festiwalu Szkół Teatralnych, wcześniej
funkcjonującego pod nazwą Ogólnopolskiego Przeglądu Spektakli Dyplomowych Szkół
Teatralnych, a od 1993 - Międzynarodowego Festiwalu Szkół Filmowych i
Telewizyjnych "MediaSchool".
Główną
siedzibą PWSFTviT jest niezmiennie od 1948 dawny
pałacyk łódzkiego przemysłowca Oskara Kona, przy ul. Targowej 61-63, wokół
którego znajduje się kilka większych budynków, z których część to zaadaptowane
dawne budynki fabryczne, a część nowoczesne budynki zaprojektowane specjalnie
na potrzeby uczelni:
Naprzeciwko „filmówki” znajduje się Park Źródliska,
najstarszy park w Łodzi (powstał w 1840) a w nim, w pałacu pofabrykanckim
Karola Scheiblera, mieści się siedziba jedynego w Europie Muzeum
Kinematografii:
Dawny pałac Oskara Kona, obecnie rektorat PWSFTviT, był wytwórnią filmową Duńczyka w obrazie Juliusza Machulskiego "Vabank II, czyli riposta", zagrał też w filmie "Kariera Nikosia Dyzmy".
Absolwenci
uczelni (a nawet w jednym przypadku student), otrzymali prestiżowe polskie i
zagraniczne nagrody filmowe m.in.:
Zbigniew
Rybczyński (Oscar 1982)
Roman
Polański (Oscar 2002 i Grand Prix w Cannes)
Krzysztof
Zanussi (Złote Lwy i Grand Prix w Cannes)