Pod
tym adresem, przy ulicy Drewnowskiej 15 w Łodzi mieszkał Wilhelm Caspari, wybitny
lekarz i specjalista chorób nowotworowych.
W roku 1941 trafił
do łódzkiego getta, wraz z transportem niemieckich Żydów z Frankfurtu.
Również
w gettcie pracował zawodowo.
Wilhelm
Caspari urodził się 4 lutego 1872 roku we Frankfurcie n. Menem. Studiował
medycynę na uniwersytetach we Fryburgu i Berlinie. Po otrzymaniu tytułu doktora
medycyny (rok 1895) był asystentem w Instytucie Psychologii Zwierząt Wyższej
Szkoły Rolniczej w Berlinie. Habilitował się z fizjologii żywienia. W 1908 roku
otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a następnie (1920) stanowisko
kierownika oddziału badania raka w Państwowym Instytucie Terapii Doświadczalnej
we Frankfurcie n. Menem. Opublikował liczne prace dotyczące badań z
zakresu klimatologii biologicznej i onkologii. Skoncentrował się wówczas na
badaniu przyczyn choroby nowotworowej i jej leczeniu. Światowy sukces wyników
jego prac sprawił, że został zaproszony do ośrodka badawczego w Speyrsche
Klinik we Frankfurcie n. Menem, w którym pracował do 1933 roku. W roku 1930 reprezentował Niemcy na
międzynarodowym kongresie lekarskim w Madrycie.
19 października 1941 roku
został deportowany z transportem Żydów z Frankfurtu nad Menem do getta
łódzkiego i zamieszkał przy ulicy Drewnowskiej 15, a od 10 września 1943 przy
ulicy Pieprzowej 4. Natychmiast otrzymał pracę w tamtejszym szpitalu przy ulicy
Łagiewnickiej. W miarę możliwości i warunków kontynuował pracę badawczą w
kierowanej przez siebie pracowni histopatologicznej. Od lutego 1942 do grudnia
1943 roku wygłaszał przed zespołami medycznymi referaty na temat odżywiania w
panujących w getcie warunkach.
Podczas tzw. „szpery” we wrześniu 1942 roku jego żona Gertruda została deportowana do
obozu śmierci w Chełmnie n. Nerem (Kulmhof). Ponieważ wtedy zlikwidowano też
szpitale w getcie (oprócz szpitala chorób zakaźnych), Caspari za
wstawiennictwem Przełożonego Starszeństwa Żydów otrzymał pracę w urzędzie
statystycznym. Pracował tam nad dokumentowaniem liczby zgonów i ich przyczyn
oraz nad ustalaniem podziału żywności według jej kaloryczności i zawartych w
niej witamin. Deportacja żony wpłynęła negatywnie na stan psychiczny prof.
Caspariego. Po likwidacji przez Niemców specjalnych talonów na dodatkową
żywność podupadł na zdrowiu. Osłabiony zmarł 21 stycznia 1944 roku na pogrypowe
zapalenie płuc i został pochowany na cmentarzu przy ulicy Brackiej.
Franciszek Kostrzewski. Wędrowni muzykanci, rok 1884 .
Mimo,
że osada Łódź powstała między rokiem 1250 a 1332, a w 1423 roku otrzymała prawa
miejskie, to jednak aż do lat sześćdziesiątych XIX wieku spotykamy tu jedynie
drobne przejawy kultury muzycznej.
Wprawdzie
już w 1424 roku – jak wynika z dokumentu biskupa kujawskiego Pelli – miała Łódź
katolicki kościółek parafialny, jednak do XVI wieku nie ma żadnej wzmianki ani
o łódzkich organach, ani o łódzkich orkiestrach. Wzmianka taka mogłaby
świadczyć o zaczątkach życia muzycznego naszego miasta. Wiadomość o pierwszych
łódzkich organach pochodzi dopiero z 1633 roku, a pierwszym organiście z 1693.
Późno
też, bo dopiero w połowie XIX wieku, zaczyna się w Łodzi rozwijać życie
muzyczne. Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców miasta zaistniała konieczność
zaspokojenia ich potrzeb kulturalno-rozrywkowych, takich jak muzykowanie w
kawiarniach, restauracjach, na zabawach i balach, zwłaszcza cechowych oraz
uświetnianie uroczystości państwowych występami muzycznymi w kościołach i na
placach.
Oprócz
licznie napływającej ludności polskiej (robotniczej) i żydowskiej, przybyło do
Łodzi w drugim ćwierćwieczu XIX wieku także wielu Czechów, a zwłaszcza Niemców,
łączących się chętnie w korporacje sprzyjające wspólnemu muzykowaniu.
Wraz
z szybkim wzrostem liczby ludności zaistniała potrzeba zbudowania kościoła
ewangelickiego z organami oraz konieczność zmiany małych organów w kościele
katolickim na większe i donośniejsze. Rozwinął się także ruch rozrywkowy a wraz
z nim rosło zapotrzebowanie na instrumenty muzyczne, przede wszystkim na modne
wówczas skrzypce oraz na „muzykusów”, czyli muzyków zawodowych przygrywających
na zabawach.
A
zabaw tych, jak wynika z ówczesnych akt, dotyczących zaprowadzenia ceduł
muzycznych (rodzaj licencji, czy pozwolenia) i dochodu z nich – odbywało się w
Łodzi już w końcu XIX wieku dość dużo. Ceduły kupowano przeważnie w celu
urządzania całonocnych zabaw na weselach i w restauracjach. Każdy zaś muzyk
grający na weselach, zabawach, balach i festynach musiał wykupić cedułę i jako
„muzykus” i opłacić roczny kanon.
Kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy przy Nowym Rynku
Dla
napływowej ludności wyznania ewangelickiego, pochodzenia przeważnie
ewangelickiego zbudowano w 1826 roku przy Nowym Rynku (dzisiaj pl. Wolności)
kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy, a w nim organy. Ponieważ zarówno pierwszy
kantor-organista tego kościoła Fryderyk Otto, jak i jego długoletni następca
Gotfryd Kirsch wraz z pomocnikami byli niemal wyłącznie nauczycielami szkół
niemieckich, praca ich miała tym większy wpływ na powiązanie szkoły z występami
w tymże kościele. Oprócz organów w spisie inwentarza kościoła Świętej Trójcy
już od 1850 roku stale notowane są „cztery puzony z blachy mosiężnej”, co
dowodzi, że powstał tu także najstarszy zespół łódzkich puzonistów.
Wzrost
łódzkiej kultury muzycznej łączy się ze stałym powiększaniem się liczby
ludności napływowej tak polskiej, jak też niemieckiej, czeskiej i żydowskiej.
Już 23 czerwca 1841 roku została Łódź – licząca wtedy przeszło 15 tysięcy
ludności stałej – podniesiona do godności miasta gubernialnego. W tym też
czasie powstała łódzka kapela miejska, zwana „Towarzystwem Muzykalnym”, która
już od 1 stycznia 1842 roku była na etacie miejskim, wynoszącym 45 rubli
srebrnych rocznie, przeznaczonym „na muzykę towarzyszącą obchodom świąt
uroczystych i dworskich”.
Dalsze
ogniwo tworzenia się łódzkiego życia muzycznego stanowiły wodewile, które
prezentowały przyjezdne zespoły teatralne, począwszy od wystawienia w 1844 roku
wodewilu Langa z muzyką Biala pt. „Adam i Ewa”. Zespoły te znalazły chętnych
naśladowców w łódzkich amatorskich kołach teatralnych.
Na
powstanie łódzkiego życia muzycznego miało też wpływ łączenie się w zespoły
chóralne poszczególnych grup społecznych, co w Łodzi miało miejsce najpierw
wśród zamieszkałych tu Niemców. Oto bowiem, w ślad za utworzeniem łódzkiej
kapeli miejskiej, powstał pod patronatem twórcy manufaktury bawełnianej Ludwika
Geyera w 1846 roku, spośród zamieszkałych w Łodzi Niemców, chór męski („Lodzer
Männer-Gesang-Verein”). Z kolei na dziesięć lat przed utworzeniem przez
Franciszka Ksawerego Witta ogólnoniemieckiego „Zjednoczenia Cecyliańskiego”,
katolicy niemieccy w Łodzi zawiązali w 1857 roku chór „Cecylia”, zaś w 1859
roku łódzcy protestanci zorganizowali ewangelicki chór kościelny parafii
Świętej Trójcy.
Narastanie
łódzkiej kultury muzycznej było tak silne, że już od lat 60. XIX wieku, obok
częstego goszczenia w Łodzi polskich i obcych towarzystw dramatycznych,
orkiestr, artystów i muzycznych zespołów rozrywkowych, powstawał w Łodzi coraz
silniejszy ośrodek rodzimej kultury muzycznej. Łódź bowiem starała się
początkowo zrównać z poziomem kultury takich miast jak: Piotrków, Kalisz,
Lublin, Kielce, Częstochowa, Łomża, Radom. Jednak już w latach osiemdziesiątych
– choć stale wzorowała się głownie na Warszawie – miała Łódź aspiracje
dorównania życiu muzycznemu Lwowa, Krakowa i Poznania.
Pismo Instytutu Muzycznego w Warszawie przyznającego stypendium dla mieszkańców Łodzi (1860 rok).
Już
w latach 60. XIX stulecia pojawiły się w Łodzi takie problemy jak budowa
struktur łódzkiego życia muzycznego, mianowanie miejskiego dyrektora
muzycznego, utworzenie łódzkiej orkiestry symfonicznej, prywatne nauczanie
muzyki, ufundowanie w Warszawskim Instytucie Muzycznym (WIM) stypendium
muzycznego miasta Łodzi, sezonowe sprawdzanie towarzystw dramatycznych,
wystawiających między innymi opery, operetki i wodewile oraz problem stałych
przedstawień operowych.
„Problemy muzyczne” w Łodzi ciągle narastały,
a napór społeczeństwa domagającego się ich rozwiązania, stale przybierał na
sile. Z większą intensywnością pojawiła się w latach osiemdziesiątych XIX wieku
zwłaszcza sprawa tworzenia się amatorskich orkiestr i chórów. Powracało też
stale zagadnienie utworzenia orkiestry symfonicznej i organizacji koncertów
przeznaczonych już nie tylko dla elitarnych, lecz także dla szerokich kręgów
łódzkiej społeczności... Dobrą ilustracją będzie tu chyba fragment filmu Andrzeja Wajdy "Ziemia obiecana", scena w teatrze, zobacz: TUTAJ
Koniecznością
stało się rozstrzygnięcie problemów związanych z kształceniem w szkołach
muzycznych, gdyż nauka muzyki u prywatnych nauczycieli nie mogła już zaspokoić
potrzeb łodzian. Należało także zająć się ochroną praw muzyków profesjonalnych
i innymi sprawami tej grupy zawodowej.
Świadectwo ukończenia Instytutu Muzycznego w Warszawie przez Mośka Wisenberga z Łodzi (1866 rok).
W
łódzkiej kulturze muzycznej uderza przede wszystkim jej wielotorowość, którą
spowodowały interesy poszczególnych grup narodowościowych i społecznych.
Działalność kulturalną, w szczególności muzyczną, prowadziły prywatne
przedsiębiorstwa a nie instytucje państwowe. Dbały one o interesy dyrekcji
koncertowej, impresaria czy stowarzyszeń związanych raczej z małą grupą
łodzian. Największy wpływ na tok łódzkiego życia muzycznego miała grupa
łódzkich sfer zamożnych, tworzących wąski krąg melomanów. Utrzymywała ona Łódzkie Towarzystwo Muzyczne wraz z orkiestrą
symfoniczną, chórami i zespołami kameralnymi. W 1904 roku Łódzkie Towarzystwo
Muzyczne zaprzestało urządzania koncertów symfonicznych i zaczęło sprowadzać na
to miejsce solistów o światowej sławie. Zamożni łodzianie chcieli przy
towarzystwie muzycznym otworzyć również szkołę muzyczną i zbudować własną
siedzibę, w której mieściłoby się zarówno Łódzkie Towarzystwo Muzyczne, jak też
Giełda, Towarzystwo Higieniczne i Sekcja Handlowa (!)
Co
było powodem, że pomimo dobrego repertuaru, koncerty miały słabą frekwencję i
prowadziły do deficytu? Otóż ogół łodzian nie był tymi koncertami wcale
zainteresowany, a repertuaru nie dostosowywano do poziomu szerszego grona
słuchaczy. Brakowało też akcji wychowawczo-popularyzatorskich i starań o
rozszerzenie kręgu publiczności. Dopiero na przełomie 1903-1904 roku Łódzkie
Towarzystwo Muzyczne zaczęło urządzać popularne koncerty symfoniczne. Było to
jednak w przeddzień rewolucji 1905 roku i słynnych łódzkich barykad (czytaj
TUTAJ), czyli w czasie, gdy umysły ogółu zaprzątnięte były ważniejszymi
sprawami, zwłaszcza zabezpieczeniem bytu łódzkim robotnikom.
Takie
ustosunkowanie się do popularyzacji muzyki symfonicznej miało na rozwój
łódzkiej kultury muzycznej ujemny wpływ. Toteż utrzymanie 50-osobowej orkiestry
symfonicznej okazało się kosztowne nawet dla bogatego prezesa Łódzkiego
Towarzystwa Muzycznego Henryka Grohmana.
Prezes Łódzkiego Towarzystwa Muzycznego Henryk Grohman.
Z
kwestią utrzymania orkiestr łączy się problem bytowy muzyków zawodowych.
Pozycja ich była niepewna. Toteż muzyk taki albo pracował w kilku zespołach, na
przykład w orkiestrze symfonicznej i teatralnej, albo w razie zwolnienia go z
pracy przechodził do orkiestr wojskowych i bardzo często opuszczał Łódź.
Muzyk
orkiestralny w trosce o swój byt często zabiegał o utworzenie związku muzyków
orkiestrowych i przynależność do niego.
Niemały
wpływ na kształtowanie się łódzkiej kultury muzycznej miała też różnica
narodowości, co wprawdzie mniej było widoczne w muzyce instrumentalnej,
natomiast w chórach wyraźnie się uwidaczniało. Zestawienie bowiem potrzeb
kulturalnych napływowej ludności obcej z potrzebami ludności polskiej zarówno
miejscowej, jak i napływowej, jest jednym z głównych elementów tworzenia się łódzkiej
kultury muzycznej.
Łódzka Orkiestra Symfoniczna pod prektoratem Karola Wilhelma Scheiblera.
Chociaż
problem odrębności narodowej w XIX wieku jeszcze tak wyraźnie nie
występował jak na początku XX wieku, to
jednak istniał on stale. Na przykład już w latach osiemdziesiątych XIX wieku
raziło, że chociaż wielu Niemców dobrze mówiło po polsku, a wśród słuchaczy
było wielu Polaków, to jednak chóry niemieckie śpiewały wyłącznie po niemiecku,
wykonując nawet niemiecki hymn narodowy.
Jakkolwiek
kultura muzyczna Łodzi organicznie wzrastała w Łodzi, to jednak przybrała wiele
elementów z zewnątrz. Wzorowano się stale na życiu koncertowym Warszawy.
Niektóre instytucje, jak „Lutnia”, Łódzkie Towarzystwo Muzyczne, Szkoła
Muzyczna Hanickich – były wzorowane na podobnych organizacjach miasta
stołecznego. Żywa była również wymiana muzyków: warszawiacy często występowali
w Łodzi, a łodzianie znów na stałe przenosili się do Warszawy.
Do
Łodzi napływali także muzycy z innych miast Polski – ze Lwowa (przeważnie
śpiewacy), Krakowa, Poznania.
Gazeta Łódzka, rok 1916.
Przyjeżdżali
też do Łodzi na stałe muzycy z innych krajów. I tak z Rosji przybywali
(przeważnie po wysłużeniu emerytury) muzycy zawodowi, głównie pedagodzy i
muzycy orkiestrowi. Napływało zwłaszcza wielu niemieckich dyrygentów oraz
solistów instrumentalnych i wokalnych, którzy w Łodzi często osiedlali się na
stałe.
Napływająca
do Łodzi zamiejscowa kultura muzyczna zarówno z polskich, jak i zagranicznych
miast, została przyjęta i przyswojona. Z czasem elitarna integralność życia
muzycznego ustąpiła bardziej powszechnemu zapotrzebowaniu na muzykę i przybrała
charakter rodzimej kultury muzycznej. Stało się to jednak dopiero na przełomie
XIX i XX wieku. A na zrealizowanie myśli utworzenia stałej orkiestry
symfonicznej w Łodzi trzeba było czekać aż 50 lat…
Łódzka Orkiestra Symfoniczna w muszli koncertowej w
Helenowie w sezonie letnim, 1916 rok. Fot. z zasobu Archiwum Filharmonii
Łódzkiej im. Artura Rubinsteina.
"Prząśniczka" Stanisława Moniuszki w wykonaniu Akademickiego Chóru Politechniki Łódzkiej.
ZESPÓŁ I – WODNY RYNEK (OBECNIE
PLAC ZWYCIĘSTWA), ULICA TARGOWA.
Po otrzymaniu od władz miasta w 1854
placu przy Wodnym Rynku Karol Scheibler przystąpił do budowy zespołu
fabrycznego. W kolejnych latach od 1855 na Wodnym Rynku wybudował: przędzalnie
bawełny (1855 i 1868), tkalnie (1856 i 1868), kotłownie (1856), magazyny (1856
i 1870), wykończalnie (1868). Dodatkowo w latach 1865–1868 postawił zespół
pięciu domów robotniczych.
Obok przedsiębiorstwa w 1855 wybudował dom
mieszkalny dla siebie i swojej rodziny, który w 1865 rozbudowano do postaci
neorenesansowego pałacyku, a w 1886 zmodernizowano (dzisiaj mieści się w nim
Muzeum Kinematografii w Łodzi).
Przy ulicy Targowej z kolei postawiono
dom mieszkalny dla pracowników nadzoru technicznego (1896), budynek
administracji (początek XX wieku) i centralę handlową (1912).
ZESPÓŁ II – TERENY NAD JASIENIEM:
KSIĘŻY MŁYN (ULICE ŚW. EMILII, PRZĘDZALNIANA, FABRYCZNA, KSIĘŻY MŁYN,
MILIONOWA).
Po nabyciu posiadłości fabrycznej wraz z
folwarkiem od Teodora Kruschego na Księżym Młynie oraz terenów wzdłuż
ulicy Emilii od Jakuba Petersa, Scheibler przystąpił na początku lat 70. XIX
wieku do budowy całego kompleksu fabrycznego, w tym największego w Łodzi
budynku – przędzalni bawełny.
W kolejnych latach (od 1870) wybudował
przy ulicy św. Emilii przędzalnię (1870-1879), budynki gospodarcze przędzalni
(1873–1879), farbiarnię, wykończalnię i cztery magazyny.
Poza tym, podobnie jak
przy Wodnym Rynku, lecz na o wiele większą skalę, postawiono cały zespół domów
robotniczych: dziewiętnastu przy ulicy św. Emilii (1873–1900), osiemnastu (trzy
rzędy po sześć budynków) przy ulicy Księży Młyn (1873–1875) i trzech przy ulicy
Fabrycznej (1885).
Wybudował też remizę zakładowej straży pożarnej i domy
mieszkalne dla strażaków przy ulicy św. Emilii (1878), szpital fabryczny przy
ulicy Milionowej (1882), szkołę przy ulicy Księży Młyn (1877), konsum (sklep
dla mieszkańców osiedla) i zespół pałacowy na rogu ulic Przędzalnianej i
Tymienieckiego (1875), który zajmował zięć Scheiblera, Edward Herbst.
ZESPÓŁ III – ULICE ŚW. EMILII ORAZ
WIDZEWSKA (OBECNIE JANA KILIŃSKIEGO).
Ulica św. Emilii obejmuje: tzw. Bielnik
Kopischa (1829) przy ulicy św. Emilii (jeden z najstarszych budynków
mieszkalno-fabrycznych w Łodzi nigdy bielnikiem nie był), nowy bielnik (1878),
bielnik i wykańczalnię (1880), dwa budynki fabryczne i magazyn (1890),
elektrownię (1910–1914), budynki administracji, zespół pięciu domów
robotniczych (1900), mieszkania obsługi technicznej (koniec XIX wieku) oraz
szpital dziecięcy. Szpital wybudowany w latach 1904–1905 przez firmę Nestler–Ferrenbach
wg projektu Pawła Rübensahma (Riebensahma).
Przy ulicy Jana Kilińskiego wybudowano
dwa domy robotnicze (1890) oraz pod numerem 187 (w 1898 lub 1899) powstała tzw.
Nowa Tkalnia (projekt: Paweł Rübensahm) – obiekt znany ze spotkania w
1987 papieża Jana Pawła II z robotnicami przy warsztacie.
"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1900.
Fot. współczesne Monika Czechowicz Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.