fot. Monika Czechowicz
Etykiety
ABC
ABC czyli ARCHIWUM
ABC czyli ARCHIWUM TEMATYCZNE
ACH ŚPIJ KOCHANIE...
BAEDEKER od A do Z
BLISKO CORAZ BLIŻEJ
CURRICULUM VITAE
DOMY UMIERAJĄ STOJĄC
DRZWI DO ŁODZI
FOTONOCOWANIE
FOTOSTREET
IN MEMORIAM
JAK TO Z ŁODZIĄ BYŁO...
KOLEKCJE ŁÓDZKIE
LODZBOOK
LUSTRA ŁÓDZKIE
ŁÓDŹ FESTIWALOWA
ŁÓDŹ FILMOWA
ŁÓDŹ KRZEPI
ŁÓDŹ OPISANA
ŁÓDŹ SIĘ BAWI
ŁÓDŹ SPORTOWA
M-ŁODZIAKI
MALOWANA ŁÓDŹ
MEA ORDINARIA CIVES LODZ
MIEJSCA POWRÓCONE
MISTERIUM ŁÓDZKIE
MOJA ŁÓDŹ
PAŁACE WILLE KAMIENICE
PIOTRKOWSKA STREET
POP i ART
POZNAŃSCY
PÓJDŹ DZIECIĘ JA CIĘ UCZYĆ KAŻĘ
PRO PUBLICO BONO
PRZEGLĄD PRASY
REGION ŁÓDZKI
REJS ŁODZIĄ
ROZBICIE DZIELNICOWE
SCHEIBLEROWIE
SEN O WIELKIEJ ŁODZI
SŁOWNICZEK ŁÓDZKI
SZLAK FABRYCZNY
ŚPIEWOGRA ŁÓDZKA
WOLNOSTOJE ŁÓDZKIE
WYSOKO CORAZ WYŻEJ
Z BRAM OTWARTYMI USTAMI
ZDROWEŚ DRZEWO ŁASKIŚ PEŁNE
ZIELONA ŁÓDŹ
ŻYĆ I UMRZEĆ W ŁODZI
ВОТ ОККУПАНТЫ
מיין שיפל
środa, 14 sierpnia 2013
wtorek, 13 sierpnia 2013
RYNEK STAROMIEJSKI (STARY RYNEK) W ŁODZI
2013
2024
2013
2024
Stary Rynek, lata 50/60 ubiegłego stulecia.
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.
Przeczytaj w baedekerze:
(CZYTAJ TUTAJ).
Z przytoczonego fragmentu jasno wynika, że skoro Łódź otrzymała zezwolenie na targ, musiała już wtedy posiadać rynek.
Kształt rynku był prostokątny, albowiem gdy proklamowano wyroki, to ogłaszano je "na czterech rogach rynku". Dookoła niego stały drewniane, parterowe budynki, kryte strzechą. Na zapleczu domów mieszkalnych znajdowały się zabudowania gospodarcze i ogrody. Obrazu rynku dopełniały studnie publiczne z wysokimi drągami żurawi.
Dopiero jednak po 24 latach od wydania tego przywileju przystąpiono do budowy ratusza. Burmistrz łódzki zawarł w tej sprawie umowę z zamożnym mieszczaninem, Maciejem Doczekałowiczem, w której tenże zobowiązał się własnym kosztem pobudować ratusz "śród rynku", przy czym na dole ratusza miały znaleźć pomieszczenie karczma, zajazd i stajnia, a na górze mała izba przeznaczona dla urzędu miejskiego. Mieszczanie zaś podjęli się wystawić obok ratusza "wieżycę cudną". W umowie zawarowano Doczekałowiczowi prawo "w ratuszu piwo szynkować łódzkie i wszelakie picie, wino i gorzałkę palić". W 1689 roku ratusz nadal istniał, bo kiedy pewien mieszczanin skazany został na śmierć, to wyrok wykonano "na pół placu podle ratusza".
Kolejna wiadomość o ratuszu łódzkim pochodzi z 1727 roku. Wówczas to władze miejskie wydzierżawiły grunt, aby za otrzymane pieniądze kupić gwoździ i gontów na "pobicie" dachu ratusza. Jakie były jego dalsze losy, trudno dociec. W każdym razie urzędnik pruski, który w 1793 roku wypełniał drobiazgowo kwestionariusz statystyczny, dotyczący Łodzi, ratusza już nie wymienił...
Kształt rynku był prostokątny, albowiem gdy proklamowano wyroki, to ogłaszano je "na czterech rogach rynku". Dookoła niego stały drewniane, parterowe budynki, kryte strzechą. Na zapleczu domów mieszkalnych znajdowały się zabudowania gospodarcze i ogrody. Obrazu rynku dopełniały studnie publiczne z wysokimi drągami żurawi.
2013
W rynku łódzkim stał niegdyś drewniany ratusz, ale uległ on zniszczeniu w niewiadomych okolicznościach. Na prośbę mieszczan, skierowaną w 1561 roku do opiekuna Łodzi, biskupa Jakuba Uchańskiego, zezwolił on na budowę nowego ratusza wraz z jatkami, zaznaczając, że mieszkańcom będzie wolno "wymieniać towary i jakiekolwiek rzeczy, i zwłaszcza sól mleć, rupiecie, garnki, obuwie i różne inne rzeczy w wyżej rzeczonym ratuszu i koło ratusza sprzedawać i targować stale".Dopiero jednak po 24 latach od wydania tego przywileju przystąpiono do budowy ratusza. Burmistrz łódzki zawarł w tej sprawie umowę z zamożnym mieszczaninem, Maciejem Doczekałowiczem, w której tenże zobowiązał się własnym kosztem pobudować ratusz "śród rynku", przy czym na dole ratusza miały znaleźć pomieszczenie karczma, zajazd i stajnia, a na górze mała izba przeznaczona dla urzędu miejskiego. Mieszczanie zaś podjęli się wystawić obok ratusza "wieżycę cudną". W umowie zawarowano Doczekałowiczowi prawo "w ratuszu piwo szynkować łódzkie i wszelakie picie, wino i gorzałkę palić". W 1689 roku ratusz nadal istniał, bo kiedy pewien mieszczanin skazany został na śmierć, to wyrok wykonano "na pół placu podle ratusza".
2013
2024
2024
2013
2024
Przeczytaj w baedekerze:
2013
Od łyków staromiejskich Żydzi nabywali domy i place przy rynku, zakładając tu liczne sklepiki, kramy i drobne warsztaty rękodzielnicze.
Przeczytaj w baedekerze:
Funkcje rolnicze Starego Rynku ustąpiły miejsca funkcjom rzemieśliczo-handlowym. Związana z tym zmiana sposobu użytkowania nieruchomości staromiejskich, spowodowała ich przebudowę lub adaptację, zacierającą ich poprzedni kształt.
W 1841 roku Rynek Staromiejski został wybrukowany i otrzymał jatki rzeźniczo-piekarnicze, zaprojektowane przez słynnego architekta warszawskiego Henryka Marconiego. Jatki posiadały z przodu ozdobne arkady i kryte były blachą cynkową. Z opisu miasta sporządzonego w 1860 roku, dowiadujemy się, iż Stary Rynek był już wówczas wokoło zabudowany domami murowanymi, jedno i dwupiętrowymi o wąskich 3 lub 4-okiennych fasadach. W rynku znajdował się Hotel Krakowski Augusta Dreslera i dom zajezdny Moszka Nogacza. Mieściła się tu także apteka, założona w 1858 roku przez Edwarda Ludwiga. Na poboczach placu stały dwie pompy drewniane, zupełnie już zepsute i nieczynne. W 1869 roku Rynek Staromiejski otrzymał pięć latarń gazowych.
Równocześnie z rozwojem miasta wzrastała liczba kupców i kramarzy. Na Starym Mieście namnożyło się sklepików i warsztatów, gnieżdżących się już nie tylko na parterach i suterenach, ale także na pietrach i w głębi podwórek. Część rynku zajęły drewniane budy, w których kupczyli swoim nędznym towarem najubożsi kramarze. Wzrastała konkurencja, szerzyła się nędza.
Obraz życia mieszkańców Starego Rynku z tego okresu zachował się w korespondencji z 1862 roku, zamieszczonej w warszawskiej "Jutrzence":
"Zaprowadzę cię, szanowny czytelniku, do Starego Miasta, prawie wyłącznie przez Żydów zamieszkanego. Jesteśmy w środku rynku; wzdrygasz się trochę, patrząc na ten ruch czarnych mrówek na dwóch nogach, ale to fraszka, zawsze to ruch. Wejdźmy do pobocznych uliczek. Co za widok! Nędzne chaty, a w każdej chatce po kilkanaście familii, mieszczących się to w komórkach dolnych, to w kątach pod strychem... (...)".
Podobnie sugestywny opis Rynku Staromiejskiego z końca XIX stulecia przekazał nam Władysław Reymont w swojej "Ziemi obiecanej":
"Na kwadratowym placu, obstawionym starymi, piętrowymi domami, nigdy nie odnawianymi, pełnym sklepów, szynków i tzw. "Bier-Hall", zastawionym setkami szkaradnych bud i kramów, tłoczyło się kilkanaście tysięcy ludzi, setki wozów i koni; wszystko to krzyczało, mówiło, klęło, biło się czasami.
Przed sklepami (...) powystawiano stoły, krzesła, ławki, na których leżały góry galanterii, pończoch, skarpetek, kwiatów sztucznych, perkalików sztywnych jak blachy, kołder o jaskrawych poszyciach, koronek bawełnianych. W jednym końcu rynku stały żółte, malowane łóżka, komody, które się nie domykały i brązowym bejcem udawały mahoń (...). Dalej kołyski, stosy sprzętów kuchennych, za którymi na ziemi siedziały kobiety wiejskie z masłem i mlekiem, ubrane w czerwone wełniaki i zapaski (..).
Garderobę męską sprzedawano, kupowano i przymierzano na ulicy, w sieniach, wreszcie pod ścianą, za zasłoną, która zwykle nic nie zasłaniała. Tak samo robotnice przymierzały kaftany, fartuchy, spódnice."
Handel miał tam swoje przypływy i odpływy, ale wrzał nieustannie z wyjątkiem sobót i świąt żydowskich. Każdego piątku o zmierzchu Rynek Staromiejski zapadał w głębokie uśpienie. Zamknięte stragany, zaryglowane drzwi i okna sklepów nadawały mu niemal uroczysty wygląd. Opustoszałym placem czasem tylko przemknęła postać w chałacie, niosąca z namaszczeniem nabożne księgi...
Najruchliwsze targowisko łódzkie uległo likwidacji w latach międzywojennych, gdyż władze miejskie doszły do przekonania, że nie posiada ono odpowiednich warunków sanitarnych, a do tego utrudnia ruch uliczny. Targ przeniesiono na Bałucki Rynek, a na opróżnionym placu założono zieleniec.
Razem z targowiskiem na Starym Rynku znikł z powierzchni miasta zakątek bardzo charakterystyczny. W tym tłumie chałatowym, brodatym, szwargoczącym, który przepełniał ciasne sklepiki i czarną falą zalewał rynek, było coś egzotycznego, coś czego w innych miastach już się nie spotykało.
A w czasie II wojny zniknęli także, hałaśliwi może, mieszkańcy tego miejsca, umarł cały jeden świat...
Później przez wiele lat wisiała nad rynkiem łapa Juliana Marchlewskiego...
Przeczytaj w baedekerze:
Stary Rynek, lata 60. To tutaj, w podcieniach mieścił się sklep z dywanami w jednym z odcinków serialu "Kapitan Sowa na tropie" w reżyserii Stanisława Barei.
Dziś (rok 2013) w podcieniach rynku znajduje się siedziba Stowarzyszenia Przyjaciół Starego Miasta w Łodzi. Zajrzałam do środka - może kupię jakąś książkę o Łodzi..?
W środku cichutko i pusto. Miła, młoda dziewczyna, która sprzedaje mi książki, zapytana przeze mnie, czy dużo ludzi tu zagląda, odpowiada z żalem - Nie, raczej niedużo, ludzi to miejsce już nie interesuje. Wolą Manufakturę...
A ja wierzę, ze to się zmieni. Raczej nie staną tu już nigdy jatki z koszernym mięsem, kramy z gratami, garnkami i innym rupieciem; ale może zechcieliby tu zamieszkać łódzcy artyści? Bo chociaż Stary Rynek jest prawie nowy, ale jest w tym miejscu jakaś magia, czar opuszczonego ukochanego... Może Stary Rynek ożyje i znowu stanie się ważnym punktem życia miasta..?
Bye, bye Julek...
Letni Kinematograf Rozrywkowy, czyli lato filmowe w Łodzi
Za króla jegomości Władysława Jagiełły, czyli jak nadano Łodzi prawa miejskie
Prawa miejskie dla wsi Łodzia
SYNAGOGA W WYOBRAŹNI. KONCERT NA STARYM RYNKU
Dziś (rok 2013) w podcieniach rynku znajduje się siedziba Stowarzyszenia Przyjaciół Starego Miasta w Łodzi. Zajrzałam do środka - może kupię jakąś książkę o Łodzi..?
2013
2013
Poniżej ciekawa animacja 3D Starego Rynku w Łodzi z lat 30. ubiegłego stulecia - wykonana przez grupę studentów drugiego roku
Information Technology Politechniki Łódzkiej w ramach projektu Problem Based
Learning, zobacz:
Przeczytaj jeszcze:
Fot. współczesne 2013 i 2024 roku Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego.
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego.
Bye, bye Julek...
Letni Kinematograf Rozrywkowy, czyli lato filmowe w Łodzi
Za króla jegomości Władysława Jagiełły, czyli jak nadano Łodzi prawa miejskie
Prawa miejskie dla wsi Łodzia
SYNAGOGA W WYOBRAŹNI. KONCERT NA STARYM RYNKU
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Jedni do Ostendy, inni... do Wiśniowej Góry, czyli lato w dawnej Łodzi.
"Rozwój", rok 1898.
"Republika", rok 1923.
"Rozwój", rok 1925.
"Rozwój", rok 1900.
Zakład jest wzniesiony na wzgórzu, w malowniczym ustroniu, około siedem wiorst od Łodzi - pisał "Kurier Warszawski". - W dwupiętrowym budynku murowanym, przeznaczonym na pensjonat, znajdują się 24 obszerne pokoje na pierwszym i drugim piętrze, na parterze zaś mieści się czytelnia i sala bilardowa. Kurhaus znajduje się w oddzielnym, o kilka kroków położonym budynku murowanym. Tutaj mamy wanny, natryski, tusze itp. Na tyłach zakładu urządzono park, ciągnący się pół wiorsty, aż pod sam lasek dębowy..."
"Nowiny", rok 1924.
"Ilustrowana Republika", rok 1928.
"Ilustrowana Republika", rok 1929.
"Głos Poranny", rok 1931.
Wiele łódzkich rodzin okres letni spędzało na wczasach w okolicznych wsiach. Chłopskie furmanki, wymoszczone słomą, zabierały łodzian wraz ze składanymi łóżkami, pościelą i niezbędnym sprzętem domowym na "letniaki" do Wiskitna, Bedonia, Wiśniowej Góry, zwanej przez dowcipnisiów dla fasonu "Kirszenbergiem", do Bełdowa koło Aleksandrowa i wielu innych wsi, byle ładnie położonych i mających "mahoniowe" powietrze.
(Jak dziś wyglądają malownicze, warte zwiedzania wsie i miasteczka w okolicach Łodzi można obejrzeć i poczytać na blogu Mr SCOTT jedzie do ... (-: - prowadzonym przez entuzjastę rejonu łódzkiego i rowerowych wycieczek Pana Tadeusza Nowińskiego. Polecam!)
"Rozwój", rok 1900.
"Republika", rok 1925.
Ci wszyscy, którzy w okresie letniej kanikuły musieli przebywać w Łodzi, a takich była ogromna większość, mieli do dyspozycji nieliczne parki łódzkie, zwłaszcza Helenów i Źródliska oraz las łagiewnicki.
"Głos Polski", rok 1919.
W Helenowie, naówczas bardzo popularnym, można było nie tylko posłuchać kapeli wojskowej i odetchnąć zapachem zieleni. W okresie letnim Helenów zapewniał mieszkańcom Łodzi wiele atrakcji.
"Rozwój", rok 1900.
"Informator handlowo-przemysłowy", rok 1909.
"Informator handlowo-przemysłowy", rok 1909.
"Informator handlowo-przemysłowy", rok 1909.
Ludzie w podeszłym wieku, a także małe dzieci z zamożnych domów pod opieką bon i służących, spędzali pogodne dni lata na spacerach i wysiadywaniu na ławkach wśród młodej zieleni Promenady zwanej też ulicą Spacerową (dziś Al. Kościuszki).
"Głos Poranny", rok 1930.
"Republika", rok 1924.
"Głos Poranny", rok 1931.
Ci robotnicy, którzy mieli krewnych na wsi, byli chociaż w tym szczęśliwym położeniu, że mogli wysłać do nich na okres letni swoje podrastające dzieci. W zamian za wikt i pobyt na świeżym powietrzu pasały one bydło i pomagały krewnym przy pracach w polu.
Dla łódzkich dzieci organizowany był także wypoczynek w mieście, znane nam "półkolonie":
"Głos Poranny", rok 1931.
Łagiewniki, ok. 1910.
Jedyną sposobność do wypoczynku w otoczeniu przyrody stwarzały robotnikom łódzkim dni wolne od pracy - w pogodne niedziele i święta udawali się oni wraz rodzinami na całodzienne "majówki" do okolicznych lasów, bądź też wylegali tłumnie na podmiejskie pola i łąki.
Takie to były "wczasy" ogromnej większości mieszkańców ówczesnej Łodzi...
"Głos Polski", rok 1919.
"Ilustrowana Republika", rok 1928.
"Ilustrowana Republika", rok 1928.
"Ilustrowana Republika", rok 1928.
Fot. współczesne Monika Czechowicz
"Głos Poranny", rok 1931.
"Głos Poranny", rok 1931.
Wacław Pawlak. Patrząc na starą fotografię. Szkice starołódzkie.
Uzdrowiska Polskie. Praca zbiorowa.
Przeczytaj w baedekerze:
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































