piątek, 5 listopada 2021

Cmentarz "na Kurczakach" i romska pomana.

Cmentarz rzymskokatolicki pw. św. Wojciecha w Łodzi. Główna aleja cmentarza.

Cmentarz położony jest w południowej części Łodzi, przy ulicy Kurczaki 81/85, popularnie nazywany „cmentarzem na Kurczakach” i zajmuje 12,2 ha. Zarządcą cmentarza jest Kuria Biskupia Diecezji Łódzkiej.

"Dziennik Łódzki", rok 1957.

Kurczaki to fragment dzielnicy Górna w Łodzi, funkcjonujący w świadomości mieszkańców, ale niebędący żadną formalną jednostką terytorialną miasta.
Nazwa tego fragmentu Łodzi pochodzi od karczowisk po wycince rosnącego tam lasu. Pierwotnie fragment ten nazywał się „Karczoki”, potem zmieniono na obecne Kurczaki. Obecnie w Łodzi mianem „Kurczaki” określa się samą ulicę Kurczaki (długość około 1,9 km), osiedle Kurczaki (choć oficjalnie nazywa się „Komorniki”), pętlę tramwajową położoną przy skrzyżowaniu ulic Rzgowskiej i Kurczaki, która została uruchomiona 17 listopada 1975 roku oraz Cmentarz pw. św. Wojciecha.

"Dziennik Popularny", rok 1975.

Cmentarz „na Kurczakach” został założony na początku XX wieku. Najstarszy nagrobek tej nekropolii pochodzi z 1906 roku, ale inskrypcja na nim jest nieczytelna. 
Pierwsza kaplica w Chojnach, na prawach kościoła filialnego pod zwierzchnictwem parafii św. Doroty w Mileszkach, została ufundowana w 1492 przez Stanisława z Chojen Dużych herbu Jastrzębiec.
Dawny, drewniany kościółek Św. Wojciecha.
Fot: FotoPolska

Początkowo była to drewniana świątynia, która działała jako filia parafii w Mileszkach. Samodzielną parafię erygował w 1892 roku abp Wincenty Chościak-Popiel, metropolita warszawski.


Budowa istniejącego kościoła rozpoczęła się w 1902 roku według projektu architekta Józefa Dziekońskiego. Wówczas to drewnianą budowlę rozebrano i przekazano księżom salezjanom, w 1927 roku stary drewniany kościólek przeniesiono na ulicę Pomorską, gdzie stał aż do 1961 roku obok  kościoła św. Teresy, potem został rozebrany.

"Rozwój", rok 1907.


Początkowo na cmentarzu pw. św. Wojciecha chowano niewielu zmarłych (poniżej stu rocznie), przede wszystkim biedotę z Chojen. Odbywało się niewiele pochówków. Dopiero po wybudowaniu w pobliżu dużego osiedla w latach 70. XX wieku sytuacja ta zmieniła się i liczba pochówków znacząco wzrosła.

"Dziennik Popularny", rok 1976.

Przy głównej alei cmentarza znajduje się zbiorowa mogiła żołnierzy poległych w 1939 roku.
Podczas II wojny światowej, od 1 czerwca 1942 roku do końca okupacji niemieckiej w Łodzi (19 stycznia 1945 roku), cmentarz przeznaczony był wyłącznie dla pochówków Polaków. Obok cmentarza przy ulicy Rzgowskiej był jednym z dwóch miejsc pochówków Polaków zmarłych na terenie Łodzi. Było to związane również z tym, że w powojennych planach nazistów dotyczących Łodzi (Litzmanstadt) rejon Chojen został przeznaczony do wyłącznego zamieszkania przez Polaków.
W tym okresie pochowano tu ponad 17 tysięcy osób, między innymi Marię Weldmanową, członkinię PPR zakatowaną przez łódzkie Gapo. Chowano tutaj również więźniów zmarłych w więzieniu na Radogoszczu. 

Mauzoleum i oddział "Radogoszcz", Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi.
Od około października 1939 roku do około końca czerwca 1940 roku mieścił się w niej obóz przesiedleńczy dla ludności polskiej na potrzeby realizowanej w tym okresie przez Niemców dużej akcji wysiedleńczej mieszkańców Łodzi i okolic. 
Przeczytaj: 

Dokładna liczba tych pochówków nie jest znana, ponieważ w ich ewidencji nie odnotowywano miejsca pochodzenia zwłok. Kwestia ta jest przedmiotem stałego ustalania pracowników Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, oddział „Radogoszcz”.


Przy głównej alei cmentarza znajduje się okazały – wystawiony zgodnie z tradycją romską– grobowiec króla Cyganów z lat 60. XX wieku.

W grobowcu przypominającym małą, okrągłą kaplicę, spoczął Kwiek Bango, król cyganów. Zmarł w 1966 roku. Miał wtedy 66 lat.

"Głos Poranny", dodatek ilustrowany, rok 1932.

"Głos Poranny", rok 1937.

"Głos Poranny", rok 1937.

"Głos Poranny", rok 1937.

Na łódzkim cmentarzu Kurczaki można zobaczyć inne okazałe romskie grobowce.


Znajduje się tu między innymi grób małżeństwa Romów, które w 1995 roku zostało zastrzelone w Pabianicach (ZBRODNIA W DOMU ROMÓW - NewsBook).


Większość Romów to katolicy, ale są także Świadkowie Jehowy, Zielonoświątkowcy. Polscy Romowie odwiedzają 1 listopada cmentarze, palą znicze, składają kwiaty. To dla nich też okazja do spotkania z rodziną. W Polsce Romowie dzielą się na kilka grup. U tych należących do Kałderaszy i Lowarów istnieje zwyczaj urządzania na cmentarzu, przy grobie bliskiego zmarłego, poczęstunku. Romowie dbają o groby, w których spoczywają zmarli z ich rodzin. Zależy im, by były okazałe. W ten sposób oddają cześć tym, którzy odeszli z tego świata. Im liczniejsza, bogatsza rodzina, to nagrobek jest okazalszy. Bywa też, że Rom przez całe swoje życie składa na pomnik na cmentarzu. By być godnie pochowanym i upamiętnionym.


Na cmentarzach te groby się wyróżniają. Często przypominają okazałe kaplice. Widnieją na nich duże zdjęcia lub rzeźby. 


Romskie groby znajdziemy na cmentarzach Łodzi, Pabianic, Zgierza czy Konstantynowa Łódzkiego.

Grobowiec na cmentarzu ewangelickim w Pabianicach.


Zwyczaje związane z romskim pogrzebem i pożegnaniem zmarłego opisał między innymi nieżyjący już polski poeta Jerzy Ficowski, uchodzący za jednego z największych znawców kultury Romów.

Jerzy Ficowski (1924-2006)
- poeta, tłumacz, autor piosenek i utworów dla dzieci, znawca kultury cygańskiej i żydowskiej oraz twórczości Brunona Schultza, odkrywca talentu cygańskiej poetki Bronisławy Wajs - Papuszy.

Cyganie, lata 50/60 XX wieku. Fot. Jerzy Ficowski.
(zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Ficowski opisywał, że trzydniowy okres, który następuje od śmierci do pogrzebu, określany jest jako faza marginalna. W tym czasie dusza zmarłego jest zawieszona między dwoma światami - ziemskim i pozagrobowym. W tym czasie dusza może powrócić do ciała. Między innymi dlatego istniał zwyczaj przykrywania twarzy zmarłego chustą. Wycinano w niej otwór odsłaniający nozdrza i usta. Według Romów tędy dusza mogła powrócić do ciała.

Cyganie, lata 50/60 XX wieku. Fot. Jerzy Ficowski.
(zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Jeśli zmarły miał żonę lub męża, a od ślubu nie minął rok, to taki współmałżonek nie mógł się kontaktować z jego ciałem. W pokoju ze zwłokami zapalano świece. Skupiona wokół trumny rodzina piła wódkę, wino i piwo. Dbano o to, by liczba zapalonych świec i butelek alkoholu znajdujących się w pokoju była zawsze nieparzysta. W ciągu tych trzech dni nie wolno żałobnikom używać grzebienia, ani myć się mydłem. Przy trumnie z ciałem zmarłego musiał zawsze ktoś czuwać. Rozmawiać można było tylko półgłosem, by nie niepokoić duszy zmarłego. Nie wolno było też śpiewać pieśni żałobnych.
- Jeśli w czasie czuwania przy zmarłym ktoś kichnie, musi natychmiast naderwać coś ze swojej odzieży, aby zapobiec nieszczęściom - wyjaśniał Jerzy Ficowski.

Cyganie, lata 50/60 XX wieku. Fot. Jerzy Ficowski.
(zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Złamanie tych zakazów mogło mieć bardzo nieprzyjemne i długotrwałe konsekwencje dla żyjących.
Przed pogrzebem przygotowuje się zmarłemu ubranie. Do jego trumny wkłada się również rzeczy osobiste. Może to być na przykład papierośnica, fajka z tytoniem, lusterko, zegarek. Niektórzy z Romów wierzą, że te przedmioty przydadzą się zmarłemu w zaświatach. Z kolei ich brak może sprowadzić go na ziemię, a przez to sprowadzić nieszczęście na rodzinę. W dniu pochówku u niektórych Romów wylewa się na ziemię wodę z wiader, a z domu usuwa się wszystkie naczynia wypełnione wodą, Ten zwyczaj wynika z tego, że ponoć dusza cierpi z powodu pragnienia, wylewana woda ma przynosić ulgę w pragnieniu.
Potem z domu wyprowadza się zwłoki do kościoła, na cmentarz. Na pogrzebie członek rodziny zmarłego dziękuje wszystkim za przybycie i zaprasza na poczęstunek. Zaraz po pogrzebie ma miejsce pierwsza pomana, czyli stypa. Organizowana jest w restauracji. Zapraszani są na nią wszyscy obecni na pogrzebie. Druga pomana ma miejsce dziewięć dni po pogrzebie. Tym razem odbywa się w domu zmarłego. Romowie wierzą, że pijąc i jedząc karmią jednocześnie duszę.
- Nie wolno pojedynczo wstawać od stołu; wszyscy uczestnicy uroczystości powinni uczynić to jednocześnie - tak pomanę opisywał Jerzy Ficowski - Skoro jednak ktoś wstanie, nie wolno mu powrócić do stołu, do jadła. Wszelkie resztki jedzenia, które by pozostały muszą być wrzucone na bieżącą wodę, do rzeki lub też oddane komuś. Nic jadalnego nie może być nocą w domu zmarłego, a więc wszelkie resztki trzeba wynieść z domu przed zachodem słońca. Nie wolno oddać ich psu, kotu, ani wysypać ptakom...
Sześć tygodni po śmierci ma miejsce trzecia pomana. Kończy się w wtedy tzw. okres pojenia. Dzieje się to przez symboliczne zatopienie w rzece dzbana i szklanki. Podczas niej wyznacza się osobę, która ma symbolizować zmarłego. Gospodarz obmywa jej nogi, czesze włosy darowanym grzebieniem. A ona obdarowywana jest upominkami, jak grzebień, maszynka do golenia. Po zakończeniu posiłku wybraniec jest zobowiązany do zakupu trunku za własne pieniądze, którym następnie raczą się wszyscy biesiadnicy.

Cyganie, lata 50/60 XX wieku. Fot. Jerzy Ficowski.
(zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Kolejna pomana odbywa się pół roku po śmierci. Do tego czasu osoba obdarowana podczas poprzedniej uroczystości może nosić otrzymany strój. Teraz jednak ubranie jest wrzucane do rzeki. I ponownie wybiera się osobę symbolizującą zmarłego. Ona dostaje także upominki, ubranie. Tym razem wyznaczona osoba nosi darowane ubranie do ostatniej stypy, która organizowana jest w rocznicę śmierci. Kończy żałobę i ma radosny charakter. Ogłasza się wówczas: Już jego drogi są zamknięte. Oby to było dla niego! Teraz będziemy śpiewać, tańczyć! Kończę żałobę!
Dopełnienia wszystkich rytuałów pogrzebowych, które trwały okrągły rok, zapewnia bliskim nieboszczyka spokój. Dusza zmarłego już nie powróci na ziemię…

Na cmentarzu św. Wojciecha przy ulicy Kurczaki w Łodzi przez wiele lat można było spotkać mniejszość romską, która świętowała nad grobem "króla cygańskiego". Jednak zwyczaj ten powoli zanika...

Na cmentarzu Kurczaki znajduje się też wyjątkowo smutna aleja z grobami. To miejsce gdzie pochowanych jest kilkaset dzieci. Tutaj również spoczywa część ofiar niemieckiego obozu dla dzieci przy ulicy Przemysłowej w Łodzi.
Przeczytaj: 


W 2020 roku odwiedzających cmentarz na Kurczakach spotkało niemiłe zdarzenie. 12 osób zostało uwiezionych na łódzkim cmentarzu, gdy 31 października 2020 roku o godz. 22.00 zamknięto bramy nekropolii.


Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział zamknięcie cmentarzy na Wszystkich Świętych (od 31 października do 2 listopada 2020) z powodu pandemii Covid-19. Późne ogłoszenie tej decyzji spotkało się z protestami przedsiębiorców i sprzedawców kwiatów i zniczy oraz władz miast, które poniosły koszty organizacji ruchu przycmentarnego. Problemy mieli jednak także ci, którzy groby chcieli odwiedzić. Wiele osób zdecydowało się, by jeszcze w piątek wieczorem udać się na groby bliskich, przed zapowiedzianym na północ zamknięciem nekropolii. Ale bramę cmentarza przy ulicy Kurczaki w Łodzi zamknięto już o godz. 22.00. Nie zorientowało się w tym 12 osób, odwiedzających wówczas groby, a pracownicy cmentarza nie sprawdzili przed zamknięciem, czy wszyscy wyszli. Uwięzieni zadzwonili pod numer alarmowy, a dyżurny straży pożarnej zadysponował na miejsce zastęp ratowników - informuje „Dziennik Łódzki”, dodając, że najczęściej strażacy w takich sytuacjach podstawiają uwięzionym drabinę, ale tym razem wyposażeni byli w klucze…


Kancelaria cmentarza:
Kurczaki 81/85, 90-001 Łódź
Otwarta od godz. 8.00
📞 42 646 80 94


źródła:
Tadeusz Bojanowski. Łódź pod okupacją niemiecką w latach II wojny światowej, 1939-1945.
Anna Lewkowska, Wojciech Walczak. Zabytkowe cmentarze; woj. łódzkiego.
Dziennik Łódzki 


Przeczytaj jeszcze w baedekerze:

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego i Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

"Express Wieczorny Ilustrowany", rok 1933.

"Dziennik Łódzki", rok 1973.

czwartek, 4 listopada 2021

II WOJNA ŚWIATOWA - październik 1941 roku

1 października
W związku z prowadzonymi działaniami wojennymi przecie ZSRR i przerwaniem dostaw bawełny z tego państwa do Rzeszy, władze niemieckie nakazały, aby w łódzkim przmyśle włókienniczym wszystkie towary dla ludności cywilnej produkowane były wyłącznie z włókien sztucznych. Bawełna mogła być wykorzystywana jedynie do produkcji towarów zamawianych przez wojsko lub państwo.

"Lodzer Zeitung", październik 1939.

W Kraju Warty został wprowadzony obowiązek posiadania przez wszystkich zatrudnionych tzw. książeczek pracy (Arbeitsbuch).


Weszło w życie rozporządzenie ministra pracy Rzeszy, zrównujące czas pracy polskiej młodzieży w wieku 14-18 lat z czasem pracy dorosłych (10 godzin dziennie). Pozbawiało także prawa, przysługującego dotąd młodym ludziom, do przedłużonego urlopu.
Władze Rzeszy obniżyły zasilek połogowy dla Polek z 50% do 25% miesięcznego wynagrodzenia.

3 października
Zarządzeniem Arthura Greisera odebrano Kościołom prawo do zarządzania cmentarzami i przekazano je gminom. Nakazano również grzebanie Polaków i Niemców na oddzielnych cmentarzach. Dla ludności polskiej w Łodzi wyznaczono tylko jeden cmentarz - pw. św. Wojciecha na Kurczakach.

Cmentarz pw. św. Wojciecha na Kurczakach, dzisiaj.

4 października
"Biuletyn Kujawski" nr 51 (32) w rubryce Z Kraju informował:
Niemcy stroją się w maskę "obrońców chrześcijaństwa", żądają, by Kościół dopomógł im w walce z bolszewikami. Zbyt wielkie jednak zbrodnie mają na sumieniu, aby im ktoś w Polsce uwierzył w to, a fakty ich postępowania mówią same za siebie (...) Likwidacja kaplic, krzyży i figur trwa w dalszym ciągu w całym kraju. W Łodzi usunięto krzyż z ulicy Rzgowskiej, w Tuszynie figurę Matki Boskiej wyrzucono na żydowski śmietnik. Prośbę polskiego społeczeństwa, aby władze niemieckie pozwoliły tą figurę zabrać ze śmietnika, odrzucono.

5 października
Minister pracy Rzeszy zarządził, aby wobec Polaków nie stosowano niemieckiego prawa pracy. Zatrudnionym Polkom nie przysługiwały: dodatki rodzinne, zapomogi, pełne wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych, zwalnianie za wypowiedzeniem pracy i inne świedczenia socjalne. W tym czasie niemieckie kobiety otrzymywały dpdatek w wysokości 90 marek na dwoje pierwszych dzieci, a wprzypadku urodzenia trzeciego i każdego kolejnego dziecka - 120 marek; od połowy 1942 roku - 120 marek na każde dziecko.

5-7 października
Odbyły się masowe aresztowania duchowieństwa katolickiego Kraju Warty.
Zostało zatrzymanych 574 duchownych. W rejencji łódzkiej aresztowano 352 księży (175 z diecezji łódzkiej), w rejencji poznańskiej - 123 księży, inowrocławskiej - 101 księży. Duchownych z rejencji łódzkiej przejściowo przetrzymywano w obozie w Konstantynowie Łódzkim. Tam, po przeprowadzonych badaniach lekarskich, siedmiu kapłanów chorych i w podeszłym wieku zwolniono. Pozostałych księży przez trzy tygodnie poddawano licznym szykanom, nie pozwolono kapłanom na modlitwę pod karą bicia. 28 października wywieziono ich do Konzentrationslager (KL, obóz koncentracyjny) Dachau. Wielu z nich zginęło śmiercią męczeńską. 

W Konstantynowie Łódzkim powstał obóz przesiedleńczy (Durchgangslager in Konstantinow), który mieścił się w budynkach byłej fabryki włókienniczej przy ulicy Łódzkiej 27 (General-Litzmann-Strasse).

Kilku młodych i silnie fizycznie księży uniknęło tragicznego losu. Z obozu w Konstantynowie zbiegło czterech duchownych, pięciu kolejnym powiodła się ucieczka z transportu kolejowego do Dachau.
Ogółem w obozach koncentracyjnych i więzieniach znalazło się 1092 polskich księży z Kraju Warty, zycie straciło 662 duchownych, w tym 125 z części diecezji łódzkiej wcielonej do Rzeszy. W egezkucjach przeprowadzonych w kraju Warty zginęło 133 księży.
Nasilenie prześladowań i aktów ekstreminacji duchownych katolickich wiązało się z rozporządzeniem Heinricha Himmlera wydanym po agresji Niemiec na ZSRR i polecającym wywozić do obozów koncentracyjnych wszystkich klechów - podżegaczy, wrogim Niemcom Czechów i Polaków jak również komunistów i podobną hołotę.

Heinrich Himmler (1900-1945)
- niemiecki polityk, jeden z głownych przywódców Niemiec nazistowskich, zbrodniarz wojenny, Reichsführer SS, KOmisarz Rzeszy do spraw Umacniania Niemieckości. Szef kolejno: SS (os 1929), Gestapo (od 1934), niemieckiej policji (od 1936), przewodniczący Rady Ministrów III Rzeszy, minister spraw wewnętrznych.
(Foto: zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Wynikało również z przekonania Arthura Greisera, iż Kościół katolicki, jako ostoja polskości i ducha oporu przeciw okupantom, stanowi poważne zagrożenie dla jego polityki germanizacyjnej w Kraju Warty, w którym zamierzał zbudować wzorcową niemiecką prowincję - Mustergau. Z doświedczeń Warthegau - okręgu opartego na światopoglądzie Weltanschauung - miała korzystać w przyszłości cała Rzesza.

Arthur Greiser (1897-1946)
- niemiecki polityk narodowosocjalistyczny, obergruppenführer SS, Namiestnik Reszy (Reichsstatthalter) w Kraju Warty, wcześniej prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańska. Zbrodniarz wojenny.
(Foto: Bundesarchiv)

Władzom powiatowym pozostawiono możliwość zatrzymania na swym terenie po dwóch polskich duchownych, w celu pełnienia posługi duszpasterskiej wśród ludności polskiej. Część landratów (kierowników powiatów) skorzystała z tej koncesji. Aresztowania prawie wszystkich duchownych spowodowały, że na terenie diecezji łódzkiej, w granicach III Rzeszy, czynnych było sześć parafii, w których pracowało jedynie dwunastu kapłanów, w tym ośmiu w Łodzi.

9 października

Bazylika archikatedralna św. Stanisława Kostki przy Piotrkowskiej 265.

Władze policyjne zamknęły łódzką katedrę pw. Stanisława Kostki przy ulicy Piotrkowskiej (wówczas Adolf-Hitler-Strasse). Kościół został ograbiony ze wszystkich kosztowności i szat liturgicznych. Jego wnętrze przeznaczono na składnicę wojskową, a w krypcie grobowej założono hodowlę pieczarek.

Kościół katedralny pw. św. Stanisława Kostki na okpacyjnej karcie pocztowej.

10 października
Polakom zabroniono korzystać z osiedlowych sklepów spożywczych między ulicą Narutowicza (Schlageterstrasse) i parkiem 3 Maja (Wӓldchen) oraz na Polesiu Konstantynowskim. Ponadto we wszystkich sklepach spożywczych został wprowadzony zakaz obsługiwania ludności polskiej przed godziną 10.00.

11 października
Policja poinformowała władze Kraju Warty, że wśród osiedlających się w tym Okręgu Niemców szerzy się pijaństwo.

Zostały zamknięte klasztory jezuitów w Łodzi, Łęczycy i Kaliszu.

16 października - 4 listopada
Do getta w Łodzi przybyło 20 transportow Żydów z Berlina, Düsseldorfu, Duisburga, Kolonii, Frankfurtu nad Menem, Hamburga, Trewiru, Luksemburga, Wiednia i Pragi. W sumie getto powiększyło się o ok. 20 tysięcy nowych mieszkańców.


Byli to w większości ludzie starsi (ok. 60%) i schorowani. Tylko Żydzi z Czech potrafili w miarę dostosować się do nędzy panującej w getcie. Pozostali źle znosili głód, ciężką pracę i ciasnotę pomieszczeń, w których przyszło im żyć. W konsekwencji, po wyprzedaniu resztek przywiezionego dobytku, szybko zapadali na zdrowiu i umierali, wielu zginęło śmiercią samobójczą.


16 i 20 października
Z Dziennika Dawida Sierakowiaka:
Czwartek, 16 X 1941
Po południu przybyła na Marysin pierwsza partia wysiedleńców z Wiednia. Przywieźli wagon chleba i doskonałe walizy. Ubrani wspaniale. Niektórzy mają synów na froncie. Są pastorzy i lekarze. Jest ich tysiące (...) Zakasują nas chyba z kretesem.
Poniedziałek, 20 X 1941
Byliśmy dziś u Czechów, są wśród nich fajni chłopcy, Luksemburczycy też (...) Dotychczas mieli cudownie. Dziwią się tutejszemu brudowi i obawiają się chorób.

Na szczytowej ścianie kamienicy przy ulicy Spacerowej 8 znajduje się wizerunek Dawida Sierakowiaka, autora "Dziennika. Pięciu zeszytów z łódzkiego getta" (wyszły w całości po polsku nakładem wydawnictwa Marginesy). Dawid pod ten adres został przesiedlony wraz z rodziną. I stąd jego matka, Sura Ajdel z Churgelów, została zabrana przez gettową policję jako niby nienadająca się do pracy. Deportowano ją do obozu zagłady.

Duża część Żydów przesiedlonych z Europy Zachodniej została rozlokowana w kolektywach przy ulicy Franciszkańskiej. 

   
Kolektywy przy ulicy Franciszkańskiej. 
Źródło: YouTube

Ulica Franciszkańska 13, kolektyw wysiedleńców z Frankfurtu nad Menem

Pod numerem 13 znajdował się kolektyw wysiedleńców z Frankfurtu nad Menem, pod numerem 21 mieszkali Żydzi przywiezieni II i III transportem z Pragi. Na Franciszkańskiej 27 powstał kolektyw Berlin IV, w kamienicy obok pod numerem 29 - kolektyw Praga IV. 

Ulica Franciszkańska 30.

Po przeciwnej stronie ulicy, w kamienicy pod numerem 30, mieściła się synagoga ortodoksyjna, kuchnia gminna, a następnie Wydział Odzieżowy. 

Ulica Franciszkańska 31.

Przy Franciszkańskiej 31, w dawnym kinie „Bajka”, od 17 października do 27 listopada 1941 znajdowała się siedziba kolektywu Hamburg. Po jej przeniesieniu na ulicę Młynarską 25, w budynku zaczął funkcjonować reformowany dom modlitwy, stworzony z myślą o Żydach z Europy Zachodniej. Ostatnim kolektywem mieszczącym się przy ulicy Franciszkańskiej pod numerem 37 była kwatera części przesiedleńców z transportu Praga III.

Franciszkańska 29

W tym budynku, należącym do parafii mariawitów w pierwszym okresie istnienia getta (lata 1940-1941) działały szkoły. I to zarówno w budynku frontowym jak i w oficynie. Z danych archiwalnych, pochodzących z kwietnia 1941 roku, wynika, że pod tym adresem działało aż osiem klas, na trzech piętrach głównego budynku po dwie, a także w podwórku.

Początki istnienia getta. Chłopcy ze szkoły religijnej.
 
Do jesieni 1941 w budynku przy ulicy Franciszkańskiej 29 uczyło się kilkaset dzieci.

Jesienią 1941 roku ulokowano tu Żydów deportowanych Pragi i szkoły zamknięto. Dzieci już nigdy nie powróciły do normalnego trybu nauki, szkolnictwo w getcie zostało zlikwidowane. Od tego czasu to miejsce popularnie nazywało się siedzibą kolektywu „Praga IV”. Od połowy maja 1942 roku był tu resort krawiecki, gdzie odbywały się także kursy krawieckie dla młodzieży.
Pomariawicki gmach zapachany był przesiedleńcami. Zarówno w dużych salach, jak i w pomieszczeniach mniejszych ustawiono setki dwupiętrowych prycz, zbitych z nieheblowanych desek. Prycze stały obok siebie tak blisko, że przejść między nimi można było jedynie bokiem. Wszystkie kąty, miejsca pod pryczami, między pryczami i na pryczach zajęte były przez walizy, torby, pakunki, tłumoki, pościel, suszącą się bieliznę, garnki, puszki z konserwami, talerze, garderobę. Aż dziw, że mogło tu się jeszcze znaleźć miejsce dla ludzi.
Arnold Mostowicz, 23 lipca 1942.

Franciszkańska 29

W tym budynku od 1941 roku zakwaterowano Żydów z Pragi. Kolektyw Praga IV.

Franciszkańska 27

Część zabudowań od frontu zostało wyburzona po wojnie, część przetrwała i należy do mariawitów. Tu zakwaterowano Żydów z Czech – kolektyw Praga IIIb.

Film "Zachodni Żydzi w Litzmannstadt Getto" możesz obejrzeć TUTAJ

Ulica Rybna 15. Dom "pod samowarem".

W budynku przy ul. Rybnej 15 do jesieni 1941 roku funkcjonowała szkoła powszechna. Gdy przyjechały do getta transporty Żydów z Europy Zachodniej, ulokowano tam Żydów niemieckich, a konkretnie grupę z Dusseldorfu. Od maja 1942 roku istniał w tym miejscu resort pantofli. 

Pociąg śmierci - Litzmannstadt Ghetto. 
Źródło: YouTube.


Niedaleko ulicy Zgierskiej, na małym skwerze, znajduje się kamień z tablicą, która upamiętnia los ponad tysiąca Żydów z Hamburga, przywiezionych do getta jesienią 1941 roku. Co ciekawe, ulica Lutomierska w czasie wojny nazywała się Hamburgerstrasse.

18 października
"Biuletyn Kujawski" nr 63 (34) w rubryce Z Kraju informował:
W Łodzi patrol policyjny postrzelił artystę z kabaretu Tabarin, niejakiego Nikolaja, rzekomo za to, że nie podniósł na wezwanie rąk do góry. Następnego dnia Nikolaj, który był Włochem, zmarł.

Wzrost cen na artykuły spożywcze i włókiennicze.
Kg słoniny 18-25 mk, boczek i szynka do 20 mk, jajka 50-60 fenigów sztuka.
W gminie Praszka odebrano Polakom wszystek drób w liczbie 1200 sztuk i rozdzielono między Niemców. Tak dożywiają się hitlerowcy.

20 października
W związku z aresztowaniem ks. Jana Cesarza, bp Włodzimierz Jasiński mianował dekretem wydanym w Bieczu nowego wikariusza generalnego dla części diecezji w Okręgu Warty - ks. Romana Rajcherta, proboszcza parafii św. Antoniego.

bp Włodzimierz Jasiński (1873-1965)
(zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)
21 października
Ukazało się rozporządzenie kanclerza III Rzeszy o przebudowie architektonicznej Łodzi, w celu nadania miastu niemieckiego oblicza, na wzór przebudowywanych innych dużych miast niemieckich. Między innymi, budynkom przy ulicy Piotrkowskiej (wówczas Adolf-Hitler-Strasse) planowano zmienić dachy na spadziste i ujednolicić ich fasady. Autorem generalnego planu przebudowy Łodzi miał być architekt z Gdańska, prof. Flörke. W następnym roku prace nad przebudową Łodzi wstrzymano ze względu na przedłużającą się wojnę i trudności ekonomiczne. Do realizacji tych planów miano wrócić po zwycięskim zakończeniu wojny.

Ulica Piotrkowska na okupacyjnej karcie pocztowej.
źródła:
Andrzej Rukowiecki. Łódź 1939-1945. Kronika okupacji.
Joanna Podolska. Spacerownik. Łódź żydowska.
Joanna Podolska. Litzmannstadt-Getto. Ślady - przewodnik po przeszłości.

Przeczytaj jeszcze w baedekerze:


Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.
Fot. współczesne Monika Czechowicz

BAEDEKER POLECA:
Andrzej Rukowiecki. Łódź 1939-1945. Kronika okupacji.
1 września 1939 roku okupacja hitlerowska wdarła się w życie Polaków, nieodwracalnie przeobrażając je na sześć długich lat. Zmiany, które okupant przeprowadził w organizacji codziennego życia mieszkańców polskich miast, ze względu na swoją bezwzględność i brutalność, mogą wydawać się współczesnemu czytelnikowi niewyobrażalne.
Już 9 listopada 1939 roku Łódź została wcielona do III Rzeszy, 11 kwietnia 1940 roku otrzymała niemiecką nazwę Litzmmanstadt. W zamyśle hitlerowskich władz miała stać się miastem promieniującej kultury niemieckiej.
Wraz z napływem ludności niemieckiej Łódź zaczęła zmieniać swoje oblicze. Czy ówczesnym łodzianom spacerującym po ukochanej ulicy Piotrkowskiej przeszło kiedykolwiek przez myśl, że jej nazwa będzie brzmiała Adolf-Hitler-Straße? Reorganizacja polskiej administracji była jednak tylko wstępem do zmian, które na zawsze odmieniły Miasto Czterech Kultur. Masowe wysiedlenia ludności żydowskiej i polskiej z obszaru Łodzi oraz stworzenie Litzmannstatd Getto zapisały się bolesną kartą w historii miasta.
Obraz tamtych lat, dzień po dniu, ukazuje Andrzej Rukowiecki w książce Łódź 1939–1945. Kronika okupacji. Autor nie poprzestaje w swojej publikacji jedynie na odnotowaniu faktów. Ilustruje je fragmentami z dzienników, które tworzą wstrząsający zapis przeżyć okupowanej ludności. Zmagania mieszkańców Łodzi z hitlerowskim terrorem przybierały także formę walki o człowieczeństwo, które próbowali ocalić, niosąc pomoc potrzebującym, nawet za cenę własnego życia. Zamieszczone w Kronice nazwiska osób pomordowanych przez nazistów są nie tylko świadectwem bohaterstwa i patriotyzmu łodzian, ale elementem współtworzącym narodową pamięć i tożsamość.
Wydawnictwo Księży Młyn