niedziela, 1 marca 2015

Próby koloru - malarstwo Małgorzaty Borek w Galerii Imaginarium



28 lutego w Galerii Imaginarium odbył się wernisaż  malarstwa Małgorzaty Borek.


Wystawa niezwykłych, kontemplacyjnych obrazów artystki, która w abstrakcjach odnajduje harmonię struktur, jakby porządku świata.


Powtarzające się motywy - na monochromatycznych z zasady, lecz pełnych wielotonowych odcieni płótnach - nie tworzą ornamentu, ale rytmy i niemal muzyczną harmonię. 


Abstrakcyjne kombinacje linii, przypominają op-artowskie techniki, które wciągają widza w grę złudzeń pełną efektów świetlnych i fakturalnych…



Małgorzata Borek. Próby koloru/Trying out Colour.

 Małgorzata Borek urodziła się w 1965 roku w Nysie. W 1993 roku uzyskała dyplom w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi w pracowni tkaniny unikatowej prof. Aleksandry Mańczak i w pracowni malarstwa prof. Andrzeja Gieragi. Brała udział w wielu wystawach w kraju i za granicą. Została dwukrotnie nagrodzona podczas konkursu malarstwa "Bielska Jesień" organizowanego przez Galerię Bielską BWA (w 1994 roku zdobyła II nagrodę, w 2007 - wyróżnienie).  Zajmuje się malarstwem i instalacją. W jej abstrakcyjnych obrazach operujących gęstą siatką mocnych, kolorowych linii można odnaleźć nawiązania do twórczości patrona łódzkiej Akademii - Władysława Strzemińskiego. Obecnie artystka pracuje w macierzystej uczelni jako nauczyciel akademicki na Wydziale Tkaniny i Ubioru.



Jerzy Jarniewicz:
"Malarstwo ogniowej próby"

"Jeśli, jak podpowiada nam tytuł wystawy, mamy tu „Próby koloru”, to o jakich próbach mowa? Czy artystka, jak fizyk, sprawdza i bada, czym jest i może być kolor? Czy może barwę wystawia na próbę, jak na próbę wystawia się nawróconego, chcąc się dowiedzieć, jak długo dotrzyma nowemu wyznaniu wierności? Albo jak żołnierza w boju, jeszcze niesprawdzonego, by przeszedł przez ogień? Czy taka próba koloru to, dajmy na to, sygnał, że do mety jeszcze daleko, a to, co widzimy, jest pierwszym czy drugim podejściem, przedbiegiem, uwerturą, strojeniem malarskich instrumentów? A może chodzi o próbę jak próba złota czy srebra, zawartość w stopie kruszcu, która ustanawia jego cenę i wartość? Odpowiedź może być jedna: to próby w każdej postaci, bo mamy tu do czynienia z czymś, co otwarte, zmienne, przygodne i fragmentaryczne. 


Malarstwo Małgorzaty Borek spełnia się w malowaniu. Malarstwo Małgorzaty Borek jest malowaniem. To, co widzimy na płótnach, to zapis spotkania artystki z przestrzenią i barwą, z materią i światłem. To sztuka, użyjmy tego terminu, performatywna, w której malarka uczestniczy na tych samych zasadach, co język, którym się posługuje. Ona nim powoduje, nie mniej niż on nią. Można powiedzieć: Małgorzata, mówiąc, słucha. Albo: malując, Małgorzata patrzy, jak maluje się jej obraz. Przekracza więc w tym działaniu tradycyjny dualizm języka i doświadczenia, ekspresji i rzeczywistości, podmiotu i przedmiotu, niemal dociera do granic bezpośredniości. To, co tworzy to nie statyczne dzieła-wytwory, a wydarzenia, które domagają się ciągłych dopełnień. Stąd serie obrazów, stąd obrazy towarzyszące, doraźne i próbne, stąd też, jak sądzę, poziomy układ płócien, otwierający malarstwo Małgorzaty na dzianie się, na szczególną narracyjność jej „prób”.


Szerokość powtarzanych pasm, wypełniających całą przestrzeń obrazów, jest tylko po części wyznaczona szerokością pędzla, bo jakie to będzie pasmo, zależy od najdrobniejszych wahnięć nacisku, od nieprzewidywalnego drżenia ręki. Dłoń artystki kładzie kolejne pasmo wzdłuż pasma poprzedniego, słuchając się go z pokorą, dając mu się prowadzić, ale ono też poddane jest nieprzewidywalności związanej z jego fizycznym, materialnym charakterem – też się po swojemu rozszerza, rozjaśnia, waha.


... Los chciał, że w życiu nie namalowałem ani jednego obrazu. Ale w tymże życiu napisałem kilka wierszy i chyba co niecoś wiem, jak się wiersze pisze. Otóż pisze się nie całkiem inaczej niż Małgorzata maluje swoje obrazy: pasmo za pasmem. W wierszu też każdy kolejny wers, każda kolejna fraza jakoś się do poprzedniej przykleja, przysposabia się do niej, a jednocześnie, jakoś się paczy, wyrywa, indywidualizuje, gra po swojemu i na swoją nutę. Jaki będzie efekt powstającego wiersza, nie wie chyba żaden dobry poeta. Żaden dobry poeta nie wie, dokąd go wiersz zaprowadzi. Bo wiersz jest pisaniem, w którym to, co zostało już napisane, wyznacza po części to, co jeszcze zapisane będzie. Uwaga: powiedziałem „to, co zostało już napisane”, a nie „to, co umyślił sobie poeta”...


 ...W.B. Yeats, Irlandczyk, któremu zdarzyło się za wiersze dostać kiedyś Nobla, zapytany, skąd w jego poezji takie głębokie myśli, odparł: „z rymów”. To rym bowiem prowadzi poetę – do nieprzewidywalnych skojarzeń, które życzliwi czytelnicy nazwą potem głębokimi – choć one z powierzchni są, z przypadkowych na niej zderzeń i zdarzeń. Popatrzmy teraz na malarstwo Małgorzaty: czyż nie jest ono rymem, tyle że widzialnym? Raz dokładnym, raz przybliżonym; raz męskim, raz żeńskim. Bo Małgorzata na naszych oczach po prostu rymuje i w rymach kryje się jedna z tajemnic jej malarstwa. 


... Mogłoby się wydawać, że to malarstwo konsekwentnie samozwrotne, malarstwo o sobie samym, refleksja nad tym, czym jest malowanie. Tak, trzy razy tak. Ale nie tylko. Chciałoby się tych płócien dotykać, bo widać, jak kolor się na nich nawarstwia i pęcznieje, jak się materializuje i tworzy długie, nabrzmiałe jak żyła wiązki. To zmysłowe malarstwo zmysłowej powierzchni. A z drugiej strony: to wyrażona w farbach medytacja nad koniecznością i przypadkiem, powtórzeniem i zmianą, ideą i materią, kolorem i substancją, biologią i geometrią. Nad tym, jak czas (bo to czasochłonna, benedyktyńska praca przypominająca robotę średniowiecznych iluminatorów) przemienia się w przestrzeń (bo możemy objąć te obrazy jednym spojrzeniem, powiesić na ścianie, sfotografować)...


... To także malarstwo, które poza płótno wychodzi, powiedziałbym wręcz, że poddaje się zewnętrznemu światu, kiedy pozwala, by współtworzyło je światło, bo wszystko, czym cieszyć się mogą nasze oczy – efekty kolorystyczne, iluzja ruchu, wrażenie wypukłości, cienie i błyski na farbach – zależy od tego, jak światło, jakie, skąd i kiedy, położy się na płótnie. Wróćmy więc do początku i lekko skorygujmy: to światło, oprócz malarki, poddaje próbom kolory. Prześwietla je, przepoczwarza, nadaje im kształt. To próba ogniowa dla barw. W pokazanych na wystawie obrazach Małgorzacie Borek udało się z tego światła zrobić cichego wspólnika…"
Jerzy Jarniewicz

Fot. Monika Czechowicz


Wystawa czynna od wtorku do soboty do dnia 14 marca 2015 roku w godzinach 14-18.


Galeria Imaginarium - Łódzki Dom Kultury
 ul. Traugutta 18. Łódź
telefon: (42) 633-98-00.
e-mail: ldk@ldk.lodz.pl.
www: http://www.ldk.lodz.pl.


źródła:
Galeria Bielska BWA
tekst „Malarstwo ogniowej próby” Jerzego Jarniewicza do publikacji z wystawy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz