niedziela, 31 stycznia 2021

Mural. Ukraińskie ludobójstwo na Polakach w latach 1939-1947. Wołyń i Małopolska Wschodnia.


W 2020 roku na froncie kamienicy przy ulicy Rzgowskiej w Łodzi powstał mural upamiętniający Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947.

Powstał mural upamiętniający Polaków, którzy zginęli z rąk ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939 - 1947. Mural został umieszczony na wysokości pierwszego piętra budynku. Tworzą go napisy: „Ukraińskie ludobójstwo na Polakach w latach 1939 – 1947” i „Wołyń i Małopolska Wschodnia” oraz cztery portrety osób, które zostały zamordowane.

Na wysokości pierwszego piętra kamienicy, między oknami wykonano portrety czterech osób, Polek i Polaków, znanych ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Są to: Zygmunt Rumel – ppor. AK i poeta, pełnomocnik Delegata Rządu RP na Wołyń, Sługa Boży o. Ludwik Wrodarczyk – administrator parafii św. Jana Chrzciciela w Okopach, męczennik, Halina Chrzanowska – młoda Polska z miejscowości Kuty, uprowadzona, zgwałcona i powieszona przez ukraińskich nacjonalistów i Czesława Chrzanowska – dwuletnia dziewczynka z miejscowości Kuty, zamordowana w łóżeczku przez OUN-UPA.
Na ścianie zamieszono też napis: „Ukraińskie ludobójstwo na Polakach w latach 1939-1947. Wołyń i Małopolska Wschodnia”.
Jak poinformowała Katarzyna Sokołowska, szefowa Fundacji Wołyń Pamiętamy, inicjatorka i organizatorka tej i innych akcji na rzecz upamiętniania ofiar ukraińskiego ludobójstwa, mural powstał dzięki zgodzie właściciela kamienicy, Dariusza Ziemby, działacza Ruchu Narodowego. Środki na wykonaniu muralu pochodziły od kilkudziesięciu osób, które wpłaciły środki pieniężne  na powstanie tego „pomnika” pamięci.
To co powinni robić rządzący naszą Ojczyzną robią zwykli ludzie, którym na sercu leży pamięć i prawda dla naszych kresowych męczenników!” – zaznacza szefowa Fundacji. Dodaje, że jest to pierwsze tego rodzaju upamiętnienie, ale nie ostatnie.

Mural upamiętniający ofiary rzezi wołyńskiej na ścianie kamienicy w Łodzi. Powstał w przeddzień 77 rocznicy krwawej niedzieli.
11 lipca 2020 roku obchodzona była 77 rocznica „Krwawej niedzieli”, kulminacyjnego momentu rzezi wołyńskiej. Dzień ten jest obchodzony w Polsce jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu.
Krwawa niedziela na Wołyniu –11 lipca 1943 roku, był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej, akcja masowej eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery (OUN-B), Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) oraz ukraińską ludność cywilną. Tego dnia zaatakowano w 99 miejscowościach, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. W następnych dniach masakry były kontynuowane.
Od lutego 1943 roku OUN-B oraz jej zbrojne ramię – UPA przystąpiły do ataków na ludność polską na Wołyniu. Do lipca 1943 siły zbrojne nacjonalistów ukraińskich , znajdujące się w fazie tworzenia i konsolidacji, były zdolne do przeprowadzania akcji w ograniczonym zakresie, głównie na wschodzie Wołynia (szczególną aktywnością w wyniszczaniu Polaków wykazywali się tam dowódcy Iwan Łytwynczuk ps. „Dubowyj” i Petro Olijnyk ps. „Enej”). W maju/czerwcu 1943 roku w dowództwie UPA zaczął dojrzewać plan jednoczesnego uderzenia na polskie osady i masowej eksterminacji Polaków na Wołyniu. Sprzyjało temu przeprowadzone przez banderowców zjednoczenie ukraińskich oddziałów partyzanckich o różnej proweniencji (bulbowców, melnykowców), często siłą i okrzepnięcie oddziałów UPA.
Jak twierdził dowódca okręgu „Turiw” Jurij Stelmaszczuk ps. „Rudyj” w zeznaniach złożonych po wojnie wobec NKWD po aresztowaniu, w czerwcu 1943 dowódca UPA Dmytro Klaczkiwski ps. „Kłym Sawur” wydał rozkaz eksterminacji Polaków na Wołyniu.
W czerwcu 1943 roku spotkałem się w lesie kołkowskim z Kłymem Sawurem oraz z zastępcą przedstawiciela sztabu głównego dowództwa, z Andruszczenką. Sawur dał mi rozkaz wymordowania wszystkich Polaków w okręgu kowelskim
Do tego czasu, tj. do końca czerwca 1943 roku oddziały ukraińskich nacjonalistów zabiły na Wołyniu 9-15 tysięcy Polaków.
W efekcie tzw. rzezi wołyńskiej i czystce etnicznej w Małopolsce Wschodniej dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich przy wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej zginęło ok. 70-100 tysięcy Polaków i w odwecie 2–3 tysiące Ukraińców.

Na muralu wołyńskim znajdują się cztery portrety polskich ofiar ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów, sugestywnie nazwanego genocidium atrox*, czyli ludobójstwo straszliwe, okrutne.
*Pojęcie genocidium atrox (ludobójstwo okrutne, okropne, dzikie, straszne) dla ludobójstwa połączonego z najbardziej wyrafinowanymi torturami, stosowanymi z czystego sadyzmu, zostało zdefiniowane przez Ryszarda Szawłowskiego i wprowadzone do terminologii w haśle „ludobójstwo” w:
Encyklopedia Białych Plam t. XI, Radom 2003, s. 174.
Zygmunt Rumel – żołnierz i poeta, pełnomocnik Delegata Rządu RP na Wołyń, znajduje się na pierwszym portrecie.
Zygmunt Jan Rumel ps. „Mały”, „Krzysztof Poręba” (urodzony 22 lutego 1915 w Piotrogrodzie, zginął w nocy z 10 na 11 lipca 1943 koło wsi Kustycze – Wołyń)
 – polski dowódca wojskowy; komendant VIII Okręgu Wołyń BCh, oficer Armii Krajowej. Poeta nawiązujący do tradycji polskiego romantyzmu, autor m.in. poematu „Rok 1863” i wiersza zatytułowanego "Dwie matki", w którym wyraża swoje przywiązanie do dwóch ojczyzn – Polski i Ukrainy.
Dwie matki

Dwie mi Matki-Ojczyzny hołubiły głowę –
Jedna grzebień bursztynu czesała we włos
Druga rafy porohów piorąc koralowe
Zawodziła na lirach dolę ślepą – los…

Jedna oczom tańczyła pasem złotolitym,
Czerep drugą obijał – pijany jak trzos –
Jedna boso garnęła smutek za błękitem –
Druga kurem jej piała buntowniczych kos

Dwie mnie Matki-Ojczyzny wyuczyły mowy –
W warkocz krwisty plecionej jagodami ros –
Bym się sercem przełamał bólem w dwie połowy –
By serce rozdwojone płakało jak głos…
(lipiec 1941)

Na początku lipca 1943 roku wydano mu rozkaz przeprowadzenia rozmów z miejscowym dowództwem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na Wołyniu. Rumel stanął na czele delegacji wysłanej przez Kazimierza Banacha, pełnomocnika Rządu Rzeczypospolitej Polskiej, mającej na celu zahamowanie rzezi wołyńskiej i uzgodnienie wspólnej z Ukraińcami walki z Niemcami. Zrezygnowawszy ze zbrojnej obstawy w geście dobrej woli, Zygmunt Rumel udał się 10 lipca 1943 do kwatery lokalnego dowództwa SB OUN wraz z przedstawicielem Okręgu Wołyńskiego AK Krzysztofem Markiewiczem pseudonim „Czort” i woźnicą Witoldem Dobrowolskim. Wszyscy trzej zostali tam aresztowani i zabici. Według przekazów rodzinnych, rozpowszechnionych przez Annę Kamieńską, mord odbył się przez rozerwanie końmi.
"Wołyń", zwiastun filmu Wojciecha Smarzewskiego
(źródło: YouTube.pl)

W filmie Wołyń z 2016 roku w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego sugestywnie przedstawiono śmierć Zygmunta Rumla (poprzez rozerwanie końmi) oraz nawiązano do jego wiersza "Dwie matki". W filmie zmieniono jego nazwisko (na Zygmunt Krzemieniecki).

Ojciec Ludwik Wrodarczyk – administrator parafii św. Jana Chrzciciela w Okopach, znajduje się na drugim portrecie.
Ludwik Wrodarczyk (urodzony 25 sierpnia 1907 w Radzionkowie, zmarł 6 grudnia 1943 w Karpiłówce) Fot. z 1935 roku.
– polski zakonnik, oblat, męczennik, katecheta, administrator parafii św. Jana Chrzciciela w Okopach (diecezja łucka w województwie wołyńskim), ofiara zbrodni Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) podczas II wojny światowej, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata oraz Sługa Boży Kościoła katolickiego.
Ludwik Wrodarczyk w wieku 14 lat

6 grudnia 1943 żołnierze Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) zbliżali się ku Okopom. Parafianie radzili swojemu proboszczowi, aby udał się do lasu, by przeczekać, a tym samym ratować swoje życie.  Nie chciał jednak opuścić swojego kościoła, chroniąc przede wszystkim Najświętszy Sakrament w tabernakulum.  O godzinie 22:00 tegoż dnia żołnierze pojmali go sprzed ołtarza kościoła zabijając na jego oczach 18-letnią dziewczynę Weronikę Kozińską i 90-letnią staruszkę Łucję Skurzyńską,  które chciały go ochronić, a następnie wyprowadzono go w kierunku Karpiłówki, gdzie go torturowano.  Według relacji osób, na temat okoliczności jego męczeństwa powstało kilka wersji. 
Bronisław Janik, który był sprzedawcą w miejscowym sklepie i nauczycielem dla dorosłych w Borowych Budkach w swojej książce pt. „Niezwykły świadek wiary na Wołyniu 1939-1943 Ks. Ludwik Wrodarczyk” tak opisał jego męczeństwo:
Po wywiezieniu księdza samochodem z Karpiłówki do uroczyska Pałki, położonego w pobliżu kolejki wąskotorowej na linii Rokitno–Moczulanka, rozebranego do naga poddano nieludzkim torturom. Kłucie bagnetami i igłami, przypiekanie zbolałych nóg rozpalonym żelazem nie odnosiło pożądanego skutku. Kapłan wciąż jeszcze żył. Rozwścieczeni oprawcy przystąpili do bardziej bestialskich tortur. Widząc swą niechybną śmierć, męczennik poprosił oprawców o pozwolenie odmówienia modlitwy. Zezwoli wspaniałomyślnie. Uklęknąwszy na mchu, kapłan długo się modli. Po zakończeniu powiedział: Jestem gotów. Dwanaście ubranych w czerwone spódnice ukraińskich dziewcząt położyło księdza na ziemi i przywiązało do leżącej kłody drzewa. Następnie z zimną krwią rozpoczęły przecinanie jego ciała piłą. Przerżniętego do połowy, dającego jeszcze znaki życia postawiły na nogi i przywiązały do rosnącego drzewa, by z kolei z odległości kilkunastu metrów otworzyć do niego karabinowy ogień. Ks. Ludwik Wrodarczyk był martwy. Po wykopaniu dołu i wrzuceniu do niego zwłok, zbrodniarze przykryli brudnym workiem z sieczką głowę swej ofiary. Na przysypany piaskiem grób nałożyli darń i kilka urwanych gałęzi.
Według ustaleń Leona Żura okoliczności jego męczeństwa były nieco inne:
Ukraińscy nacjonaliści porwali księdza i zawlekli do oddalonej o 7 km ukraińskiej wsi Karpiłówka. Tam przesłuchiwali go i okrutnie torturowali. Następnie jeden z oprawców rozrąbał mu klatkę piersiową siekierą i wyjął serce.
Natomiast według relacji bp. Wincentego Urbana został on zabity przez kobiety ukraińskie w lesie Ostrówek koło Karpiłówki:
Obnażyły one księdza, na jego głowę włożyły koronę uplecioną z drutu kolczastego i zbitego do omdlenia ukrzyżowały głową w dół na dębie.
O męczeństwie o. Ludwika jest kilka przekazów. Jeden z nich mówi o tym, że o. Ludwik został rozebrany do naga i poddany nieludzkim torturom. Był kłuty bagnetami i igłami, przypiekany rozpalonym żelazem, na końcu wyrwano mu serce.
W wyniku tych wymyślnych tortur zmarł. Miejsca jego pochówku, pomimo poszukiwań nie udało się ustalić.
Dnia 3 sierpnia 2000 Instytut Jad Waszem w Jerozolimie uhonorował go pośmiertnie dyplomem z medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.  Jego imię widnieje na Honorowej Tablicy w Parku Sprawiedliwych wśród Narodów Świata na Wzgórzu Pamięci w Jerozolimie. 
25 kwietnia 2014 został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Pamięci Ofiar Banderowskiego Ludobójstwa.
Postanowieniem z dnia 14 lutego 2018 roku ojciec Ludwik Wrodarczyk oznaczony został pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, który w parafii św. Jana Chrzciciela w Okopach przyjął do pracy jako organistę Benedykta Halicza oraz ukrywał dwóch braci zbiegłych w czasie likwidacji getta w Rokitnie. 
Na trzecim portrecie znajduje się Halina Chrzanowska.
Uprowadzona, zgwałcona i powieszona na skraju lasu przez ludobójców z OUN-UPA.

18-letnia Halina Chrzanowska i jej siostra.

Zginęła też jej siostra, bardzo podobna do Haliny, być może bliźniaczka, ponieważ dziewczyny były w jednym wieku.
.... i maleńka Czesława Chrzanowska – znajduje się na czwartym portrecie.
Czesława Chrzanowska – dwuletnia dziewczynka z miejscowości Kuty, zamordowana w łóżeczku.
Czesława Chrzanowska, Kuty.
Większość pomordowanych Polaków nie doczekała nawet godnych miejsc pochówku, leżą w dołach i jamach. Na wielu tych miejscach są pola uprawne. Na cmentarzu komunalnym w Kutach znajduje się pamiątkowa tablica.
Źródła:
Maria Kielar-Czapla. Ojciec Ludwik Wrodarczyk. Portret duchowy.
Feliks Budzisz. Zygmunt Jan Rumel – żołnierz, syn osadników [w:] Kresowe stanice.
Janusz Gmitruk. Zygmunt Rumel. Żołnierz nieznany.
Jan Łukasiak. Wołyńska Szkoła Podchorążych Rezerwy Artylerii im. Marcina Kątskiego.
Grzegorz Motyka, Ukraińska partyzantka 1942-1960.
Grzegorz Motyka. Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”.
Kresy.pl
ЗВЕРСТВА БАНДЕРОВЦЕВ. ВОЛЫНСКАЯ РЕЗНЯ | БЕССМЕРТНЫЙ ПОЛК УКРАИНЫ (polkua.com)
Mural w Łodzi „Ukraińskie ludobójstwo na Polakach w latach 1939 – 1947“ – PFNKIS.ORG
Express Ilustrowany
Fot. archiwalne pochodzą ze stron:
Kurier Galicyjski (kuriergalicyjski.com)
Fot. współczesne Monika Czechowicz

piątek, 29 stycznia 2021

Budowa Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Centrum Nauki i Techniki EC1.


Trwa budowa Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Centrum Nauki i Techniki EC1.
Powstaje wyjątkowy ośrodek wystawiennictwa, edukacji i popularyzacji kultury audiowizualnej. Projekty inwestycyjne są współfinansowane przez Unię Europejską w ramach POIiŚ 2014-2020. Instytucja współprowadzona przez Miasto Łódź oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.


Multimedialna i narracyjna ekspozycja Kino Polonia opowie nam o historii rodzimego kina, Mechaniczne oko zabierze w wędrówkę od współczesnego filmu cyfrowego po pierwsze latarnie magiczne, a w Materii kina będzie można poznać wszystkie fazy realizacji filmów, realizując swój własny.


Powstała już unikalna filmowa wystawa NCKF Spot, znajdująca się na parterze Centrum Nauki i Techniki.


Wybierając się na wycieczkę po Centrum Nauki i Techniki, nie zapomnijcie wstąpić do NCKF Spot, znajdującego się na parterze centrum. Tu dowiemy się jak wyglądał i działał najstarszy polski projektor filmowy – biopleograf…

Biopleograf Kazimierza Prószyńskiego.
"Światło", miesięcznik poświęcony fotografii i wiadomościom z nią związanym", rok 1899.
Biblioteka Narodowa (źródło: Polona)

Biopleograf z końca XIX wieku autorstwa Kazimierza Prószyńskiego był jednym z pierwszych polskich urządzeń do rejestracji i projekcji filmowych. Nie zachował się do dzisiejszych czasów, dlatego NCKF w 2018 roku przygotował jego wierną – i w pełni sprawną! - replikę. Zobaczymy też zrekonstruowaną wersję pierwszego polskiego filmu Powrót birbanta. Zjawiskowe kostiumy Kaliny Jędrusik (Lucy) i Anny Nehrebeckiej (Anki) wprowadzą nas w klimat Ziemi Obiecanej.


Kalina Jędrusik, grając filmową Lucy ("Ziemia Obiecana", reżyseria Andrzej Wajda, rok 1974), prowokowała nie tylko zachowaniem, ale także odważnym strojem – pikanterii czerwono-złotemu żakietowi dodawały czarne pióra!

Kostium Anny Nehrebeckiej, filmowej Anki.

Kostium Anny Dymnej, w którym grała Barbarę Radziwiłłównę 
w serialu "Królowa Bona" w reżyserii Janusza Majewskiego (1980).


Pochodząca z lat 80. XIX wieku unikatowa latarnia magiczna umożliwiała wyświetlanie trzech niezależnych od siebie obrazów. Na świecie zachowały się tylko trzy egzemplarze tego sprzętu – w tym jeden w NCKF-ie.


Francuska zabawka optyczna z 1880 roku to jedno z pierwszych urządzeń zapowiadających nadejście kina. Sercem wynalazku jest obrotowy bęben z umieszczonym w środku papierowym paskiem z kadrami oraz układem małych lusterek – kiedy nim zakręcimy, namalowane postaci sprawią wrażenie ruchomych…
Gdy zechcemy odpocząć po filmowym spacerze, będziemy mogli usiąść z książką w czytelni NCKF-u i porozmawiać o naszych ulubionych fabułach.


Latarnia magiczna, zabytkowe kamery i projektory, kostiumy z największych polskich produkcji, filmowe plakaty i książki – to wszystko, i o wiele więcej, można będzie zobaczyć w przestrzeni NCKF Spot.


Poza wystawami w NCKF-ie działać będzie trzysalowe kino i ultranowoczesna biblioteka z pracownią multimedialną, umożliwiająca dostęp do zdigitalizowanych zasobów polskiego i światowego kina. Można tu będzie znaleźć akademie filmowe, zajęcia z edukacji audiowizualnej, odbywać się będą spotkania z gwiazdami i kawiarnie - można tu będzie spędzić długie godziny...
Otwarcie NCKF-u planowane jest na 2023 rok.


NCKF SPOT wystawa filmowa na parterze CNiT /wejście w ramach biletu do Centrum Nauki i Techniki EC1, będzie zapewne możliwe zaraz po zniesieniu ograniczeń dla przestrzeni publicznych związanych z Covid19/

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalne Interia Film 
oraz Polona.

Centrum Nauki i Techniki EC1, ul. Targowa 1/3
Parking dla gości, ul. Dowborczyków 7.
Kontakt: nckf@ec1lodz.pl.

wtorek, 26 stycznia 2021

Kino Orion, Czary, Colosseum i Sfinks. Ulica Rzgowska 74.


23 listopada 1909 roku został otwarty kinematograf Orion w specjalnie do tego celu zaprojektowanym budynku, z salą na 300 miejsc. Kino miało własny agregat prądotwórczy, bo w tej części miasta nie było sieci elektrycznej. 


W 1912 roku kinematograf zmienił nazwę na Czary. Kino przez kilka lat było zamknięte, ale – dzięki właścicielowi pobliskiego kina Rekord (oba kina były jedynymi w tej części miasta salami projekcyjnymi), Bronisławowi Zygadlewiczowi – odrodziło się w 1924 roku jako Colosseum. Był to przede wszystkim kinematograf dla klasy robotniczej.

"Rozwój", rok 1912.

Podręczny Rejestr Handlowy, rok 1926.


W 1928 roku kino znowu zmieniło nazwę - na Sfinks, i pod taką funkcjonowało niemal do wybuchu II wojny światowej. Wtedy to budynek kupiło „Zjednoczenie Badaczy Pisma Świętego w Piotrze”, wykorzystując salę do swoich spotkań i szkoleń. Wyznanie zostało uznane za sektę i lokal przejęło państwo.

"Głos Poranny", rok 1935.

Po 1945 roku kino nie wznowiło działalności. Sala była wykorzystywana jako hala sportowa, odbywały się w niej min. walki bokserskie. Obecnie w budynku prowadzona jest drobna działalność handlowa i usługowa.

Wejście do kina zrobiono w specjalnie wybudowanym parterowym domku, sala kinowa widoczna z tyłu. W tle widoczne bloki osiedla czerwony Rynek.

Feliks Bąbol w książce „Łódź, która odeszła”:
Kina „Rekord”, „Mewa”, „Colosseum” były naturalnym uzupełnieniem młodości na Chojnach. Wzbogacały ubogi świat złudzeń nawet jeszcze w czasie kina niemego, gdy orkiestra w kanale pod ekranem grała „Lekką kawalerię”, ilustrując nią gonitwy po prerii lub pościg za „czarnym charakterem”, gdy napisy nie zawsze dały się odczytać.
Pod kina chodziliśmy codziennie, czekając ustawicznie, by wejść na salę. Czasem zdarzało się, raptem miękło serce biletera, czasem powiódł się jakiś manewr w wejściu, gdy między seansami zakotłowało się od wychodzących i wchodzących. Właściciele tych kin robili krótkie przerwy, aby w ciągu wieczoru zmieścić jak najwięcej seansów. Dopiero po kilku latach opracowaliśmy inny, lepszy sposób dostania się na seans, gdy znalezione pod kinem kontrmarki zaczęliśmy przyklejać barszczem do zużytych biletów, a w miejscu sklejenia robić dziurki igłą. Taki bilet wyglądał jak nowy. Z drżącym sercem podawało się go bileterowi do skasowania. Trzeba powiedzieć, że mieliśmy tylko kilka niepowodzeń Zdarzało się bowiem niekiedy, że bileter spostrzegł, iż oddzielenie kontrmarki idzie mu zbyt lekko, chwytał wówczas kinomana za ucho i pociągając boleśnie wyprowadzał na ulicę.
Klejenie zużytych biletów, a potem prasowanie żelazkiem „z duszą” rozgrzaną w kanonce rozwinęło się wielce w czasach filmów seryjnych. Gdy Rinaldo Rinaldini wpadał na końcu pierwszej serii do tajemniczej sztolni, robiło się wszystko, aby w następnym tygodniu zobaczyć, jak się z tej sztolni wyratował.
Wierzyliśmy w swych ulubieńców i w to, że wyjdą zwycięsko z każdej rozprawy z bandą, ale chcieliśmy to oglądać na własne oczy. Kleiło się więc nowe bilety, narażając uszy na niebezpieczeństwo, bo kto by nastarczył z pieniędzmi na nowe, pasjonujące serie!

Boczne wyjścia dawnego kina.
"Rozwój", rok 1913.
źródła:
Piotr Kulesza, Anna Michalska, Michał Koliński. Łódzkie kina. Od Bałtyku do Tatr.
Atrakcje turystyczne Łodzi. Ciekawe miejsca Łodzi (polskaniezwykla.pl)

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi


Przeczytaj jeszcze w baedekerze:

BAEDEKER POLECA:
Piotr Kulesza, Anna Michalska, Michał Koliński. Łódzkie kina. Od Bałtyku do Tatr.
Książka Łódzkie kina. Od Bałtyku do Tatr to obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośników X muzy. Autorzy książki w sprawny sposób kreślą mapę łódzkiej kinematografii, zaznaczając na niej prawie wszystkie kina, które kiedykolwiek działały w mieście. W ciekawy sposób prowadzą Czytelnika przez kolejne dekady kinowej historii ziemi obiecanej.
Niezwykle obszerny zbiór niepublikowanych dotąd zdjęć, pamiątek, plakatów, reklam i notatek prasowych pozwoli Państwu przenieść się do najwytworniejszych kin, takich jak Odeon, Casino lub Luna, ale również do peryferyjnych kinematografów na Chojnach i Bałutach. Autorzy przypominają kina istniejące w czasach Polski Ludowej, a także opisują te czekające na widzów obecnie. Szczegółowe informacje o poszczególnych „świątyniach filmu” przeplatane są wspomnieniami bywalców X muzy, dzięki którym na kartach książki ożywają dawne obrazy.
Otwórzmy drzwi do przeszłości. Szelest przedzieranych biletów obudzi wspomnienia, światła znowu zgasną, szepty powoli ucichną, na ekranie pojawi się ulubiony film... Z teatrów świetlnych powoli przenosimy się do współczesnych multipleksów. Kameralne wnętrza zastępują przestronne i nowoczesne sale kinowe…
Ponad 100 lat kinowej historii – Łódź ma się czym pochwalić! Zapraszamy na seans wspomnień.
Dom Wydawniczy
Księży Młyn

poniedziałek, 25 stycznia 2021

... wędrowanie szlakiem łódzkich murali -

Dziewczyna z ulicy Uniwersyteckiej... to od niej zaczęło się wędrowanie baedekera szlakiem łódzkich murali - 

Fot. Monika Czechowicz

Przeczytaj w baedekerze: