W środowisku
łódzkim przełomu XIX i XX wieku wydanie córki za mąż było było jednym z najważniejszych zadań rodziców. Bez względu na stan majątkowy i pozycję społeczną, matki zabiegały o to, by zapewnić szczęście i dostatnią przyszłość córkom.
"Rozwój", rok 1899.
W zamożnych domach często dochodziło do deformacji pojęcia udanego małżeństwa i zastąpienia go tzw. dobrą partią. Rodzice poszukiwali dla córek majętnych adoratorów i nie zwracali uwagi na uczucia. Wizja przyszłego narzeczonego stworzona w sercu młodej panny znacznie różniła się od planów o korzystnym wydaniu za mąż, jakie snuła jej matka. Rzadko dochodziło do pełnego porozumienia, marzenia zostawały przelicytowane, kojarzono fortuny, łączono firmy, zakładano spółki, a przy okazji zawierano małżeństwa.
Wychowanie domowe łódzkich panien ograniczało kontakty i przebiegało z dala od codziennych problemów kształtując idealny obraz przyszłego życia. Postulowano więc, aby wychowywać córki na realistki, nie wpajać im złudzeń i przygotowywać do zamążpójścia za zwykłego człowieka, by później nie odzierać ich z marzeń.
"Rozwój", rok 1900.
Małżeństwa zawierano z partnerami tej samej konfesji i narodowości, a także w obrębie własnej grupy społecznej. Pod koniec XIX wieku zdarzały się mariaże burżuazji z inteligencją, w szczególności bogatą, a także nie było już hańbą poślubienie aktorki. Zdarzały się, choć rzadko - małżeństwa "międzywyznaniowe".
"Rozwój", rok 1898.
Za najlepsze partie uważano jednak małżeństwa ze sferami ziemiańskimi, ze względu na tytuły szlacheckie, jak i majątki ziemskie.
"Rozwój", rok 1914.
"Kurier Łódzki", rok 1919.
W środowisku robotniczym do zamążpójścia przywiązywano jeszcze większą wagę niż w sferach wyższych. Poglądy na małżeństwo, zakorzenione w tradycji wiejskiej głosiły, że nawet najbardziej nieudane małżeństwo jest lepsze niż perspektywa pozostania starą panną. Starano się więc jak najszybciej wydać córki za mąż, uciekając się do pomocy swatek, posiłkując się symbolami i wróżbami. Było to zjawisko charakterystyczne dla Łodzi, albowiem w mieście pod koniec XIX wieku drastycznie obniżyła się granica średniego wieku nowożeńców.
W zielonym gaiku
kanareczek nuci,
już ci się dziewczyno
panieństwo nie wróci.
Nie wróci, nie wróci,
bo wrócić nie może,
dwa serca złączy ksiądz
i wrzuci klucz w morze.
Zwiąże wam ksiądz ręce,
rozwiążże je Panie,
bo to moje serce
płakać nie przestanie.
Żebyś ty płakała
i gorzkimi łzami,
nie dostaniesz wianka,
żegnaj się z pannami.
Spojrzyjże dziewczyno
na kościelną wieżę,
już ci twój wianeczek
do przysięgi wiezie.
Oj wiezie, go wiezie
i uwieś nie mogę,
bo ci twój najmilszy
nadepnął go nogą.
Nadepnął go nogą,
przytrzymał go ręką,
żebyś już nie była
tą łódzką panienką.
(źródło: Folklor robotniczej Łodzi. Pokłosie konkursu.)
Z zawarciem małżeństwa związanych było wiele planów na przyszłość, ale często układy małżeńskie były zdeterminowane tradycją, co najwyraźniej uwidaczniało się w środowisku niemieckim. Podstawowe obowiązki niemieckiej żony i matki zawierały się w lapidarnym określeniu: "Kinder, Küche, Kirchen". Charakterystyka świata kobiety pochodzenia niemieckiego wyglądała w XIX wieku następująco:
... jej najwyższym prawem jest posłuszeństwo. Instytucja małżeństwa opiera się wyłącznie na przewadze mężczyzny i uległości kobiety. On jest panem i mistrzem, jej obrońcą, jej żywicielem. Od dzieciństwa w niemiecką dziewczynę wmawiano, że głównym obowiązkiem jej jest posłuszeństwo i poświęcenie się.
Do podstawowych powinności gospodyń niemieckich należało zajmowanie się domem, szycie sukien; z czasem zmieniała się ona w "zwierzę gotujące", nie miała prawa myśleć o wyższym wykształceniu.
"Dziennik Łódzki", rok 1890.
Choć sytuacja kobiety w małżeństwie, bez względu na wyznanie i narodowość, była nierównoprawna, co najdobitniej obrazuje przykład niemiecki, to jednak wyjście za mąż było najważniejszą sprawą w życiu każdej panny. Młode kobiety wstępowały w związki małżeńskie już w wieku 16 lat. Najmłodszymi żonami były Żydówki, co wynikało z tradycji religijnej oraz z faktu, iż bardzo często poślubiały młodszych od siebie mężów.
Ślub w zamożnej rodzinie żydowskiej/ rok 1901.
(źródło fotografii: Jewish Wedding at 1901.jpg - Wikimedia Commons)
Dzień zaślubin we wszystkich środowiskach był niezwykle odświętny, przywiązywano ogromną wagę do uroczystości kościelnych, a także do wesela.
Wesela robotnicze były huczne i przestrzegano na nich wielu obyczajów, najważniejszym z nich były oczepiny panny młodej.
Panienki, panienki,
proszę się nie gniewać,
bo ja będę młodej
wianeczek zdejmować.
Przeżegnaj ją matko
prawą ręką na krzyż,
bo już ostatni raz
na jej wianek patrzysz.
Matka pożegnała,
ale nie płakała,
uśmiechała się tylko,
bo zięcia dostała.
(źródło: Folklor robotniczej Łodzi. Pokłosie konkursu.)
W pamięci łodzian najdłużej pozostawały przyjęcia weselne organizowane w środowisku burżuazji. Jednym z najgłośniejszych było wesele wyprawione na cześć młodej pary: Anny Grohmanówny i Karola Scheiblera (juniora), które odbyło się w 1886 roku.
"Dziennik Łódzki", rok 1886.
Wśród licznych obrzędów, jakie wiązały się z zamążpójściem, charakterystycznym dla wszystkich środowisk, było obcinanie włosów młodym mężatkom. W kulturze żydowskiej nie tylko obcinano warkocze - golono głowę i zakładano perukę.
"Dziennik Łódzki", rok 1888.
Wydanie córki za mąż motywowało do filantropii - bogacze wspierali kościoły, ochronki, robotników własnych fabryk, na przykład Ludwik Grohman w dniu ślubu córki złożył łączną ofiarę 1700 rubli w kościołach św. Jana i św. Krzyża.
"Dziennik Łódzki", rok 1886.
"Dziennik Łódzki", rok 1886.
Na podobne cele wpływały ofiary od mniej zamożnych obywateli.
Wydając córkę za mąż rodzice przygotowywali dla niej wiano - wyprawę, w skład której wchodziły przedmioty codziennego użytku w ilości i jakości uzależnionej od majętności rodziców panny młodej. Posag otrzymywały tylko bogate panny. Zapobiegliwi rodzice mogli dokonać ubezpieczenia kwot posagowych w towarzystwie "Rossya".
"Dziennik Łódzki", rok 1889.
W środowisku żydowskim na początku XX wieku tworzono także kasy posagowe, które obracały i pomnażały wkłady pieniężne przeznaczone na posagi. W społeczności żydowskiej staropanieństwo, jak i starokawalerstwo uważane było za grzech. Tworzenie kas posagowych było więc obowiązkiem współwyznawców religii mojżeszowej. Powstawały one także w środowiskach katolickich i ewangelickich. Najsłynniejszymi łódzkimi kasami były "Swadźba" i "Małżeństwo".
"Rozwój", rok 1902.
Generalnie łódzkie małżeństwa zawierane były we własnych środowiskach. Robotnice znajdowały mężów w fabryce, czy też na wspólnym podwórku, poznawały ich na zabawach i majówkach, uroczystościach rodzinnych, w kościele.
Fotografia wykonana w atelier Leopolda Zonera.
(zbiory Muzeum Miasta Łodzi).
Przeczytaj w baedekerze:
Inteligencja także zawierała małżeństwa między sobą, słynne były mariaże łódzkich lekarek i dentystek, których mężowie wykonywali ten sam zawód.
"Ilustrowana Republika", rok 1926.
"Głos Poranny", rok 1936.
Głośno było o małżeństwach Zygmunta Bartkiewicza, który obierał sobie za żony utalentowane panny: pierwszą była Mieczysława Trapszo - słynna aktorka, znana nam jako Mieczysława Ćwiklińska (przeczytaj w baedekerze: Łódź. Pierwsza miłość Mieczysławy Ćwiklińskiej, czyli fatalne zauroczenie...), drugą - Eugenia Glancówna, łódzka malarka i właścicielka szkoły rysunków.
Aktorki poślubiały aktorów lub pracowników teatru - znane łódzkie małżeństwa aktorskie to Sabina i Karol Ceremużyńscy, Maria Bissen-Janowska i Czesław Janowski, Zofia i Adam Müllerowie, Zofia i Jan Jakubowscy. Ambrożyna Billewiczówna została zaś żoną Teodora Wieczorkowskiego - artysty i dekoratora teatralnego. Do głośnych mariaży w środowisku inteligencji należał również ślub Donaty Łuczkowskiej, administratorki "Rozwoju", z Zygmuntem Kłodeckim, współpracownikiem Towarzystwa Spożywczego "Ziarno", a także ślub Wasyla Jegorowa, sekretarza magistratu łódzkiego z córką znanego łódzkiego drukarza Jana Petersilge.
"Rozwój", rok 1898.
Przeczytaj w baedekerze:
Dochodziło ponadto do związków małżeńskich inteligencji z drobnomieszczaństwem - przykładem tego był ślub nauczyciela Franciszka Dolewskiego z córką kupca, panną Kijas.
"Rozwój", rok 1898.
"Dziennik Łódzki", rok 1892.
Twarde reguły zawierania małżeństw obowiązywały wśród łódzkiej burżuazji, łączono pary zgodnie z zasadami równości majątkowej, narodowości i wyznania. Kojarzono także małżeństwa z inteligencją i sferami kupieckimi.
"Dziennik Łódzki", rok 1891.
Bogacze poślubiali więc najzamożniejsze panny, dochodziło do mariaży najbogatszych łódzkich rodzin; i tak np. Scheiblerówny, córki Karola, dostały za mężów ludzi bogatych. Emma w 1879 roku wyszła za mąż za G.K. von Kramsta z Berlina, właściciela majątków ziemskich i kopalni na Śląsku.
Przedstawiciele rodziny Scheiblerów, Herbstów i von Kramstów w parku przy pałacu w Kwietnie (Blumerode).
Zbiory Archiwum Państwowego w Łodzi, Akta rodziny Biedermanów.
Fot. Eduard van Delden.
(źródło fotografii: Grochowska_Stefanski.pdf (uni.wroc.pl)
Przeczytaj w baedekerze:
Druga córka - Adela Scheibler, w 1888 roku została żoną Adolfa Bucholtza, przemysłowca z Supraśla.
"Dziennik Łódzki", rok 1888.
Do najbogatszych związków zaliczano także małżeństwo Anny Grohman, córki Ludwika, z Karolem Scheiblerem. Sara Silberstein została żoną Maurycego Poznańskiego (w 1892 roku), a jej siostra Ewelina - żoną fabrykanta Henryka Birnbauma.
"Dziennik Łódzki", rok 1885.
Sara Salomea Poznańska, z domu Silberstein (1872-1938)
Córka Adama Ossera, Felicja - wyszła za mąż za Karola Poznańskiego.
Karol Poznański z Felicją z Osserów (1887)
(zbiory Muzeum Miasta Łodzi)
Przeczytaj:
Takich burżuazyjnych małżeństw zawierano w Łodzi wiele, ale najbogatsze panny wiązały się także z przedstawicielami zamożnej inteligencji, np. Joanna Poznańska wyszła za mąż za prawnika z Poznania, Zygmunta Lewińskiego, zaś Matylda Scheibler została żoną Edwarda Herbsta, dyrektora zarządzającego fabrykami jej ojca, Karola.
Edward Herbst i Matylda Herbst z domu Scheibler.
(źródło fotografii: Rodzina Herbstów: filantropia była jednym z celów ich życia | Dziennik Łódzki)
Przeczytaj:
Najwięcej małżeństw z przedstawicielami inteligencji zawarła rodzina Geyerów. Przemysłowcy równie chętnie wydawali córki za mężów pochodzących z bogatego kupiectwa i środowisk bankierskich. Dochodziło także do małżeństw zawieranych w kręgu własnej rodziny, między innymi u Poznańskich.
"Dziennik Łódzki", rok 1886.
"Dziennik Łódzki", rok 1887.
Rozwody zdarzały się rzadko, choć, oczywiście, dochodziło do rozstań. Głośny był rozwód Zygmunta Bartkiewicza z Mieczysławą Trapszówną czy rozwody wśród burżuazji: Marii Olgi Haertschel z Karolem Aurich w 1887 roku, Henryka Birnbauma z Eweliną Silberstein, Karola Eiserta z Marią Emilią Geyer w 1898 roku.
Łatwiej było uzyskać rozwód w środowisku żydowskim, ponieważ odbywał się on przed rabinem w macierzystej gminie. Wśród przeciętnych chrześcijan uzyskanie formalnego rozwodu było sprawą niezwykle złożoną i właściwie niemożliwą.
źródła:
Marta Sikorska-Kowalska. Wizerunek kobiety łódzkiej przełomu XIX/XX wieku.
Bronisława Kopczyńska-Jaworska, Jadwiga Kucharska, Jan Piotr Dekowski [red]. Folklor robotniczej Łodzi. Pokłosie konkursu.
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Muzeum Miasta Łodzi, Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz strony:
Przeczytaj jeszcze:



















.png)


















