środa, 27 lutego 2013

Przytułek dla Starców i Kalek Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności



Przytułek dla Starców i Kalek Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności mieścił się w budynku przy ulicy Dzielnej 45 (dziś ulica Narutowicza 60). 



Obiekt powstał na początku 1897 roku według projektu architektonicznego Franciszka Chełmińskiego (lub tylko sygnowany jego nazwiskiem - autorem może być Otto Gehlig, który ze względu na brak wykształcenia i uprawnień nie mógł podpisać się pod projektem).


To jeden z najciekawszych gmachów miasta, który odbiegał swoją formą architektoniczną od dominujących w tym czasie kanonów neorenesansowych.



Budynek został wzniesiony na planie wydłużonego prostokąta, a w jego części frontowej uwidoczniono boczne ryzality. Nad wejściem umieszczono łacińską maksymę Res sacra miser (Miłosierdzie rzeczą świętą). Przytułek zapewniał schronienie i opiekę lekarską kilkuset osobom.



Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności powstało w Łodzi w roku 1877. Od tego czasu jego działacze starali się zapewnić pomoc najbardziej potrzebującym mieszkańcom miasta.



Po kilkunastu latach działalności Towarzystwo nabyło plac przy ulicy Dzielnej z przeznaczeniem na budowę przytułku. 


"Rozwój", rok 1898.


Jednodniówka "Dzień ubogich w Łodzi", 17 września 1911 roku.

Gazeta "Rozwój", rok 1922. 



Po II wojnie światowej budynek został przejęty przez tworzącą się od podstaw w Łodzi Akademię Medyczną. Zostało w nim pomieszczone Collegium Anatomicum, pozostające tam do chwili obecnej.


Elementem dydaktycznym Collegium jest muzeum anatomiczne, ale w zasadzie nie jest dostępne do zwiedzania.

Fot. Monika Czechowicz

źródła:
Dariusz Kędzierski. Ulice Łodzi.
Łódź daleka i bliska i inn.
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.


wtorek, 26 lutego 2013

Teofilu, jedziemy do Łodzi!

Może już mało kto pamięta piosenkę o Łodzi śpiewaną niegdyś przez Vicky Leandros…


„Theo, wir fahr'n nach Lodz" – czyli Teofilu, jedziemy do Łodzi to popularna niemieckojęzyczna piosenka o Łodzi.
Piosenka ta znana była głównie w wersji zaśpiewanej przez niemiecką piosenkarkę greckiego pochodzenia – Vicky Leandros. Singel ukazał się na płycie winylowej w Niemczech w lipcu 1974 roku i od razu osiągnął rekordową liczbę sprzedanych egzemplarzy, nie schodząc z pierwszego miejsca najlepiej sprzedających się płyt przez kilkanaście tygodni.

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Steh auf Du faules Murmeltier
Bevor ich die Geduld verlier
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Ich habe diese Landluft satt
Will endlich wieder in die Stadt
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Gott verlass'nes Dorf
Nur Heu und Torf
Stets der gleiche Trott
Nur hüh und hott
Im Stall die Kuh macht muh
Die Hähne kräh'n dazu
Das hält keiner aus
Ich will hier raus

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Da fassen wir das Glück am Schopf
Und hauen alles auf den Kopf
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Dies verdammte Nest
Gibt mir den Rest
Ich fühl mich zu jung
Für Mist und Dung
Ich brauch' Musik und Tanz
Und etwas Eleganz
Gib Dir einen Stoß
Und dann geht's los

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Dann feiern wir ein großes Fest
Das uns die Welt vergessen läßt
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Dann kann ich leben, dann bin ich frei
Und auch die Liebe ist mit dabei

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Komm mit, die Pferde warten schon
Steig ein und sei mein Postillon
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Naprawdę piosenka ta jest dużo starsza niż wersja w wykonaniu Vicky Leandros. Tekst wywodzi się jeszcze z czasów dynamicznego rozwoju Łodzi przemysłowej, która właśnie wtedy stała się domem dla setek tysięcy ludzi o różnym pochodzeniu i kulturze. Miasto było zamieszkiwane wówczas m.in. przez Polaków, Niemców, Żydów, Rosjan i Czechów. Okolice Łodzi były wtedy słabo rozwinięte i stanowiły kontrast dla rosnącej metropolii, stąd konwencja utworu: pochwała dla nowoczesnej Łodzi i krytyka zacofanego życia wiejskiego.
Pierwszą wersję piosenki stworzyli podłódzcy Żydzi, oddając w niej swoją tęsknotę za zabawą i życiem we włókienniczej metropolii. Początkowo refren brzmiał:
- Itzek, komm mit nach Lodz... (Icek, chodź ze mną do Łodzi...)
Potem znane były również inne przeróbki tekstu, np:
- Leo, wir geh'n nach Lodz, wir bau'n ein Haus und eine Fabrik... (Poldek, jedziemy do Łodzi zbudować dom i fabrykę...)
Ta skoczna muzyka z ironicznym tekstem była bardzo popularna na początku XX wieku wśród łódzkich Żydów. Podczas swojej drugiej młodości w latach 70-tych XX wieku dzięki interpretacji Vicky Leandros piosenka zaskarbiła sobie również serca Niemców. Piosenka ta połączyła i wpisała się w życie Żydów, Niemców i Polaków, a nawet Greków za sprawą pochodzenia piosenkarki, nawiązując tym samym do wielokulturowej tradycji przedwojennej Łodzi.
W marcu 2009 roku film turystyczno-reklamowy Theo, wir fahr'n nach Łódź zdobył II nagrodę w kategorii Turystyka miejska na odbywających się w Berlinie Międzynarodowych Targach Turystycznych ITB. W konkursie udział wzięły 94 filmy z 43 krajów. Oceniało je 40-osobowe międzynarodowe jury złożone z przedstawicieli ambasad, organizacji turystycznych i filmowców.
Film promujący miasto Łódź:
Dodam jeszcze, że możecie obejrzeć tu w jednej z głównych ról śliczną i obdarzoną cudownym głosem łodziankę – Anię Dzionek (dziewczyna o rudych włosach).

Produkcja Info Express, reżyseria Wojciech Bruszewski, zdjęcia i montaż Jacek Kościuszko.

poniedziałek, 25 lutego 2013

POCZTA I TELEFONY ŁÓDZKIE


Szybki rozwój miasta na przełomie XIX i XX wieku wymusił usprawnienie działania poczty. Uznano więc za konieczne wybudowanie nowego funkcjonalnego gmachu dla tej instytucji.



"Rozwój", rok 1898.

W 1899 roku Zarząd Poczt kupił od Karola Hoffrichtera - obok Geyera, Scheiblera i Poznańskiego - właściciela jednej z największych tkalni bawełny, plac u zbiegu ulic Przejazd (obecnie Tuwima) i Widzewskiej. Za parcelę zapłacono 70 tysięcy rubli, a cała budowa kosztowała około 200 tysięcy rubli. 
Budynek zaprojektował inżynier Mikołaj Boczrow, natomiast budowę nadzorował architekt Dawid Lande. W 1903 roku gmach stał się siedzibą Poczty Głównej.


Ponieważ budynek ówcześnie znajdował się nico na uboczu miasta, w celu ułatwienia mieszkańcom dostępu do usług pocztowych, koniecznym stało się utworzenie dodatkowych kilku oddziałów. I tak, do 1909 roku powstały trzy nowe punkty w różnych miejscach miasta.


Niewiele brakowało a gmach Poczty Głównej stanąłby przy ulicy Spacerowej. Otóż na przełomie wieku rozpoczęto starania o budowę takiego obiektu. Pod uwagę brano dwie lokalizacje. Pierwsza z nich zakładała kupno budynku przy ulicy Spacerowej, należącego do Friedlandera i Tienemana oraz jego przebudowę. istniał już nawet wstępny projekt adaptacji, a wykonał go Dawid Lande. Nie doszło jednak do transakcji, gdyż właściciele budynku chcieli za niego zbyt wygórowaną kwotę.


Zaakceptowano wariant drugi, czyli zakup niezabudowanej działki u zbiegu ulic Przejazd (Tuwima) i Widzewskiej (obecnie Kilińskiego). Jej zaletą była bliskość dworca kolejowego. To tej pory postawiony tam budynek jest siedzibą Poczty Głównej (okazały wieżowiec poczty i telekomunikacji przy alei Kościuszki 3/5 został oddany do użytku dopiero w 1973 roku).


Gazeta "Rozwój", rok 1919.


"Głos Poranny", rok 1930.


"Głos Poranny", rok 1929.

Skoro o telekomunikacji mowa, warto wiedzieć, że pierwsze telefony pojawiły się w Łodzi w 1883 roku. Powstała wtedy Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna (PAST) jako spółka skarbu państwa i szwedzkiej firmy "Cedergren". 

"Rozwój", rok 1907.

"Głos Poranny", rok 1922.


"Rozwój, rok 1921.


"Ilustrowana Republika", rok 1928.

Władze spółki zadecydowały o budowie własnej siedziby. Zakupiono działkę przy alei Kościuszki 12, a autorem projektu był Józef Kaban. Budynek spółki ukończono w latach 1927-1928.

Architekt, mając do dyspozycji ograniczoną przestrzeń wąskiej śródmiejskiej działki, wypełnił całą jej frontową część i wypiętrzył bryłę budowli. Stanął wyniosły, ekspresyjnie pnący się w górę gmach.

W nowej siedzibie łódzkich telefonów zainstalowano nowoczesną centralę szwedzkiego "Ericssona", co umożliwiło rozbudowę połączeń w następnych latach.


"Głos Poranny", rok 1930.

Po II wojnie światowej wygasła koncesja PAST i sieć telefoniczną oraz budynek przejęła Państwowa Poczta i Telekomunikacja, a w latach 90-tych, gdy nastąpił podział, budynek należał już tylko do Telekomunikacji Polskiej.


Dziennik Łódzki, rok 1960.

Fot. Monika Czechowicz
Fot.archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

źródło: 
Dariusz Kędzierski. Ulice Łodzi.


Jubileuszowe wydanie "Lodzer Zeintung" 1863-1913.

niedziela, 24 lutego 2013

Dawnych kawiarni czar…

"Rozwój", rok 1897.

Życie towarzyskie inteligencji łódzkiej skupiało się niegdyś w kawiarniach, zwanych wtedy cukierniami. Spotykano się tam dla wymiany myśli i godziwego spędzenia wolnego czasu. W kawiarniach przeważała zdecydowanie klientela męska, chociaż panie, początkowo w towarzystwie panów, coraz częściej zaglądały do tych lokali. W kawiarni obowiązywał „wyższy” styl bycia niż w restauracji. Sprawy towarzyskie górowały tutaj nad wymogami kulinarnymi. Do określonej kawiarni, w której stale spotykały się znajome osoby, przychodzono niemal codziennie, żeby porozmawiać o różnych sprawach czy też po prostu poplotkować. Kawiarnia służyła też niejednokrotnie za miejsce załatwiania różnych interesów (…).


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900. 

Pierwsze kawiarnie w Łodzi pojawiły się około 1843 roku. Jedna mieściła się na Nowym Rynku 7 (plac Wolności), druga – przy ulicy Piotrkowskiej 5. Nie były to kawiarnie w dzisiejszym tego słowa rozumieniu, gdyż zajmowały się głównie sprzedażą wyrobów cukierniczych na wynos. 
Piotrkowska 5

W 1848 roku były w Łodzi tylko dwie cukiernie – obie na Piotrkowskiej: 13 i 160. Nie były to cukiernie w pełnym tego słowa znaczeniu, gdyż mieściły się w jednym lokalu z szynkiem. Szynkarz zlecał cukiernikowi prowadzenie działu cukierniczego lub ustępował mu część swego pomieszczenia.



 "Czas", kalendarz informacyjno-adresowy 1905.



Piotrkowska 13.


"Czas", kalendarz informacyjny na rok 1900.

W końcu XIX wieku przy Piotrkowskiej 28 mieściła się jedna z trzech najbardziej znanych w Łodzi cukierni należąca do Jana Szmagiera.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.

Piotrkowska 28.

Znajdowały się tu, w różnych okresach końca XIX wieku także inne cukiernie: R. Meyer’a, E. Bartsch’a i Jana Sicińskiego.



"Czas", kalendarz informacyjny na rok 1902.

Już Oskar Flatt w swoim  „Opisie miasta Łodzi” ( pierwsza monografia Łodzi, ukazała się w 1853 roku ) ubolewał, że w mieście jest mało cukierni:
„W tak znacznym mieście jak Łódź próżno byśmy szukali owych cukierni, kawiarni, nierozdzielnych już dziś z wyobrażeniem nawet o średnich naszych miastach; tu kilka zakładów z piwem – oto główne chwilowe wypoczynki dla ludności fabrycznej”. W innym miejscu podał, że w Łodzi jest tylko jedna cukiernia i jedna kawiarnia.

"Goniec Łódzki", rok 1905.

Pionierem cukiernictwa w Łodzi był obywatel szwajcarski o nazwisku Vogeli. W latach czterdziestych XIX wieku wymieniony Szwajcar założył w jednym z najstarszych domów łódzkich przy Nowym Rynku 4 cukiernię pod nazwą „Confiserie”. Stanowiła ona przedmiot dumy rękodzielniczej Łodzi. Interes Vogelego rozwijał się pomyślnie, gdyż cukiernia była ulubionym miejscem spotkań okolicznych mieszkańców. Mroczne pomieszczenia kawiarni, oświetlone wieczorem chybotliwymi płomykami świec, szumiały gwarem rozmów obywateli interesujących się sprawami publicznymi i żywo omawiającymi wszelkie wydarzenia.Po śmierci Vogelego wdowa po nim w 1857 roku odstąpiła kawiarnię kaliszaninowi Ottonowi Szwetyszowi. 


"Lodzer Zeitung", rok 1868.

Szwetysz, spolonizowany Niemiec zmienił po jakimś czasie urządzenie kawiarni. Łojowe świeczki, słabo rozpraszające mroki pomieszczeń kawiarnianych, zostały zastąpione przez lampy naftowe. Nad wejściem do unowocześnionego lokalu Szwetysz zawiesił szyld: „Cukiernia Warszawska”. Kawiarnię przy Nowym Rynku odwiedzali najznakomitsi mieszkańcy fabrycznego grodu. Zachodzili tu urzędujący w pobliskim ratuszu kolejni prezydenci miasta: Franciszek Traeger i Andrzej Rosicki. Stałymi gośćmi kawiarni byli pedagodzy powiatowej szkoły realnej;  poeta Wiktor Dłużniewski i publicysta Franciszek Rybka. Przy kawiarnianym stoliku długie rozmowy wiedli rejenci: Konstanty Płachecki i Jan Kamocki, jak również lekarskie znakomitości: Juliusz Lohrer i Karol Jonscher. Pokoje kawiarniane znów szumiały echem żywo prowadzonych rozmów obywateli na temat wydarzeń zachodzących w kraju i na świecie. W okresie przed powstaniem styczniowym w lokalu Szwetysza zbierała się spiskująca młodzież. Działo się to niekiedy pod bokiem zabawiających się w kawiarni oficerów stacjonującego w Łodzi garnizonu rosyjskiego.
Syn właściciela cukierni Rudolf Szwetysz wziął nawet udział w partyzantce. Pod kierownictwem Ottona Szwetysza kawiarnia na Nowym Rynku przetrwała gorące czasy powstania. Zaszła jednak zmiana w jej nazwie; odtąd zwała się „Konditorskaja”. W 1886 roku interes Szwetysza przeszedł w posiadanie doświadczonego cukiernika Zdzisława Konrada. Nowy właściciel rozszerzył lokal i urządził go na wzór kawiarni wiedeńskich. Na piętrze nad kawiarnią, w tzw. cielętniku, urządzał koncerty i zabawy taneczne dla młodzieży. Przygrywała orkiestra teatralna. Kawiarnia Konrada gościła nadal w swych salach najprzedniejszych obywateli miasta, nadal była ulubionym miejscem spotkań i pogawędek promotorów życia społecznego ówczesnej Łodzi. Zdzisław Konrad prowadził kawiarnię przez blisko 27 lat. Tuż przed pierwszą wojną światową zmieniła ona po raz ostatni właściciela. W jej posiadanie wszedł pabianiczanin Józef Piątkowski.

Fryderyk Sellin

Podobnie jak Szwetysz, kaliszaninem był Fryderyk Sellin, założyciel innej znanej kawiarni łódzkiej. Po odbyciu praktyki cukierniczej w Lublinie i Warszawie osiadł w Łodzi. W 1853 roku otworzył kawiarnię przy ulicy Piotrkowskiej 47, na lewym rogu ulicy Zielonej. W opisie tego lokalu, sporządzonym przez władze miejskie, wspomniano, że mieścił w murowanym parterowym domu i zajmował trzy pomieszczenia: bufet, do którego wchodziło się od frontu, oraz dwa pokoje gościnne. W zakładzie Sellina, oprócz różnego gatunku i kształtu ciast i cukrów, serwowano wódki słodkie i likiery, kawę, herbatę, piwo, lemoniady itp. Sprzedaż napojów alkoholowych odbywała się na kieliszki, pozostałych zaś – na szklanki. Kawiarnia urządzona została „w lepszym guście, z przyzwoitym umeblowaniem”, przy czym odwiedzanie jej osobom „niższej klasy robotniczej” było zabronione…


Sellin po odbyciu praktyki cukierniczej w Lublinie i Warszawie osiadł w Łodzi. Cukiernia mieściła się w murowanym parterowym domu należącym do Jana Libelta. Magistrat m. Łodzi podał Rządowi Gubernialnemu taki oto opis cukierni Sellina:

„Frydrych Sellin cukiernię zamierza otworzyć w domu pod numerem 116 przy ulicy Piotrkowskiej [dziś Piotrkowska 47] w dzielnicy fabrycznej Łódka położonym i już właśnie w tym domu wynajął lokal na ten cel potrzebny. Pomieszczenie rzeczonej cukierni składa się z jednego bufetu, do którego wejście jest od frontu, oraz dwóch pokoi gościnnych. Pan Sellin wypiekać będzie różnego gatunku i kształtu ciasta i cukry, które po cukierniach są wyrabiane. Utrzymywać będzie różnego rodzaju wódki słodkie i likwory przez siebie fabrykowane, które także zwykle po wszystkich cukierniach znajdują się, oprócz wszakże wódki ordynaryjnej; nadto utrzymywać będzie kawę, herbatę i poncz z arakiem krajowym, piwo krajowe oraz różne chłodzące napoje, jako to lemoniadę, oranżadę itp. Sprzedaż pomienionych napojów uskuteczniać się ma częściowo – mianowicie wódek i likworów na kieliszki, zaś kawy, herbaty, ponczu itp. na szklanki. Wszystkie te napoje przysposabiane być mają w najlepszych gatunkach i to wyłącznie dla osób porządniejszych, którym jedynie ceny pomienionych napojów jako wyższe mogą być przystępnemi. Całe urządzenie cukierni nastąpić ma w lepszym guście, z przyzwoitym umeblowaniem, a nadto pan Sellin obowiązany utrzymywać takową w przyzwoitym porządku i czystości z zabronieniem goszczenia się osobom niższej klasy robotniczej. Utrzymywania trunków zagranicznych pan Sellin zupełnie się zrzekł”.



Zakład Fryderyka Sallina parokrotnie zmieniał adres. Przez pewien czas mieścił się przy Nowym Rynku 8. W latach późniejszych Sellin nabył dużą nieruchomość przy ulicy Konstantynowskiej 14/16 (Legionów), gdzie otworzył lokal kawiarniano-gastronomiczny.


"Lodzer Zeitung", rok 1867.

Okres świetności najstarszych kawiarni łódzkich minął w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W tym czasie centrum Łodzi przesunęło się w górę ulicy Piotrkowskiej, poza ulicę Dzielną (Narutowicza). Wynikła potrzeba urządzenia w tej części miasta kawiarni na miarę europejską. Uczynił to cukiernik francuskiego pochodzenia F.G. Reymond, który około 1883 roku otworzył kawiarnię w nowo zbudowanym domu narożnym przy ulicy Piotrkowskiej 76, w sąsiedztwie dwóch największych hoteli łódzkich i teatru.


Na początku lat dziewięćdziesiatych F.G. Reymond swoją kawiarnię odstąpił cukiernikowi Aleksandrowi Roszkowskiemu. 

"Rozwój", rok 1908

"Rozwój", rok 1908.

Nabywca kawiarni pochodził z ziemiańskiej rodziny z Kujaw. Zawodu uczył się w takich warszawskich cukierniach jak Blikle, Semadeni i Lourse (o cukierniku Aleksandrze Roszkowskim przeczytasz TUTAJ). 
W połowie 1913 roku Roszkowski sprzedał kawiarnię krewnemu Bolesławowi Gostomskiemu. 


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1913.

W kolejnych latach przy ulicy Piotrkowskiej i w całej Łodzi powstało jeszcze wiele cukierni i kawiarni... Nie sposób ich wyliczyć - ale wrócę jeszcze do "słodkiego tematu".

"Ilustrowana Republika", rok 1926.
"Głos Poranny", rok 1930.
źródło: 
Wacław Pawlak. Minionych zabaw czar czyli czas wolny i rozrywka w dawnej Łodzi.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

Fot. archiwalne ze zbiorów NAC oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Przeczytaj jeszcze: 
PIOTRKOWSKA 28 … i inne słodkie adresy.
Kilka słów o teatrach polskich w Łodzi - u progu XX wieku.