środa, 30 stycznia 2013

LODZERMENSCH ARNOLD MOSTOWICZ



Arnold Mostowicz urodził się 6 kwietnia 1914 roku jako syn Ignacego Moszkowicza i Erby z d. Goldstein. W okresie dzieciństwa i młodości mieszkał w Łodzi. Następnie wyjechał do Francji, gdzie krótko przed wybuchem II wojny światowej ukończył studia medyczne. W połowie lipca 1939 roku powrócił do Polski. We wrześniu 1939 roku pracował w szpitalach polowych w Warszawie, a następnie przeniósł się do Łodzi. W getcie mieszkał przy Starym Rynku 9, a także Franciszkańskiej 12. Pracował w szpitalu chorób zakaźnych, w pogotowiu ratunkowym oraz jako lekarz sanitarny.
Podczas likwidacji getta w sierpniu 1944 roku został wywieziony do Auschwitz, a stamtąd do innych obozów, ostatnim do którego trafił był Dörnhau (Kolce) – filia obozu Gross-Rosen (Rogoźnica). W wyniku wyniszczenia organizmu spowodowanego tyfusem oraz gruźlicą, zrezygnował z pracy jako lekarz, pozostał na Dolnym Śląsku i zajął się dziennikarstwem. Publikował dla wielu czasopism kulturalno-społecznych i literackich, pod różnymi pseudonimami. W roku 1973 przeszedł na emeryturę. Od roku 1975 zajmował się pisaniem książek dotyczących popularyzacji wiedzy i astronautyki, a także wspomnień z lat dzieciństwa, młodości oraz przeżyć z getta, hitlerowskich obozów zagłady. Wystąpił w dokumentalnym filmie Fotoamator  Dariusza Jabłońskiego, w którym opowiadał o łódzkim getcie:


"Fotoamator" w reżyserii Dariusza Jabłońskiego.
żrródło: YouTube

W roku 1991 został przewodniczącym Stowarzyszenia Żydów Kombatantów w czasie II Wojny Światowej, a także współorganizował Fundację Polsko-Niemieckie Pojednanie. Od 1995 sprawował funkcję prezydenta fundacji Monumentum Iudaicum Lodzense, a także brał udział w ratowaniu łódzkiego cmentarza żydowskiego przy ulicy Brackiej.
 






Na mocy uchwały Rady Miejskiej z 8.04.1998 roku został honorowym obywatelem miasta Łodzi.
Żonaty z Jadwigą (również ocalałą), miał dwóch synów: Ryszarda (ur. 1947) oraz Jerzego (1949–1963). Zmarł 3.02.2002 roku w Warszawie i został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

 


Ze wspomnień Jerzego Wilmańskiego:
„Kiedy żył, nie wypadało mówić, że uosabia ową nieuchwytną żydowsko-polską specyfikę Łodzi. Pewno sam by się żachnął na takie sformułowanie. Arnold Mostowicz (1914-2002) nie lubił celebry i – mówiąc po łódzku – napuszonego picu.
Pamiętam takie zdarzenie sprzed paru lat, kiedy to ówczesny prezydent Łodzi wydał uroczysty obiad dla VIP-ów, w odrestaurowanej, ekskluzywnej knajpie „Esplanada”. I wśród tych atłasów, złoceń i sztukaterii zaczęto się nasadzać duserami, że tak miło się spotkać, zupełnie jak przed wojną w legendarnej „Esplanadzie”… Wtedy wstał Arnold Mostowicz i powiedział mniej więcej tak: To bardzo piękny lokal, ale przed wojną mało łodzian miało do niego dostęp. Przed wojną Łódź to były cuchnące rynsztoki, dojmująca bieda, praca ponad siły, ludzie wyzyskiwani i poniżani… Trochę zwarzył Mostowicz elegancką, nowobogacką atmosferę tym oczywistym przypomnieniem przedwojennej Łodzi, ale on zawsze bardziej cenił prawdę niż pic.
Jeszcze w roku 1998 w wywiadzie dla „Kroniki Miasta Łodzi” udzielonym Joannie Podolskiej mówił: „Dla mnie Łódź jest miastem, które właściwie od samego zarania było miastem niekochanym. Za czasów rosyjskich – co jest zrozumiałe, bo to było miasto stałych ruchów rewolucyjnych. Ale też niekochane w okresie międzywojennym, bo było inne niż pozostałe miasta polskie. Łódź była jedynym miastem, które wytworzyło swoją specyficzną burżuazję. Była to burżuazja, która bardzo odbiegała od wyobrażenia o trzecim stanie ze strony myśli szlacheckiej. To była burżuazja żydowsko-niemiecka. To, co dziś określa się słowem lodzermensch, to był zwykły łódzki mieszczanin. Tyle, że nie był to mieszczanin z czystego pnia polskiego, tylko najczęściej z pnia żydowskiego, który zresztą w tym czasie bardzo się asymilował, ale tego się na ogół nie uwzględnia. Dlatego właśnie Łódź była miastem niekochanym. I może z tych samych powodów ja to miasto tak kocham. Jest to miasto, którego jedna trzecia ludności została wymordowana. Z tą częścią ludności ja byłem związany pochodzeniem. Bo nie zainteresowaniami. Ja coraz bardziej wiązałem się z kulturą polską, czym zdecydowanie odbiegałem od zainteresowań mojego ojca, który był jidyszystą i reżyserem w teatrze żydowskim. Ale on to przyjmował ze zrozumieniem. I nigdy nie robił mi z tego powodu wyrzutów. W każdym razie Łódź była miastem, w którym rozegrała się bardzo ważna część mojego życia. Które zawsze wspominam, do którego chętnie wracam”.
W czasach, w których towarzyskim nietaktem było mówienie o rewolucji społecznej, Arnold Mostowicz mówił publicznie: „Łódź powinna się chlubić swoją wielonarodową przeszłością. Tym, że ją stworzyły różne nacje, że te kultury przez wiele dziesięcioleci współistniały. Powinna się chlubić nawet przeszłością rewolucyjną w najpiękniejszym znaczeniu, jakie można temu słowu przypisać. To nieważne, ze potem to słowo zostało zbrukane i zdewaluowało się. Łódź miała też cudowną orkiestrę, miała wspaniałych plastyków, miała wcale niezłą literaturę. Jest mnóstwo rzeczy, którymi Łódź może i powinna się chlubić”.
Kim był ten niezwykły człowiek, któremu los nie oszczędził rozpaczy, dramatów, bólu i cierpień oraz tylu śmierci najbliższych mu osób?
Arnold Mostowicz urodził się w Łodzi w 1914 roku, ale na studia medyczne wyjechał do Francji. Ukończył je tuż przed wybuchem wojny i już we wrześniu 1939 roku pracował w szpitalach oblężonej Warszawy. Potem trafił do getta w rodzinnym mieście Łodzi, gdzie pracował jako lekarz w pogotowiu i szpitalu chorób zakaźnych. Patrzył na śmierć najbliższych i nic im nie mógł pomóc. Pisał po latach: „Getto wymarło z głodu. Umarł brat ojca, buchalter, z żoną i cudowną córką, nauczycielką języka polskiego. Ta umarła ostatnia. Umarł brat parasolnik z żoną i córką. Druga córka uciekła do Warszawy i zginęła zagazowana w Treblince. Umarły siostry mojego ojca. Umarła najmłodsza z mężem i trojgiem dzieci. Umarli żebrząc na ulicy. Najdłużej ciągnęło się umieranie sześciu wnuków najstarszej siostry ojca… Im wszystkim wypisywałem karty zgonów”.
Potem Los nie oszczędził Mostowiczowi wywózki do Oświęcimia i tułaczki po innych obozach. Po wojnie nie wrócił już do medycyny, bo obozowa gruźlica mu to uniemożliwiła. Początkowo poświęcił się dziennikarstwu – od 1945 roku zaczyna pracę w „Trybunie Dolnośląskiej”. Przez wiele lat redagował popularne warszawskie „Szpilki”, z których musiał odejść w pamiętnym roku 1968. Pisarstwem i popularyzacją nauki zajął się po przejściu na emeryturę, ale do końca życia współpracował z lewicowym miesięcznikiem „Dziś”.
Wierny ideałom społecznej sprawiedliwości i braterstwa narodów, przeciwstawiał się wszelkim przejawom szowinizmu, ksenofobii, nienawiści rasowej i narodowej. Był liczącym się w świecie kronikarzem machiny zagłady – od 1991 roku przewodniczył Stowarzyszeniu Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w czasie II wojny światowej, był też współorganizatorem Fundacji Polsko-Niemieckiej Pojednanie oraz zasiadał w jej władzach.
Kiedy w roku 1995 powstała w Łodzi Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense, której celem jest opieka nad dziedzictwem łódzkich Żydów, a głównie nad żydowskim cmentarzem – Mostowicz został jej prezydentem. Powtarzał wciąż: „Chodzi nam o przywrócenie pamięci o zamordowanym narodzie żydowskim, o przypomnienie zasług łódzkich Żydów dla ich miasta”.
Jego książkę Łódź, moja zakazana miłość spina piękna klamra: dwa ważne i pamiętne przemówienia. Jedno, wygłoszone w 1998 roku w Łodzi z okazji nadania mu zaszczytnego tytułu Honorowego Obywatela Miasta . Drugie, w auli Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie w imieniu Żydów polskich przemawiał do kilkudziesięciu przywódców państw z okazji 50-tej rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu.
Był człowiekiem renesansu. Miał wszechstronne zainteresowania, imponował szeroką wiedzą i głębią refleksji. Napisał parę książek poświęconych biologii. Za serię książek Biologia zmienia człowieka, Biologia zmienia medycynę oraz Biologia uczy myśleć otrzymał prestiżową nagrodę imienia Bruno Winawera. Jednocześnie zajmowała go problematyka nierozwiązanych zagadek przeszłości ludzkiej cywilizacji. Jako pierwszy w Polsce tłumaczył i popularyzował głośne w świecie odkrywcze książki na ten temat Josepha Blumricha, Carla Sagana, Maurice’a Chateleina i wielu innych. Intrygowały go tajemnice egipskich piramid, którym poświęcił fascynującą książkę. Paleoastronautyka stała się wówczas jego wielką pasją.
A potem wrócił do miasta swojej młodości, pisząc takie książki jak Żółta gwiazda i czerwony krzyż, Ballada o Ślepym Maksie czy Łódź – moja zakazana miłość. Tę ostatnią powinien przeczytać każdy łodzianin, bez względu na to, jaki procent krwi polskiej, żydowskiej czy niemieckiej płynie w jego żyłach. Książka kończy się rozdzierającym serce pytaniem:

„…Dobry Boże – w którego wierzyli praojciec Abraham, mój praojciec Izaak, mój praojciec Jakub, Ty, który szybujesz w przestrzeniach ogromniejszych niż zdoła je opanować myśl ludzka powiedz mi: Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?”

Ale na to pytanie nie ma odpowiedzi, nie zna jej przecież nikt; nie znał jej również tak mądry i doświadczony przez Los człowiek jak Arnold Mostowicz”.

Zobacz jeszcze:
ŁÓDŹ MOJA ZAKAZANA MIŁOŚĆ
OPOWIEŚĆ O ŚLEPYM MAKSIE

źródła:
Jerzy Wilmański. Łódzkie portrety pamięciowe.
A. Kempa A. Szukalak M. Żydzi dawnej Łodzi.
J. Podolska, Zmarł Arnold Mostowicz, [w:] „Gazeta Łódzka” z 5.02.2002.

wtorek, 29 stycznia 2013

Mała Literacka w Łodzi - literackie podsumowanie roku 2012.


Tradycją „Małej Literackiej” jest rozpoczynanie każdego kolejnego nowego roku od literackiego podsumowania roku ubiegłego. Tym razem o najważniejszych polskich i światowych premierach książkowych – tych nagrodzonych prestiżowymi laurami oraz tych niezauważonych – dyskutować będą osoby, które z zawodowego obowiązku (ale nie bez osobistej przyjemności) przeczytały (niemal) wszystko, co ukazało się na rynku wydawniczym w 2012 roku.
Gośćmi „Małej Literackiej” będą:
Darek Foks – poeta, prozaik, redaktor działu prozy w „Twórczości”. Autor recenzji książkowych publikowanych na łamach wielu czasopism.
Justyna Sobolewska – krytyczka literacka, dziennikarka „Polityki”, członkini jury nagród Angelus i Silesius oraz Paszportów „Polityki”

Prowadzenie – Maciej Robert


Łódź, Teatr Nowy - Mała Sala, Zachodnia 93
5 lutego 2013, godz.19:00

poniedziałek, 28 stycznia 2013

POMNIK DEKALOGU W PARKU STAROMIEJSKIM


W 1995 roku, w północnej części parku Staromiejskiego, przy ulicy Wolborskiej, powstał monumentalny Pomnik Dekalogu.  Na trzy i pół metrowym cokole w którego podstawę wmurowano urnę z ziemią z Jerozolimy, umieszczono figurę Mojżesza, który dźwiga kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań. Pomnik upamiętniać ma Żydów zamieszkujących niegdyś Łódź oraz być symbolem pojednania i pokoju.
Rzeźba autorstwa Gustawa Zemły.

Pomnik został odsłonięty  w miejscu gdzie wcześniej stały dwie łódzkie synagogi gminne:
Stara Synagoga  – pierwsza drewniana synagoga (Łódź, ulica Wolborska 20). Synagoga została zbudowana w 1809 roku przez Mojżesza Fajtłowicza i Pinkusa Zajdlera z Przedborza, na placu nabytym od Józefa Aufschlaga. Od 1854 roku Urząd Municypalny, zabronił odbywania nabożeństw, ze względu na groźbę zawalenia budynku. W latach 1863-1871 na jej miejscu wzniesiono nową, murowaną synagogę:

Synagoga Alte Szil – główna synagoga łódzkiej gminy żydowskiej (w tym samym miejscu, także Wolborska 20). Była jedną z najbardziej okazałych synagog – zarówno w Łodzi, jak i w całej Polsce. Synagoga została zbudowana w latach 1863-1871, według projektu Jana Karola Mertschinga, na miejscu starej drewnianej synagogi. Została przebudowana w 1893 roku według projektu Adolfa Zeligsona.
Murowany budynek bożnicy wzniesiono na planie prostokąta. Posiadał cechy kilku stylów: bizantyjskiego, neomauretańskiego i neoromańskiego. Była to jedna z najciekawszych synagog w Łodzi i Polsce, swoją formą i wystrojem bardzo różniąca się od typowej zabudowy Łodzi. synagoga skupiająca wszystkich wyznawców Judaizmu z okolicy, nazywano ją Altshtot (Alte Szil), czyli stare miasto.



 Budynek został spalony przez hitlerowców w listopadzie 1939 roku. Obecnie nie ma po nim śladu.

Tablica upamiętniająca synagogę Altshtot.
Projekt otoczenia pomnika powstał w pracowni architektonicznej J. Jańca.





Przypomniało mi się, że robiłam zdjęcia w tym miejscu również latem...
Fot. Monika Czechowicz

piątek, 25 stycznia 2013

Drewnowska - ulica małych synagog.


Ulica Drewnowska w Łodzi ma około 2,8 kilometra długości, biegnie od ulicy Zgierskiej na Starym Mieście (przy Starym Rynku).
Ulica prawdopodobnie powstała jeszcze przed 1423 rokiem, kiedy Łódź otrzymała prawa miejskie. Dawniej uliczka prowadziła w stronę lasu, a ówcześni mieszkańcy osady jeździli nią po drewno. Inna wersja mówi, że ulica zawdzięcza swoją nazwę od nazwiska znanej w całej osadzie rodziny Drewnowiczów (lub Drewnów). W czasie wojny zmieniono nazwę na Holzstrasse (fuj, ale to jedyny okres w historii).
Kiedyś przy ulicy istniały:
Synagoga Izraela Rotmana – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 4. Synagoga została zbudowana w lipcu 1898 roku z inicjatywy Izraela Rotmana. Synagoga najprawdopodobniej została zlikwidowana jeszcze przed wybuchem II wojny światowej.
Synagoga Jankiela Kalińskiego i Jankiela Zarzewskiego – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 6. Synagoga została zbudowana w 1891 roku z inicjatywy Jankiela Kalińskiego i Jankiela Zarzewskiego. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.


Drewnowska 11
Synagoga Izraela Rotmana – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 11. Synagoga została zbudowana w 1899 roku z inicjatywy Izraela Rotmana. Mogła ona pomieścić 30 osób. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.
Synagoga Kopela Koplowicza  – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 11. Synagoga została zbudowana w 1898 roku z inicjatywy Kopela Koplowicza. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.
Synagoga Petera Sendrowicza  – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 11. Synagoga została zbudowana w 1906 roku z inicjatywy Petera Sendrowicza. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.


Drewnowska 15
Synagoga Leona Czośniaka  – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 15. Synagoga została zbudowana w 1893 roku z inicjatywy Leona Czośniaka. Mogła ona pomieścić 34 osoby. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.

Synagoga Jankiela Lewkowicza i Wolfa Milicha – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 21. Synagoga została zbudowana w 1895 roku z inicjatywy Jankiela Lewkowicza i Wolfa Milicha. Mogła ona pomieścić 30 osób. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.
Synagoga Józefa Kona – prywatny dom modlitwy znajdujący się w Łodzi przy ulicy Drewnowskiej 32. Synagoga została zbudowana w 1898 roku z inicjatywy Józefa Kona. Mogła ona pomieścić 30 osób. Podczas II wojny światowej hitlerowcy zdewastowali synagogę.
"Dziennik Łódzki", rok 1891.

Drewnowska 27
"Rozwój", rok 1900.

Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.
Fot. współczesne Monika Czechowicz

Źródła:

Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.
Wikipedia https://pl.wikipedia.org

środa, 23 stycznia 2013

Powstaniec styczniowy - Maria Piotrowiczowa

Dzisiaj rocznica wybuchu powstania styczniowego.
Swój patriotyzm łodzianie udokumentowali w bitwie pod Dobrą koło Strykowa w lutym 1863 roku, gdzie kilkunastu z nich poległo i zostało pochowanych na Starym Cmentarzu przy ulicy Ogrodowej. Ludność miasta nastawiona propolsko miała oparcie wśród duchownych łódzkich, takich jak ks. J. Czajkowski, A. Zalewski, pastor G. Monitius. Księża i pastorzy odprawiali msze za poległych powstańców.
W tym dniu pamiętajmy o Marii Piotrowiczowej, szlachcianki z podłódzkiej wsi Radogoszcz, powstańca styczniowego, która poległa w bitwie pod Dobrą.



Plik:Maria Piotrowiczowa.jpg
Maria Piotrowiczowa
Maria Piotrowiczowa pochodziła z patriotycznej rodziny ziemiańskiej posiadającej rozległe dobra ziemskie w okolicach Łodzi. Jej rodzicami byli Zygmunt Rogoliński, powstaniec z 1831 roku, oraz Ansberta z Badeńskich. Ojciec wystawił w powstaniu listopadowym własny poczet zbrojny, brał udział w wielu potyczkach, odniósł rany. Wuj Marii Józef Badeński należał do spisku 1830 roku inicjującego powstanie listopadowe. W wieku 17 lat Maria została żoną Konstantego Piotrowicza, nauczyciela z Chocianowic. Wraz z mężem działała w polskiej organizacji narodowej na terenie Łodzi.
MariaW roku 1963 Maria boleśnie przeżywała wszystkie wieści o klęskach powstańczych oddziałów, aresztowaniach i uwięzieniach, aż w końcu osobiście postanowiła wspomóc walczących. Wraz z mężem i częścią służby z folwarku pod Łodzią przystąpiła do operującego w tym rejonie oddziału Józefa Dworzaczka. Obcięła piękne włosy i przywdziała powstańczą czamarkę. Kilkusetosobowy oddział powstańczy składał się w przeważającej liczbie z kosynierów, liczył też kilkudziesięciu strzelców i niespełna 50 ułanów. Maria początkowo pełniła służbę pomocniczą, zbierała pieniądze dla oddziału, zajmowała się zakupem broni, żywności i mundurów. Gdy sytuacja militarna się pogorszyła, zgłosiła akces do służby liniowej.
Oddział Marii został wytropiony przez garnizony rosyjskie stacjonujące w Piotrkowie Trybunalskim i Łęczycy. Z powodu błędów w dowodzeniu i demonstracyjnego przemarszu po miastach ziemi łódzkiej nastąpiła niepotrzebna dekonspiracja oddziału, która zniwelowała tak niezbędny w warunkach walki partyzanckiej element zaskoczenia.


Dobra – wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie zgierskim, w gminie Stryków.
24 lutego 1863 roku Rosjanie zaskoczyli powstańców obozujących na skraju lasu w okolicach wsi Dobra. Doktor Dworzaczek zaniedbał wystawienie wart i wysłania zwiadów. Oddział został okrążony i zmuszony do przyjęcia bitwy o charakterze obronnym…
Bitwa rozpoczęła się w godzinach południowych i trwała do godziny 17.00. Od początku miała charakter niekorzystny dla strony polskiej. Powstańcy odparli dwa ataki kozaków, przy trzecim bronili się już chaotycznie. Części powstańców udało się wymknąć z okrążenia. Maria walczyła do ostatniej chwili, nie ratowała życia, nie szukała ocalenia w ucieczce z pola bitwy. Odrzuciła propozycję rosyjskich oficerów poddania się, uznała bowiem, że taka postawa nie licuje z godnością i honorem Polaka. Wraz z grupą młodzieży broniła mężnie podarowanego przez łódzkie kobiety oddziałowego sztandaru. Okrążona przez kozaków jednego zabiła, drugiego raniła, pod trzecim zabiła konia. Broniła się rewolwerem i kosą. Zginęła porąbana przez kozaków.
Maria
Kozacy pastwili się nad jej martwym ciałem, które zostało pokłute pikami i szablami. Ubranie Marii, całe w strzępach i we krwi, rodzina przechowywała jako cenną relikwię.
Tragedię potęguje fakt, że Maria była w ciąży, później okazało się, że miała urodzić bliźniaczki. Po bitwie Rosjanie zażądali okupu za wydanie ciała Marii i pozwolenie przewiezienia go do dworu. W bitwie pod Dobrą zginęły tego dnia jeszcze trzy walczące u boku Marii kobiety: Weronika Wojciechowska (lat 19) – służąca z Byszew, Antonina Wilczyńska (lat 20) – robotnica z Łodzi oraz Katarzyna nieznanego nazwiska.

Maria Piotrowiczowa pochowana została na Starym Cmentarzu w Łodzi, niedaleko Kaplicy Heinzlów.
Dzisiaj jej imię nosi XIII LO w Łodzi.
"Do miękkich wygód zwykła, będąc piękną, młodą,
Dla ojczyzny wzgardziłaś wdziękiem i urodą,
Porzuciłaś bogatych twych przodków pokoje,
I na dziarskim rumaku pędzisz w wrzące boje.
Ach! Polska nie zginęła i nigdy nie zginie,
Gdy w szlachetnych jej córkach krew tak polska płynie".

Pomnik wystawiony w miejscu śmierci Marii Piotrowiczowej, w lesie koło Dobieszkowa, przy polnej drodze z osady Młynek do Sosnowiec-Pieńki.
Ma postać głazu narzutowego umiejscowionego na betonowej podstawie.
Na pomniku tablica z inskrypcją:

W tym miejscu
poległa walcząc
W Obronie Ojczyzny
MARIA PIOTROWICZOWA  LAT 23
ZG. 24. II. 1863 r.
GLORIA VICTIS


Śmierć Marii stała się głośna w całym kraju, i to m.in. dlatego Wydział Wojny Rządu Narodowego wydał 16 kwietnia 1863 roku zakaz przyjmowania do służby liniowej kobiet, którym wolno było odtąd pełnić jedynie funkcje pomocnicze przy oddziałach powstańczych. Zakaz ten nie wszędzie był przestrzegany. Panie zgłaszały się do oddziałów w męskich przebraniach...


Anna Pustowójtówna w stroju powstańczym 1863 roku

W 1863 roku przybył do Łodzi jej naczelnik Wojenny, baron Aleksander von Broemsen. Rada Miejska zyskała w jego osobie nowego przełożonego, który zdjął z urzędu jej pięciu członków wraz z prezydentem miasta Andrzejem Rosickim za „niebłagonadiożność”. Usunięci członkowie Rady Miejskiej: Likiernik, Lipiński, Paszkiewicz i Sudra zostali wydaleni przez Broemsena z okręgu łódzkiego, a ksiądz Jakubowicz zesłany do ziemi kazańskiej.

Grób Marii Piotrowiczowej z Rogolińskich znajduje się na Starym Cmentarzu św. Józefa przy ulicy Ogrodowej.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

Zobacz jeszcze: 

źródła:
Łódź, nasze Miasto. Marek Budziarek, Leszek Skrzydło, Marek Szukalak
Ciche bohaterki. Udział kobiet w powstaniu styczniowym. Maria Bruchnalska.

Inspiracja tematem: Łódź Hipsterem Miast

niedziela, 20 stycznia 2013

ZIMA W ŁAGIEWNICKIM LESIE


Na wschód i południe od kościoła i klasztoru oo. Franciszkanów, rozdzielony ulicami: Okólną i Wycieczkową, rozciąga się wielki kompleks leśny zwany Lasem Łagiewnickim. Jest ewenementem na skalę europejską, gdyż żadne duże miasto nie posiada w swoich granicach tak rozległego obszaru z drzewostanem zachowanym na naturalnych siedliskach. Jego powierzchnia wynosi 1205, 45 ha i stanowi pozostałość tzw. Puszczy Łódzkiej, istniejącej wokół Łodzi jeszcze 200 lat temu. Las ten zajmuje teren będący efektem zlodowacenia środkowopolskiego, w strefie wzgórz stadialnej moreny czołowej, stąd bogactwo form krajobrazu - teren pagórkowaty, którego wyniosłości wahają się od 215 do 255 m n.p.m.
Granice lasu wyznaczają wsie: Rogi, Łodzianka, Modrzew, Moskule i Skotniki; koło Skotnik las jest najdalej na północ wysuniętym punktem miasta.
W znacznej części Lasu Łagiewnickiego struktura drzewostanu zachowała cechy zbliżone do naturalnego zbioru. Tworzy go 9 typów siedliskowych lasu, wśród których około 50% zajmuje bór mieszany.




 Na przestrzeni ostatnich wieków Las Łagiewnicki był miejscem ważnych wydarzeń historycznych. W 1863 roku stacjonował tutaj oddział powstańczy utworzony przez J.Sawickiego, a później dowodzony przez Dworzaczka, który stoczył krwawą bitwę pod Dobrą.
Natomiast 18 czerwca 1905 roku pod pozorem niedzielnej majówki, jakie często organizowano w Łagiewnikach, odbyło się spotkanie agitatorów PPS, którzy od kaplicy św. Antoniego poprowadzili w stronę Bałuckiego Rynku pochód złożony z pielgrzymów przybyłych na odpust (do historii kapliczek św. Antoniego i św. Rocha jeszcze wrócę).
 
 
W okresie II wojny światowej Las Łagiewnicki był miejscem kilku egzekucji dokonanych przez hitlerowców.
Obecnie, łącznie z Arturówkiem i parkiem podworskim w Klęku (wiejski park krajobrazowy) oraz zabytkowym kościołem i klasztorem, Las Łagiewnicki tworzy teren o wysokich walorach klimatycznych i krajobrazowych. Z tych właśnie względów mając jednocześnie dobre połączenie komunikacyjne z miastem, stanowi bardzo dogodny teren wypoczynkowy dla mieszkańców Łodzi, szczególnie jej północnych rejonów.

 W 1973 roku Biuro Projektowania i Programowania Rozwoju miasta Łodzi opracowało szczegółowe plany zagospodarowania Lasu Łagiewnickiego. Postanowiono wówczas, że przeznacza się go do tzw. rekreacji biernej.
Ulicę Wycieczkową zamknięto dla ruchu kołowego z wyłączeniem wozów dostawczych Szpitala Chorób Płuc i autobusów MPK.



W celu spopularyzowania walorów Lasu Łagiewnickiego, a jednocześnie z myślą o ochronie przed szybkim "zadeptaniem", wytyczono i oznakowano w latach 1965-66 turystyczne szlaki piesze, których trasa po kolejnych korektach (w 1970 i 1981 roku) przedstawia się następująco:
  • żółty (8 km): od zbiegu ulic: Łagiewnicka i Kasztelańska (przystanek autobusu MPK) - ul. Krasnoludków - Arturówek-Las Łagiewnicki (wschodnia część)-ul.Okólna- pętla (krańcówka :) autobusów MPK nr.51, 51A i 66.
  • niebieski (15 km): ul. Wycieczkowa-ul. Rogowska-ul. Boruty-Las Łagiewnicki-Modrzew-Klasztor-Arturówek, ul. Łagiewnicka przy wiadukcie (przystanek autobusu MPK nr.66)
Ponadto w północnej części Lasu Łagiewnickiego znajduje się fragment ostatniego odcinka czerwonego szlaku okolic Łodzi.
 

W południowo-zachodniej części Lasu Łagiewnickiego znajdują się trzy stawy o powierzchni łącznej 8,4 ha, przez które przepływa Bzura. Przyległy do stawów teren (około 40 ha) wykorzystano do urządzenia dużego ośrodka wypoczynkowego "Arturówek" (ulica Skrzydlata 75). Dwa stawy przystosowano do kąpieli, natomiast trzeci do kajakowania.
Przy ulicy Okólnej znajdują się kolejne trzy; jeden z nich należy do zespołu parkowego przy pałacu Juliusza Hainzla, teren wokół pozostałych dwóch to ulubione miejsce moich spacerów.
 

 

 Od pięćdziesięciu lat na terenie Lasu Łagiewnickiego naukowcy Uniwersytetu Łódzkiego prowadzą obserwacje i badania florystyczne, entomologiczne (owady) i ornitologiczne. W wyniku tych badań zgłoszono projekt objęcia konserwatorską ochroną fragmentu lasu o największych walorach florystycznych, na które składają się gatunki roślin chronionych, naturalne stanowisko jodły i inne.
W Monitorze Polskim nr 75 (Zarządzenie Ministra Ochrony Środowiska z dnia 12 XI 1991 roku) czytamy:
"Uznaje się za rezerwat przyrody pod nazwą Las Łagiewnicki obszar lasu i powierzchni 69,85 ha położony w mieście Łodzi..."
 

 Przez teren rezerwatu wytyczono ścieżkę przyrodniczo-leśną, składającą się z dwóch części: północno-południową (1,2 km) i wschodnio-zachodnią (1 km). Ponadto ciekawsze obiekty rezerwatu opisano na planszach, a w lesie oznaczono czerwonymi cyframi na drzewach.
Las Łagiewnicki wraz z rezerwatem znalazł się w granicach utworzonego w 1996 roku Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, a od 1994 roku jest chroniony ustawą Rady Miejskiej w Łodzi jako największy las w Polsce.
 

 
Uważa każdy łodzianin za całkiem niezbity pewnik,
że żadne w świecie Bielany nie piękniejsze od Łagiewnik.
Ani te czczone przez Kraków w liczne zielone święta,
ani warszawskie, o których raz w roku się pamięta.
Trochę mnie bawi i wzrusza ta łagiewnicka chwała,
niektórzy utrzymują: to cud świętego Rafała.

Jan I. Sztaudynger

fot. Monika Czechowicz