wtorek, 26 maja 2015

HELOTYZM czyli przestrzeń zawłaszczona. Justyna Bugajczyk.



W sobotę, 23 maja w Galerii Wschodnia w Łodzi miał miejsce wernisaż wystawy Justyny Bugajczyk - Helotyzm. Ekspozycja to element tegorocznej edycji Fotofestiwalu.



Justyna Bugajczyk, artystka pochodząca z Radomska, przyjechała do Łodzi, aby studiować na łódzkiej Filmówce. Sama opisuje swoją wystawę jako pierwszą konfrontację z nowym miastem, a przede wszystkim z  mieszkaniem osoby już zmarłej, która pozostawiła po sobie osobiste rzeczy. To ukazanie powszednich czynności oraz przedmiotów obcej osoby, z którymi przyszło spotykać się na codzień. Wystawa obejmowała autoportrety Bugajczyk, jak i rzeczy codziennego użytku, np. grzebień czy flakon perfum oraz krótkie filmy i pokaz slajdów. 



To opowieść o życiu w jeszcze do niedawna czyimś mieszkaniu, korzystanie z jego mebli, jedzenie z jego talerzy. Walka z własnymi uprzedzeniami i zmieszaniem przy okazji codziennej rzeczywistości w mieszkaniu, w którym ciężko jest poczuć się „jak u siebie”.


Podczas swojego przemówienia, Justyna Bugajczyk przyznała, że bardzo zależało jej, żeby wystawa Helotyzm mogła zostać zaprezentowana właśnie w Galerii Wschodnia. Specyfika ulicy Wschodniej, traktowanie jej po macoszemu przez resztę miasta, wysokie obdrapane kamienice przeplatane sporadycznie wyremontowanymi, silącymi się na wybicie ze wschodnich ram, to wszystko doskonale oddawało ducha wystawy.


Justyna Bugajczyk:
Punktem wyjścia do powstania mojej pracy było mieszkanie w jednej z łódzkich kamienic, które przez rok zajmowałam. Wprowadzając się otoczona zostałam mnóstwem rzeczy, rzeczy bardzo osobistych (ubrania, buty, maszynki do golenia, notatki, slajdy z wakacji). Żyjąc w mieszkaniu człowieka, który umarł, używając jego mebli, jedząc z jego talerzy, wchodzimy w przestrzeń, w której mimo fizycznego braku czuje się obecność a nawet bliskość tej osoby. Żyjemy w kulturze, w której każdego człowieka można rozłożyć na przedmioty które posiada. Czy możliwy jest proces odwrotny? Wykorzystująca różne media praca którą przedstawiam, to z jednej strony dokumentacja, z drugiej artystyczne wkroczenie w cudzą strefę osobistą, a dodatkowo w przestrzeń naznaczoną śmiercią. To jakby małe archiwum rzeczy-bytów, które zarazem jest, jaki i nie-jest, wspomnieniem o konkretnej postaci, ukrytej pod inicjałem L.N., archiwum, które ma te wspomnienia wytwarzać, korzystając z naszych skrawków pamięci, emocji i doświadczeń. Natura procesu dokumentowania staje się tu naturalną tkanką artystycznego gestu. Obserwowana, zdokumentowana i zarazem powołana do nowego bytu, kolekcja przedmiotów codzienności, wysłuchana opowieść (a może podsłuchana przez uchylone drzwi cudza rozmowa), interakcja z „osieroconymi“ przedmiotami – znakami cudzej egzystencji, jej banalności i tajemnic - jest tu zawieszona między zainteresowaniem, swoistą potrzebą voyeryzmu, a nieprzyjemnym odczuciem lekkiego wstrętu. Wejście w cudzą przestrzeń, ocieranie się o inną tożsamość, naruszająca także zwyczajowe kategorie płci, budzi tu niepokój. Gdzieś czają się pytania: Co przejmujemy wchodząc w cudzą przestrzeń?
Czy kiedy wprowadzamy do użycia zapomniane przedmioty, wracają one do swojego pierwotnego właściciela, mimo jego fizycznej nieobecności?
Czy zderzone ze sobą w czasie i przestrzeni byty mieszają się w geście powtórzenia i różnicy?





Wystawa czynna od poniedziałku do piątku w godz. 17.00-19.00 lub na telefon +48 793434420, +48 792310686


Wystawa towarzyszy Fotofestiwalowi 2015.
https://www.facebook.com/events/842427522508641/

Fot. z wystawy Monika Czechowicz