sobota, 20 września 2014

KOBIETY W WIELKOPRZEMYSŁOWEJ ŁODZI i... policyjny nadzór dla dentystek



W drugiej połowie XIX wieku Łódź przeżywała intensywny rozwój gospodarczy. Miasto rozrastało się, następował silny rozkwit przemysłu, rozbudowa transportu i rozwój przestrzenny. Łódź była najdynamiczniej rozwijającym się miastem Królestwa Polskiego o szerokich rynkach zbytu, przygotowanym do konkurencji ekonomicznej z najprężniejszymi ośrodkami w Rosji. Tempo rozwoju przemysłu łódzkiego było bardzo szybkie, zdecydowanie dominował przemysł włókienniczy, który zajmował się produkcją bawełnianą (ok. 50%) i produkcją wełnianą. Wśród wielu cech, które składały się na całokształt sukcesu miasta, znalazł się wysoki wskaźnik zatrudnienia kobiet. Zjawisko to dotyczyło przede wszystkim zatrudnienia w przemyśle, ale obejmowało także inne grupy zawodowe.


W tym okresie następowała systematyczna feminizacja profesji nauczycielskiej, kobiety podejmowały również pracę w innych zawodach, dotychczas zastrzeżonych wyłącznie dla mężczyzn, choć nie można mówić o masowości tego zjawiska. Niemniej jednak odnotowywano kobiety pracujące jako urzędniczki, lekarki, dentystki, aptekarki. Wiele kobiet trudniło się pracą chałupniczą, pracowały także w handlu i usługach. Aktywność kobiet w wielu dziedzinach życia miejskiego tworzyła obraz miasta. Bez nich nie rozwinęła by się tak prężnie działalność filantropijna, to one przyczyniały się do kultywowania tradycji, były ozdobą miasta, ale niestety, niektóre z nich stanowiły także element patologiczny.

Od lat 80. XIX wieku do roku 1907 liczba ludności Łodzi wzrosła ponad czterokrotnie. W okresie tym następował dość równomierny wzrost liczby ludności od kilku do kilkunastu tysięcy w ciągu roku, spowodowany rozbudową terytorialną miasta oraz dalszym rozwojem przemysłu. W 1897 roku struktura społeczna łodzian kształtowała się w przybliżeniu w następujący sposób: 72% stanowili robotnicy, 20% drobnomieszczaństwo (rzemiosło, drobny handel), 5% inteligencja oraz 3% burżuazja. Ważnym czynnikiem związanym z powiększeniem się liczby ludności był napływ siły roboczej ze wsi do wielkoprzemysłowego miasta. Zjawisko to, łączące się z aktem uwałaszczenia chłopów w 1864 roku, charakterystyczne dla drugiej połowy XIX wieku, było zauważalne również w latach osiemdziesiatych tego wieku. Migracje ze wsi do miast lub przyłączanie okolicznych miejscowości i tworzenie osad fabrycznych zasilało rozwój przemysłu. Napływająca ludność przeszczepiała na nowy grunt swoje tradycje i obyczaje związane z obrzędowością wiejską. Dużą rolę w procesie tworzenia kultury i powiększeniu liczebności miasta odgrywały kobiety. Według spisu ludności z 1897 roku stanowiły one największą część napływającej do miasta ludności.


Według wspomnianego spisu z 1897 roku ludność napływająca do miasta przybywała z guberni Królestwa Polskiego oraz z terenów Rosji. Ogółem żyło w Łodzi pod koniec XIX wieku ok. 161 tysięcy kobiet (na 314 tysięcy ludności miasta).
Generalnie kobiety przeważały w liczbie ludności Łodzi, było to zgodne z powszechnym trendem, według którego w migracjach do wielkich miast więcej było kobiet. Liczba przybywających kobiet stale rosła, co silnie uwidoczniło się w czasie kryzysu gospodarczego i rewolucji 1905-1907. Wśród ludności przybywającej do Łodzi kobiety przeważały tylko w liczbie przybyszów z Królestwa Polskiego. Przewaga mężczyzn miała miejsce wśród imigrantów z Rosji i innych krajów. Napływ kobiet z Królestwa Polskiego był podstawą w strukturze imigracyjnej i zdecydował o przewadze liczebnej kobiet nad mężczyznami. Cechą charakterystyczną ludności Łodzi przełomu XIX i XX wieku była więc liczebna przewaga kobiet nad mężczyznami.


Przemysł, który tak chętnie wchłaniał kobiety, gwarantował ich nadwyżkę w Łodzi, co daje się wyraźnie zauważyć w przedziale wiekowym 19-24 lata. Nadwyżka ta jednak malała, bo część młodych kobiet po kilku latach pobytu w Łodzi wracała w rodzinne strony. Ze względu na przewagę kobiet, część z nich nie miała możliwości wyjścia za mąż. Występowała bowiem także wysoka nadwyżka panien w stosunku do liczby kawalerów. Była to także grupa charakteryzująca się największą umieralnością, która była skutkiem częstych porodów oraz trudnych warunków pracy. Kobiety w starszym wieku także opuszczały Łódź. Mogło to być spowodowane faktem, iż wdowy obarczone liczną rodziną nie były w stanie zapewnić jej utrzymania. I choć przeważnie nie zwalniano z fabryk kobiet samotnie wychowujących dzieci, nie było to jednak regułą w okresach kryzysów.


Na przełomie stuleci Łódź była miastem wielonarodowościowym i wielowyznaniowym. Pod koniec XIX wieku w mieście żyło najwięcej Polek-katoliczek; stanowiły one około 26% całej ludności miasta, zazwyczaj były robotnicami.


Zawarcie małżeństwa było dla kobiety przełomu wieków sprawą priorytetową. Wpływ na kojarzenie par miało wiele czynników, między innymi ważna była narodowość i wyznanie, pochodzenie społeczne i stan majątkowy. Zauważono, że w okresach kryzysów gospodarczych (1884, 1887, 1896, 1905) spadała liczba zawieranych małżeństw. W końcu XIX wieku (1893-1897) małżeństwa panien z kawalerami stanowiły 73% ogółu zawieranych małżeństw, panien z wdowcami 12,4%, wdów z kawalerami 7,8%, wdów z wdowcami 6,8%. Średnia wieku kobiet wchodzących w związki małżeńskie wynosiła 19-20 lat; poślubiały one mężczyzn mających średnio 24-25 lat. Istniały jednak pewne odstępstwa od tych przybliżonych norm. Na przykład w środowisku żydowskim średnia wieku nowożeńców była znacznie niższa.

Ogromnym problemem łódzkich rodzin była wysoka śmiertelność dzieci. Robotnice łódzkie i kobiety niższych stanów w ciągu swego życia rodziły przeciętnie 8-9 razy. Na 100 matek chrześcijanek wypadało średnio 435 urodzeń, a 449 urodzeń na 100 matek Żydówek. Rodziny burżuazji łódzkiej także były liczne, na przykład Leona Poznańska urodziła siedmioro dzieci, a Emma Adelma Biedermann aż trzynaścioro, z których jedenaścioro dożyło wieku dojrzałego. W następnym pokoleniu burżuazji, tak jak i inteligencji liczba dzieci w rodzinie rzadko przekraczała dwoje lub troje, co oznaczało stosowanie świadomej regulacji urodzeń w tych środowiskach. Choć w rodzinach robotniczych wskaźnik urodzeń był wysoki, nie zawsze oznaczało to, iż były one liczne. zatraważająco duża śmiertelność dzieci powodowała zmniejszanie liczby członków rodzin robotniczych. Wysoka śmiertelność noworodków w Łodzi spowodowana była brakiem należytej opieki medycznej nad matką i nowo narodzonym dzieckiem. Po porodzie niezamężne matki często przebywały w złych warunkach mieszkaniowych, bez stałego dozoru pielęgniarskiego. same też nie posiadały wymaganej wiedzy o pielęgnacji dzieci, szybko po porodzie wracały do pracy w fabryce, nie karmiły więc noworodków naturalnym pokarmem.


Bez wątpienia mleko matki było uważane za najlepsze i niezastąpione w prawidłowym rozwoju dziecka, ale patologie trawiące łódzkie społeczeństwo - alkoholizm, prostytucja i choroby społeczne powodowały weryfikację tych podstawowych założeń opieki nad małymi dziećmi. Matki alkoholiczki i prostytutki zarażały dzieci chorobami i w takich przypadkach zalecano podawanie sztucznego pokarmu. Na przeciw tym problemom wychodziła organizacja "Kropla Mleka", ale rozpoczęła działalność dopiero w 1904 roku i nie była w stanie zaspokoić potrzeb miasta w tym względzie (czytaj TUTAJ). U zdrowych matek karmienie piersią przynosiło pożądane efekty, na przykład w środowisku żydowskim śmiertelność niemowląt była niższa właśnie ze względu na fakt, że Żydówki chętniej i dłużej karmiły dzieci, otaczały je staranniejszą opieką i nie unikały szczepień ochronnych przeciwko ospie. Ponadto pozostawały one na czas pielęgnowania niemowląt w domu, gdyż znacznie rzadziej od chrześcijanek pracowały w fabrykach.


Duża była także śmiertelność kobiet w wieku produkcyjnym. Choć generalnie w Łodzi więcej było kobiet niż mężczyzn i to mężczyźni częściej umierali, w grupie wiekowej 20-39 lat liczba zgonów kobiet była wyższa. Lekarze usilnie zabiegali o zmianę tego stanu rzeczy, walczyli o poprawę warunków porodów oraz o zmniejszenie śmiertelności matek, które umierały z powodu gorączki połogowej. Zachęcali także, aby kobiety znajdujące się w trudnych warunkach materialnych i mieszkaniowych decydowały się na rozwiązanie w tzw. przytułku położniczym, czyli izbie porodowej. Łódzkie katoliczki stanowiły najliczniejszą grupę kobiet korzystających z usług tego miejsca. Nie wynikało to z wyjątkowej świadomości tych kręgów religijnych, było raczej odbiciem stosunków wyznaniowych i narodowościowych w mieście - katoliczki stanowiły największy procent kobiet mieszkających w Łodzi. Mniejsza ilość rodzących panien innych wyznań spowodowana była tym, iż na przykład Żydówki bardzo wcześnie wychodziły za mąż i stosunkowo mała liczba dzieci żydowskich rodziła się ze związków pozamałżeńskich. Zaś środowisko ewangelików łódzkich charakteryzowało się dużą surowością postępowania wobec kobiet, owocowały tu sztywne zasady życia rodzinnego i społecznego, a kobiety starały się nie przekraczać narzuconych im norm.


Ruch naturalny ludności wytyczał granice między kobietami i mężczyznami. Zasady, jakie kierują biologicznym życiem ludzi nie uwzględniają podziałów społecznych, jednak w XIX wieku wpływ na różnice płci wewnątrz poszczególnych warstw miały utarte normy obyczajowe oraz zadania, jakie narzucano kobietom w rodzinie i społeczeństwie. Wyzwoleniem z tych okowów, czy raczej krokiem ku niemu była praca. Kobiety zarobkujące przełamywały pewne bariery, zyskiwały samodzielność, ale ich zdobycze na przełomie XIX i XX wieku były nadal pozorne. Aktywne zawodowo nauczycielki miały ograniczone możliwości założenia rodziny, a pracujące na równi z mężczyznami w fabrykach robotnice nadal obarczone były licznymi obowiązkami rodzinnymi i całkowicie podporządkowane mężom. Brak powszechnego dostępu kobiet do szkół, spowodowane polityką zaborcy, mentalnością społeczeństwa i opłatami za naukę, ograniczał udział kobiet w życiu zawodowym i społecznym miasta. Sile były także bariery pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi, określane stanem majątkowym i poziomem wykształcenia oraz rodzajem wykonywanej pracy.


Łódź była miastem o wysokim procesie analfebytyzmu - w 1897 roku aż 49,5% całej ludności miasta nie potrafiło czytać i pisać (kobiety 66%). Wykształcenie ogólne średnie posiadały łodzianki- nauczycielki i generalnie absolwentki pensji żeńskich, stanowiły one jednak tylko 1,1% całej ludności miasta. Kobiety, które posiadały wykształcenie wyższe ogólne, a było ich w 1897 roku - 22 (do grupy tej zaliczano lekarki i dentystki) stanowiły około 0,01 % ludności. Poza przemysłem kobiety pracowały także w rzemiośle, duża grupa kobiet pracowała jako służące. Kobiety podejmowały pracę nauczycielek i wychowawczyń, lekarek, aptekarek, dentystek, pielęgniarek, a także znajdowały zatrudnienie w niektórych rodzajach handlu i gastronomii. W oświacie i wychowaniu kobiety narodowości polskiej i niemieckiej przeważały liczebnie nad mężczyznami. Na terenie Łodzi pracowało także 30 Francuzek, które trudniły się przeważnie udzielaniem prywatnych lekcji. 


Kobiety z burżuazji, inteligencji czy drobnomieszczaństwa, chociaż wiodły życie mniej obciążone obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi, nie były wcale lepiej traktowane przez społeczeństwo. W każdej z tych grup funkcjonowały odrębne stereotypy, które w jakimś stopniu ograniczały swobodę kobiet w rozmaitych sferach życia. 
Robotnice stanowiły najliczniejszy element w strukturze ludnościowej miasta, ich problemy były więc najbardziej wyraziste. Jednak generalnie kobiety mieszkające w Łodzi na przełomie XIX i XX wieku nie stanowiły odrębnego członu społecznego, nie mogły samodzielnie decydować o swoim losie, prawnie i moralnie były uzależnione od mężczyzn. Kolejnym utrudnieniem, jakie spotykało kobiety mieszkające w Łodzi był nadzór policyjny, który obejmował kobiety podejrzane o działalność polityczną. Pod kuratelę policji oddawano także kobiety, które przyjeżdżały do Łodzi z innych miast oraz spoza terenów Królestwa Polskiego. Kontrolowano kobiety ubiegające się o uzyskanie paszportu i udające się za granicę. Inwigilowano najczęściej kobiety z inteligencji. Pod silnym nadzorem policyjnym znajdowały się łódzkie dentystki (!), które często zmieniały miejsce zamieszkania. W 1899 roku Berta Słucka przeniosła się z Mińska do Łodzi, co natychmiast spowodowało naznaczenie kurateli policyjnej. Jeszcze większe podejrzenia wzbudziły jej częste przeprowadzki na terenie Łodzi (dentystka owa zmieniła miejsce zamieszkania z ulicy Konstantynowskiej 19 na Zgierską 20... hm "bardzo podejrzane"). Pod nadzorem policyjnym znajdowały się także dwie inne miejscowe dentystki: Ernestyna Krenicka i Chana Mirska-Szmuelson. Kontrolowano także właścicielkę pensji żeńskiej, Helenę Wandę Wolnicką. Pod nadzorem pozostawały generalnie wszystkie te kobiety, które często podróżowały...

Kobiety z wszystkich grup społecznych wyodrębnionych na mapie Łodzi dotyczyło pytanie o granice wolności osobistej, niezależności płci, samodzielności w życiu i pracy. Co dawało im wolność? Praca? Wykształcenie? Pieniądze? Nawet na prowincji w dyskusjach na koniec wieku emancypację zastępowano już terminem feminizm. Nie oznaczało to jednak, że kobiety uzyskały pożądane równouprawnienie i rozpoczęły walkę płci. Pod pojęciem feminizmu w 1899 roku kryły się postulaty zwalczania analfabetyzmu, zakładania kuchni przyfabrycznych, nauczania dzieci z najbiedniejszych rodzin. 


Zaczęto publicznie i oficjalnie akceptować pracę zawodową kobiet. Feministki brały na siebie odpowiedzialność za umiejętność godzenia obowiązków zawodowych z domowymi, podejmowały walkę o równouprawnienie społeczne i polityczne oraz możliwość swobodnego rozwoju kobiet w dowolnie wybranym przez nie kierunku.  Jednak droga łodzianek do uzyskania równouprawnienia była długa i nacechowana charakterystycznymi dla wielkoprzemysłowego miasta znamionami. Uwaga reformatorów skupiona była na poprawie pozycji robotnic, kwestiach związanych z rodziną i rozmiarami wolności, jakie mogły przysługiwać kobietom w mieście. Pojawiły się sygnały, które świadczyły o poważnym zainteresowaniu kwestią kobiecą w Łodzi. W kręgu publicystów "Dziennika Łódzkiego" zaczęto w sposób dość regularny i planowy podejmować problemy kobiece. "Dziennik Łódzki", powiązany z Elizą Orzeszkową i pozytywistycznymi koncepcjami społecznymi, bez ograniczeń lansował nowe zapatrywania na sprawy kobiet. Później do tych samych ideałów odwoływali się publicyści "Rozwoju". 


W łódzkiej prasie padały przykłady bojowniczek o prawa kobiet w Anglii, działaczek społecznych w Niemczech i w Stanach Zjednoczonych.W "Rozwoju" podawano przykłady wykształconych kobiet, działających społecznie, między innymi Beatrycze Webb-Potter (na fotografii obok) - angielskiej działaczki na rzecz robotników, ekonomistki badającej kwestię robotniczą, Florence Kelly, która była amerykańską inspektorką fabryczną w USA, rzeczniczką kwestii kobiecej (zajmowała się także pracą fabryczną małoletnich), pań Abraham i Collet, które były angielskimi inspektorkami fabrycznymi; w Niemczech zaś problemy te podejmowały: Gertruda Dykrenfruth i H. Gnauch-Kuchne.

... Ale wracajmy do Łodzi: 
zupełnie inną miarę przykładano do kobiet z burżuazji czy inteligencji - starano się dyskutować nad programami rozwoju i zakresem ich swobody. W 1885 roku w "Dzienniku Łódzkim" pojawił się pierwszy w mieście artykuł programowy, który poruszał kwestię kobiecą. Rozpoczynał się on deklaracją: "Wszyscy zgadzają się z tym, że kobieta powinna być wykształcona i nie ma co o tym dyskutować".
Słowa te potwierdziły tezę o całkowitym pogodzeniu się z wyższymi dążeniami kobiet w społeczeństwie. Osnową rozważań stała się publikacja znanego krytyka literackiego i historyka literatury Piotra Chmielowskiego "Autorki polskie". Na kanwie tej książki, publicysta "Dziennika Łódzkiego" zastanawiał się dlaczego tak bardzo na przestrzeni wieków zmieniły się stosunki społeczne? Dlaczego w pewnym momencie rozwoju dziejowego odebrano kobietom  prawo do zdobywania szerokiego wykształcenia? Poszukiwano rozwiązań, które umożliwiłyby powrót do równouprawnienia, i swobody kobiet we wszystkich dziedzinach życia, powrót nie tylko do otwartego szkolnictwa, ale także emancypacji społecznej i ekonomicznej. W swoim programie czasopismo wykraczało poza rozważania natury teoretycznej i moralnej. Podejmowało również próby formułowania konkretnych programów dotyczących rozwoju kobiet. Wytykano błędy w kształtowaniu osobowości dziewcząt, które pod wpływem domowego wykształcenia, nauki robót ręcznych, języków i muzyki oraz odpowiednio dobranej literatury wyrastały na osoby niesamodzielne i ograniczone. Zalecano, aby młode panny poznawały również nauki przyrodnicze: anatomię i fizjologię po to, żeby umiały wytłumaczyć dzieciom podstawowe zjawiska natury. Kobiety końca XIX wieku miały wykazywać się odwagą w zdobywaniu wiedzy i sięgać do wszystkich dziedzin nauki, wedle własnych zainteresowań i potrzeb. Powinny były wyzbyć się przesądów, uwierzyć w swoje możliwości, doskonalić się i nie zważać na głosy osób niechętnych, sygerujących, że kobiety wkraczają w sfery zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn.

Podejmowano również kwestie równości płci wobec prawa. W "Dzienniku Łódzkim" śmiało stawiano postulat równego traktowania kobiet przez prawo. To, że kobiety zajmowały się przeważnie domem i wychowywaniem dzieci, nie powinno było ograniczać je prawnie i ubezwłasnowolniać. Wśród głosów w dyskusji nad kwestią kobiecą, były również takie, które utrwalały przekonanie, że kobieta najlepiej realizuje się w domu, wychowując dzieci. Jednak ograniczanie roli kobiety tylko do wykonywania czynności domowych, stawało się pod koniec XIX wieku niemożliwe, albowiem warunki ekonomiczne zmuszały je do zdobywania wiedzy i samodzielnej pracy. 
Tematyka kobieca była zagadnieniem ciągle aktualnym i absorbującym, problemy te omawiano na łamach "Rozwoju" i "Gońca Łódzkiego", nie negowano faktu zdobywania przez kobiety łódzkie wiedzy i podejmowania pracy zawodowej, ale nadal uważano, że jedynym powołaniem kobiety jest życie w rodzinie.

Macierzyństwo jest celem kobiety. Rodzina - sferą działania. Mamy coraz więcej miernych filozofek, doktorek, literatek, a coraz mniej dobrych matek. dawniej uważano, że kobiety zapracowywały się w kuchni i przy dzieciach, dzisiaj czytają Kanta i Schopenhauera, kroją trupy i piszą gazety.


Na łamach "Gońca Łódzkiego" najwięcej miejsca poświęcono programom uzdrowienia sytuacji robotnic w Łodzi. Publicyści tejże gazety najlepiej rozumieli, że prawdziwymi emancypantkami, i to często wbrew własnej woli, stawały się robotnice. Postulowali oni utworzenie towarzystwa opieki nad dziewczętami, które stałoby na straży moralności robotnic i służących. 
Nieustannie zadawano pytanie o słuszność pracy kobiet w fabrykach. Czy nie lepiej byłoby, gdyby kobiety zajmowały się domem i opieką nad dziećmi niż pracą ponad własne siły?

Za ogromny problem uznawano zepsucie moralne wśród robotnic, spowodowane kontaktami w fabrykach i przebywanie w środowisku koedukacyjnym. Ale dostrzegano wielki trud, jaki ponosiły robotnice, które musiały godzić pracę zawodową z obowiązkami domowymi i wychowawczymi.

Nie brakowało także w Łodzi karykaturalnego spojrzenia na kobiety. Na łamach magazynu satyrycznego "Łodzianka" w krzywym zwierciadle prezentowano postawy i zachowania kobiet. Piętnowano ich rozrzutność i pazerność, nieograniczoną chęć posiadania kosztowności i futer, próżność i ograniczenie, dbając wyłącznie o wygląd zewnętrzny oraz ubóstwo duchowe. Naśmiewano się z kobiecych, często wyimaginowanych, przypadłości, takich jak migrena, potępiano hipohondrię. Krytykowano merkantylne podejście do wszystkich sfer życia, nie wyłączając najbardziej intymnych i wewnętrznych. W Łodzi nawet małżeństwo stawało się interesem, często bowiem przy okazji zaślubin łączono fortuny. Żartowano nawet z czołowej dziedziny życia społecznego, w której wybijały się bogate łodzianki, a mianowicie z zaangażowania się tych pań w działalność dobroczynną. Dostrzegano fałsz i nieszczerość w postępowaniu kobiet, które poświęcały swój czas na akcje filantropijne: 
Jakie damy postrojone. No trzeba coś dla biednych dzieci zrobić.
Tak podsumowywano, często niesprawiedliwie, starania dam z burżuazji, które zbierały pieniądze na potrzeby biednych...


Łódź - miasto kontrastów, charakteryzujące się szybkim tempem życia, agresywnością i bezwzględnością w stosunku do jednostek słabych. Czy była łaskawa dla kobiet? Czego oczekiwały kobiety od życia w wielkoprzemysłowym mieście? Czy szukały tu anonimowości? Czy tylko tu mogły znaleźć pracę i utrzymanie dla rodziny? Czy miasto stwarzało im szansę awansu? Czy pochłaniało je bez reszty, często spychając na margines, zrzucając na dno..?
Wielkie nadzieje wiązały z Łodzią kobiety z inteligencji, które poszukiwały pracy w szkołach - miasto było dla nich awansem. Robotnice znajdowały pracę, dla kobiet z burżuazji miasto było źródłem dochodów, dzięki którym mogły wieść dostatnie życie. Kobiety w Łodzi przełomu XIX/XX wieku nie miały zbyt wielu możliwości działania i rozwoju, ale śmiało występowały przeciwko rozmaitym trudnościom, powoli wychodziły z cienia i stawały się podmiotami społecznymi.

źródła:



Wiesław Puś. Dzieje Łodzi przemysłowej. 
Marta Sikorska-Kowalska. Wizerunek kobiety łódzkiej przełomu XIX/XX wieku.
Julian Janczak. Ludność Łodzi.