sobota, 29 marca 2014

ŁÓDŹ - PIERWSZE DNI PIERWSZEJ WOJNY

Pomimo sensacyjnej wiadomości o zamachu na arcyksięcia Ferdynanda i jego małżonki, które miało miejsce 28 czerwca 1914 roku, Łodzianie trwali w letnim, pogodnym nastroju beztroski i radości.


Arcyksiążę Ferdynand z małżonką Zofią.

Informacje na temat zamachu w Sarajewie były podawane w gazetach, czytano je i komentowano, ale nie obawiano się wybuchu wojny. Dowcipkowano nawet, że "za principa my wojny wiesti nie budiem". Wiedziano, że Gawriło Princip był tym zamachowcem, ponadto słowo princip oznaczało również zasadę, tak więc głośno mówiono, że "z zasady (lub przez Principa) nie będziemy prowadzić wojny". Nawet kwestie pogrzebu austriackiej pary nie stanowiły informacji pierwszoplanowych. 


Gawriło Princip w trakcie aresztowania. Sarajewo 1914.

Mobilizacja również nie była odbierana w kategoriach zagrożenia wojennego, a raczej jako demonstracja siły. Wywoływała jednak poruszenie i pewien niepokój, gdyż stanowiła jasną zapowiedź, że następują przygotowania do ewentualnej wojny. Mentalność ludzi pod koniec lipca i początkach sierpnia 1914 roku odzwierciedlała przekonanie, że wojna jest tylko krótką przygodą i wszyscy wrócą szybko do domów.
W czwartek 30 lipca w Łodzi ukazało się ogłoszenie o mobilizacji. Plakaty wzywające do stawienia się szeregowców rezerwy. W dniu następnym mieszkańcy Łodzi przyjęli ją z pewną ciekawością i niepokojem. Byli jednak już od kilku dni przygotowani na możliwość wybuchu wojny. Przeczytali o tym w nadzwyczajnym dodatku gazety "Rozwój", który ukazał się w niedzielę 26 lipca o 8 rano. Wówczas na ulicach miasta widać było ogólne zdenerwowanie. Jednak w piątek 31 lipca, to jest w dniu mobilizacji odbywającej się w Parku Źródliska panował spokój. Nie zakłócił go nawet fakt, że komisja mobilizacyjna pojawiła się dopiero przed godziną 9, gdyż jej członkowie nie zostali na czas poinformowani. Jednakże mieszkańcy czując się wiernymi poddanymi cara tłumnie stawili się do poboru. Towarzyszyły im rodziny i znajomi, posilający się przyniesionym ze sobą prowiantem. Początkowo nadawało to mobilizacji charakter piknikowy, lecz wskutek opieszałości komisji, sielanka ustępowała miejsca zdenerwowaniu i rozgoryczeniu, tym bardziej, gdy zauważano, że łapówka oznacza odroczenie.


Łódź, Park Źródliska.

Równocześnie na tak zwanym Rynku Lutomierskim odbywała się mobilizacja koni. Miejsce to było odpowiednie, gdyż był to targ zwierzęcy, miejsce dobrze znane mieszkańcom Łodzi i okolic. Niewątpliwie jednak zakaz sprzedaży alkoholu, głównie wódki i piwa ogłoszony wraz z mobilizacją wpłynął na spokój w mieście. Tak zakończył się piękny, pogodny i gorący, ostatni dzień lipca 1914 roku. Z pewnością można uznać, ze był to ostatni spokojny dzień gasnącego pokoju...
Już 1 sierpnia zaczęto odczuwać skutki mobilizacji. Na ulicach pojawiło się znacznie mniej tramwajów, gdyż konduktorzy i motorniczowie nie stawili się do pracy, jako że poprzedniego dnia zostali zmobilizowani. To były pierwsze namacalne efekty powoływania pod broń. Zmobilizowani uzyskali prawo do darmowych przejazdów.


Ulica Piotrkowska przed rokiem 1914.

Atmosfera paniki dała jednak o sobie znać. Rozpoczął się istny szturm na banki. Wszyscy chcieli wyciągnąć z nich gotówkę. W takiej sytuacji Bank państwowy wstrzymał dyskontowanie weksli. Nie można było wypłacać pensji. W miarę upływu dnia Bank rozpoczął ewakuację. Podobnie postąpiły inne urzędy państwowe, w tym Państwowa Kasa Oszczędności. Wywożono, bądź niszczono dokumenty. Obawiano się, aby nie wpadły w ręce Niemców.
Od niedzielnego popołudnia 2 sierpnia na murach domów pojawiły się wielkie plakaty informujące, że Niemcy wypowiedzieli Rosji wojnę. Niedługo, obok nich porozwieszano obwieszczenie komendanta garnizonu łódzkiego. Tekst obwieszczenia nie pozostawiał iluzji: pokój się skończył. W Łodzi wprowadzono stan wojenny. Straszono karami za niepodporządkowanie się rozkazom i rozporządzeniom policji i wojska. Za przekroczenie rozporządzeń miano karać...
z całą surowością praw stanu wojennego.
Tego typu zarządzenia nie zapowiadały długiego spokoju, wręcz przeciwnie stan wojenny oznaczał ograniczenie wolności, swobód, a przede wszystkim wprowadzał strach przed wojną.
Natychmiast odwołano widowiska i występy w letnich ogródkach, w restauracjach nie podawano alkoholu. Rozkaz taki wydał kapitan Konstantin Nikołajewicz Czesnakow - policmajster miasta. To wszystko spowodowało napięcie i ekscytację mieszkańców Łodzi. Dosłownie rozchwytywane były pospiesznie drukowane dodatki nadzwyczajne do gazet.



Nie wiedziano, że w tak trudnych chwilach miasto opuścił prezydent Władysław Pieńkowski. Zresztą, nie cieszył się on sympatią, uważany za ... sługę i podnóżka władz rosyjskich.
Chaos pogłębiał się, tym bardziej, że w niedzielę następowała fala powrotów z letnisk i wakacji.
Poniedziałek 3 sierpnia był dniem pracy. Fabryki ruszyły, ale nie wszystkie stanowiska pracy zostały uruchomione, z powodu mobilizacji. Znacznie też trudniej było dojechać do pracy, gdyż wyjechało mniej tramwajów, a te które jeździły miały tylko jeden wagon.
We wtorek 4 sierpnia powstał Główny Komitet Obywatelski (de facto pro rosyjski). Jego siedziba znajdowała się w budynku Towarzystwa Akcyjnego Siemens, ulica Piotrkowska 96. Początkowo niesiono pomoc biednym, rozpoczęto też akcję tanich kuchni.


Towarzystwo Akcyjne Simens, Piotrkowska 96.

10 sierpnia zaczęła funkcjonować Milicja Obywatelska. W jej komitecie znalazło się 25 osób. Byli to głównie fabrykanci i inteligencja. W składzie komitetu znalazł się też jeden robotnik. Milicją, liczącą ok. 10 tysięcy mieszkańców dowodził Leon Grohman. Jednakże już 31 sierpnia Milicja się rozwiązała.
Początek działania Milicji Obywatelskiej zbiegł się w czasie z ucieczką policji, poczty i niższej administracji rosyjskiej. Powodem tej paniki była informacja, że 40 pułk Niżegrodzkich Dragonów spod Łodzi stoczył utarczkę z Niemcami. Radość Dragonów ze zwycięstwa była tak duża, że po potyczce pozakładali na głowy niemieckie hełmy, jakże dla nich egzotyczne pickelhauby. Dotarli tak do Lućmierza, a przerażony wójt tego miasta zatelefonował, że Niemcy okrążają Łódź od północy.
Również 10 sierpnia ukazała się odezwa Komitetu Obywatelskiego, wzywająca do przestrzegania nowych norm w obliczu wojennego zagrożenia. Odezwy i rozporządzenia przygotowywały ludność miasta do przewidywanego wkroczenia wojsk niemieckich. Rosły nastroje lęku, obaw o życie i mienie. Nastroje rodzącej się paniki potęgowały wiadomości o tym, że Niemcy przekroczyli Wartę i szybko pojawią się w Łodzi. Dowiedziano się również i o tym, że pod osłoną nocy uciekł również prezydent Pieńkowski. Oficjalna wersja głosiła, że udał się on w sprawach służbowych do Moskwy. Nie dawano temu wiary, dowiadując się, że w niedzielę 9 sierpnia miasto opuściła rosyjska żandarmeria, pozostałe jednostki policji wraz z policmajstrem Czesnakowem.


Władysław Pieńkowski, ostatni prezydent Łodzi w czasach zaborów.

Tymczasem na Dworcu Fabrycznym stały gotowe do wyjazdu składy pociągów, przygotowane do ewakuacji rosyjskiej administracji. W nocy odjechały dwa składy wywożąc urzędników kluczowych instytucji administracyjnych - policji śledczej i kryminalnej, kancelarii policmajstra, sędziów pokoju, poczty i Banku Państwa.
Kina nadal działały, ale frekwencja na seansach była coraz mniejsza. Opustoszały hotele, gdyż kupcy woleli nie ryzykować sprzedaży w zagrożonym wojną mieście. 
Nadal trwała ewakuacja rosyjskich władz. Wieczorem Łódź opuścili pracownicy poczty i telegrafu i większość pracowników kolei. Tym samym droga ewakuacji do Warszawy przestała istnieć. Miasto praktycznie pozbawione było władzy i administracji, która pospiesznie uciekła. Jednakże wojska niemieckie nie nadchodziły. Miasto było niczyje, nie licząc Komitetów Obywatelskich i Milicji Obywatelskiej. Ci, którzy uciekli, zaczęli wracać, w tym najważniejsi urzędnicy, jak gubernator Jaczewski. W środę 12 sierpnia objechał Łódź, namawiając do pozostania mieszkańców w mieście, po czym zamierzał wyjechać do Piotrkowa będącego stolicą guberni. Plany te pokrzyżował zapadający zmierzch i gubernator pozostał w Łodzi.
13 sierpnia w mieście wznowił prace magistrat, poczta, telegraf. Wróciła też policja wraz policmajstrem. Aby zapewnić bezpieczeństwo zamknięto wszystkie parki miejskie. Nastroje uspokoiły się, gdy okazało się, że banki i towarzystwa oszczędnościowe zaczęły częściowo wypłacać pieniądze.
Według władz rosyjskich sytuację miała uspokoić deportacja rodzin niemieckich i austriackich, których zaczęto odsyłać z Dworca Fabrycznego.


Dworzec Fabryczny w Łodzi.

Nie była to przemyślana decyzja, albowiem większość mających zostać deportowanymi od lat mieszkała w Łodzi, prowadziła własne interesy i zasymilowała się z pozostałą ludnością. Władzom rosyjskim chodziło jednak o zapewnienie bezpieczeństwa, co zostało dodatkowo wzmocnione porozumieniem policji z milicją obywatelską.
W niedzielę 16 sierpnia w "Nowym Kurierze Łódzkim" ukazała się o dwa dni wcześniej datowana odezwa Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza. Przedrukowały ją poniedziałkowe gazety. Jako głównodowodzący wojsk rosyjskich zwracał się z apelem do Polaków o opowiedzenie się po stronie Rosji, gdyż, jak pisał

... nadejdzie godzina zmartwychwstania narodu Polskiego i jego pogodzenia się braterskiego z Wielką Rosją.

Gazeta "Rozwój", rok 1914.

Odezwa ta była szeroko komentowana. Powszechny był pogląd, że gdy Rosja pokona Państwa Centralne, wówczas możliwe będzie rozszerzenie obecnego stanu rosyjskiej władzy o zabór pruski i austriacki. Tereny te podlegałyby Rosji, a Polacy uzyskaliby swego rodzaju autonomię. Nikt nie mówił o jeszcze pełnej niepodległości. Na taki pogląd było za wcześnie.

Odezwa księcia Mikołaja Mikołajewicza do ludności polskiej (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Odezwa nie miała żadnego pokrycia, będąc jedynie elementem propagandowym. Wojna była jednak nadal postrzegana jako dalekie niebezpieczeństwo, nawet mimo tego, że 18 sierpnia nad miastem przeleciał niemiecki samolot zwiadowczy.
17 sierpnia nagle uciekł gubernator, żandarmeria, cenzura i poczta. Rządy nad miastem wróciły w ręce Komitetu Obywatelskiego, a nad porządkiem czuwała Milicja.
Wydano kolejne ostrzeżenie dla mieszkańców. Była to odezwa Centralnego Komitetu Milicji Obywatelskiej do obywateli miasta Łodzi. Została wydana 19 sierpnia, w celu prewencyjnym. Proszono o
... pilnowanie dzieci, wyrostków i osób podejrzanych.
Zaapelowano o
zabicie deskami wszystkich otworów prowadzących na dach, zabicie otworów na strychach prowadzących na ulicę, zamknięcie poddasza, by nikt tam nie wchodził.
Milicja wydała rozkaz usunięcia z okien i balkonów doniczek z kwiatami.
Zupełnie inna sytuacja zaistniała 20 sierpnia, gdyż do miasta wkroczyli Niemcy...

Wkroczenie wojsk niemieckich do Łodzi. Sierpień 1914.

źródła:
Jolanta. A. Daszyńska. Łódź w czasie Wielkiej Wojny.
Władysław Bortnowski. Ziemia łódzka w ogniu.
Martin Gilbert. Pierwsza wojna światowa.
Mieczysław Hertz. Łódź w czasie Wielkiej Wojny.


"Wróćcie zanim opadną liście". Reżyseria Paweł Siedlik.
źródło: YouTube.pl

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi, Narodowego Archiwum Cyfrowego i inn.