piątek, 6 maja 2016

ŁÓDZKIE DOROŻKI

Ulica Piotrkowska (przed rokiem 1914).

Złośliwi powiadają, że Łódź leży nad ulicą Piotrkowską. Powiedzenie to, nie pozbawione pewnego sensu, sprawdzało się także w dziedzinie komunikacji, Piotrkowska była bowiem główną osią komunikacyjną w Łodzi.
Ruch kołowy i pieszy odbywał się w mieście przeważnie po osi północ-południe i ważniejsze arterie komunikacyjne biegły równolegle do głównej ulicy. Najstarszym środkiem lokomocji były furmanki. Wynajmowało się je, podobno za słoną opłatą, na rynkach i placach przy Piotrkowskiej. Przewoziły one towary i pasażerów. 
Zamożni przedsiębiorcy utrzymywali własne konie i bryczki. Krystian Wendisch, właściciel przędzalni bawełny, jeździł przy uroczystych okazjach „bryką kształtem saskim, szaro malowaną, płótnem białym lnianym pokrytą”. Ludwik Geyer miał prócz sani i wozów, powóz na resorach z „fordeklem”.


Rozwój, rok 1907.

Ponieważ transport miejski był uzależniony od prywatnych furmanek, Urząd Municypalny m. Łodzi postanowił wprowadzić na wzór Warszawy dorożki. W 1839 roku zgłosił się do Urzędu niejaki Julian Czajkowski, który prosił o zezwolenie na utrzymywanie w Łodzi dorożek konnych.




Pierwsze dorożki pojawiły się w Łodzi w 1840 roku. Ruch na ulicach w tym czasie znacznie się zwiększył i wzrosły potrzeby komunikacyjne. Był to bowiem okres pomyślnego rozwoju gospodarczego Łodzi, która rozszerzała się terytorialnie i ściągała coraz więcej rękodzielników z różnych okolic Polski i z zagranicy. Władze miejskie zgodziły się więc na kursowanie czterech dorożek. 


Główna trasa ciągnęła się wzdłuż Piotrkowskiej i na jej przedłużeniu. Wyznaczono cztery postoje w miejscach, gdzie „największy bywa zwykle zbiór handlujących”, to jest na Rynku Starego Miasta, na Rynku Nowego Miasta obok ratusza, na Piotrkowskiej 175 przy domu zajezdnym „Paradyz” i na Piotrkowskiej 282 przed fabryką Geyera.


Władze miejskie wydały instrukcję dla osób utrzymujących dorożki. Oto niektóre punkty tej instrukcji:

„2. Koni chorowitych, kaleków, a tym bardziej parszywych lub innych obrzydliwe choroby cierpiących, jako też lękliwych, znarowionych, nieujeżdżonych, niesfornych do dorożki na najem przeznaczone używać nie należy, oprócz, że tych wad mieć nie powinny, zawsze ochędożnie, przy mocnym i porządnym zaprzęgu mają być utrzymane […].
3. Dorożka każda zaopatrzona być ma numerem bieżącym, jej zatem właściciel numer takowy wyrobiony z cyny na drzwiczkach dorożki umocować jest obowiązany.
4. Powożący dorożki obowiązany jest zawsze nosić niżej kołnierza z tyłu przyszytą blachę z numerem tym samym, co do liczby i koloru jaka jest na dorożce […].
6. Powożący powinni być ubrani w liberię, to jest w płaszcz lub surdut koloru piaskowego z kołnierzem i wykładami u rękawów koloru błękitnego, kapelusz formy zwyczajnej czarno lakierowany albo czapkę okrągłą w kształcie furażerki z sukna piaskowego z obwódką błękitną. Zastrzega się zarazem, że kapelusz i furażerki wszystkich dorożkarzy jednakowej mają być formy, tudzież – iż tłumaczenie się, że liberia, kapelusz, czapka zmokły lub do naprawy oddane zostały i dlatego użyte być nie mogły – przyjęte nie będzie. Owszem – powożący dorożką w przepisanej liberii ciągle ubrany być winien – pod karą złp 15.
7. Właściciel dorożki służącego swego przestrzegać, a jeżeli sam powozi, jak najściślej zachowywać to powinien, ażeby po miejscach dla ludzi pieszych przeznaczonych nie jeździł, aby stawając na właściwej stacji, środka ulicy nie zajmował i wolnego przejazdu i przechodu nie tamował, prócz tego aby, wyjąwszy stacje, na żadnej ulicy, szczególnie na wyjeździe jednej w drugą nie stawał, ani się długo nie zatrzymywał, ażeby nigdy z żadnego domu prędko lub nieuważnie nie wyjeżdżał, lecz wolno – i wstrzymywał konie dla zapobieżenia, iżby kto z przechodzących trotuarem lub ulicą uszkodzony nie został [..].
8. Powożący w żadnym wypadku galopem jeździć, ani jeden drugiego wyprzedzać, czyli wyścigać nie powinien; w jechaniu jako i zawracaniu z ulicy na ulicę zaraz prawej strony trzymać się, i w tym przypadku trzymać konie, tudzież zbliżającemu się drugiemu ekwipażowi połowę wolnej drogi zostawić powinien, aby jadących z przeciwnej strony, lub idących pieszo nie uszkodził […].
10. Zostawienie dorożki z końmi, czy na stacji  czy na innym publicznym miejscu bez dozoru pociąga za sobą karę pieniężną aż do złp 40, lub też karę cielesną, albo aresztu – powożący więc zawsze przy koniach być powinien […]. 13. Dorożki na swe stacje letnią porą, od 1 maja do 1 listopada, o godzinie 6, w porze zimowej o godzinie 8 z rana zajeżdżać powinny; wieczorem zaś w obydwóch porach o godzinie 10 wieczór oddalać się mogą.
14. Zostawione przez zajmującego dorożkę w takowej jakiejkolwiek rzeczy lub pieniądze natychmiast do policji odwiezione i tamże złożone być winny […]. 15. Zwyczajna opłata w obrębach miasta jest następująca:  a) od jednego kursu złp 1, b) za godzinę jedną jazdy złp 2, c) jeżeli by kto więcej nad jedną godzinę jeździł, natenczas nie jest obowiązany płacić więcej za każdą godzinę jak złp 1 gr. 15. Wolno jednak właścicielowi dorożki ugodzić się i o cenę niższą, wyżej zaś opłaty nad oznaczoną niniejszym artykułem wymagać się nie ma prawa. Za przestąpienie powyższego przepisu kara pieniężna aż do złp 30, lub aresztu, albo cielesna wymierzona będzie…”


Komunikacja Łodzi z innymi miastami odbywała się przy pomocy dwukonnych furmanek ciężarowych lub osobowych bryczek. Furmankami jeździli ci, którzy nie mogli sobie pozwolić na odbywanie podróży pocztowymi dyliżansami. Największy ruch panował na przechodzącym przez Piotrkowską trakcie fabrycznym. W 1845 roku pracowało w Łodzi 18 furmanów. Byli to przeważnie Żydzi, czasem Niemcy, właściciele wozu lub – a to zdarzało się częściej – służący właścicieli.



Przedsiębiorcy komunikacyjni, którzy wynajmowali furmanów, mieli wozy, bryczki i inne pojazdy. W furmaństwie stale zwiększał się udział Żydów, szczególnie w transporcie towarowym; komunikacją osobową zajmowało się więcej Niemców niż Polaków.


Rozwój, rok 1907.

Dorożki przy Dworcu Łódź-Kaliska.

Gdy uruchomiono w Królestwie Polskim kolej warszawsko-wiedeńską, łodzianie zaczęli jeździć konno do najbliższej stacji kolejowej – Rokiciny. Świeżo wybudowana Szosa Rokicińska bardzo się ożywiła, a na Piotrkowskiej pojawił się nowy środek lokomocji – omnibusy.
Ale, to już inna historia…


Kalendarz informacyjny, rok 1923.



Dorożkarz łódzki
Jestem dorożkarz łódzki, z łódzką fantazyją,
czapke mam z ceraty i długą kierezyją.
Na Krótkiej zwykle stoje naprzeciwko Grandy
tam mam szkape moją i tam popijam brandy.
A gdy mi się nawinie facet jaki klawy,
jeżdże po Pietrynie, w tyjary, na zabawy.
Siadajcie więc panowie, bo czasu tutaj szkoda,
jedź co się zowie, to kawalerska moda, ha, ha, ha, ha, ha,
jedź co się zowie to kawalerska moda.
Na Głównej raz stojałem tam przy Wodnym Rynku,
a wtem wybiegło dwóch facetów z tego szynku.
Wypili oni sobie wina, ach i miodu
i krzyknęli na mnie na Milszą do ogrodu.
Lecz ze mnie człek nie gapa zwąchałem tę sprawe,
że te psy urwisy tam jadą na zabawe,
pchne konia z wichrem i rżne do leśniczówki, ha, ha, ha, ha, ha,
pchne konia z wichrem i rżne do leśniczówki.
Wprawdzie stłukłem swą dryndę, zmachałem swą szkape,
Wicek daje fajgla, a Leon dał na sznape.
I tak jedzie ich dwoje i gdzie mi który każe,
jedzie Leoś z Wickiem, a drynda ich powozi.

Piosenka ze zbioru Heleny Michalskiej.
Początek melodii (pierwsze dwa takty) wykazuje znaczne podobieństwo do piosenki "Warszawski dryndziarz".
(źródło: Folklor robotniczej Łodzi. Pokłosie konkursu)

Poniżej baedeker „bada temat”, niestety – już nie w Łodzi. No cóż, my mamy za to  riksze 😊



Godzina Polski, rok 1917.


Fot. archiwalne ze stron:
Fotopolska.eu.
www.stajniatrot.pl
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi.


Republika, rok 1938.


źródła:
Anna Rynkowska. Ulica Piotrkowska.
Folklor robotniczej Łodzi. Pokłosie konkursu.