poniedziałek, 5 maja 2014

POCZĄTEK I WOJNY ŚWIATOWEJ W ŁODZI: sami swoi...?


20 sierpnia 1914 roku do Łodzi wkroczyli Niemcy. Wbrew przewidywaniom i ostrzeżeniom nikomu z obywateli Łodzi nic się nie stało, a sytuacja była naprawdę przedziwna, gdyż nazajutrz ulicą Piotrkowską w pobliżu siebie maszerowały dwie nieprzyjacielskie armie: Rosjanie ulicą Główną na Brzeziny, a Niemcy w kierunku na Pabianice. Zajmowali okolice Łodzi, rozlokowując się we wsi Dąbrowa, w Zgierzu i Pabianicach. 


Wkroczenie wojsk niemieckich do Łodzi. Rok 1914.

Ciekawą sytuację z 22 sierpnia opisał Mieczysław Hertz. Kolejne wkraczające do miasta oddziały niemieckie zostały bowiem przywitane przed magistratem: przez zastępcę prezydenta p. Mireckiego oraz radnego p. Eiserta.



Niemiecki porucznik poprosił zaś o wodę i żywność dla 1 tysiąca żołnierzy. Pół godziny później wkroczyły oddziały rosyjskie.
Mimo, że wspomniani Niemcy byli w 80 procentach z Ostrowa Wielkopolskiego, to jednak mieszkańcy Łodzi woleli opowiedzieć się po stronie rosyjskiego zaborcy, utożsamianego jako prawowitego władcę. Świadczy o tym informacja zamieszczona 27 sierpnia w gazecie "Rozwój". Pisała ona, co następuje:

    Dziś rano ... wkroczyły do naszego miasta oddziały wojsk rosyjskich, witane owacyjnie przez miejscową ludność. Ustały trwoga i niepokój, wzbudzone wtargnięciem najeźdźców... . Ogorzałe twarze żołnierzy znad Donu i Kaukazu, wśród których spotyka się też wielu naszych poczciwych kmiotków spod Częstochowy i Sieradza miłe sprawiają wrażenie. Zachowanie się wojska nad wyraz przyzwoite, nie ma żadnych wybryków, żadnych wykroczeń. Ciągnęły długim szeregiem bratnie hufce słowiańskie na walkę, na bój śmiertelny z groźną nawałą teutońską. Ludność nosiła im, co kto miał: papierosy, wódkę, wędliny, widzieliśmy nędzarzy, którzy wtykali żołnierzom kromki suchego chleba, bo nic więcej dać nie mogli. Wielu niosło zwoje kwiatów, którymi darzyły ich nasze panie, żegnając chusteczką dzielnych wojaków, idących walczyć za ojczyznę...

Tutaj należy zwrócić uwagę na tekst gazety piszącej o walce za ojczyznę. Nie wydaje się, aby za taką uznawano dawno utraconą Polskę. Ojczyzną była Rosja, prorosyjska gazeta pisząc te słowa narzucała pewien określony styl postaw politycznych. Ojczyzna równa się Rosja. Jak wiadomo nie wszyscy ten pogląd podzielali, ale tzw. szeroki odbiorca prasy czytał takie właśnie słowa, które jasno wyrażały polityczne przekonanie, że jedyną ojczyzną jest cesarstwo rosyjskie.


Żołnierze armii carskiej. Rok 1914/1915

Ponadto pojawia się kolejna kwestia czy mieszkańcy Łodzi obserwując te pokojowe przemarsze obu wojsk, już przecież wrogich sobie armii, oficjalne powitania wojsk niemieckich przez władze rosyjskie, podejmowanie niemieckich oficerów obiadem w Grand Hotelu, a następnie wkraczanie wojsk rosyjskich, nie byli zdezorientowani?
Łodzianie wiedzieli, że toczy się wojna, ale na razie odczuwali ją tylko w małym stopniu. Widzieli zamknięte fabryki, mieli duże problemy finansowe, komunikacyjne, aprowizacyjne, obawiali się o własne bezpieczeństwo na nieoświetlonych ulicach, nie mieli pracy, ale nikt do nich nie strzelał, front był daleko, nie było słychać wystrzałów, nie było rannych...
Nie zdawali sobie jednak sprawy, że niemieckie zagrożenie w końcu się ziści, że Łódź bezpośrednio odczuje nie tylko wojenne zagrożenie, ale prawdziwą wojnę. Nie wiedzieli, że kończą się zapasy żywności, opału, że miasto będzie ciemne, zimne, a oni głodni, zmarznięci, wystraszeni hukiem dział, że zostaną skazani sami na siebie. Nie zdawali sobie sprawy, że Łódź może być bombardowana, a jej przedmieścia i okoliczne obszary staną się wielkim cmentarzyskiem tysięcy poległych żołnierzy walczących w armiach zaborczych.
Ta niepewność zaczęła jednak przeradzać się w coraz silniejsze obawy, gdy w drugiej połowie sierpnia w gazetach zaczęły pojawiać się niepokojące informacje z frontu.
Dodatkowo ukazały się nowe rozporządzenia, grożące aresztowaniem każdego, kto pomagałby Niemcom. Stały się one jeszcze bardziej drastyczne, gdy 21 września ukazał się rozkaz głoszący, że pomagający Niemcom będą stawiani pod sąd polowy, a do każdego, kto będzie przechodzić przez linię Gostynin - Kutno - Łęczyca - Zgierz - Łódź - Pabianice - Piotrków w stronę nieprzyjaciela wojska rosyjskie będą strzelać. Zarządzenia te były jednoznaczne z tym, że wojska rosyjskie się wycofują, a zbliżają Niemcy. Uderzały ponadto w tych, którzy trudnili się niezbyt legalnym handlem z wrogiem, ale który w ówczesnej sytuacji wychodził naprzeciw potrzebom obu przeciwnych sobie stron.


Grupa oficerów rosyjskich. Rok 1914/1915.

W tym czasie (4-16 sierpnia) na froncie zachodnim zakończyła się bitwa o belgijskie miasto-twierdzę Liege, które zostało pokonane przez siły niemieckie. Co prawda 14 sierpnia Francuzi rozpoczęli ofensywę na Alzację i Lotaryngię, ale niestety szybko się załamała i wojska francuskie zostały wyparte. Łódzkie gazety informowały też o wydarzeniach z frontu wschodniego, mianowicie o rosyjskiej klęsce pod Tannenbergiem.
Jednak prawdziwą panikę wywołały ogłoszenia rozlepiane 1 października 1914 roku, a wydane przez Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej. Zastraszyły mieszkańców Łodzi, głosząc że:

1. Będą rozstrzeliwane wszystkie osoby, przejeżdżające lub przechodzące w kierunku Piotrkowa, Kalisza lub Szadku, jakoteż wszyscy ci, którzy przewozili produkty spożywcze, pędzili bydło, trzodę, itd. w kierunku wojsk nieprzyjacielskich.
2. Nie ma obecnie najmniejszego powodu do jakiegokolwiek niepokoju, a tym bardziej paniki w mieście, gdyż Łódź jest dostatecznie zabezpieczona przez siły wojskowe. gdyby wszakże dla względów strategicznych wojska zmuszone były cofnąć się poza linię miasta Łodzi, to generał Charpentier nie omieszka zawczasu podać o tym do wiadomości ogółu mieszkańców naszego miasta.

W efekcie ludzie w popłochu opuszczali miasto. Z jednej strony surowe represje, a z drugiej zapewnienia o spokoju i bezpieczeństwie. Tak sprzeczny komunikat musiał wywołać głębsze refleksje i pogłębić nieufność do oficjalnych komunikatów wydawanych przez funkcjonujące władze. Jakby tego było mało następnego dnia ukazały się kolejne instrukcje Komitetu Obywatelskiego dla obywateli. Miały zapewnić bezpieczeństwo tym mieszkńcom, którzy pozostali w mieście. W trzech punktach określono czego nie wolno:

1. W razie ukazania się wojsk nie wolno gromadzić się na ulicach.
2. Nie wolno prowadzić rozmów z osobami wojskowymi.
3. Dostęp do strychów i okien, z dachów na ulicę wychodzących, wzbroniony.


Gazeta "Rozwój", rok 1914.

Gdy 3 października Rosjanie nagle wycofali swe wojska, wysadzając wszystkie mosty kolejowe, do Łodzi zaczęły znów wkraczać oddziały niemieckie. Starsi rangą rozlokowali się w hotelach i budynkach magistratu, zaś podoficerowie i szeregowi w koszarach opuszczonych przez wojska rosyjskie, lokalach publicznych, teatrach, kinematografach i domach prywatnych.


Oficerowie niemieccy przed Grand Hotelem przy ulicy Piotrkowskiej.

Komendantem miasta został niemiecki generał Lieberth, którego Mieczysław Hertz opisał, że był to człowiek kulturalny i rozumny.
Zamieszkał w Grand Hotelu. Aby położyć kłam, że rychło znów wrócą Rosjanie, komendant zszedł do hotelowego fryzjera i ... wykupił miesięczny abonament na golenie. Było to bardzo dobre posunięcie, utwierdzające łodzian w przekonaniu, że Niemcy już nie opuszczą miasta. Ta wieść rozeszła się szybko.


Przed Grand Hotelem: generał Lieberth.

I znów takie zachowania dezorientowały mieszkańców. Z jednej strony spadały na nich przygnębiające informacje z frontu, zarządzenia restrykcyjne wojska i milicji, mające zabezpieczyć porządek, a de facto wprowadzające strach i panikę. Jednocześnie to, co sami obserwowali patrząc na zorganizowane i zdyscyplinowane oddziały wojski niemieckich, które w spokoju i poszanowaniu prawa wkraczały do Łodzi i zostawały na kwaterunku, kłóciło się z obrazem niemieckiego barbarzyńcy. Mieszkańcy mogli czuć się zagubieni, zdezorientowani, z coraz bardziej kurczącymi się zapasami żywności i opału. Obserwowali też niecodzienne sytuacje, jak wtedy gdy 27 października w wielkim spokoju i porządku, wojska niemieckie opuszczały Łódź. Opisał to wymieniany już Hertz:

I płynęła Piotrkowską ulicą fala zbrojnych ludzi. Szli oni w niezwykłym porządku, ze śpiewem. Nie robili wrażenia wojska w odwrocie: nie było śladu zamętu ... Wojsko maszerowało do wieczora. Wieczorem zjawiły się tabory. I tam panował ład i porządek. Zaobserwowaliśmy, że wozy stały ściśle według numeracji, a więc numer 1 szedł przed wozem nr 2, a nigdy na odwrót.

Odwrót niemiecki nie był jednak nic nie znaczącym epizodem. Przeciwnie: na ich wyjściu Łódź bardzo ucierpiała. Dotychczasowi grzeczni, spokojni i kulturalni Niemcy podczas odwrotu objawili zupełnie inne oblicze. Wycofujący się Niemcy (tak jak Rosjanie, którzy 3 października przed opuszczeniem miasta wysadzili mosty kolejowe) tak teraz Niemcy wysadzili parowozownię, wieżę ciśnień, zniszczyli zwrotnice i mosty, dworzec i węzeł Kolei Kaliskiej, zerwali wiadukty prowadzące do stacji, zniszczyli biura telegrafu i całą linię kolejową w kierunku Zgierza. Na szosie do Pabianic zniszczyli słupy trakcji tramwajowej, telegraf i wiadukt.
Mieszkańcy z radością witali wkraczających znów Rosjan. Domy dekorowali rosyjskimi flagami. Jednak wojska rosyjskie dały się poznać z zupełnie innej strony niż zdyscyplinowani i zorganizowani Niemcy. Powszechne stały się kradzieże, wymuszanie łapówek, dezercja, brak subordynacji. Wydano nawet rozkaz zabraniający lokowania wojsk rosyjskich w domach prywatnych. Musiała też zawodzić ich dyscyplina, gdyż Hertz pozostawił taki opis:

Oficerowie byli niewiele lepsi od żołnierzy. Pełno ich było we wszystkich restauracjach i cukierniach nawet w czasie najzawziętszych walk pod Łodzią.

Wojna zbliżała się nieuchronnie. Jednak faktyczne bitwy o Łódź rozpoczęły się dopiero 11 listopada 1914 roku. Niemcy znający rosyjskie plany wojenne uprzedzili atak Rosjan. Posunięcie to zapoczątkowało jedno z największych i najkrwawszych działań wojennych frontu wschodniego, które do historii przeszło jako Operacja Łódzka. Nomen omen rozpoczęła się w dniu 11 listopada, który już cztery lata później obwieszczał niepodległą Rzeczpospolitą. Choć nie przyniosła zdecydowanego rozstrzygnięcia, to jednak 6 grudnia Rosjanie, jak się miało okazać na zawsze, opuścili Łódź. Do miasta weszły wojska niemieckie. Okupacja niemiecka trwała następne cztery lata, aż do zakończenia I wojny światowej...

Ponowne wkroczenie wojsk niemieckich do Łodzi. Grudzień 1914.

Przeczytaj jeszcze:
ŁÓDŹ - PIERWSZE DNI PIERWSZEJ WOJNY

źródła:
Mieczysław Hertz. Łódź w czasie wielkiej wojny.
Jolanta A. Daszyńska. Operacja Łódzka 1914. Zapomniany fakt I wojny światowej.
Jolanta A. Daszyńska [red:]. Łódź w czasie wielkiej wojny.

Fotografie pochodzą z Archiwum Cyfrowego w Łodzi, zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz strony Fotopolska.pl.