środa, 18 lipca 2012

SŁOWNIK ŁÓDZKO-POLSKI

Mało kto zdaje sobie sprawę z istnienia kilku rozpoznawalnych tylko w Łodzi słów. Dla łodzian są one na tyle oczywiste, że nie uświadamiają sobie ich nieistnienia w języku ogólnopolskim.
"Weź migawkę, pojedź na krańcówkę i kup angielkę - nie zapomnij zapakować jej w tytkę." - słowa "migawka", "krańcówka", "angielka" używane są tylko w Łodzi. "Tytka" poza Łodzią występuje też w Wielkopolsce. Reszta świata mówi odpowiednio: "bilet okresowy", "ostatni przystanek (tramwaju lub autobusu; teren pętli tramwajowej - miejsca, gdzie tramwaj zawraca)", "bułka wrocławska" i "torebka papierowa". Łódź jako pierwsze miasto polskie miało od 23 grudnia 1898 roku sieć elektrycznej komunikacji tramwajowej. Ta sieć bardzo szybko się rozwinęła i należy do jednej z największych w Europie. W ślad za pojawieniem się tego nowoczesnego jak na owe czasy środka transportu publicznego Łodzianie wynaleźli słowa do opisu związanych z nim przedmiotów, właśnie "migawki" i "krańcówki". "Tytka" pochodzi od niemieckigo die tüte.
Latem 2000 roku łódzki dodatek „Gazety Wyborczej” ogłosił plebiscyt dla czytelników. Poniżej kilka łodzianizmów nadesłanych przez czytelników gazety, oraz zaczerpniętych ze stron internetowych. Niektóre z tych słów występują też w innych częściach Polski, część jest typowymi germanizmami, rusycyzmami lub „pożyczkami” z języka jidisz:
A
angielka – bułka paryska
aplikować się – zalecać się
august – błazen, klaun cyrkowy

B
badziewie – słabej jakości
badylarz – zawodowy hodowca kwiatów lub bogaty, prywatny przedsiębiorca
bajzel – bałagan
bałuciarz – mieszkaniec Bałut, ale też chuligan
bałuciara – mieszkanka Bałut, ale też prostaczka
betka, betki – drobna sprawa (od bedłek małych grzybów, nie prawdziwków, sprzedawanych na targach na objętość, mierzonej miseczkami lub szklankami)
bigiel – tłum, zgiełk, miejsce spotkań (pierwotnie nazwa krańcówki /zob.niżej/ tramwajowej na Bałuckim Rynku – w pobliżu dużego targowiska)
brecha – łom
brzuszek – surowy boczek (element mięsny)
boba (raczej baba) – papierowy latawiec
bystro – prędko

C
chechłać – kroić, ciąć tępym narzędziem
cieć – kontroler biletów w środkach komunikacji miejskiej (w innych rejonach Polski oznacza dozorcę)
czarne – rodzaj krwistej kiełbasy, także zupa zaprawiana krwią drobiową (najczęściej z kaczki)
cztujda – gęsta zupa
chałka – bułka słodka pleciona
cieć – dozorca, gospodarz domu
chęchy – krzaki
ciekać – biegać

D
drach – czworokątny latawiec
drapoki – drewniane trepy wzmocnione drutem przymocowanym do podeszew
drygle – zimne nóżki (garmażeryjne)
dudy – płucka (podroby)
dulawka – lufka do papierosów
dziad – kapuśniak z ziemniakami

E
ekspres – zamek błyskawiczny

F
famuła, famułka – dom familijny
foliówka – torebka, torba foliowa, reklamówka

G
galancie – dużo, ładnie, dobrze
galanty – duży, ładny, dobry
gołda – wódka

I
iść na bigiel -  iść na Piotrkowską  (wybiglowany – wystrojony, ładnie ubrany (z niemieckiego: wyprasowany)
idź do pipla -  „idź się wypchaj” (marudzisz, nudzisz, odejdź –
Edward i Alfred Pipplowie byli popularnymi postaciami w Łodzi, patronowali ruchowi fotografów-amatorów zrzeszonych w Klubie Miłośników Fotografii. Edward, który poprawiał sylwetki portretowanych osób poprzez umieszczanie pod ubraniem odpowiednich poduszek, stał się bohaterem lokalnego powiedzenia popularnego wśród łodzian pochodzenia niemieckiego: Geh bei’n Pippel und lass da dich ausstopp’n .-  Idź do Pippla i daj się wypchać.

J
jechać do Rygi – wymiotować

K
kanar – kontroler biletów MPK
klapitka – rodzaj kamienicy (utworzone od nazwiska Klapita, właściciela)
kontrol – kontrola biletów w środkach komunikacji miejskiej
krańcówka – pętla linii tramwajowej lub autobusowej
kole godzina – około godziny
kijowo – fatalnie, od kija, którym dostawało się lanie
kulosy – nogi

L
lebera – wątrobianka (wyrób garmażeryjny)
leberka – kiełbasa pasztetowa

M
migawka – bilet okresowy komunikacji miejskiej

N
naród – zmiana znaczeniowa słowa, ograniczająca się do grupy np. z danej dzielnicy.

O
obczasy, na obczasach – obcasy, chodzić na obcasach

P
papa – gęsta ciecz
po prosty – często używane, zamiast po prostu
prażoki – potrawa z ziemniaków i mąki
piórnica – wspólne darcie pierza
przylepka – piętka chleba (krańcowa)

R
robociarz – robotnik
rolwaga – wóz konny służący do przewożenia złomu
rozmaitości – różnego rodzaju
rzeźnik – sklep mięsny

S
schódki – typowo łódzkie określenie dla schodów złożonych tylko z kilku stopni
siajowe – podłej jakości, niewiele warte (utworzone od nazwiska fabrykanta, produkującego na przełomie XIX i XX w. tanie tkaniny, perkale  Szai Rosenblatta)
siksa (z jidysz) – młoda dziewczyna, podlotek
spinacz – spinka do włosów
sładnie – łatwo, ładnie, dobrze
smętarz – cmentarz
szmelc – coś nieużytecznego
szmot – człowiek, który zbierał stare ubrania, drobny złom i ostrzył noże i nożyczki
szmuchlować – przemycać
sznytka – kromka chleba
szten – latawiec z listew i bibuły
sztyca – drąg, podpora
szlajać się – włóczyć się
szuwaks – czarna pasta do butów

Ś
śnupa – pysk

T
taryfa – taksówka
towar – w znaczeniu tkanina
trambambula – piłkarzy ki
trefny (z jidysz) - nielegalny
tytka – papierowa torebka, kawałek papieru spiralnie zwinięty; opakowanie na cukierki; zapożyczenie z niemieckiego (die Tüte = torba), znane również na Śląsku i w Poznańskiem
tytla – papierowa szpula

U
urobić – przeciągnąć kogoś na swoją stronę

W
wajcha – dźwignia mechanizmu
wetować – brać odwet
winkiel – błąd w tkaninie (też róg ulicy)
wtrajać, wtranżalać  – jeść łapczywie
wychatrać – wyrwać
wygódka – ubikacja

Z
zachachmęcić – oszukać
zafiranić – zasłonić firanki
zaglądać do szkła – pić wódkę
zalewajka – zupa kartoflana z białym barszczem/ żur ugotowany razem z kartoflami(ziemniakami)
zarajgować – założyć nitki na maszynę
zmechacić- stać się mechatym
z miasta Łodzi – konstrukcja składniowa przestrzegana przez łodzian starszej daty, zamiast wyrażenia z Łodzi – nasuwającego skojarzenie ze złodziejem.
zaprowadzić gatkę – zacząć rozmowę
zwyczajny – przyzwyczajony „jesteśmy zwyczajni rano wstać”
zyndolić – kroić, ciąć coś niedbale

Ż
żonata – zamężna
żulik – chleb turecki z rodzynkami
żydowską modą – na sposób żydowski, według zwyczajów żydowskich
żyr – jedzenie, żywność

Ciekawostką są określenia parków, ulic i placów zrozumiałe tylko dla mieszkańców Łodzi – np. „Park Śledzia” zamiast „Park Staromiejski”, „Park na Zdrowiu” zamiast „Park Piłsudskiego”, „ul. Andrzeja” zamiast „ul. A. Struga”, „Zielony Rynek” zamiast „Plac Barlickiego”. W sporej części (choć nie w całości) wywodzą się one z nazw tradycyjnych, istniejących przed I wojną światową.


źródło:
www.historialodzi.

53 komentarze:

  1. Dodała bym jeszcze " zmywać statki" i " zmywać skorupy" - czyli zmywanie naczyń

    OdpowiedzUsuń
  2. obertelek - do zamykania okna
    chęchy - w miesie sciegna i chzastki

    OdpowiedzUsuń
  3. Urodziłem się w Łodzi i z samego początku mieszkałem na Śródmieściu. Odkąd pamiętam rodzice nie mówili makaron (to słowo długo było mi obce), tylko "kluski". Z czasem ktoś mnie uświadomił, że kluski są po ugotowaniu, a przed są makaronem. Tak czy siak wyszedłem na wieśniaka do momentu, aż wybroniła mnie ciotka, która potwierdziła, że w Łodzi z dziada pradziada gotowało się i podawało kluski, a makaron to mówili w Stolycy, czyli w Warszawie. :)

    "-skocz do żydka po kluski, a potem wstaw na piec i zjedz z cukrem" :)

    - skocz - pójdź, idź.
    - żydek - sklep ogólnospożywczy na Zachodniej przy dawnej Orońców Stalingradu (dzisiejsza Legionów), istnieje po dziś dzień.
    - wstawić na piec, na gaz - ugotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze mówiłam kluski,i chyba do tej pory tak mówię hahaha

      Usuń
    2. Łódź dla mnie to miasto mojego dziciństwa, gdzie człowiek łykał miasto wraz z jego tradycjami. Wspomniany "żydek" to sklep Leonardo nazywany też często KANADĄ, ponieważ posiadał towar niedostępny nawet w delikatesach :) Wychowałem się częściowo w famułach, a potem na Pietrynie przy pasażu, aż się łezka w oku kręci wspominając tamte czasy :)

      Usuń
    3. U nas jest dużo nazw sprzed wojny , albo jeszcze z czasów zaborów. Przeczytałam tu cały Wasz słowniczek i sporo z tych znaczeń stosuje sie w Warszawie. A kluski u nad są np. kładzione, lane, a makaron to rzeczywiście do gotowania, Ew. Ugotowany cienki do rosołu np. Pozdrawiam Łodzian.😊

      Usuń
  4. Pochodzę z Sieradza i większość słów jest mi dobrze znana. Obawiam się że ta "łódzka gwara" nie jest tak oryginalna jak by autor sobie tego życzył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Łodzi do Sieradza nie jest aż tak daleko, no i teraz mamy trochę nowsze czasu, ludzie więcej jeżdzą, zreszta w czasie wojny tez było sporo przesiedleń i język się przemieszał... Ja mam całą rodzinę w Łodzi a wychowałam się w Łowiczu, na studia wyjechałam do Poznania i może 3/4 z tych Łódzkich określeń sa tam rozumiane... Ogólnie tez wyszłam na wieśniaka:D Z mężem z inowrocławia czasem wgl nie mogłam się zrozumieć:D chociażby iśc na skóśkę, w wielkopolsce mówią na szagę, nie wiedza co to foliówka, oni mają reklamówiki albo siatki i tak można w nieskończoność:D

      Usuń
    2. Ja bym dodał takie słowo jak "trajzega" i "portki" czyli piła do ciecia drewna i spodnie😃

      Usuń
    3. Potwierdzam. U mnie w Skierniewicach, czyli po drugiej stronie Łodzi (patrząc od Sieradza) też funkcjonują te zwroty. Dodam jeszcze, że u nas ( tj. Kutno, Łowicz, Skierniewice) mówi się np. złape zamiast złapię nie wiem jak w innych częściach łódzkiego.

      Usuń
  5. a "zechlać"? w znaczeniu - "pożyczysz mi samochód - weź, tylko nie zechlaj" czyli uszkodzić, popsuć - ale też raczej mnie sympatycznie zjeść, jeść. :) odkąd pamiętam w rodzinie w użyciu i po sąsiedzku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przesadzasz, niektóre wyrażenia są ogólnopolskie, a już na pewno znane i używane w Krakowie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. W Łodzi mieszkam od niedawna ,ale migawkę - w przeciwieństwie do innych słów poznałam i usłyszałam po raz pierwszy właśnie tu: zachwyciła mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Większość tych słów i zwrotów używa się także w świętokrzyskim ale z migawką spotkałam się tylko w Łodzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. dodał bym jeszcze : ryczka - jako mały taborecik stawiany przy wodniarkach, szyli szafkach na których stały wiaderka z wodą i miska, karczek - jako mięso karkówka, kolejniak - jako miejsce przejazdu kolejowego na ulicy Ogrodowej przy famułach, obecnie teren Manufaktury,

    OdpowiedzUsuń
  10. Pominięto:klipa-gra polegająca na odbijaniu łopatką drewienka.
    ino być-przyjdź na spotkanie.
    co chcesz?-pierwsze słowa przy odbieraniu telefonu.
    globin-pasta do butów.
    faryna-cukier.
    landszaft-jakikolwiek obraz na ścianie.

    OdpowiedzUsuń
  11. tylko w łodzi spotykałem się z
    "iść na placka" - "iść na pizze"

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety dla większości tytka to reklamówka i nijak nie idzie wytłumaczyć że się mylą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj już prawie nikt nie używa słowa tytka, bo i tytek już nie ma. Tytka to była papierowa torebka pojemności 1 kg. Dziś wparły ją foliówki.

      Usuń
  13. Niektóre zwroty w innych rejonach kraju śmieszą nas, a nasze śmieszą innych, np; my "mówimy iść na dwór"(w znaczeniu powietrze) a w Krakowie"iść na pole" hihihi

    OdpowiedzUsuń
  14. A ,,PAMPUCHY,,??? nikt nie wspomniał czyzby nie istniały? :D a ja nie mogłam pojąć czym mnie chce częstować na obiedzie i szok ,,pampuchy z gulaszem ,,u mnie na Mazowszu to były ,,kluski na parze i w dodatku jadłam je zawsze na słodko -śmietana z cukrem i cynamon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio słowo "pampuchy" używa się w Łodzi w odniesieniu do pięknie zwiniętego zużytego pampersa, przykład "wywal tego pampucha", więc uważaj na co Cię w Łodzi zapraszaja... :P :D

      Usuń
  15. wiele słów nie jest "łódzką gwarą", szkoda poszerzać rozmywając jednocześnie... natomiast słowo:
    raniec (tornister) ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Raniec" jak najbardziej. Moja mama zawsze tak mówiła, gdy kupowałyśmy dla mnie tornister do szkoły ( to były lata 60).





      Usuń
  16. Ciąg sklepów przy ulicy Zaolziańskiej to Łamaniec. Zespół sklepów przy ul Ciołkowskiego to Okrąglak.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pawilon na Pojezierskiej - "blaszak" ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. brakuje mi Limanki, w wymienionych miejscach. I cycków, jako piersi z kurczaka lub filetów z kurczaka. A w domu tytką określało się damską torebkę

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio byłam zaskoczona kiedy znajomy nie zrozumiał mojej opowieści, bo okazuje się, że "lajpo" to też łodzizm :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Stoję w Poznańskim spożywczym i proszę ekspedienta o słodka bułkę. Odpowiada że nie maja. Na co ja zdziwiona, patrzę na słodki przysmak i pytam, co w takim razie leży przede mną? Odpowiada, że drożdżówka...

    OdpowiedzUsuń
  21. A kto pamięta plinzy lub plenzy , różnie określano w ten sposób placki ziemniaczane.

    OdpowiedzUsuń
  22. Sporo słów brakuje. Można by się pokusić o dalsze uzupełnianie tego słownika przez internautów.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem, czy to dobry trop, bo właściwie pochodzę nie z Łodzi, a z Bełchatowa, ale pamiętam, jak na pewnym wyjeździe ze znajomymi z innych rejonów Polski okazało się, że słowo "guguły" - jako "niedojrzałe owoce" - znają tylko ludzie z województwa łódzkiego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Od urodzenia mieszkalem w Pile (Wielkopolskie) i uzywalem 99,9 procenta z tych slow jak cala Pila zreszta,wiec nie bylbym pewny,ze to wylacznie lodzkie zwroty.

    OdpowiedzUsuń
  25. Pamiętam jak mój ojciec kiedyś wysłał mnie do sklepu 'pod góralem'. Nie wiedziałam o co zupełnie chodzi. Dopiero, gdy mi wytłumaczył, że owy góral jest przy Piotrkowskiej niedaleko Placy Reymonta, wszystko okazało się jasne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam. Moja mama też tak mówiła: "Sklep pod góralem" :)

      Usuń
  26. NO a kiedy przysłowia: bez kija i noża nie podchodź do Bałuciorza.....

    OdpowiedzUsuń
  27. większość to Poznańska Gwara tyle że mocno okrojona

    OdpowiedzUsuń
  28. klapitka – rodzaj kamienicy (utworzone od nazwiska Klapita, właściciela) - Tutaj jest błąd ;) Właściciel nie nazywał się Klapita tylko Klapitka. Tak się składa, że jest to moja rodzina, konkretnie jeśli dobrze pamiętam to mój pradziadek albo prapradziadek. Należały do niego nie tylko kamienice, lecz również duże tereny należące dziś obszarowo do Zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  29. W Lodzi "wysadza sie dziecko na nocnik" - mozna uzyc tylko wysadz Jasia

    OdpowiedzUsuń
  30. ee tam, mieszkam w Łodzi od urodzenia, także z Łodzi są : moja mama,babcia i prababcia i pierwszy raz słyszę o niektórych użytych tu określeniach, a w zasadzie o większości." angielka, migawka, krańcówka" to fakt- zawsze tych wyrazów używałam, zdażyła się też "leberka" i nawet " tytka"ale inne......nie wiem,może dawno temu ktoś tak mówił...ale żeby cała Łódź to wątpię

    OdpowiedzUsuń
  31. A gdzie najsłynniejsze: Czy Pani schodzi ? Tzn. czy Pani wysiada ? (z tramwaju, autobusu)

    OdpowiedzUsuń
  32. pytanie:na ile ta kaszanka,wędlina itp?.Ile to kosztuje? A nie na ile dni?

    OdpowiedzUsuń
  33. Kartofle, Kartoszki - czyli ziemniaki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiem czy to łódzka nazwa gry ale za swej młodości grałem na podwórku w kiplo. Układało sie stos monet, rzucało szajbą i trn który rzucił najbliżej stosu to go pierwszy rozwalał uderzeniem szajby tak by monety przewracały sie na drugą stronę i te przewrócone należały do niego

    OdpowiedzUsuń
  35. Dopiszcie UGRDULIĆ!

    Tutaj fragment psota xD

    doda1961 said:

    Zduźdane, albo wyduźdane, albo pogniecione po prostu:smiech3: Koniecznie musisz przyjechac ponownie do mnie, to się jeszcze z wieloma pięknymi słowami i słówkami zapoznasz w centralnej Polsce tej.:welcome:
    Tak wszystkiego to nie mów . Po kiego naszej " centralnej " mowy mają się uczyć ? Więcej dla " nasz " .... Tylko nie wsypuj , że jeszcze na wyduźdane mozna powiedzieć " ugrdulone , wygrdulone " ...Mają Poznaniaki swoje pyry ....my mamy zalewajkę ....i te wyduźdane ...ugrdulone ....Piękna ta nasza łódzka mowa ......taka czysto- polska jest

    Odnosi się do rzeczy, wymiętolonych, fatalnie złożonych, pognieciony, sklejonych itd. Po prostu efekt okropny, niezadowalający, jakby dziecko to zrobiło :)

    OdpowiedzUsuń
  36. W Łodzi mieszkam od ładnych paru lat,ale tak naprawdę to zauważyłam tylko kilka niepowtarzalnych określeń czy zwrotów , reszty używano w moim otoczeniu juz wcześniej a mieszkałam na Dolnym Śląsku. Jedyne i tak bardzo charakterystyczne w/g mnie to brak litery "i" w pewnych słowach występujących w pierwszej osobie liczby pojedynczej np. łape-łapię i.t.p a jeśli chodzi o "tytkę" to do dnia dzisiejszego mieszkańcy Łodzi używają tego określenia aczkolwiek macie rację nie wszyscy wiedzą, że chodzi o papierową "torebkę" a nie o foliówkę jaką dysponują dzisiejsze sklepy.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dodam jeszcze podawanie czasu „po łódzku”.
    Mówimy ile jest minut po pełnej godzinie, albo ile minut zostało do pełnej godziny, nie podając do której/po której.

    – Która godzina?
    – Za dziesięć.

    OdpowiedzUsuń
  38. a czy ktoś wie co to "pepegi"?- to po prostu tenisówki

    OdpowiedzUsuń