wtorek, 30 grudnia 2014

Jakub Hirszberg - kupiec, przemysłowiec, filantrop



Jakub (Jakób) Hirszberg był właścicielem fabryki przedstawiającej się na ulotkach jako „wytwórnia fantazyjnych wyrobów włóczkowych”. Firma mieściła się przy ulicy Spacerowej 23/25 (dzisiejsza al.Kościuszki) i sięgała aż do ulicy Wólczańskiej.
Jakub Hirszberg urodził się w Kutnie w 1848 roku. Był najpierw kupcem, potem przemysłowcem i w końcu działaczem społecznym (był jednym współzałożycieli i członkiem zarządu Łódzkiego Żydowskiego Towarzystwa Dobroczynności). Po przyjeździe do Łodzi pracował jako pośrednik handlowy producentów przędzy i tkanin z wełny czesankowej.
Założył w 1871 roku przy Spacerowej fabrykę trykotaży. Na początku było tu zatrudnionych 125 robotników, a po rozbudowie w 1912 roku 600. W 1921 roku  wszedł w spółkę z Maksem Wilczyńskim i razem zaczęli rozbudowywać fabrykę. Utworzyli towarzystwo akcyjne „Jakub Hirszberg i Wilczyński” z kapitałem 3 mln złotych, a przy ulicy Widzewskiej 60 (dziś Kilińskiego) uruchomili Jakub Hirszberg                          przędzalnię wełny czesankowej. Zatrudnienie wzrosło do 780 osób, a wśród produktów firmy pojawiły się modne kostiumy kąpielowe, swetry, szaliki i pidżamy. 


Brak imienia przy nazwisku drugiego wspólnika to nie pomyłka – zarówno na szyldzie, jak i na ulotkach reklamowych Towarzystwo występowało jako „Mechaniczna fabryka wyrobów fantazyjnych i trykotaży Jakub Hirszberg i Wilczyński w Łodzi”. Wilczyński był tutaj „bezimienny”, nie bardzo wiadomo dlaczego. Za to działając na niwie społecznej, nie krył swego imienia. Stąd wiemy, że Maks Wilczyński należał do najbardziej aktywnych członków komitetu kasy bezprocentowych pożyczek, utworzonej przez Łódzkie Żydowskie Towarzystwo Dobroczynności z myślą głównie o rzemieślnikach, którzy z powodu kryzysu znaleźli się w trudnej sytuacji. Wchodził też w skład Komitetu Budowy Szpitala dla Umysłowo Chorych Żydów.
Jakub Hirszberg miał dwóch synów: Emanuela (Emila) i Leona, którym zapewnił wyższe wykształcenie na uczelniach zagranicznych. Starszy Emil studiował mechanikę w Dorpacie i Rydze, gdzie uzyskał dyplom inżyniera. Pracował u ojca w fabryce najpierw jako kierownik przędzalni, by w końcu dojść do funkcji naczelnego dyrektora firmy. Podobnie jak ojciec poświęcał się pracy społecznej, był w komitecie powołanym  do realizacji testamentu Hermana Konstadta, zaangażował się w powołanie do życia „Domu Ubogich” i inn.
Młodszy z braci Leon, studiował na wydziale filozoficznym uniwersytetu w Lipsku, doktoryzował się w Haidebergu. Po studiach wrócił do Łodzi, pracował również w fabryce ojca, doszedł do funkcji dyrektora technicznego.
Mając taką pomoc w prowadzeniu zakładu ze strony synów, ojciec Jakub mógł więcej czasu poświęcić innym zajęciom, w tym również pracy społecznej. Lista jego funkcji jest długa, oto niektóre z nich: członek komitetu nadzorczego Towarzystwa Kredytowego m. Łodzi, członek rady Banku Handlowego, członek zarządu Domu Starców, kurator fundacji im. Konstadtów, członek komitetu 
Leon Hirszberg
synagogi przy ulicy Spacerowej; wchodził też w skład komitetu budowy Żydowskiego Szpitala dla Dzieci im. Konstadtów, nie licząc już udziału w powstaniu Łódzkiego Żydowskiego Towarzystwa Dobroczynności i zasiadania w jego zarządzie. Znajdował jeszcze czas na pasje kolekcjonerskie. Miał w swoich zbiorach wiele prac uznanych artystów (m.inn. był posiadaczem kilku prac Jacka Malczewskiego).
Pełnienie wymienionych wyżej funkcji wiązało się na ogół ze stałym bądź doraźnym przekazywaniem odpowiednich sum i z tego, jak widać, Jakub Hirszberg wywiązywał się należycie, inaczej nie proponowano by mu kolejnych stanowisk.



Hirszberg wchodził w skład wielu ważnych komitetów. W 1901 roku wysunięto projekt budowy szpitala psychiatrycznego dla ludności żydowskiej. Istniał już szpital tego typu w Kochanówce, który działał pod egidą Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności. Żydzi korzystali z tego szpitala, a koszty leczenia pokrywało Żydowskie Towarzystwo Dobroczynności. Koszty te jednak były coraz wyższe i stąd narodził się pomysł własnego szpitala. Powołano Komitet, który miał się zając projektem wstępnym i obliczeniem kosztów całej inwestycji. W składzie tego Komitetu znalazł się obok Maksa Wilczyńskiego również Jakub Hirszberg. Koszty sprecyzowano w granicach 100 tysięcy rubli. Mimo dość znacznej sumy przystąpiono niezwłocznie do gromadzenia funduszy i do starań o przydział terenów pod przyszły szpital.
Jakuba Hirszberga widać było w kolejnej akcji, podjętej z inicjatywy łódzkiego bankiera Maksymiliana Goldfedera pod hasłem „Tanie mieszkania”. Chodziło o zapewnienie najbiedniejszym dachu nad głową za umiarkowaną cenę. Była to kropla w morzu potrzeb, bo postawienie jednej czy kilku kamienic problemu i tak by nie rozwiązało, ale tego typu konstatacje zawsze towarzyszą  wszelkim działaniom charytatywnym.

Budynek przy ulicy Pomorskiej 92

Maksymilian Goldfeder kupił dużą nieruchomość przy ulicy Pomorskiej 92, projekt zabudowy opracował znany architekt łódzki Gustaw Landau-Gutenteger i w szybkim tempie powstało 30 mieszkań z myślą o przeznaczeniu ich dla drobnych przemysłowców, handlowców, rzemieślników. Czynsz był tak obliczony, aby przynosił zysk w skali roku, za który miano wybudować kolejny dom mieszkalny. 


Cenna inicjatywa jednak się nie rozwinęła. Na przeszkodzie jak zwykle stanęły sprawy finansowe, głównie niewypłacalność lokatorów. „Tanie mieszkania” nie przynosiły żadnych dochodów, zaległości pokrywano ze środków ŁŻTD. W Warszawie na podobnych zasadach działała fundacja Wawelbergów, ale i ona przezywała podobne kłopoty.
Jakub Hirszberg zmarł w 1914 roku. Firmą zarządzali spadkobiercy: synowie Emil i Leon oraz wdowa po Maksie Wilczyńskim – Salomea. Żona Wilczyńskiego jeszcze za jego życia również była aktywna w niesieniu pomocy najbiedniejszym.

Grobowiec Jakuba (Jakóba) Hirszberga. Nowy Cmentarz Żydowski przy ulicy Brackiej.

Spółka, kierowana przez spadkobierców nadal pod szyldem „Jakub Hirszberg i Wilczyński”, działała także w okresie międzywojennym, zatrudniała ok. 500 osób, a roczna wartość produkcji przekraczała 4 miliony złotych. Leon zmarł w 1938 roku, natomiast jego brat Emil zginął zamordowany w więzieniu na Radogoszczu w pierwszym miesiącu wojny w 1939 roku. Podobno wydał nakaz zdjęcia chorągwi ze swastyką z frontu fabryki, które zawiesili zatrudnieni w jego zakładzie Niemcy. Firmę przejął okupant.


Po wojnie fabryka przy al. Kościuszki 23/25 nosiła początkowo nazwę Państwowe Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego nr 2 w Łodzi, później ZPD im. Tomasza Rychlińskiego „Dresso”.


 Widok od ulicy Wólczańskiej.

Obecnie cały kompleks jest prywatny. Nowy właściciel przeprowadził całkowity remont fabryki, przywracając jej dawny blask. Wnętrza pełnią funkcje biurowe oraz handlowo-usługowe. Wszystkie budynki są wpisane do rejestru zabytków. Są widoczne od strony al. Kościuszki i od ul. Wólczańskiej. 





W jednym z budynków (ul. Wólczańska 42) swoje miejsce ma pierwszy w Polsce pub integracyjny "Dwie Dłonie" :




Na podwórcu fabryki możemy podziwiać mural, powstały w ramach działań Galerii Urban Forms.
Mural jest dziełem ETAM CREW, grupy artystów z Polski, wspieranych przez SAT ONE, mieszkającego w Niemczech Wenezuelczyka, jednej z gwiazd europejskiego street artu.
 

Przeczytaj jeszcze:
Fot. Monika Czechowicz

źródła:
Leszek Skrzydło. Rody nie tylko fabrykanckie.
Ryszard Bonisławski, Jacek Kusiński, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.