piątek, 2 listopada 2012

PIOTRKOWSKA 3 – DAWNY HOTEL POLSKI



Dom przy ulicy Piotrkowskiej 3 w połowie XIX stulecia był jednym z najelegantszych budynków miasta. Wzniósł go w miejscu parterowego domu tkackiego w 1853 roku Antoni Engel z przeznaczeniem na dom zajezdny, któremu nadał szumną nazwę Hotel de Pologne (Hotel Polski).

Informator handlowo-przemysłowy m. Łodzi, rok 1909.

Początki Hotelu Polskiego w Łodzi sięgają 1833 roku. Wtedy to przy ulicy Piotrkowskiej na działce przylegającej do ratusza, stanowiącej własność sukiennika Samuela Radke, stanął drewniany dom parterowy o pięciu izbach ze sklepem, w którym mieściła się austeria. Prowadził ją niejaki Marek Kwiczoł. Jego syn poległ w czasie powstania listopadowego pod Ostrołęką. Później zajazd przejął Brune, zięć Kwiczoła. W następnych latach zajazd należał do Jakobiego i wreszcie – do Antoniego Engla.

"Gazeta Łódzka", rok 1916.


Łódź po okresie zastoju gospodarczego, spowodowanego wybuchem powstania listopadowego, powoli odzyskiwała rangę ważnego ośrodka przemysłu włókienniczego. Związany z tym znaczny napływ do miasta kupców handlujących manufakturą stwarzał potrzebę zapewnienia im na czas pobytu w Łodzi odpowiednich kwater, miejsc zawierania transakcji, wydawania przyjęć itp. Okoliczność tę wykorzystał Antoni Engel. Rozebrał drewnianą austerię i na jej miejscu w 1853 roku wystawił murowany, jednopiętrowy zajazd. 


"Łodzianin", rok 1893.

Numeracja ulicy Piotrkowskiej zmieniała się, w latach 1850-1890 był ta to Piotrkowska 283 (stara numeracja w reklamach używana była dłużej).


Projekt budynku hotelowego sporządził Karol Mertsching, urzędowy budowniczy powiatu łęczyckiego.
Był to na owe czasy najokazalszy zajazd w Łodzi. Łukowato sklepiona brama budynku wiodła w głąb posesji hotelowej, gdzie znajdowała się stajnia i wozownia. Po bokach budynku było dwoje drzwi sklepowych: jedne prowadziły do restauracji, drugie do „Bawarii” (piwiarni) Józefa Krauzego.
Od podwórza, na wysokości piętra, znajdował się ganek z galeryjką. W podwórzu po prawej stronie stała murowana, jednopiętrowa oficyna. Gdy po paru latach dobudowano lewą oficynę, hotel posiadał 30 pokoi z sześćdziesięcioma miejscami noclegowymi.

Informator handlowo-przemysłowy, rok 1910.


Lodzer Informations und Hause Kelender", 1910.

"Gazeta Łódzka", rok 1916.

Mury Hotelu Polskiego związane zostały z okresem tragicznych wydarzeń powstania styczniowego. Po pierwszych demonstracjach 1961 roku, a zwłaszcza po buncie tkaczy łódzkich, gdy nastroje patriotyczne w społeczeństwie miejscowym wyraźnie się potęgowały, na ulicach, w domach i kawiarniach z ożywieniem dyskutowano i komentowano powstałą sytuację. Miejscem takich dyskusji była także restauracja Hotelu Polskiego.
Pewnego dnia omawiano w niej wypadki związane z buntem tkaczy. Miejscowy cyrulik, Herman Kuch, komentując owe wydarzenia w gronie znajomych, zaczął wykrzykiwać: „Nie dosyć, że fabryki porozbijane, lecz trzeba by orły pozrucać”. Cyrulik zamierzał nawet pójść sam pod ratusz i zdjąć rosyjskiego orła. Wszczęto przeciwko niemu dochodzenie, ale z braku dowodów został uniewinniony.


"Rozwój", rok 1910.


W 1863 roku w pomieszczeniach hotelu Engla przebywali w czasie swego pobytu w Łodzi uczestnicy powstania styczniowego, emisariusze Rządu Narodowego: Robert Skowroński, Edmund Callier, Józef Dworzaczek, Józef Sawicki, Franciszek Parczewski. Znany prawnik i historyk, Alfons Parczewski, w swoich wspomnieniach z 1863 roku pisał o Hotelu Polskim:
„Gdyśmy do Łodzi dla odwiedzenia ojca przyjeżdżali, powóz z końmi stawał zwykle w hotelu Engla przy Piotrkowskiej”.
Z restauracji hotelowej dostarczano pożywienie więzionym w piwnicach ratusza powstańcom.



Do tradycji hotelowych należały odbywające się tu koncerty i pokazy dzieł sztuki. W karnawale w pomieszczeniach hotelowych urządzano wielkie bale, pikniki i zabawy towarzyskie. Latem zaś w ogródku na zapleczu hotelu występowały zespoły muzyczne i śpiewacze.

"Rozwój", rok 1919.


"Głos Poranny", rok 1931.

Pierwsze ćwierćwiecze istnienia Hotelu Polskiego było okresem jego największej świetności. Doskonałe położenie w samym sercu ówczesnej Łodzi, tuż obok siedziby władz miejskich i w pobliżu poczty konnej, mieszczącej się przy ulicy Południowej (dziś Rewolucji 1905 roku), sprawiało, że pokoje hotelowe zawsze były zapełnione najzamożniejszą klientelą.

"Rozwój", rok 1906.


"Rozwój", rok 1906.

Po połączeniu Łodzi w 1866 roku z koleją żelazną warszawsko-wiedeńską centrum miasta przesunęło się bardziej na południe w okolice dzisiejszej ulicy Narutowicza. Po jakimś czasie powstały w tej okolicy dwa nowoczesne hotele: Victoria i Grand Hotel. Odtąd Hotel Polski stracił bezwzględny prymat w mieście.
Od 1872 roku hotel przy ratuszu należał do Teodora Engla. W dwanaście lat później nabył go Karol Klukow. Nowy właściciel podwyższył budynek hotelowy o jedno piętro. Parter od strony ulicy przerobiono na sklepy. Pociągnęło to za sobą konieczność wybicia nowych otworów wejściowych i witryn. Zmiany te zniekształciły pierwotną elewację budynku, a różnokolorowe szyldy i reklamy dopełniły reszty.

"Rozwój", rok 1897.

W końcu XIX stulecia na parterze hotelu na lewo od bramy mieścił się sklep jubilerski Abla Tobiasa, na prawo zaś – skład win i delikatesów L. B. Wężyka, a następnie Józefa Wolskiego z szerokim asortymentem „win, spirytusów oraz towarów kolonialnych”. Restaurację hotelową przeniesiono wtedy na piętro. Jeszcze na początku XX wieku w pokojach hotelowych do oświetlania używano świec.

"Rozwój", rok 1900.


"Goniec Łódzki", rok 1904.

 "Rozwój", rok 1908.

"Rozwój", rok 1910.


"Głos Poranny", rok 1931.


Hotele funkcjonujące w naszym mieście 1910 w roku , Kalendarz Handlowo-Przemysłowy miasta Łodzi:

Hotel Polski przetrwał do ostatniej wojny. Wielokrotnie przerabiany, w latach powojennych utracił swój pierwotny wygląd. Zdjęcie z 2012 roku:


Dopiero po II wojnie światowej budynek stał się kamienicą czynszową, jednak metraż 26 mieszkań nadal pozostał niewielki, jak w hotelu.
W 2015 roku podczas remontu z programu „Miasto kamienic” wielkość lokali zwiększono, zmniejszając tym samym ich ilość do 16. Przywrócono także dawny wygląd elewacji frontowej.



"Głos Poranny", rok 1931.

"Gazeta Łódzka", rok 1917.

Przy Piotrkowskiej 3 znajduje się poradnia lekarska, która pojawiła się w ostatnim odcinku serialu "Daleko od szosy" (odcinek 7 "We dwoje"). Leszek i Ania udają się do przychodni, aby potwierdzić, że dziewczyna jest w ciąży. Akcja toczy się przed prawdziwą lecznicą, co jest charakterystyczne dla tego serialu, który jako plenery do swojej fabuły wykorzystywał prawdziwe łódzkie miejsca i instytucje.
Klatka schodowa budynku przy Piotrkowskiej 3 zagrała w "Zerwanym" - debiucie fabularnym Jacka Filipiaka (2003) - historii opuszczonego przez rodziców chłopca skazanego na łaskę i niełaskę innych. Sukces filmu reżyser zawdzięcza także - jak podkreśla - odtwórcy głównej roli, znakomitemu Krzysiowi Ciupakowi, a także chłopcom z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Łodzi i wychowankom domów dziecka, którzy zagrali w jego filmie na równi z profesjonalnymi aktorami (między innymi Janem Fryczem i Krzysztofem Globiszem).


W podwórku kamienicy Joanna Rajkowska (,artystka, która jest znana m.in. z ustawienia palmy na rondzie Charlesa de Gaulle'a w Warszawie) stworzyła „Pasaż Róży”, wyklejając elewacje kawałkami lusterek, które zdobią elewacje odnowionych budynków.


Około 1,2 tys. mkw. powierzchni zajmują setki tysięcy drobnych szkiełek.


Lustrzanymi szkiełkami zostały pokryte całe elewacje dwóch oficyn (dwu – trzykondygnacyjnej) oraz tylna ściana frontowego, dwupiętrowego budynku nieruchomości.


Joanna Rajkowska, tworzenie mozaikowego podwórza rozpoczęła w 2013 roku podczas Festiwalu Łódź Miasto Czterech Kultur. W realizacji przedsięwzięcia artystce pomagała grupa studentów z Wydziału Grafik i Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych.


"Pasaż Róży" na tle wcześniejszych realizacji Rajkowskiej ma bardzo osobisty wymiar i nawiązuje do choroby jej córki - Róży, u której w 2012 roku lekarze zdiagnozowali raka oczu. Instalacja ukazuje historię Róży i jednocześnie jest wyrazem radości artystki, że jej córka będzie widzieć.


"Pasaż Róży" został dofinansowany w ramach projektu "Mia100 Kamienic"


Podwórko przy ul. Piotrkowskiej 3 pełni rolę łącznika z ulicą Zachodnią (drugie wejście na jego teren znajduje się od strony siedziby Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych przy ul. Zachodniej 54/56).


Taką ilością migających szkiełek i luster byłby pewno zachwycony właściciel przedwojennej firmy, która mieściła się przy Piotrkowskiej 3: 


"Ekspress Wieczorny Ilustrowany", rok 1923.


"Ilustrowana Republika", rok 1926.

Źródła:
Wacław Pawlak. Patrząc na starą fotografię. Szkice starołódzkie.
Przewodnik po Łodzi filmowej.
Anna Rynkowska. Ulica Piotrkowska.
Alfons Parczewski. Powstanie styczniowe w okolicach Łodzi.
Sławomir Krajewski, Jacek Kusiński. Ulica Piotrkowska. Spacer pierwszy.
Joanna Podolska, Jakub Wiewiórski. Spacerownik. Łódź filmowa.


Przeczytaj jeszcze:

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi.


"Rozwój, rok 1908.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

Bałuckie getto według Pawla Stingla

reżyseria: Pavel Stingl
produkcja: Czechy, Polska
rok produkcji: 2008


Słyszeliście o Bałutach? Nawet jeśli nie jesteście z Łodzi, z pewnością wiecie, że nie należy pojawiać się tam po zmroku. – To taki Bronx – mówi jeden z bohaterów filmu Pavla Stingla “Bałuckie Getto”. W 1940 roku w tej najbiedniejszej dzielnicy miasta Niemcy utworzyli getto i na 4 km kw. zamknęli ponad 160 tysięcy Żydów. Jednak chyba mało kto wie, że w 1941 roku przywieźli tam jeszcze 5 tysięcy Żydów z czeskiej Pragi. Dokumentalny film Pavla Stingla, to opowieści czeskich Żydów, którzy przeżyli getto, przeplatana obrazami współczesnych Bałut. Reżyser znajduje analogie między tymi i tamtymi Bałutami. Wtedy strach, głód, upokorzenie. Teraz bieda, beznadzieja, alkoholizm. I wtedy i teraz walka o przetrwanie. Czasem rezygnacja. Jakby jakieś piętno naznaczyło to miejsce.
Współczesne kamienice na Bałutach wyglądają tak, jakby Żydzi przed chwilą je opuścili. Obdrapane ściany, wydeptane schody, wytarte poręcze. Dzisiejsza pracownia tatuażu to dawne więzienie. Pracujący w niej mężczyzna opowiada: – Tu, gdzie jesteśmy, była 13-ta cela. Te mury były świadkami tragedii wielu ludzi. Mieszczą wiele strachu. Większość Żydów z łódzkiego getta wywieziono do Oświęcimia i Chełmna. Z 5 tysięcy czeskich Żydów do Pragi wróciły 274 osoby...