czwartek, 24 maja 2012

KSIĘŻY MŁYN

 Słońce robi wszystko co w jego mocy, więc wybierzmy się dzisiaj na spacer po Księżym Młynie...


Często pisze się o Łodzi, że jest w niej dużo "kompleksów pofabrycznych", które teraz anektuje się na lofty, biura, kina , itd. Te "kompleksy pofabryczne" kojarzą się ludziom z jakimiś koszmarnymi fabrykami włókienniczymi z lat 60-70 (takie oczywiście też są) pełnych rur, blach w tzw, stylu "wczesny Gierek", przypominające raczej Centrum Pompidou w Paryżu. Nic z tych rzeczy! To piękne, wszelkiej maści neostylowe, XIX wieczne budynki, które pozostały po naszych wielkich fabrykantach: Poznańskim, Scheiblerze, Kohnie, Herbście i innych. To nie tylko fabryki (dostojne i urodziwe, z czerwonej cegły, eklektyczne, neostylowe), ale też pałace, parki i budynki dla robotników. To prawdziwe imperia, "miasta w mieście". Jedno z nich już trochę znamy: to Manufaktura, czyli królestwo Izraela Kalmanowicza Poznańskiego. Drugie z nich to właśnie Księży Młyn.


Powołał je do życia Karol Scheibler. To kompleks fabryk (głównie przędzalni bawełny), ale też osiedle robotnicze, z własną strażą pożarną, sklepami,szpitalem i kościołem oraz pięknym neoklasycystycznym pałacem zwanym Pałacem Herbsta (Herbst był zięciem Scheiblera). Księży Młyn to jeden z najciekawszych zabytków przemysłowych, wpisany jest do rejestru zabytków.


Kochają to miejsce zwykli Łodzianie, jest też obiektem westchnień i zachwytów artystów: filmowców, fotografów...; David Lynch tak sobie ukochał to miejsce, że zrobił tu ponad 6 tysięcy zdjęć i kręcił sceny do filmu. Można tu godzinami chodzić po starych, brukowanych uliczkach wśród robotniczych domków, podziwiać fabrykę, która nic a nic nie straciła ze swej urody, chociaż ma już ponad 130 lat! Ładne jest też położenie Księżego Młyna, leży nad miejskim stawem i otoczony jest
parkami. Koniecznie trzeba to zobaczyć! (Trzeba tu oczywiście jeszcze wrócić i o wielu historiach opowiedzieć... i zrobię to niedługo).