niedziela, 17 lutego 2019

PIOTRKOWSKA 49 – Kamienica Dawida Prussaka i... koncern wydawniczy „Republika”.

Pod koniec lat 60. XIX wieku posesja ta należała do Ernsta Halanga, ale już w latach 70. przeszła w ręce Dawida Prussaka. To on wybudował tę okazałą kamienicę przy Piotrkowskiej 49.


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1901.


Piotrkowska 5.

Dawid Prussak, był bratem Abrama, właściciela posesji przy Piotrkowskiej 5 (więcej o Abramie Prussaku w baedekarze przeczytasz TUTAJ).
Urodził się w 1845 roku, prawdopodobnie w Drobinie w ziemi płockiej. Do Łodzi sprowadził go brat Abram, który wspomógł go finansowo w początkowym okresie. Przy pomocy brata Dawid uruchomił w 1870 roku produkcję flaneli i tkanin kortowych przy ulicy Zachodniej 68 (od Wólczańskiej 14/16) i wybudował dom mieszkalny przy ulicy Piotrkowskiej 49. Jego działalność była wszechstronna, jakkolwiek ograniczona tylko do środowiska żydowskiego. 


"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.

W 1893 roku (inne druki reklamowe podają rok 1868) na rozleglej działce pomiędzy ulicą Zachodnią, Zieloną i Wólczańską powstała Fabryka Wyrobów Wełnianych Dawida Prussaka. W ogłoszeniach podawany był najczęściej adres: ulica Zielona 13, adres zarządu przy ulicy Piotrkowskiej 49. Tu także mieściła się początkowo niewielka fabryczka tkanin wełnianych, produkowanych na ręcznych warsztatach przez 38 robotników.
W nowych murach fabrycznych przy ulicy Wólczańskiej znajdowały się przędzalnia i tkalnia wełny, zatrudniające 140 osób. Produkowano tkaniny wełniane i mieszane na ubrania męskie i damskie. 

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1897.
Prussak słynął z działalności dobroczynnej i religijnej. Był członkiem zarządu gminy żydowskiej oraz współzałożycielem Łódzkiego Żydowskiego Towarzystwa Dobroczynności i członkiem jego zarządu. Był aktywnie obecny w organizowaniu kasy pożyczek bezprocentowych. Na jej założenie przeznaczył 5 tysięcy rubli i należał do najaktywniejszych działaczy. Zarządowi Kasy przewodniczył Jakub Hertz, zięć Izraela Poznańskiego. Kasa była bardzo przydatna na łódzkim rynku, korzystali z niej przede wszystkim drobni kupcy, rzemieślnicy i handlarze. Wysokość pożyczek oscylowała w granicach od 20 do 300 rubli.
"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.
"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1905.
Dawid Prussak był także jednym z założycieli "synagogi postępowej" przy ulicy Zachodniej 70, nazywanej „Wilker Szul”, wspierał budowę szpitala fundacji Konstadtów i na ten cel przekazał 8 tysięcy rubli (zbiórka szła bardzo opornie i do wybuchu I wojny światowej nie zdołano zgromadzić odpowiedniej sumy, która pozwoliłaby rozpocząć budowę). Przyłączył się do inicjatywy Goldfedera pod nazwą "tanie mieszkania" z legatem 7 i pół tysiąca rubli, wspierał działalność pogotowia ratunkowego, które powstało w 1899 roku jako trzecie tego typu w Królestwie Polskim. Siedziba pogotowia mieściła się przy obecnej al. Kościuszki 9 ( o historii łódzkiego pogotowia przeczytasz w baedekerze TUTAJ). 
Był żonaty z Rebeką Lewi, miał dwóch synów i dwie córki, zmarł w 1909 roku. 


"Rozwój", rok 1909.
 Spoczywa na cmentarzu przy ulicy Brackiej w rodzinnym grobowcu (piękny przykład modernistycznej architektury sepulkralnej, wykonany z piaskowca i marmuru). 

Dla uczczenia jego pamięci – spadkobiercy przekazali na rzecz łódzkich instytucji filantropijnych 19,5 tysiąca rubli, w tym 2 tysiące na Łódzkie Żydowskie Towarzystwo Dobroczynności. 


"Rozwój", rok 1909.

Po przedwczesnej śmierci fabrykanta, firmę prowadzili jego spadkobiercy. W 1910 roku zatrudniano w niej 200 robotników i osiągano obroty w wysokości 600 tysięcy rubli.
Informator Handlowo-Przemysłowy, rok 1911.
"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1912.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.
W okresie międzywojennym Prussakowie zaniechali produkcji. W budynkach fabrycznych mieściło się kilka fabryk różnych właścicieli. Po 1945 roku budynki fabryczne przekazano Łódzkiej Składnicy Zaopatrzenia Odzieżowego, później przekształconej w Przedsiębiorstwo Zaopatrzenia Przemysłu Odzieżowego. 


Wracamy na ulicę Piotrkowską pod numer 49. To tutaj znajdowała się siedziba zespołu redakcyjnego i administracji koncernu wydawniczego „Republika”.

Wydawanie „Republiki” rozpoczęła 6 stycznia 1923 roku spółka złożona z pięciu udziałowców m.in. Maurycego Ignacego Poznańskiego i dwóch dziennikarzy – Mariana Czesława Nusbauma-Ołtaszewskiego i Władysława Polaka. ( Dziennik „Republika” wchodził w skład jednego z największych wydawnictw polskich – koncernu Republiki).
Marian Nusbaum-Ołtaszewski odpowiadał w koncernie za wydawanie „Republiki” i licznych tygodników. Władysław Polak prowadził popołudniówkę koncernu – „Express Wieczorny Ilustrowany” i wszelkie mutacje terenowe tego dziennika. „Republika” miała duże ambicje i skierowana była do środowisk przemysłowo-handlowych. Pretendowała do pisma poważnego. Początkowo unikała sensacji. Znaczenie miało także to, że drugim pismem koncernu Republiki był sensacyjny „Express Wieczorny Ilustrowany”, a dziennikarze tego pisma pisali także do „Republiki”. Dziennik klasyfikowany był w tym okresie jako pismo przychylne i w miarę obiektywne wobec władz centralnych. Po 1926 roku starano się nie tyle wspierać rząd, ale przynajmniej go nie krytykować. „Republika” miała największy nakład wśród łódzkich pism porannych – 20 tysięcy egzemplarzy. W 1925 roku zmieniono tytuł na „Ilustrowaną Republikę”, chcąc podkreślić zmiany, jakie zachodziły w gazecie, a także z powodu problemów z cenzurą. Do tego samego koncernu należał bardzo popularny, wychodzący od 1923 roku „Express Wieczorny Ilustrowany”. W założeniu miał to być dziennik popularny i takim też się stał, dzięki czemu szybko osiągnął pozycję lidera na rynku gazet codziennych. 
Przybliżę nieco historię "Republiki" cytując w dużych fragmentach bardzo ciekawą pracę Roberta Urbaniaka - Z dziejów prasy łódzkiej - "Republika" 1923-1925. 
W pierwszych latach istnienia Drugiej Rzeczypospolitej Łódź uważana była powszechnie za lokalny ośrodek prasowy. Do grupy wielkich eksporterów prasy w tym okresie zaliczały się takie miasta jak Warszawa, Poznań, Kraków i Lwów. Do 1924 roku stan łódzkiej prasy w języku polskim nie przekraczał 20 tytułów - pism niewielkich i obejmujących swym zasięgiem prócz Łodzi niedalekie zaledwie okolice miasta. Wszelkie próby ekspansji na tereny bardziej oddalone napotykały na konkurencję tradycyjnych ośrodków kulturalnych: Kalisza i Piotrkowa Trybunalskiego. Sytuacja zmieniła się z chwilą powstania w Łodzi dwóch dużych koncernów prasowych - wydawnictwa Jana Stypułkowskiego („Kurier Łódzki” i „Echo”) oraz „Republiki”. Utworzenie wydawnictwa „Republika” umożliwiły środki finansowe Maurycego Ignacego Poznańskiego. Razem z dziennikarzami - Leszkiem Kirkienem, Marianem Nusbaumein-Ołtaszewskim oraz Władysławem Polakiem i przedsiębiorcą kinowym Sergiuszem Cynamonem - założył spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, której kapitał początkowy wynosił 5 milionów marek polskich. Zasoby finansowe wydawnictwa pozwoliły zatem, aby wydawany przezeń dziennik o tej samej nazwie - „Republika” - pojawił się na rynku prasowym, obudowany we wszelkie instrumenty oddziaływania na czytelników, czyli z towarzyszącymi mu pismami popularnymi i „Expressem Wieczornym Ilustrowanym”
Maurycy IgnacyPoznański, 
 - urodzony 18 czerwca 1881 w Łodzi, przemysłowiec, publicysta, wydawca. Wnuk Izraela Poznańskiego. Zorganizował Wydawnictwo prasowe „Republika”. Na jej łamach zamieszczał pod pseudonimem artykuły publicystyczne.
Posiadając charakter pisma bogatego mieszczaństwa, „Republika”, jak sugerował tytuł nowego dziennika, redagowana była w duchu liberalizmu, także jeśli chodzi o współpracowników, i nigdy nie związała się bliżej z żadną partią polityczną. Umowa zawarcia spółki podpisana została przed notariuszem 23 stycznia 1923 roku, ale pierwszy numer pisma ukazał się w Łodzi już 6 stycznia 1923. Dziennik poruszać miał problematykę polityczną, społeczną, literacką i handlową. Redaktorem naczelnym pisma został współzałożyciel Marian Nusbaum-Ołtaszewski, znany wcześniej jako Czesław Ołtaszewski ze swej aktywnej pracy dziennikarskiej w „Kurierze Wieczornym” i „Głosie Polskim” w latach 1919-1922.
Do roku 1939 w spółce pozostali jedynie Maurycy Ignacy Poznański, Marian Ołtaszewski i Władysław Polak. Pisywali tu m. in. komunista Witold Wandurski, a z Krakowa nadsyłał teksty Tadeusz Peiper. W latach późniejszych nastąpił akces „Ilustrowanej Republiki” do obozu prorządowego. Siedziba zespołu redakcyjnego i administracji mieściła się w lokalu przy ulicy Piotrkowskiej nr 49 i tam również codziennie dyżurowano w godzinach popołudniowych. Redakcja ukazującej się codziennie o godzinie 6 rano gazety tak zachęcała do jej nabywania: „Czemu czytam codziennie z rana »Republikę«? Czytam codziennie z rana »Republikę« gdyż jest to największy i najpoczytniejszy dziennik w Łodzi. »Republika« jest pismem demokratycznym i niezależnym, podaje codziennie najświeższe wiadomości lokalne, stołeczne i światowe, posiada własną służbę telegraficzną i korespondencyjną we wszystkich stolicach świata, drukuje artykuły i felietony pierwszorzędnych publicystów. »Republika« prowadzona jest w sposób barwny i żywy, wzorowany na najlepszych metodach francuskich i amerykańskich”. 
W pierwszym półroczu 1923 roku, czyli w początkowym okresie istnienia, pismo posiadało korespondentów w Londynie, Paryżu, Berlinie, Rzymie, Wiedniu, Belgradzie, Warszawie, Krakowie, Lwowie, Poznaniu, Wilnie i Gdańsku. Nie zawsze byli to stali korespondenci, a często jedynie osoby, które w innych celach gościły w wymienionych miejscach i niejako „przy okazji godziły się nadsyłać materiały do redakcji. Dotyczyło to również członków zespołu redakcyjnego. 
"Republika", 19 czerwca 1924.

Z administracją „Republiki” czytelnicy kontaktować się mogli telefonicznie, dzwoniąc pod podany w piśmie numer 22-14, natomiast z redakcją 27-24. Od 15 marca 1925 roku dodatkowo redakcja podała jeszcze nowe numery kontaktowe: 36-43 oraz 36-44. Dyżury redakcja pełniła w godzinach od 18 do 19. 
Jako korespondenci do „Republiki” pisywali między innymi: Henryk Zimerman - pseudonim Henryk Zin, publicysta i literat, długoletni korespondent pisma w Berlinie. Z Genewy jako specjalny wysłannik „Republiki” na obrady Ligi Narodów informacje nadsyłał Stanisław Laszczewski, Luigi Zardini z Włoch, Michał Traub z Zurychu, Stefan Wyrwicz i J. Wirski z Nicei, A. Górski z Moskwy, Jan Domanowicz z Francji, Antoni Barticz z Nowego Jorku, Andrzej Nullus z Krakowa, Stanisław Karpiński z Warszawy i Z. Rogulski z Katowic. Prócz korespondentów własnych „Republika” korzystała również z usług Polskiej Agencji Telegraficznej (P.A.T.) i Biura Informacji Prasowej (bip).
Objętość dziennika wynosiła w pierwszym półroczu 1923 roku od 6 do 8 stron, pół roku później wzrosła już do 8-10, przy czym stosunkowo często zdarzały się jeszcze przerwy w procesie wydawniczym. Rok 1924 przyniósł pewną stabilizację, objętość przeważnie sięgała już 10 stron, w niedzielę nierzadko jeszcze wzrastając o kilka dodatkowych przy niezmienionej cenie, choć bywało, iż zdarzały się incydentalnie numery zaledwie 4 stronicowe. 

Redakcja 21 września 1924 roku, nie kryjąc zadowolenia, poinformowała, iż w najbliższym czasie „Republika”, ze względu na wprowadzone udoskonalenia techniczne, zwiększy swą dotychczasową objętość z 10 stronic do stałych 12 kolumn, jak nazywano w terminologii drukarskiej strony gazetowe. „Jeśli do tej pory była ona jednym z największych w kraju wydawnictw codziennych, to obecnie stanie się największym w Polsce dziennikiem. Równocześnie czynimy cały szereg ulepszeń redakcyjnych, które zagwarantują codzienne wypełnianie pisma pierwszorzędnym materiałem informacyjnym i artykułowym, tym bardziej, iż po przeprowadzeniu wymaganych formalności urzędowych stanie w Łodzi własna wielka stacja radioodbiorcza »Republiki«. Tuszymy, iż »Republika«, która w krótkim czasie zdołała pod kierunkiem fachowych dziennikarzy wysunąć się pod względem szybkości informacyjnej na czoło pracy w Łodzi, zjedna sobie dalsze szerokie koła czytelników!”.
"Republika", 21 września 1924 roku.

Z początkiem października 1924 roku podwyżce uległy numery niedzielne i kosztowały 20 groszy przy przeciętnej już niedzielnej 12- stronicowej objętości. Z pewnością na wzrost ceny rzutował, ukazujący się od 5 października tegoż roku, specjalny niedzielny, liczący 8 stron, dodatek ilustrowany „Panorama”. Z początkiem stycznia 1925 roku nastąpiła kolejna zmiana ceny „Republiki” - koszt nabycia powszedniego numeru wzrósł do 20 groszy, a niedzielnego do 25. 
Numery świąteczne zawierały często podwojoną objętość, co nie wpływało na podwyższenie ceny, stanowiąc dodatkową zachętę do ich nabycia. Jednak i pismo odnosiło w tym przypadku zwiększone korzyści, liczba bowiem ogłoszeń w takich numerach znaczenie się zwiększała, a uzyskiwany z nich dochód stanowił przecież ważny punkt w bilansie zysków i strat każdej gazety. W powszednich numerach liczba reklam i ogłoszeń była zmienna - zajmowały one przeważnie dwie ostatnie stronice pisma.
Pragnąc zwiększyć krąg odbiorców, redakcja wprowadziła także system prenumerat, który finansowo był korzystniejszy dla czytelników. Cena prenumeraty tytułu wynosiła 3 zł miesięcznie na terenie Łodzi i 4 zł za jej granicami, prenumerata zaś za granicę kosztowała 7 zł. Za odnoszenie do domu na terenie Łodzi należało dopłacić dodatkowe 20 groszy. Istniała także możliwość zaprenumerowania jednocześnie „Republiki” i „Expressu Wieczornego Ilustrowanego”, ukazujących się nakładem tego samego wydawnictwa, a cena za dwa tytuły wynosiła 5,50 zł miesięcznie wraz z dostarczaniem do domu.
Republika” składana była we własnej, linotypowej drukarni, ulokowanej przy ulicy Piotrkowskiej 49, czyli w jednym budynku wraz z redakcją i administracją. Pismo już od początku swego istnienia posiadało kilka linotypów, które nierzadko sprawiały kłopoty, stąd na stronach gazety pojawiały się tłumaczenia redakcji: „Z powodu uszkodzenia jednego z naszych linotypów numer dzisiaj ukaże się z dwugodzinnym opóźnieniem”. Jednak we własnej drukami, ze względu na jej niewystarczające możliwości, przygotowywano jedynie matryce stron, które następnie o godzinie 3 w nocy wysyłano do Drukarni Państwowej. Tak złożony proces drukowania gazety miał swoje konsekwencje, pismo uzależnione było od obcej drukami, jednak samo - niemal do końca procesu drukarskiego - miało możliwość wpływania na zmiany i wygląd ostateczny.
Sytuacja uległa zmianie na lepsze, gdy od lipca 1923 roku wydawnictwo uruchomiło przy ulicy Piotrkowskiej 86 własną drukarnię, wyposażoną w nowoczesną maszynę rotacyjną. W pierwszym roku ukazywania się „Republiki” na jej łamach można było napotkać ogłoszenia: „Czcionki stare i zużyte kupujemy w każdej ilości. Zgłoszenia do administracji dziennika »Republika«”. Było to związane z wyposażaniem własnej drukarni i tłoczni.  Drukarnia linotypowa wydawnictwa przyjmowała również zamówienia na świadczenie usług poligraficznych.
Piotrkowska 86.
"Republika", rok 1924.
Oczywiście mimo składania pisma we własnej drukarni, nie udało się ustrzec pomyłek, niedokładności i błędów - pismo nazywało je „zecerskimi”, czyli powstającymi w końcowym etapie tworzenia gazety. Niejednokrotnie w kolejnych wydaniach zamieszczano sprostowania i przepraszano za błędy, jak np. w nekrologu Majera Galewskiego, którego żegnano jako „szlachetnego i smutnego pracodawcę”, gdy w następnym numerze redakcja prostowała: „winno być szlachetnego i sumiennego pracodawcę”. Czasami owe pomyłki wywoływały protesty czytelników, na co redakcja odpowiadała, tłumacząc, że dobrze napisany artykuł potrafił zmienić swą wymowę po błędnym złożeniu go przez zecera, i tak np. zdanie w grzecznościowym sprawozdaniu z koncertu dobroczynnego „zamiast »Pani Z-cka grała bez afektu, wprost cudnie« składa [zecer - R. U.] „Pani Z-cka grała bez efektu, wprost nudnie” dzięki czemu recenzent wprawdzie traci dobrą kolację, ale czytelnicy zyskują prawdziwe oświetlenie wypadku”.
"Republika", 18 stycznia 1925.

Wraz ze stabilizacją cyklu wydawniczego pismo zyskiwało sobie coraz większą rzeszę czytelników. O ile w pierwszym miesiącu istnienia zarejestrowanych było jedynie 120 stałych prenumeratorów, to już po roku redakcja podawała, że ich liczba zbliża się do 2 tysięcy, do tego wszakże doliczyć jeszcze należy egzemplarze rozprowadzane w wolnej, ulicznej, sprzedaży. Dwa lata po powstaniu gazety, reklamując numer świąteczny, mający wyjść 24 grudnia 1924 roku, redakcja zapowiadała nakład liczący 25 tysięcy egzemplarzy pisma o zwiększonej objętości - faktycznie, wspomniany numer liczył 28 stron plus dodatek „Panorama”. Nakład gazety znajdował odbiorców w Łodzi i regionie, choć pojedyncze egzemplarze docierały także za granicę, o czym redakcja nie omieszkała poinformować swoich czytelników i tak na przykład „Republice” z 6 stycznia 1924 roku donoszono, że pismo dociera nawet do Rio de Janeiro w Brazylii, do Chile, Maroka, Kairu, Konstantynopola, „a nawet znalazł się ktoś ciekawy w Hong-Kongu (Chiny)”. 
"Republika", 6 stycznia 1924.
Od połowy kwietnia 1924 roku w piśmie zaczęły pojawiać się niemal regularnie niezłej jakości ilustracje. Często już na pierwszej stronie widniał rysunek bądź zamieszczona była fotografia. Przyczyną tego było nabycie przez wydawnictwo specjalistycznych maszyn drukarskich - Wraz z tą zmianą graficzną, pod często zamieszczanymi odtąd fotografiami, pojawiać się zaczęły, choć rzadko, podpisy autorów zdjęć, np.: fot. J. Tyraspolski, fotografował Braun, lub też podpisy agencji specjalizujących się w dostarczaniu zdjęć do wydawnictw: Press Foto bądź też włoska agencja Stampo Illustrata.
Republice” zapewniano także własny materiał fotograficzny, jak w numerze z 29 lipca 1924 roku, gdy pod zdjęciem zawodników jednej z drużyn piłkarskich umieszczono podpis: „Własne zdjęcie »Republiki«”.
"Republika", 1924.

Swoje możliwości techniczne gazeta podkreślała reklamując się - iż jest pismem, które jako pierwsze wprowadziło w Polsce ilustrację fotograficzną. Jeśli można powątpiewać w prawdziwość tego stwierdzenia, to z pewnością należy przyznać, że „Republika” dysponowała, jako jedno z pierwszych pism w Łodzi, tak dobrej jakości fotografią wykorzystywaną w codziennych wydaniach gazety. Nieustanne zmiany zachodzące w piśmie dotyczyły jednak nie tylko pojawienia się fotografii, zaobserwować też można było tendencję do powiększania objętości gazety oraz ogólnie zwiększoną ilość grafik, co prowadziło do znacznej poprawy jakości szaty graficznej. Liczniej występować zaczęły rysunki - karykatury, szkice, rysunki postaci itp. W drugiej połowie roku 1924 prawie zwyczajem stało się (niestety, w późniejszym okresie przez pismo zaniechanym), że na pierwszej stronie niemal każdego dnia zamieszczony był niewielki żart rysunkowy, czasami opatrzony dowcipnym komentarzem. Z ilości, typu i charakteru grafik można się było zorientować, że w „Republice” wykorzystywano prace kilku grafików. Jednym z najczęściej współpracujących z gazetą malarzy i karykaturzystów był Artur Szyk, który szczególnie aktywnie związany był z pismem w latach 1923-1924, zamieszczając w nim cały cykl swoich prac opatrzonych wspólnym tytułem: Z teki karykatur Adama Szyka.
"Republika", 1924.

Od 5 do 10 lutego 1924 roku w „sali witrażowej” łódzkiego kino-teatru „Casino” odbyła się w całości poświęcona Łodzi wystawa  karykatur Artura Szyka - „aktualno-lokalnych”, jak ją reklamowano we współpracującej z grafikiem „Republice”. 

W piśmie, pod pseudonimem „Jotes”, zamieszczał swoje prace również Jerzy Szwajcer. W okresie 1924-1925 ukazał się jego autorstwa cykl grafik, zatytułowany: W karykaturze Jotesa. Warto przytoczyć również nazwiska innych grafików: Stanisława Dobrzyńskiego i M. Bojarskiego, których prace publikowane były na łamach „Republiki” w 1924 roku. Innowacją w „Republice” były też wprowadzone od 1924 roku ozdobniki graficzne, symbolizujące dane działy tematyczne, umieszczane obok ich nazw. Takich upiększeń doczekały się rubryki: Teatr miejski od 21 maja 1924 roku (w późniejszym okresie nastąpiła zmiana nazwy działu na Teatr, muzyka i sztuka), dalej Wiadomości sportowe, które od 31 maja 1924 roku opatrywano dwoma wersjami grafiki: dla zajmującej całą stronę rubryki i dla występujących czasami krótkich wiadomości sportowych, a także informacje giełdowe.
Elementem, który zdecydowanie wyróżniał „Republikę” od innych w tym czasie wychodzących w Łodzi dzienników, było użycie koloru czerwonego, wykorzystywanego na przykład na pierwszej stronie dla zaznaczenia istotnej informacji, co w zamierzeniu miało przyciągnąć wzrok i pobudzić ciekawość potencjalnego czytelnika. Po raz pierwszy użyto czerwonego druku 12 lipca 1924 roku. W tym kolorze drukowano całe tytuły wybranych artykułów bądź stosowano go do podkreśleń owych tytułów.
Czasami wykorzystywano go do wydrukowania dobrze opłaconej reklamy bądź ogłoszenia. Na takie jednak pozwolić sobie mogły nieliczne i zasobne instytucje. Były wśród nich np. kinoteatry „Casino”, „Luna” i „Odeon”. 
Ze względu na powiązanie pisma z łódzkimi sferami przemysłowymi, silnie rozbudowanym i regularnie ukazującym się przez cały czas wychodzenia pisma działem był Kurier Handlowy, którego kierownikiem był dr Leszek Kirkien. Kurier Handlowy zajmował zmieniającą się w zależności od sytuacji pisma ilość miejsca od 1 do 4 stron. Poruszano w nim sprawy ekonomiczne, nie tylko lokalne, ale i dotyczące problematyki ogólnopolskiej. Podawano tu aktualne kursy walut oraz na przykład wartości akcji niektórych przedsiębiorstw. Z czasem zamieszczać poczęto również informacje z giełd światowych, m. in. z Gdańska, Zurychu itp. Z działem aktywnie współpracowali: Mieczysław Kołtoński oraz Maurycy Poznański – ten ostatni zajmował się również polityką zagraniczną i był autorem kilku interesujących prac. Z działem gospodarczym współpracowali również: Władysław Studnicki, Edward Rosset, M. Gruszecki, Władysław Komorowski, Włodzimierz Kwiatkowski, Stanisław Pawłowski, Jan Steczkowski, H. Stanisławski, Leon Pączewski, Aleksander Herman, Zygmunt Albrecht, Adolf Markowicz, Klemens Baruch i Tadeusz Hartleb.
Inną stałą rubryką były Wiadomości bieżące, dział redagowany przez Władysława Polaka. Poruszano tu sprawy lokalne, informowano łodzian o wszelkich wydarzeniach dotyczących miasta, planowanych odczytach, zjazdach, akcjach charytatywnych, komunikatach urzędowych, wizytach ważnych osobistości w Łodzi itp.
Na łamach „Republiki” swoje miejsce odnalazł także sport. W pierwszym okresie ukazywania się dziennika poświęcano mu miejsce we wtorkowych wydaniach pisma, co zresztą zawsze odpowiednio wcześniej było zapowiadane. W drugiej połowie 1924 roku oprócz tradycyjnie drukowanego we wtorkowych numerach „Republiki” stałego działu sportowego, zatytułowanego Przegląd tygodniowy, w inne dni tygodnia w mniejszej formie Wiadomości sportowych przekazywano czytelnikom ważniejsze, świeże informacje. Prawdziwej rubryki sportowej pismo doczekało się 16 czerwca 1925 roku i od tego czasu był to codzienny, całostronicowy, opatrzony fotografiami dział zatytułowany Przegląd Sportowy. Redagował go Franciszek Romanek, pisujący także do „Kuriera Wieczornego”.
"Republika", 16 czerwca 1925.

Stałym elementem wydawnictwa, kierowanym początkowo przez Witolda Wandurskiego, był dział literacki. Zamieszczano w nim na jednej z ostatnich stron pisma odcinki powieści autorów polskich lub zagranicznych (np. Mark Twain), publikowano fragmenty liryki obcojęzycznej. Pisywał tu również Karol Irzykowski.
Zainteresowani odnaleźć mogli w piśmie także program radiowy ukazujący się w rubryce: Co usłyszymy dziś przez radio. 
W lutym 1924 roku pojawił się nowy, całostronicowy dział Świat mody, ze szkicami najnowszych światowych kreacji i fasonów. Kierownictwo nad nim objął Aleksander Temir. Przez cały 1924 rok dział ukazywał się sporadycznie, a w 1925 roku już bardzo rzadko. Pod rysunkami i szkicami przeważnie zawarty był krótki komentarz, rzadziej dłuższy tekst dotyczący najnowszych trendów mody.
25 lipca 1923 roku na łamach „Republiki” pojawiła się pierwsza zapowiedź nowego, mającego wychodzić nakładem wydawnictwa dziennika: „Expressu Wieczornego Ilustrowanego” - jako codziennego pisma popołudniowego. 
Kolejne numery „Republiki” przynosiły coraz więcej informacji o nowej łódzkiej gazecie. „Express Wieczorny Ilustrowany” ukazywać się miał każdego dnia, z wyjątkiem niedziel, o godzinie 15 i być swego rodzaju dopełnieniem „Republiki” wychodzącej rano. Przez cały czas ukazywania się „Republiki” na jej łamach nie przestano reklamować i zachęcać czytelników do nabywania „popołudniówki”. W każdym numerze znajdowało się wezwanie: „Czytajcie Express Wieczorny”. Intensywnie reklamowano co ważniejsze i ciekawsze artykuły bądź całe numery „Expressu Wieczornego Ilustrowanego”.
W „Republice” zamieszczało artykuły wielu redaktorów i publicystów. Przez pierwszy tylko rok istnienia dziennika zamieściło w nim swe teksty, jak podano na łamach pisma, około 60 publicystów, polityków, dyplomatów, artystów, przemysłowców, kupców i urzędników. Z Warszawy relacje z prac sejmowych nadsyłał Jan Urbach, o sprawach polityki międzynarodowej pisywał Henryk Liński, a autorem całego cyklu felietonów opisujących wschodnie regiony Polski był Witold Łoś. Porad zdrowotnych, dotyczących różnego rodzaju schorzeń, udzielał czytelnikom lekarz Jan Polak. W dziedzinie życia kulturalnego w Łodzi głos na łamach pisma zabierał Wilhelm Fallek, recenzent sztuk teatralnych, autor cyklu: Z teatru miejskiego oraz Stanisław Czosnowski. Treści historyczne odnaleźć mogli czytelnicy w artykułach Aleksego Rżewskiego, natomiast problematykę związaną z psychologią i metafizyką poruszał J. Prazdrój. 


13 lipca 1925 roku był ostatnim dniem ukazywania się „Republiki”. Jej zatarg z przedstawicielami władzy państwowej zakończył się dla dziennika negatywnie. 14 lipca 1925 roku ukazała się jednodniówka „Nowa Republika”, posiadająca dokładnie taki sam układ graficzny, różniąc się jedynie dwoma dodatkami: słowem „Nowa” w tytule i wyrazem „jednodniówka” widniejącym w prawym górnym rogu. Zmianie, oczywiście tylko formalnej, uległ także redaktor naczelny. Na ostatniej stronie w stopce widniała informacja: „Redaktor i wydawca: S. Cynamon”. 




Możliwe, że władze czyniły wydawnictwu pewne problemy dotyczące korzystania z Drukami Państwowej, ponieważ informacje zawarte w stopce wskazywały na wykorzystywanie do druku jednodniówki własnej drukarni - tej umiejscowionej przy redakcji i administracji „Republiki” przy Piotrkowskiej 49.
Po „Nowej Republice” z 14, 15 i 16 lipca 1925 roku ukazywała się w okresie od 17 do 19 lipca „Młoda Republika”, następnie od 20 do 22 lipca „Łódzka Republika”, a od 23 do 25 lipca wychodziła „Ilustrowana Republika”, 26 lipca wydano „Niedzielną Republikę”, a ostatnia jednodniówka ukazała się następnego dnia jako „Poniedziałkowa Republika”. Wobec nieprzejednanej postawy redakcji pisma kolejne jego mutacje władze zawieszały, pociągając do odpowiedzialności redaktorów, którzy zmieniali się wraz ze zmianą tytułu. I tak, po Sergiuszu Cynamonie, kolejno funkcję tę obejmowali: Władysław Polak, Wacław Smólski, Jan Hetman oraz Sylwester Lewandowski.

28 lipca 1925 roku w Łodzi ukazało się nowe pismo - „Ilustrowana Republika”. Szata graficzna pisma, układ kolumn, nazwy i rozmieszczenie działów, adres redakcji, wszystko nawiązywało do zawieszonej przez władze „Republiki”. Zmianie uległa jedynie numeracja (rok I, nr 1) oraz wydawca i redaktor, którym został Leszek Kirkien. W nowym piśmie na dalekiej stronie 5, w rubryce: Wiadomości bieżące znalazła się niewielka wzmianka następującej treści: „Z dniem dzisiejszym przechodzimy od wydawania jednodniówek do stałego wydawnictwa pt. »Republika Ilustrowana«. Jeżeli niezależne od nas, a niedające się w normalnych warunkach przewidzieć okoliczności nie staną na przeszkodzie, to »Republika Ilustrowana« ukazywać się będzie aż do jesieni, gdy sprawa zawieszenia »Republiki« powróci na forum sejmowe i znajdzie sprawiedliwe zakończenie w orzeczeniu najwyższych instancji sądowych”. Tak wyraźne złagodzenie stanowiska redakcji, zdegradowanie wagi sprawy konfiskaty z zajmującej całe pierwsze strony do kilku linijek tekstu na stronie piątej, spowodowało, że dla pisma zakończył się okres szykan ze strony władz. Pod nowym tytułem wychodziło ono aż do roku 1939, a jedynym śladem po starej „Republice” było nawiązanie do niej w 1928 roku poprzez zastosowanie numeracji roczników od roku 1923.
"Ilustrowana Republika", rok 1937.

Zapomniałam, że cały czas stoimy pod kamienicą przy Piotrkowskiej 49….W latach 90. XIX wieku, do ogłoszenia upadłości w 1901 roku, mieścił się pod tym adresem skład Towarzystwa Akc. Przemysłowego Władysława Barucha
"Rozwój", rok 1898.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Obiekty przemysłowe Barucha zostały wystawione pod ówczesnym adresem Nowo Cegielnianej 15 (dzisiaj Więckowskiego 43/45, róg Lipowej)

Po 1901 roku zabudowania fabryczne Barucha przejęło Tow. Akc. Manufaktury Wełnianej "Saksonia", które funkcjonowało przy Nowo Cegielnianej 15 już wcześniej, od 1897 roku.
"Rozwój", rok 1902.
 Ok. 1911 roku posesja fabryczna przeszła w ręce spadkobierców Dawida Prussaka, o którym już była tutaj mowa przy okazji kamienicy przy Piotrkowskiej 49. 
"Rozwój", rok 1907.

Od 1879 roku, poprzez czas I wojny światowej, i w okresie międzywojennym, aż do 1939 roku - swoją siedzibę przy ulicy Piotrkowskiej 49 miała firma rodziny Tyber. W łódzkiej prasie można odnaleźć wiele reklam przedsiębiorstwa, które zajmowało się między innymi sprzedażą ksiąg handlowych, kalendarzy, zeszytów, papierów ozdobnych i kart, maszyn do pisania i innych akcesoriów wyposażenia biurowego i szkolnego.
"Neue Lodzer Zeitung", 1910.

Lodzer Informations und Kause Kalender, 1910.

Lodzer Informations und Hause Kalender, 1913.

W okresie I wojny światowej firma nie zawiesiła działalności:

"Gazeta Łódzka", rok 1917.

"Gazeta Łódzka", tok 1917.

Firma A. J. Tyber (później bracia M. i L.Tyber, następnie Leon Tyber) miała też swoją siedzibę również w Warszawie.

Lodzer Informations und Hause Kalender, 1918.

Lodzer Informations und Hause Kalender, 1920.

Informator m. Łodzi z kalendarzem, 1920.

W 1925 roku firmę prowadzą (prawdopodobnie drugie pokolenie) bracia M. i L. Tyber:
"Republika", rok 1925.

"Republika", rok 1925.

Od 1929 roku firmę przejmuje Leon Tyber, rozszerza i unowocześnia asortyment:

"Republika", rok 1929.

"Republika", rok 1929.

"Republika", rok 1929.

"Reklama jest podstawą interesu" - ogłasza się Leon Tyber, i na pewno tak myśli, bo do końca lat 30. reklamy jego firmy w prasie łódzkiej pojawiają się bardzo często:

"Głos Poranny", rok 1930.

"Głos Poranny", rok 1932.

"Głos Poranny", rok 1932.

Firma Tyber, w tym samym miejscu, przy Piotrkowskiej 49, istniała ponad 50 lat!

"Głos Poranny", rok 1935.

Składy, sklepy i inne „handlowe przedsięwzięcia” mieszczące się niegdyś przy Piotrkowskiej 49:
"Łodzianin", rok 1893 (Piotrkowska nr 785, to dzisiaj nr 49)

"Rozwój", rok 1898.

"Rozwój", rok 1900.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1905.
(więcej przeczytasz TUTAJ).

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1910.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1912.

"Republika", rok 1925.

"Głos Kupiectwa", rok 1935.

"Lodzer Zeitung", 1940.

Źródła:
Leszek Skrzydło. Rody nie tylko fabrykanckie.
Andrzej Kempa, Marek Szukalak. Żydzi dawnej Łodzi. Słownik biograficzny.
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.
Robert Urbaniak. Z DZIEJÓW PRASY ŁÓDZKIEJ - „REPUBLIKA” 1923-1925.
Encyklopedia PWN https://encyklopedia.pwn.pl
piotrkowska-nr https://piotrkowska-nr.pl
ŻYDOWSKI INSTYTUT HISTORYCZNY www.jhi.pl
Miłosz Hrycek. Stosunki w łódzkiej prasie okresu międzywojennego. Polemika prasowa na łamach łódzkich dzienników na przykładzie „Głosu Polskiego” i koncernu Republiki.
"Rozwój", rok 1906.

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

Księga adresowa m. Łodzi 1937-1939.
Przeczytaj jeszcze: