wtorek, 2 sierpnia 2016

Łódź 1904 roku i... handel żywym towarem



Panorama Łodzi, rok 1900.

„Goniec Łódzki”, 1904, nr 252,
Poniedziałek, dnia 30 sierpnia, s.1-2
„Jeżeli uważnie przeglądać będziemy dzienniki, to możemy być prawie pewni, iż w każdym z artykułów, czy notatek o handlu bezecnym dziewczętami młodymi, napotkamy w liczbie ofiar jedną lub kilka z Łodzi.
Sekretarz Jewish Association for the protection of Girls and Women nadesłał do „Ogniwa” sprawozdanie z posiedzenia sądu karnego w Londynie, na którym rozpatrywano sprawę małżonków Mendla i Dory Piernik.
Zacni ci małżonkowie sprowadzili sobie znajomą robotnicę fabryczną z Łodzi, niejaką Marię Dzik i zmuszali ją do uprawiania prostytucji. Nieszczęśliwa ofiara była bitą i katowaną, jeśli zarabiała mało! Krzyki Marii D. usłyszano wreszcie na ulicy i wytoczono małżonkom Piernik proces, który się zakończył dla nich bardzo smutnie: Mendel Piernik skazany został na 2 lata więzienia, obostrzonego ciężkimi robotami, a jego godna małżonka na 6 miesięcy takiegoż więzienia.
A oto drugi fakt, o którym dowiadujemy się z odezwy wystosowanej przez Towarzystwo warszawskie ochrony kobiet do jednego z pism warszawskich codziennych.
Młoda dziewczyna, robotnica fabryczna, powracała do Warszawy ze wsi, gdzie bawiła jakiś czas u rodziców.
W pociągu jacyś nieznajomi namówili dziewczynę niedoświadczoną, by zamiast do Warszawy, udała się do Łodzi, gdzie o zarobek łatwiej.
Jak się okazało później, dziewczynę umieszczono w Łodzi w jednym z domów publicznych.
Zawiadomieni o tym rodzice udali się do Towarzystwa ochrony kobiet w Warszawie, a to zwróciło się z prośbą o pomoc w wydostaniu dziewczyny z domu rozpusty do policmajstra m. Łodzi.
Czy dziewczynę zdołano odszukać i powrócić rodzicom – nie wiemy.
Podobnych faktów moglibyśmy przytoczyć więcej, lecz nie czynimy tego, sądząc, że te dwa razem z innymi, podawanymi przez nas dawniej, dostatecznie powinny nas przekonać o przedsięwzięciu jakiś środków zaradczych.
Niejednokrotnie zwracaliśmy uwagę ogółu na podatność gruntu łódzkiego do uprawiania na nim najwstrętniejszych operacji, wskazaliśmy nawet bliżej okolice, gdzie ześrodkowuje się handel dziewczętami, głos nasz jednak dotychczas pozostał bez echa.
Mamy, co prawda, kilku członków i członkiń Tow. Ochrony kobiet, działają oni jednak pojedynczo i działalność ich jest, że tak powiem, bierną, gdyż ogranicza się do udzielania rad i wskazówek dziewczętom, które się do członków wspomnianych zwrócić zechcą.
Mamy następnie dwie szkoły bezpłatne dla kobiet założone i utrzymywane z ofiarności osób pojedynczych (pp. Scheiblera i Geyera). Szkoły te niewątpliwie oddadzą nam wielkie usługi, lecz tego wszystkiego za mało.
W mieście naszym, gdzie nędza, ciemnota i rozpusta dochodzą do zenitu, i przeciwdziałanie im powinno być daleko większe i nie może się ograniczyć do dwóch szkół i do zapisania się w poczet członków kilku osób.
Nie chcę brać w monopol wskazywania dróg, jakimi moglibyśmy dążyć i jakie środki należy w tym razie przedsięwziąć. Mniemam bowiem, iż w społeczeństwie naszym są jeszcze dusze wielkie i serca wzniosłe, które bolejąc nad widokiem tej nędzy moralnej, w jakiej pogrąża się świat coraz bardziej przemyśliwają nad sposobami osuszenia tego bagniska. Niewątpliwie zatem długo czekać na należyty opór nie będziemy. Znajdzie się serce wielkie i gorące, co ujmie sztandar w swe ręce i rzuci hasło walki z ohydą naszego wieku – z handlem kobietami, a koło tego sztandaru zgromadzi się zastęp ludzi, gotowych do ofiar i poświęceń. Zawre walka zażarta na śmierć i życie, która musi zakończyć się zwycięstwem miłości bliźniego.
Bo gdyby inaczej być miało – biada.”
Idem

Gazeta Łódzka, rok 1915.
***
Post Scriptum:









Organizatorką żydowskiego ruchu kobiecego w Europie była Bertha Pappenheim, która na przełomie XIX i XX wieku założyła Żydowski Związek Kobiet. Organizacja skupiała wszystkie stowarzyszenia kobiet żydowskich w Rzeszy Niemieckiej, głównym jej celem była walka z handlem żywym towarem.

Bertha Pappenheim (fot. z 1882 roku)






„Ogniwo” to tygodnik naukowy, społeczny i polityczny, wydawany w latach 1902-1905. Założycielami i redaktorami tygodnika byli: Ludwik Krzywicki, Stanisław Posner i Stanisław Stempowski. Było to pismo lewicowej inteligencji, zbliżone do PPS, zawieszone przez władze.


Stanisław Posner i Stanisław Stempowski (fot. z 1903 roku)

Gazeta Łódzka, rok 1915.

źródło:
Marta Sikorska (wybór i opracowanie). Czego chce współczesna kobieta? Problematyka kobieca na łamach polskiej prasy w Łodzi przełomu XIX i XX wieku.



Fot. archiwalne ze stron:
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Łodzi



BAEDEKER POLECA:
Marta Sikorska (wybór i opracowanie). Czego chce współczesna kobieta? Problematyka kobieca na łamach polskiej prasy w Łodzi przełomu XIX i XX wieku.
Antologii tekstów poświęconych problematyce kobiecej z przełomu XIX i XX wieku, za tytuł posłużyło pytanie, które nigdy nie straci na aktualności: „Czego chce współczesna kobieta?” - artykuł, w którym próbowano rozstrzygnąć to zagadnienie ukazał się w „Kurierze Łódzkim” z 1908 roku. Próbowano w nim rozstrzygnąć to zagadnienie na łamach „Kuriera Łódzkiego” z 1908 roku. Podkreślano w nim, że kobiety są twórcami kultury i bez nich nie dokonają się przemiany cywilizacyjne, a Polska nie odzyska niepodległości. W szczególności kobiety zażądały prawa do pracy, rozporządzania swoim majątkiem, wolności, równości, szacunku. Część artykułów dotyczy wychowania oraz edukacji kobiet, m. in. problemów łódzkich gimnazjów żeńskich, dopuszczenia kobiet do studiów wyższych. Zamieszczono też teksty z zakresu higieny kobiety i macierzyństwa. Poświęcono także rozdział pracy kobiet – ukazuje on ciężkie warunki pracy robotnic oraz ustawodawstwo fabryczne. Praca prezentuje również publicystykę poświęconą walce z prostytucją oraz handlem żywym towarem. Część wydawnictwa poświęcona jest modzie oraz walce z gorsetem, który niszczył zdrowie kobiety. Pokazano, że nowe trendy w modzie należały do ważnych tematów podejmowanych przez ówczesną publicystkę, również tę prowincjonalną. 
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego.