czwartek, 31 sierpnia 2017

PIOTRKOWSKA 37 - Kamienica Dawida Szmulewicza …i stała się światłość.

 

Kamienica Dawida Szmulewicza przy ulicy Piotrkowskiej 37 w Łodzi.


Posesja przy ulicy Piotrkowskiej 37 należała w 1887 roku do Icka Lejba Kona. Stał tam wtedy parterowy budynek frontowy, z przylegającą do niego jednopiętrową oficyną, a od południowej granicy znajdowała się trzypiętrowa oficyna. 


W 1894 roku właścicielem działki został Dawid Szmulewicz. 

Informator m. Łodzi z kalendarzem na rok 1920.

Na zamówienie Szmulewicza w 1903 roku wzięty łódzki architekt Gustaw Landau-Gutenteger opracował projekt nowej kamienicy, o elewacji w modnym wówczas stylu secesji, z oficynami. Projekt zrealizowano już w 1904 roku.

"Rozwój", rok 1907.


Powstała imponująca pięciokondygnacyjna kamienica czynszowa, wzniesiona na planie prostokąta, z wykuszem na osi, z dwoma oficynami od zachodu, ustawionymi skośnie do budynku frontowego i jedną poprzeczną zamykającą podwórze od zachodu. Oficyny są trzypiętrowe z poddaszami. Wykusz przez trzy piętra, na planie prostokąta, wsparty na wolutowych wspornikach nad parterem, zakończony jest u szczytu balkonem.

Kalendarz Informator na rok 1923.


Charakterystycznym elementem sylwety jest wykusz, akcentujący środkową oś budowli. 


Zamyka go loggia przykryta baldachimem zwieńczonym smukłą, o miękkim łuku kopułą nakrytą hełmem.


Nadproża okien fasady ozdobione są ornamentem o charakterze secesyjnym: liście, wstęgi, głowy lwów i maski kobiece (maszkarony). Okna na pierwszym i czwartym piętrze są prostokątne, wąskie i wysokie.


Okna pierwszego, czwartego piętra i okna w górnej części wykusza zamknięte są łukiem odcinkowym - spłaszczonym. Architekt zaprojektował również stolarkę drzwi i okien, bramę i kraty o delikatnym, charakterystycznym dla secesji rysunku. 

Kalendarz Informator na rok 1923.


Zachowała się dekoracja bramy wjazdowej, balustrada schodów, a także sztukatorski wystrój pomieszczeń i klatek schodowych. 
Parter kamienicy został przebudowany.


W wystroju dominują motywy zgeometryzowane, podkreślające zarówno wertykalny jak i horyzontalny podział fasady.


Parter posiadał handlowy charakter, wyższe kondygnacje typowo mieszkalny.

Kalendarz Informator na rok 1923.

Architekt zaprojektował również stolarkę drzwi i okien, bramę i kraty o delikatnym, charakterystycznym dla secesji rysunku. Kamienica jest bardzo okazała i wyjątkowo piękna.
Mieszkał tu Nachum Szac (Schatz), aptekarz i działacz sportowy.
Szac urodził się w 1873 roku, był synem Uriego i Róży Tal. Był właścicielem apteki przy ulicy Cegielnianej 12 (dziś Jaracza) otwartej w 1905 roku, wytwórni wód mineralnych „Destylacja” przy ulicy Milsza 4 (dzisiaj ulica M. Kopernika) oraz laboratorium chemiczno-bakteriologicznego, początkowo przy ulicy Nowospacerowej 49 (obecnie Więckowskiego 21), później przy Piotrkowskiej 50. Po jego śmierci laboratorium przeszło na własność Aleksandra (Alona) Russaka oraz wdowy i nieletnich dzieci zmarłego.
Nachum Szac był wieloletnim członkiem zarządu Towarzystwa Żydowskich Szkół Średnich i zastępcą przewodniczącego Łódzkiego Żydowskiego Towarzystwa Gimnastyczno-Sportowego „Bar-Kochba” w Łodzi. 

Informator m. Łodzi z kalendarzem, rok 1920.


Nachum Szac zmarł w 1924 roku i został pochowany na cmentarzu przy ulicy Brackiej.

"Republika", rok 1924.


Przed posesją stoi „Lampiarz”. Upamiętnia on 100-lecie łódzkiej energetyki, które przypadało 18 września 2007 roku. Pomnik „Lampiarza”, czyli bezimiennego elektryka, odsłonięty został 21 września 2007 roku.


Pomnik przedstawia stylową latarnię oraz elektryka (lampiarza) stojącego na drabinie podpartej o słup. Obok leży torba, będąca zarazem siedziskiem-ławeczką. Pomnik stanął przed dawną witryną luksusowego sklepu „American Diamant Palace”, którą po raz pierwszy w Łodzi, wieczorem 7 maja 1906 roku, rozświetliło światło elektryczne. Dostarczono je kablem niskiego napięcia (120 woltów) z tak zwanego „Prowizorium I” umieszczonego w podziemiach Grand Hotelu.


Pomnik jest częścią Galerii Wielkich Łodzian, która od 1999 roku zdobi ulicę Piotrkowską wykonywanymi w brązie rzeźbami plenerowymi stojącymi na chodnikach i upamiętniającymi sławne osoby związane z Łodzią. Jej autorem jest Marcel Szytenchelm.


W 1872 roku na ulicy Piotrkowskiej zabłysła pierwsza lampa elektryczna. W dodatku prywatna. Sprawcą tego wydarzenia był Ludwik Meyer, łódzki fabrykant. W podziemiach należącego wtedy do niego Grand Hotelu zainstalował prądnicę, która zasilała nowe źródło światła w Łodzi. Uliczna latarnia odpalona 2 sierpnia 1887 roku była jednocześnie reklamą oświetlenia w samym hotelu.


Na kolejne latarnie elektryczne przyszło czekać łodzianom dwie dekady. Choć już w 1895 roku niemieckie Towarzystwo Akcyjne "Siemens & Halske" zgłosiło chęć uruchomienia ogólnomiejskiej elektrowni, przez kolejne lata nie udało się mu rozpocząć budowy. W 1906 roku towarzystwo odstąpiło koncesję petersburskiemu Towarzystwu Oświetlenia Elektrycznego, które w maju tego samego roku ułożyło w mieście pierwszy kabel. Niskie napięcie dostarczała mu prądnica zainstalowana w podziemiach Grand Hotelu. Kabel sięgał do posesji przy ulicy Piotrkowskiej 37, czyli sklepu American Diamant Palace. 7 maja popłynął w nim prąd, a pierwsza w mieście podświetlona witryna przyciągnęła na ulicę tłum gapiów, który skutecznie zablokował tam ruch.


Pierwsze miejskie elektryczne lampy udało się zainstalować w Łodzi dopiero w 1908 roku. Wtedy właśnie wygasła koncesja dająca Gazowni Łódzkiej wyłączność na oświetlanie ulic. Pierwsze cztery latarnie stanęły na rynku Nowego Miasta, rok później na ulicy Piotrkowskiej pojawiło się kilkadziesiąt kolejnych.


Czy Łódź tonęła w mrokach zanim rozświetliły ją latarnie elektryczne? 
Kilka słów o historii „oświecenia Łodzi”:

Pierwszym oświetleniem rozpraszającym mrok łódzkich ulic i zaułków były tzw. słupy latarniowe, które umieszczano w miejscach szczególnie uczęszczanych, na przykład na targowiskach, przy mostkach i rogatkach miejskich, a nawet tam gdzie nie było oświetlonych budynków. Były to ustawione na słupach latarki, w których paliły się świece lub knoty zanurzone w oleju.

Nowy Rynek (dzisiaj plac Wolności), rok 1860. 
Pierwsze zdjęcie naszego miasta - z widoczną latarnią.

Ważnym wydarzeniem w życiu Łodzi było wprowadzenie oświetlenia ulicznego przy pomocy latarni rewerberowych. Zastąpiły one słupy latarniowe.
Pierwsze wzmianki o potrzebie zainstalowania latarni rewerberowych spotyka się w łódzkich aktach archiwalnych już w 1828 roku. Jednak dopiero w 1835 roku na prośbę mieszkańców, miasto zakupiło 11 latarni rewerberowych, które stanęły na Piotrkowskiej i jej przedłużeniu – ulicy Nowomiejskiej.
Były to pięcioszynowe latarnie, wiszące na żelaznych „sztycach” w kształcie odwróconej i zaokrąglonej litery V. Sztyce były przymocowane do drewnianych słupów wysokich na 4,5 metra, pomalowanych na kolor popielaty. Latarnia posiadała cztery mosiężne posrebrzane rewerbery, czyli blachy odbijające i wzmacniające światło lampy. W dwóch butelkach mieścił się olej, w którym zanurzano bawełniane knoty. Zapalając latarnię dozorca spuszczał ją najpierw na linie w dół, następnie otwierał kluczem drzwiczki, regulował bawełniane knoty i zapalał. Latarnie płonęły od zmierzchu do godziny 1 w nocy, ale tylko od połowy września do końca kwietnia. W mieszkaniach prywatnych i biurach magistratu nadal używano świec i lichtarzy.
Koszty związane z utrzymywaniem latarni rewerberowych pokrywano ze składek mieszkańców Łodzi. W 1837 roku było 21 latarni, ale wszystkie na Piotrkowskiej i jej przedłużeniu na Starym Mieście. Wywołało to niezadowolenie mieszkańców innych ulic, którzy także płacili składki.
Jednak dopiero w 1842 roku umieszczono na bocznych ulicach 10 latarni. W następnym roku liczba latarni rewerberowych w Łodzi doszła do 39 i stan ten utrzymał się przez kilkanaście lat.
Latarnie umieszczane były głównie na skrzyżowaniach ulic i przy mostkach – 15 świeciło na Starym Mieście, 14 na Piotrkowskiej, a pozostałe na ulicach równoległych do Piotrkowskiej. Peryferie miasta nadal tonęły w ciemnościach.
W 1859 roku urzędowy inżynier powiatu łęczyckiego odbył wraz członkami łódzkiego Magistratu wizję lokalną i stwierdził, że drewniane słupy zmurszały, a latarnie zaczynają się przewracać.
Wiszące latarnie były niepraktyczne, gdyż kołysząc się na wietrze dawały nierówne, migotliwe światło, zaś olej wylewał się na głowy przechodniów. Władze miejskie postanowiły więc zainstalować nowe latarnie rewerberowe, osadzone trwale na żelaznych słupach pomalowanych czarną farbą. W 1867 roku paliło się w Łodzi 52 takich latarń.

"Rozwój", rok 1898.

Już w marcu 1864 roku zapadła uchwała Rady Miejskiej w sprawie zastąpienia olejowych latarni oświetleniem gazowym. Pod gazownię wyznaczono dwumorgowy plac miejski przy ulicy Targowej, położony blisko fabryk i parceli przeznaczonej na dworzec kolejowy.
W „Dzienniku Warszawskim” ogłoszono konkurs na zainstalowanie w Łodzi oświetlenia gazowego. Zgłosiło się kilku kandydatów. Najkorzystniejsze warunki przedstawiło londyńskie towarzystwo Wiliam Cartwright Holmes et Co i z tą firmą władze miejskie Łodzi podpisały w 1867 roku kontrakt na budowę gazowni. Firma otrzymała koncesję na oświetlenie miasta przez 40 lat, po czym gazownia wraz z siecią rur miała przejść bezpłatnie na własność miasta. 

Gazowa latania przy ulicy Nowomiejskiej.

Budowę gazowni ukończono w pierwszych miesiącach 1869 roku. Jednocześnie powstało w Hamburgu Łódzkie Towarzystwo Gazowe, któremu firma londyńska sprzedała swą koncesję i przedsiębiorstwo gazowe w Łodzi za 278 tysięcy rubli (Łódzkie Towarzystwo Gazowe odstąpiło gazownię Magistratowi m. Łodzi w 1909 roku, została ona wydzierżawiona Konsorcjum Dzierżawców i dopiero w 1920 roku przeszła pod bezpośredni zarząd miasta).

Gazowa latarnia przy ulicy Ogrodowej.

Zgodnie z kontraktem ustawiono na ulicach Łodzi 200 latarni. Z tego 89 na Piotrkowskiej, jedna latarnia od drugiej w odległości około 85 metrów, z wyjątkiem 17 latarni na odcinku od ulicy Pustej (dzisiejsza Wigury) do budynku bankowego przy Górnym Rynku (plac Reymonta), które stały w odległości 170 metrów od siebie. Na tym odcinku Piotrkowskiej było niewiele domów i panował tutaj mniejszy ruch. Na północ od Nowego Rynku (pl. Wolności) ustawiono 51 latarni, na Nowym Rynku – 8, na ulicy Wschodniej – 4, na Widzewskiej (Kilińskiego) – 6. Z przecznic Piotrkowskiej tylko dwie otrzymały oświetlenie gazowe: ulica Dzielna (dzisiejsza Narutowicza) – 14 i Główna  - 28 latarni. Oświetlono więc gazem przede wszystkim te ulice, które posiadały gęstą zabudowę lub prowadziły do ważniejszych instytucji, jak poczta, teatr, dworzec kolejowy. Latarnie stały na żelaznych słupach, pomalowanych olejną farbą na kolor brązowy. Opłaty za oświetlenie pobierano od właścicieli domów.
Latarnie gazowe na Piotrkowskiej zabłysły po raz pierwszy 13 lipca 1869 roku o godzinie 21.30. Było to wielkie wydarzenie w życiu głównej ulicy miasta. Mieszkańcy wyszli z domów, by obejrzeć nowe urządzenia. Jednak przez kilka pierwszych godzin światło było przyciemnione i dopiero około godziny drugiej w nocy latarnie zapaliły się jasnym płomieniem. W miesiącach letnich latarnie gazowe płonęły krócej: w lipcu od 21.30 do 0.45 (w grudniu od 18.00 do 2.00). Tylko latarnie na skrzyżowaniach Piotrkowskiej z jej przecznicami paliły się całą noc.


Już następnego dnia po zaprowadzeniu oświetlenia gazowego zaczęły się narzekania mieszkańców tych ulic, na których nie umieszczono latarni. Mówiono, że zostały one rozdzielone niesprawiedliwie, że ulica Główna, przy której mieszkają „tylko biedni rzemieślnicy”, ma aż 28 latarni, a na Południowej i Cegielnianej, gdzie właściciele placów zaczynają stawiać piętrowe murowane domy, nie ma ani jednej.

Gazowe latanie przy Piotrkowskiej 202-204.

W latach 1870-1871 zaczęto umieszczać latarnie na przecznicach Piotrkowskiej. Po dwie latarnie otrzymały ulice Zawadzka (Próchnika), Cegielniana (Jaracza), Krótka (dzisiejsza Traugutta) i Nawrot. Z ulicy Głównej przeniesiono osiem latarni – sześć ustawiono na ulicy Przejazd (Tuwima), a dwie na Emilii (ks. bp. Tymienieckiego). Ulica Andrzeja, krótka i zabudowana małymi, drewnianymi domkami, otrzymała tylko jedną latarnię. Ulica Południowa (dzisiaj ulica Rewolucji 1905 roku) jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych nie posiadała oświetlenia gazowego.
Prawie każdego roku zwiększała się liczba gazowych latarni i w 1886 roku było ich 467. Wtedy też stwierdzono, że latarnie na Piotrkowskiej, Nowomiejskiej i Dzielnej są od siebie zbyt oddalone i nie dają odpowiedniego oświetlenia ulic wyróżniającym się największym nasileniem ruchu. Postanowiono więc umieścić na Piotrkowskiej dodatkowo 35 latarni. Ponadto na wielu ulicach już zamieszkałych w ogóle brakowało oświetlenia, nawet na niektórych przecznicach Piotrkowskiej (część Cegielnianej, Andrzeja, Rozwadowskiej, Anny, Karola, Radwańskiej). W 1891 roku były w Łodzi 643 uliczne latarnie gazowe i 10 kandelabrów o trzech latarniach (na placach oraz przed kościołami trzech wyznań chrześcijańskich).

"Ilustrowana Republika"

W latach osiemdziesiątych więksi fabrykanci łódzcy zaczęli wprowadzać oświetlenie gazowe w swych przedsiębiorstwach. Scheibler rozporządzał już wówczas własną gazownią dla oświetlenia fabryki na Księżym Młynie. Inne fabryki korzystały z gazu miejskiego. Wprawdzie Łódzkie Towarzystwo Gazowe posiadało wyłączne prawo układania rur gazowych w Łodzi, lecz niektórzy fabrykanci nie liczyli się z tym. W 1886 roku Poznański przeprowadził bezprawnie rurę gazową na ulicy Ogrodowej, a Aleksander Skrudziński założył w swej fabryce przy Piotrkowskiej 214 wewnętrzne rury gazowe i z tego powodu procesował się z Łódzkim Towarzystwem Gazowym. Fabrykant Ludwik Meyer oświetlił gazem swą luksusową willę w pasażu Meyera przy rogu ulicy Mikołajewskiej (dawna ulica Dzika, dzisiaj Sienkiewicza).

 "Manufaktura", czyli dawna fabryka Izraela Poznańskiego.

W hotelach jeszcze w latach siedemdziesiątych XIX stulecia używano świec, o czym świadczą rachunki Hotelu Polskiego przy Piotrkowskiej 3 (czytaj TUTAJ). Teatr „Thalia” posiadał w połowie lat osiemdziesiątych oświetlenie gazowe, naftowe i świecowe (czytaj TUTAJ). Podobnie hotel i teatr „Victoria” (Piotrkowska 67), w którym były lampy gazowe i latarnie ze świecami. Przepisy policyjne nakazywały dyrektorom teatrów, aby w czasie przedstawień obchodzono się ostrożnie ze świecami…

"Głos Polski"

W końcu XIX wieku Łódź, licząca już 300 tysięcy mieszkańców nie miała jeszcze elektrowni. Tylko niektóre większe zakłady przemysłowe dysponowały od połowy lat osiemdziesiątych własnymi urządzeniami do wytwarzania energii elektrycznej. Były one niewielkiej mocy, a używano ich dla oświetlania fabryk i fabrykanckich pałaców. W 1886 roku stwierdzono z zadowoleniem postęp w tej dziedzinie:
„Oświetlenie elektryczne zyskuje coraz większe zastosowanie w znaczniejszych zakładach naszego miasta. Niedawno wspominaliśmy o urządzeniach elektrycznych w zakładach scheiblerowskich, dokonywanych przez p. Lenczewskiego z Warszawy. Obecnie dowiadujemy się, że oświetlenie elektryczne zaprowadzono w zakładach firmy Schwartz, Birnbaum i Löw (późniejsze zakłady S. Barcińskiego) oraz farbiarni i apreturze p. Juliusza Heinzla”.

"Głos Poranny"

Elektryczne oświetlenie ulic, jak już było wspomniane, zostało zapoczątkowane w Pasażu Meyera. Jego właściciel wybudowawszy kilka luksusowych domów na pomieszczenia dla władz gubernialnych (które ostatecznie nie przeniosły się z Piotrkowa do Łodzi), zainstalował w nich oświetlenie elektryczne. W 1887 roku przy Pasażu Meyera 3 znajdowała się „dynamo-elektryczna maszyna z motorem gazowym”, umieszczona w suterenach.

Pasaż Meyera 3.

W domach Meyera znajdowały się też rury wodociągowe i przewody z gazem świetlnym.

Latarnie gazowe na ulicach już nie wystarczały. „Dziennik Łódzki” pisał:
„Oświetlenie ulic naszych pozostawia bardzo wiele do życzenia; pomiędzy jedną a drugą latarnią, również na środku ulicy, ciemno zupełnie […]. Onegdaj wieczorem […] na rogu Piotrkowskiej i Dzielnej, idąc do teatru niemieckiego, jeden z mieszkańców zmuszony był poświecić sobie zapałką, by zobaczyć, gdzie mostek a gdzie rów”.
Magistrat łódzki ogłosił wreszcie przetarg na elektryczne oświetlenie miasta. W 1895 roku niemiecka firma „Siemens i Halske” (towarzystwo akcyjne z Berlina) przedłożyła odpowiednią ofertę na budowę i eksploatację elektrowni i w 1900 roku otrzymała koncesję, lecz nie sfinansowała jej.


W 1906 roku koncesję nabyło petersburskie „Towarzystwo Elektrycznego Oświetlenia 1886 r.” i uruchomiło tymczasową elektrownię o mocy 60 kW, umieszczoną w budynku „Grand Hotelu” przy Piotrkowskiej.


Równocześnie rozpoczęto budowę właściwej elektrowni przy ulicy Targowej. W maju 1906 roku ułożono i włączono do sieci elektrycznej odcinek kabla od znajdującego się przy ulicy Krótkiej 3 „Prowizorium” do nowo otwartego sklepu „American Diamant Palace” przy Piotrkowskiej 37.
Następnie przystąpiono do ułożenia kabla wzdłuż Piotrkowskiej – od katedry do Starego Rynku – z rozgałęzieniami na niektórych przecznicach. We wrześniu 1907 roku elektrownia przy ulicy Targowej rozpoczęła dostawę energii. Posiadała wówczas 330 odbiorców. W miarę wzrostu mocy przyłączano dalszych odbiorców, których liczba doszła do 7642 w 1914 roku. Około 90 procent energii wytwarzanej przez łódzką elektrownię służyło do napędu silników, a reszta do oświetlenia.

Elektrownia przy ulicy Targowej.

Pierwsze cztery latarnie elektryczne pojawiły się w 1908 roku na Nowym Rynku. Następnie oświetlono część Piotrkowskiej – od Nowego Rynku do ulicy Głównej – i ulicę Dzielną. W 1909 roku było w Łodzi 86 latarni elektrycznych, a w 1914 roku – 163. Odcinek Piotrkowskiej od ulicy Głównej do Placu Reymonta otrzymał oświetlenie elektryczne dopiero w 1927 roku.

Większość łódzkich ulic nadal posiadała oświetlenie gazowe. Na Piotrkowskiej przybyło w 1892 roku 29 lamp gazowych, a w 1904 roku było ich tutaj 198, w całej zaś Łodzi 1907. Były to lampy jedno- i dwupłomieniowe (na Piotrkowskiej wyłącznie dwupłomieniowe). Wydatki na gazownię i utrzymanie latarni ulicznych należały do obowiązków mieszkańców oświetlanych ulic, ale w 1897 roku, gdy w Łodzi ustanowiono szacunkowy podatek od nieruchomości, wydatkami tymi obciążono Kasę Miejską.

"Rozwój", rok 1913.

Jeszcze na początku XX wieku wiele zabudowanych ulic nie posiadało żadnego oświetlenia, a niektóre były oświetlane bardzo słabo. Tak było również na przecznicach Piotrkowskiej, szczególnie na ich krańcach. W latach 1904-1905 Towarzystwo Gazowe umieściło latarnie na rogach ulic: Zawadzkiej (Próchnika), Południowej (Rewolucji 1905 roku), Cegielnianej (Jaracza), Krótkiej (Traugutta) i Benedykta (ulica 6 Sierpnia). W 1909 roku świeciło w Łodzi 2313 latarń gazowych. W czerwcu tegoż roku gazownie przeszły z rąk niemieckiego towarzystwa na własność Magistratu m. Łodzi, który na zasadzie umowy rejentalnej oddał je w anonimową dzierżawę obywatelom miasta.

"Rozwój", rok 1913.

Gazowe i elektryczne oświetlenie na ogół nie docierało do prywatnych mieszkań (poza pałacami i luksusowymi kamienicami czynszowymi). Używano tam nadal świec i lamp naftowych. Podobnie było w wielu urzędach. Łódzki areszt policyjny jeszcze na przełomie XIX i XX wieku oświetlany był naftą i świecami. Dopiero w 1903 roku zainstalowano gazowe oświetlenie w Szkole Manufakturowo-Przemysłowej. W „Hotelu Polskim” przy Piotrkowskiej 3 jeszcze w 1907 roku goście używali w pokojach świec – po 10 kopiejek jedna. Wobec wysokiej ceny świec rozpowszechniała się nafta.

"Rozwój", rok 1913.

"Godzina Polski", rok 1917.

W miarę upowszechniania się elektryczności, oświetlenie gazowe ustępowało z Piotrkowskiej. W 1912 roku lampy gazowe stały jedynie na odcinku od Głównej do Górnego Rynku. Ulice Cegielniana i Dzielna miały już oświetlenie elektryczne, ale pozostałe przecznice Piotrkowskiej jeszcze gazowe. Na budynku Magistratu iluminacyjne inicjały gazowe imion carskich zastąpiono elektrycznymi dopiero na kilka miesięcy przed wybuchem pierwszej wojny światowej… 

"Głos Poranny", rok 1929.

"Głos Poranny", rok 1929.


…. i wszystko się wyjaśniło i rozjaśniło J

"Głos Poranny", rok 1930.


"Głos Poranny", rok 1931.

Wracamy na ulicę Piotrkowską pod numer 37:



W 1918 roku, wraz z kilkoma wspólnikami, przy ulicy Piotrkowskiej 37 otworzył duże biuro spedycyjne „Rekord” Szmerel Lewi, kupiec i społecznik.
Urodził się w 1889 roku w Warcie w religijnej rodzinie Mendla, fabrykanta w Pabianicach. Był prawnukiem Chaima Urbacha, rabina łęczyckiego, autora zbioru „Diwrei Chaim”, i wnukiem Szlomy Urbacha, rabina kleczewskiego.
W firmie spedycyjnej „Rekord” Lewi działał do 1924 roku. Interesował się też życiem społecznym. Uczestniczył w sekcji „Miszmorim” („Straż”) i w „Nocnym Pogotowiu” przy towarzystwie opieki i pomocy „Linas Hacedek”, gdzie przez całe lata był członkiem zarządu. Dzięki jego pomocy towarzystwo otrzymało pierwsze auto.

W różnych okresach istniało tu wiele firm i magazynów:

"Czas", kalendarz informacyjny na rok 1900 (podana również stara numeracja domów przy ulicy Piotrkowskiej, przeczytaj TUTAJ).

"Czas", kalendarz informacyjny na rok 1909.

Informator handlowo-przemysłowy, rok 1914.

Kalendarz Informator na rok 1923.

Kalendarz Informator na rok 1923.

Kalendarz Informator na rok 1923.

 
Kalendarz Informator na rok 1923.

Kalendarz Informator na rok 1923.

Kalendarz Informator na rok 1923.

"Republika", rok 1925.

"Głos Kupiectwa", rok 1927.

"Głos Kupiectwa", rok 1927.

"Głos Kupiectwa", rok 1927.


Dzisiaj od frontu przy Piotrkowskiej 37 mieści się duży antykwariat "Book się Rodzi" i video game bar "Insert Coin".

Kalendarz Informator na rok 1923.

Kalendarz Informator na rok 1923.

Kalendarz Informator na rok 1923.



Kamienica została poddana pracom konserwatorskim i odzyskała dawny blask. 


Trwają ostatnie prace, wkrótce znikną ostatnie rusztowania. 


Niestety, odnowiona została jedynie elewacja frontowa, od strony podwórka kamienica prezentuje się gorzej, chociaż… i tak bardzo okazale.


Źródła: 
PORTAL TURYSTYCZNY WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO http://lodzkie.travel
Marek Szukalak. Słownik bibliograficzny Żydów łódzkich i z Łodzią związanych.
Anna Rynkowska. Ulica Piotrkowska.
Piotr Machlański. Szlak ulicy Piotrkowskiej.
Ulica Piotrkowska w Łodzi. http://ulicapiotrkowska.blogspot.com

"Dziennik Łódzki", rok 1945.

Dawna kamienica Dawida Szmulewicza. 
Źródło fotografii: Miastograf http://www.miastograf.pl/

Fot. archiwalne pochodzą ze stron: 
oraz ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

"Głos Kupiectwa", rok 1926.

Przeczytaj jeszcze: