piątek, 31 października 2014

BAEDEKER POLECA:














Jerzy Krzywik Kaźmierczyk. "Paskudne lata"


Książka „Paskudne lata” Jerzego Krzywika-Kazimierczyka przenosi czytelnika w trudne czasy okupacji. Pielęgnowane przez lata dziecięce wspomnienia autora, który w chwili wybuchu II wojny światowej miał jedynie siedem lat, zostały wreszcie uwiecznione na kartach książki.
Opowiadania zamieszczone w publikacji przedstawiają najczęściej gorzkie i smutne doświadczenia łodzian. Nie brakuje w nich jednak charakterystycznego dla autora humoru i dystansu. 
Oczy dziecka poznającego świat widzą więcej niż dorosłego człowieka. Dorosłym łodzianom zajętym codziennymi, „poważnymi” sprawami z pewnością umknęło wiele z przedstawionych przez autora historii. Ich bohaterowie to m.in. Rysiek, który obmyśla odważny plan zemsty na niemieckim oficerze, wzbudzając tym lęk nawet wśród opryszków z okolicznych bram; pan Kanfiszer, nieraz chodzący w mundurze SA; Willy, strażnik pilnujący warsztatów czy Jan Wolski, bliżej znany jako Herr Frey John. 

Dawne łódzkie ulice ponownie ożywają. Tym razem jednak nie jest tak kolorowo... Dowiedz się, jak zwykli mieszkańcy psuli szyki niemieckiemu okupantowi i odnajdywali się w tych „paskudnych latach”.













Tadeusz Pabin. "Chłopak z Przędzalnianej"


Są takie wspomnienia, których nie zatrą lata i inne wydarzenia. Są miejsca i ludzie, do których tęsknimy przez całe życie. Pozostają w naszej pamięci również chwile i obrazy, które uporczywie i bezowocnie staramy się wymazać.
Osób pamiętających drugą wojnę światową jest coraz mniej. Jedną z nich jest Tadeusz Pabin, autor publikacji „Chłopak z Przędzalnianej”. Jego książka jest opowieścią o tęsknocie do dziecinnych lat i rodziny, pierwszych zauroczeniach i przyjaźniach. Są to jednak także wspomnienia dziecka, a później młodzieńca, dotkniętego okrucieństwem wojny, chłopaka z zajętej przez hitlerowców Łodzi.
Autor ze szczegółami opisuje lata okupacji, miejsca bliskie jego sercu – Księży Młyn, park Źródliska, do którego nie wolno było wchodzić Polakom, powojenną ulicę Piotrkowską, a także ważne chwile, m.in. moment wyzwolenia miasta przez wojska radzieckie. Kreśli swoją historię w charakterystyczny sposób, specyficznym, prostym językiem, tworząc niebywale sugestywne obrazy, dzięki czemu stajemy się świadkami wojennej codzienności i dowiadujemy się, jak zwykli łodzianie radzili sobie w tych trudnych latach. 
Książka „Chłopak z Przędzalnianej” to oryginalna lekcja historii. Przepełniona atmosferą lat wojennych i powojennych oraz skrajnymi emocjami i osobistymi przeżyciami autora.

Obie pozycje wydane przez Wydawnictwo Księży Młyn

Przeczytaj jeszcze:
LIT-TRIP PO ŁÓDZKU, CZYLI CZYTANIE MIASTA
CZYTAMY KSIĄŻKI O ŁODZI
ŁÓDŹ OPISANA, CZYLI NIE TYLKO REYMONT
WYDAWNICTWA ŁÓDZKIE
Lodzermensch opisany, czyli spis lektur łódzkich


czwartek, 30 października 2014

TOWARZYSTWO "PRZYTULISKO" DLA DZIEWCZĄT WYZNANIA MOJŻESZOWEGO, ULICA POŁUDNIOWA 66 i inna działalność charytatywna rodziny Silbersteinów.

Do grupy najzamożniejszych mieszkańców Łodzi należała rodzina Silbersteinów, a przede wszystkim linia po Markusie. Jej awans majątkowy na ziemiach polskich zapoczątkował Joachim Silberstein (1811-1895), który był między innymi starszym Dozoru Bożniczego w Łodzi (do 1878 roku), a także występował w roli inicjatora budowy synagogi "postępowej" przy zbiegu ulic Zielonej i Spacerowej (dzisiaj al. Kościuszki).


Wielka Synagoga, tzw. postępowa. Aleja T. Kościuszki (dawna Spacerowa) przy Zielonej. Łódź, rok 1912.


O Silbersteinach Łódź prawie wcale nie pamięta, a ich rola w rozwoju Łodzi była niebagatelna. Przyjechali z Lubochni w latach 60. XIX stulecia. Joachim Silberstein był wdowcem z pięciorgiem dzieci. Zamieszkali przy ulicy Solnej 11.
Największą karierę zrobił jego syn Markus (1838-1899), kupiec, przemysłowiec, filantrop i działacz społeczny. W 1861 roku założył przy ulicy Nowomiejskiej 7 dom handlowy. Początkowo sprzedawał tam niemal wyłącznie towary pabianickiej fabryki Rudolfa Kindlera, ale stopniowo zyskiwał nowych partnerów i coraz lepiej prosperował. W 1865 roku poślubił Teresę Hudesę - bogatą pannę, córkę warszawskiego kupca Mojżesza Dawida Cohna. W 1872 roku Silbersteinowie zamieszkali w domu przy ulicy Piotrkowskiej 40. Pod tym adresem w końcu XIX stulecia powstała elegancka kamienica. 
Tamtejsze mieszkanie Silbersteinów wypełniały dzieła sztuki i książki. Z dobrego gustu i zamiłowania do sztuki słynęła Teresa Silberstein, która zaszczepiła zainteresowania artystyczne dzieciom. Najstarsza córka Ewelina (Chana) kształciła się u najlepszego w tym czasie nauczyciela wiedeńskiego Teodora Leszetyckiego, również syn Stanisław był uzdolniony muzycznie. Z kolei Mieczysław i Salomea (Sara), przyszła żona Maurycego Poznańskiego, interesowali się sztukami plastycznymi.
Silbersteinowie nie tylko gromadzili dzieła sztuki (wystawy z ich kolekcji pokazywali na aukcjach charytatywnych w Łodzi, ale także w Warszawie czy Częstochowie), wspierali też artystów. Nie tylko kupowali obrazy i zapraszali twórców do swoich posiadłości na plenery, ale też fundowali im zagraniczne studia. Z tej pomocy skorzystał Samuel Hirszenberg, ale też wspierali finansowo Leopolda Pilichowskiego, Maurycego Trębacza czy architekta Adolfa Zeligsona. Ten ostatni był niemal rodzinnym architektem. Wybudował m.in. monumentalną fabrykę wraz z kantorem przy ul. Piotrkowskiej 248/50, przebudował pałac w Lisowicach i pałac Izraela Poznańskiego (teścia Sary Silberstein), wybudował pałace Maurycego i Sary (obecnie Muzeum Sztuki przy ulicy Więckowskiego 36) oraz Karola Poznańskich (teraz Akademia Muzyczna przy ulicy Gdańskiej 32), zaprojektował też grobowce Poznańskich i Silbersteinów na cmentarzu żydowskim (o Adolfie Zeligsonie przeczytaj TUTAJ).


Grobowce rodzin Silbersteinów i Poznańskich.

W 1878 roku Markus Silberstein przystąpił do działalności przemysłowej, uruchamiając dużą tkalnię wyrobów wełnianych i półwełnianych na posesjach przy ulicy Piotrkowskiej 244/248 (obecnie 242/250).

Piotrkowska 242/250

W końcu lat 80. XIX wieku zatrudniano tam 700 robotników, a wartość produkcji doszła do 2 mln rubli.


Po II wojnie światowej zakłady przy ulicy Piotrkowskiej nosiły nazwę Państwowe Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego im. Ofiar 10 września 1907 roku, potem Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego "Olimpia". Obiekt nie służy już produkcji dziewiarskiej, znajdują tu firmy handlowe.
W połowie lat 90. XIX wieku Silbersteinowie zaangażowali się kapitałowo w rozbudowę Towarzystwa Aukcyjnego Przędzalni Wełny Czesankowej H. Birnbauma (Piotrkowska 258/260), przejmując nad nią pełną kontrolę.

Piotrkowska 258/260

Druga przędzalnia Markusa Silbersteina została wzniesiona w 1887 roku przy ulicy Pustej (obecnie Wigury) według projektu Hilarego Majewskiego. W czasie II wojny światowej Niemcy uruchomili tu produkcję technografów, zaś po wojnie budynki zajęła fabryka mechanizmów precycyjnych Mera-Poltik. Obecnie posesja jest w rękach prywatnych, a budynkach mieszczą się różne firmy.

Przędzalnia Markusa Silbersteina, Wigury 21/23

Markus i Teresa Silbersteinowie należeli do grona najaktywniejszych działaczy społecznych i filantropijnych w Łodzi. W 1882 roku powstała znana później instyrucja filantropijna - Stowarzyszenie Pielęgnowania Chorych Żydów "Bykur Cholim", które z czasem wyrosło na jedną z ważniejszych organizacji społecznych przeznaczonych dla osób wyznania mojżeszowego. W 1884 roku funkcję przewodniczącego komitetu tej organizacji objął Markus Silberstein, który wraz z żoną należał do grona największych ofiarodawców.
Od początku lat 90. XIX wieku rosła w Łodzi grupa społeczności żydowskiej, której sytuacja materialna była na tyle zła, że odczuwalny stał się postulat utworzenia kilku specjalnych instytucji filantropijnych. Chodziło o organizację opieki nad starymi Żydami i osobami chorymi. Łódzki Dozór Bożniczy dysponował na ten cel spacjalnym funduszem, ale jego wysokość była mocno ograniczona. Składki były wpłacane nieregularnie, a ponadto istniały trudności ze zwiększeniem wysokości tych wpłat. Próbowano ratować sytuację przez utworzenie specjalnego funduszu złożonego z dobrowolnych ofiar, którego środki były rozdzielane przez aktywniejszych członków zarządu Gminy Żydowskiej: Izraela Kalmana Poznańskiego, Szaję Rosenblatta i Adolfa Dobranickiego.
Prezydent Łodzi w piśmie do Rządu Gubernialnego Piotrkowskiego informował, że w Łodzi przebywało wówczas około 100 sierot pochodzenia żydowskiego znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Wówczas to członek Dozoru Bożniczego, Markus Silberstein wystąpił z inicjatywą organizacji sierocińca dla tej grupy i zorganizował ją na swój koszt w wydzierżawionych pomieszczeniach przy ulicy Zakątnej (dzisiaj Pogonowskiego) 25.

Ulica Pogonowskiego 25 (dawna Zakątna)

Do komitetu organizacyjnego weszła spokrewniona z Silbersteinami rodzina Lichtenfeldów, a także August Baruch (czytaj TUTAJ) i Ber Wachs.
Czynsz dzierżawny wynosił 1400 rubli. Organizator nowej instytucji przeznaczył duże środki na odpowiednie wyposażenie obiektu i przystosowanie go do pełnienia nowej roli. Gubernator piotrkowski w piśmie do prezydenta Łodzi z 7 lutego 1895 roku wyraził zgodę na otwarcie ochronki dla sierot pochodzenia żydowskiego. W ten sposób powstał Łódzki Żydowski Dom Sierot, będący pod opieką rodziny Silbersteinów i Dozoru Bożniczego. Od początku kuratorem Domu była Teresa Silberstein, a nadzorcą - Maurycy Weis. Ochmistrzynią została Winterowa, zaś oddziałem dla dziewcząt kierowały Mantiband i Elbaum. Część wydatków pokrywano z dobrowalnych składek i ofiar. Dla przykładu, w 1900 roku wpływy wynosiły 6632 ruble, a wydatki 13990 rubli. Powstałe niedobory były pokrywane przez Silbersteinów, a także osoby powiązane z nimi węzłami rodzinnymi i zaprzyjaźnione.Silbersteinowie ufundowali Dom Sierot dla upamiętnienia pamięci tragicznie zmarłego bratanka Stanisława. Ten ostatni był synem brata Markusa, Izydora. Jako młody inżynier podjął pracę w przedsiębiorstwie stryja. 21 stycznia 1891 roku spadł z drabiny i mimo intensywnych zabiegów lekarskich zmarł, nie odzyskawszy przytomności...

Żydowski Dom Sierot, dawna ulica Zakątna 25

Łódzki Żydowski Dom Sierot funkcjonował do połowy 1904 roku w obiektach przy ulicy Zakątnej 25. W marcu 1904 Teresa Silberstein wydzierżawiła od małżonków Golbergów świeżo oddany do użytku 3-piętrowy obiekt przy ulicy Tramwajowej 15.
Ulica Tramwajowa 15


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.

Obiekt wydzierżawiono od roku 1904 na trzy lata, ale można przypuszczać, że Dom Sierot funkcjonował tam aż do jego przeniesienia na ulicę Południową (Rewolucji 1905 roku) 66.


Podopieczni tej instytucji zostali ulokowani w budynku frontowym, gdzie między innymi na parterze urządzono salę modlitewną. W oficynie zainstalowano kuchnię, piece do gotowania wody, pralnie. Czynsz roczny ustalono na 2500 rubli. W 1904 roku zamieszkało tam 30 chłopców i 30 dziewcząt wyznania mojżeszowego. Wychowankowie Domu Sierot wywodzili się z niższych warstw społeczeństwa. W dniu 4 marca 1899 roku Markus Silberstein zmarł w Nicei, a 16 marca został pochowany na nowym cmentarzu żydowskim w Łodzi. Spadkobiercami pozostawionego przez niego majątku została żona Teresa i jej sześcioro dzieci: 
  • Adela (Ajdla), urodzona 27 lipca 1866 roku, żona adwokata Jana Alberta Proppera, która na stałe miaszkała w Krakowie
  • Ewelina (Chana), urodzona 27 lutego 1868 roku, która w 1891 poślubiła przemysłowca Henryka Birnbauma
  • Stanisław, urodzony 2 listopada 1869 roku i ożeniony z Reginą z domu Eiger
  • Salomea (Sara), urodzona 19 sierpnia 1872 roku, żona Maurycego Poznańskiego (syna Izraela)
  • Jadwiga Diana, urodzona w 1875 roku, żona przemysłowca Bolesława Eigera
  • Mieczysław, urodzony 31 marca 1876, dr chemii, zabity przez robotników w okresie rewolucji 1905-1907
W 1899 roku rodzina Silbersteinów pojęła szereg decyzji odnośnie administrowania majątkiem znajdującym się w jej dyspozycji. Przez okres pięciu lat postanowiono nie dokonywać jego podziału (tzw. niepodzielność - konsorcjum), a w charakterze administratorów powołano matkę Teresę i syna Stanisława. Członkowie rodziny mieli otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 8-10 tysięcy rubli. Powyższe zasady obowiązywały także w latach późniejszych.
Spadkopbiercy Silbersteina dla uczczenia jego pamięci ofiarowali na cele społeczne, głownie dla instytucji żydowskich, środki wysokości 166 tysięcy rubli. Dla interesującego nas tutaj zagadnienia najważniejsza była decyzja o przeznaczeniu 25 tysięcy rubli na zakup nieruchomości położonej na rogu ulic Nowo-targowej (S. Sterlinga) i Północnej z jednoczesnym przekazaniem na jej założenie tam domu sierot wyznania mojżeszowego; wspomniana nieruchomość była zlokalizowana naprzeciwko Szpitala Żydowskiego.

Szpital fundacji Miny i Izraela Poznańskich (więcej TUTAJ)

Dalsze 75 tysięcy miało być przeznaczone na kapitał żelazny Domu, z którego dochody (procenty) gromadzone w okresie kilku lat winny były być przeznaczone na budowę odpowiedniego obiektu wraz z zapleczem. Kwota 75 tysięcy rubli stanowiła tzw. fundusz nienaruszalny i dalsze dochody - po realizacji pierwszego celu - domu sierot miały iść na jego utrzymanie. Przeznaczone środki w wysokości 100 tysięcy rubli gwarantowały powstanie i prawidłowy rozwój fundacji.
W rzeczywistości w rodzinie Silbersteinów występowały różnice zdań co do kierunku dalszego postępowania. W 1899 roku wybuchł kolejny kryzys ekonomiczny, który przeniósł trwałe pogorszenie sytuacji przemysłu łódzkiego. Większość firm, w tym należące do Silbersteinów, stanęła przed koniecznością prowadzenia ostrożnej polityki inwestycyjnej, wypracowania większych rezerw kapitałowych. W tej sytuacji zrezygnowali chwilowo z realizacji wspomnianych planów dobroczynnych. Jak wiadomo, w 1904 roku utrzymywany przez nich i grono przyjaciół Dom Sierot został przeniesiony z ulicy Zakątnej na ulicę Tramwajową 15.


Siedziba Domu Sierot, ulica Tramawajowa 15.

W kolejnym zgromadzeniu rodziny Silbersteinów w 1904 roku zobowiązano się do dalszego zarządzania majątkiem w dotychczasowej formie do marca 1910 roku. Właśnie wtedy zaakceptowano decyzję o przekazaniu dla potrzeb Domu Sierot nowej nieruchomości, której wartość oszacowano na 25 tysięcy rubli. W ten sposób zrezygnowano z wykorzystania na ten cel placu na rogu ulic Nowo-Targowej i Północnej. Wspomnianą nieruchomość Markus Silberstein nabył w 1893 roku od Jana i Ernestyny Artztów za 10,5 tysiąca rubli. Posesja posiadała układ południkowy i ciągnęła się od ulicy Średniej (Pomorskiej) do Południowej (Rewolucji 1905 roku).
Wybuch rewolucji 1905-1907 przerwał prace nad realizacją tego przedsięwzięcia. Do tego doszły ciosy, które dotknęły rodzinę Silbersteinów. W dniu 13 września 1907 roku został zamordowany w okrutnych okolicznościach przez robotników zakładów Towarzystwa Akcyjnego Silbersteina ich dyrektor - Mieczysław. Po tym wydarzeniu Teresa Silberstein odsunęła się od spraw publicznych i zrezygnowała z przewodniczącego kilku instytucjom dobroczynnym. Sprawa budowy projektowanego obiektu ruszyła z miejsca dopiero w roku 1909 roku. Teresa Silberstein w spisanym wówczas testamencie mistycznym dokonała licznych zapisów na rzecz łódzkich instytucji dobroczynnych i społecznych. Między innymi przeznaczyła 30 tysięcy rubli na budowę obiektów Domu Sierot, który miał być nazwany imieniem jej zmarłego męża.


Dom Sierot przy ulicy Południowej 66 (Rewolucji 1905 roku)

Przytułek przy ulicy Południowej oddawano do użytku stopniowo. Projekty budowlane opracował architekt Dawid Landau, a koszt budowy pochłonął 40 tysięcy rubli. Pierwsza grupa podopiecznych wprowadziła się do Domu Sierot w końcu 1909 roku. Budynek składał się z sutereny, parteru i dwóch pięter. w których było ogółem 13 lokali, w tym sale do zajęć praktycznych, sala rekreacyjna, gimnastyczna oraz mieszkanie dla kierownika Domu. Obok budynku powstał ogród. Do głównego budynku od strony południowej przylegała parterowa sala, określana jako "doświadczalna".
W nowym Domu Sierot umieszczono 50 pensjonariuszy. Rodzina Silbersteinów ofiarowała 50 tysięcy rubli na jego utrzymanie. Dalsze środki pochodziły od osób związanych z funadatorami tej instytucji, a także od różnych stowarzyszeń. Dzieci  z Domu Sierot korzystały również z obiektów instytucji Towarzystwa Kolonii Letnich dla dzieci wyznania mojżeszowego, zlokalizowanych w Krzyżówce i Ciechocinku. Dom Sierot prowadzono w duchu asymilatorskim, co było przedmiotem ostrych ataków ze strony kół ortodoksyjnych, jak i środowisk narodowo-żydowskich.


Ulica Rewolucji 1905 roku (dawna Południowa) 66


Sytuacja uległa zmianie w okresie I wojny światowej, kiedy personel Domu Sierot w coraz szerszym zakresie zmuszony był do korzystania z pomocy różnych instytucji społecznych, Wydziału Opieki Społecznej Magistratu m. Łodzi, a także Gminy Żydowskiej. W nowej sytuacji dotychczasowy Dom Sierot przekształcono w przytułek dla sierot żydowskich "Przytulisko". Opiekę nad nim przejął specjalnie w tym celu wyłoniony Komitet Opieki nad Sierotami, działający społecznie. Komitet rozszerzył akcję pomocy dla "Przytuliska" ze strony bogatej części społeczności.
Trzeba pamiętać, że w okresie I wojny światowej i bezpośrednio po jej zakończeniu nastąpiło ogólne zubożenie społeczeństwa. Dotknęło to również rodziny bogatych kupców i przemysłowców.  także Silbersteinowie borykali się z trudnościami i choćby z tego powodu ograniczyli subwencje dla instytucji przy ulicy Południowej 66.
W dniu 10 lipca 1914 roku w Lisowicach zmarła Teresa Silberstein, wielka łódzka filantropka, właściwa twórczyni Domu Sierot i innych instytucji dobroczynnych. Jej pogrzeb stał się w Łodzi okazją do zamanifestowania przez różne grupy społeczne hołdu dla ruchu miejscowych filantropów, twórców wielu zakładów dobroczynnych. Wraz z jej śmiercią oraz Leony Poznańskiej i bliskim wybuchem pierwszej wojny światowej skończyła się pewna epoka w drodze rozwoju łódzkiej filantropii, wielkiego ruchu społecznego rozumianego jako pomoc świadczona przez bogatsze grupy społeczne na rzecz warstw uboższych. Przed wybuchem I wojny światowej opuścił Łódź i wyjechał na stałe do Francji Stanisław Silbesrtein. Z tej rodziny w latach 1914-1918 przebywała tu tylko Salomea Poznańska (z domu Silberstein)...

Siedziba "Niedoli Dziecięcej". Ulica Wólczańska 95.

Gdy w 1907 roku Mieczysław Silberstein został zabity przez robotników z własnej fabryki, jego matka - Teresa z Cohnów Silberstein, wielka filantropka, straciła serce do Łodzi. Zaszyła się w posiadłości w Lisowicach pod Brzezinami. Zmarła w 1914 roku. Gdy szedł kondukt pogrzebowy z jej trumną ulicą Piotrkowską w kierunku cmentarza żydowskiego na Bałutach, latarnie i domy na polecenie łódzkiego magistratu zostały pokryte kirem. Jej męża Markusa Silbersteina w 1899 roku też żegnały tysiące łodzian, w tym setki robotników. Rodzinny grobowiec z karraryjskiego marmuru na cmentarzu żydowskim należy do najpiękniejszych w Europie:

Grobowiec rodziny Silbersteinów na Nowym Cmentarzu Żydowskim

Niebagatelne dla Łodzi są dary rodziny Silbesteinów dla łódzkiej kultury. Muzeum Sztuki ma w zbiorach m.in. obraz Samuela Hirszenberga "Artysta i jego muza", a Biblioteka Miejska im. Piłsudskiego dostała cenny księgozbiór po Mieczysławie Silbersteinie. Najwartościowsze dzieło Hirszenberga "Szkoła talmudystów" zostało ofiarowane w 1923 roku jako dar wszystkich dzieci dla uczczenia pamięci Markusa i Teresy Silbersteinów - Muzeum Narodowemu w Krakowie. A większość dzieł sztuki, które pozostały w Polsce w czasie II wojny światowej, zniszczyli bądź zagrabili okupanci.

Fot. Monika Czechowicz


"Głos Poranny", rok 1933.


Fot. archiwalna ze Zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.
źródła:
Kazimierz Badziak. Jacek Walicki. Żydowskie organizacje społeczne w Łodzi (do 1939 roku).
Forum o Łodzi. Joanna Podolska.
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.
Mirosław Jaskulski. Stare fabryki Łodzi.


środa, 29 października 2014

MURAL PRZY ULICY KOPERNIKA 28



Przy ulicy Kopernika 28 artysta o pseudonimie Vhils ukończył - inną niż mural formę street artu - "płaskorzeźbę" wykutą w ścianie.


Pochodzący z Portugalii Vhils wsławił się na świecie tym, że tworząc swoje dzieła, zamiast malować... usuwa ze ścian fragmenty farby i tynku. Efekt jest interesujący:


Na pierwszy rzut oka mamy solidny warsztatowo rysunek – ale gdy podejdziemy bliżej -  zobaczymy, że dzieło nie zostało namalowane, ale wydrapane ze ściany…


Fot. Monika Czechowicz

wtorek, 28 października 2014

HALA TARGOWA GÓRNIAK



W latach 1932-1934 państwo Zelig i Tauba Klein wznieśli w Łodzi, na wydzierżawionej działce od spółki „Ludwik Geyer SA”, halę targową „Górniak” według projektu Pawła Sperra. Obiekt był zgodny z wszelkimi zasadami modernizmu w architekturze.

Targowisko Górniak to jedno z najstarszych obok Bałuckiego targowisk w Łodzi. Położone jest między: Placem Niepodległości, ulicą Wólczańską i Sieradzką. 

Hala, która się na nim znajduje, powstała w roku 1934, a całe sklepienie jej dachu jest wykonane z drewna. 
Dawny plac Leonhardta (obecnie pl. Niepodległości)
ok. 1934-1936 roku. Fot. FotoPolska

Od roku 2010 łódzki Górniak zmienia swe oblicze. W miejscu starych budek i namiotowych pawilonów powstały nowe sklepy.

Hala była zawsze ważnym punktem na handlowej mapie Łodzi. Rozkwit handlu „łóżkowego” na Górniaku  nastąpił w Polsce po 1989 roku.

Popularny łódzki rynek Górniak - po trwającym trzy lata remoncie został ponownie otwarty w 2012 roku. Hala Targowa ma ponad 900 tysięcy metrów kwadratowych i 60 miejsc handlowych.

Nowa hala spełnia wszelkie warunki europejskie. Jest ogrzewana, pomieszczenia są wyposażone w dostęp do internetu i telefonu.

Powstało 60 boksów handlowych, w większości są to miejsca pod handel artykułami spożywczymi, ale są również miejsca na artykuły przemysłowe, prasowe i piekarnie.
Modernizacja całego Targowisko trwała 3 lata, koszt budowy to około 15 milionów złotych.
Nowa Hala targowa była ostatnim etapem budowy Górniaka, kosztowała ponad 7  milionów:

Nowa hala targowa i sympatyczny, miejscowy "przewodnik"... :)

Hala Górniak, jak wiele innych obiektów Łodzi „zagrała” w filmie. W „Kingsajzie” Juliusza Machulskiego przebrany za krasnoludka Olo próbuje nawiązać tu kontakt z uciekinierami z Szuflandii:

 "Kingsize" zwiastun komedii w reżyserii Juliusza Machulskiego.
Źródło: YouTube.pl

Próba nie wypada zbyt pomyślnie – Olo zostaje poturbowany przez Kwintka i Kramerka, którzy wzięli go za agenta Szuflandii. Imiona tych dwóch bohaterów nie są przypadkowe – role te przypadły Janowi Machulskiemu i Leonardowi Pietraszakowi, znanym z wcześniejszych komedii Juliusza Machulskiego.

Kingsajz, scena na łódzkim Górniaku: Beata Tyszkiewicz do córki:
"Nie kop pana, bo się spocisz!"
Fot. Filmoteka Narodowa


Administracja
Hala Targowa "Górniak"
tel. 42 684 07 33


Hala Górniak na FB: TUTAJ


Zobacz jeszcze:
źródło:
Przewodnik po filmowej Łodzi.
YouTube.pl

Fot. Monika Czechowicz

poniedziałek, 27 października 2014

Łodzianie najlepsi. Konkurs na najlepszą książkę historyczną.











W prestiżowym konkursie "Książka historyczna roku", organizowanym przez Telewizję Polską, Polskie Radio oraz Instytut Pamięci Narodowej, znalazło się dwóch łódzkich autorów: Sławomir M. Nowinowski i Wojciech Wendland.



Jako jedyny autor w konkursie Wojciech Wendland został nominowany aż dwukrotnie: za książki "W 89 lat dookoła świata. Aleksander Tansman u źródeł kultury i tożsamości" oraz "Trzy czoła proroków z matki obcej. Myśl historyczna Tatarów polskich w II Rzeczypospolitej". Pierwsza opowiada o urodzonym w Łodzi kompozytorze, który większą sławę niż w Polsce zyskał we Francji i Stanach Zjednoczonych - był pierwszym polskim artystą nominowanym do Oscara w kategorii muzyka oryginalna. 







Druga publikacja to rozprawa o ideach, które pojawiły się w środowisku tatarskich uczonych, mających spełnić się w przyszłości: wyzwolenie kobiet, synteza cywilizacji Wschodu i Zachodu, pluralizm czy postęp. Dr Wendland ukończył historię na Uniwersytecie Łódzkim oraz zarządzanie projektami w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W 2012 roku na UŁ uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie historii - historii historiografii.



Trzecią nominowaną książką jest "Polska w dyplomacji czechosłowackiej 1926-1932" Sławomira M. Nowinowskiego. Rozprawa prześwietla stosunek południowych sąsiadów do sprawy polskiej: raporty, instrukcje i analizy. Dr Nowinowski, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, pracuje jako adiunkt w Katedrze Historii Powszechnej Najnowszej w Instytucie Historii UŁ.
Książki znalazły się wśród dziesięciu pozycji w kategorii "Najlepsza książka naukowa poświęcona dziejom Polski i Polaków w XX wieku".















Można jeszcze głosować - do końca miesiąca na stronie www.ksiazkahistorycznaroku.pl.


źródło:
Igor Rakowski-Kłos
Gazeta.pl

niedziela, 26 października 2014

Willa Alberta Schüde . Ulica Rewolucji 1905 roku nr 63


Budynek wzniesiony w roku 1905 dla kupca  Alberta Schüde na posesji zakupionej w 1904 roku.
 
Albert Schüde, urodzony w Elblągu w roku1856, zmarł w Łodzi w 1934. Właściciel składu farb, chemikaliów i towarów kolonialnych przy ulicy Piotrkowskiej 30, pochowany wraz z żoną Juttą (Józefą) na Starym Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim przy ulicy Ogrodowej. Pozostawił ośmioro dzieci. Rodzina Schüde spokrewniona była ze znanym łódzkim przedsiębiorą budowlanym Johannesem Wende, a poprzez niego z właścicielem warsztatu witrażowniczego Richardem Schleinem.
 
Na tyłach domu wzniesiono pomieszczenia gospodarcze i magazyn, do których właściciel przeniósł swój skład towarów. W latach międzywojennych firmę prowadzili Maksymilian i Albert Schüde syn jako „A. Schüde, właściciele Bracia Schüde”. Po śmierci Alberta Schüde posesja została odziedziczona przez jego ośmioro dzieci. Rodzina zamieszkiwała dom do końca II wojny światowej.

W 1946 roku budynek został przejęty przez władze państwowe i przekazany w użytkowanie Łódzkim Zakładom Remontowo-Montażowym Przemysłu Lekkiego.
W 1954 roku dokonały one przekształcenia parteru i adaptacji poddasza na lokale mieszkalne. Obiekt w tym czasie przeznaczony był do rozbiórki. 

W 1961 roku przekazano go Instytutowi Włókiennictwa, który umieścił w nim Biura Oddziału Doświadczalnego, przeprowadzając kolejne przeróbki. Dokonano jednocześnie podziału posesji na dwie części – w części tylnej przebudowano budynki gospodarcze na mieszkania, willę w części frontowej oddzielono parkanem od drogi przejazdowej i dobudowano obok garaże.

W 1983 roku część frontową z willą sprzedano prywatnemu właścicielowi, który dokonał dalszych zmian usuwając hełm wieży frontowej i werandę od strony północnej.

Około roku 2004 kolejny właściciel przekształcił budynek prywatny w dom akademicki.

Elewacje poddasza i piętra wraz ze szczytami udekorowane są piękną imitacją konstrukcji szkieletowej z drewnianymi belkami malowanymi na kolor błękitny.

Willa reprezentuje tzw. nurt Heimatschutzarchitektur, wywodzącej się z kręgu niemieckiego „Werkbundu” i twórczości Hermanna Muthesiusa, ukształtowanej przez wpływy angielskie i prezentuje się bardzo malowniczo.

źródło:
Krzysztof Stefański. Łódzkie wille fabrykanckie.

Fot. Monika Czechowicz