sobota, 17 stycznia 2015

PIOTRKOWSKA 19 - kamienica Abrama Lubińskiego


Kamienica Abrama Lubińskiego przy ulicy Piotrkowskiej 19.



Początkowo był to dom jednopiętrowy. Zbudowany w latach 70. XIX wieku. W 1900 roku nowy właściciel, Berek Zajbert nadbudował drugie piętro i poddasze.  Budynek zyskał mansardowy dach. Projektant przebudowy, architekt Gustaw Landau-Gutenteger, nadał budynkowi neogotycki klimat.
W kamienicy swoją siedzibę miało Stowarzyszenie Majstrów fabrycznych powstałe w 1892 roku.


Kalendarz Informator na rok 1919.



Bogato zdobiona, „koronkowa” siedmioosiowa fasada, ze sterczynowymi frontonami, balkonami na kroksztynach, maswerkową sztukaterią w polach międzyokiennych. 




Największy, środkowy balkon z balustradową kamieniarką zawiera motywy zwierzęce i roślinne (smoki..?). Bogato zdobiony trójkątny szczyt wieńczy środek elewacji.



Kamienica jest odrestaurowana z niezwykłą starannością - front budynku został odnowiony w 2009 roku.
Warto przyjrzeć się detalom balkonów, zdobień okiennych. Bogactwo detali jest naprawdę imponujące. Obiekt jest wpisany do rejestru zabytków (data wpisu do rejestru zabytków: 20.01.1971).


"Rozwój", rok 1909.




"Czas", kalendarz na rok 1905.

W końcu XIX wieku w posesji mieściło się pięć sklepów z artykułami włókienniczymi. Miał tu również swoją siedzibę dział administracyjny fabryki "Warszawski A.M. i Synowie" założonej w 1880 roku, mieszczącej się przy ulicy Przędzalnianej 20. Przez wiele lat mieścił się tu Magazyn Jarosławski, skład wyrobów bawełnianych i bielizny.


"Czas", kalendarz na rok 1905.


Kalendarz-Informator z 1923 roku. 


"Głos Kupiectwa", rok 1927.

"Ilustrowana Republika", rok 1926.


"Głos Poranny", rok 1930.


"Głos Poranny", rok 1931.


"Głos Poranny", rok 1931.

Przy Piotrkowskiej 19 znajdował się skład wyrobów bawełnianych, którego współwłaścicielem był Gustaw Gerson. Był również współwłaścicielem firmy włókienniczej Fraenkel, Gerson i S-ka, mieszczącej się przy ulicy Wschodniej 72.
Gerson był przemysłowcem, wchodził w skład zarządu Związku Fabrykantów. Studiował technologię włókiennictwa w Bernie, ukończył Akademię Handlową w Moskwie. W Łodzi mieszkał przy ulicy Pomorskiej 23.

Księga adresowa m. Łodzi i województwa łodzkiego. Rocznik 1937-1939.

W latach II wojny Gerson przebywał w łódzkim getcie, od 1940 roku był jednym z kierowników Centrali Zakupów.



W czasach PRL-u przy Piotrkowskiej 19 znajdowała się restauracja "Ludowa" (lokal kat.I J).

Gazeta "Rozwój", rok 1903.
źródła:
Anna Rynkowska. Ulica Piotrkowska.
Sławomir Krajewski, Jacek Kusiński. Ulica Piotrkowska. Spacer pierwszy.
Ewa Niedźwiecka. Łódź w PRL-u. Opowieść o życiu miasta 1945-1980.
Andrzej Kempa, Marek Szukalak. Żydzi dawnej Łodzi. Słownik biograficzny.
http://tubylec.flog.pl/


Kalendarz informator na rok 1923.

Kalendarz informator na rok 1923.

Gazeta "Republika", rok 1923. 

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi. 


"Głos Poranny", 1930.

Fot. Monika Czechowicz


4 komentarze:

  1. Zupełnie nie pamiętam tej "Ludowej"..Właściwie to nie wiem gdzie dokładnie jest ten numer 19? Jak przez mgłę.. wydaje mi się, że między Próchnika i Więckowskiego była jakaś restauracja Węgierska..a może to właśnie Ludowa? Nigdy tam nie byłem.. jako dziecko nie bywałem w restauracjach. Ciekawe jak dziecko odczuwa czas, perspektywę czasu? Wydawało mi się, że wszystko co widzę w mieście istniało zawsze i będzie istnieć zawsze. Każdą nawet drobną zmianę w mieście rejestrowałem jako wydarzenie.. Zdziwiło mnie coś ostatnio.. Oglądałem z satelity dawną Zakątną, którą chodziłem do przedszkola; nie jestem pewien jak ta ulica dziś się nazywa.. Pogonowskiego? W każdym razie zdumiało mnie to, że w tym samym miejscu wciąż jest przedszkole! A ja pamiętam, że kiedy przychodziłem bardzo wcześnie, kiedy jeszcze było szaro na dworze, pani sadzała tę garstkę "wcześniaków" na środku sali, na chłodnym parkiecie, nad głowami mieliśmy jakiś ozdobny żyrandol, a zamiast okna kolorowy witraż; jasny krąg naszych nóg pod lampą i ledwie jaśniejący witraż.. reszta tonęła w mroku.. Więc to dziecięce zawsze jakoś tu się zadziwiająco spełnia.. I powiem Pani, że te Pani opowieści o Łodzi - w moim odczucie- wciąż odwołują się do tego "zawsze". Prawie do każdego Pani wpisu mógłbym snuć mniejszą czy większą opowieść dziecka.. więc mam za co dziękować. Pozdrawiam w takim trochę wiosennym styczniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tą okolicę; ulica Zakątna… Wcześniej też nosiła imię kapitana Pogonowskiego. Ale, że za czasów powojennych nie bardzo się składało by robotnicza Łódź miała ulicę nazwaną imieniem bohatera wojny polsko-bolszewickiej, – to, - o dziwo, to właśnie czasom komuny Łódź zawdzięczała tą niemal czarodziejską nazwę ulicy - Zakątna.
      Opowiada Pan obrazami - zobaczyłam ten krąg chudych małych nóżek w rajstopach „helanko” oświetlonych ciepłymi plamami światła z owego witraża i wiszącej lampy porannej… i chciałabym wiedzieć więcej. Chciałabym usłyszeć inne historie tylko Pana łódzkich miejsc..
      Pozdrawiam bardzo serdecznie, Monika

      Usuń
  3. Mieszkałem bardzo blisko miejsca gdzie Zakątna "wpada" w Legionów. Nie miałem pojęcia, że Pogonowskiego jest nazwą która wróciła. Wychowany w komunie nie znałem prawdziwej historii, wojna polsko-bolszewicka była białą plamą. Ale zwróciła Pani uwagę na nazwę - Zakątna. Myślę, że nazwa... czegokolwiek, w dziecięcej percepcji świata ma fundamentalne znaczenie.. i chyba nie tylko dziecięcej.. Dziękuję za zachętę do wspominania.. trochę mam opory, żeby wstawiać Pani w komentarze jakieś własne wynurzenia... Pani posty są... obiektywne, bez mała rzeczowe, choć nie pozbawione admiracji. Na szczęście komentarze są dyskretnie ukryte, a jak ktoś jest ciekawski to ponosi ryzyko:)

    OdpowiedzUsuń