środa, 23 kwietnia 2014

Piękności sprzed lat - aktorki występujące w Łodzi

Wampy, podlotki, damy - łódzka publiczność teatralna podziwiała je za talent, a nierzadko także za urodę. Dziś o większości z nich już nikt nie pamięta…

INA BENITA
Żywot Teatru Miejskiego w Łodzi nie był łatwy. To że niektóre spektakle schodziły z afisza niedługo po premierze, wiedział doskonale chociażby Witkacy, autor jednej z wystawianych tutaj sztuk. Ale można się założyć, że jeśli wśród obsady znajdowało się nazwisko Iny Benity (1912-1944), chętnych do wybrania się do teatru nie brakowało. Ta blondynka o ciemnych oczach zagrała w 16 filmach i była jedną z najpopularniejszych aktorek drugiej połowy lat 30. Często obsadzano ją w roli wampa.
Ukończyła paryską Sacre Coeur, a następnie Kursy Wokalno-Dramatyczne w Warszawie. Chciała zostać aktorką dramatyczną lub operową, ale po namowach męża i mentora Jerzego Dal-Atana zadebiutowała w 1931 roku w kabarecie, występowała w popularnych teatrach rewiowych Warszawy. Szybko zainteresowało się nią kino. Podobno szykowała się do podboju Hollywood, ale plany pokrzyżował jej wybuch wojny.
W czasie okupacji grała w oficjalnych teatrach. Związała się z austriackim oficerem, wyjechała do Wiednia. Gdy to wyszło na jaw - on trafił na front wschodni, ona została osadzona na Pawiaku. Urodziła tam syna, wyszła w przeddzień wybuchu powstania. Jej dalsze losy są niepewne - podobno widziano ją schodzącą razem z dzieckiem do kanałów. Data i miejsce jej śmierci nie zostały ustalone.
W Łodzi grała w sezonie 1934/1935. Zachowały się fotografie z kilku spektakli z tego okresu.

Ina Benita w "Gehennie", rok 1938.

BARBARA LUDWIŻANKA
..."Jej najgłośniejszy film to "Sublokator" w reżyserii Janusza Majewskiego z 1966 roku. Stworzyła w nim wielką, niezapomnianą kreację aktorską, za którą uhonorowana została przez międzynarodowe jury główną nagrodą aktorską na międzynarodowych festiwalach filmowych w Chicago i w Panamie...'' - pisał Witold Sadowy w 20. rocznicę śmierci Barbary Ludwiżanki (1902-1990). Być może to kwestia pokoleniowa, ale można zaryzykować stwierdzenie, że jednak najbardziej znaną rolę zagrała w ''Seksmisji''. W filmie Juliusza Machulskiego wcieliła się w Julię Novack, najstarszą starowinkę w Azylu Zasłużonej Starości. To właśnie ona tłumaczyła Lami Reo z Archeo, do czego byli potrzebni mężczyźni (''do rozrywki, w pewnym sensie'').
Ludwiżanka występowała w Teatrze Miejskim w Łodzi w latach 1937-1939. Zamieszkała tu powtórnie po wojnie - w 1947 roku. Dwa lata później wyjechała do Warszawy. Łódzki epizod, zwłaszcza ten przedwojenny, z pewnością nie zaistniałby w biografii Ludwiżanki, gdyby nie małżeństwo z Władysławem Hańczą. Urodzony w Łodzi aktor, mimo że miał na koncie dziesiątki, jeśli nie setki, ról teatralnych i filmowych, w wyobraźni widzów na zawsze pozostanie Władysławem Kargulem.


Barbara Ludwiżanka w "Seksmisji" rok 1983.

NINA WILIŃSKA



Mając kilka lat, Nina Wilińska (1916-1987) występowała u boku ojca, dyrygenta Aleksandra Wilińskiego, jako tzw. cudowne dziecko (podobnie jak Eugeniusz Bodo). Szybko przygarnęły ją warszawskie rewie i operetki. Zanim skończyła dziesięć lat, zdążyła zagrać w dwóch filmach. Jej przygoda z łódzkim teatrem nie trwała długo, przerwana przez wybuch drugiej wojny światowej. Łodzianie oglądali jej role w latach 1937-1939. W czasie okupacji występowała w jawnych teatrach. Po 1945 roku nie wróciła do zawodu aktorki.


KAROLINA LUBIEŃSKA
Jarosław Iwaszkiewicz nazywał Karolinę Lubieńską (1905-1991) najpiękniejszą aktorką przedwojennej Warszawy. Na łódzkich scenach można była oglądać przed wojną i tuż po niej. Witold Sadowy wspominał: ''Karolina była nie tylko znakomitą aktorką, ale także znakomitą recytatorką. Przed wojną namiętnie oglądałem filmy z Jej udziałem. Zachwycałem się Nią. Piękna, delikatna i wrażliwa, przemawiała do mojej wyobraźni. Widziałem Ją w "Dziesięciu z Pawiaka", "Pałacu na kółkach", "Książątku" i "Dziejach grzechu", gdzie grała Ewę Pobratymską. Po wojnie tylko jeden raz zagrała w nowej wersji "Dziejów grzechu", gdzie zaproponowano Jej tym razem rolę matki Ewy Pobratymskiej. Na scenie zobaczyłem Ją pierwszy raz po wojnie w Łodzi - grała Elizę w "Pigmalionie". Z maestrią przeistaczała się z prymitywnej kwiaciarki w prawdziwą damę. Damą zresztą była na co dzień, choć nie urodziła się w salonach''.
Karolina Lubieńska w "Strachach", rok 1938.

STEFANIA JARKOWSKA
Stefania Jarkowska (1898-1959) była ulubienicą łódzkiej publiczności przez długie lata. ''Słynęła wdziękiem i urodą, podkochiwali się w niej widzowie dorośli i sztubacy. (...) Grywała role naiwnych, pokrzywdzonych przez los dziewcząt, robiła to rozczulająco i śmiesznie'' - pisał Jerzy Urbankiewicz w książce ''Sezon w Łodzi nie zaszkodzi''.
Widzowie zapamiętali ''jej drobną sylwetkę, duże czarne oczy i rozpromienioną twarz dziecka, któremu się coś udało''. Witold Sadowy wspominał, że ''rozbrajającym uśmiechem zdobywała sympatię publiczności (...) Była osobą czułą, serdeczną, o wielkim sercu i dobroci. Nie miała nic z tak zwanej gwiazdy, choć była gwiazdą pierwszej wielkości''.

JADWIGA ZAKLICKA
Jadwiga Zaklicka (1902-1963) grała w łódzkim teatrze ok. 1935 roku. Aktorka związana była z warszawskimi i wrocławskimi scenami, przede wszystkim jednak z krakowskimi. Jej mąż, Teofil Trzciński, był m.in. dyrektorem Teatru Miejskiego im. J. Słowackiego w Krakowie, do którego ją zaangażował. W 1955 roku Zaklicka związała się ze Starym Teatrem, w którym pracowała do końca życia.
''Jadwiga Zaklicka, była niezwykle taktowną i kulturalną koleżanką. Bardzo inteligentna i utalentowana, grała w każdej prawie sztuce reżyserowanej przez męża. Jej popisową rolą była postać dziewczęcia z 'Myszy kościelnej' Fodora'' - pisał Bronisław Dąbrowski.

IRENA HORECKA



Irena Horecka (1902-1978) związana była z łódzkim Teatrem Miejskim przez sześć sezonów, począwszy od 1925 roku. Po latach wspominano ją jako osobę czarującą, elegancką i dystyngowaną. ''Dama, w pełnym tego słowa znaczeniu. Wrażliwa i inteligentna'' - napisał jeden z kronikarzy epoki. Urodzona w Warszawie aktorka grała w filmach m.in. Krzysztofa Zanussiego, Wojciecha Jerzego Hasa i Janusza Majewskiego. W latach 1946-1949 była związana z Teatrem Wojska Polskiego i Teatrem Kameralnym Domu Żołnierza i mieszkała w Łodzi.


IZA FALEŃSKA NEYMAN
Iza Faleńska-Neyman ( 1904-1992) - aktorka, żona Stanisława Neymana, dziennikarza, pracującego w biurze prasowym Ligi Narodów w Genewie, zaprzyjaźnionego z Jerzym Stempowskim. ''Zwraca uwagę elegancją i pachnie francuskimi perfumami'' - pisał o niej Tadeusz Wittlin. W okresie międzywojennym studiowała w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Warszawie. Aktorka teatrów polskich. W 1946 roku osiadła we Francji, w Nicei. Fundatorka nagrody literackiej za najlepszy esej. W Teatrze Miejskim w Łodzi grała w latach 30.
Na zdjęciu Iza Faleńska-Neyman w przedstawieniu ''Dzień Październikowy'' Georga Kaisera w Teatrze Miejskim w Łodzi.

JANINA BIESIADECKA


Janina Biesiadecka (1894-1944) grała w łódzkim teatrze w drugiej połowie lat. 30. I to grała dosłownie wszystko: i pozycje klasycznego repertuaru, i farsy. ''Janina Biesiadecka była najbardziej wszechstronną i utalentowaną aktorką predestynowaną do ról amantek'' - pisał Bronisław Dąbrowski w książce ''Na deskach świat oznaczających''. Poza sceną była niepozorna, ale kiedy wcielała się w rolę czarowała wszystkich. ''Jej skromny sposób bycia i przygaszony uśmiech rozkwitały w teatrze promiennym wdziękiem i powabem'' - wspominał Dąbrowski.

JANINA MORSKA






Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej Janina Morska był uznawana za zdolną aktorkę, obdarzoną dużym wdziękiem i wrażliwością sceniczną. Była żoną bardzo popularnego łódzkiego aktora teatralnego - Michała Znicza, mającego na koncie także liczne, niestety zwykle drugoplanowe, role filmowe.


Igor Rakowski-Kłos
Wszystkie fotografie pochodzą ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.