piątek, 21 listopada 2014

PIOTRKOWSKA 18 - „Gebethner i Wolff”.

 
W 1881 roku, przy Piotrkowskiej pod numerem 18 znajdowała się redakcja „Gazety Łódzkiej” jako tygodniowego dodatku do „Lodzer Zeitung”.

Lodzer Zeitung to prawdopodobnie pierwsze czasopismo wydawane w Łodzi. Wydawcą był Jan Petersilge. Powstało jako dwujęzyczne, polsko-niemieckie czasopismo Łódzkie Ogłoszenia - Łodźer Anzeiger. W 1865 roku gazeta zmieniła tytuł na Lodzer Zeitung - Gazeta Łódzka. W 1866 roku gazeta stała się czasopismem wyłącznie niemieckim. W roku 1880 Petersilge otrzymał zgodę na wydawanie pisma sześć razy w tygodniu.
Johann Petersilge – drukarz i wydawca prasy. Założyciel pierwszej łódzkiej gazety.
Urodził się w Dreźnie w rodzinie pochodzącej z hiszpańskiej emigracji. Jego przodkowie nosili nazwisko Silge, handlowali winem. Podróżując w interesach, związali się z niemiecką reformacją i w obawie przed inkwizycją uciekli ze swej katolickiej ojczyzny. W Niemczech przyjęli nazwisko: Petersilge, stało się tak przez pomyłkę, kiedy urzędnik zapisując nazwisko uchodźców połączył je z imieniem seniora rodu - Pedro. Ojciec Jana, z zawodu złotnik, osiadł w 1837 z rodziną w Warszawie i tam otworzył swój zakład. Jan jednak nie poszedł w ślady ojca - jeszcze w Warszawie wyuczył się zawodu drukarza i w 1859 przybył do Łodzi, z którą odtąd związał swoje życie. 
Karierę wydawniczą rozpoczął skromnie - przybywszy do Łodzi, otworzył wraz z Józefem Czaczkowskim zakład litograficzny. Niebawem usamodzielnił się i poszerzył działalność, zajmując się także drukarstwem.
Jan Petersilge dzięki wkładowi w łódzkie drukarstwo i wydawnictwo prasy, a także przez to, że wielu wybitnych łódzkich wydawców wyszło z jego szkoły, został uznany za "ojca łódzkiej prasy". Zmarł w wieku 75 lat. Spoczął na Starym Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim przy ul. Ogrodowej w Łodzi.
W połowie lat 90. XIX wieku przy Piotrkowskiej 18 działała księgarnia Walentego Kolińskiego, a w 1890 roku Gustaw Gebethner otworzył skład nut i fortepianów – późniejsza firma „Gebethner i Wolff”.
 

Rodzina Gebethnerów przybyła w XVII wieku z Niemiec do Krotoszyna w Wielkopolsce. Protoplastą rodu w Polsce był Jerzy Fryderyk Gebethner (1727–1797) urodzony w Krotoszynie. Zmarł w Warszawie, pozostawiając syna Gottfrieda Augusta (1759–1823). Gottfried August, ożeniony z Anną Reginą Raschke (1767–1836), dochował się trzech synów i dwóch córek. Jeden z synów Gottfrieda Augusta, Wilhelm Fryderyk (1797–1872), otworzył przy ulicy Tamka w Warszawie zakład produkujący mydło i świece stearynowe. W 1827 roku został wpisany do ksiąg obywateli miasta Warszawy. Walczył w powstaniu listopadowym w szeregach Gwardii Narodowej. W drugiej połowie XIX wieku Wilhelm Fryderyk Gebethner, po zamknięciu zakładu przy ulicy Tamka, został urzędnikiem Dyrekcji Głównej Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Wilhelm Fryderyk miał trzech synów, z których dwóch, Jan Feliks i Gustaw Adolf, odegrało istotną rolę w życiu kulturalnym Warszawy i Polski. Gustaw Adolf Gebethner (1831–1901) odbywał praktykę księgarską u Rudolfa Friedleina, gdzie poznał swego przyszłego wspólnika Roberta Wolffa. 4 września 1857 roku  
Gustaw Adolf otrzymał zezwolenie Zgromadzenia Kupców na założenie księgarni. Pod zezwoleniem podpisali się starsi zgromadzenia Krzysztof Brun i Teofil Fukier. W listopadzie 1857 roku w kordegardzie pałacu Potockich (obok Hotelu Europejskiego) na Krakowskim Przedmieściu z inicjatywy Gustawa Gebethnera i Roberta Wolffa została otwarta księgarnia pod szyldem „Gustaw Gebethner i spółka”:

 Siedziba firmy na Krakowskim Przedmieściu.

Była to księgarnia naukowa, ze sztycharnią nut, od 1872 roku występująca pod nazwą: „Gebethner i Wolff”. Tu wydano dzieła muzyczne Stanisława Moniuszki i liczne pozycje literatury polskiej, w tym powieści Bolesława Prusa, Henryka Sienkiewicza, Elizy Orzeszkowej i Władysława Reymonta oraz lektury szkolne i tanie podręczniki dla wszystkich typów szkół.


W 1879 roku Jan Feliks Gebethner przy ul. Krakowskie Przedmieście 15 nad księgarnią otworzył skład fortepianów, który po jego śmierci prowadzili synowie: Kazimierz i Stefan. Firma przetrwała do 1939 roku.
W 1867 roku spółka „Gebethner i Wolff” nabyła dziennik „Kurier Warszawski”, a 20 lat później sprzedała ten tytuł prasowy, aby kupić „Kurier Codzienny” i „Tygodnik Ilustrowany”. W dwudziestoleciu międzywojennym doszły jeszcze: dziennik „Przegląd Sportowy” i magazyn ilustrowany „Naokoło Świata”. Firma posiadała kilkanaście księgarń m.in. na Krakowskim Przedmieściu, przy ulicy Zgoda w Warszawie, w Łodzi, Krakowie, Wilnie, Lublinie, Zakopanem…

 Siedziba firmy "Gobethner i Wolff" w Zakopanem.

W 1925 roku  otwarto księgarnię w w Paryżu, która istniała tam do roku 1935.
Jan Stanisław Gebethner (1894–1981), wnuk Gustawa Adolfa, i Jakub Mortkowicz powołali w 1918 roku  Polskie Towarzystwo Księgarń Kolejowych RUCH sp. z o.o. W 1935 roku ta spółka posiadała 700 punktów sprzedaży w całej Polsce. W 1929 roku spadkobiercy Jana Roberta Gebethnera odkupili udziały spadkobierców Roberta Wolffa. Jednak firma do końca istniała pod nazwą „Gebethner i Wolff”, a jej kierownictwo spoczęło w rękach Jana Stanisława Gebethnera.
Po wybuchu wojny Niemcy przejęli wydawnictwo i większość nieruchomości firmy. Mimo to Jan Stanisław Gebethner dalej prowadził księgarnie przy ulicy Zgoda 12 i przy ul. Targowej 48, w których m.in. potajemnie rozprowadzał książki wojskowe do celów konspiracyjnych. Zygmunt Maksymilian Gebethner (ur. 1923), syn Jana, był żołnierzem AK, został ciężko ranny w powstaniu warszawskim, za zasługi w boju został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. Po powrocie z niewoli niemieckiej w 1945 roku, wspólnie z ojcem, wznowił działalność w oparciu o jedyną ocalałą księgarnię na Pradze, przy ulicy Targowej.
Firma Gebethner i Wolff istniała do 1973 roku, w którym uległo zakończeniu w sądzie postępowanie upadłościowe wszczęte w 1960 roku. Choć w 1950 roku  firma  – jak wszystkie wydawnictwa prywatne – utraciła prawo wydawania książek, to jednak zezwolono na dokończenie edycji dzieł wszystkich Wł. Reymonta. Ostatnie tomy tej edycji ukazały się w 1952 roku. W 1958 roku została wydana ostatnia książka, z ilustracjami Mariana Walentynowicza „Filonek i jego przyjaciel”:


Zygmunt Gebethner przeszedł w latach 50. do pracy w Państwowym Wydawnictwie Naukowym. W 1990 roku reaktywował w Warszawie firmę pod nazwą „Gebethner i Spółka”, która specjalizowała się w druku podręczników do nauki języków obcych, działała do 1997 roku.
August Robert Wolff urodził się 10 stycznia 1833 roku w Zgierzu. Był polskim księgarzem i wydawcą prasy i książek oraz działaczem patriotycznym więzionym podczas Powstania Styczniowego.
Wolff praktykę zawodową odbył w warszawskiej księgarni Franciszka Spiessa i Rudolfa Friedleina . Tam poznał Gustawa Adolfa Gebethnera (1831-1901), z którym w 1857 r. założył księgarnię oraz legendarne wydawnictwo o nazwie „Gebethner i Wolff” z filiami na terenie całego kraju, a także w Paryżu i Nowym Jorku. Spółka, której dewizą było:
 „Nie można być tylko kupcem, trzeba wydawać pewne książki dla honoru domu„…
słynęła z wydań dzieł literatury polskiej, ludowej i muzycznej.
August Robert Wolff wziął udział w Powstaniu Styczniowym 1863 roku.  W ich księgami mieścił się skład materiałów powstańczych. Za przechowywanie rękopisów nadsyłanych pocztą i przeznaczonych dla prasy powstańczej, a także dystrybucje zakazanych przez cara książek Wolff wraz z Gebethnerem zostali uwięzieni w cytadeli warszawskiej. Po powstaniu księgarze nadal rozwijali przedsiębiorstwo – August Wolff zajmował się sprawami wewnętrznymi firmy, zaś Gebethner reprezentował ją na zewnątrz. Firma wydawała najwybitniejsze dzieła pisarzy polskich m.in.: A. Mickiewicza, J. Słowackiego, Z. Krasińskiego, A. Fredry, J. I. Kraszewskiego, B. Prusa; prace naukowe historyków – M. Bobrzyńskiego , S. Smolki, J. Szujskiego i innych. Wydawali również podręczniki szkolne, popularne serie wydawnicze i wydawnictwa ozdobne, bogato ilustrowane. Nakładem spółki ukazywały się również tak poczytne tytuły jak „Tygodnik Ilustrowany” i „Kurier Codzienny”. Z okazji jubileuszu 25-lecia firmy w 1882 roku wraz z Gebethnerem utworzyli Kasę Przezorności i Pomocy dla Warszawskich Pomocników Księgarskich. Wolff udzielał się również społecznie jako członek wielu organizacji społecznych, m.in.: Towarzystwa Rolniczego, Zgromadzenia Kupców, Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności i Towarzystwa Muzycznego. Wspomagał darami książkowymi biblioteki więzienne w Warszawie. Zmarł 20 sierpnia 1910 roku w Sopocie.

Na przełomie XIX i XX wieku przy Piotrkowskiej 18 mieścił się hotel "Metropol”.


Dzisiaj w budynku znajdują się między innymi:

Punkt SKOK F. Stefczyka – Oddział: OFICJALNA STRONA

 
Butik z biżuterią „Lilou”: OFICJALNA STRONA
także: NZOZ SABA Rynek Medyczny: OFICJALNA STRONA i inn.

W ostatnich latach kamienica została odrestaurowana, odzyskała piękną  elewację. 

Zobacz jeszcze:



źródła:
Sławomir Krajewski, Jacek Kusiński. Ulica Piotrkowska. Spacer pierwszy.
Wacław Pawlak. Na łódzkim bruku.
Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu
Polacy z wyboruwww.polacyzwyboru.pl

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalne z zasobów internetu

FABRYKI SILBERSTEINÓW

O Silbersteinach Łódź prawie wcale nie pamięta, a ich rola w rozwoju Łodzi była niebagatelna. Joachim Silberstein był wdowcem z pięciorgiem dzieci. Przyjechał do Łodzi z rodzinnej Lubochni w latach 60. XIX stulecia. Rodzina zamieszkała przy ulicy Solnej 11.

Ulica Solna.

Największą karierę zrobił jego syn Markus (1838-1899), kupiec, przemysłowiec, filantrop i działacz społeczny. W 1861 roku założył przy ulicy Nowomiejskiej 7 dom handlowy. Początkowo sprzedawał tam niemal wyłącznie towary pabianickiej fabryki Rudolfa Kindlera, ale stopniowo zyskiwał nowych partnerów i coraz lepiej prosperował.

Ulica Nowomiejska.

W 1865 roku Markus poślubił Teresę Hudesę - bogatą pannę, córkę warszawskiego kupca Mojżesza Dawida Cohna. W 1872 roku Silbersteinowie zamieszkali w domu przy ulicy Piotrkowskiej 40. Pod tym adresem w końcu XIX stulecia powstała elegancka kamienica. 










W 1878 roku Markus Silberstein przystąpił do działalności przemysłowej, uruchamiając dużą tkalnię wyrobów wełnianych i półwełnianych na posesjach przy ulicy Piotrkowskiej 244/248. W końcu lat 80. XIX wieku zatrudniano tam 700 robotników, a wartość produkcji doszła do 2 mln rubli.


Piotrkowska 244/248 – pod tym adresem mieściła się jedna z największych w XIX wieku fabryk przemysłu wełnianego w Łodzi. Markus Silberstein w 1878 roku zakupił rozległą posesję przy ulicy Piotrkowskiej 242 i wybudował na niej okazałą tkalnię mechaniczną i magazyn. 


Fabryka została zaprojektowana przez Hilarego Majewskiego. W połowie lat 90. XIX wieku Silbersteinowie zaangażowali się kapitałowo w rozbudowę Towarzystwa Aukcyjnego Przędzalni Wełny Czesankowej H. Birnbauma (Piotrkowska 258/260), przejmując nad nią pełną kontrolę:

Silberstein w 1891 roku powołał do życia Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Wełnianych i Bawełnianych.


Po śmierci Markusa firmę prowadzili jego synowie Stanisław i Mieczysław. Z ich inicjatywy w 1896 roku powstał w pobliżu ulicy Piotrkowskiej monumentalny budynek tkalni,  wzniesiona przez inżyniera i architekta Adolfa Zeligsona (projektował pałac Poznańskiego, więcej o Zeligsonie TUTAJ).


Fasada stylizowana na gotycką budowlę obronną miała dwie potężne wieże na narożnikach.

We wrześniu 1907 roku w tkalni Silbersteina doszło do tragicznych wydarzeń. Od dwóch tygodni trwał strajk, pertraktacje delegacji strajkujących z przemysłowcem przeciągały się. 13 września Robert Feller – członek delegacji strajkujących robotników – zastrzelił Mieczysława Silbersteina. Zabójca zbiegł za granicę, zaś ośmiu pozostałych członków robotniczej delegacji rozstrzelano bez sądu z rozkazu generał-gubernatora Mikołaja Koznakowa. Ponad 100 robotników zesłano do Czelabińska. Rodzina zabitego fabrykanta przekazała jego bogaty księgozbiór Miejskiej Biblotece Publicznej w Łodzi.
Po II wojnie światowej w budynku tkalni Silbersteina mieściły się zakłady dziewiarskie „Olimpia”. Dziś zabytkowy gmach wykorzystywany jest do celów handlowych.

Poniżej druga przędzalnia Markusa Silbersteina. Została wzniesiona w 1887 roku przy ulicy Pustej (obecnie Wigury) według projektu Hilarego Majewskiego.

Formalnie ruszyła w roku 1890. Potężny gmach podzielono masywną wieżą na dwie nierówne części. 

Nieotynkowana, ceglana fasada była ozdobiona gzymsami, lizenami i łukami okien. Za głównym budynkiem wzniesiono pomieszczenia dla maszyny parowej.


W 1891 roku firma została przekształcona w Spółkę Akcyjną i należała do największych w Łodzi. 


Markus Silberstein był nie tylko prężnie działającym przemysłowcem, wśród rozlicznych zajęć znajdował czas na działalność w kilku organizacjach charytatywnych i gospodarczych. Był także znanym kolekcjonerem dzieł sztuki i mecenasem artystów (znaną łódzką filantropką była także jego żona, Teresa Silberstein z Cohnów).


W swoim majątku w Lisowicach organizował plenery malarskie, był członkiem rzeczywistym Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Artystyczne zainteresowania przejęli synowie przemysłowca Stanisław i Mieczysław (zamordowany przez robotników podczas rewolucji 1905-1907 roku). Z ich inicjatywy powołano w Łodzi Polskie Towarzystwo Teatralne.


W latach okupacji niemieckiej w miejsce maszyn przędzalniczych zainstalowano urządzenia do produkcji tachografów.


Po wojnie dodatkowo rozpoczęto wytwarzanie zegarów, firma zmieniła nazwę na Łódzką fabrykę Zegarów „Mera Poltik”.
Obecnie w starych budynkach fabrycznych mieszczą się różne firmy.


Widać też początek prac remontowych:

Czyżby zakłady Markusa Silbersteina miały odzyskać swój dawny wygląd?


Zobacz jeszcze:


źródło:
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.

fot. Monika Czechowicz