piątek, 10 lutego 2017

Kilka słów o teatrach polskich w Łodzi - u progu XX wieku.


U progu XX stulecia Łódź była już wielkim miastem (liczącym ponad 300 tysięcy mieszkańców), posiadającym wysoko rozwinięty przemysł włókienniczy. Jednakże za imponującym rozwojem ludnościowym i przemysłowym nie nadążało budownictwo mieszkaniowe, jak również wyposażenie miasta w budowle i urządzenia użyteczności publicznej, takie jak szkoły, szpitale, zieleń miejska. W mieście szczególnie dotkliwie odczuwało się brak kanalizacji i wodociągów.
Znaczne zaniedbania występowały także w zakresie rozwoju oświaty i kultury. Problem upowszechnienia oświaty, a zwłaszcza walka z analfabetyzmem, miał tu zasadnicze znaczenie; ponad połowa mieszkańców nie umiała czytać i pisać.


Gazeta "Rozwój", rok 1904.


Gazeta "Rozwój", rok 1905.

Także powolnym nurtem płynęło życie kulturalne w ówczesnej Łodzi. Wprawdzie istniała tutaj scena polska, ukazywały się dwa dzienniki w języku polskim, działało kilka chórów kościelnych i świeckich, ale instytucje swym kulturotwórczym wpływem obejmowały głównie kręgi inteligencji i drobnomieszczaństwa. Zasadnicza warstwa mieszkańców Łodzi, czyli robotnicy fabryczni w niewielkim tylko stopniu korzystała z dobrodziejstw miejscowych placówek kulturalnych.


Gazeta "Rozwój", rok 1906.

W 1901 roku była już na ukończeniu budowa Teatru Wielkiego przy ulicy Konstantynowskiej 14 (dzisiaj ulica Legionów).


Okazały gmach, zaprojektowany przez architekta Adolfa Zeligsona, a budowany kosztem popularnego na gruncie łódzkim cukiernika i zarazem przedsiębiorcy teatralnego Fryderyka Sellina, odpowiadał ambicjom mieszkańców wielkiego ośrodka przemysłowego.


Ulica Konstantynowska 14/16 dzisiaj (obecnie ulica Legionów).

                             Adolf Zeligson                               Fryderyk Sellin

Budynek obliczony na 1200 miejsc otrzymał elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie, a na lato wentylację. Obszerna scena, wyposażona w odpowiednie urządzenia techniczne, dawała możliwość wystawiania wielkich widowisk. Miłośnicy teatru z napięciem śledzili postęp robót na budowie. Osoby, które miały możność zajrzenia do wnętrza gmachu teatralnego, opowiadały z entuzjazmem o wspaniałym wystroju sceny i widowni, chociaż wnikliwsi obserwatorzy dostrzegali „niewyszukany gust”, oraz „dorywczą robotę” w wykończeniu. Na usterkach zaważył zapewne pośpiech, gdyż zakończenie budowy przewidziano na wrzesień.


Gazeta "Rozwój", rok 1905.

Otwarcie nowej sceny w Łodzi zapowiedziano na dzień 28 września 1901 roku. W atmosferze nerwowego oczekiwania upłynęły dni przed inauguracją. Z uwagi na nader uroczysty charakter pierwszego przedstawienia miejscowy „Rozwój” przypominał:
„Proszeni jesteśmy o zaznaczenie, że na pierwsze przedstawienie w teatrze polskim dnia 28 b.m pożądany jest strój balowy lub wieczorowy, obowiązujący w lożach i pierwszych dziesięciu rzędach krzeseł”.
W przeddzień otwarcia teatru na ulicach Łodzi pojawiły się afisze informujące o szczegółach pierwszego spektaklu w teatrze Wielkim.

Na liście zaproszonych gości na otwarcie teatru Sellina na pierwszym miejscu znaleźli się Henryk Sienkiewicz i Henryk Siemiradzki.

                          Henryk Sienkiewicz                       Henryk Siemiradzki

Niemal wszystkie krajowe dzienniki przesłały do Łodzi na ten czas swych przedstawicieli. Dziennikarze warszawscy podkreślali zasługi kupca Antoniego Stamirowskiego i przemysłowca Maurycego Poznańskiego poniesione dla rozwoju łódzkiego teatru.

Gazeta "Rozwój", rok 1905.

Zwiększone zainteresowanie łodzian sztuką dramatyczną, jakie dało się zaobserwować w związku z otwarciem Teatru Wielkiego, wkrótce przeminęło i przedstawienia dość często odbywały się przy na pół zapełnionej widowni. Za taki stan rzeczy gazety miejscowe obwiniały dyrektora Teatru Polskiego, Henryka Grubińskiego, zarzucając mu niefortunny dobór repertuaru, a także niewłaściwą obsadę wielu sztuk. Zwracały również uwagę na niepunktualne rozpoczynanie widowisk i zbyt długie antrakty, co odstręczało wielu widzów od częstego bywania w teatrze.


Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Znaczny wpływ na niską frekwencję na przedstawieniach miały również wygórowane ceny biletów wejściowych i opłat abonamentowych. O ile Teatr Wielki mógł jeszcze liczyć na mniej zamożnego widza ze względu na sporą liczbę tańszych miejsc na balkonach i galerii, o tyle było to już niemożliwe w teatrze „Victoria”, gdzie 600 miejsc na widowni wypełniły niemal całkowicie parter i loże, a liczba miejsc na galerii i balkonach była znikoma. Z drugiej strony czynsz dzierżawny w Teatrze Wielkim był tak wysoki, że przy słabo zapełnionej widowni przedstawienia stawały się nieopłacalne.


Teatr Victoria.

Mimo wszystko scena polska w Łodzi, przy pewnym ożywieniu repertuaru i podniesieniu poziomu artystycznego, mogła liczyć na poparcie mieszkańców. 
Potwierdzeniem tego były gościnne występy w styczniu i lutym 1902 roku znakomitej aktorki krakowskiej Wandy Siemaszkowej, które ciszyły się dawno nie widzianym powodzeniem. 

Wanda Siemaszkowa

Gazeta "Rozwój", rok 1903.

Miłym wydarzeniem w życiu teatru łódzkiego stał się jubileusz 35-lecia pracy scenicznej dyrektora Teatru Polskiego, Henryka Grubińskiego. W ramach uroczystości jubileuszowych, które odbyły się dnia 8 marca 1902 roku, wystawiono „Grube ryby” Michała Bałuckiego. 
Na okres letni zespół Grubińskiego dla podreperowania kasy wyjechał z Warszawy, gdzie w tamtejszej „Bagateli” dał szereg lżejszych przedstawień. Sezon teatralny 1902-1903 roku Teatr Polski otworzył ponownie w „starej budzie”, wielce już wysłużonej „Victorii”.

 Henryk Grubiński

Podczas gdy widownia teatru łódzkiego częstokroć świeciła pustkami, działające w Łodzi teatrzyki kabaretowe wypełnione były po brzegi.
„Ogół mało sobie zdaje sprawę z poczucia piękna prawdziwego – stwierdzał z goryczą publicysta – Przedstawienia jakiegoś „Coloseum” lub teatru „Apollo” mają o wiele więcej znawców i widzów…”
Zmęczony całotygodniową pracą łodzianin chętnie ulegał urokom lekkiej muzy. Fabrykant, kupiec, kantorowicz w kabarecie znajdował wytchnienie i odpoczynek.

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Przychylny stosunek łódzkiej prasy do działalności teatrzyków kabaretowych oburzał korespondenta warszawskiego „Głosu”, występującego pod kryptonimem „Homo”, który pisał:
„W takt muzyki, wykonywanej przez rozmaitych antreprenerów z nad mętnej Szprewy, przytupują też i niektóre nasze dzienniki, teatry z szansonistkami nazywając „nadsceną” i piszą pochwalne ody i hymny na rzecz wykonawców „Damy od Maksyma”.

Czas, kalendarz na rok 1903.

Spośród kilku łódzkich ‘nadscenek” największym wzięciem cieszyły się teatrzyki kabaretowe „Apollo” i „Urania”. Teatrzyk „Urania” nie pozbawiony ambicji artystycznych, mieścił się przy ulicy Cegielnianej (dziś Jaracza) w pobliżu ulicy Piotrkowskiej. Należał on do Teodora Junoda, z pochodzenia Szwajcara, ojca popularnego w latach międzywojennych aktora filmowego Eugeniusza Bodo.


W tym miejscu mieścił się teatr Urania. Piotrkowska przy Jaracza, dzisiaj znajduje się tu dom towarowy "Magda".

Z początkiem sezonu teatralnego 1903/1904 roku scena polska w Łodzi przeszła pod nowe kierownictwo. Dyrekcję teatru powierzono warszawskiemu publicyście, recenzentowi teatralnemu Marianowi Gawalewiczowi. Pisywał on również powieści i dramaty.

                                                    Marian Gawalewicz

Działalność teatralną Gawalewicz rozpoczął w Warszawie, w teatrze amatorskim jako aktor i reżyser. W 1899 roku objął dyrekcję Teatru Ludowego w Warszawie i prowadził ten teatr do 1901 roku.


Gazeta "Rozwój", rok 1904.

W Łodzi poczynania na niwie teatralnej Gawalewicz zaczął od skompletowania niezłego zespołu aktorskiego. Wykazał również dużo inicjatywy w zakresie repertuarowym, wprowadzając na scenę wiele nowości polskich i obcych. W kołach teatralnych zyskał sobie dużą popularność i wielu przyjaciół. Zwano go poufale Maniusiem. Ugrzeczniony i szarmancki stał się ulubieńcem kobiet. W mieście krążyły plotki o miłostkach Gawalewicza. Powracano do romansu, jaki przed laty łączył go z Gabrielą Zapolską. Szeptano sobie na ucho, ze nowy dyrektor teatru nawiązał stosunki uczuciowe z ładną i wielce utalentowaną aktorką łódzkiej sceny – Laurą Dunin.

                          Gabriela Zapolska                           Laura Dunin-Osmólska

Niemal na początku swojej działalności w Łodzi Marian Gawalewicz otrzymał charakterystyczny list od łódzkich pensjonarek, które dziękując za urządzenie przedstawień po zniżonych cenach, prosiły o wystawienie sztuk „Cień” W. Feldmana i „W odmęcie”: W. Palińskiego. Na koniec pisały, że „…jeśli pan Gawalewicz nie zrobi tego, to chyba… nie lubi pensjonarek”. Ponieważ Gawalewicz lubił pensjonarki, więc życzeniu ich stało się zadość.

Gazeta "Rozwój", rok 1905.

Nowemu dyrektorowi sceny łódzkiej potrzebna była instytucja subsydiująca choć częściowo jego poczynania. Rolę tę przejęło na siebie Polskie Towarzystwo Teatralne, pierwsze tego rodzaju stowarzyszenie na terenie Królestwa Polskiego.
Gdy w 1902 roku przedstawiciele miejscowego społeczeństwa wystąpili do władz z prośbą o zarejestrowanie wspomnianego stowarzyszenia, policmajster m. Łodzi udzielił odmownej odpowiedzi, gdyż nie podobało mu się w jego nazwie słowo „polskie”. Dopatrywał się on w projektowanym stowarzyszeniu tendencji narodowych.
W listopadzie 1903 roku, po pokonaniu wielu trudności, Towarzystwo Teatralne zostało zalegalizowane. Zebranie założycielskie z udziałem 127 osób odbyło się w Grand Hotelu. W skład zarządu weszli przemysłowcy: Emil Geyer, Maurycy Poznański i Stanisław Silbertein, prawnicy: Konstanty Mogilnicki, Włodzimierz Wyganowski i Leon Gajewicz, kupcy: Antoni Stamirowski i Maurycy Sprzączkowski, oraz lekarz Antoni Rząd.

Maurycy Poznański                   Włodzimierz Wyganowski

Towarzystwo Teatralne, wspierając materialnie Gawalewicza, znawcę i entuzjastę sztuki scenicznej, żywiło nadzieję gruntownej odnowy teatru zarówno pod względem doboru repertuaru, jak i realizowania jego celów ideowo-artystycznych.


Gazeta "Rozwój", rok 1904.


Gazeta "Rozwój", rok 1905.

28 maja 1904 roku zmarł w Łodzi doskonały aktor i zasłużony dyrektor teatrów objazdowych Józef Teksel (Texel), urodzony w Łomży w 1839 roku. Mając lat osiemnaście wstąpił do trupy wędrownej Pawła Ratajewicza. Później kilka sezonów spędził na wędrówce w zespole Anastazego Trapszy.


Dziennik Łódzki, rok 1884.

Pierwsze zetknięcie Teksla z Łodzią nastąpiło w 1867 roku, kiedy to zespół Trapszy przywędrował do niej na gościnne występy. W 1872 roku Teksel zorganizował własne towarzystwo dramatyczne, z którym w ciągłych wojażach po kraju kilkakrotnie zawadził o Łódź.

Dziennik Łódzki, rok 1885.

W 1877 roku Teksel przybył do Łodzi, gdzie objął w dzierżawę zbudowany z jego inicjatywy teatr „Victoria”. Znajdował się on na zapleczu hotelu o tej samej nazwie. Już jednak w lutym 1878 roku trupa Teksla opuściła Łódź, udając się na występy do wielu miast Królestwa Polskiego.

Józef Teksel

Teksel nie zrezygnował jednak z myśli prowadzenia stałego teatru w Łodzi. Na początku grudnia 1878 roku objął ponownie dyrekcję teatru łódzkiego. W tym czasie do spółki z Ludwikiem Stumpfem nabył teatr za sumę 85 tysięcy rubli.
Teksel był współwłaścicielem „Victorii” przez trzy i pół roku. Niestety, zainteresowanie teatrem było niewystarczające, zespół nie otrzymał żadnej pomocy ze strony społeczeństwa ani od władz, wobec czego Teksel, zagrożony ruiną materialną, zrezygnował z dalszego prowadzenia teatru, odstąpił Stumpfowi swe prawa do posesji i udał się ze swoim zespołem na wędrówkę po kraju.
Pomimo gorzkich doświadczeń, jakich doznał na gruncie łódzkim, Teksel nie zapomniał o Łodzi i zawsze chętnie tu przyjeżdżał ze swoim zespołem.
Wreszcie zmęczony niełatwą pracą w wędrownym teatrze, rozwiązał swą trupę i w 1890 roku osiadł na stałe w Łodzi. Powrócił do teatru "Victoria", ale już tylko w charakterze kasjera. Na scenie występował w tym okresie sporadycznie. Ostatni raz zagrał w grudniu 1897 roku na jubileusz czterdziestolecia swej pracy aktorskiej.


Gazeta "Rozwój", rok 1901.

W marcu 1899 roku Józef Teksel spróbował jeszcze raz swoich umiejętności reżyserskich, kierując przedstawieniami amatorskimi na Księżym Młynie. W 1903 roku prowadził teatr ludowy, występujący w okresie lata w parku Źródliska.

Park Źródliska dzisiaj.

Ostatnie lata swego życia Józef Teksel spędził w niedostatku.
Inicjator pierwszego stałego teatru w Łodzi, żegnany przez grono przyjaciół i wielbicieli jego talentu, pochowany został na Starym Cmentarzu przy ulicy Ogrodowej.

Dziennik Łódzki, rok 1885.

Dramatyczne wydarzenia 1905 roku zmuszały muzy częstokroć do milczenia. Teatr łódzki był nieczynny w lutym i w marcu tego roku, a jego siedzibie, w „Victorii”, kwaterował oddział wojsk rosyjskich, chroniących dygnitarzy urzędujących w położonym naprzeciwko Grand Hotelu.



Sytuacja materialna aktorów zespołu Mariana Gawalewicza była katastrofalna. Wprawdzie Polskie Towarzystwo Teatralne podwyższyło subwencję dla teatru z 4 tysięcy rubli do 6,5 tysiąca rubli, mimo to nie pokrywała ona niedoborów. Aktorzy grali do końca maja, to jest do wyjazdu zespołu na sezon letni, godząc się na 20 procentową obniżkę i tak już niewielkich gaż. Jednym z mniej zawodnych źródeł dochodu stały się w tym sezonie teatralnym widowiska popularne.

Gazeta "Rozwój", rok 1905.

W sprawozdaniu na sezon 1904-1905 roku Gawalewicz pisał:
„Niestety, jedynie przedstawienia popularne, popołudniowe w niedziele i święta zdołały przyciągnąć liczniej tę dobrą i wdzięczną publiczność, która zajęta obowiązkową pracą po fabrykach, biurach i warsztatach w ciągu tygodnia do samego wieczora, nie miała już czasu i chętnego usposobienia szukać rozrywki choćby najtańszej w teatrze (…). Dla tzw. publiczności szerszej, która by mogła stanowić jedyny żywioł, dający oparcie scenie polskiej w Łodzi, gdyby ta Łódź posiadała odpowiedni, obszerny, urządzony gmach na widowiska popularne i gdyby ta publiczność rozporządzała większymi środkami, a zwłaszcza swobodniejszym czasem w dni powszednie – wystawiłem około 30 sztuk, zawsze po cenach zniżonych, z repertuaru tragedii klasycznych, dramatów społecznych, mieszczańskich”.
Z dalszego tekstu sprawozdania Gawalewicza wynikało, że przedstawienia, które miały na celu uprzystępnienie teatru środowisku robotniczemu, dały wprost nieoczekiwane wyniki.
„Podjęte jako środek wychowawczy przedstawienia popularne dały tak pomyślny wynik materialny, że odtąd mogą być uważane jako jedno z najniezawodniejszych źródeł dochodu” – pisał Gawalewicz.

Gazeta "Rozwój", rok 1906.

Pod wpływem wydarzeń 1905 roku Marian Gawalewicz ukształtował repertuar swego teatru w duchu patriotyczno-narodowym. Z blisko siedemdziesięciu spektakli dramatycznych i komediowych ponad połowę stanowiły sztuki polskie. Między innymi znalazła miejsce inscenizacja „Pana Tadeusza” oraz fragmenty pierwszego aktu „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Wystawiono też „Powrót posła” Jana Ursyna Niemcewicza i „Nieboską komedię” Zygmunta Krasińskiego.

Gazeta "Rozwój", rok 1906.

W 1906 roku pewne poruszenie wśród ludzi związanych z teatrem wywołała zmiana w kierownictwie sceny polskiej w Łodzi. Marian Gawalewicz zrzekł się dalszego prowadzenia teatru łódzkiego i przeniósł się do Warszawy, gdzie otworzył nowy teatr, zwany „Mały”. Jego miejsce w „Victorii” z początkiem sezonu 1906/1907 roku objął Czesław Janowski. Nie był on w Łodzi postacią nową, gdyż już przed kilku laty występował tu ze swoim zespołem.

Gazeta "Rozwój", rok 1906.

Gazeta "Rozwój", rok 1907.

W 1907 roku, z wydarzeń mających związek z teatrem należy wymienić jubileusz 25-lecia pracy scenicznej dyrektora Teatru Polskiego w Łodzi, Czesława Janowskiego. 
Dla uczczenia jubilata w Teatrze Wielkim dano przedstawienie benefisowe komedii „Poseł do Dumy” W. Palińskiego. Tym razem widownia dopisała.


Gazeta "Rozwój", rok 1907.

Na początku sezonu teatralnego 1908-1909 roku scenę polską w Łodzi objął znany i ceniony artysta teatru krakowskiego Aleksander Zelwerowicz. 


Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Nowy dyrektor dobrał sobie znakomitych współpracowników, gdyż reżyserią dramatu zajęli się wraz z nim Andrzej Mielewski i Antoni Siemaszko,  reżyserią wodewilu – Julian Myszkowski.

                           Aleksander Zelwerowicz             Antoni Siemaszko

Gazeta "Rozwój", rok 1909.

W skład zespołu weszło około czterdziestu aktorów, wśród nich znaleźli się Kazimierz Junosza-Stępowski, Władysław Grabowski, Karol Borowski, Maria Dąbrowska, Jadwiga Żmijewska, Halina Starska, Alina Gryficz.

                         Kazimierz Junosza-Stępowski         Jadwiga Żmijewska

Na otwarcie sezonu wystawiono „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Premiera stała się wydarzeniem w skali wszystkich trzech zaborów. Na kilka godzin przed przedstawieniem zabrakło już biletów w kasie. Spektakl szedł przy szczelnie zapełnionej widowni. Przedstawienie miało charakter galowy. W lożach i na parterze pojawili się przedstawiciele łódzkiej finansjery we frakach i smokingach, panie w toaletach wieczorowych. W obsadzie rej wiódł dyrektor Zelwerowicz w roli Czepca. Po pierwszym akcie był on zmuszony wyjść przed kurtynę z powodu żywiołowo urządzonej mu owacji.

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Cenzura początkowo nie wyrażała początkowo zgody na wystawienie „Wesela”. Cenzora łódzkiego głównie zaniepokoiły kosy, przypominające Racławice. Po dłuższych pertraktacjach policmajster zgodził się na jedną kosę. Reszta aktorów musiała zadowolić się kijami…
Po uroczystej premierze „Wesela” dyrektor Zelwerowicz podejmował przybyłych na to przedstawienie przedstawicieli prasy miejscowej i warszawskiej oraz tutejszych teatromanów wystawną kolacją w restauracji Inisa, mieszczącej się w Pasażu Meyera (dzisiaj ulica Moniuszki). W czasie przyjęcia wzniesiono szereg toastów za pomyślność łódzkiej sceny. Przemawiał przewodniczący zarządu Towarzystwa Teatralnego Antoni Stamirowski, po nim zaś Aleksander Zelwerowicz i redaktor Aleksander Milker z Neue Lodzer Zeintung.

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Po „Weselu” obok rzeczy lżejszych, fars i komedii, przyszedł czas na „Dziady” Adama Mickiewicza i inne sztuki z tzw. wielkiego repertuaru. Ściągały one do teatru tłumy publiczności. „Wesele” grano dwadzieścia razy, „Dziady” – piętnaście.
„Teatr nasz pod dzielnym kierownictwem Zelwerowicza wypełnia istotnie swe kulturalne zadanie” – pisał recenzent „Rozwoju”.

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Pierwsze tygodnie działalności Zelwerowicza w Łodzi zakłócił niemiły zgrzyt. Wydawca „Kuriera Łódzkiego” Stanisław Książek zawarł z Zelwerowiczem ustne porozumienie, na którego podstawie środowe przedstawienia w „Victorii” miały być przeznaczone dla abonentów „Kuriera”. Umowa ta nie została uzgodniona z Towarzystwem Teatralnym i stąd powstał zatarg. Obie strony dowodziły swojej słuszności. Wreszcie spór przekazano do rozstrzygnięcia sądowi polubownemu złożonemu z członków zarządu Towarzystwa Kultury Polskiej. Sąd przyznał rację Towarzystwu Teatralnemu. Zelwerowicz nie miał bowiem prawa dysponowania przedstawieniami bez porozumienia z zarządem Towarzystwa.

…Był późny wieczór majowy 1909 roku. W teatrze „Victoria” pogasły już ostatnie światła. Aktorzy udali się na spoczynek do swoich pokojów odnajmowanych w znajdującym się na froncie posesji hotelu Emila Freudenberga.
Dyrektor teatru, Aleksander Zelwerowicz, trawiony jakimś niepokojem, pomimo spóźnionej pory wybrał się przed snem na dłuższą przechadzkę wzdłuż ulicy Piotrkowskiej. Sygnał trąbki strażackiej zawrócił go z drogi. Po drewnianym bruku ulicy z głuchym dudnieniem przeleciały beczkowozy i drabiny, ciągnione przez galopujące konie.
Przeczucie nie omyliło Zelwerowicza. Wozy strażackie zatoczyły łuk i wjechały w długi, wąski dziedziniec hotelu „Victoria”. Całe podwórze wypełnione było kłębami gryzącego dymu, który wydobywał się otworami w suterenach gmachu teatralnego. W ciszę nocy wdzierał się syk ognia i trzask płonących stropów. Jedyny teatr polski w Łodzi, uwieczniony przez Władysława Reymonta na kartach „Ziemi obiecanej”, cały stał w ogniu.


Gazeta "Rozwój", rok 1909.

Teatr posiadał z boku przybudówkę zapełnioną meblami i wszelkiego rodzaju rupieciami teatralnymi, z której prowadziło jedyne wejście na scenę i za kulisy. Zachodziło podejrzenie, że wewnątrz gmachu znajdują się ludzie. Drzwi do przybudówki były jednak zamknięte, a klucz od kłódki znajdował się w pokoju Zelwerowicza w hotelu „Victoria”. Nie było czasu do stracenia. Strażacy wyważyli drzwi, za którymi znaleźli na pół przytomnego pomocnika rekwizytora.
Z udzielonych przez niego wyjaśnień wynikało, że w pomieszczeniu pod sceną znajduje się rekwizytor. Prawdopodobnie obaj tam zanocowali pomimo stanowczego zakazu. Rekwizytorowi groziła śmierć przez zaczadzenie. Strażacy nie znali drogi do tych pomieszczeń, Zelwerowicz postanowił więc służyć im za przewodnika.
„Szedłem z wyciągniętymi przed siebie rękami, popychany przez sierżanta i po chwili namacałem drzwi prowadzące do ciasnego korytarzyka już w samym gmachu, z którego po prawej stronie wchodziło się na scenę. Dalej już nie mogłem iść – wspominał później Zelwerowicz – Drżące światełko pochodni zniknęło sprzed moich oczu i postać sierżanta zakryły kłęby dymu”.
Po kilku minutach zamigotało światełko pochodni i strażacy ujrzeli dzielnego sierżanta dźwigającego nieprzytomnego rekwizytora…

Teatr spłonął niemal doszczętnie. Pozostały tylko okopcone mury. Budynek znajdował się już od dość dawna w złym stanie technicznym, toteż reporter „Rozwoju” relacjonując o pożarze pisał:
„Pali się teatr „Victoria”, obskurna buda, jedyna niezawodnie na świecie w tak strasznych warunkach”.

Rozwój, 7 maja 1909 roku.

Zespół Aleksandra Zelwerowicza pozostał bez warsztatu pracy, bez kostiumów, dekoracji i rekwizytów. Najgorsze, że całe wyposażenie, stanowiące własność Zelwerowicza i jego aktorów, a oceniane na 9 tysięcy rubli, nie było zaasekurowane. Spotkała ich zatem kompletna ruina materialna.
W związku z pożarem krążyły po mieście pogłoski o rzekomym podpaleniu teatru przez przyjaciółkę Zelwerowicza, aktorkę Halinę Starską, która w przeświadczeniu, że Zelwerowicz jest ubezpieczony, w taki sposób chciała go wyciągnąć z opresji finansowych. Plotka zrodziła się prawdopodobnie wśród aktorek, które były zazdrosne o względy Starskiej u Zelwerowicza. Niektórzy dawali jej wiarę, gdyż w owych czasach pożary wynikłe z podpalenia – zwłaszcza fabryk – zdarzały się dość często.


Halina Starska

Znacznej pomocy materialnej aktorom łódzkim udzielili ich warszawscy koledzy, dając w Łodzi szereg gościnnych występów na rzecz poszkodowanych. Przybył tu także teatr krakowski, wystawiając w Teatrze Wielkim na wspomożenie miejscowych aktorów „Wesele” z udziałem znakomitych artystów sceny – Ireny i Ludwika Solskich. Był to dowód wysokiego poczucia solidarności koleżeńskiej.

                             Irena Solska                                  Ludwik Solski

Gazeta "Rozwój", rok 1909.

Trudniejszą sprawą było znalezienie nowej siedziby dla łódzkiego zespołu teatralnego. Na razie dano kilka przedstawień w Teatrze Wielkim, ale o ulokowaniu się tam na stałe nie było mowy, gdyż budynek ten wydzierżawiony został na dłuższy czas zespołowi żydowskiemu. Z konieczności więc zespół Zelwerowicza wyruszył na wojaże artystyczne po kraju, a Towarzystwo Teatralne zajęło się wyszukiwaniem odpowiedniego pomieszczenia dla teatru.
Wybór padł na budynek po dawnym magazynie Towarzystwa Transportowego „Nadieżda”, mieszczący się przy ulicy cegielnianej (dzisiaj Jaracza 27). Należało go jednak przystosować dla potrzeb teatru.  Prace nad przebudową trwały stosunkowo krotko, bo około pięciu miesięcy. Nowy budynek był nieco obszerniejszy od „Victorii”, liczył ponad osiemset miejsc numerowanych. Miał jednak poważną wadę: zbyt szczupłą scenę.



Sezon teatralny 1909-1910 roku w nowym budynku Zelwerowicz rozpoczął 23 października. Na otwarcie dano „Klątwę” Wyspiańskiego.

Gazeta "Rozwój", rok 1909.

Sezon teatralny 1910-1911 roku rozpoczął się w Łodzi pod znakiem zasadniczych zmian. Na skutek zatargów z Zelwerowiczem, opuścił jego zespól wybitny aktor i reżyser Andrzej Milewski i wspólnie z innym aktorem, Bolesławem Bolesławskim wydzierżawił budynek teatru „Apollo” wraz z garderobą teatralną za sumę 3500 rubli rocznie. Nie była to kwota wygórowana, ale też budynek był ciasny, źle dopasowany do potrzeb teatru i przypominał raczej remizę strażacką niż siedzibę Melpomeny. 

Teatr Apollo przy ulicy Konstantynowskiej 16 (dzisiaj Legionów).

"Rozwój", rok 1908.


"Rozwój", rok 1909.


Gazeta "Rozwój", rok 1910.

W pomieszczeniu tym powstał Teatr Popularny, przeznaczony dla najszerszych warstw miejscowego społeczeństwa.

Gazeta "Rozwój", rok 1911.

Zespół Milewskiego liczył ponad 30 osób, w większości aktorów scen prowincjonalnych. 

"Gazeta Łódzka, rok 1913.

Zespół pracował też w warunkach sceny prowincjonalnej, które to, dla utrzymania w teatrze frekwencji, zmuszały dyrekcję do częstych zmian repertuarowych. Mimo to Teatr Popularny zadbał o wartościowy repertuar i wysoką formę widowisk. Wystawiono tu między innymi „Hamleta” Szekspira, „Dziady” Mickiewicza, „Nieboską komedię” Krasińskiego. Nie było to zadanie łatwe, z uwagi na warunki lokalowe oraz niezbyt mocny zespół aktorski. Jednak i w tym zespole znajdowało się kilka znakomitości, chociażby jego kierownicy: Mielewski i Bolesławski oraz aktorka Alina Gryficz-Mielewska, obdarzona podobno dużym wdziękiem i szokującą urodą.

Alina Gryficz-Mielewska

Powstanie drugiego teatru polskiego w Łodzi wzbudziło niepokój opinii publicznej. Zastanawiano się, czy istnieją tutaj warunki dla trwałego bytu dwóch teatrów. 


"Gazeta Łódzka", rok 1913.

Nawet prasa warszawska alarmowała w tej sprawie swoich czytelników. Redakcja „Świata” przeprowadziła ze swej strony wywiady z dyrektorami Zelwerowiczem i Mielewskim oraz przedstawicielem Towarzystwa Teatralnego – Antonim Stamirowskim. Z rozmów z Zelwerowiczem i Stamirowskim wynikało, że nie rokowali oni dłuższego istnienia obu teatrów.
Oczywiście w Teatrze Popularnym była nieco inna, bardziej optymistyczna atmosfera. Dyrektor Mielewski wyrażał przekonanie, że Łódź dojrzała do posiadania dwóch polskich teatrów, bez uszczerbku dla żadnego z nich. Na postawiony mu zarzut, że dubluje repertuar Teatru Polskiego, odrzekł że rozgraniczenie repertuaru pomiędzy obydwoma teatrami jest sprawą trudną, gdyż nie ma on zamiaru obniżenia poziomu własnej sceny. Czynione z wielu stron zabiegi, mające na celu doprowadzenie do współdziałania obu teatrów w zakresie repertuarowym, nie dały pozytywnych wyników z powodu osobistej animozji dyrektorów. Tak więc nowy sezon teatralny przebiegał w ostrej walce konkurencyjnej pomiędzy Zelwerowiczem a Mielewskim…


"Gazeta Łódzka", rok 1913.

W 1911 roku dotychczasowy dyrektor Teatru Polskiego, Aleksander Zelwerowicz, po długich wahaniach, podpisał kontrakt z Towarzystwem Teatralnym na prowadzenie tej sceny w ciągu dwóch następnych sezonów. Stało się inaczej. 24 października 1911 roku w teatrze przy ulicy Cegielnianej wybuchł pożar. Spłonęła scena i widownia, pozostały tylko wypalone mury. Ogień pochłonął dekoracje, rekwizyty i garderobę aktorów. 


Gazeta "Rozwój", rok 1911.

Straty obliczano na 14 tysięcy rubli, ruchomości zaś ubezpieczone były jedynie na 8 tysięcy. Deficytu nie było komu pokryć. Załamało to energię Zelwerowicza. W ciągu miesiąca występował on jeszcze ze swoim zespołem w chwilowo mu dostępnym Teatrze Wielkim, ale nie widząc perspektyw dalszego prowadzenia teatru, opuścił Łódź.


Gazeta "Rozwój", rok 1911.

Na placu niedawnych bojów teatralnych pozostał Teatr Popularny Andrzeja Mielewskiego, jako jedyna placówka sztuki dramatycznej w Łodzi.

Gazeta Łódzka, rok 1913.

W 1913 roku, wbrew zapewnieniom, że nie ma zamiaru porzucić sceny przy ulicy Konstantynowskiej, Andrzej Mielewski wraz z żoną, aktorką Aliną Gryficz-Mielewską opuścił Łódź, udając się do Krakowa na stanowisko reżysera. Z jego odejściem Teatr Popularny po trzech latach działalności został zamknięty.

Gazeta Łódzka, rok 1913.

"Gazeta Łódzka", rok 1914.

Drugą scenę polską w Łodzi – po odbudowie gmachu przy ulicy Cegielnianej – Polskie Towarzystwo Teatralne oddało w dzierżawę Bolesławowi Bolesławskiemu, dotychczasowemu dyrektorowi administracyjnemu Teatru Popularnego. Kontrakt zawarto na dwa lata.

"Nowy Kurier Łódzki", rok 1916.

18 stycznia 1914 roku zmarł w Łodzi przeżywszy blisko 84 lata niezmiernie popularny człowiek, Fryderyk Sellin. 


Gazeta "Rozwój", rok 1914.

Urodzony w Kaliszu, uczęszczał do szkoły w Lublinie, a następnie pracował w cukierniach, między innymi w Warszawie i Siedlcach. Do Łodzi przybył w 1851 roku. Założył tu cukiernię i restaurację, prowadził także wiele innych przedsiębiorstw handlowych. 

Gazeta "Rozwój", rok 1905.

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Z inicjatywy Sellina powstały trzy budynki teatralne w Łodzi. W 1864 roku na posesji przy Konstantynowskiej 14/16 (dzisiaj Legionów) wybudował teatr „Arkadia” i zorganizował zespół teatralny, który pod jego kierownictwem występował tu do 1866 roku. W 1873 roku na wspomnianej posesji wystawił teatr letni „Apollo”, a w 1901 – Teatr Wielki na ponad 1200 miejsc. 


Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Gazeta "Rozwój", rok 1916.

W krótkich okresach, gdy żaden zespół teatralny nie odwiedzał Łodzi, Sellin chcąc utrzymać ciągłość przedstawień w teatrze łódzkim, organizował własny zespół, angażując zawsze zawodowego reżysera.

Fryderyk Sellin.

W ostatnich latach życia Sellinowi nie wiodło się w interesach. Poważnie zadłużony musiał sprzedać swoje teatry na drodze licytacji.
Pogrzeb Fryderyka Sellina z udziałem wielu mieszkańców Łodzi odbył się na Starym Cmentarzu Ewangelickim. Nad otwartą mogiłą przemawiali pastor Rudolf Gundlach i dyrektor Teatru Polskiego Bolesław Bolesławski. W przemówieniu swym Bolesławski uwypuklił ogrom zasług zmarłego dla rozwoju sceny polskiej w Łodzi.
… i tak opowieść o polskich teatrach w Łodzi początku XX wieku rozpoczęła się i kończy wspomnieniem o Fryderyku Sellinie.

"Rozwój" rok 1914.

źródło: 
Wacław Pawlak. Na łódzkim bruku.

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi
oraz ze stron:
Encyklpoedia Teatru Polskiego http://www.encyklopediateatru.pl
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa http://ct.mhk.pl
Fot. współczesne Monika Czechowicz

Przeczytaj jeszcze: