środa, 12 września 2012

Hotel Savoy. Łódź, ulica Traugutta 6.


Przed wybuchem I wojny światowej bujnie rozwijające się miasto nie posiadało dostatecznej liczby hoteli o zadowalająco wysokim standardzie. Nic zatem dziwnego, że kiedy w 1911 roku przy ul. Krótkiej 6 (dzisiejszej Traugutta) wyrósł nowoczesny Hotel Savoy, zachwycony korespondent warszawskiego tygodnika „Świat” nazwał go „Europą w Łodzi”.
Dziś to jeden z trzech zabytkowych łódzkich hoteli, które zachowują swoją funkcję od początku XX wieku. Zastosowana konstrukcja szkieletowa pozwoliła wznieść budynek na zawrotną wtedy wysokość 35 metrów. Hotel miał sześć pięter, choć za sprawą wysokiego parteru z antresolą oraz poddasza mówiono zwykle o siedmiu. Na tle niewielkich śródmiejskich kamienic, gmach Savoyu, mógł się wydawać prawdziwym „drapaczem chmur”, „pierwszym łódzkim wysokościowcem” - jak go wtedy określano. I rzeczywiście, do 1951 r., kiedy w centrum stanął wieżowiec telewizji, hotel wiedeńskiego finansisty Salomona Ringera był jednym z najwyższych obiektów niesakralnych w Łodzi.

Projekt budynku przygotował Stefan Lemmene, powiatowy architekt. Jego koncepcję realizowali przedsiębiorcy z Warszawy i Katowic. Hotel postawiono w niecałe dwa lata. Zajął ciasną, prostokątną działkę przy uliczce łączącej się bezpośrednio z ulicą Piotrkowską.
Budowla hotelu Savoy łączy elementy secesyjne i modernistyczne, stając się świadectwem dominujących wówczas preferencji estetycznych. Z płaskiej fasady łagodnie odcinają się półokrągłe boczne wykusze i kilka wąskich balkonów. Na parterze wstawiono przeszklone witryny, a na pierwszym piętrze duże kwadratowe okna.
Charakterystyczny detal to okrągłe okno umieszczone w samym centrum pierwszej kondygnacji, nad wejściem. Ozdobiono je metalową ramą, w której zostały wykute wizerunki dwóch pawi z długimi ogonami, ptaków-symboli secesji.
Doskonałe wrażenie musiał robić również wystrój wnętrza i nowoczesne jak na ówczesne czasy wyposażenie: z elektrycznymi lampami w różnokolorowych abażurach, bieżącą wodą, kanalizacją, windą, telefonami i stołami bilardowymi. „Nawet najwybredniejsi podróżnicy zaspokojeni zostaną za sprawą świeżo otwartego hotelu Savoy, urządzonego według ostatniego słowa komfortu i techniki” - pisał jeden z żyjących ówcześnie dziennikarzy, którego opinię cytuje Jarosław Skowroński, autor przedmowy do powieści „Hotel Savoy”. Powstanie tak wyjątkowego miejsca nie uszło bowiem uwadze literatów. W 1924 roku Josef Roth, austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia w łódzkim hotelu umieścił akcję swojej głośnej powieści. Jej bohater Gabriel Dan po powrocie z wieloletniej rosyjskiej tułaczki zatrzymuje się w niewymienionym z nazwy fabrykanckim mieście, na miejsce noclegu wybierając lokal przy Krótkiej. Roth określił Savoy „bramą Europy” .Warto zaznaczyć, że pochwały te wygłaszał człowiek o dość krytycznym stosunku do samej Łodzi, którą opisywał w następujących słowach: „"Wszelako miasto przyjemniej wyglądało wieczorem niż w dzień. Przed południem było szare, unosił się nas nim dym z olbrzymich kominów pobliskich fabryk, na rogach ulic siedzieli skuleni brudni żebracy płaszczyli, a na wąskich uliczkach leżały śmiecie i gnój. Ciemność jednak po macierzyńsku ukrywała, dobrotliwie przebaczała i tuszowała brud, występki, zarazę i nędzę" .
To Łódź, jaką znamy z "Ziemi obiecanej" Reymonta, ale opisana z innej perspektywy i w odmiennym stylu. "Po raz pierwszy od pięciu lat stoję znowu przed bramą Europy. Hotel 'Savoy' z jego siedmiu piętrami, złotym herbem i portierem w liberii wydaje mi się bardziej europejski niż wszystkie inne gospody na Wschodzie. Obiecuje wodę, mydło, kanalizację, windę; pokojówki w białych czepeczkach; mile połyskujące nocniki - przepyszne niespodzianki w brunatnych szafeczkach; elektryczne lampy, wykwitające z różowych i zielonych abażurów, niby z kielichów; przenikliwe dzwonki, posłuszne naciskowi kciuka, oraz łóżka zasłane piernatami, pulchne i radośnie gotowe na przyjęcie ciała." - cieszy się bohater powieści Rotha po powrocie z Rosji. Powieściowy hotel okazuje się mikroświatem, w którym najbogatsi zajmują dolne piętra, a biedacy nocują w ciasnych klitkach poddasza. Wszyscy czczą mamonę.
Szybko stał się Savoy przystanią łódzkiej cyganerii. W latach 1914-1915 działał tu kabaret Bi-Ba-Bo, z którym w owym czasie współpracował m.in. Artur Szyk, wybitny łódzki karykaturzysta i miniaturzysta żydowskiego pochodzenia oraz Julian Tuwim. Wielki łódzki poeta mieszkał zresztą całkiem niedaleko hotelowego budynku, w domu przy ul. Dzielnej 50 (dzisiejszej Narutowicza 54), gdzie jego rodzina przeprowadziła się z chwilą wybuchu I wojny światowej. Po zakończeniu II wojny światowej hotel Savoy, tak jak wszystkie inne, został przejęty przez władze miejskie i upaństwowiony. Nadal jednak skupiał artystów i pisarzy. Mieszkali tu aktorzy prywatnego teatru Syrena, którzy hucznie świętowali sceniczne sukcesy. Przez lata działał słynny Klub Literatów „Pickwick”, którego bywalcami byli wielcy ludzie polskiej kultury i sztuki, m.in. poeci Konstanty Ildefons Gałczyński i Julian Tuwim, aktorzy Józef Węgrzyn i Adolf Dymsza, reżyser i dyrektor łódzkich scen, Leon Schiller. Wielcy artyści bywają tu do dziś, ( zanim nieodżałowany dla wszystkich aktor Jan Machulski otrzymał apartament w Grandzie, miał własny pokój w hotelu Savoy, gdzie często przebywał).

Ekspress Wieczorny Ilustrowany, rok 1923.
W latach 60-tych Savoy został przebudowany i wyremontowany. Ocalały elementy łazienek, drzwi, posadzek i pochyłe ściany siódmego piętra. Od 1974 roku hotelem zarządzało „Przedsiębiorstwo Turystyczne Łódź”, obecnym właścicielem jest spółka „Centrum-Hotele”. Dawną świetność i artystowski klimat przywróciła mu w latach 90-tych secesyjna stylizacja recepcji oraz ulokowanej we wnętrzach hotelu restauracji braci Zielińskich, nagrodzonej w 1991 roku za wystrój.
Postawienie hotelu przy ul. Krótkiej zarówno wtedy, jak i dziś, oznaczało bardzo korzystną lokalizację. Na początku XX wieku życie miasta, skupione dotąd wokół Nowego Rynku, zaczęło się koncentrować w okolicach dworca Łódź-Fabryczna i prowadzących do niego ulic. Budowano tam sklepy, banki i restauracje. Dziś liczy się usytuowanie obiektu zaledwie kilkanaście metrów od reprezentacyjnej ulicy Piotrkowskiej. Zabytkowy deptak pełen secesyjnych kamienic, urokliwych podwórek i magicznych miejsc, to świetne miejsce do zwiedzania (warto przejechać się specjalnymi łódzkimi środkami transportu: zabytkowym tramwajem albo rikszą). W ciągu dnia życie tętni w restauracjach, kawiarniach i galeriach sztuki, wieczorami - w pubach i klubach.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwugwiazdkowy hotel Savoy znajduje się zaledwie 150 metrów od słynnej ulicy Piotrkowskiej. Oferuje on przestronne pokoje z bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do Internetu i telewizją satelitarną.
Śniadanie w formie bufetu serwowane jest codziennie rano w hotelowej restauracji, która specjalizuje się w daniach kuchni polskiej i międzynarodowej. Goście hotelu mogą także zrelaksować się przy drinku w barze.
Wszystkie pokoje w hotelu Savoy dysponują łazienką z wanną lub prysznicem. Każdy z pokoi obejmuje również miejsce do pracy.
W czynnej przez całą dobę recepcji do dyspozycji Gości jest sejf. Hotel dysponuje także przechowalnią bagażu.

OFICJALNA STRONA HOTELU
Hotel Savoy
ul. Traugutta 6, 90-107 Łódź
REZERWACJA:

--------------------------------------------------------------------------------------
W tym roku łódzki Savoy obchodzi swoje stulecie. Od 14 do 22 września zapraszamy na spotkania literackie (w tym te dotyczące Józefa Rotha), projekcje filmów według powieści Józefa Rotha, spektakl "Hotel Savoy" (koprodukcja Teatru Nowego im. Kazimierze Dejmka w Łodzi i Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi) w reżyserii Michała Zadary, wykłady otwarte na temat Łodzi, projekcje filmów dla dzieci.
Michał Zadara reżyseruje instalację teatralną według powieści Josepha Rotha "Hotel Savoy" opublikowanej w 1924 roku. W przedstawieniu grają aktorzy Teatru Nowego w Łodzi i studenci łódzkiej Szkoły Filmowej. Premiera w sobotę (15 września) na Festiwalu Łódź Czterech Kultur.



Niezwykły spektakl zostanie zabrany na festiwalu trzy razy, później jeszcze 20 i 21 września i w październiku. Później zostanie zawieszony aż do ciepłych dni wiosny (część widowiska rozgrywa się na podwórzu).
Przedstawienie zapowiada się ciekawie. Jak mówi drugi reżyser Łukasz Korczak, całość trwa trzy godziny, akcja dzieje się w pomieszczeniach hotelu od piwnicy do siódmego piętra i za jednym razem wędrujący widz nie zobaczy wszystkich scen (prawdopodobnie będzie ich 18).
- Każdy dostanie mapkę i sam będzie tworzyć swoją wersję "Hotelu Savoy" - mówi Korczak. - Spektakl czyta się jak "Grę w klasy" Cortazara.
Na raz spektakl może obejrzeć 120 widzów. Przedsięwzięcie jest koprodukcją Teatru Nowego w Łodzi i Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Centrum wydaje na festiwal wznowienie powieści w przekładzie Izydora Bermana. Będzie można ją kupić podczas festiwalowych wydarzeń (14 - 22 września) za 15 zł. Powieść była drukowana w odcinkach przez "Frankfurter Zeitung" w lutym i marcu 1924 roku.

Do kupienia będzie również nowe wydanie książki Józefa Rotha pt.: "Hotel Savoy".