poniedziałek, 5 stycznia 2015

EISERTOWIE

Johan Gottlob Eisert, tkacz z Saksonii, urodzony w Budziszynie, przybył ze swoją rodziną na teren Polski w 1826 roku. Towarzyszyła mu żona, dwie córki oraz syn. W Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej uruchomił pierwsze warsztaty tkackie. Jego syn Johann Karl Gottlob zapoczątkował łódzką linię rodziny Eisertów. Miał syna, któremu na imię dał również Karl. Tenże Karl po dojściu do pełnoletniości ożenił się z córką właściciela kilku krosien Christianą Guse, która wniosła w posagu 500 rubli. Sam miał swoich oszczędności 939 rubli. W 1864 roku założył ręczną tkalnię wyrobów bawełnianych przy ulicy Piotrkowskiej 135, w której zatrudniał 20 tkaczy.
Był to czas korzystny do tego typu przedsięwzięć, na łódzkim rynku panowało ożywienie po niedawnym kryzysie bawełnianym. Zakład przynosił wymierne zyski i w roku 1886 Karla Eiserta stać było już na wybudowanie własnej rezydencji. Stanęła ona również przy Piotrkowskiej 135 (dziś mieści się tu Wojewódzki Sąd Apelacyjny).

Piotrkowska 135

Karl Eisert miał dwóch synów: Karola Rajmunda i Emila, oraz dwie córki: Martę i Olgę. Cała czwórka zaangażowała się w działalność przemysłową i prowadziła ją także po śmierci ojca w 1890 roku. Tkalnia przy Piotrkowskiej zatrudniała wówczas 120 robotników. Była jeszcze filia fabryki w Konstantynowie, w której pracowało prawie 200 osób.
W pierwszych latach XX wieku, po śmierci jednej z sióstr – Olgi, bracia Karol i Emil zaczęli działać na własną rękę. Pierwszy zrobił to Karol Rajmund, który ożenił się z Marią Heleną Geyer. Posag panny młodej w wysokości 40 tysięcy rubli pozwolił mu na angażowanie się w duże inwestycje. Nabył upadłą firmę Judel Bary przy ulicy Karola (dzisiaj Żwirki), wszedł z własnym kapitałem do zarządu spółek akcyjnych Józefa Johna i Rudolfa Kindlera w Pabianicach, nabywał nieruchomości w Łodzi, Konstantynowie i Pabianicach, kupował majątki ziemskie, które najczęściej z zyskiem sprzedawał.

Willa przy Żwirki 17/19. Należała ona do Karola Eiserta. Rok jej budowy datuje się na ok. 1907-1910, architekt jest nieokreślony. Przypuszcza się, że została wzniesiona na podwalinach wcześniej stojącego w tym miejscu obiektu.

Karol Eisert nie unikał działalności społecznej i filantropijnej. Współfinansował szpital dla nerwowo chorych w Kochanówce, był kuratorem szpitala św. Aleksandra, działał w Domu Miłosierdzia Diakonis (ofiarował plac pod szpital dla chorych psychicznie), zasiadał w zarządzie Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności, był honorowym radcą miejskim, a także konsulem honorowym królestwa Danii w Łodzi. Był członkiem rady opiekuńczej Niemieckiego Stowarzyszenia Szkolnego, które zajmowało się kształceniem młodzieży pochodzenia niemieckiego, powołało do życia szkołę średnią i wybudowało gmach gimnazjum przy al. Kościuszki (więcej o szkole TUTAJ).
U zbiegu ulic al. Kościuszki i Zamenhofa. Gmach dawnego gimnazjum niemieckiego, należący do niedawna do Uniwersytetu Łódzkiego, przyszła siedziba Sądu Apelacyjnego.

Od 1906 roku Karol Eisert sam prowadził fabrykę po ojcu przy ulicy Piotrkowskiej. Zatrudniał 600 robotników. Jednocześnie zaczął rozbudowę odkupionej fabryki przy ulicy Karola, z której w przyszłości uczynił swój największy zakład produkcyjny.
W życiu prywatnym wiodło mu się róznie. Rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną, czym wywołał w Łodzi sensację, bo wśród miejscowych fabrykantów rozwody praktycznie nie istniały. Ożenił się wkrótce z Marią Małgorzatą Feder (mieli syna Harrego). Szczęście nie twało długo. Druga żona zmarła w 1915 roku. Trzeci raz ożenił się z Dunką Ellen Christensen. Mieli dwóch synów – Torbena i Pawła. Do pierwszej wojny światowej Karol Eisert z majątkiem szacowanym na dwa i pól miliona rubli awansował do grupy multimilionerów. Z nieco mniejszym dorobkiem w grupie milionerów znalazł się jego brat Emil.
Emil Eisert wszedł w spółkę z Ludwikiem Schweikertem, kupili od Rudolfa Kellera fabrykę wstążek i koronek przy ulicy Długiej 47 (obecna Gdańska), a w Zduńskiej Woli założyli filię firmy. Główna fabryka mieściła się przy ulicy Długiej, a ozdobą posesji była stojąca do dziś luksusowa willa z charakterystyczną wieżyczką.

Willa przy Gdańskiej 47. Pierwotnie własność Rudolfa Kellera.

Emil Eisert ożenił się z córką warszawskiego przemysłowca Jadwigą Neumann. Mieli córkę Melanię Jadwigę i syna Karola Hugona (w czasie egzaminów dojrzałości zmarł na atak serca …). Firma w 1922 roku została przekształcona w spółkę Zakłady Przemysłowe Emil Eisert i b-cia Schweikert Sp. Akc. w Łodzi. Fabryka produkowała wstążki, koronki i pończochy kotonowe. Emil Eisner kupił w Konstancinie koło Warszawy parcelę i postawił okazałą willę. Żona, urodzona warszawianka, wolała mieszkać tam niż w Łodzi, natomiast dla Emila Łódź była miastem interesu i głównie tutaj musiał przebywać. To było chyba powodem rozwodu, który nastąpił w 1926 roku. Wkrótce ożenił się po raz drugi, tym razem z łódzianką. Była nią Laura Feder, wdowa po Leopoldzie Kindermannie (fundatorze willi secesyjnej przy ulicy Wólczańskiej 31/33).

Willa Leopolda Kindermanna, ulica Wólczańska 31/33.






Wnuczka Emila Eiserta, Jadwiga Bieleszowa, wspominała dziadka, który mimo założenia nowej rodziny w Łodzi odwiedzał córkę i wnuczki w Warszawie, pomagał w trudnych sytuacjach życiowych. Pani Jadwiga w czasie okupacji należała do batalionu AK „Parasol”, walczyła w powstaniu warszawskim, była ranna. Jest autorką wspomnień „Wędrówka w osiemdziesiąt lat dookoła życia”.




Emil Eisert zmarł we wrześniu 1939 roku. Przez lata okupacji fabrykę prowadzili bracia Schweikertowie. Po zakończeniu wojny fabryka została upaństwowiona i otrzymała nazwę – Zakłady Przemysłu Pasmanteryjnego S.Lenartowskiego „Lenora”.
Dzisiejsza "Lenora: http://lenora.com.pl/

Willa przy Gdańskiej 47. Pierwotnie własność Rudolfa Kellera. Obok budynki fabryki "Lenora".

Brat Emila, Karol, w latach po I wojnie światowej rozbudował swoją fabrykę przy ulicy Żwirki. W 1920 roku zostało powołane towarzystwo akcyjne – Zakłady Przemysłowe Karola Eiserta Sp. Akc. w Łodzi. Pracowało tu 930 robotników, wartość produkcji rocznej wynosiła 10 milionów złotych. Firma eksportowała swoje wyroby między innymi do Egiptu i na Półwysep Bałkański. Karol Eisert miał duże udziały w firmach jugosłowiańskich, a w kraju w kupionych wcześniej majątkach ziemskich rozwijał gospodarkę rolną i leśną. Powołał do życia dwie spółki w przemyśle mięsnym, które prowadziły rzeźnie i przetwórnie w kilku miastach Polski.


Widok fabryki Eisertów.

Mimo tylu zajęć na polu gospodarczym Karol Eisert zainteresował się sztuką, dużo czasu poświęcał pasji kolekcjonerskiej. Gromadził przez lata obrazy wielkich mistrzów, w tym dzieła Jana Matejki i Anthona van Dycka. Na wystawę w warszawskiej Zachęcie z okazji setnej rocznicy urodzin Matejki wypożyczył obraz Sędziwój alchemik.

Sędziwój Alchemik. Jan Matejko, 1867.

Karol Eisert w testamencie przekazał wszystkie swoje obrazy powstałemu w Łodzi Muzeum Sztuki. Zmarł w 1938 roku. Trzy lata wcześniej w Wiedniu w wyniku nieszczęśliwego wypadku, (możliwe, że popełniła samobójstwo) zmarła jego duńska żona – Ellen. Fabrykę po ojcu, także w czasie okupacji, prowadzili jego synowie Torben i Paweł, którzy, czując się Polakami - zostali jednak zmuszeni do podpisania volkslisty. Prezesem spółki był Harry, a Torben i Paweł weszli w skład zarządu. Paweł wojnę spędził w Polsce. Najprawdopodobniej próbował się wydostać przez zieloną granicę z Polski i został aresztowany. Spędził w więzieniu kilka lat w strasznych warunkach, które tak zniszczyły mu zdrowie, że po wyjściu z więzienia, w stosunkowo krótkim czasie, zmarł.
Torben dostał się do niewoli radzieckiej i w obozie jenieckim spędził kilka lat. Został wypuszczony najprawdopodobniej pod koniec lat czterdziestych i wyjechał do Niemiec. Ostatni z braci Harry wyemigrował do Australii.
W 1945 roku zakłady Karola Eiserta, uznane za własność poniemiecką, znalazły się pod zarządem państwowym. Przyłączono do nich sąsiednią przędzalnię wełny Abrama Prussaka i tak powstały znane do lat 90. Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Norberta Barlickiego „Norbelana”.

Nieistniejący już dzisiaj budynek Norbelany. Fot. Małgorzata Kujawka A/G. Rok 2001.

Najcenniejszym architektonicznie obiektem zakładów Karola Eiserta była tkalnia zbudowana w 1898 roku, rozbudowana w 1912 roku według projektu Stanisława Stebelskiego. Wyniosła bryła fabryki posiadała trzy wieże bogato rozczłonkowane wraz z historyzującym detalem w postaci blend, podwójnymi prześwitami i ceglanymi fryzami geometrycznymi. Przędzalnia posiadała delikatne cechy wczesnego modernizmu. Całość kompleksu nawiązywała do schematu XIX-wiecznego zabudowy przemysłowej w Łodzi.
W 1945 roku fabryka została upaństwowiona i od 1950 roku nosiła imię Norberta Barlickiego, działacza PPS, który stracił życie w Auschwitz. W latach 70. otrzymała też imię – "Norbelana". W 1998 roku ogłoszono upadłość, a w 2001 roku nieruchomość kupił nowy inwestor. W pofabrycznych budynkach miało powstać centrum handlowo-rozrywkowe pod nazwą "Łódź Plaza Centrum"...



W czerwcu 2005 roku kompleks został wyburzony i do dziś na tym placu nic nie powstało. Na naszych oczach z centrum miasta zniknął jeden z ładniejszych budynków poprzemysłowych... 



Na działce przed dawną fabryką z czerwonej cegły stanął hotel Qubus (al. Mickiewicza 7). Ma nietypowy kształt, powstał na planie półokręgu. Ma sześć pięter i 78 pokoi. Mógłby nieźle korespondować z ceglaną elewacją Norbelany. Gdyby przetrwała... 


 W "Spacerowniku łódzkim" czytamy:
Znawcy przemysłowej architektury z podziwem mówią o XIX-wiecznych budowlach i kompleksach urbanistycznych ziemi obiecanej. Zachwalają, że w Łodzi uchowały się skarby, które w innych częściach Europy zostały wyburzone. I faktycznie tak duże nagromadzenie fabryk nie ma sobie równych w Polsce ani w Europie. Poprzemysłowa architektura jest tym, co wyróżnia Łódź spośród innych miast świata. Nie mamy i nie będziemy mieć starożytnych piramid, gotyckich katedr ani renesansowych pałaców. Musimy zadbać o to, z czego powinniśmy być dumni. Szkoda, że nie wszyscy o tym pamiętają...

Teren po nieistniejącej już fabryce Karola Eiserta, dalej widoczny hotel Qubus:


Jedyną "pamiątką" po zakładach jest niewielki budynek przy ul. Żwirki 17/19…


Willa przy ulicy Żwirki 19 (dawniej ulica Św. Karola). Rodzina Eisertów mieszkała w willi do 1945 roku. Po 1945  budynek wraz z dawną fabryką został upaństwowiony . W willi Eiserta umieszczono wówczas laboratorium zakładowe. Obiekt został sprzedany w roku 1999 przez syndyka masy upadłościowej "Norbelany" i aktualnie mieszczą się w nim kancelarie notarialne. Wnętrza willi całkowicie przekształcone, pozbawione pierwotnego wystroju.


Przeczytaj jeszcze:
Fot. Monika Czechowicz


źródła:
Wspomnienia Pani Zuzanny Sołtan-Pruskiej, prawnuczki Hermana Kalisza, łódzkiego przedsiębiorcy
Marek Budziarek, Leszek Skrzydło, Marek Szukalak. Łódź nasze miasto.
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.
Krzysztof Stefański. Łódzkie wille fabrykanckie.
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.

6 komentarzy:

  1. Szanowna Pani,

    Jeżeli interesują Panią dokładniejsze losy Torbene i Pawła Eisertów - proszę o kontakt.
    Moja babcia była przed wojną (jak również w trakcie) narzeczoną Torbena Eiserta. Z jej opowieści wiem, że informacje tuttaj podane są nie dokońca ścisłe...

    Pozdrawiam sredecznie

    Zuza Sołtan-Pruska
    zuza.soltanpruska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Zuzanno.

      Oczywiście, każda informacja jest bardzo dla mnie cenna. Moje wiadomości o łódzkich miejscach, to dane głównie z dostępnych mi książek o naszym mieście, czasami mam dostęp do niektórych archiwów. Są to oczywiście wyrywkowe dane, w ich rzetelność muszę po prostu wierzyć... :).
      Moja strona prowadzona w internecie, początkowo miała być tylko fotograficzna, ale – starałam się również, z różnych źródeł, dowiedzieć trochę o fotografowanych miejscach, i tak – zrodziła się powoli idea “baedekera”.
      Gdyby miała Pani ochotę, i chwilę czasu – bardzo proszę o dodatkowe informacje. Proszę, tylko zaznaczyć, czy mogę je zamieścić na blogu wraz ze źródłem, czy będzie to informacja tylko dla mnie.

      Pozdrawiam serdecznie.
      Monika Czechowicz, wysyłam wiadomość na Pani adres priv :)

      Usuń
  2. Pani Moniko,
    Wysłałam Pani parę informacji, ale nie jestem pewna, czy adres zwrotny był prawidłowy. Gdyby była Pani tak miła i podesłała mi na priv jakiś czynny adres do korespondencji - to na wszelki wypadek jescze raz prześlę Pani tę wiadomość (albo, gdyby mogła Pani potwierdzić, że poprzednia wiadomość przeszła).

    Pozdrawiam serdecznia

    Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Zuzanno.
      Niestety, żadnych informacji nie otrzymałam.
      Jeszcze raz przesłałam Pani mój adres na priv.
      Mam nadzieję, że to nie wina mojej poczty.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Monika

      Usuń
  3. Pani Moniko,
    Dostaje na swoja poczte tylko komentarze z bloga. Bardzo prosze sprawdzic, czy adres, na ktory Pani wysyla kontskt do siebie jest jak ponizej:
    Zuza.soltanpruska@gmail.com

    Pozdrawiam
    Z

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Pani Zuzanno.
      Wysłałam Pani list na priv, dotyczący informacji przesłanych mi przez Panią. Myślę, że mogłam dokonać tylko tych małych poprawek (dotyczących Torbena i Pawła oraz Ellen Eisert), tak jak Pani wspominam w liście.
      Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam serdecznie.
      Monika

      Usuń