wtorek, 10 stycznia 2017

Fabryka przy ulicy Kopernika i… psia łapa.



Dawna "Fabryka tasiem, koronek i guzików" przy ulicy Kopernika 1/3. Założona została przez Ernesta Wevera w 1880 roku.


W 1897 roku zatrudniała już 436 robotników, a roczna wartość produkcji wynosiła 700 tysięcy rubli.


W 1903 roku do głównego budynku dobudowano narożną część według projektu Fryderyka Miksa. W budowli wykorzystano typowe dla secesji dekoracje architektoniczne.


Od 1925 roku w części budynków produkcyjnych powstała Łódzka Mechaniczna Fabryka Wyrobów Wstążkowych oraz Knotów do Lamp i Świec „Płomień” Mechela Kosmana i Saula Albama. 
Zatrudniała 40 robotników, wartość roczna sprzedaży sięgała 170 tysięcy złotych, a wyroby były eksportowane do Maroka i Palestyny.


Pozostałą część zabudowań przejął od Weverów w 1930 roku Gustaw Pattberg. Wspólnie z Leonem i Jerzym Blumami utworzyli Fabrykę Tasiem, Wstążek i Koronek. Pracowało w niej 300 robotników, a roczna wartość sprzedaży wynosiła 1,3 miliona złotych. Specjalnością fabryki były wstążki aksamitne, eksportowane do Danii, Palestyny, Holandii i do Afryki Południowej.


Po II wojnie i upaństwowieniu przedsiębiorstwa powstały tu Państwowe Zakłady Pasmanteryjne, które w latach 70. XX wieku przeniesiono na ulicę Srebrzyńską do nowych budynków.


Obok fabryki, przy ulicy Mikołaja Kopernika 5 znajduje się willa biurowo – mieszkalna. 


Została wzniesiona w 1912 roku przez dawnego właściciela pobliskiej fabryki  – Ernsta Wevera. Budynek przetrwał okres II Wojny Światowej i w latach 1951 – 1994 pełnił funkcję przyfabrycznego przedszkola Zakładów Przemysłu Pasmanteryjnego „Lenora”, a następnie przez prawie 10 lat stał opustoszały i niszczał. 


W 2003 roku budynek został zakupiony przez Wiesława Lewandowskiego, który przeznaczył go na główną siedzibę swej włocławskiej firmy, specjalizującej się w produkcji papierów higienicznych. W momencie zakupu dom był w fatalnym stanie technicznym i z pewnością nie nadawał się do zagospodarowania. Dopiero kompleksowy remont budynku, sprawił, że ponownie mógł on pełnić rolę obiektu użytkowego.


Na bramie prowadzącej do willi umieszczono gotycką cegłę z Fromborka z odciskiem… psiej łapy.


Zamiłowanie do historii i zainteresowanie zabytkami polskiej architektury nowego właściciela willi spowodowało, że chętnie przystał na propozycję  łódzkiego artysty Zbigniewa Janeczka – prezesa Towarzystwa Miłośników Fromborka, a propozycje podchwyciły władze miasta -  dotyczyła ona nadaniu ulicy Kopernika specjalnego akcentu, by na niej pojawiło się coś naprawdę związanego z astronomem. 1 kwietnia 2005 roku (w Prima Aprilis… 😉), w słupek bramy wjazdowej przy ulicy Kopernika 5, została wmurowana XV – wieczna cegła z odciskiem łapy psa przywieziona z Fromborka.
Uroczystość z udziałem władz miejskich, zaszczycił  burmistrz Fromborka oraz dyrektor Muzeum Mikołaja Kopernika, którzy przywieźli specjalny certyfikat zaświadczający, że cegła faktycznie pochodzi z XV wieku i została wydobyta podczas prac archeologicznych na Wzgórzu Katedralnym we Fromborku. Jak się wydaje, jest to teraz najstarszy zabytek Łodzi J
Pomyślałem, że skoro mamy ulicę Kopernika, to powinno pojawić się na niej coś naprawdę związanego z astronomem. A że jestem prezesem Towarzystwa Miłośników Fromborka, gdzie Kopernik mieszkał przez 30 lat, to właśnie stamtąd jest nasza cegła. Kto wie, może Kopernik zawiesił kiedyś na niej oko - tłumaczył artysta, Zbigniew Janeczek.


CERTYFIKAT
Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku
zaświadcza, że
cegła z odciskiem łapy psa,
wydobyta podczas prac archeologicznych
na Wzgórzu Katedralnym we Fromborku
pochodzi z czasów Kopernika.

Psie łapy dość często można spotkać na cegłach gotyckich budowli. Być może tak znakowano niektóre cegły podczas produkcji, by rozliczyć ilość zużytego materiału. Na cegłach z tamtego okresu można znaleźć ślady różnych zwierząt – odciski ptasich pazurów, łap kotów, a nawet kopyt saren i dzików.

źródła:
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.
Polska Niezwykła. http://www.polskaniezwykla.pl/
Gazeta Wyborcza. http://lodz.wyborcza.pl/


Fot. Monika Czechowicz