wtorek, 14 maja 2013

GIMNAZJUM DLA DZIEWCZĄT - dzisiaj IV Liceum Ogólnokształcace im. Emilii Sczanieckiej.


 

Pomorska 16. Obecnie mieści się tutaj IV Liceum Ogólnokształcące im. Emilii Sczanieckiej.


W drugiej połowie XIX wieku społeczność żydowska planowała na tym terenie wznieść synagogę. Jednak Rada Miasta nie zaakceptowała tego pomysłu. Parcela zyskała zupełnie inne przeznaczenie. W 1886 roku, władze podjęły decyzję o utworzeniu w Łodzi dwóch rosyjskojęzycznych gimnazjów, męskiego i żeńskiego. Obie placówki rozpoczęły działalność w wynajętym budynku przy ulicy Cegielnianej (obecnej ulicy Jaracza). W 1891 roku gimnazjum męskie przeniesione zostało do nowo wybudowanej placówki przy ulicy Mikołajewskiej (obecnej ulicy Sienkiewicza), dziś mieści się tam III Liceum Ogólnokształcące. Natomiast nowa szkoła dla dziewcząt została oddana do użytku w 1903 roku, właśnie przy Pomorskiej 16.


Projektantem obszernego neorenesansowego gmachu był znany łódzki architekt Franciszek Chełmiński. Oprócz szkoły zbudowano także mieszkania dla nauczycieli. Budynek przy ulicy Pomorskiej 16 był świadkiem istotnego wydarzenia w naszym mieście. W dniu zakończenia I wojny światowej, 11 listopada 1918 roku nastąpiło samorzutne rozbrajanie żołnierzy niemieckich przez lepiej lub gorzej zorganizowanych mieszkańców Łodzi. Jednak nie wszyscy żołnierze oddawali broń bez protestu. Nie udało się przejąć Dworca Fabrycznego i koszar przy ulicy Konstantynowskiej (obecnej ulicy Legionów). Aby nie dopuścić do potyczek i uniknąć niepotrzebnych ofiar, polskie dowództwo zdecydowało się na rozmowy z niemiecką Radą Żołnierzy, której siedziba mieściła się w budynku przy ulicy Pomorskiej 16 (ówczesnej ulicy Średniej). Po krótkich pertraktacjach uzgodniono, że w zamian za przekazanie Polakom władzy w mieście, żołnierze niemieccy będą mogli bez przeszkód wyjechać do Niemiec. Po zakończeniu I wojny światowej w budynku, a właściwie w jego auli, odbywały się obrady Rady Miejskiej, gdyż magistrat nie posiadał własnej, odpowiedniej sali na organizowanie posiedzeń. W czasie drugiej wojny światowej szkoła została zamknięta. Wkrótce po zakończeniu działań wojennych wznowiła swoją działalność, a od 1959 roku liceum stało się placówką koedukacyjną.


W latach 60. szczególny nacisk położono na naukę języka angielskiego, otwierając klasy z rozszerzonym lektoratem. W 1999 wprowadzono klasę, w której zajęcia prowadzono wyłącznie w tym języku. W 2007 roku powołano klasę przygotowującą do międzynarodowej matury w języku angielskim, a w 2009 roku odbył się pierwszy egzamin maturalny. Wypadł on bardzo dobrze, gdyż zdali wszyscy maturzyści i to ze średnią znacznie wyższą od wyznaczonego minimum.


Pilną potrzebą dla szkoły było przeprowadzenie remontu szkolnej auli. Po wyasygnowaniu odpowiednich środków przez gminę, przeprowadzono renowację na podstawie zachowanych dokumentów i zdjęć. Odremontowana aula robi imponujące wrażenie, szczególnie okazale prezentują się zawieszone pod sufitem ogromne żyrandole z kryształu górskiego.


Obok szkoły jest przejście na podwórko i dalej do Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego im. Arego Sternfelda, wielkiego łódzkiego astronoma, który obliczał trajektorie lotów statków kosmicznych.





Ary Sternfeld, Szternfeld – jeden z pionierów kosmonautyki polskiego pochodzenia. „Nawigator kosmicznych tras” – obliczał orbity sztucznych ciał niebieskich, rakiet, satelitów. Z wykształcenia inżynier mechanik.

Urodził się w rodzinie żydowskiej w Sieradzu. W 1914 przeniósł się z rodzicami do Łodzi, gdzie mieszkał do 1924 przy ulicy Nowocegielnianej 21 (późniejsza Śródmiejska, obecnie Więckowskiego). W Łodzi uczęszczał do gimnazjum (wówczas nauka w gimnazjum kończyła się maturą) przy ulicy  Magistrackiej. Tam w 1923 uzyskał maturę (dwujęzyczną polską i hebrajską), w latach gimnazjalnych kształtowały się jego marzenia o lotach kosmicznych.

Jego świadectwo maturalne znane jest tylko z odpisu w języku francuskim potwierdzonego przez konsulat belgijski w Łodzi. Przeważają oceny bien i tres bien (dobry i bardzo dobry). Budynek owego gimnazjum istnieje do dziś przy ulicy A. Kamińskiego. Przez wiele lat była w nim szkoła podstawowa, teraz mieści jedną z prywatnych łódzkich szkół wyższych.

W gimnazjalnych latach zaczęły się jego zainteresowania krajoznawcze, odbywał wiele pieszych wędrówek do miast regionu łódzkiego. Podróżował również do Krakowa i Lublina – choć tam już nie pieszo.

Wtedy też dostał w prezencie aparat fotograficzny i wykonywał zdjęcia portretowe i krajoznawcze, będąc jednym z pierwszych młodych fotografów-krajoznawców okresu międzywojennego. Żadne ze zdjęć zrobionych przez niego w tym okresie nie zachowało się do czasów współczesnych – zaginęły w czasie, w którym rodzice Sternfelda byli zamknięci w getcie (tam też zginęli).

Początkowo studiował astronomię na Uniwersytecie Jagiellońskim, po roku przeniósł się do Francji, do Nancy, gdzie w 1927 ukończył studia inżynierskie z dziedziny mechaniki, a następnie w Paryżu rozpoczął pracę zawodową jako inżynier mechanik i przygotowania do doktoratu.

Zachował się indeks z immatrykulacją na Sorbonie, promotorzy wycofali się jednak z patronowania doktoratowi o tak fantastycznej tematyce; proponowali doktorat z obróbki metali skrawaniem, jednak Sternfeld impulsywnie odrzucił ich propozycję, czego po latach nieco żałował.

Mówiło się, że prowadził podwójne życie – w dzień praca inżyniera-konstruktora, wieczorami i nocami obliczenia kosmonautyczne.

W Nancy poznał swoją przyszłą żonę – Gustawę Erlich, łodziankę, absolwentkę gimnazjum Aba w Łodzi. Zbliżyli się do siebie później, a na początku 1933 pobrali się w Łodzi.

Podstawowym celem działalności Planetarium jest pomoc nauczycielom w przekazie wiedzy z różnych dziedzin nauki, dlatego też zajęcia tutaj prowadzone są zgodne z programami nauczania przyrody i astronomii (...).


Łódzkie obserwatorium prowadzi obserwacje zakryć gwiazd przez Księżyc i planetoidy, oraz zaćmień Słońca i Księżyca. Wyniki odsyłane są do central międzynarodowych i przyczyniają się do badania ruchu wirowego Ziemi oraz ruchów innych planet i asteroid.

źródło:
Dariusz Kędzierski. Ulice Łodzi.

Fot. Monika Czechowicz