sobota, 25 października 2014

PIERWSZA WOJNA ŚWIATOWA W ŁODZI - RADA CZTARNASTU i MILICJA OBYWATELSKA

Około połowy sierpnia 1914 roku, w Łodzi zaczęła formować się już druga organizacja używająca nazwy "Komitet Obywatelski", przejawiająca znacznie dalej idące ambicje wpływania na całość życia społecznego w mieście od tej, która powstała na początku miesiąca tego roku pod przewodnictwem pastora Gundlacha (czytaj: TUTAJ).
Okazało się, że w tym samym czasie, gdy grupa kilkuset mieszkańców odbywała otwarte, szeroko komentowane zebrania i konferencje w siedzibach instytucji publicznych, rozpowszechniając swoje pomysły i zamiary, skupiając się na sposobach przezwyciężenia rodzących się problemów społecznych, znacznie węższa grupa osób spotykała się w zaciszu pluszowych kanap fabrykanckich willi, w cieniu liści olbrzymich donicowych palm, w obłokach dymu cygar, przechadzając się po miękkim puchu perskich i bucharskich dywanów.
Grupę tę tworzyło grono najzamożniejszych łódzkich przemysłowców, którzy spotykając się - przeważnie w niezbyt obszernym salonie i bibliotece pałacu Alfreda Biedermanna przy ulicy Franciszkańskiej 1/5 – pospiesznie poszukiwali sposobów zapewnienia bezpieczeństwa ich domom i fabrykom oraz uchronienia przed uszczerbkiem dotychczasowych źródeł ich dochodów.

Pałac Biedermannów, ulica Franciszkańska 1/5

Po raz pierwszy spotkano się u Biedermanna wieczorem 1 sierpnia w gronie czternastu osób, które z tego powodu przyjęły dla siebie roboczą nazwę „Rady Czternastu”. Alfred Biederman poinformował zebranych, że prezydent miasta otrzymał z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych poufne polecenie zorganizowania w Łodzi komitetu mieszkańców. Komitet taki miałby przejąć administrowanie miastem na wypadek czasowego opuszczenia go przez władze państwowe. Zebrani postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniu władz i podjąć wspólnie przygotowania do powołania takiego komitetu, z zasadniczym celem zapobieżenia ewentualnym zaburzeniom porządku wywołanym przez nieodpowiednie grupy ludności. Dla zaznaczenia swojej obecności opracowano tekst enigmatycznego i nieco megalomańskiego w treści komunikatu, który podano anonimowo do wydrukowania w prasie łódzkiej w poniedziałek 3 sierpnia:


Grono obywateli, w ciężkich warunkach, jakie w wyjątkowych okolicznościach dzisiejszych miasto nasze przeżywa, tworzy przy miejscowej straży ogniowej ochotniczej organizacyę w celu współdziałania z władzami w utrzymaniu wśród współobywateli spokoju i bezpieczeństwa.
    Organizacya ta w razie ewentualnych komplikacyj spełniać będzie nadal swoje obowiązki, skierowane ku utrzymaniu w mieście porządku. Wobec tego ogół mieszkańców winien zachować się spokojnie, nie denerwować się, nie szerzyć wśród współobywateli popłochu, porządek bowiem i ład są na wszelki wypadek zagwarantowane. Na współobywatelach ciąży obowiązek zachowaniem się, rozwagą i zimną krwią współdziałać organizacji obywatelskiej [!] w utrzymaniu spokoju.
[pisownia oryginalna]


Trudno powstrzymać się od komentarza, że w dniu ukazania się powyższego tekstu ani sytuacja militarna, ani nastroje panujące w Łodzi i okolicy nie uzasadniały tak alarmistycznego tonu odezwy, chyba że zasadniczym celem tej publikacji była chęć zaskarbienia sobie sympatii władz, od których zależało zatwierdzenie składu nowego komitetu oraz jego formuły organizacyjnej, a tę należało dopiero określić. Zaciekawienie budzi intencja autorów, gdy wspominają o „ewentualnych komplikacjach”. Wydaje się, że eufemizm ten miał opisywać tę właśnie sytuację, w której Łódź miałaby zostać okupowana przez wrogie armie.
O trwającym poszukiwaniu właściwej formy organizacyjnej komitetu świadczyć może wzmianka o tym, że organizacja tworzy się „przy miejscowej straży ogniowej”. Obecnie nie można z całą pewnością stwierdzić, czy autorami anonimowej odezwy była grupa skupiona wokół Alfreda Biedermanna, czy może byli to koledzy kochającego mundur strażacki Alfreda Grohmanna (brata Leona, późniejszego komendanta Milicji Obywatelskiej), czy też może wyszła ona z całkiem innego środowiska, dziś trudnego do precyzyjnego określenia.
Wkrótce wzrosła liczba zainteresowanych udziałem w pracach Rady Czternastu, ta zaś, chcąc nadać sobie wyższą rangę, wzorując się na powstałym w Warszawie z formalnym poparciem władz Alfred Biedermann           wojskowych prowincji centralnym Komitecie Obywatelskim, przybrała również nazwę „Komitet Obywatelski”. Wciąż nie ujawniając swojej inicjatywy publicznie, w pierwszej kolejności opracowano regulamin działania, który wraz z listą uczestników przekazano władzom wojskowym
w Warszawie (cały Kraj Nadwiślański leżał na terenie objętym przepisami o stanie wojennym) celem uzyskania zatwierdzenia przez nie tej inicjatywy.
Okazuje się więc, że to nie w sprawach Komitetu Niesienia Pomocy Bezrobotnym i tej stosunkowo niewielkiej kwoty 200 tysięcy rubli wybrał się pan Karol Eisert w poniedziałek 3 sierpnia w trudną i ryzykowną podróż samochodem do Warszawy (czytaj TUTAJ). Prawdziwym powodem tej eskapady było spotkanie z generał-gubernatorem i doręczenie mu listy składu osobowego oraz projektu statutu komitetu, jaki najzamożniejsi łodzianie pragnęli zorganizować dla ewentualnego przejęcia administrowania miastem na wypadek chwilowego „taktycznego” opuszczenia miasta przez administrację  Alfred Grohmann                i policję państwową. Najwyraźniej Komitet musiał uzyskać wstępną akceptację dla swego pomysłu, bo już 7 sierpnia opracowany zostaje jego pierwszy, podpisany (Komitet Obywatelski), choć dość enigmatyczny w treści komunikat, apelujący do mieszkańców Łodzi o zachowanie spokoju i rozwagi.
Ponieważ każda władza dla zapewnienia sobie skuteczności działania musi posiadać „zbrojne ramię”, jeszcze 3 sierpnia Rada Czternastu podjęła decyzję o konieczności powołania w mieście ochotniczej służby porządkowej. Następnego dnia, 4 sierpnia o godzinie pierwszej w południe w siedzibie Giełdy Łódzkiej przy ulicy Piotrkowskiej 96 odbyło się zebranie organizacyjne nowej siły porządkowej, nazwanej Milicją Obywatelską.

Piotrkowska 96, dawna siedziba Giełdy Łódzkiej.

Grono przemysłowców, bankierów i działaczy społecznych zaakceptowało przygotowany wcześniej schemat podziału miasta na dzielnice milicyjne. Obszar Łodzi z przyległościami zostaje wówczas podzielony na dziewięć takich dzielnic, kierowanych przez naczelnika dzielnicy i dwóch zastępców. Każdy taki dystrykt składał się z kilku „ucząstków” (powszechnie wówczas używany rusycyzm, pochodzący od oznaczającego rewir policyjny słowa „uczastok”), czyli rewirów milicyjnych.
Uzgodniono też podstawowe zasady rekrutowania i funkcjonowania milicji na wypadek, gdyby policja państwowa zmuszona była wyjechać z miasta. Moment ten nastąpił szybciej niż się spodziewano.
9 sierpnia policja w popłochu opuściła miasto. Przyczyna tej ucieczki była następująca: w dalszych okolicach Łodzi prowadził walki pułk dragonów. Po jednej z potyczek żołnierze rosyjscy ubrali się w hełmy zdobyte na Niemcach. Przy odwrocie oddział ten dotarł do Lućmierza. Miejscowy wójt, nie zorientowany w sytuacji, zatelefonował do Łodzi, że Niemcy zjawili się już w okolicy. Przypuszczając, że oddziały niemieckie okrążają Łódź, policja pospiesznie wyniosła się z miasta…
Gdy w niedzielę 9 sierpnia ujrzano zamknięte na głucho biura rewirów i komisariaty policji, nie można już było dłużej czekać. Przez cały dzień trwały intensywne przygotowania, aby na murach domów oraz w porannej poniedziałkowej prasie mogło ukazać się pierwsze obwieszczenie, świadczące o sporym znaczeniu, jakie posiadał nowy, bliżej dotąd nieznany mieszkańcom Komitet Obywatelski.


Z dniem (…) 10 sierpnia wchodzi w życie z zezwolenia władz Milicya Obywatelska, zorganizowana przez Komitet Obywatelski (…). Podając o tem do wiadomości publicznej Komitet centralny Milicyi Obywatelskiej zwraca się do mieszkańców Łodzi z prośbą o współudziale w utrzymaniu porządku, od tego bowiem zależy bezpieczeństwo obywateli i spokój w mieście.
[pisownia oryginalna]


Na zebraniu 10 sierpnia Komitet Alfreda Biedermanna uchwala pierwsze „wytyczne” dla nowopowołanej Milicji Obywatelskiej. Za najważniejsze zadania uznano:
- utrzymanie na miejscu i zapewnienie dostawy żywności dla łódzkiej straży więziennej,
- dopilnowanie zamykania restauracji o godzinie 11 wieczorem,
- nadzorowanie czynności wylewania w rynsztoki ujawnionych zapasów wódki, zaś szczególnie rezerw w magazynach Monopolu Państwowego przy ulicy Zagajnikowej (dzisiejsza Kopcińskiego); dopuszczono możliwość „denaturyzowania” alkoholu przez zmieszanie go z naftą, dzięki czemu mógłby być jeszcze wykorzystywany do celów ściśle technicznych.

Działaniem Milicji kierował Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej, składający się z 23 osób wskazanych przez Komitet Obywatelski (A. Biedermanna), z przewodniczącym inż. Tadeuszem Sułowskim na czele. Komendantem Milicji został przemysłowiec Leon Grohmann, brat Alfreda, wice komendanta ochotniczych straży ogniowych. Bazę kadrową Milicji stanowili strażacy-ochotnicy, strażacy z drużyn zakładowych oraz resztki niezmobilizowanej do wojska załogi miejskiej zawodowej straży ogniowej.

Rok 1901. W Łodzi działały wówczas 4 oddziały miejskie i 2 zakładowe straży pożarnej (czytaj więcej TUTAJ)

Komitet Obywatelski wykazywał początkowo wielką troskę o to, by jego wszelkie działania posiadały akceptację „władzy zwierzchniej”. Ponieważ wobec paraliżu organów miejscowej administracji, w sytuacji przymusowej musiały być podejmowane niezbędne działania i decyzje kluczowe dla miasta i mieszkańców, jak na przykład o wyemitowaniu zastępczych bonów pieniężnych, to zwykle akcja taka oficjalnie firmowana była nie przez Komitet a przez inne, wcześniej legalnie istniejące organizacje, jak na przykład Komitet Giełdy Łódzkiej i Zgromadzenie Kupców miasta Łodzi, jak to uczyniono w przypadku wspomnianej emisji bonów.
Starający się o zachowanie wszelkich zasad lojalności i posłuszeństwa wobec organów władzy państwowej panowie przemysłowcy odetchnęli z ulgą dopiero 20 sierpnia. Wtedy to, w sytuacji poważnego zagrożenia Łodzi (pierwsze wkroczenie Niemców do miasta) i okolicy znalezieniem się w strefie dłużej trwającej okupacji niemieckiej, wygnany z Piotrkowa ofensywą wrogich wojsk gubernator Jaczewski zdecydował się ostatecznie zatwierdzić w sposób formalny skład „Komitetu Obywatelskiego dla zarządu chwilowego nad miastem Łodzią”. W oficjalnym komunikacie z 21 sierpnia 16-osobowy skład Komitetu podano w porządku alfabetycznym:

Henryk Barciński
Alfred Biedermann
Karol Eisert
Gustaw Geyer
Leon Grohmann
Edward Heiman
Maksymilian Kernbaum
Oskar Kindler
Józef Konic
Zygmunt Richter
Karol Wilchelm Scheibler
Stanisław Silberstein
Antoni Stamirowski
Julian Triebe
Ignacy Watten
Józef Adamowicz - sekretarz

Komitet uznał za podlegające mu jakoby z natury rzeczy powołane wcześniej:
- Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej pod przewodnictwem Leona Grohmanna,
- Komitet Obywatelski Niesienia Pomocy Bezrobotnym (z pastorem R. Gundlachem)
- Kuratorium Obywatelskie Niesienia Pomocy Rodzinom Rezerwistów (z księdzem dziekanem A.Gniazdowskim).
Podkreślając swą nadrzędną rolę wobec wszystkich innych organizacji społecznych w mieście Komitet zaczął występować publicznie pod nazwą Główny Komitet Obywatelski. Obie największe organizacje pomocowe nie były zachwycone nowym „zwierzchnictwem”, odnosiły się do niego nieufnie i w rzeczywistości starały się zachować swą dotychczasową autonomię. Szczególnie działacze Komitetu Obywatelskiego pastora Gundlacha nie szczędzili licznych zarzutów i pretensji pod adresem Głównego Komitetu, mimo że nieraz zmuszeni byli zwracać się do niego o pomoc w kwestiach finansowych.
Z kolei Główny Komitet zazwyczaj okazywał w stosunku do kierownictwa Komitetu Obywatelskiego Niesienia Pomocy Bezrobotnym (K.O.N.P.B.) dużą dozę lekceważenia, uszczypliwie objaśniając nieco przekształcony (na KON BP) Rudolf Gundlach                 skrót nazwy Komitetu dobrze zrozumiałym w środowisku łódzkim określeniem : „Kon – bez protestu” („bez protestu” – była to (i jest) jedna z klauzul, umieszczanych przez wystawcę w treści weksla, pozwalająca wierzycielowi dochodzić praw z weksla w sposób uproszczony, z pominięciem etapu sporządzania stosownego aktu notarialnego, zwanego „protestem”. Klauzulę tę wystawiali czasami wystawcy weksli bliscy bankructwa – w celu podniesienia swej wiarygodności w oczach nieświadomego podstępu wierzyciela).
Mimo istotnej roli, jaką Główny Komitet Obywatelski odegrał w pierwszym roku okupacji niemieckiej, charakter jego działalności oddaje opinia Mieczysława Hertza, jako osoby na co dzień obserwującej jego pracę:
Większość współpracowników, przeważnie honorowo spełniających swe obowiązki, nie miała należytego wyrobienia społecznego, wybujałe ambicje na tle ogólnego zdenerwowania wytwarzały częstokroć sytuacje bardzo ciężkie…

fot. współczesne Monika Czechowicz

Zobacz jeszcze:

źródło:
Krzysztof  R. Kowalczyński. Łódź 1914. Kronika oblężonego miasta.
Wacław Pawlak. Na łódzkim bruku.
Mieczysław Hertz. Łódź w czasie wielkiej wojny.