wtorek, 30 maja 2017

KAMIENICA DAWIDA TEMPELA, ULICA SIENKIEWICZA.


Ulica Sienkiewicza bierze swój początek przy ulicy Narutowicza, a kończy bieg po około 3 km przy ulicy Tymienieckiego. Przed rokiem 1850 nazywana była drogą - ulicą Graffa od nazwiska właściciela pierwszych znajdujących się przy niej nieruchomości. Później zyskała miano ulicy Dzikiej. Nazwa ta wynikała z jej wyglądu, gdyż w stosunku do innych ulic w centrum miasta - szczególnie w swojej południowej części - była ulicą wyjątkowo zaniedbaną, porośniętą chaszczami, po prostu dziką. Od 1900 roku dla uczczenia cara Mikołaja II zmieniono jej nazwę, na Mikołajewską (Nikołajewską). Od 1919 roku do chwili obecnej funkcjonuje jako ulica Sienkiewicza. W ten sposób łodzianie uhonorowali wielkiego polskiego pisarza, noblistę Henryka Sienkiewicza.



Przy ulicy Sienkiewicza 4 wznosi się kamienica, wybudowana w roku 1896 dla kupca z Częstochowy Dawida Tempela. 


Zaprojektował ją architekt Gustaw Landau-Gutenteger, z przeznaczeniem jako kamienicę czynszową.
W początkach XIX wieku w miastach pojawił się ogromny, nieustannie wzrastający popyt na przestrzeń mieszkalną. Nowy miejski proletariat, wykonujący pracę najemną nie był w stanie zapewnić sobie własnego schronienia i skazany został na poszukiwanie mieszkania w budowanych specjalnie na wynajem wielorodzinnych budynkach mieszkalnych. Tak narodziła się nowożytna kamienica czynszowa. Oczywiście ta, przy ulicy Sienkiewicza 4 jest kamienicą bardzo okazałą - i nie mógł sobie pozwolić na zamieszkanie w niej zwykły łódzki robotnik. Obszerne mieszkania w kamienicy przeznaczone były dla łódzkiej inteligencji, prawników, lekarzy, czy dla piastujących wyższe stanowiska techniczne łodzian.


Model XIX wiecznego domu mieszkalnego był połączeniem wielu różnorodnych czynników, przede wszystkim zapotrzebowania, uwarunkowań przestrzennych i liberalnych regulacji budowlanych, ale także dążeń właścicieli do maksymalizacji zysku. Popyt, koniunktura, ale niekiedy również ograniczenia prawne, powodowały dążenie do jak najlepszego wykorzystania terenu. Fantazje architektów musiały sprostać tym wyzwaniom, co niekiedy przynosiło bardzo ciekawe efekty widoczne na planach kamienic czynszowych.
Wprawdzie zabudowa miast rozwijała się raczej organicznie i stopniowo, lecz w niektórych przypadkach, tak jak w Łodzi, proces ten ulegał znacznemu przyspieszeniu. Kiedy jeden dom na działce przestawał wystarczać, rozpoczynano proces dobudowy oficyn bocznych do istniejących budynków frontowych. Tak zapewne działo się przy Sienkiewicza 4 - kamienica składa się z budynku frontowego oraz dwóch oficyn bocznych.


Kamienica czynszowa stanowi formę rozwojową domu czynszowego, od którego różni się wysokością (od 3 do 5 kondygnacji) oraz ściślejszym powiązaniem oficyn z budynkiem frontowym (w Polsce na przełomie XIX i XX wieku używano określenia "dom dochodowy") i większym udziałem usług w parterach.


Rok 1930. Cukiernia "Esperanto", parter kamienicy przy Sienkiewicza 4. 

Kamienica przy Sienkiewicza ma trzy kondygnacje i użytkowy parter. W Łodzi, mimo braku jakichkolwiek ograniczeń wysokości, nie powstawały nigdy wysokie budynki czynszowe. Nawet wznoszone w początkach XX wieku tzw. kamienice wielkomiejskie nie przekraczały wysokości czterech-pięciu kondygnacji. Były to wprawdzie największe tego typu obiekty w Łodzi, ale trzeba pamiętać, że w tym samym czasie w Warszawie budowano kamienice liczące już nawet osiem-dziewięć kondygnacji.



Warto przyjrzeć się bardzo bogatej dekoracji frontowej. Fasada kamienicy, dzięki zastosowaniu dekoracji architektonicznych, rzeźbiarskich i malarskich ma sprawiać estetyczną przyjemność, być przedmiotem kontemplacji, także opowiadać, komunikować się z przechodniami. Znajdziemy tu maszkarony, kolumny jońskie, i inne bardzo fantazyjne elementy, w tym zdobienia w postaci wzorów z błękitnych kafelków.


Obiekt przy Sienkiewicza 4 jest wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków.  

1940-1944                                          2017

Źródła:
Dariusz Kędzierski. Ulice Łodzi.
Michał Domińczak, Artur Zaguła. Typologia łódzkiej kamienicy.
POLSKA NIEZWYKŁA http://www.polskaniezwykla.pl

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne pochodzą ze strony Fotopolska (http://lodz.fotopolska.eu)

Przeczytaj jeszcze:
Henryk Sienkiewicz – park i ulica jego imienia w Łodzi.
Łódź. Park im. Henryka Sienkiewicza (instytut, targowisko, ogród..?)

poniedziałek, 29 maja 2017

..... rozkoszniaki


Wschodnia/ Narutowicza.
Fot. Monika Czechowicz

Przeczytaj:

sobota, 27 maja 2017

WILLA RODZINY BONIKÓW I DRUKARNIA ABRAMA OSTROWSKIEGO.



Willa Boników przy ulicy Narutowicza 34 jest mało znana, gdyż od ulicy zasłania ją 7-piętrowy plombowiec.  
Wszystko zaczęło się tuż po powstaniu styczniowym, kiedy działkę przy obecnej ulicy Narutowicza 34 za tysiąc rubli nabył Jan Bonik i w 1876 roku przekazał swoim dzieciom: Rudolfowi i Eugenii. Z ustaleń wojewódzkich służb konserwatorskich wynika, że Rudolf spłacił siostrę i jej męża - Wilhelma Ludwiga i stał się jedynym właścicielem nieruchomości. Po śmierci Rudolfa w końcu XIX stulecia działkę odziedziczyły jego dzieci: Emma, Oskar i Rudolf –junior. I to właśnie one na początku XX wieku zbudowały stylową, piętrową rezydencję z wieżyczką, dachem mansardowym i tarasem z ażurową, murowaną balustradą.


Oczywiście największą ozdobą willi, jej wyróżnikiem, jest narożna, ośmioboczna wieżyczka zwieńczona dachem stożkowym. Wzrok przyciągają też inne dekoracje, jak gzyms kostkowy, girlandy w płycinach czy dwa ozdobne szczyty w dachu wyglądające jak fasady małej greckiej świątyni. Jest to tzw. aedicula.


W latach 1891-1900 znajdowało się tu,  w podwórzu przedsiębiorstwo asfaltowe Z. Deleszyńskiego. Od 1901 roku – niewielka fabryka mebli i warsztat stolarsko-tapicerski „Bazar Meblowy” należący do Pauliny Kruger.
Przełom w dziejach nieruchomości nastąpił w 1908 roku, kiedy Bonikowie za 23 tysiące rubli sprzedali willę małżonkom Chai i Dawidowi Szapiro. Przed 1914 rokiem tyły posesji wraz z piętrowym budynkiem przemysłowym stały się własnością Wolfa Eisnera.


Szapirowie podwyższyli budynek tkalni o dwie kondygnacje (łącznik między willą a tkalnią zbudowano w czasach PRL). Niestety, przy rozbudowie tkalni Szapirowie zaciągnęli  kredyt i przeinwestowali. Popadli w długi, gdyż fabryka nie przynosiła spodziewanych dochodów. Dlatego podjęli decyzję o sprzedaży nieruchomości.
Nabywcami budynku okazali się wierzyciele: Zylberbergowie (kupili 30 proc. parceli) oraz Udla i Fajwusz Kajzerowie (70 proc.). Oba małżeństwa tworzyły spółkę „Kajzer i Zylberberg”  działającą na Górnym Śląsku. W 1924 roku przenieśli się do Łodzi i uruchomili tkalnię.
Po zniszczeniach wyniesionych z I wojny światowej puste hale fabryczne wykorzystywane były przez różnych przedsiębiorców. Od 1926 roku istniały tu dwie mechaniczne wytwórnie pończoch: Abrama Ajzenberga (na trzecim piętrze) i Mordki Cwajghafta (na czwartym piętrze). 

Kalendarz Informator na rok 1923.

Pozostałe pomieszczenia parteru, pierwszego i czwartego piętra zajęła introligatornia i drukarnia Abrama Ostrowskiego.


Zylberbergowie, po śmierci Fajwusza Kajzera, sprzedali swoją część nieruchomości za prawie 45 tysięcy złotych małżeństwu Ostrowskim. 

"Goniec Łódzki", rok 1904.

Ostrowski, znany w Łodzi wydawca działał wcześniej przy Piotrkowskiej 66 i 55 (od 1915 roku), a jego pocztówki z widokami Łodzi są ozdobą wielu zbiorów kolekcjonerskich. 

Dziennik Urzędowy Komisariatu Ludowego m. Łodzi, rok 1919.

Gazeta "Rozwój", rok 1920.

I właśnie ówcześni właściciele, czyli Ostrowscy i Udla Kajzer mieszkali w stylowej rezydencji, chociaż był okres, że jej parter wynajmowano. I tak było do drugiej wojny światowej.
W 1946 roku budynek zajęła Spółdzielnia Wydawnicza „Książka”. Na parterze była zecernia i dział linotypów, na piętrach magazyny. Użytkownikiem działki były Zakłady Mechaniczne Przemysłu Poligraficznego "Grafmasz", a potem Fabryka Maszyn Introligatorskich "Introma". I właśnie do niej należała willa, w której znajdowały się biura. Odbiło się to niestety na wyposażeniu rezydencji, w której do dziś nie przetrwały dawne sprzęty i piękne dekoracje. 


Zabytkowe budynki właśnie odzyskały dawny blask. Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego stworzyła w nich Wojewódzkie Centrum Przedsiębiorczości.
Zabytkowa fabryka i willa, znajdujące się przy ulicy Narutowicza 34, zostały wyremontowane i zaadaptowane na biura. Projekt architektoniczny zmian przygotowała Autorska Pracownia Projektowa DRAFT Monika Wojnarowska.


Do końca 2014 roku zabytkowa fabryka i willa, zostały wyremontowane i zaadaptowane na biura Agencji Rozwoju Regionalnego. Inwestycję o wartości 7,7 mln zł netto zrealizowała firma Skanska.
Obiekty figurują w ewidencji zabytków miasta Łodzi. W kompleksie znajdują się: dawny budynek mieszkalny - willa (pałacyk), fabryka, łącznik (wraz z klatką schodową i budynkiem produkcyjnym), a także budynek warsztatowy. W zakresie zleconych  prac znalazła się przebudowa, nadbudowa oraz remont tych budynków z przeznaczeniem na funkcje dla Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Prace były prowadzone pod nadzorem konserwatora zabytków.
Kompleks został przebudowany z zachowaniem poszczególnych detali architektonicznych. We wnętrzach również pozostawione zostały akcenty stylizowane na okres przełomu wieków. Remont budynków  polegał na zaadaptowaniu ich do funkcji biurowych.


Willa, licząca 3 kondygnacje, ma powierzchnię około 550 m kw. i wysokość ponad 10 m. Została odrestaurowana pod czujnym okiem konserwatora.
Z uwagi na zabytkowy charakter willi Skanska odtworzyła kolor i charakterystyczne elementy ozdobne oryginalnej elewacji.
Pracując nad elewacją, robotnicy przez przypadek odkryli oryginalne czesane tynki. Odsłonięto je w całości, uzupełniono i zabezpieczono. Wewnątrz wszystko robione było ręcznie. Odnowiono stolarkę okienną, która również pozostała oryginalna. Parkiety, schody, a nawet okucia pamiętają czasy przemysłowców, choć teraz wyglądają jak nowe.


Prace objęły także przebudowę wnętrza pięciokondygnacyjnego budynku głównego fabryki o powierzchni około 1600 m kw. Przywrócony został dawny wygląd elewacji poprzez oczyszczenie i konserwację cegły elewacyjnej.
Budynek łącznika został podwyższony o dwie nowe kondygnacje. Skanska wyremontowała także jednopiętrowy budynek hali montażowej o powierzchni około 300 m kw. Został on zaadaptowany na potrzeby magazynu Teatru im. Stefana Jaracza.


Projektem architektonicznym zmian zajęła się Autorska Pracownia Projektowa DRAFT Monika Wojnarowska. Udział w inwestycji miała też firma Mosaicon Maria Potz, która przeprowadziła renowację elewacji.
We wnętrzach pojawiły się nowe podłogi od Parkiet przemysłowy M&M Radosław Majchrzak, a także nowe okna aluminiowe w systemie Aluprof z fabryki Ł&K K. Łaszkiewicz, W. Kościan.


Renowacją stolarki drewnianej willi zajmował się Krzysztof Smulewicz KDT Zakład Produkcji Drzewnej, nowe granity pochodzą od Impekstir, a stolarka drzwiowa wewnętrzna od firmy BALSA Pośpiech i Wspólnicy, produkcji PORTA.
Prace budowlano-remontowe rozpoczęły się w październiku 2013 roku, a zakończono je w styczniu 2015.


W odnowionych, zabytkowych budynkach przy ul. Narutowicza 34 otwarte zostało Wojewódzkie Centrum Przedsiębiorczości (WCP). Jest to nowa siedziba Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego oraz przyszłe miejsce przedstawicielstw ponad 60 instytucji biznesowych. Kompleks ma powierzchnię 3,2 tys. metrów kwadratowych. W jego skład wchodzą odremontowana fabryka, budynek produkcyjny i warsztatowy oraz odrestaurowany zabytkowy pałacyk, w którym między innymi znajdzie się siedziba konsulatu Mołdawii. Wygospodarowano także miejsce przeznaczone na magazyn pobliskiego Teatru Jaracza.



Inwestycja kosztowała 10 mln złotych. Część kwoty pochodzi z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i zaciągniętego kredytu, natomiast 2 mln złotych pozyskano ze środków unijnych.

źródła:
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.
WYBORCZA.PL  ŁÓDŹ  http://lodz.wyborcza.pl

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi

czwartek, 25 maja 2017

PARK NAD JASIENIEM



Spacer po parku Nad Jasieniem zaczynam przy kapliczce, która znajduje się na początku lipowej alei, tam gdzie zaczyna się brukowany odcinek ulicy Tymienieckiego dochodzący do Młyna Wójtowskiego i zabudowań dawnego folwarku Karola Scheiblera.


Karol Scheibler nabywając w 1872 roku tereny przemysłowe Księżego Młyna stał się także właścicielem pozostałej części dawnych posiadeł: Wójtowskiego Młyna i Arasztu. Postąpił z nimi tak, jak nakazywał rozsądek, postawił na gospodarkę rolną. 



Pomimo oficjalnego zakazu przeznaczania gruntów miejskich na cele rolnicze, Scheibler założył folwark o powierzchni ponad 100 ha, w granicach Łodzi znalazły się łąki, pola uprawne, oraz zabudowania gospodarcze folwarku.


Staw na rzece Jasień przy Wójtowskim Młynie.


Zresztą już poprzednicy Scheiblera uprawiali tu ziemię.



Tereny te należały niegdyś do biskupstwa włocławskiego, w 1823 roku przeszły na własność miasta, które następnie (w 1824) przekazało w wieczystą dzierżawę osadnikowi pochodzącemu z Saksonii – Krystianowi Fryderykowi Wendischowi obszar rozciągający się wzdłuż ulicy Emilii (obecnie Tymienieckiego) od ulicy Widzewskiej (obecnie Kilińskiego) aż do granic Widzewa czyli do wysokości ulicy Konstytucyjnej. Obszar posiadeł wodno-fabrycznych obejmował cztery młyny leżące nad Jasieniem: Księży Młyn, Lamus, Araszt oraz Wójtowski Młyn, ten ostatni na terenie dzisiejszego parku. 




Po śmierci Wendischa tereny przeszły w ręce zgierskiego fabrykanta Karola Moesa, a następnie były własnością Teodora Krusche który w 1870 roku  sprzedał cały teren wraz z fabryką Karolowi Scheiblerowi. 



Również teren obecnego parku należał do "królestwa Scheiblera", które obejmowało 1/6 powierzchni ówczesnej Łodzi. Park oraz tereny ogródków działkowych znajdujące się na południe od parku założone zostały na terenie folwarku Scheiblera.


Folwark założył tu w 1826 roku Wendisch, ale Scheibler go rozbudował i unowocześnił. Postawił w tym miejscu budynki gospodarcze i domy dla pracowników.



Z dawnego folwarku  Karola Scheiblera pozostały XIX wieczne budynki z czerwonej cegły (ulica Tymienieckiego 33), w których mieszkali kiedyś pracownicy folwarku. Nadal są tam lokatorzy. W budynkach gospodarczych funkcjonują teraz różne zakłady. Po rozmontowaniu pomnika Juliana Marchlewskiego na Starym Rynku potężny monument trafił na kilka lat do hal na terenie dawnego folwarku.


Wójtowski Młyn  i zabudowania dawnego folwarku Karola Scheiblera.



Nad stawem, w miejscu dawnego Młyna Wójtowskiego, przy jazie piętrzącym wodę, stoi XIX wieczny budynek, w którym znajdowała się turbina.




Wójtowski Młyn był pierwszym młynem na obszarze tzw. Klucza Łódzkiego. Został założony w końcu XIV wieku nad Jasieniem przez sołtysa wsi Łodzi i Widzew.
Dokument lokacyjny z 1387 roku dawał sołtysowi prawo budowy własnego młyna, który należał potem do uposażenia wójta łódzkiego i był oddawany w dzierżawę różnym młynarzom. Jednym z nich był niejaki Chrapowicz lub Chrapek, dzierżawiący osadę młyńską od końca XVI wieku.


Młynarstwo było chyba bardzo intratnym zajęciem, bo Chrapek po kilku latach wystąpił o zgodę na budowę kolejnego młyna i po jej uzyskaniu wystawił młyn oddalony o 300 metrów na wschód, położony także nad Jasieniem. Ten nowy młyn przeszedł potem w ręce Arasztów i działał do początku XVIII wieku. Opustoszały popadł w ruinę i tylko nazwa miejsca, w którym działał, przetrwała w pamięci kolejnych pokoleń.


Natomiast resztki Wójtowskiego Młyna przetrwały, teraz działa w nim szkutnia Szczepu 58. Łódzkich Wodnych Drużyn Harcerskich.

Szkutnia Harcerska w zabudowaniach dawnego młyna.

W latach powojennych część terenów dawnego folwarku zajęto pod pracownicze ogródki działkowe.


Na polach położonych po północnej stronie ulicy Tymienieckiego założono w latach 60. XX wieku park, znany jako park Nad Jasieniem.


Park rozciąga się od al. Rydza Śmigłego do granic dawnego kompleksu fabrycznego Anilana, wzdłuż byłych torów kolejowych, a od południa jest ograniczony kanałem, którym płynie rzeka Jasień i ulicą Tymienieckiego. 


Granica pomiędzy parkiem, a ogródkami działkowymi - brukowana część ulicy Tymienieckiego.


Park został utworzony w 1964 roku na polach i łąkach dawnego folwarku. Już wtedy na południe od ulicy Tymienieckiego (wówczas ulica 8 Marca) rozciągały się ogródki działkowe.

Południowa granica parku, czyli Jasień "skanalizowany".



W latach 60. XX wieku przy ulicy Zbiorczej powstało osiedle mieszkaniowe sąsiadujące z parkiem (na mapach z tamtego okresu park nazywany jest „parkiem przy Zbiorczej”).


Na początku lat 70. XX wieku park został całkowicie oddzielony od reszty „królestwa Scheiblera” ulicą Promińskiego (dzisiejsza Rydza-Śmigłego).



Pomimo różnego rodzaju prac wykonanych w ostatnich latach – budowa placu zabaw, siłowni pod chmurką, stołów do tenisa stołowego, a także czyszczenie stawu i remont budowli piętrzącej wodę – park sprawia wrażenie dzikiego. I jest to jego wielką urodą.

Ostatnio posadzono tu wiele nowych gatunków drzew.


Park jest bardzo przestronny i jasny (podobno mieszkańcy okolicznych bloków mówią na niego „pole”), nie ma w nim utwardzonych alejek. Można spacerować po wydeptanych ścieżkach, albo po trawnikach.




Park dzięki zniknięciu torów kolejowych (oddzielających park od osiedla) rozszerza się o ciągnący się wzdłuż bloków przy Zbiorczej pas zieleni z alejką. Bariera, jaką były tory, zniknęła i w kilku miejscach utworzyły się przejścia na północ, dzięki jednemu z nich park nad Jasieniem łączy się przesmykiem ze skwerem przy ulicy Paryskiej.

Stary drzewostan prezentuje się okazale.


W parku rezyduje dużo ptactwa. Także wodnego.



Park jest widny i przestronny. 



Widzimy rozległe przestrzenie z luźno porozrzucanymi kępami drzew. Tak skomponowany jest cały park – nazwa „pole” używana przez okolicznych mieszkańców jest jak najbardziej uzasadniona.


Wśród drzew głogu i klonu zwyczajnego znajdują się stoliki szachowe. 


Pomimo pięknej pogody dzisiaj nie spotkałam amatorów tej gry.


Dalej stoły do tenisa stołowego i plac zabaw dla m-łodziaków.

Grupa klonów srebrzystych, która przechodzi dalej w skupisko dębów szypułkowych.

Staw na Jasieniu.



źródła:
Ryszard  Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.
Strona Ośrodka Działań Ekologicznych „Źródła” www.lodz.parki.org



Fot. Monika Czechowicz