czwartek, 9 października 2014

PIOTRKOWSKA 16 - i... Szkoła Artystyczna zatwierdzona przez Ministerium Dworu.


W latach 1878-1881 posesja należała do Wandy Micińskiej, podobnie jak posesja przy ulicy Piotrkowskiej 14 
(czytaj: PIOTRKOWSKA 14).

Gazeta "Rozwój", rok 1898.

Od 1901 roku istniała tu żydowska firma księgarska i jednocześnie wydawnicza należąca do Abrama Fajwela Mittera.

Rok 1912: ulica Piotrkowska w pobliżu skrzyżowania z ulicą Południową (obecnie ul. Rewolucji 1905 roku). Kamienica pod nr 16, pierwsza po prawo.


"Czas", kalendarz na rok 1900.


"Czas", kalendarz na rok 1900.

"Czas", kalendarz na rok 1905.

Przy ulicy Piotrkowskiej 16 zadomowiła się również sztuka. Znajdował się tutaj stały salon wystawienniczy.

"Goniec Łódzki", rok 1905.

Na początku stycznia 1907 roku z zainteresowaniem przyjęto wiadomość, że Kazimierz Biedrzycki, właściciel Salonu Sztuk Pięknych, otworzył szkołę artystyczną przy Piotrkowskiej 16. 

"Rozwój", rok 1907.

W szkole przewidziano trzy kierunki nauczania: malarstwo, rzeźbę i rysunek techniczny. W skład grona pedagogicznego weszli: artysta rzeźbiarz Jerzy Leman, artyści malarze Ryszard Radwański, Franciszek Łubieński, Edward Grajnert oraz architekt Kazimierz Sokołowski. Na kurs początkowy zapisało się 20 słuchaczy.


W gazecie "Rozwój" z 1907 roku czytamy:
"Ze sztuki:
Nareszcie dzięki długim i usilnym zabiegom p. K. Biedrzyckiego, właściciela Salonu sztuk pięknych, udało się uzyskać pozwolenie z ministeryum Dworu na otwarcie szkoły artystycznej dla kobiet i mężczyzn w Łodzi. O potrzebie istnienia podobnej szkoły w naszem mieście, wszelkie dowodzenie jest chyba zbyteczne; owszem, dziwić się raczej należy, dlaczego dotąd jeszcze o tem nie pomyślano.
Lepiej późno niż nigdy.
To też grono młodych artystów w Łodzi zamieszkałych, odczuwając konieczność wytworzenia tu placówki artystycznej, przystąpiło energicznie do dzieła łącznie z p. Biedrzyckim, którego starania u władz pomyślnym uwieńczone zostały skutkiem.
Celem i zadaniem powyższej szkoły jest dostarczenie społeczeństwu godnych pracowników piękna, aby ci, stykając się w życiu codziennem z ludźmi nie oddanymi wyłącznie sztukom, mogli siać czyste ziarno prawdziwego piękna, krzewić zamiłowanie do sztuk plastycznych i, tym sposobem wpływać na podniesienie ich poziomu, oraz na wykształcenie artystyczne całego społeczeństwa. Bez sztuki bowiem i piękna popadlibyśmy w barbarzyństwo!
Ogół nasz lubo interesuje się sztuką, nie ma wszkaże w możności odpowiednio na nią reagować, skutkiem właśnie braku wykształcenia w tym kierunku. Toteż jesteśmy świadkami rzeczy niesłychanej: społeczeństwo w dobie obecnej, niemal stale jest w błąd wprowadzone przez nieudacznych <krytyków sztuki> od których to aż roi się wszędzie. Takiemu opłakanemu zjawisku tamę może położyć zakładanie tylko poważnych szkół artystycznych, gdzie również uwzględnione być powinny wykłady praktyczne i seminaria dla ludzi pracujących w rzemiośle. Z tego założenia wychodzi własnie nowa szkoła i otwiera kursa wieczorne rysunku ręcznego, technicznego i konstrukcyjnego, z których korzystać mogą osoby, nie mające czasu we dnie. Nadto odbywać się będą również wieczorami, - wykłady teoretyczne, niezbędne dla studyujących sztuki plastyczne. A więc: anatomia artystyczna, historya sztuki, estetyka oraz nauka perspektywy.
A teraz słów kilka o kierownictwie szkoły.
Do grona pedagogicznego należą ludzie młodzi, lecz już wyrobieni. Artysta-rzeźbiarz prof. Jerzy Leman, odbył studya artystyczne w Petersburgu i na koszt szkoły petersburskiej wyjeżdżał do Paryża. Ostatnie pięć lat jest prof. rysunku w szkole handlowej.
Prof. Ryszard Radwański, po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie odznaczony był dwiema nagrodami rządowemi, mianowicie:medalem srebrnym i bronzowym wyjechał w celu dalszego kształcenia się do Włoch.
Art.-malarz p. Fr. Łubieński, ukończywszy akad. krakowską uzupełniał swe studya w Monachium. Celuje w pejzażach i przepysznie odtwarza naturę martwą, zwłaszcza wielkim powodzeniem cieszą się jego barwne kwiaty. Nadto w Warszawie zwrócił na siebie uwagę znawców sztuki swoim obrazem, obecnie tam wystawionym, zatytułowanym "Modelka" (...)"

Franciszek Łubieński. Dziewczyna przy kołowrotku (1916).

(...) Prof. Edw. Grajnert uczył się w akad. kakowskiej, nagrodzony został rownież dwoma medalami. Następnie udał się do Włoch i przebywał w tym cudnym kraju lat z górą 8 w miastach: Florencyi, Wenecyi, Rzymie i in.
Oprócz malarstwa poświęcał się specyalnym studyom nauli perspektywy, a także opracował "Artystyczny przewodnik po Rzymie", wydany w 1903 r. nakładem księgarni Polskiej we Lwowie.
Na prowadzenie kursu rysunków technicznych i konstrukcyjnych zaproszono znanego architekta, p. Kazimierza Sokołowskiego, wychowańca politechniki ryskiej.
Wykładów estetyki podjął się prof. Rachlewicz.
Wiemy, iż młodzi kierownicy szkoły przejęci są najlepszemi chęciami, pełni zapału i energii i życzymy im z całego serca powodzenia."
[zachowana pisownia oryginalna]

"Rozwój", rok 1907.

Ze szkołą tą wiąże się tragiczne wydarzenie, jakie zaszło w kilka miesięcy po jej otwarciu. Wykładowca szkoły Edward Grajnert idąc ulicą, napadnięty został przez kilku osobników i zastrzelony. Malarz nie należał do żadnej partii i nie udzielał się politycznie, a ponieważ nie został obrabowany - przypuszczalnie zabójcy wzięli go za kogoś innego. Robotnicy z pobliskiej fabryki widząc biegnącego jakiegoś mężczyznę, schwytali go w przekonaniu, że jest on jednym z zabójców Grajnerta. Nie zastanawiając się, zaprowadzili schwytanego na tyły fabryki i tam zastrzelili. Później okazało się, że zabity był głuchoniemym i nie miał nic wspólnego z zabójcami malarza.
W gazetach otwarto rubrykę ofiar na rzecz rodziny Grajnerta. Zorganizowano też wystawę pośmiertną twórczości malarza. Na  niesamowity pomysł wpadł jeden z miejscowych obywateli, urządzając w swoim mieszkaniu raut na wspomożenie rodziny Grajnerta. Bawiono się do pierwszej w nocy. Dochód z rautu wyniósł 100 rubli. Prasa oburzała się na wysoce niestosowny sposób organizowania pomocy dla rodziny malarza...
Edward Gajnert. Pejzaż z Tivoli (ok. 1902).

Od 1908 roku przy Piotrkowskiej 16 mieściła się drukarnia, która wydawała pismo "Lodzer Tageblatt". Wydawcą był Emmanuel Hamburski.

"Czas", rok 1912.

Emanuel Hamburski urodził się 14 października 1871 roku w Łodzi. Drukarz, właściciel drukarni, redaktor gazety, kupiec, działacz społeczny.
Syn Mojżesza (Hersza Moska) (1840–1888), pośrednika handlowego i Perły z Prusinowskich (1839–1902), brat Mendla (1864-1941) i Szaji Lajba.
2 grudnia 1894 roku uzyskał koncesję na użytkowanie małej ręcznej prasy drukarskiej. Od 1895 roku czynna była Litografia i Drukarnia Emanuela Hamburskiego przy ulicy Nowomiejskiej 3, w 1898 roku zakład był już czynny przy ulicy Ogrodowej 3 i miał tendencje rozwojowe. Tłoczył druki akcydensowe dla potrzeb łódzkich przedsiębiorców, ale specjalizował się w produkcji zeszytów szkolnych, jego własnością była „pierwsza łódzka fabryka liniowania i produkcji kajetów” przy ul. Ogrodowej 3 i 5 (w 1904 roku wyprodukował ich 5 milionów sztuk). 


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1900.

Od 1906 roku wspólnie z bratem Mendlem do upadłości firmy w lipcu 1931 roku prowadził drukarnię początkowo przy ulicy Ogrodowej 3, później przy ulicy Piotrkowskiej 16.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1901.

Wiadomość z  25 lipca 1931 roku:
"Lodzer Tageblatt, najstarszy dziennik wydawany w Polsce w jidysz poza Warszawą, wstrzymał publikację.

Kilka tygodni temu Emanuel Hamburski, redaktor Lodzer Tageblatt, zmarł. Od tego czasu wszystkie wysiłki, aby kontynuować publikowanie gazety nie powiodły się. Pan Hamburski był bogatym kupcem, prezesem Związku Kupców w Łodzi, aktywnym pracownikiem syjonistycznym, założycielem i współpracownikiem wielu instytucji kulturalnych”.


"Głos Poranny", rok 1931.


W latach 1905–1917 Hamburski wydał 28 książek i broszur w językach jidysz, polskim i rosyjskim, m.in. Abrahama Tenenbluma „Geszichte fun Łodz un łodzer Jidn” (1909).
W 1908 roku wspólnie z Szają Ugerem (1873–1939) i Abramem Tenenbaumem założył pierwszy w Łodzi dziennik żydowski „Łodzier Togbłat” („Dziennik Łódzki”) w którym jako wydawca „zdradzał wiele inwencji i zmysłu dziennikarskiego”. Był też redaktorem i autorem artykułów w tej gazecie.


Podręczny rejestr handlowy z 1926 roku.

Ponadto w latach 20. XX wieku prowadził skład papieru i sprzedaż materiałów piśmiennych.Wraz z żoną Chawą był właścicielem nieruchomości przy ulicy Północnej 55/57.
Był aktywnym działaczem syjonistycznym. Pełnił przeróżne funkcje w organizacjach zawodowych i społecznych:
Prezes Centralnego Stowarzyszenia Kupców i Przemysłowców Województwa Łódzkiego,
Członek zarządów:
Stowarzyszenia Właścicieli Drukarń i Litografii założonego w 1907 roku z siedzibą przy ulicy Przejazd 8,
Rady Czwartego Łódzkiego Towarzystwa Wzajemnego Kredytu,
Prezes Łódzkiego Żydowskiego Towarzystwa „Chesed-Szel-Emes” (Ostatnia Posługa),
Wiceprezes zarządu „Linas Hacedek” (z hebr. Uczciwy Nocleg),
członek zarządu (kasjer) Łódzkiego Żydowskiego Towarzystwa Muzycznego i Literackiego „Hazomir” („Słowik”) z siedzibą przy ulicy Spacerowej (obecnie al. T. Kościuszki) 21.



"Głos Poranny", rok 1931.


Zmarł 12 czerwca 1931 roku w Łodzi. Pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Brackiej w Łodzi.

"Republika", 13 czerwca 1931 roku.

Przy Piotrkowskiej 16 i 65 miało swoją siedzibę Biuro Podróży "Orbis".


"Echo", rok 1938.


Sensacyjne wiadomości "Głosu Porannego" z 1930 roku: 



źródła:
Wacław Pawlak. Na łódzkim bruku.
Sławomir Krajewski, Jacek Kusiński. Ulica Piotrkowska. Spacer pierwszy.
Gazeta "Rozwój" rok 1907.

Przeczytaj jeszcze:
PIOTRKOWSKA 14 - "w mroku gwiazd"


Kalendarz handlowo-przemysłowy m. Łodzi, rok 1910.

Fot. współczesne Monika Czechowicz


"Czas", kalendarz informacyjny na rok 1900.


"Rozwój", rok 1910.


Kalendarz handlowo-przemysłowy m. Łodzi, rok 1910.

Kalendarz handlowo-przemysłowy m. Łodzi, rok 1910.

Fot. archiwalne:
Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie

Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Łodzi
oraz ze strony http://wiano.eu