piątek, 8 czerwca 2018

Łódź - długi, burzliwy maj 1905 roku.

3 maja 1905 roku rozpoczął się strajk pracowników piekarni żydowskich. Ustał całkowicie wypiek chleba i bułek, bowiem personel przeszkadzał w wypieku samym właścicielom, a w kilku przypadkach zanieczyszczono zapas mąki naftą. Nie dopuszczono też do pracy sprowadzonych przez właścicieli piekarzy-chrześcijan. 

"Rozwój", maj 1905 roku.


Kościół św. Krzyża przy dawnej ulicy Mikołajewskiej, dzisiaj ulica Sienkiewicza.


"Rozwój", rok 1905.

Około godziny 8 wieczorem podczas nabożeństwa majowego odbywającego się w kościele św. Krzyża dało się słyszeć na zewnątrz gmachu odgłos kilku wystrzałów. Wzbudziło to panikę wśród modlących się. Kilka kobiet zemdlało i cucono je na ławkach przykościelnego placu, podczas gdy księża starali się uspokoić pozostałych wiernych, nieco już spokojniej opuszczających kościół. Na placu przykościelnym znajdowała się już grupa osób nieuczestniczących w nabożeństwie. Wykorzystała ona tworzące się tu zgromadzenie i rozwinąwszy pod murami kościoła czerwone chorągwie, poczęła wznosić wrogie okrzyki pod adresem bogaczy wyzyskujących prostych ludzi i popierającego ich państwa. Zaintonowano pieśń rewolucyjną, Jeden z obecnych na placu posterunkowych gwizdkiem wezwał patrol konny, lecz po chwili upadł uderzony laską przez kogoś z tłumu. Po kilku chwilach nadjechał patrol czterech kozaków, lecz w tym samym czasie w kierunku placu zapełnionego ludźmi padły strzały oddane spoza terenu kościelnego, powtórnie powodując panikę. Wkrótce od strony ulicy Piotrkowskiej nadbiegł pluton piechoty. Słysząc padające z różnych stron strzały i widząc ogólny tumult, dowódca plutonu natychmiast podjął działania i polecił stworzyć szereg pod płotem placu cyklistów (okolice dzisiejszego Placu Komuny Paryskiej), naprzeciw głównego wejścia do kościoła. Ponieważ w panującym zgiełku ustne wezwania do rozejścia się i tak nie były słyszane, oddział po chwili oddał trzy salwy ostrzegawcze w powietrze. Następnie próbowano za pomocą bagnetów zatrzymać wybiegających na ulicę.


Nie mogąc zidentyfikować źródła wciąż padających pojedynczych strzałów i mając przed sobą mrowie ludzi opuszczających plac przykościelny, żołnierze oddali salwę w kierunku tłumu. Kilkanaście osób padło na ziemię, większość rozbiegła się w sąsiednie ulice, część cofnęła się na teren przykościelny. W wyniku zajścia rannych zostało 13 osób z tłumu, mężczyzn i kobiet w wieku od 16 do 52 lat oraz dwaj policjanci. Spośród rannych zmarło dwóch mężczyzn ranionych bagnetem w brzuch: 52-letni Andrzej Góralczyki Michał Ciwowski (wiek nieznany). 38-letni stolarz, Franciszek Salski, postrzelony dwukrotnie w nogę, został poddany jej amputacji.


"Rozwój", rok 1905.

7 maja 1906 roku dziennik „Rozwój” zamieścił apel o znalezieniu źródła utrzymania dla Salskiego jako kaleki z drewnianą nogą.

"Rozwój", rok 1906.

Ostatnią ofiarą wydarzeń był 40-letni Antoni Kamiński, tajny agent policji, który około godziny 10 wieczorem został ciężko pobity przez nieznanych sprawców, gdy obserwował i czynił notatki na temat osób oglądających ślady niedawnych zajść oraz dziury pozostawione przez kule karabinów w ścianach kościoła.


4 maja, wobec trwającego strajku piekarni żydowskich ludność wyznania mojżeszowego została pozbawiona nie tylko chleba, lecz również dostępu do swych tradycyjnych wypieków (chały). Aczkolwiek zasady rytualne nie zabraniały im jeść chleba z piekarni chrześcijańskich, to w niektórych z tych piekarni za zgodą rabinów uprawnione osoby odprawiały obrzęd oczyszczenia, po czym wydawały właścicielom certyfikaty koszerności ich pieczywa.

Informator m. Łodzi i województwa łódzkiego, rok 1920.

Zastrajkowała tkalnia zakładów Karola Hoffrichtera. Pracę porzuciło 470 robotników zmiany dziennej i nocnej.

"Rozwój", rok 1905.

W czasie przedstawień w teatrach Wielkim i Apollo po drugim akcie granych sztuk dyrekcje teatrów zarządziły przerwanie przedstawień. Zażądali tego przybyli delegaci PPS-u, chcąc w ten sposób uczcić osoby zabite podczas demonstracji pierwszomajowych w Warszawie (podczas rozpraszania przez wojsko pochodu w Alejach Jerozolimskich zabito 40 osób).
Publiczność opuściła widownie. W trakcie opuszczania teatru Wielkiego zjawił się naczelnik rezerwy policyjnej Bogdanow, działający w zastępstwie policmajstra Chrzanowskiego, który dzień wcześniej udał się na kilkudniowy urlop. Na ewentualną interwencję było już jednak za późno.

"Rozwój", rok 1905

5 maja do Łodzi dotarły wiadomości o krwawych wydarzeniach w Warszawie w dniach 1-4 maja, w których ofiarą padło ponad 60 zabitych. Na tym tle przebieg pochodu pierwszomajowego w Łodzi rysował się znacznie spokojniej. Dysponując ograniczonymi zasobami, kierownictwa partii skupiły się bowiem na organizacji rozruchów w stolicy, pozostawiając Łódź inwencji lokalnych, mniej doświadczonych działaczy.


"Rozwój", rok 1905.

Spektakle w teatrach Wielkim i Apollo, zgodnie z decyzją dyrektora Gawalewicza, nie odbyły się na znak żałoby po ofiarach warszawskich. Teatr Victoria działał normalnie.

"Rozwój", rok 1905.


"Rozwój", rok 1905.

Do późnego wieczora w piekarniach chrześcijańskich wypiekano chały i chleb, na które przed sklepami oczekiwały grupy ludności żydowskiej liczące po kilkaset osób.


6 maja wieczorem grupa manifestantów, złożona przeważnie z wyrostków, ukryta wśród tłumu wychodzącego z kościoła św. Krzyża po nabożeństwie majowym, poczęła tłuc wywieszone na domach ozdobne latarnie iluminacyjne oraz niszczyć „gwiazdy gazowe”, lecz sprawnie interweniujące wojsko rozproszyło napastników bez użycia broni. Iluminacja domów zarządzona była z okazji przypadającego w tym dniu święta dworskiego – imienin cesarzowej Aleksandry. Ponieważ w świętach tego rodzaju w teatrach wykonywany był obowiązkowo hymn państwowy Boże, caria chrani, z uwagi na panujące w mieście nastroje policja poleciła odwołanie spektakli celem uniknięcia ekscesów podczas grania hymnu.

"Rozwój", maj 1905 roku.

7 maja, po zakończeniu porannego wypieku pracownicy piekarni chrześcijańskich oświadczyli właścicielom, że rozpoczynają strajk. Tym samym dołączyli do strajkujących od kilku dni piekarzy żydowskich.

"Rozwój", 7 maja 1905 roku.

O czwartej po południu zebrani w restauracji Müllera, nazywanej "Ogrodem lipowym" przy ulicy Mikołajewskiej 40 (dziś ulica Sienkiewicza) właściciele piekarń uzgodnili solidarnie obniżenie marży zysku, celem zapewnienia podwyżek płac dla pracowników. Kłopot polegał na tym, że strajkujący nie wysunęli żadnych żądań w tym zakresie i trudno było określić skalę niezbędnych podwyżek.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Kamienica Müllera przy ulicy Mikołajewskiej 40, w prawym dolnym rogu widoczne wejście do Ogrodu Lipowego.

Po kilku miesiącach nieobecności powrócili do Łodzi państwo Matylda i Edward Herbstowie, właściciele zakładów bawełnianych Towarzystwa Akcyjnego „K. Scheibler”.

 Matylda i Edward Herbstowie

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1905.

8 maja piekarnie w Łodzi i Bałutach nie wypiekły ani jednego bochenka chleba.


"Rozwój", 1905.

W następstwie otrzymanego doniesienia policja przeprowadziła rewizję w mieszkaniu robotników murarskich Józefa Stolarczyka i Mateusza Brjasza przy ulicy Lipowej 63. Plonem rewizji były dwie bomby dynamitowe i cztery rewolwery ze znaczną ilością nabojów. Obu osadzono areszcie do czasu ukończenia śledztwa. 

Tego dnia tłum dokonał linczu na agencie policji śledczej, 44-letnim Andrzeju Maciaszku. Podczas nabożeństwa w kościele św. Krzyża został on rozpoznany przez kilka osób jako ten, który 3 maja oddał kilka prowokacyjnych strzałów w pobliżu tego kościoła. Maciaszek chyłkiem opuścił świątynię, jednak przed budynkiem został zaatakowany przez kilku mężczyzn, którzy zaczęli go bić i szarpać. Napadnięty zdołał wyrwać się prześladowcom i wbiegł do bramy domu przy ulicy Przejazd 14 (dziś ulica Tuwima), gdzie schodami wbiegł na poddasze, skąd wyszedł okienkiem na dach. Skrywszy się za dymnikiem, zaczął strzelać w powietrze, chcąc zwrócić uwagę policji. W ten sposób został jednak zlokalizowany przez tłum gapiów, jaki zdążył się zgromadzić przed domem. Udało mu się po dachu przejść do domu nr 16. Tam zszedł na schody i ukrył się w jednym z mieszkań. Po pewnym czasie wyszedł na korytarz drugiego piętra, lecz tam zaczaili się już prześladowcy. Maciaszek został pobity kijem, skopany i kilkakrotnie pchnięty nożem po czym stracił przytomność.



Dom pod numerem 16 przy dawnej ulicy Przejazd. 

Do zgromadzonego w tym czasie przed domem tłumu przemówił po polsku zastępca policmajstra Bogdanow. Aczkolwiek publiczne użycie języka polskiego przez oficera policji zrobiło niemałe wrażenie, samosądu nie przerwano. Dopiero po trzech kwadransach pod eskortą kozaków i piechoty pogotowie mogło przewieźć skatowanego policjanta do szpitala, gdzie wkrótce zmarł. Pod zarzutem jego zabójstwa aresztowani zostali Józef Zimecki, Władysław Janiszewski oraz bracia Władysław i Feliks Dospiełłowie. 


"Rozwój", 1905.

9 maja, po krótkim urlopie powrócił do swych obowiązków policmajster Chrzanowski.


Rozpoczął się strajk pracowników przedsiębiorstw budowlanych, które właśnie rozpoczęły sezon prac. Strajkujący murarze i blacharze zażądali podwyżki wynagrodzeń i 10-godzinnego dnia pracy z przerwami na posiłki.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Od rana w sklepach i kantorach firm żydowskich na ulicy Wschodniej i pobliskich przecznicach krążyli agitatorzy Bundu, wzywając do zamknięcia sklepów na znak żałoby po żydowskich ofiarach warszawskich zajść 1 i 3 maja. Część właścicieli pospuszczała żaluzje sklepów, inni stawiali opór, wskutek czego na ulicy Wschodniej wszczęła się awantura i powstało zbiegowisko. Po chwili nadjechali wezwani przez kupców kozacy, na widok których agitatorzy strajkowi rozproszyli się.
Miał też miejsce gwałtowny wybuch niezadowolenia młodzieży 7-klasowej Szkoły Handlowej Zgromadzenia Kupców m. Łodzi przy ulicy Dzielnej 41 (dzisiaj ulica Narutowicza 68).

Gmach dawnej Szkoły Handlowej Zgromadzenia Kupców m. Łodzi , powstał w 1911 roku - popularność placówki była tak wielka, iż stary budynek już nie był wystarczający dla wciąż zwiększającej się liczby uczniów (więcej o szkole przeczytasz TUTAJ).

Po wcześniejszym odejściu bądź relegowaniu części uczniów w szkole pozostała głównie młodzież żydowska, stanowiąca wcześniej około 40% uczniów, która domagała się przerwania zajęć do czasu wprowadzenia nauki w języku polskim. Około południa zebrani w sali gimnastycznej uczniowie zażądali rozmowy z dyrektorem Struninem. Gdy ten odmówił, po odbyciu wspólnego wiecu rozpoczęto demolowanie urządzenia klas lekcyjnych, zaś w budynku, gdzie mieściła się szkoła, wytłuczono szyby w oknach frontowych. Następnie uczniowie opuścili szkołę, którą otoczyły patrole kozaków i policji. Chrzanowski natychmiast zakazał uczniom tej szkoły pojawiania się na ulicach w szkolnych mundurkach i polecił cukiernikom, żeby nie pozwalali przebywać w cukierniach młodzieży szkolnej. Zapowiedział też relegowanie wszystkich uczniów starszych klas tej szkoły.

"Rozwój", maj 1905 roku.

10 maja trwał strajk piekarni w Łodzi i Bałutach. Pieczywo przywożone było codziennie z sąsiednich miejscowości - Chojen, Nowego Radogoszcza, a nawet z Pabianic. Czeladnicy piekarscy wybrali komitet do rozmów z majstrami.  
Ponownie podjęto strajki w kilku większych zakładach w południowej części miasta. Strajk rozszerzał się stopniowo pod wpływem agitatorów, którzy wraz z wciąż rosnącą grupą robotników podążali od fabryki do fabryki, wzywając do zaprzestania pracy.


"Rozwój", maj 1905 roku.

Na tle podejścia do strajku zarysowała się wyraźna różnica między partiami politycznymi. Bund i SDKPiL agitowały za rozszerzeniem ruchu strajkowego, podczas gdy PPS była strajkom przeciwna.


"Rozwój", maj 1905 roku.

Dyrektor i rada pedagogiczna Szkoły Handlowej relegowali 97 uczniów z klas od II do VII za udział w zajściach. Relegowanym zakazano nosić mundurki szkolne pod karą przymusowego wysiedlenia z Łodzi.



"Rozwój", maj 1905 roku.

Biorąc pod uwagę ogólną atmosferę w szkole, dyrekcja postanowiła, że egzaminy końcowe odbędą się 14 czerwca, czyli dwa tygodnie wcześniej niż zazwyczaj.


11 maja do strajkujących zakładów przyłączyła się załoga fabryki Gustawa Lehmana przy ulicy Wólczańskiej 227.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Poza robotnikami fabrycznymi wciąż nowe grupy zawodowe porzucały wykonywanie swych obowiązków, żądając podwyższenia poziomu ich zarobków. Zastrajkowały także pracownice pralni oraz część stróżów domów, głównie z dzielnicy staromiejskiej. Stróże zdjęli z ubrań policyjne odznaki służbowe i zaniechali sprzątania posesji oraz przyległych części ulic. Żądali zwolnienia z obowiązku wykonywania poleceń policjantów, gdyż z tego powodu narażeni są na pobicia i szykany ze strony współobywateli.

"Rozwój", maj 1905 roku.

13 maja od rana przerwały pracę piekarnie w Pabianicach, dostarczające chleb do Łodzi, gdzie wciąż trwał strajk piekarzy.


Po raz pierwszy partię chleba sprowadzono do Łodzi pociągiem z Piotrkowa. Cena bułki wzrosła do 1,5 kopijki, za 4-funtowy (ok. 2 kg) bochen chleba sprzedawcy liczyli sobie 20 kopiejek. Prowadzone intensywnie rozmowy między przedstawicielami pracowników i właścicieli piekarni łódzkich nie przyniosły postępu.


14 maja od wczesnego rana zorganizowane grupy osób popierających wprowadzenie zakazu handlu w niedziele i święta krążyły po głównych łódzkich targowiskach, żądając uprzątnięcia straganów i zamknięcia stoisk. Już o 7 rano zjawili się oni na Górnym Rynku, a później na pobliskim Rynku Leonhardta, gdzie doszło do demolowania straganów. Jedna ze stojących tam bud targowych zawaliła się, przygniatając 51-letniego wyrobnika Marcelego Trykowskiego, którego pogotowie zabrało do szpitala. Około godziny 10 wyganianie sprzedających przeniosło się na Wodny Rynek, gdzie znajdowało się kilkaset zainstalowanych na stałe straganów, dzierżawionych od władz miasta. Mimo głośnych protestów handlujący, tak Żydzi, jak i chrześcijanie, zmuszeni byli przerwać handel pod groźbą zniszczenia towaru.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Stragany na Wodnym Rynku (fot. wikipedia.pl)


Na skutek żądań gromady ludzi zamknięte zostały wszystkie sklepy Bazaru Tanfaniego przy ulicy Lutomierskiej na Starym Mieście (źródło fot. FotoPolska.pl).

Około godziny 5 po południu grupa młodych Żydów wznosząc okrzyki wyrażające solidarność z robotnikami Rosji (tego dnia robotnicy rosyjscy obchodzili święto 1 Maja według kalendarza juliańskiego), podążała ulicą Wschodnią ze Starego Miasta. Minąwszy ulicę Północną, zaczęli wybijać szyby w witrynach sklepów, a specjalnymi żerdziami z haczykami na końcu zrywali flagi państwowe wywieszone tego dnia z okazji rocznicy koronacji carskiej. Przy skrzyżowaniu z ulicą Południową (dziś ulica Rewolucji 1905 roku) patrol wojskowo-policyjny próbował zatrzymać rosnący tłum. W odpowiedzi na wezwanie do rozejścia w stronę patrolu poleciał grad kamieni i głośne obelgi. Żołnierze zagrożeni bezpośrednim atakiem oddali kilkanaście pojedynczych strzałów, które rozproszyły demonstrujących. Na bruku pozostało dwóch rannych w wieku 16 i 12 lat, z których młodszy zmarł w szpitalu trzy godziny później.

Widok na ulicę Wschodnią w kierunku Starego Miasta.

Do Łodzi powrócił z zagranicy po trzech tygodniach nieobecności Juliusz Kunitzer.

Juliusz Kunitzer

Dwa dni wcześniej pojawił się także Maurycy Poznański. Również inni przemysłowcy przebywali poza Łodzią w okresie Wielkanocy oraz w pierwszych dniach maja.


Maurycy Poznański

15 maja od rana strajk ekonomiczny rozpoczęła licząca 700 osób załoga zakładów Ludwika Grohmanna przy ulicy Targowej 46 oraz pracownicy największych tkalni wełny, wśród nich nowej tkalni Bennicha (ul. Łąkowa 11, obecnie 7/9), tkalni Jarocińskiego (ulica Targowa 44/46) oraz firmy Rathe i Hugo (ulica Targowa 79).

Dawne Zakłady Bennicha ul. Łąkowa 11(dzisiaj 7/9).

"Rozwój", maj 1905 roku.

Strajk rozpoczęli pracownicy zakładów krawieckich, męskich i damskich oraz robotnicy zatrudnieni przy brukowaniu ulic.
Dyrekcja akcyzy ponownie nakazała zamknąć w południe wszystkie sklepy monopolowe, winiarnie, piwiarnie i restauracje z wyszynkiem.



Około godziny 7 wieczorem, na wieść o rzekomym potajemnym wypieku chleba, grupa blisko 40 czeladników piekarskich udała się pod Piekarnię Juliusza Becka przy ulicy Nowej 37 (dziś Nowa 12). Ponieważ piekarnia była zamknięta i na nawoływania nikt nie odpowiadał - kamieniami wybito wszystkie okna w budynku frontowym. W Pabianicach natomiast piekarze przyjęli warunki swych pracowników i tam wypiek chleba wznowiono.

"Rozwój", maj 1905 roku.

16 maja w zakładach włókienniczych Ludwika Grohmanna po zawarciu porozumienia w sprawie podwyżki wynagrodzeń robotnicy powrócili do pracy. Strajk podjęli natomiast pracownicy dwóch tkalni: Markusa Kohna i Franciszka Kindermanna, mieszczących się przy ulicy Łąkowej, oraz tkacze w fabryce Jakuba Woydysławskiego (ulica Długa 117, róg Rozwadowskiej). Dołączyli do nich robotnicy mniejszych zakładów znajdujących się w pobliżu.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Dawna fabryka Kindermanna, ulica Łąkowa.

W Łodzi cały dzień bawił gubernator Arcimowicz, chcąc osobiście zbadać sytuację w obliczu ponownie rozszerzających się strajków.

17 maja, po ponad miesięcznym okresie postoju w wyniku zawartego porozumienia z robotnikami uruchomiono maszyny w Widzewskiej Manufakturze "Heinzel i Kunitzer", zatrudniającej 3700 osób. Praca miała trwać od 6 rano do 5.30 po południu z półtoragodzinną przerwą obiadową, czyli efektywnie 10 godzin. W soboty fabryka miała pracować pół godziny krócej. Norma akordowa wynagradzana w tkalni miała wzrosnąć o 4%.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Nie powiodły się rozmowy z robotnikami w nowej tkalni Karola Bennicha przy ulicy Łąkowej 11 (obecnie 7/9). Negocjujący członkowie kierownictwa zostali wyniesieni przez robotników z kantoru fabrycznego na ulicę i posadzeni w rynsztoku. Zarząd zagroził zamknięciem fabryki w przypadku dalszego trwania sporu. Wrzucanie majstrów do rynsztoka odbyło się też w pobliskich zakładach Braci Deryng (ulica Milscha 58) oraz w tkalni wełny Karola Kretchmera przy ulicy Milscha 62. Do strajku płacowego przyłączyli się pracownicy wielu mniejszych zakładów włókienniczych.


Dawna fabryka Karola Kretchmera przy ulicy Kopernika 62 (Milscha).


Na ogrodzeniu otaczającym kościół św. Krzyża ukazało się następujące ogłoszenie:
Kilkakrotnie już upominaliśmy naszych parafian do spokojnego zachowania się po skończonem nabożeństwie majowem.
Ponieważ upomnienia nasze pożądanego skutku nie odnoszą, w obawie przeto, aby z powodu wyzywającego zachowania się nie nastąpił rozlew krwi niewinnych ofiar, zawiadamiamy, iż zmuszeni będziemy do nieodprawiania nadal nabożeństwa majowego.
Ks. proboszcz, Karol Szmidel


Fot. Kościół św. Krzyża przy dawnej ulicy Przejazd i Mikołajewskiej.

O godzinie 4 po południu w lokalu Mullera przy ulicy Mikołajewskiej 40 zawarto ostatecznie porozumienie pracowników piekarń z właścicielami. Przyjęto zasadę maksymalnie 12-godzinnego dnia pracy. Ustalono też, że tydzień roboczy będzie kończyć się o północy z soboty na niedzielę i rozpoczynać w niedzielę o 9 wieczorem, a najniższa płaca wyniesie 7,50 rubla dla czeladnika nie mieszkającego w domu majstra. Zaraz po podpisaniu układu w piekarniach przystąpiono do rozczyniania ciasta chlebowego.  

Zarząd Łódzkiego Towarzystwa Strzeleckiego, spełniając sugestię policmajstra, postanowił, aby z uwagi na niespokojne nastroje ludności nie organizować w tym roku tradycyjnego konkursu strzeleckiego i towarzyszących mu imprez rozrywkowych w czasie Zielonych Świątek.

"Rozwój", maj 1905 roku.

18 maja po zawarciu porozumienia płacowego wrócili do zajęć robotnicy zakładów Markusa Kohna (ulica Łąkowa 3/5), Karola Hoffrichtera (ulica Kątna 13) i Arona Woydasławskiego (Łąkowa 14). Jednocześnie przerwały pracę załogi kilkunastu innych zakładów średniej wielkości, pragnąc uzyskać podobne warunki pracy i wynagrodzenia. Przerwano również pracę w tkalniach ręcznych, żądając podniesienia stawek akordowych.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Mimo panujących niepokojów w letniej restauracji w ogrodzie majstrów tkackich przy ulicy Przejazd 3 (dziś Tuwima) zainaugurowano sezon letnich koncertów wieczornych.



Wzorem lat ubiegłych czas gościom umilać miała orkiestra 37. Jekaterynburskiego Pułku Piechoty pod dyrekcją kapelmistrza Franciszka Adamczyka.


Zabawy organizowane były także w popularnym Paradyzie i w Helenowie.

Park Helenów dzisiaj.

Na skutek solennych zapewnień aktywu parafialnego o dopilnowaniu spokoju na terenie przykościelnym nabożeństwo majowe w kościele św. Krzyża odbyło się normalnie.

Kościół św. Krzyża. Widok od Placu Komuny Paryskiej.


"Rozwój", maj 1905 roku.


19 maja w fabryce wstążek Samuela Czamańskiego przy ulicy Piotrkowskiej 96 - około 7 rano - 130 robotników przerwało pracę, żądając natychmiastowego zwolnienia majstra Albitza. Wobec odmowy kierownictwa zakładu Albitz został siłą wyniesiony z fabryki i wrzucony do rynsztoka na ulicy Piotrkowskiej. Na wieść o wydarzeniach zastrajkował drugi zakład Czamańskiego przy ulicy Długiej 91 (dziś ulica Gdańska).

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1905.

W południe strajk okupacyjny podjęło 960 robotników Józefa Richtera z ulicy Placowej 17 (obecnie ulica ks. Skorupki), gdy okazało się, że przy tygodniowej wypłacie potrącono im kwoty wypłacone wcześniej jako "zasiłek strajkowy".

Willa Józefa Richtera przy ulicy ks. Skorupki 10/12 (dawna Placowa).

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1911.

Pracę porzucono również w zakładach Teodora Steigerta (ulica Piotrkowska 90, ulica Milionowa 55/57). Delegacji robotników żądającej podwyżki płac odpowiedziano, że płace owszem, można podnieść, ale przy jednoczesnym przedłużeniu dnia pracy z 10 do 12 godzin. Odpowiedź ta niezwykle wzburzyła robotników, którzy zaczęli się już przyzwyczajać do ustępliwości właścicieli. 
Informator Handlowo-Przemysłowy, rok 1912.

W ślady robotników Steigerta poszli pracownicy kilkunastu kolejnych zakładów włókienniczych, tym razem zgrupowanych w śródmieściu. Największą z nowo strajkujących (100 robotników) była fabryka firmy "Izydor Birnbaum" przy ulicy Mikołajewskiej 3/5 (obecnie w tym miejscu wznosi się wieżowiec telewizji i znajdują biura Urzędu Marszałkowskiego).


"Rozwój", maj 1905 roku.

Około godziny 3 po południu przed siedzibą firmy budowlanej "Nestler i Ferrenbach" przy ulicy Podleśnej 19 (obecnie ulica Curie-Skłodowskiej 19/27 - więcej o firmie TUTAJ i TUTAJ), zebrało się ponad 400 wzburzonych pracowników budowlanych z całego miasta, żądając, aby kierownictwo tego największego w Łodzi przedsiębiorstwa tej branży zgodziło się na podniesienie stawek godzinowych do żądanych przez robotników 20 kopiejek (pozostali właściciele firm proponowali 16,5 kopiejki).

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1905.

Zasadnicze warunki, na przykład dotyczące długości dnia roboczego (9 godzin) były już przez strony uzgodnione. Tłum szturmował też bramę do willi Nestlerów przy ulicy Łąkowej 13, oczekując wyjścia właścicieli.

Wille przy ulicy Łąkowej. Starszy budynek należał do seniora rodziny, Roberta KarolaNestlera.
Druga willa była własnością jego synów Karola Roberta i Karola Gustawa.

Synowie zmarłego w styczniu tego roku założyciela firmy, Robert i Gustaw Nestlerowie, zostali przyprowadzenie do kantoru firmy, jednak zgodzili się rozmawiać wyłącznie z własnymi robotnikami i wezwali siły wojskowo-policyjne. Przybyła policja legitymując zebranych, dokonała ich segregacji, przepuszczając przez bramę jedynie ludzi tam zatrudnionych. Po półgodzinnej naradzie właściciele firmy "Nestler i Ferrenbach" zaakceptowali stawkę 18 kopiejek za godzinę. Otrzymawszy pisemne potwierdzenie tej zgody, zebrani na ulicy Podleśnej udali się grupami do swoich pracowników z zamiarem uzyskania ich zgody na taki kompromis.


W żadnym z kościołów katolickich nie odbyło się nabożeństwo majowe. Stało się to z polecenia arcybiskupa warszawskiego Teofila Chościaka-Popiela, który wstrzymał odprawianie tych nabożeństw w Łodzi. Od kilkunastu dni nabożeństwa majowe, cieszące się tego roku niespotykaną frekwencją, stały się sceną manifestacji politycznych, podczas których śpiewano przerobione wersje pieśni, między innymi Boże, coś Polskę... Duchowieństwo, wzywające obecnych do opamiętania, było głośno wykpiwane, zaś wnętrze kościołów (głównie kościoła św. Krzyża) stawało się areną głośnych polemik politycznych, co naruszało religijny charakter nabożeństw.


20 maja wciąż nie nastąpiło uspokojenie wśród załóg średniej wielkości zakładów włókienniczych, podczas gdy jedni powracali do pracy, strajkować zaczynali inni. Pracę podjęła część robotników fabryki Józefa Richtera przy ulicy Placowej 17, cały zakład Jakuba Woydysławskiego przy ulicy Długiej 117 oraz kulka innych.
Strajki zaczęto natomiast w kolejnych zakładach w śródmieściu, z których największa była tkalnia Ludwika Schmiedera przy ulicy Piotrkowskiej 134/136, zatrudniająca ponad 70 ludzi. Powodem wszystkich strajków była podwyżka płac.

"Rozwój", maj 1905 roku.

22 maja pracownicy kolejnych zakładów włókienniczych, przeważnie tkalni, ogłosili przystąpienie do strajku na tle płacowym. Większość strajkujących zakładów położona była w śródmieściu. Najznaczniejsze z nich to fabryka Pawła Szulca przy ulicy Zachodniej 47 (obecnie 85/87), gdzie strajkowało 400 robotników, zakłady Gotfryda Steigerta (ulica Nowospacerowa 58, obecnie al. Kościuszki 94) zatrudniające 160 ludzi, zakłady firmy Hirschberg i Birnbaum (ulica Wodna 16, obecnie 23) z 300 robotnikami oraz zakład Franciszka Ramischa (ulica Piotrkowska 138/140), gdzie z niemal 500 zatrudnionych zastrajkowało 305 osób. 

 Ulica Wodna 23, dawna siedziba firmy Hirschberg i Birnbaum.


Ulica Piotrkowska 138/140. Dawna fabryka Franciszka Ramischa.  


"Rozwój", maj 1905 roku.

W fabryce Szulca przy ulicy Zachodniej po raz kolejny robotnicy powtórzyli scenariusz z wynoszeniem nielubianego członka kierownictwa zakładów przed budynek i wrzucaniem go do ulicznego rynsztoka.
W tym samym czasie część fabryk strajkujących wcześniej podjęła ponownie pracę - na przykład zatrudniająca 90 ludzi przędzalnia wełny Adolfa Tykocinera (ulica św. Anny, obecnie teren stacji benzynowej przy zbiegu al. Mickiewicza i ulicy Gdańskiej) czy też tkalnia wełny Ludwika Nippe przy Piotrkowskiej 110 z ponad stuosobową załogą. 

Lodzer Informations und Hause Kalender, 1910.

Stopniowo powracali do pracy robotnicy firm budowlanych, a także pracownicy zakładów krawieckich.

"Rozwój", maj 1905 roku.


"Rozwój", maj 1905 roku.

Na tle nieustającej fali strajków różnych grup zawodowych oryginalnością wyróżniał się rozpoczęty 22 maja "strajk" rzeźników i masarzy w Łodzi i Bałutach. Właściciele tych zakładów zmuszeni byli przepisami sanitarnymi do obowiązkowego korzystania z uboju w nowej Rzeźni przy ulicy Inżynierskiej. Od dłuższego czasu walczyli oni o zniesienie samowolnie - jak twierdzili wprowadzonych przez rzeźnię opłat za szereg czynności technicznych związanych z przyjmowaniem bydła do uboju.

Budynek dyrekcji dawnej rzeźni miejskiej. Ulica Inżynierska 1/3, dzisiaj siedziba Multi Banku (więcej o miejscu przeczytasz  TUTAJ)

"Ilustrowana Republika", rok 1933.

Nie mogąc doczekać się odpowiedzi gubernatora piotrkowskiego na zgłoszone do niego zażalenia - rzeźny postanowili zamknąć swe zakłady.


Budynek dawnej Rzeźni Miejskiej, dzisiaj siedziba Multibanku.

Juliusz Kunitzer      Juliusz Heizel 


Delegacja robotników Widzewskiej Manufaktury udała się do domu Juliusza Kunitzera z prośbą o uruchomienie fabryki, przekazując mu bezpośrednio własne wyjaśnienia co do przyczyn sporu z dyrekcją i między samymi robotnikami.

Willa Juliusza Kunitzera przy ulicy Spacerowej 8, obecnie al. Tadeusza Kościuszki, róg św. Benedykta, obecnie 6 Sierpnia. Budynek rozebrany w 1910 roku, dziś znajduje się tutaj budynek banku.

23 maja w Widzewskiej Manufakturze Bawełnianej po miesięcznej przerwie wznowiono pracę we wszystkich wydziałach na dotychczasowych warunkach. Zarząd postanowił jednak odtąd zawierać umowy o pracę na okresy 6-dniowe i systematycznie przedłużać je co 6 dni, o ile nie zajdzie nagła potrzeba zamknięcia fabryki; w ten sposób uniknięto roszczeń o odszkodowanie z tytułu niezachowania wymaganego prawem dwutygodniowego wypowiedzenia.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Widok na widzewską manufakturę.

Rozpoczęły strajk kolejne fabryki, z których największe to zakłady wełniarskie Salomona Barcińskiego przy ulicy Tylnej 4 (320 robotników).


"Czas", kalendarz na rok 1902.

W fabryce pasmanteryjnej Ernesta Wevera na rogu ulicy Wólczańskiej i Milscha (dziś ulica Kopernika, więcej o fabryce przeczytasz TUTAJ) porzuciło pracę 280 robotników w oddziale guzikarskim, podczas gdy w oddziale produkującym taśmy 213 robotników nadal pracowało.

Dawna fabryka Ernesta Wevera.

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.

Do pracy przystąpili robotnicy dużej części zakładów strajkujących od połowy poprzedniego tygodnia. Ogłaszane w tych dniach strajki trwały najczęściej po 2-4 dni robocze, po czym załogi ponownie podejmowały pracę, uzyskawszy od właścicieli niewielkie zazwyczaj podwyżki wynagrodzeń.

"Rozwój", maj 1905 roku.


24 maja rankiem ruszyły maszyny we wszystkich oddziałach fabryki Józefa Richtera przy ulicy Placowej 17, natomiast zastrajkowała 120-osobowa załoga w zakładach Zygmunta Richtera przy ulicy Radwańskiej 8 (obecnie 30/32). Był to zatem kolejny dzień strajku rotacyjnego, gdy jedne grupy zakładów podejmowały strajk, inne zaś go kończyły. Wśród kilkunastu zakładów zaczynających strajk była tkalnia wełny Hugo Wulfsohna przy ulicy Piotrkowskiej 78, gdzie pracę przerwało 100 tkaczy.

Informator m. Łodzi i województwa łódzkiego z kalendarzem na rok 1920.

Po raz drugi w tym miesiącu podjęło strajk 300 robotników fabryki Karola Hoffrichtera. Tym razem strajk miał charakter okupacyjny, a jego uczestnicy przygotowali sobie zapasy żywności i wody.

Informator m. Łodzi i województwa łódzkiego z kalendarzem na rok 1920.

25 maja wiele fabryk zakończyło akcje strajkowe, jednak w ich miejsce zatrzymało produkcję osiem innych zakładów, zatrudniających łącznie 2660 robotników. Uwagę zwraca podjęcie strajku w zakładach wełniarskich spółki Allart, Rousseau&Co przy ulicy Kątnej 19 (1570 ludzi). Więcej o fabryce przeczytasz TUTAJ.


To, co pozostało dziś po fabryce firmy Allart, Rousseau&Co, dawna ulica Kątna 19, dzisiaj ulica Wróblewskiego.

"Goniec Łódzki", rok 1904.

Niektóre z fabryk strajkowały już drugi raz w tym miesiącu: tkalnia Jarocińskiego (ulica Targowa 46), czy też Markusa Kohna (ulica Łąkowa 3)


Dawna tkalnia Jarocińskiego, ulica Targowa.



"Rozwój", maj 1905 roku.

Nietypowy przebieg miała akcja protestu w fabryce Ernesta Wavera przy ulicy Milscha (dzisiaj Kopernika 1 spradzić). Ponieważ strajkujący nie opuścili pomieszczeń fabryki, strajk przybrał charakter okupacyjny, zaś z powodu zamknięcia przez dyrekcję wejść do budynku przerodził się w strajk głodowy.

Dawna fabryka pasmanterii Ernesta Wavera u zbiegu ulic Wólczańskiej i Kopernika.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Po południu przed bramą fabryki części do maszyn Edwarda Zollera przy ulicy Długiej 84 (dzisiejsza ulica Gdańska) wywiązała się bójka między dwiema w przybliżeniu równie licznymi grupami 50-osobowej załogi. Jedna część pozostawała przy pracy, druga zaś usiłowała sforsować bramę, aby przeszkodzić pracującym. Brama okazała się solidna, zwolennicy strajku musieli poprzestać na rzucaniu kamieniami i wybujaniu szyb w oknach budynku, przy czym kilku przeciwników strajku zostało poranionych.


26 maja z głodu i braku wody zasłabło dwóch robotników spośród grupy okupującej fabrykę Wavera. Inny uczestnik strajku przypadkiem przeciął tętnicę ręki ostrzem rozbitej szyby i znalazł się w szpitalu Czerwonego Krzyża. Dyrekcja skontaktowała się telefonicznie z właścicielem przebywającym w Niemczech. Po uzyskaniu jego zgody na 5% podwyżki około 6 godziny wieczorem zakończyła się okupacja fabryki.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Trwał strajk rotacyjny w łódzkich fabrykach. Między innymi zastrajkowało 500 robotników farbiarni i apretury zakładów firmy "L. Geyer" przy ulicy Piotrkowskiej 301, jak również 1387 robotników fabryki Ludwika Grohmanna przy ulicy Targowej 60 oraz 708 robotników Henryka Grohmanna przy ulicy Emilii 24.

"Biała fabryka" Ludwika Geyera.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1907.

W zakładach wełniarskich firmy Paweł Dessurmontt, La Motte i Spółka przy ulicy Wólczańskiej 217/219 przerwali pracę wszyscy robotnicy (750 osób), żądając zwolnienia majstra Karpińskiego i przywrócenia do pracy niesłusznie wydalonej robotnicy.
Wraz z upływem dnia w wyniku działań wędrujących agitatorów strajk zaczął się gwałtownie rozszerzać na większe zakłady. Zatrzymano maszyny między innymi w Nowej Tkalni Scheiblera przy ulicy Widzewskiej 187 (dziś Kilińskiego), u Juliusza Heinzla Przy Piotrkowskiej 104 oraz w firmie "Landau i Weile" przy ulicy Kątnej 6 (dziś ulica Wróblewskiego).

Budynki Nowej Tkalni Karola Scheiblera, ulica Kilińskiego - dzisiaj.

W zatrzymanych zakładach organizowano wiece agitacyjne i wyjaśniające cele strajku oderwanym od maszyn robotnikom. Jeden z takich wieców zorganizowali działacze SDKPiL na dziedzińcu przed tkalnią Ludwika Grohmanna przy ulicy Targowej, zapraszając również robotników sąsiedniej fabryki Henryka Grohmanna. Bramy zakładów były więc otwarte, a odcinek od ulicy Tylnej między ulicą Targową a Emilii wypełniony ludźmi. Około godziny 4.30 po południu ulicą Emilii nadjechał od strony Księżego Młyna patrol kozacki i sądząc, że ma do czynienia z początkiem ulicznej demonstracji, oddał w kierunku tłumu kilka strzałów, po czym odjechał. Rany odniosło trzech robotników, z których jeden, 40-letni Jerzy Grabczyński wkrótce zmarł. Zabitego przeniesiono na teren fabryki, po czym zamknięto i zablokowano bramy wjazdowe. Odmówiono wydania zwłok przybyłej policji, gdyż lokalne kierownictwo partii postanowiło wyzyskać okazję do zorganizowania demonstracyjnego pogrzebu.


Wejście do fabryki Grohmanna, ulica Targowa.



 "Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.


"Rozwój", maj 1905 roku.
27 maja ponownie wzrosła liczba strajkujących zakładów. Do strajku przyłączyło się 16,5 tysiąca nowych robotników. Wstrzymano pracę w scheiblerowskiej Centrali przy Wodnym Rynku, farbiarni Juliusza Heinzla przy Piotrkowskiej 226. Było coraz więcej fabryk, w których tylko część robotników (nieraz znaczna mniejszość) przystępowała do pracy, podczas gdy pozostali kontynuowali strajk.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Budynki "Centrali", Wodny Rynek.

Na terenie strajkujących zakładów działacze socjaldemokracji przez cały dzień organizowali wiece wzywające do masowego uczestnictwa w planowanym na niedzielę pogrzebie zastrzelonego w piątek robotnika fabryki Ludwika Grohmanna. W mieście rozdawano również wydrukowane naprędce ulotki wzywające do uczestnictwa w tej uroczystości.
W porze obiadowej pani Anna Geyerowa (żona Emila Geyera) wyszła z domu i wsiadła do oczekującego pojazdu, by udać się na letnisko. Znajdujący się przed domem robotnicy  wyprzęgli jednak konie i poprosili pasażerkę, by wysiadła z pojazdu. Wobec odmowy pani Geyer robotnicy wydobyli ją z powozu siłą i zanieśli z powrotem do mieszkania, oświadczając, że będzie im być może potrzebna. Po pewnym czasie Anna Geyer w towarzystwie krewnego wyszła pieszo z domu boczną furtką i już bez przeszkód opuściła miasto.

"Rozwój", maj 1905 roku.

"Biała fabryka" Ludwika Geyera, dzisiaj siedziba Centralnego Muzeum Włókiennictwa.

28 maja od południa liczne grupy mieszkańców miasta ciągnęły w pobliże bramy zakładów Grohmanna przy ulicy Targowej 60, aby uczestniczyć w demonstracyjnym pogrzebie.

"Beczki Grohmanna", czyli wejście do fabryki przy ulicy Targowej.

O godzinie trzeciej, gdy zgromadzony tłum liczył około 40 tysięcy osób, przy zbiegu ulicy Targowej i Tylnej rozpoczęły się przemówienia trwające niemal półtorej godziny. Mówiono po polsku i po niemiecku, atakując "carski despotyzm" i "zbrodnie morderczego rządu".

U zbiegu ulicy Tylnej i Targowej. Widoczny dom Traugotta Grohmanna i willa jego syna Ludwika.

Po wiecu z bramy zakładów wyjechał czterokonny karawan i wielotysięczny kondukt poprzedzany przez chorążego z czarnym sztandarem ruszył ulicą Fabryczną, Pustą (obecnie Wigury) do Piotrkowskiej.
Tam trumnę wyjęto z karawanu i przez dalszą drogę na cmentarz - dla lepszego wrażenia - niesiono ją na ramionach. W pewnym momencie rozległy się wystrzały - jak twierdzili później organizatorzy - oddane na cześć zmarłego. Kondukt przy dźwiękach orkiestry przeszedł ulicą Piotrkowską, Czerwoną, Kątną (dziś Wróblewskiego) i Nowopańską (dziś al. Politechniki) na cmentarz ewangelicki przy ulicy Wiznera (obecnie ulica Felsztyńskiego). Policja trzymała się na uboczu, uroczystość przebiegła bez zakłóceń.

Brama do cmentarza przy ulicy Felsztyńskiego, dziś park im. Reytana.

29 maja z powodu braku towaru sklepy mięsne i jatki były w dalszym ciągu zamknięte. Rzeźnicy wysłali depeszę do ministra spraw wewnętrznych z prośbą o mediację w sporze z rzeźnią miejską.

"Rozwój", maj 1905 roku.


Wiele strajkujących fabryk powróciło do pracy, między innymi zakłady Wavera, Allarta oraz fabryka firmy "Hirschberg i Birnbaum", w której strajk trwał stosunkowo długo, bo cały tydzień. Na ich miejsce w strajk weszły inne zakłady, wśród których największa była fabryka Szai Rosenblatta przy ulicy Długiej 157 ze 1120-osobową załogą.
Stanęły przędzalnie Scheiblera na Księżym Młynie oraz zakłady Teodora Steigerta przy ulicy Milionowej 55/57.
W zakładach Steigerta załoga rano normalnie uruchomiła maszyny. Około godziny 10 przed zamkniętą bramą zjawił się 200-osobowy tłum ze strajkującego już Księżego Młyna z żądaniem wstrzymania produkcji. Gdy robotnicy Steigerta wezwania nie usłuchali, przybyli sforsowali ogrodzenie fabryki i grożąc zastrzeleniem maszyniście, wyłączyli maszynę parową, zatrzymując całą produkcję.


"Rozwój", maj 1905 roku.


Po południu w sali Giełdy przy ulicy Dzielnej 1 (dziś Narutowicza) zebrali się właściciele największych fabryk, aby uzgodnić linię postępowania wobec nasilającej się fali strajków.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Zebrani podkreślali fakt wysuwania przez pracowników coraz dalej idących żądań oraz wyrazili zaniepokojenie wzrastającą zuchwałością pewnej grupy robotników. Coraz częściej obserwowano sytuacje, gdy bardzo aktywna grypa personelu biciem i zastraszaniem pozostałych zmuszała całą załogę do podjęcia strajku, a także dopuszczała się coraz częstszych aktów zniewagi wobec kierownictwa zakładów, a nawet rodzin właścicieli. Podczas wieców ulicznych ulicznych i wewnątrz zakładów głośno wykrzykiwane były pogróżki pod adresem przemysłowców i ich rodzin. Padały także groźby zniszczenia ich mienia, podpalenia domów. Przemysłowcy uzgodnili tekst depeszy, jaką wysłano następnego dnia do generał-gubernatora warszawskiego z prośbą o zapewnienie lepszej ochrony fabryk i domów oraz osobistego bezpieczeństwa ich i ich rodzin.

Około 11 w nocy na ulicy Przędzalnianej 22 nieznani sprawcy zabili pięcioma celnymi strzałami z rewolweru pełniącego nocną służbę 37-letniego rewirowego Stiepana Sołduchina. Osierocił żonę i czworo dzieci.

30 maja na skutek strajku sklepów mięsnych w mieście zaczyna dawać się we znaki brak mięsa i wędlin. Na targowiskach dostępne są sprowadzane z okolicznych miejscowości niewielkie ilości tych produktów, jednak ich ceny wzrosły o 20-30%, a co więcej także rzeźnicy w Pabianicach zamknęli sklepy.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Do Łodzi przybył delegowany przez gubernatora piotrkowskiego gubernialny inspektor weterynarii Jan Kiszkiel, aby w magistracie w obecności prezydenta miasta rozpocząć negocjacje z dyrekcją rzeźni.


Rzeźnia Miejska w Łodzi, ulica Inżynierska.


"Rozwój", maj 1905 roku.


"Rozwój", maj 1905 roku.


W Łodzi strajkowało 49 fabryk zatrudniających przeszło 20 tysięcy ludzi. Strajkowały wyłącznie zakłady leżące na południe od linii ulic Dzielna (Narutowicza) - Zielona. Wyjątkiem jest fabryka taśm gumowych Ferdynanda Gӧldnera (ulica Południowa 50, dziś ulica ... Rewolucji 1905 roku), gdzie robotnicy strajkujący z powodu zmniejszonych wypłat odmówili opuszczenia budynków. Na wezwanie właściciela teren fabryczny został otoczony przez wojsko.
"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1905.

Strajki w zakładach Geyera i Juliusza Heinzla również przybrały charakter okupacyjny. Coraz częściej obok postulatu podwyżek płac pojawia się żądanie 9-godzinnego dnia pracy.
Kilku czołowych łódzkich przemysłowców w porozumieniu z gubernatorem Arcimowiczem udało się pociągiem do Warszawy, aby w trybie nagłym starać się o audiencję u generał-gubernatora i prosić o skuteczniejszą ochronę przed agresją robotników. W jego zastępstwie delegację wraz z szefem guberni piotrkowskiej przyjął naczelnik kancelarii generał-gubernatora Michał Jaczewski. 


"Rozwój", maj 1905 roku.

Wobec znacznej liczby niezajętych pracą robotników tworzących w mieście zbiegowiska prezydent Pieńkowski nakazał zamknąć dla publiczności bramy parku Mikołajewskiego.
Jednocześnie, aby dać zajęcie zwiększającej się liczbie osób zwolnionych z pracy, magistrat uchwalił rozpoczęcie robót publicznych w postaci oczyszczania ze śmieci koryta rzeki Łódki między ulicą Franciszkańską  a Nowomiejską.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Brama do dawnego parku Mikołajewskiego, dzisiaj park im. Henryka Sienkiewicza.

Prezydent Władysław Pieńkowski.

31 maja podczas rozmów w magistracie dzięki mediacji prezydenta i przedstawiciela władz guberni udało się uzyskać porozumienie rzeźników z dyrekcją Rzeźni Łódzkiej w najbardziej istotnych kwestiach. Rzeźnikom przyrzeczono potwierdzenie ustalonych zasad współpracy w formie rozporządzenia gubernatora. 



Ponieważ od dwóch dni strajkowali pracownicy zakładów fryzjerskich i golarskich, kilkuosobowe grupy strajkujących krążyły po mieście, sprawdzając przestrzeganie zasad solidarności zawodowej. Jedna z takich ekip kontrolnych zawędrowała na Widzew (administracyjnie Widzew leżał wówczas poza granicami Łodzi, był osad  a fabryczną w gminie Chojny), gdzie zakłady fryzjerskie były otwarte. Przybysze zażądali zamknięcia lokali, a gdy spotkali się z domową, zaczęli demolować szyldy i niszczyć drzwi wejściowe. 

Fryzjerzy zawiadomili miejscowy posterunek wojskowo-policyjny, który aresztował dwóch sprawców zniszczeń. Patrol wraz z aresztowanymi udał się pieszo na ulicę Rokicińską w kierunku Łodzi, lecz wkrótce natknął się na gromadę robotników wracających po przerwie obiadowej do pracy w zakładach Heinzla i Kunitzera.


Drewniane domki kunitzerowskie przy ulicy Szpitalnej, Widzew.

Robotnicy otoczyli patrol, próbując uwolnić zatrzymanych. Widząc przewagę nacierających robotników, żołnierze oddali w swej obronie kilkanaście bezładnych strzałów, w wyniku czego raniono 17 osób. Z tej liczby trzej robotnicy - w wieku 28 (dwaj) i 36 lat - oraz 17-letnia Marianna Bogdańska, również robotnica Heinzla i Kunitzera, z ciężkimi ranami zostali odwiezieni do fabrycznego szpitala przy ulicy Szpitalnej w Widzewie.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1907.

Po południu robotnicy strajkującej fabryki Juliusza Heinzla przy ulicy Piotrkowskiej 104 opuścili okupowany zakład z uwagi na przypadające następnego dnia święto. Zaraz po ich wyjściu na bramach fabryki ukazało się ogłoszenie o bezterminowym zamknięciu zakładów.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1907.


Ogłoszenia o wymówieniu pracy zwisły również na bramach fabryk Towarzystwa Akcyjnego K. W. Scheiblera.

Brama do nowej tkani Karola Wilhelma Scheiblera.

Powodem tej decyzji było zbiorowe urządzenie przez robotników dwa dni wcześniej modnego ostatnio w Łodzi "wywożenia majstrów" (wywieziono Rinnera i Eichlera) oraz wyniesienie z biura dyrekcji w oddziale Centrala dyrektora administracyjnego  Karola Kozłowskiego i porzucenie go przed bramą prowadzącą na Nowy Rynek.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Brama Centrali przy Wodnym Rynku dzisiaj.

"Rozwój", 31 maja 1905 roku.

Osiedle robotnicze Księży Młyn. W głębi widoczne budynki fabryczne Karola Wilhelma Scheiblera.

"Rozwój", maj 1905 roku.

Źródło:
Krzysztof R. Kowalczyński. Łódź 1905. Kulisy rewolucji.
Zdjęcia współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz ze stron:
Refotografie http://refotografie.blogspot.com/
FotoPolska http://lodz.fotopolska.eu/

Przeczytaj jeszcze:
Łódź 1905 roku. Od Wielkanocy do Święta Pracy.
Nieurodzaj, bezrobocie i bankructwa, czyli Łódź tuż przed burzą 1905 roku.
POMNIK CZYNU REWOLUCYJNEGO
MURAL UPAMIĘTNIAJĄCY WYDARZENIA Z LAT 1905-1907 W ŁODZI