środa, 9 listopada 2016

CMENTARZ WOJENNY - STARA GADKA


Bardzo szczególną odmianą cmentarzy wojennych są nekropolie będące pozostałością pierwszej wojny światowej. To właśnie podczas Wielkiej Wojny śmierć zebrała jedno z największych żniw w historii.
Skala i rozmach działań wojennych zaskoczyły nawet największych pesymistów. Straty w oddziałach frontowych w początkowym okresie starć były katastrofalne. Zanim żołnierze nauczyli się zasad walki pozycyjnej, krwawe żniwo zebrała broń maszynowa i artyleria.


Niemieccy żołnierze w okopach. Rok 1914.

Poprzez zaskoczenie wojsko poniosło ogromne straty. Poważny problem zaczęły stanowić też kwestie związane z pochówkiem martwych żołnierzy.
Widocznym śladem uporczywych walk wokół Łodzi w listopadzie i grudniu 1914 roku były zalegające podmiejskie pola i lasy ciała zabitych żołnierzy obu armii.

Polegli żołnierze rosyjscy. Rok 1914.

Dowództwa wojskowe i władze gminne starały się uporządkować zwłoki, zwożąc je początkowo na istniejące cmentarze chrześcijańskie. Zazwyczaj przenoszono pojedyncze ciała w miejsca, gdzie już znajdowały się ich skupiska i chowano je tam na doraźnie zakładanych cmentarzach polnych, których wkrótce w okolicach Łodzi naliczyć można było kilkanaście. Niekiedy rolnicy zakopywali znalezione na swoich polach ciała wprost na miedzy, zaznaczając miejsce pochówku lub nie. 

Mogiły poległych pod Łodzią. Rok 1914.

W lutym 1915 roku, podczas nagłych roztopów na polach i w zagajnikach ziemia odsłoniła wiele ciał, ledwie przysypanych cienką warstwą. Przypadki takie zgłaszano milicji lub w komendanturze niemieckiej i zwłoki były zabierane na założone wcześniej cmentarze. W marcu, kiedy zaczęły się prace polowe, Niemcy wydali zarządzenie o zakazie niszczenia lub samowolnego przenoszenia niemieckich grobów wojennych, zalecając jednocześnie troskę o nie i ich upiększanie.


Biorąc pod uwagę aspekty frontu wschodniego, można mówić o dwóch podstawowych typach pochówków. Są nimi groby indywidualne oraz masowe mogiły.



Ze względu na masowe straty często praktykowano zbiorowe pochówki poległych żołnierzy we wspólnej, tak zwanej bratniej mogile. Powszechne było oznaczanie takiego grobu jedynie nazwą lub numerem oddziału i liczbą spoczywających w nim poległych.


Nie można jednak zapominać o żołnierzach, którzy mieli mniej szczęścia niż ich towarzysze i w wyniku wojennych zawirowań nie zostali pochowani indywidualnie i nie trafili nawet do zbiorowej mogiły. Polegli żołnierze często musieli spocząć w przypadkowym miejscu, z dala od wojskowych kwater czy przykościelnych wiejskich cmentarzyków. Takie polowe mogiły, zapomniane i zaniedbane, szybko znikały pod wpływem działania sił natury. Zapewne do dziś tysiące takich pochówków kryją pola krajów, przez które przebiegały fronty wielkiej wojny.

Niemiecka pocztówka propagandowa.

Wiele takich miejsc oraz około 200 znanych obiektów, a w tym 45 samodzielnych cmentarzy wojennych pozostawiła po sobie tak zwana Bitwa Łódzka, która miała miejsce na samym początku pierwszej wojny, w listopadzie 1914 roku. Wydarzenia, które miały miejsce w poszczególnych bitwach niosły ze sobą żniwo śmierci, jak i wyznaczały sobą kierunki przyszłego rozwoju prowadzenia wojen na świecie. Mowa tu o użyciu po raz pierwszy w historii wozów pancernych oraz przeprowadzeniu pierwszego, co prawda nieudanego, ataku gazowego, który poprzedzał pierwszą udaną próbę pod Bolimowem.

Żołnierze niemieccy w transzejach wiosną 1915 roku. Po krwawej - i niesłychanie jak na warunki tej wojny - manewrowej bitwie pod Łodzią, front ustabilizował się na linii okopów: Rawka - Bolimów - Tomaszów Mazowiecki. Tam, na początku 1915 roku użyty został po raz pierwszy przez stronę niemiecką na tym froncie gaz bojowy. 


Ataki na masową skalę i śmierć około 200 tysięcy żołnierzy pozostawiły po sobie liczne relikty na terenie województwa łódzkiego. Wyjątkowo duże skupisko śródpolnych grobów znajdowało się na polu bitwy, do której doszło w dniach 21-23 listopada 1914 roku pomiędzy Rzgowem a Rudą Pabianicką. Z tego powodu miejscowe dowództwo wojskowe powzięło zamiar wykorzystania tego rejonu na założenie cmentarza-mauzoleum, upamiętniającego ofiary bitwy.  


Jeżeli chodzi o cmentarze wojenne, które znajdują się w 92 łódzkich gminach, największym z nich jest cmentarz zbudowany przez Niemców w 1915 roku koło wsi Stara Gadka, wówczas noszącej nazwę Gadki Stare.

Cmentarz wojenny Stara Gadka.

Zlokalizowany na wzgórzu, przy drodze łączącej Rzgów z miejscowością Stara Gadka, po prawej stronie. Założony w miejscu bitwy rozegranej w 1914 roku między oddziałami armii niemieckiej gen. Litzmanna i oddziałami armii rosyjskiej broniącymi miasta Łódź.


To niezwykłe miejsce kryje do dnia dzisiejszego wiele tajemnic i niejasności.
Sam cmentarz wiąże się nierozerwalnie z bitwą, która rozegrała się właśnie w tym miejscu. Wydarzenia te poprzedzało zdobycie Rzgowa 20 listopada 1914 roku.

O przebiegu oraz skutkach bitwy najlepiej opowiadają relacje naocznych świadków. Pan Góral, mieszkaniec Gadki Starej tak określił tamte krwawe wydarzenia:
Żołnierze niemieccy zajęli miejsca w pobliżu wzgórza, na którym nie było jeszcze drzew. Natomiast żołnierze rosyjscy swe działa ustawili na polach należących do mieszkańców Gatki, tuż przy rzece Ner. W dzień obie armie ostrzeliwały się wzajemnie, prawdziwa bitwa miała jednak miejsce nocą. Rosjanie po cichu zakradli się pod wzgórze, po czym zaatakowali nie spodziewających się takiego manewru Niemców. Żołnierze walczyli na bagnety. Rano wzgórze i pobliskie pola usiane były trupami poległych. Rosjanie zwyciężyli, choć niedługo cieszyli się z wygranej. Po powrocie Niemcy zebrali wszystkie trupy i zrobili na wzgórzu cmentarz.


Choć panuje ogólne przekonanie, iż cmentarz wojenny na Rzgowskiej Górze założyli Niemcy w roku 1914, to nie jest ono do końca zgodne z prawdą. Po odrzuceniu wojsk niemieckich z rejonu bitwy pod Rzgowem, na teren pobojowiska wkroczyły wojska rosyjskie. Wtedy też rozpoczęto pierwsze działania, które były zalążkiem późniejszego cmentarza. O powstaniu w tym miejscu pierwszych mogił oraz o obrazie pobojowiska najlepiej mów relacja naocznego świadka – inż. Eugeniusza Krasuskiego:
…w pięć osób wybraliśmy się na pobojowisko za Rudą Pabianicką w stronę Rzgowa. Pierwszy raz w życiu oglądałem pobojowisko. Wrażenie okropne. Masy trupów żołnierzy i oficerów niemieckich. Zwiedzaliśmy dwie pozycje: niemiecką, atakującą i rosyjską – od strony Rudy Pabianickiej – broniącą. Trupy żołnierzy, zastygłe w najrozmaitszych pozach przedśmiertnych – tak, jak szli i padali idąc do ataku, widocznie na bagnety. Prócz tego okopy niemieckie, a w nich masy trupów. Żołnierze niemieccy jeszcze nie pogrzebani – grzebać ich będzie gmina, gdy tymczasem rosyjskie trupy już uprzątnięte i pogrzebane. Dużo bratnich mogił poległych żołnierzy – wszystko z 4-go syberyjskiego pułku strzeleckiego. Charakterystycznem jest, że wszystkie trupy Niemców z rozpiętymi na piersiach mundurami i koszulami, z powywracanemi kieszeniami: ślady rabunku. Prócz tego prawie ze wszystkich pościągano buty. Z okopów przyniosłem części rozerwanych granatów, formularz Feldpostbriefu i magazyn do nabojów karabinowych. Żadnej Pickelhauby już nie było. Żołnierze rosyjscy z oficerem na czele zbierali rozmaite przedmioty żołnierskie i karabiny.


Pierwsze pochówki dokonane przez Rosjan, były niewątpliwie zalążkiem późniejszego cmentarza. Gdy na te tereny ponownie wkroczyli Niemcy rozpoczęli oni prace porządkowe i budowę nowej nekropolii. Pierwotne plany przeniesienia poległych żołnierzy na cmentarz parafialny w Rzgowie okazały się niewykonalne, ze względu na zbyt dużą liczbę poległych. W tej sytuacji logiczniejszym rozwiązaniem wydawało się zbudowanie nowego cmentarza. Dzięki temu, nekropolia na Rzgowskiej Górze znajduje się dokładnie w miejscu, gdzie toczyła się bitwa. Ma to bardzo istotne znaczenie, gdyż dzięki temu na terenie cmentarza odnaleźć można wyjątkowy układ mogił, oraz poszczególnych pochówków.


4 października 1915 roku w Łodzi gościł generał-gubernator warszawski Hans Hartwig von Beseler. Udał się on, wraz z dowódcami garnizonu łódzkiego w okolice Rzgowa, gdzie zaakceptował wybór miejsca na planowany cmentarz żołnierzy poległych rok wcześniej w tej okolicy.
U stóp jednego z trzech wzgórz przy granicy pól Rzgowa i wsi Gadka Stara istniało już skupisko kilkunastu grobów, pojedynczych i zbiorowych, które postanowiono uporządkować. Miały tam być również przeniesione ciała ekshumowane z mogił znajdujących się na okolicznych polach, czemu sprzyjała pora jesienno-zimowa. 21 listopada groby pod wzgórzem ozdobiły wiązanki kwiatów, a w kościele ewangelickim św. Jana przy ulicy Mikołajewskiej odprawiono rocznicowe nabożeństwo za poległych.

Kościół pw. Najświętszego Imienia Jezus, dawna świątynia ewangelicka św. Jana. Ulica Sienkiewicza 60 (dawna Mikołajewska) - widok od ulicy Roosevelta (dawna Ewangelicka.



W dniach od 30 listopada do 2 grudnia 1915 roku komisja z udziałem wójta gminy Gospodarz wymierzyła i oznaczyła wbitymi w ziemię palikami obszar planowanego cmentarza. Właścicielom pól zajętych przez cmentarz polecono, by w ciągu miesiąca zgłosili się do łódzkiego Prezydium Policji po wypłatę odszkodowania.


Prace rozpoczęto od ogrodzenia całego terenu betonowym murem z dwoma wejściami oraz stylizowanymi ozdobami w kształcie niemieckiego żelaznego krzyża. 


Ogrodzenie wyznaczyło teren cmentarza, który wynosi dokładnie 51.885 ha.

Mur otaczający cmentarz. Fotografia z lat 20. (widoczny monument z krzyżem i dach kaplicy prawosławnej). Dwie następne współczesne (2016).


Każde z wejść cmentarza posiadało żelazną bramę składającą się z trzech elementów, które można było otwierać jako furtki lub bramę wjazdową. Na zdjęciach wejście od strony sąsiadującego cmentarza pw. św. Maksymiliana Kolbe (otwarte) i przy wyjeździe na Rzgów (zamknięte). 


Nowopowstałemu cmentarzowi Niemcy nadali osobną nazwę – Gräberberg, czyli „góra grobów” lub „grobowa góra”. Powyżej panorama cmentarza od strony Rudy.


Nieznana jest dokładna data powstania królującego nad wzgórzem monumentu, umieszczonego na 15-metrowym wzgórzu, choć w oparciu o zdjęcia z okresu można wnioskować, że powstał on w tym samym czasie co ogrodzenie.


Do pomnika prowadzi szeroka aleja. Po obu jej stronach mogiły żołnierzy walczących stron - żołnierze armii rosyjskiej pochowani są w mogiłach zbiorowych, przeważnie po prawej stronie alei. 


Zbiorowe mogiły żołnierzy rosyjskich, widoczne po prawej stronie od górującego na wzgórzu monumentu i widok współczesny.


Pomnik, cechujący się imponującym rozmiarem opatrzony jest dwiema tablicami. 


Jedną z przodu z napisem PRO PATRIA – za ojczyznę, oraz drugą z tyłu z inskrypcją HIER RUHEN IN GOTT 2000 TAPFERE KRIEGER – tutaj spoczywa w Bogu 2000 dzielnych wojowników.


Monument zwieńczony był pierwotnie kilkunastometrowym krzyżem. 


Kamienny pomnik posiada specjalny system przecinających się kanałów, co zapobiega rozsadzeniu kamieni przez zamarzającą wodę. W środku znajduje się komora, w której znajduje się kolumna podtrzymująca krzyż, która wkopana jest głęboko w ziemię. Istnienie tej komory przez wiele lat było tajemnicą, a odkryta została dopiero pod koniec 2011 roku. Stojący na wzgórzu kamienny kolos widoczny był z odległości wielu kilometrów, a jego krzyż królował nad okolicą. Pomnik ten był bez wątpienia najbardziej charakterystycznym obiektem jaki zbudowano w celu upamiętnienia poległych w walkach o Łódź w 1914 roku.


Na północ i na południe ustawiono kilkanaście cokołów z nazwami i numerami jednostek wojskowych biorących udział w Operacji Łódzkiej.

Kamienne stelle nagrobne na szczycie wzgórza cmentarnego.


Pochowano tu bliżej nieustaloną liczbę żołnierzy (około 2-3 tysięcy), służących w jednostkach:

"Masch. • Gew. Abt. Nr. 2 • Rail. Abt. • Feld Art. Regt. • Nr. 10."

"Res. • Scheüuw. Zug. • Nr. 25. • Res. Ternspr. • Abt. Nr. 25. • Schw. Funker. • Stal. Nr. 12."

"Leib • Kür. Regt. Nr. 1 • 1. 3. u. 5. Esk. • Drag. Regt. Nr. 16."

"Res. Pion. • Komp. Nr. 49. • Res. Div. Brück • Train. Nr. 49. • Res. San. Komp. • Nr. 49."

"Res. Radl. • Komp. Nr. 49. • Reslgs. • Mach. Gew. • Abt. Nr. 2. a. Nr. 6."

"Res. Feld. Art. • Regt. Nr. 49. • I Btl. Res. Fuss. • Art. Regt. Nr. 25. •1/2 I Btl. Res. Fuss. • Art. Regt. Nr. 5."

"98. Res. Jnf. Brig. • Res. Jnf. Regt. • Nr. 227. • Res. Jnf. Regt. • Nr. 228."
"97. Res. Jnf. Brig. • Res. Jnf. Regt. • Nr. 225. • Res. Jäg. Btl. • Nr. 21."

"49. • Res. Jnf. Div."

"XXV. • Res. A. K."

"9. Kav. Div."

"50. Res. Jnf. Div."

"100. Res. Jnf. Brig. • Res. Jnf. Regt. • Nr. 229. • Res. Jnf. Regt. • Nr. 251. • Res. Jag. Btl. Nr. 22."

"Res. Feld • Art. Regt. Nr. 50. • II. Btl. Res. • Fuss. Art. Regt. • Nr. 15."

"Festgs. • Masch. Gew. • Abt. Nr. 3. • Nr. 4. II. Nr. 5."
"Res. Pion. • Komp. Nr. 50. • Res. Div. Brück • Train Nr. 50 • Res. San. • Komp. Nr. 50."

"13. Kav. Brig. • Kür. Regt. • Nr. 4. • Hus. Regt. Nr. 8."

"14. Kav. Brig. • Hus. Regt. • Nr. 11. • Ul. Regt. Nr. 5."

"19. Kav. Brig. • Drag. Regt. • Nr. 19. • Königs. Btl. • Regt. Nr. 13."

"II. Jnf. Regt. • Nr. 54. • Pion. Abt. Nr. 7. • Brŭck. Staffel"


Niemcy włączyli do obszaru cmentarza wcześniejsze mogiły z pochowanymi Rosjanami. Żołnierze, którzy ponieśli śmierć w walkach o wzgórze zostali pochowani w dość niezwykły sposób – tuż koło miejsca swojej śmierci.


Świadczyć o tym może niecodzienny układ grobów, odpowiadający poszczególnym falom ataku oraz fakt, iż pomimo obecności kilka metrów dalej, masowych mogił niemieckich, na wzniesieniu odnaleźć możemy pojedyncze groby nieznanych żołnierzy.


Pierwotnie pojedyncze pochówki opatrzone były jedynie prostymi, malowanymi na biało, drewnianymi krzyżami z informacją o spoczywającym tam żołnierzu. Rosjanie oznaczani byli krzyżami prawosławnymi o podobnym kształcie. 


Wiele grobów nosi tylko szczątkowe informacje, najprostsze, mówiące tylko o narodowości poległego oraz te, na których zapisano jedynie jednostkę lub stopień. Informacje takie musiały być pozyskiwane na podstawie oględzin szczątków umundurowania. 



Informacje na inskrypcji krzyża, w przypadku zidentyfikowanych żołnierzy niemieckich, spisywane były z wojskowych nieśmiertelników, które każdy żołnierz nosił na piersi.

Zidentyfikowane groby opatrzone są szczegółowymi datami śmierci gdyż wojsko niemieckie prowadziło stałą ewidencję poległych. Z czasem drewniane krzyże zastępowano kamieniami. Kamienie posiadają rzeźbione inskrypcje, których litery malowano czarną farbą na białym tle.


Ze względów praktycznych i oszczędnościowych kamienie wkrótce zastąpiono betonowymi tablicami. Dzięki nim do dziś jesteśmy w stanie odczytać informacje o poległych w bitwie żołnierzach niemieckich i rosyjskich.


Masowe mogiły oznaczane były pierwotnie większymi, drewnianymi krzyżami, które stawiano na jednym z większych krańców mogiły, przez co jej kształt przypominał pojedynczy grób. 

Mogiły zbiorowe z widocznymi drewnianymi krzyżami i widok współczesny.
Krzyże te dość długo opierały się siłom natury i jeszcze na zdjęciach z okresu tuż po drugiej wojnie światowej widać je na tle mogił porośniętych krzakami.

Przygotowania do otwarcia cmentarza wojennego pod Rzgowem. Niemcy zakładający cmentarz posadzili na nim liczne drzewa. Pierwotne drzewa iglaste były z czasem wypierane przez roślinność liściastą i jedynie na nielicznych zdjęciach,widać jeszcze sadzonki iglaków. 

W początkowym okresie, wzdłuż drogi ciągnącej się od głównego wejścia aż do stóp obelisku oraz pomiędzy cokołami zasadzono brzozy – symbol życia.

Posadzenie drzew na cmentarzu wcale nie było przypadkowe i nie służyło jedynie podniesieniu walorów estetycznych tego miejsca. Drzewo w kulturze ma bardzo silny związek z wędrówką duszy do zaświatów, jest łącznikiem pomiędzy światem żywych, ale również metafizycznym niebem i piekłem. Korzenie drzewa sięgają głęboko w ziemię, jego pień dostępny jest dla ludzi, natomiast wystrzeliwująca w niebo korona łączy się bezpośrednio ze światem bogów…


Drzewo jest uosobieniem „axis mundi” czyli „osi świata” na której następuje też zatrzymanie czasu i stały związek przeszłości z przyszłością. Porównanie to jest nad wyraz klarowne w miejscu tak szczególnym, jak niemiecki cmentarz koło Gadki Starej, gdzie można by rzec, czas płynie zupełnie inaczej…


W czasie trwania pierwszej wojny światowej na Rzgowską Górę przenoszeni byli żołnierze z pobliskich pobojowisk. W okresie międzywojennym ekshumowano tam ciała z mniejszych cmentarzy wojennych (…)

W 1915 roku postawiono na cmentarzu pierwszą kaplicę. Była nią kaplica ewangelicka i znajdowała się w północnej części nekropolii. Obiekt ten, zbudowany na planie ośmioboku, posiadał ściany, których budowa  była stylizowanym układem „na zakładkę”, dach kaplicy był spadzisty, w kształcie dzwonu, którego zwieńczenie stanowiła mała dzwonnica z krzyżem. Przed wejściem do kaplicy znajdował się ganek z dachem podobnego kształtu.


Dziesięć lat później powstała także kaplica prawosławna. Kaplicę zbudowano w południowej stronie cmentarza, tuż przy pierwszych rosyjskich mogiłach. Kaplica miała wysmukły kształt, w którym można było dopatrzeć się elementów budownictwa góralskiego. Jej spadzisty, dwustopniowy dach wieńczyła mała dzwonnica. Dach nachodził na ganek i osłaniał wejście przed deszczem.

Urządzony cmentarz stał się ważnym miejscem, odwiedzanym przez oficjalnych gości łódzkich instytucji wojskowych. 16 lutego 1916 roku na zakończenie swej dwudniowej wizyty w Łodzi powstający cmentarz rzgowski odwiedził król Saksonii Fryderyk August (czytaj TUTAJ). 
27 czerwca 1916 roku teren budującego się pomnika i cmentarza pod Rzgowem odwiedził przebywający tego dnia w Pabianicach nowy, mianowany miesiąc wcześniej minister spraw wewnętrznych i wicekanclerz Rzeszy Niemieckiej dr Karl Helfferich w towarzystwie szefa Zarządu Cywilnego przy Generalnym Gubernatorstwie Warszawskim i wielu innych oficjeli.
Prace budowlane ułatwiło uruchomienie 18 kwietnia 1916 roku kolejki parowej z Rudy do Tuszyna, której tor przebiegał tuż obok cmentarnego płotu.


Fryderyk August III Saski 
(Friedrich August Johann Ludwig Karl Gustav Gregor Philipp von Sachsen) – ostatni król Saksonii.


7 listopada 1916 roku, dwa dni po ogłoszeniu zamiaru powołania Królestwa Polskiego (czytaj TUTAJ) dokonano uroczystego poświęcenia cmentarza pod Rzgowem. O godzinie 11 rozpoczęły się uroczystości, którym przewodził generał-gubernator Hans von Beseler. Po nim przemawiał łódzki gubernator wojenny, generał von Barth, a następnie odbyła się część religijna z udziałem duchownych protestanckich, katolickich oraz księdza prawosławnego.

Przemawia generał von Beseler.

W uroczystości uczestniczyło kierownictwo i pracownicy miejscowych niemieckich instytucji z prezydentem policji i nadburmistrzem na czele. Wśród zebranych znalazły się delegacje pułków, które brały udział w bitwie pod Rzgowem. Delegowani składali kwiaty na grobach swych kolegów.



Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku, niemieckie cmentarze wojenne, pozbawione swych opiekunów, znalazły się bardzo niekorzystnej sytuacji. Dochodziło do licznych aktów wandalizmu, czemu sprzeciwiali się ostatni zamieszkujący jeszcze te tereny koloniści niemieccy. 


W 1927 roku złożono oficjalny protest piętnujący szerzącą się na cmentarzach wojennych dewastację:
Do władz centralnych dochodzą ustawiczne skargi o dewastowaniu i profanowaniu grobów i cmentarzy wojennych przez miejscową ludność, jako to: o zaorywaniu znajdujących się na polach grobów, przywłaszczaniu pozostawionych na mogiłach krzyżów, uszkadzania istniejących na cmentarzach wojennych pomników i niszczenia grobów, rozbijania tablic kamiennych, oraz wypasania na cmentarzach bydła itp. Tego rodzaju profanowanie miejsc spoczynku poległych na wojnie żołnierzy było nawet powodem dyplomatycznych wystąpień ze strony poselstw Państw Obcych. Zwracam przeto uwagę miejscowej ludności, iż winni nie poszanowania mogił wojennych zostaną pociągnięci do surowej odpowiedzialności karnej (…)


Lata wojny i okupacji odcisnęły swoje piętno także na cmentarzu koło Gadki Starej. Podczas walk we wrześniu 1939 roku w okolicy zginęło dziewięciu żołnierzy niemieckiego Wermachtu. Doczekali się oni pochówku obok swoich, walczących tu ćwierć wieku wcześniej, kolegów. Na początku ich grób oznaczony był brzozowym krzyżem z inskrypcją zdobioną swastyką. Na jednym z zachowanych zdjęć widać pochówek tuż po utworzeniu, a na grobie oprócz kwiatów spoczywa także hełm jednego z poległych żołnierzy.


W późniejszym czasie krzyż zastąpiła inskrypcja rzeźbiona w kamieniu, która głosi: Polegli za Wielkie Niemcy 8 września 1939 roku.
Władze okupacyjne starały się w pewien sposób „uzasadnić” swoją obecność na tych terenach, więc odwoływały się do historii związanej z Bitwą Łódzką, tym samym podkreślając wieloletnią walkę o te tereny. Poza zmianą nazw ulic na niemieckie, przemianowano także nazwę samego miasta na Litzmannstadt.
        
Generał Karl von Litzmann.

Generał Karl von Litzmann pod Brzezinami.
Alegoryczna okładka niemieckiej książki z lat trzydziestych. Wbrew legendom dominującym w Łodzi i Brzezinach, generał Litzmann, któremu po bitwie nadano przydomek Lwa spod Brzezin, nie poległ w tym starciu. Dożył nawet roku 1936, zdążył przystąpić do NSDAP i sfotografować się z Hitlerem. Gdy naziści zajęli Polskę, a tereny Łodzi i okolić postanowiono wcielić bezpośrednio do Rzeszy, zdecydowano również odpowiednio przechrzcić nazwy niektórych miejscowości. Oczywiście tych ważnych z punktu widzenia niemieckiej historii w I wojnie światowej...
I tak Brzeziny miały nazywać się od nazwiska słynnego generała, ale uznano, że tak małe miasteczko nie zasługuje na to miano. W rezultacie powyższych dywagacji Łódź - półmilionowa metropolia przemysłowa - otrzymała w roku 1940 nazwę Litzmannstadt (wbrew opinii wielu jej mieszkańców, nie jest to przetłumaczenie nazwy miasta na język niemiecki). Brzeziny otrzymały zaś nazwę Löwenstadt (miasto lwa, od przydomka generała Litzmanna).


Podczas swojej okupacyjnej działalności Niemcy wzięli w opiekę zaniedbany już wtedy cmentarz koło Gadki Starej. Być może właśnie przez ich działania w tym okresie jest on niejednokrotnie kojarzony jako cmentarz z drugiej wojny światowej. Podczas okupacji Niemcy nadali także cmentarzowi nową nazwę, oprócz dawnego Soldatenfriedhof Am Graberberg stosowano także Heldenfriedhof – czyli cmentarz bohaterów.


Cmentarz miał już jednak swoje lata i natura coraz bardziej upominała się o odzyskanie należnych jej terenów. Kolejne lata pełne deszczu, powtarzających się śnieżnych zamieci oraz palącego słońca doprowadziły do procesu butwienia krzyży umieszczonych na masowych mogiłach oraz pozbawiły wiele kamiennych inskrypcji oryginalnej farby. 



Pogarszający się z czasem stan krzyża na głównym obelisku wymusił w końcu wsparcie go przez dwie liny stabilizujące w początkowym okresie drugiej wojny światowej i dołożenie kolejnych dwóch parę lat później.


Z małych sadzonek, w ciągu dwudziestolecia międzywojennego urosły potężne drzewa, więc na widokówkach z okresu drugiej wojny światowej widać już cmentarz zatopiony w zieleni.
Jednak ścieżki łączące poszczególne mogiły, główny obelisk oraz cmentarne kaplice cały czas były wyraźnie widoczne i utrzymane w dobrym stanie. Nic nie zdołało jednak powstrzymać sił natury, gdyż podczas jednej nocy w czasie drugiej wojny światowej w kaplicę ewangelicką uderzył piorun. Na początku spłonęła dzwonnica rozprzestrzeniając ogień na resztę dachu i ściany. To, co się z niej uchowało, rozebrali mieszkańcy okolicznych wsi tuż po zakończeniu wojny.

Po wkroczeniu do Łodzi Armii Czerwonej, cmentarz na Gadce Starej był świadkiem kolejnej mrocznej karty historii.
Rosjanie rozstrzelali w okolicy wielu żołnierzy niemieckich, i również niemiecką ludność cywilną, między innymi matkę z dwiema córkami. Ciała swych ofiar zakopali na terenie cmentarza w anonimowej, zborowej mogile. Od tej chwili, przez prawie pół wieku, nie odprawiono tam ani jednej mszy.



Rozstrzelanie miejscowej ludności zapoczątkowało długi okres niepamięci i wynikający z tego upadek cmentarza. W latach 50. rozpadła się prawosławna kaplica.

Fundamenty kaplicy prawosławnej widoczne są do dziś koło zarysów pierwszych rosyjskich mogił.


W latach 70. na cmentarz przetransportowano ekshumowane zwłoki żołnierzy niemieckich oraz rosyjskich z likwidowanego cmentarza w Pabianicach. Działania wandali pozbawiły cmentarz ozdobnych bram wejściowych, a okalający go mur kilku charakterystycznych zdobień w kształcie żelaznego krzyża.


Ścieżki łączące ze sobą pojedyncze pochówki coraz bardziej się zacierały. Gęsta roślinność spowiła dawne mogiły, a mech zakrył kamienne inskrypcje upamiętniające nazwiska, jednostki i daty.


Krzyż stojący na szczycie królującego nad okolicą pomnika był w coraz gorszym stanie. Przetrwał dwie wojny światowe, był świadkiem kolejnych pochówków, a u jego stóp pojawiali się zarówno pruscy oficerowie, polscy wojskowi, żołnierze Wehrmachtu oraz funkcjonariusze NKWD. Stalowe liny utrzymujące go w pionie zaczęły korodować, drewno butwiało, aż w końcu po wielu latach, krzyż pod wpływem wiatru sam spoczął na mogiłach pochowanych tu żołnierzy.


W 1994 roku, 80 lat po Bitwie Łódzkiej, na teren cmentarza przyjechała grupa młodzieży niemieckiej i rozpoczęła prace porządkowe, w których pomagała im także młodzież polska. Dzięki pieniądzom przekazanym przez Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi, Urząd Wojewódzki w Łodzi oraz gminę Rzgów, odnowiono część nagrobków, a na głównym obelisku postawiono ponownie krzyż, choć już nie tak imponującej wysokości.



W sierpniu 1998 roku na cmentarzu odbyło się pierwsze od czasów drugiej wojny światowej nabożeństwo, w którym udział wzięli przedstawiciele ambasady niemieckiej i rosyjskiej w Polsce. Pamiątką tego wydarzenia są dwie tablice – jedna, granitowa u stóp obelisku na szczycie wzgórza. 


Jej inskrypcja w trzech językach, polskim, rosyjskim i niemieckim głosi:
Tu spoczywają żołnierze
Polegli w wojnie 1914-1918.
Pamięci ich i ofiar wszystkich wojen.

Druga tablica znajduje się przed bramą wejściową informuje, że w latach 1994-1998 przy pracach porządkowych na cmentarzu udział brała młodzież polska i niemiecka. Podczas uroczystego nabożeństwa zasadzono dwa pamiątkowe dęby, które są tradycyjnym symbolem armii niemieckiej. W tych latach udało się także wstawić do pustych zawiasów przy obu wejściach nowe bramy.


Brama, choć nie będąca kopią swojej poprzedniczki, ozdobiona jest motywem krzyża żelaznego.

Od roku 2009 na cmentarzu koło Gadki Starej, w wigilię dnia wszystkich świętych odbywają się symboliczne uroczystości pod nazwą „Pamiętajmy o Zapomnianych”.
Patronem akcji są Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Łodzi oraz Stowarzyszenie Rekonstruktorów Historycznych „Żelazny Orzeł”. Podczas tych uroczystości, zapraszana specjalnie, młodzież szkolna przeprowadza wraz z organizatorami porządki na cmentarzu. Nagrobki oczyszczane są z mchu oraz malowane na nowo. Wycinane są chwasty pokrywające mogiły oraz cmentarne ścieżki.


W 2011 roku odsłonięto między innymi fundamenty kaplicy prawosławnej oraz zlokalizowano dokładnie położenie fundamentów kaplicy ewangelickiej.

Ukoronowaniem corocznych uroczystości jest zapalenie zniczy na grobach żołnierzy, złożenie zniczy pod głównym obeliskiem oraz modlitwa za dusze poległych.

Podczas badań nad historią bitwy o wzgórzu Gadki Starej, SRH „Żelazny Orzeł” zrekonstruowało umundurowanie oraz wyposażenie żołnierzy armii rosyjskiej oraz niemieckiej walczących w tym miejscu w roku 1914. Projekt ten rozpoczęto w roku 2009 i zrealizowano w roku 2011. W skład przedstawianych przez Stowarzyszenie sylwetek mundurowych wchodzą żołnierze z 225. Rezerwowego pułku piechoty, artylerzyści z 49 rezerwowego regimentu artylerii polowej oraz strzelcy z carskiego 4. Pułku piechoty.


Feldmarschmässiger Anzung, czyli niemiecki mundur polowo-marszowy. Rekonstrukcja mundurowa SRH „Żelazny Orzeł”.

Oficjalna strona Stowarzyszenia Rekonstruktorów Historycznych „Żelazny Orzeł”:
http://www.zelaznyorzel.com.pl/


Cmentarz koło Gadki Starej jest bez wątpienia miejscem niezwykłym, łączącym przeszłość z teraźniejszością. Stanowi dziedzictwo zarówno kulturowe, jak i historyczne (…)
Pochowani na nim żołnierze, choć już ponad sto lat temu polegli w bitwie, do dziś toczą walkę z nieugiętymi siłami natury oraz z wszechobecną ludzką niepamięcią. Odrzućmy stereotypowe myślenie o niechcianej bitwie zaborców. Pamiętajmy nie tylko o Polakach w niemieckich i rosyjskich mundurach spoczywających na tym cmentarnym wzgórzu pod Rzgowem, pamiętajmy o wszystkich, którzy walczyli w bitwie, której nawet dzisiaj nie pamiętamy. Nasza pamięć należy się wszystkim.


Mogiły żołnierzy niemieckich...

... i żołnierzy rosyjskich.

Cmentarz wojenny  – nekropolia znajdująca się w Gadce Starej, na południowo-wschodnim krańcu miejscowości, wzdłuż ulicy Czartoryskiego. Od północnego zachodu graniczy z czynnym cmentarzem pw. św. Maksymiliana Kolbe.


Województwo łódzkie, powiat łódzki wschodni, gmina Rzgów.



Interesujące filmy o cmentarzu wojennym w Starej Gadce i Bitwie Łódzkiej można obejrzeć tutaj (źródło YouTube):


źródła:
Andrzej Daszyński. Cmentarz wojenny na Gadce Starej.[w: Operacja Łódzka. Zapomniany fakt I wojny światowej, pod red. Jolanty A. Daszyńskiej.
Mieczysław Hertz. Łódź w czasie wielkiej wojny.
A. Sykulski. Groby wojenne na terenie powiatu łódzkiego w latach 1918-1939.
Piotr Galik. I wojna światowa na starych pocztówkach.
J. Depczyński. Cmentarz wojenny ewangelicki.
Krzysztof R. Kowalczyński. Łódź 1915-1918. Czas głodu i nadziei.
Krzysztof R. Kowalczyński. Łódź 1914. Kronika oblężonego miasta.
Anna Lewkowska, Wojciech Walczak.  Zabytkowe cmentarze woj. łódzkie.
P. Dziewiński. Wykorzystanie postaci generała Karla Litzmanna przez hitlerowską propagandę na terenie Polski.

Żołnierze carscy pozujący do zdjęcia w 1914 roku.

Fot. archiwalne ze stron:
FotoPolska
  
Fot. współczesne Monika Czechowicz

BAEDEKER POLECA:
Jolanta A. Daszyńska (red). Operacja Łódzka. Zapomniany fakt I wojny światowej.
Książka opowiada o bitwie nazwanej Operacją Łódzką, która miała miejsce późną jesienią 1914 roku.  Była to największa operacja manewrowa frontu wschodniego I wojny światowej. Niestety, została wykreślona z pamięci i kart historii. Miały na to wpływ przede wszystkim ideologia i wydarzenia polityczne, jakie nastąpiły po zakończeniu I wojny, a zwłaszcza po nowym podziale Europy po II wojnie światowej.
Prezentowane zagadnienia zostały podzielone na trzy części. Pierwsza obejmuje sprawy polityczne i wojskowe, druga społeczne, a trzecia przedstawia umundurowanie i wyposażenie wojsk rosyjskich i niemieckich biorących udział w Operacji Łódzkiej.

Publikacja jest zbiorem referatów. Ich autorzy reprezentują łódzkie środowisko naukowe.


Si Deus pro nobis, quis contra nos?
- jeśli Bóg jest z nami, któż przeciwko nam?

4 komentarze:

  1. Déjà vu…
    Czyli powrót do młodości, do lat 1956-60 kiedy z bratem i z kolegami jeździliśmy rowerowe na wycieczki w tym do Stawów Stefańskiego od strony Pabianickie. Żeby uatrakcyjnić powroty do śródmieścia-polesia skąd byliśmy, postanowiliśmy wracać przez Rzgowską i w ten sposób trafiliśmy na porośnięte wzgórze. Było jak zaczarowany ogród bo groby nie groby, mogiły nie mogiły chowały się w chaszczach, jedynie na przestrzał aleja na szczyt kończyła się na monumencie z niemieckimi napisami i ogromnym krzyżem – wg oceny chłopca. Pierwszy raz zaniepokojeni swoją niewiedzą rozejrzeliśmy się tylko pobieżnie. Zaczęliśmy rozpytywać rodziców i w szkole… dowiedzieliśmy się jedynie, że pod Rzgowem – o Gatce nie słyszeliśmy – był przed wojną cmentarz wojskowy z I Wojny Światowej… także osoby pochodzenia niemieckiego nic nam nie wniosły do wiedzy, w moim przypadku nadworny korepetytor oraz stara służąca a właściwie sprzątaczka, którzy nie chcieli słyszeć o tej nekropolii. Tym bardziej nas tam ciągnęło. Ja byłem wścibska wiercipięta i usiłowałem ogarnąć topografię, której nie rozumiałem, przecież cmentarzyska wojskowe powinny być w szeregach pod sznurek jak za życia! Krzaki i drzewa utrudniały panoramę, ale wyczuwałem, że jest coś niesamowitego w tym braku symetrii bo rozrzucone mogiły sugerowały poległych na polu bitwy… dziwnymi pochówkami na obrzeżach nie zajmowaliśmy się bo tym bardziej nie były zrozumiałe.
    Rysunki które przywoziłem do domu zaniepokoiły ojca, który poprosił mnie, żebym nie dokumentował czegoś czego oficjalnie nie ma, chyba że jako kupa kamieni. „Nie pora na to” – powiedział. Do tego nasze nazwisko mogło błędnie tłumaczyć niezdrowe zainteresowanie, a poprzednio nie podobało się gestapo i nkwd, a także UB-SB…
    Indolencja ówczesnych władz była powalająca i irytująco prowokacyjna.
    W kolejnych latach, kiedy mieliśmy już motorowery i skutery jeździliśmy dalej do Zielonych Źródeł, a także do Spały, ale zawsze koło intrygującego nas cmentarza.
    Powyższe opracowanie przeczytałem z zapartym tchem i zrozumieniem swoich teorii. Dziękuję Baedekerze Łódzki bo swoimi wpisami wypełnisz puste pola w mojej wiedzy i pamięci… czuję się źle, że nie byłem przy odkrywaniu i fotografowaniu we współczesnych warunkach. Także pod koniec ubiegłego wieku czytałem o przyjeździe niemieckiej młodzieży, ale nie pojechałem z braku wsparcia i z poczuciem niezrozumiałej winy!
    Nie napisałem wszystkiego co czuję bo mam mętlik w głowie.
    Solidna robota Baedekerze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby uzasadnić moją ekscytację tematem, wspomnę tylko o reakcji żony na wiadomość, że czytam o tej nekropolii ;)
    "Przecież o tym mi mówisz zawsze jak przejeżdżamy obok"
    to taki przywilej ludzi w wieku schyłkowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. errata... oczywiście chodziło mi o Niebieskie Źródła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Krzysztof za tą, bardzo osobistą i emocjonalną wręcz reakcję na tą opowieść. Jestem pewna, że Ty to wszystko WIEDZIAŁEŚ, a teraz po prostu przyszło w jednym pakiecie, bardzo jasne i poukładane - i stąd ta reakcja. Bardzo Ci dziękuję i ... zapraszam na historyczne wycieczki z baedekerem łódzkim!

      Usuń