wtorek, 8 października 2013

"U Roszka" - czyli kawiarnia Aleksandra Roszkowskiego w Łodzi



Około roku 1883 F.G. Reymond, cukiernik francuskiego pochodzenia otworzył w Łodzi kawiarnię na miarę europejską. Mieściła się w nowo zbudowanym domu narożnym przy Piotrkowskiej 76, w sąsiedztwie dwóch największych łódzkich hoteli i teatru. 



Na początku lat dziewięćdziesiątych F.G. Reymond sprzedał swoją kawiarnię cukiernikowi Aleksandrowi Roszkowskiemu. 



Nabywca kawiarni pochodził z ziemiańskiej rodziny z Kujaw. Zawodu uczył się w takich warszawskich cukierniach jak Blikle, Semadeni i Lourse.



Roszkowski przeprowadził gruntowny remont kawiarni. Po przeróbce lokal prezentował się okazale. 



Zajmował obszerne pomieszczenie na parterze budynku oraz pięć pokoi na pierwszym piętrze. Sale kawiarniane, wyklejone czerwoną pozłacaną tapetą, urządzone były wedle mody secesyjnej. Ściany przyozdobiono wykonanymi przez artystów malarzy zabawnymi karykaturami znanych na gruncie łódzkim osobistości. 



Na piętrze kawiarni, zwanym "górką", dokąd prowadziły wewnętrzne schody, znajdowało się dziewięć bilardów oraz osobny pokój do gry w szachy. Amatorzy lektury mieli do dyspozycji czytelnię bogato zaopatrzoną w pisma krajowe i zagraniczne.



W kawiarni "Roszka" - bo tak ją potocznie nazywano - gromadzili się wszyscy, którzy mieli jakieś znaczenie w życiu kulturalnym i społecznym Łodzi. Gospodarz lokalu umiejętnie łączył wymogi interesu z zasadami życia towarzyskiego, cieszył się więc ogromną sympatią swoich gości. Roszkowski, dbały o zachowanie dla zakładu opinii "cukierni-salonu", wywiesił w jego pomieszczeniach znamienne napisy:
"Uprasza się panów o zdejmowanie kapeluszy".
Należy tu wyjaśnić, że w owych czasach w restauracjach i kawiarniach przesiadywano przeważnie w nakryciach głowy.


Gazeta "Rozwój", rok 1897.


 Od godzin przedpołudniowych do północy goście kawiarni zajmowali krzesła, fotele, kanapy i w oparach aromatycznej kawy gawędzili, plotkowali, obmawiali - wszystko i wszystkich. Rozmowy prowadzono w wielu językach: polskim, niemieckim, rosyjskim, czy jidisz. Żaden z szanujących się przyjezdnych kupców nie pominął okazji, żeby wpaść do "Roszka" na "pół czarnej". Swoje stałe stoliki mieli tu dziennikarze, adwokaci, inżynierowie, aktorzy.

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Do kawiarni zachodził często wydawca poczytnego "Rozwoju" Wiktor Czajewski ze swoim przyjacielem, dyrektorem teatru łódzkiego, Michałem Wołowskim. Przysiadywali się do nich dziennikarze Władysław Ratyński i Stanisław Łąpiński. Zaglądał tu czasem naczelny redaktor "Gońca Łódzkiego" Antoni Mieszkowski. Do stałych bywalców kawiarni należeli korespondenci warszawskich gazet: Karol Łaganowski i Władysław Rowiński oraz poeta i satyryk Artur Glisczyński.

Artur Glisczyński


U "Roszka" przesiadywał także Władysław S. Reymont, zbierając materiały do "Ziemi obiecanej". Podpatrywanie tu typów do powieści trwało niemal pół roku (czytaj TUTAJ)




Władysław S. Reymont

Stale odwiedzał lokal Roszkowskiego właściciel Salonu Artystycznego, trochę malarz, trochę literat, Zygmunt Bartkiewicz. Syn zamożnego lekarza, uchodzący za krezusa, przy czym człowiek wielkiej fantazji i szerokiego gestu, otoczony był zazwyczaj gronem przyjaciół, aktorów i malarzy (przeczytaj TUTAJ)



Zygmunt Bartkiewicz


Ze świata teatralnego, oprócz Wołowskiego, bywali w kawiarni tak znakomici aktorzy, jak Marceli Trapszo, Józef Teksel, Karol Kopczewski, a w latach późniejszych - dyrektorzy sceny polskiej w Łodzi: Marian Gawalerowicz i Aleksander Zelwerowicz.


Aleksander Zelwerowicz


Po zlikwidowaniu przez Bartkiewicza Salonu Artystycznego miejscowi malarze urządzali w pomieszczeniach kawiarni Roszkowskiego wystawy i aukcje obrazów. Kolonia malarska w Łodzi była wtedy dosyć liczna. Szerszą sławą cieszyli się: Wacław Nowina-Przybylski, Leopold Pilichowski, Franciszek Łubieński, Samuel Hirszenberg.


Leopold Pilichowski

Stały stolik u "Roszka" mieli prawnicy. Najczęściej zajmowali go rejenci: Konstanty Płachecki prezes Stowarzyszenia Śpiewaczego "Lutnia", i Jan Kamocki. Przysiadywali się do nich adwokaci: Włodzimierz Wyganowski i Aleksander Mogilnicki. Dotrzymywał im towarzystwa Leon Gajewicz, dyrektor Towarzystwa Kredytowego. Rej wśród prawników wodził Piotr Kon, znany bezinteresowny obrońca w procesach politycznych.

Piotr Kon

Wśród gości kawiarnianych nie brakowało także lekarzy. Znaczniejsi - to Karol Jonscher i Seweryn Sterling. Pierwszy z nich był wówczas wiceprezesem Towarzystwa Lekarskiego i patronował wielu poczynaniom z zakresu opieki zdrowotnej nad mieszkańcami Łodzi, drugi zaś, specjalizujący się w zwalczaniu gruźlicy, redagował jedyny łódzki periodyk naukowy "Czasopismo Lekarskie".

Karol Jonscher



Jeden stolik okupowały panie "z towarzystwa". W wielkich kapeluszach z barwnymi wstążkami i strusimi piórami robiły wrażenie ogromnych egzotycznych motyli. Było to gniazdo towarzyskich plotek i intryg - pisał pewien pamiętnikarz - Czasami jednak stąd właśnie wychodziła inicjatywa letnich kolonii czy święconego stołu dla najbiedniejszych dzieci z Bałut lub innego przedmieścia, albo też balu na rzecz Towarzystwa Dobroczynności".
Seweryn Sterling


W połowie 1913 roku Roszkowski sprzedał kawiarnię krewnemu Bolesławowi Gostomskiemu, a następnie wyjechał do Szwajcarii. Po pierwszej wojnie światowej wrócił do Łodzi, ale bez majątku, gdyż papiery wartościowe, w których ulokował swoje oszczędności, straciły znaczenie. Aleksander Roszkowski zmarł w 1935 roku.



Kawiarnia Gostomskiego przejęła bogate tradycje "Roszka", nie wytrzymała jednak konkurencji sąsiadującej z nią kawiarni Grand Hotelu (czytaj TUTAJ). 



Po ogłoszeniu upadłości na początku 1933 roku przeszła w posiadanie Józefa Piątkowskiego, który w tym czasie skupił w swym ręku trzy kawiarnie łódzkie. 
Po ostatniej wojnie w dawnym lokalu Roszkowskiego znalazła pomieszczenie kawiarnia "Łodzianka". W latach późniejszych mieściły się tam różne placówki handlowe nie związane z branżą cukierniczą. Dzisiaj ma tu swoją siedzibę Bank PKO SA, a "górkę" zajmuje biuro notarialne.


fot. Monika Czechowicz
fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi. źródła:
Wacław Pawlak. Minionych zabaw czar czyli czas wolny i rozrywka w dawnej Łodzi.
Encyklopedia PWN
i inn.