wtorek, 28 sierpnia 2012

KOŚCIÓŁ I KLASZTOR W ŁAGIEWNIKACH.


O początkach fundacji tutejszej kaplicy, a później kościoła, mówią liczne legendy. Jedna z nich głosi, że po 1669 roku w domu państwa Żeleskich ukazywał się pokutujący duch Bełdowskiego (właściciela Łagiewnik), który za surowe wyroki, jakie wydawał na swych poddanych (podobno jeden chłop tak ukarany wkrótce umarł), miał tak długo pokutować, aż nie zostanie wybudowana kaplica, a w niej odprawiona pierwsza msza. „Cierpieć póty będę, póki tu kaplica nie stanie pod tytułem Antoniego Świętego. Przy Mszy św. Pierwszej dopiero do czyśćca wynidę” – mówił duch. Po odprawieniu pierwszej mszy w wybudowanej kaplicy tenże duch miał ukazać się pani Żeleskiej (z domu Bełdowskiej – otrzymała Łagiewniki, Moskule i Skotniki jako wiano ślubne) z podziękowaniem za spełnione prośby, gdyż skróciło to jego pokutę. Legenda trudna dzisiaj do przyjęcia, ale przekazuje pierwszą myśl wybudowania kościoła.
Inna znów legenda mówi, że w roku 1675 panowało w Łagiewnikach morowe powietrze. Gdy właścicielowi Żeleskiemu padło 500 sztuk bydła i owiec, sądził, że to za przyczyną miejscowych czarownic. Niewiasty podejrzane o czary kazał pławić i potonęłyby wszystkie z pewnością, gdyby nie wstawiennictwo pani Żeleskiej. Przybyły w tym czasie w odwiedziny do Żeleskich pan Kasper z Remieszewic Stokowski opowiedział o podobnej stracie w swoim inwentarzu i podkreślił, że odprawił wtedy pokutę i nowennę do św. Antoniego i zaraza ustąpiła. Zostawił Żeleskiemu treść nowenny, zachęcając do jej odprawienia. Rzeczywiście, Żelescy odprawili pokutę i nowennę w Brzezinach, po czym zaraza ustała.
Trzecia legenda mówi, że ten sam Żeleski postanowił nad stawami swojej posiadłości wybudować młyn. Sprowadzony w tym celu zza Łęczycy cieśla Jerzy pracował w lesie i kiedy pewnego dnia wracał do domu na obiad, objawił mu się św. Antoni, mówiąc: „Idź do pana swego i powiedz mu, że taka jest wola Boża, aby została wybudowana kaplica pod wezwaniem św. Antoniego na tym miejscu, gdzie stoi krzyż”. Jednak cieśla Jerzy, obawiając się, że nikt mu nie uwierzy, że będzie indagowany i zmuszany do przysiąg, nikomu nic nie mówił. Ale po pewnym czasie opowiedział o tym wydarzeniu swojej żonie, a ta sąsiadom i wieść rozniosła się po okolicy. Podobno św. Antoni drugi raz ukazał się cieśli Jerzemu w habicie franciszkańskim i powiedział: „Tobie ukazuję się na jawie, panu twemu ukazałem się dziś we śnie. Czyńcie, co macie czynić, budujcie, co macie budować”. Cieśla opowiedział o widzeniach panu Żeleskiemu, który potwierdził, że rzeczywiście ukazał mu się we śnie św. Antoni w towarzystwie sześciu franciszkanów. O zakończeniu tej historii tak napisał Piotr Mielczarek w monografii Łagiewniki:
„Dla nadania większej wiarygodności faktowi objawienia wysłano cieślę Jerzego, wraz z dwoma świadkami, do Częstochowy, by przed cudownym obrazem Matki Boskiej zeznał pod przysięgą to wszystko, co powiedział i słyszał. Podobne zaprzysiężone zeznanie złożył w dwu innych sanktuariach: Matki Boskiej w Gidlach i w Kalwarii Zebrzydowskiej. Niejako pieczęcią bożą, potwierdzającą prawdziwość objawień św. Antoniego, są dwa cuda przezeń dokonane – nagłe uzdrowienie cieśli Jerzego, trawionego ciężką gorączką, i wskrzeszenie trzyletniego synka właścicieli Łagiewnik – Zuzanny i Samuela Żeleskich. Prawdziwość ich została potwierdzona przez komisję zwołaną w tym celu przez władze kościelne”.
Skoro zarówno cieśli Jerzemu i Samuelowi Żeleskiemu św. Antoni ukazywał się w habicie franciszkańskim, zwrócono się z prośbą o stałego kapelana do Ojców Franciszkanów w Piotrkowie, chociaż było bliżej do innych zakonów, na przykład w Brzezinach, Łęczycy czy Lutomiersku. Prośba została wysłuchana i do Łagiewnik przyjechał kapelan o. Konstanty Plichta, przywożąc obraz św. Antoniego, który umieścił w kaplicy. Wkrótce otrzymał od Żeleskich pewien fundusz na budowę klasztoru.
Do kaplicy coraz liczniej przybywali pątnicy z różnych miejscowości i doznawali tutaj wielu łask. Zaistniała więc konieczność jej rozbudowy. I chociaż wielka była ofiarność pielgrzymów (a może właśnie dlatego?!), proboszcz parafii zgierskiej, do której należała kaplica, postawił tak silny sprzeciw, że konsystorz łowicki zdecydował o jej zamknięciu. Po wielu staraniach, które dotarły aż do władzy kościelnej w Rzymie, na mocy dekretu Kongregacji z dnia 22 lipca 1680 roku Łagiewniki zostały ogłoszone jako miejsce cudowne, a franciszkanie uznani za pierwszych posiadaczy i stróżów tego miejsca. Następnie 10 marca 1681 roku w Warszawie został wystawiony przez nuncjusza papieskiego akt erekcyjny kościoła i klasztoru.
Uzyskawszy wspomniane dokumenty, ojcowie poczęli konkretnie myśleć o budowie kościoła i klasztoru (z drewna), gdyż kaplica nie mogła pomieścić coraz liczniejszych pielgrzymów. Pierwszy gwardian – o. Hadrian Piądzikowski (lub Piędzikowski) – polecił przenieść kaplicę (wybudowaną przez Żeleskiego) na miejsce „nad stawek”, gdzie znajduje się do chwili obecnej, a na jej miejscu – dzięki ofiarności pielgrzymów i miejscowej ludności, a także dostatkowi budulca, w który obfitowały okoliczne lasy – wybudowano drewniany kościół.


Nie wiadomo, kto opracował plany budowli ani kto je realizował. W ciągu trzech lat (1680-1682) na miejscu dawnej kapliczki stanął nowy, duży drewniany kościół na planie krzyża, z trzema wieżami, dwoma zakrystiami oraz drewnianym klasztorem dla dwunastu zakonników. Kościół (p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP) został należycie wyposażony, zostały wybudowane trzy ołtarze, wykonano konfesjonały i ławki, sprowadzono szaty, naczynia liturgiczne, księgi i inne elementy za 6600 zł. Po zakończeniu budowy kościoła i wyposażeniu jego wnętrza przeniesiono do niego uroczyście łaskami słynący obraz św. Antoniego, który był dotąd w kaplicy. Uroczystość ta odbyła się 4 października 1682 roku z upoważnienia ówczesnego prymasa Jana Stefana Wydżgi, z udziałem biskupa kujawskiego – Bonawentury z Niedzielska Madalińskiego – i około 1500 wiernych. Konsekrację kościoła z niewiadomych przyczyn odłożono do następnego roku; dokonał jej 28 kwietnia 1683 roku bp sufragan kujawski – Piotr Paweł z Mieszkowa Mieszkowski, herbu Odrowąż. Patronem głównym kościoła został św. Antoni, którego obraz umieszczono w głównym ołtarzu. W tym samym dniu poświęcono ołtarze: główny - św. Antoniego oraz boczne – św. Franciszka i bł. Salomei.
Drewniany kościół bardzo szybko okazał się za mały dla ciągle powiększającej się liczby pielgrzymów, dlatego o. Piądzikowski przystąpił do budowy kościoła murowanego. Wmurowania kamienia węgielnego pod nową świątynię dokonał 13 czerwca 1701 roku ks. Jan Witkowski, kanonik gnieźnieński. Po śmierci gwardiana Piądzikowskiego (1702) rozpoczętą budowę kontynuowali ojcowie: Euzebiusz Szymański, Walenty Pruski (zm. 1712), Józef Szporkiewicz (w latach 1714-1718), Marcin Kałowski (1718-41), który napisał Informację o kościele łagiewnickim.
Budowę kościoła ukończono w 1723 roku za czasów o. Marcina Kałowskiego, a konsekracji dnia 16 maja 1726 roku dokonał arcybiskup gnieźnieński, prymas Teodor Potocki. Na pamiątkę tego wydarzenia na pilastrze południowego transeptu umieszczono portret prymasa. Dawny kościół drewniany rozebrano, natomiast klasztor nadal pozostał drewniany.
W 1733 roku o. Antoni Trevani przystąpił do budowy murowanego klasztoru, a było to możliwe dzięki znacznej fundacji, uczynionej przez Konstancję z Kossakowskich primo voto Sobieską, powinowatą Jana III Sobieskiego, secundo voto Denhoffową. Po założeniu fundamentów i „wyciągnięciu” części murów budowę przerwano z powodu braku dalszych funduszów. O. Aleksander Wąsowicz w 1742 roku dokończył budowę, tzn. „wyciągnął” mury parteru i pietra, zasklepił korytarze, całość nakrył dachówką i założył miedziane rynny, zakończone gargulcami (rzygaczami) w kształcie smoków.

Dopiero w 1746 roku gwardian o. Tomasz Kotlarski całkowicie dokończył dzieła. Położono w budynku podłogi, założono drzwi i okna, wmurowano piece i sprowadzono potrzebne meble, a także urządzono klauzurę. 26 listopada 1748 roku o. Tomasz dokonał poświęcenia klasztoru, do którego przenieśli się wszyscy zakonnicy. Dzięki staraniom o. Kotlarskiego sprowadzono ambonę i wielką figurę Ukrzyżowanego, wybudowano wieżę i umieszczono w niej dzwony, zainstalowano duży wieżowy zegar, wybudowano szpital dla ubogich, browar, kuźnie i budynki gospodarcze, a klasztor otoczono nowym murem. Stary drewniany klasztor został rozebrany, a na tym miejscu gdzie była cela o. Rafała Chylińskiego, z uzyskanego drewna postawiono kaplicę zwaną „Domkiem o. Rafała” (zlikwidowaną przez hitlerowców). Z tego tez drewna postawiono dzwonnicę i umieszczono w niej dzwony. Dopiero w 1843 roku postawiono murowaną dzwonnicę, która istnieje do dziś.
Po II rozbiorze Polski województwo łęczyckie, a więc i Łagiewniki, dostało się pod panowanie rządu pruskiego, który na mocy ustawy o sekularyzacji dóbr kościelnych odebrał klasztorowi wszystkie dobra. Zatraceniu uległa również dokumentacja wniosku o beatyfikację o. Rafała. Źródła historyczne nie podają informacji, co działo się z mieszkańcami klasztoru w okresie walk powstania listopadowego, wiadomo jedynie, że przebywali tu do 28 listopada 1864 roku, a więc do momentu wywiezienia ich i osadzenia, najpierw w klasztorze reformatorów w Lutomiersku, a następnie w klasztorze franciszkańskim w Kaliszu. Była to kara za udzielenie pomocy i wsparcia uczestnikom powstania styczniowego. Po kasacie zakonu kościół i klasztor przez pewien czas stały opuszczone i ulegały ruinie. Na skutek prośby miejscowej ludności władze kościelne osadziły na pewien czas w Łagiewnikach księdza diecezjalnego. Księża diecezjalni przez najbliższe czterdzieści lat administrowali kościołem, zajmując także część klasztoru. Stan taki trwał do 1905 roku. Po przegranej wojnie z Japonią, na wskutek wrzenia rewolucyjnego, car Mikołaj II wydał ukaz tolerancyjny (1906 rok), na mocy którego wyszło rozporządzenie zezwalające zakonnikom (z wyjątkiem jezuitów) na powrót do Królestwa w celu prowadzenia misji i rekolekcji wśród ludu. W maju 1906 roku przybyli do Łagiewnik dwaj franciszkanie, by przeprowadzić ośmiodniowe misje. Byli to o. Alojzy Karwacki i o. Stefan Wawrzkowicz. 3 października 1907 roku franciszkanie powrócili do Łagiewnik.
Po upadku rewolucji 1905 roku rząd carski, wrogo ustosunkowany do wszystkiego co polskie i katolickie, cofnął niedawno wydane zezwolenie. W 1910 roku franciszkanie zostali znowu wyrzuceni z klasztoru. Pozostał przy kościele tylko o. Apolinary Kędzierski, jako poddany rosyjski. Zmarł jednak wkrótce (pochowany na miejscowym cmentarzu), dlatego znów przysłano do Łagiewnik kapłana diecezjalnego.
W końcu listopada 1918 roku ojcowie otrzymali pozwolenie powrotu do Łagiewnik (decyzję podpisał arcybiskup Aleksander Kakowski). W grudniu tegoż roku przyjechał pierwszy wyznaczony gwardian – o. Ferdynand Świerczyński, a w niedługim czasie inni zakonnicy, którzy zamieszkali w trzech wolnych pokojach, gdyż cały klasztor był zajęty przez instytucje świeckie. Było tam mieszkanie lektora, zarząd gminy, szkoła powszechna (w miejscu dzisiejszego refektarza), mieszkania nauczycieli, mieszkania prywatne cywilnej ludności, natomiast w skrzydle zachodnim miała siedzibę policja.
Zaniedbane budynki domagały się szybkiej restauracji. Całość klasztoru stopniowo wracała pod administrację zakonników, dlatego możliwe było przywrócenie jego pierwotnego wyglądu. Posiadana przez zakonników ziemia uległa konfiskacie, a pozostawione dwa hektary (za murami klasztoru) gmina przekazała szkole. W 1920 roku konwent wykupił od Heinzla, ówczesnego właściciela dóbr łagiewnickich, część ogrodu, a także piętnaście mórg gruntu ornego przylegającego do murów klasztornych, za cenę stu tysięcy ówczesnych marek polskich. Odbudowano zniszczone budynki gospodarcze znajdujące się przy południowym murze, a następnie na północ od kościoła wzniesiono zabudowania nowego gospodarstwa.
Kościół całkowicie odrestaurowano w latach 1927-37. Wnętrze pomalowano na biało, odnowiono ołtarze i obrazy. Założono nowe, rzeźbione, sprowadzone z zagranicy stacje. Na miejsce dawnych dzwonów, zabranych przez Niemców w okresie I wojny światowej, zawieszono w dzwonnicy trzy nowe, które w czasie II wojny światowej podzieliły los poprzednich. W latach trzydziestych wybudowano tez dom rekolekcyjny.
Wybuch II wojny światowej boleśnie dotknął również zakonników, którzy musieli opuścić Łagiewniki, udając się na wschód. Po kapitulacji Warszawy wrócili do swego klasztoru i zastali go w opłakanym stanie na skutek rabunku i dewastacji, gdyż Niemcy zamienili kościół na obóz dla polskich jeńców wojennych.
Dnia 29 listopada 1939 roku zakonnicy zostali usunięci przez gestapo, zostawiono tylko trzech do obsługi kościoła, ale i tych usunięto 20 lutego 1940 roku. Kilku zakonników ukrywało się u gospodarzy w Łodzi. Klasztor zamieniono na obóz przesiedleńców z Wołynia i Besarabii. Zainstalowano w nim warsztaty mechaniczne naprawy aut, część pomieszczeń zajmowała niemiecka szkoła, a w zamkniętym kościele urządzono magazyn. Mimo planów Niemcy nie zdążyli całkowicie zniszczyć budynku klasztoru. Podpalili wprawdzie stosy papierów, ale pożar w porę zauważono i ugaszono. Oprócz obrabowania z wszelkiego mienia klasztor poniósł dotkliwa stratę, gdyż spalono klasztorne archiwum oraz dwie biblioteki: klasztorną i parafialną.


Zaraz po wyzwoleniu w 1945 roku franciszkanie przybyli do Łagiewnik, a jako pierwszy – rodak Łagiewnik, ówczesny sekretarz, a później rządca prowincji o. Hadrian Leduchowski (zm. W 1979  roku, pochowany na miejscowym cmentarzu). W latach 1945-46 kościół został całkowicie odnowiony, natomiast gruntowny remont przeprowadzono w latach siedemdziesiątych XX wieku, a odmalowano go w 1991 roku przed beatyfikacją o. Rafała Chylińskiego (…).


Fasada kościoła jest dwukondygnacjowa, rozczłonkowana parami pilastrów z wydatnym belkowaniem. Część górna – ujęta w woluty i zwieńczona trójkątnym szczytem. Na osi fasady wnęka w bogatym obramieniu z rzeźbą św. Antoniego. W elewacji frontowej kościoła znajdują się duże, kute w żelazie dwuskrzydłowe drzwi.
Nad skromnym barokowym portalem wznosi się balkon i duże okno, oświetlające chór oraz dalsze wnętrze kościoła. Fronton został zwieńczony krzyżem, osadzonym w dużej złoconej kuli.


Kościół posiada dwuspadowy miedziany dach z wieżyczką na sygnaturkę. Z kościołem łączy się murowany, piętrowy budynek klasztoru zbudowany w latach 1733-48 na planie podkowy, który dwoma skrzydłami przylega od południa do nawy i prezbiterium kościoła, tworząc w ten sposób czworoboczny dziedziniec. Poszczególne skrzydła klasztoru zbudowano na planie prostokąta. W północnym – zakrystia, w pozostałych częściach znajdują się cele zakonne, sklepione kolebkowo. Klasztor pokrywają dwuspadowe dachy.


Dzwonnica murowana, dwukondygnacjowa, czworoboczna. W górnej części posiada półkoliste otwory, zaś w dolnej części trzy nisze tynkowane oraz drzwi wejściowe. Całość pokrywa czterospadowy dach. Dzwonnica została wybudowana w 1843 roku na miejscu poprzedniej, drewnianej, przez gwardiana o. Anastazego Stępińskiego. W dzwonnicy znajdują się trzy dzwony, poświęcone 4 października 1987 roku przez biskupa Józefa Rozwadowskiego.

OFICJALNA STRONA SANKTUARIUM:

Parafia św. Antoniego
Parafia św. Antoniego w Łagiewnikach przy ulicy Okólnej 185 została erygowana w 1902 roku przez arcybiskupa warszawskiego Wincentego Teofila Chościak-Popiela po wydzieleniu terenu z parafii św. Katarzyny w Zgierzu. W granicach parafii znajdują się: Las Łagiewnicki do Bzury i wzdłuż jej brzegów, ulica Łagiewnicka do torów kolejowych, Łagiewniki Małe, południowo-wschodnia część Zgierza, Łagiewniki Nowe, Łagiewniki Stare, Skotniki i Modrzew. Parafia należy do dekanatu Łódź-Radogoszcz archidiecezji łódzkiej.

Fot: Monika Czechowicz

źródło: 
Tadeusz Maćkowiak. Łagiewniki łódzkie.