piątek, 7 marca 2014

„Allart, Rousseau i S-ka” , czyli... fabryka "Starych Francuzów" i willa Leona Allarta


W roku 1879 przy ulicy Kątnej 19 (dziś Wróblewskiego) wyrosła nowa fabryka - przędzalnia czesankowa. Dzisiaj pozostał -  mniej znany zespół domów familijnych oraz ... miejsce po rozległej fabryce „Starych Francuzów”. Pod tą nazwą używaną dawniej przez łodzian kryło się przedsiębiorstwo włókiennicze będące filią Francuskiej Spółki Akcyjnej-Generalnej Kompanii Przemysłu Przędzalniczego Zakładów „Allart, Rousseau i S-ka” z siedzibą w Roubaix.

"Dziennik Łódzki", rok 1885.


Zjawisko powstawania w Królestwie Polskim, w tym także w Łodzi, zakładów opartych na kapitale zagranicznym wystąpiło w latach 70. XIX wieku. Powstawały całkowicie nowe fabryki jako filie fabryk zagranicznych i dawały początek nieznanym dotąd działom produkcji włókienniczej. W ten sposób w przemyśle łódzkim pojawiły się nowe technologie, między innymi przędzalnictwo wełny czesankowej czy przędzy wigoniowej. Do 1900 roku powstało w Łodzi pięć zakładów włókienniczych w formie filii przedsiębiorstw zagranicznych, w tym dwie oparte na kapitale francuskim: "Desurmont, La Motte i S-ka" - przędzalnia czesankowa i farbiarnia jako filia spółki w Paryżu - oraz "Allart, Rousseau i S-ka" - przędzalnia czesankowa mająca swoją siedzibę w Roubaix.
"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1893.


Roubaix to duży ośrodek przemysłu włókienniczego, zwłaszcza wełnianego. Leży w północnej Francji i wraz z Lille tworzy zespół miejski. Miasto z tradycjami - już w XI wieku znane było jako ośrodek handlu wełną. W ostatnich latach XIX wieku liczyło 200 fabryk:

Plan Rouboix, wiek XIX.

Roubaix - ville aux mille cheminées (Roubaix – miasto tysiąca kominów), 
fotografia z 1911 roku.


Tutaj właśnie, w Roubaix w 1846 roku Louis Allart założył mechaniczną przędzalnię wełny, a 20 lat później stworzył na jej bazie przedsiębiorstwo "L. Allart fils et Compagnie". W 1870 roku wycofał się z działalności przemysłowej, przekazując prawa i udziały synowi Leonowi. Pod nowym przewodnictwem zaczął się rozwój firmy, a jedną z inwestycji była budowa przędzalni wełny czesankowej za granicą. Wybór padł na Łódź. W krótkim czasie uruchomiono tu własną czesalnię, przędzalnię, farbiarnię i drukarnię wełny. Produkcja ruszyła w 1879 roku. Oprócz przędzy czesankowej wyrabiano też wełnę zgrzebną i tkaniny wełniane.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Allart zakupił rozległy obszar łąk, lasów i pól w południowo-zachodniej części Łodzi, przy granicy ze Starym Rokiciem. 
Ten niezabudowany teren należał do miasta od 1840 roku, a wyłączono go z części lasu obrębu Retkinia. Wśród drzew ukryta była mała osada Kąty, do której prowadziła wiejska droga, nazwana po latach ulicą Kątną (dziś ulica Wróblewskiego). Po 1888 roku Allart dokupił dodatkowe tereny położone po wschodniej części fabryki, przecięte dzisiejszą ulicą Różaną.
W efekcie powstał duży zespół fabryczno-mieszkalny, złożony z sześciu budynków: przędzalń wełny i farbiarni, pałacu właściciela, domów familijnych, szkoły, sklepów itp. 
Produkowano tu przędzę czesankową, szewiotową (sukna). Kapitał zakładowy spółki utworzonej w 1883 roku wynosił 2,5 mln rubli, zatrudnienie – 1800 robotników, przybliżony obrót roczny (w 1903 roku) – 7 mln rubli. Zarząd przedsiębiorstwa mieścił się we Francji. 


"Goniec Łódzki", rok 1904.

Dlaczego właśnie Łódź? Niewątpliwie w owym czasie sława wielkiego już ośrodka przemysłu włókienniczego rozniosła się po Europie, poza tym był to nadal ośrodek w pełni rozwoju, do którego ciągnęli zewsząd chętni na zrobienie kariery. Praktycznych Francuzów z Roubaix przekonywał argument podstawowy: tania siła robocza i bliskość chłonnego rynku zbytu na wschodzie. Centrala w Roubaix przesyłała przesyłała do Łodzi podstawowe surowce, a filia łódzka miała jeden cel - wyprodukować z tego przędzę, sprzedać i cały zysk wysłać do Centrali, do Francji.


Filia firmy Allart-Rousseau w Łodzi była najbardziej nowoczesnym przedsiębiorstwem w tej gałęzi produkcji włókienniczej w Królestwie Polskim. Produkcja wełny czesankowej to proces bardziej skomplikowany niż produkcja wełny zgrzebnej. W Łodzi podejmowano wcześniej próby uruchomienia przędzalni czesankowej, ale bez powodzenia. Na przędzę czesankową było duże zapotrzebowanie mimo stosunkowo wysokiej ceny na rynku. Służyła ona do produkcji wysokogatunkowych tkanin wełnianych na ubiory damskie, męskie, na mundury oficerskie oraz do wyrobu konfekcji dzianej. Skomplikowana technologia powodowała, że zakład musiał dysponować odpowiednim zestawem maszyn (te sprowadzono z Francji) i fachową obsługą o wąskich, specjalnych kwalifikacjach. 


"Rozwój", rok 1909.

Do pracy w zakładzie zgłaszali się ludzie już obyci nieco z pracą włókiennika, nieodzowne było jednak odpowiednie przeszkolenie. Zajmowali się tym majstrowie również sprowadzeni z Francji. W 1889 roku na ogólną liczbę 1489 robotników w przędzalni Allarta - 47 było pochodzenia zagranicznego. Z biegiem czasu połowa grupy majstrów rekrutowała się już z ludności polskiej, podobnie było wśród personelu urzędniczego. Ten wyższy personel prawie w całości mieszkał w domach fabrycznych przy zakładach. Firma wybudowała mieszkania dla 1315 robotników:



Nie tylko majstrowie i urzędnicy pochodzili z Francji. Zamieszkały tu razem z personelem także francuskie guwernantki, pokojówki, służące.
Przemysłowcy z Francji zamierzali tworzyć na terenie Królestwa Polskiego swoiste kolonie francuskie, które miały oddziaływać na środowiska polskie nie tylko w dziedzinie techniki, ale także i kultury. Według danych konsulatu francuskiego z 1892 roku kolonia francuska na ziemiach polskich liczyć miała wówczas 2500 osób. W praktyce oddziaływanie techniki i kultury francuskiej odbywało się na halach produkcyjnych, w czasie pracy i trudno tu mówić o jakiś pozytywnych skutkach. W rzeczywistości kolonia francuska to były izolowane wysepki, bez wychodzenia naprzeciw potrzebom miasta, bez udziału w życiu społecznym czy towarzyskim. W dokumentach zapisano właściwie tylko jeden krok w kierunku filantropii. Kiedy w 1904 roku z inicjatywy lekarzy łódzkich powstała organizacja "Kropla Mleka", która zajęła się krzewieniem higieny wieku niemowlęcego i dziecięcego, i kiedy inicjatywę tę wsparły między innymi zakłady Scheiblera i Leonhardta - przyłączyła się do nich także firma Allarta i nawet otworzyła żłobek dla niemowląt (ten żłobek to nie była taka w pełni bezinteresowna filantropia, bowiem zakłady Allarta zatrudniały bardzo dużo kobiet).


Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Kryzys w przemyśle włókienniczym przyszedł na przełomie wieków (1899-1904). Trwały masowe zwolnienia. Władze wymusiły, aby firmy zwalniające pracowników wypłacały zasiłki. Wynosiły one od 1 rubla do 50 kopiejek tygodniowo. Mimo tych różnych zawirowań przędzalnia czesankowa Allart-Rousseau rozwijała produkcję. Nic się nie zmieniło nawet z chwilą śmierci głównego udziałowca spółki Leona Allarta. Był to człowiek wykształcony, utytułowany, bogaty. Ukończył politechnikę w Zurychu, pełnił funkcję mera miasta Roubaix, zasiadał w Radzie Banku Francuskiego. Jego fortunę wyceniono powyżej miliona rubli. Zmarł w 1906 roku. Firma, którą prowadzili następcy: syn Georges Allart oraz Achille i Louis Rousseau, przyjęła nazwę centralna Kompania Przemysłu Przędzalniczego Sp. Akc. Zakładów Allart-Rousseau i Ska.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.

W 1913 roku zatrudnienie osiągnęło 1950 osób i w pracy zakładu nic nie zapowiadało jakichkolwiek zahamowań. Wybuchła jednak wojna i przekreśliła wszystkie dalekosiężne plany. Z chwilą wejścia do Łodzi Niemców w grudniu 1914 roku dla przemysłu łódzkiego zaczęły się ciężkie czasy, ale najdotkliwiej odczuły to firmy oparte na kapitale angielskim, belgijskim i francuskim. Te kraje znalazły się w stanie wojny z Niemcami i okupant w Łodzi nie miał dla nich litości. Zaczęły się rekwizycje surowców i towarów, masowo grabiono części maszyn z metali kolorowych przydatne w przemyśle zbrojeniowym.
Przędzalnię Allarta w 1917 roku postawiono w stan likwidacji. W tym czasie była to już ruina zakładu - puste budynki fabryczne, a w nich nieliczne maszyny, pozbawione niezbędnych części. Po zakończeniu wojny straty wyceniono na ponad 7 milionów rubli.

"Rozwój", rok 1920.

Przez wiele lat po wojnie nie można było podjąć produkcji, odbywało się to stopniowo, wreszcie w 1923 roku uruchomiono 30 tysięcy wrzecion (było to 40% w stosunku do stanu z 1913 roku). Rok później zarząd filii uzyskał oficjalne zezwolenie władz polskich na działalność produkcyjną w Polsce. Po utracie rynku rosyjskiego przędza od Allarta znajdowała chętnych nabywców w Rumunii, Estonii, na Łotwie, w krajach Ameryki Południowej, a największym odbiorcą był rynek japoński. Zatrudnienie rosło, największe zanotowano w 1936 roku - 2290 robotników. Przeciętna płaca miesięczna w przemyśle włókienniczym wynosiła wówczas 116,7 złotych, ale u Allarta tylko 108, 5 złotych. Były to jedne z najniższych zarobków w Łodzi (...). W kierowaniu zakładem nie zaszły zmiany - głowni udziałowcy przebywali w Roubaix, a w ich imieniu zarządzał na miejscu dyrektor naczelny Ernest Saladin.

Podręczny Rejestr Handlowy, rok 1926.

W latach międzywojennych firma posiadała także fabrykę w Tomaszowie Mazowieckim przy ulicy św. Tekli 25 (mieściły się tu przędzalnia oraz tkalnia sukna i tkanin żakardowych, zatrudniające 600 osób). W tym okresie kapitał spółki na Polskę wynosił 16,8 mln zł. 




Willa Leona Allarta.  Należała do zakładów „Leon Allart & Rosseau et Co” (ulica Wróblewskiego 38). Wzniesiona została około roku 1885, przebudowana w roku 1926 dla dyrektora Ernesta Saladina, według projektu Henryka Goldberga.



To bardzo piękny budynek, ciekawie zakomponowany. Willa zachowała się w dość dobrym stanie, ale wymaga renowacji. 



Obecny, prywatny właściciel odnawia wnętrza, może kiedyś willa wypięknieje również na zewnątrz..?

W środku przetrwała piękna klatka schodowa i witraże wykonane przez krakowską firmę Żeleńskiego.


Witraże są sygnowane. Wykonano je w 1926 roku w "Krakowskim Zakładzie Witrażów S.G. Żeleński". Była to jedna z najsłynniejszych pracowni witraży w Polsce, której wyroby trafiały także do łódzkich rezydencji. W końcu XIX wieku założył ją Stanisław Gabriel Żeleński, brat znanego literata i tłumacza Tadeusza zwanego Boyem. Niestety, w 1914 roku właściciel pracowni walcząc w armii CK Austro-Węgier przeciw Rosjanom został ciężko ranny w bitwie pod Grądami i zmarł. Pracownię najpierw poprowadziła wdowa - Izabela z Madeyskich, a potem syn Adam Żeleński, którzy zachowali pierwotną nazwę. 


Nie wiadomo, jakie losy czekałyby filię francuską w Łodzi, przyszła bowiem kolejna wojna i znowu ten sam okupant. Niemcy przejęli zakład, produkcja, choć w mniejszym zakresie, jednak trwała, potem zlikwidowano przędzalnię, następnie weszła tu firma niemiecka BMW i uruchomiła produkcję zbrojeniową. Po upaństwowieniu, w roku 1945 powstały tu Zakłady Przemysłu Wełnianego nr 4, późniejsza Przędzalnia Czesankowa im. Gwardii Ludowej „Polmerino”. Obecnie z dawnych budynków fabrycznych pozostały niewielkie fragmenty:



Wśród zostawionych obiektów jest stylowa wieża ciśnień z czerwonej cegły oraz maszynownia i hala szedowa.



Po przemianach w 1989 roku fabrykę sprzedano firmie developerskiej Urbanica (kapitał hiszpański), która po zburzeniu starych murów planowała wybudować tu osiedle mieszkaniowe „Park Polesie”, ale jak dotąd stanął tylko jeden apartamentowiec. 



źródła:
Ryszard Bonisławski. Księga fabryk Łodzi.
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.
Leszek Skrzydło. Rody i rodziny. Rody nie tylko fabrykanckie.


Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi
oraz ze stron: 

Przeczytaj jeszcze: