wtorek, 17 marca 2015

POCZĄTKI FILATELISTYKI ŁÓDZKIEJ



Wprowadzenie w 1840 roku do obiegu pocztowego znaczków miało przełomowe znaczenie nie tylko dla usprawnienia i dalszego rozwoju usług łącznościowo-komunikacyjnych (w 1843 roku, własne znaczki wprowadziły do obiegu już dwa szwajcarskie kantony oraz poczta Brazylii, a później szybko zaczęto wprowadzać je w innych krajach), ale przyczyniło się ponadto do powstania nowej gałęzi kolekcjonerstwa, filatelistyki, która stała się chyba najbardziej popularną formą zbieractwa na świecie.
Od początków lat 60. XIX wieku zaczynają się pojawiać w wielu krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych wydawnictwa filatelistyczne: katalogi, czasopisma filatelistyczne, albumy, a ich ilość w następnych latach szybko wzrastała.

Ilustrowany Przegląd Filatelistyczny Miesięcznik poświęcony sprawom filatelistyki. Oficjalny organ Polskiego Towarzystwa Filatelistów w Warszawie. Wydanie z lipca 1925 roku.

Dnia 9 października obchodzimy Światowy Dzień Poczty czyli, dzień znaczka pocztowego, a właśnie tego dnia w 1874 roku, na konferencji w Bernie, powołano jedną z najstarszych organizacji międzynarodowych, Światowy Związek Pocztowy. 
W 150 krajach organizowane są wystawy filatelistyczne, dni otwarte w urzędach pocztowych oraz konferencje, seminaria i warsztaty.
W Polsce tego dnia obchodzony jest "Dzień Znaczka" od 1956 roku .
Twórcą znaczka był sir Rowland Hill, reformator angielskiej poczty, nazwany później „ojcem znaczka pocztowego”.


Pierwszy znaczek świata to słynna Penny Black tzw.- „czarna jednopensówka” z wizerunkiem królowej Wiktorii, wyprodukowana  w 1840 roku w Anglii (choć w Wielkiej Brytanii, stemple pocztowe zbierano już wcześniej).
Jako że pierwszy znaczek został wydany w Anglii, to ustalono, że na znaczkach angielskich nie będzie podawana nazwa kraju i tak zostało do dzisiejszego dnia.

Pierwszy polski (Królestwo Polskie) znaczek ukazał się w 1860 roku, zwany -
„Polska nr 1”, z wizerunkiem herbu Królestwa Polskiego oraz napisem - 
„Za łót kop.10”.

W tym samym prawie czasie wystąpiły pośród zbieraczy znaczków (wówczas zwanych markami) tendencje do zrzeszania się. Pierwsze stowarzyszenia filatelistyczne powstały w Belgii w 1850 roku i we Francji w 1865, ale po krótkim czasie uległy likwidacji. Trwalszy już żywot miały organizacje powstałe w Stanach Zjednoczonych (1866 rok), w Niemczech (1869) oraz w Anglii, gdzie zbieracze spotykali się regularnie od 1860 roku, ale zorganizowali się dopiero w 1869. Filatelistów zrzeszały również stowarzyszenia obejmujące zbieraczy różnych specjalności. Najstarszym w tej grupie jest powstały w 1856 roku związek kolekcjonerów monet, znaczków pocztowych, autografów itp. w Stanach Zjednoczonych.

Znaczek opłaty o nominale 10 koron, wydany w Krakowie w 1919 roku.

Zainteresowanie filatelistyką  pojawiło się w Polsce, podobnie jak w innych krajach, zapewne zaraz po wprowadzeniu znaczków, ale przejście do bardziej dojrzałych form, które doprowadziły do powstania stowarzyszeń i wydawnictw, nastąpiło z ok. 30 letnim opóźnieniem. Spowodowały to przede wszystkim trudne warunki polityczno-społeczne Polski podzielonej między trzy zaborcze państwa i oczywiście daty wprowadzenia w nich znaczków do obiegu. Austria i Prusy uczyniły to w 1850 roku (niewiele później od Stanów Zjednoczonych, Bawarii, Belgii czy Francji), ale w dziesięć lat po Anglii, Rosja natomiast dopiero w 1858 roku.

Ciekawostka: 1 stycznia 1913 roku po raz pierwszy w historii Rosji rząd wyemitował znaczki pocztowe z wizerunkiem cara. Urzędnicy nienawidzili stemplowania tych wartych siedem kopiejek znaczków z obawy przed desakralizacją cara Mikołaja II…
(udostępniony za katalogiem internetowym znaczków Everta Klaseboera)


Pierwsze wiadomości potwierdzające zainteresowanie filatelistyką w Łodzi i województwie łódzkim pochodzą z lat 90 XIX wieku. Świadczą o tym między innymi zbiory Henryka Szmidta z Radomska, który wcześniej mieszkał w Tomaszowie Mazowieckim. W jego posiadaniu znajdowała się bogata, jak na ówczesne czasy, korespondencja z lat 1891-1896 miejscowych zbieraczy z firmami filatelistycznymi, które zaopatrywały ich w znaczki i katalogi. Były to firmy z całej niemal Europy.
W 1893 roku powstał w Krakowie Klub Filatelistów i łodzianie nawiązali od razu z nim kontakt.
„Polski Filatelista” (1894, nr 6) wymienia wśród nowoprzyjętych przez Wydział, tzn. Zarząd, jedną osobę z Łodzi, oraz informuje, że wysyła członkom klubu „marki” do wyboru, między innymi mieszkającym w Łodzi. W odpowiedziach redakcji wymieniane są ponadto w pierwszych tomach tego czasopisma trzy osoby z Łodzi…

„Polski Filatelista”, miesięcznik, wydanie z roku 1894.

W tomach „Filatelisty” z 1910 i 1911 roku wymienia się jako członków Związku Międzynarodowych Filatelistów „Unia”, mającego wtedy swoją siedzibę w Rzeszowie, a następnie we Lwowie dziesięć osób z Łodzi i dwie ze Zgierza.
Mieszkańcy rejonu łódzkiego nie mogli założyć własnej organizacji filatelistycznej (surowe ograniczenia w tym zakresie obowiązywały zresztą nie tylko w Królestwie Polskim, ale w całej Rosji, gdyż rząd carski w wielu przejawach życia społeczno-organizacyjnego i kulturalno-oświatowego widział działalność wywrotową. Najlepszym przykładem są losy moskiewskiej organizacji filatelistycznej. Powstała ona już w 1883 roku, ale jej działalność parokrotnie zawieszano i ostatecznie została wznowiona w 1907 roku. Czasopisma fachowe zaczęły się ukazywać w Rosji od 1896 roku), ale przynajmniej od początku lat 90. XIX wieku poważnie interesowali się filatelistyką utrzymując ożywione kontakty ze stowarzyszeniami działającymi w Galicji, jak i z ośrodkami położonymi w różnych krajach Europy.

Karta pocztowa z Łodzi. Fot. Bronisław Wilkoszewski.

Doniosłą rolę w krzewieniu filatelistyki spełniały w tym okresie sklepy handlujące znaczkami. Nie było to ich wyłączne zajęcie, przeważnie ich podstawową domeną była sprzedaż książek i materiałów piśmiennych. Sprzedawano zarówno pojedyncze sztuki, jak i zestawy w kopertach, prowadzono także zakup. Do najbardziej znanych tego rodzaju sklepów w Łodzi istniejących w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku należała znana łódzka księgarnia Ludwika Fiszera znajdująca się przy ulicy Piotrkowskiej 47:


Firmę filatelistyczną, w pełnym tego słowa znaczeniu, prowadził przy ówczesnej ulicy Konstantynowskiej 5 (dzisiaj Legionów) Stanisław Naruszkiewicz, który w latach 1912-1914 dawał ogłoszenia do „Filatelisty” informujące, iż zajmuje się kupnem, sprzedażą i wymianą znaczków.
Musiało to być dość poważne przedsiębiorstwo, skoro jego właściciel wydał w 1912 i w 1914 roku pierwsze albumy polskie.
Istnieli wtedy również kupcy trudniący się nieoficjalnie, ubocznie, sprzedażą znaczków. Wacław Szosland, nestor łódzkich filatelistów, pisze w swoich wspomnieniach o zakupach dokonywanych w prywatnym mieszkaniu przy ulicy Narutowicza. Punkt ten był czynny tylko w niedziele, zapewne jego właściciel w pozostałych dniach zajmował się czymś innym…

Wacław Szosland urodził się 22 lipca 1889 roku w Łodzi, zmarł w roku 1975, także w Łodzi. Z zawodu księgowy. Był współzałożycielem, a potem członkiem zarządu Towarzystwa Filatelistycznego, istniejącego formalnie od 1918 roku. Był członkiem władz Łódzkiego Towarzystwa Filatelistycznego, a następnie Oddziału Łódzkiego Polskiego Związku Filatelistów. Opublikował kilka prac o tematyce filatelistycznej. Był czynnym wystawcą i publicystą, m.in. na łamach „Łódzkiego Biuletynu Filatelistycznego” opublikował dwa artykuły poświęcone tajnej poczcie skautowej w Łodzi w okresie I wojny światowej. Jego wspomnienia dotyczące początków łódzkiej filatelistyki zamieszczone zostały w monografii 50-lecie ruchu filatelistycznego w Łodzi (1964)
 Podobizna Wacława Szoslanda widnieje na łódzkiej frankaturze mechanicznej z 1989 roku. Za zasługi dla ruchu filatelistycznego został odznaczony m.in. Honorową Odznaką m. Łodzi. W 1962 roku otrzymał tytuł Honorowego Prezesa Oddziału Polskiego Związku Filatelistycznego.





Wiadomości interesujące filatelistów znajdowali łodzianie m. in. w miejscowej prasie. Dziennik „Rozwój” od 1913 roku informował o nowych wydaniach znaczków oraz na fałszerstwach na szkodę poczty. W 1 i 2 numerze z 1914 roku tegoż pisma wydrukowano anons reklamujący drugie wydanie Albumu do marek firmy S. Naruszkiewicza. W numerze 123 z tegoż roku pod nagłówkiem Wystawa marek i widoków pocztowych, czytamy:



„Firma F. Kossek i ska posiadająca bogate zbiory marek używanych i pocztówek z widokami – otrzymała pozwolenie władzy na urządzenie w Łodzi specjalnej wystawy marek i widoków pocztowych”.


W 1913 roku grupa filatelistów łódzkich utrzymujących ze sobą kontakty, postanowiła powołać własne stowarzyszenie. Przystąpiono do prac organizacyjnych i od początku 1914 roku odbywały się już regularne spotkania. Jednocześnie rozpoczęto starania o uzyskanie pozwolenia od władz na zalegalizowanie stowarzyszenia. Wybuch I wojny światowej przerwał te poczynania. Ponownie rozpoczęto działalność dopiero zimą 1917-1918 roku. We wspomnieniach działaczy z tego okresu przebija jedna myśl, która do dzisiaj pozostała aktualna: filatelistykę mianowicie traktowali oni przede wszystkim jako miejsce, które miało wypełnić im wolny czas. Inicjatorem spotkań łódzkich filatelistów z tego okresu był Ryszard König. Przypominał o planach z 1913-1914 roku i najaktywniej zabiegał o ich realizację.



Ryszard König urodził się w Łodzi,  8 listopada 1875 roku, zmarł 3lutego 1955 roku także w Łodzi.. Przemysłowiec. Inicjator i współzałożyciel Stowarzyszenia Filatelistów w Łodzi w latach 1917-1918 i jego pierwszy prezes po zarejestrowaniu 12 września 1919 pod nazwą Towarzystwo Filatelistów z siedzibą w Łodzi.



Początkowo spotkania odbywały się co czwartek w cukierni przy ulicy Piotrkowskiej, róg Nawrot. Pomieszczenie to okazało się zbyt małe i zebrania przeniesiono do Towarzystwa Krajoznawczego przy al. Kościuszki 17. Towarzystwo żądało zbyt dużych opłat, toteż przeniesiono się ponownie, tym razem do lokalu Zjednoczenia Wykończalników przy Piotrkowskiej 67.
Najstarsza łódzka organizacja filatelistyczna została zalegalizowana jeszcze przed odzyskaniem niepodległości. Świadczy o tym statut Stowarzyszenia Filatelistów w Łodzi, na druk którego niemieckie władze policyjne wydały zezwolenie 3 września 1918 roku. Statut składa się z 26 paragrafów; przy niektórych znajdują się uzupełnienia zatytułowane Uwaga, zapewne były to wtręty dodane na użytek cenzury, np.:

Uwaga: Stowarzyszenie jest bezpartyjne i na zebraniach jego, agitacja polityczna pod żadnym pozorem miejsca mieć nie może (…)

Założyciele Stowarzyszenia:


Ostatnia strona Statutu Stowarzyszenia Filatelistów.

Stowarzyszenie miało bardzo ambitne i wszechstronne plany. Zamierzano zajmować się nie tylko zbieraniem znaczków pocztowych i innych, ale również prowadzić na szeroką skalę działalność publicystyczno-naukową, szkoleniowo-propagandową, wystawienniczą oraz utrzymywać kontakty z innymi ośrodkami filatelistycznymi w kraju i za granicą.





W 1919 roku Stowarzyszenie liczyło 15 członków, prezesem był Ryszard König. Zmieniona sytuacja polityczna wymagała ponownego zalegalizowania, zwrócono się do odpowiednich władz polskich i jednocześnie zmieniono nazwę organizacji. Dnia 19 września 1919 roku związek filatelistów łódzkich został wciągnięty do rejestru stowarzyszeń miasta Łodzi pod nazwą Towarzystwo Filatelistów z Siedzibą w Łodzi.





Kilka znaczków łódzkich:

  

... i największa łódzka pocztówka ze znaczkiem, czyli mural znajdujący się na ścianie jednego z budynków przy al. Kościuszki. 


Amerykańska ekipa Tats Cru namalowała na ścianie kamienicy pocztówkę z Łodzi. Pojawiła się flaga miasta, Biała Fabryka i XIX-wieczne kamienice. A baedeker wymyślił sobie taką oto emisję znaczków z łódzkimi muralami… J


Polski Związek Filatelistów, oddział łódzki:

źródła:
A Łaszkiewicz. Zarys historii filatelistyki polskiej.[w:] Komunikat Polskiego Związku Filatelistów.
Ryszard Rosin (red). Filatelistyka w Łódzkiem.

Fot. archiwalne: FotoPolska, Blog Moje-Ulubione i inn.
Fot. współczesne: Monika Czechowicz

2 komentarze:

  1. Jako łódzkie dziecko mam swój udział w filatelistycznej tradycji. Na Piotrkowskiej po nieparzystej stronie blisko Próchnika była Poczta. ( Może jeszcze jest? Tego nie wiem) Tam w końcu sali odbywał się proceder wymiany i handlu znaczkami. Polegało to na tym, że dużo więksi chłopacy wyjmowali mi z ręki mój drogocenny klaser ze słowami - pokaż mały co tam masz. Chodziłem tam licząc na jakąś okazję. Myślę, że imponowało mi oglądanie dużych zbiorów – tych dużych chłopaków, zbiorów o jakich mogłem tylko marzyć. Któregoś dnia po powrocie do domu, nie mogłem znaleźć w klaserze którejś z cenniejszych serii, potem kolejnej i kolejnej.. Widocznie nie miałem zbyt dużej podzielności uwagi, mój dziecięcy klaser został lekko oczyszczony bez mojej wiedzy.. ach jakież to było trudne doświadczenie, jak upokorzona została moja ambicja i samodzielność..
    Nie wiem jak jest dziś, ale w tamtym czasie znaczki, były dla dzieci światem magicznym: przepięknych kolorowych obrazków, egzotycznych motyli i ptaków, krajów, których same nazwy przyprawiały o zawrót głowy np. San Marino, wreszcie cały ten wycyzelowany proceder związany z przechowywaniem i pietyzmem z jakim znaczki wsuwało się i wysuwało za napięte paski celofanu. Również na Piotrkowskiej, w bramie, chyba gdzieś za „siódemkami” była witryna filatelisty - gapiłem się na jej zawartość jak głodny na świeże bułki. Na co gapią się dzisiejsze dzieci z podobnym zaczarowaniem? Może na łódzkie murale? A może gapiłyby się na murale na znaczkach?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rodzina genetycznie naznaczona była „zbieractwem”, ze szczególnym naciskiem na znaczki. Mój ojciec zbierał je poważnie i magicznie; w jego posiadaniu były katalogi, albumy z oznakowaniem miejsc na konkretne znaczki i… specjalne spłaszczone szczypczyki, którymi delikatnie wyjmował i wkładał znaczki ‘bezdotykowo-bezpalcowo”. Ja oczywiście też „zbierałam”, to znaczy kupowałam w kiosku ruchu cyklicznie pojawiającą się (raz w miesiącu?) paczkę ze znaczkami. Kosztowała kilka złotych, znaczki często były ze sobą posklejane; tworzyły też dość chaotyczny zbiór, miesiącami kompletowało się tzw. serie. Ale to była magia: jakie dzisiaj będą znaczki? Z jakich krajów? Czy będzie jakiś ze zbieranej serii? Nie lubiłam tylko tych z napisem MAGYAR POSTA (czy wiedziałam, że są węgierskie?), były jakieś smutne i mało kolorowe…
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń