piątek, 26 września 2014

Łódź, ulica Wólczańska 12 - dawna fabryka Karola Nippe.



W 1872 roku powstała tu ręczna tkalnia wyrobów wełnianych Ludwika Edwarda Hentschla, w następnych latach częściowo zmechanizowana. Odbudowana po pożarze w 1874 roku, zatrudniała 142 robotników i produkowała chusty, koce i flanele wełniane.

W 1910 roku przejęta została przez Karola Nippe (właściciela fabryki chustek przy ulicy Piotrkowskiej 100) i rozbudowana.
Informator handlowo-przemysłowy, rok 1914.

Informator m. Łodzi z kalendarzem, rok 1920.


Po zniszczeniach wojennych Karol Nippe utworzył w 1919 roku spółkę z Abramem Szorem. Nie pomogło to jednak w odzyskaniu dawnego poziomu produkcji. 


Kalendarz-Informator, rok 1923.

W 1931 roku firma ogłosiła upadłość i wynajmowała hale fabryczne różnym przedsiębiorstwom. Były to między innymi Fabryka Przyborów Tkackich Fajgi Margolina, Fabryka Wyrobów Wełnianych Henocha Langnasa i Salomona Silbersteina, Przędzalnia Ryszarda Wegnera i Zachariasza Bernsteina oraz wytwórnia obuwia Wolfa Zysmana.

W latach okupacji produkowano tu głównie obuwie wojskowe.

Po 1945 roku utrzymano ten profil produkcji, tworząc Łódzkie Zakłady Przemysłu Skórzanego im. płk. Toruńczyka, później zakład "Skogar". 

źródło:
Ryszard Bonisławski. Księga fabryk Łodzi.

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi

6 komentarzy:

  1. Codzienna dawka łódzkiego powietrza: trochę sentymentu do młodości, piękna przemijania, zachwytu nad materialnością XIX wieku i Pani pięknych, zawsze wnikliwych zdjęć, uważnego spojrzenia Pani obiektywu. A w niedzielę do Łodzi! Czy jednak uda mi się zobaczyć choć jeden z tych ciekawych murali o których Pani pisała, nie wiem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zostawić murale... Czy nie lepiej byłoby zabrać rodzinę i przyjaciół na spacer odnowioną Piotrkowską? Popatrzeć na ludzi, na kamienice, które jak młode panny (znów młode!) wdzięczą się do aparatu, pozują... Albo posiedzieć na ławce w parku Staromiejskim i popatrzeć na zegar słoneczny (nawet w pochmurny dzień) ? A codzienną dawką łódzkiego powietrza zaciągnąć się mocno na Księżym Młynie..? Murale poczekają, są młode - mają czas. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Tak, to wszystko co Pani wymienia jest dla mnie ciekawe i warte uwagi, może tylko nie znajdę czasu na posiedzenie w parku Staromiejskim; a propos - czy to dawny park Śledzia?. Murale są atrakcyjne bo są mi najmniej znane; w ogóle lubię sztukę w otwartej przestrzeni. Myślę, że ich rolę - w przestrzeni miasta - mogli by badać różni specjaliści: artyści, socjologowie, psycholodzy etc. Chyba w żadnym innym mieści mural nie znajduje lepszego tła, nie jest tak wyeksponowany i tak... ważny i cenny jak w Łodzi. A ta codzienna dawka "łódzkiego powietrza" z poprzedniego mojego wpisu.. to Pani posty. Dzięki i do miłego.

      Usuń
    3. Tak, park Staromiejski to park Śledzia - i wcale nie jest taki stary. Jego początki to lata 50. XX wieku. Przed wojną teren targowiska "ze śledzikiem".
      Pozdrawiam serdecznie - miłego powracania do Łodzi, pobytu w Łodzi.

      Usuń
    4. W Parku Staromiejskim, w okolicy dzisiejszego Pomnika Dekalogu znajduje schron prawdopodobnie przeciwlotniczy z okresu drugiej wojny światowej. Wejścia do obiektu zostały zasypane przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i UB pod koniec lat czterdziestych, po tragicznym wypadku do którego doszło podczas zabawy dzieci mieszkających w okolicy. Dzieci bawiąc się właśnie w tym schronie znalazły porzuconą broń, jeden z chłopców wymierzył z pistoletu do kolegi i pociągnął za spust... broń okazała się sprawna i naładowana ranny dzieciak co prawda przeżył, jednak reakcja MO i UB była natychmiastowa. Ale to nie koniec tej historii, w latach 50-tych XX wieku prawdopodobnie na bazie tegoż obiektu zbudowano potężny schron Obrony Cywilnej. Jest zlokalizowany pod dwoma wieżowcami znajdującymi się za Pomnikiem Dekalogu. Po zakończeniu szczytowego okresu Zimnej Wojny obiekt był wykorzystywany jako magazyn WPHW (Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego), wnioski o wielkości obiektu można wyciągnąć na podstawie windy do opuszczania ciężarówek znajdującej się na parkingu przy jednym z wieżowców. Historia o tragicznej zabawie dzieci była opisana w artykule Ekspressu Ilustrowanego pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia, natomiast informacje o schronie pochodzą od mojego kolegi z liceum, którego ojciec był jednym z dyrektorów ówczesnego WPHW. Obecna sytuacja obiektu niestety nie jest mi znana.

      Usuń
  2. Wojciech - mapkę drukj i - w trasę :))))
    http://www.galeriaurbanforms.org/

    OdpowiedzUsuń