środa, 11 stycznia 2023

II WOJNA ŚWIATOWA/ styczeń 1943 roku

Namiestnik Kraju Warty, Arthur Greiser, utworzył z początkiem 1943 roku Związek Wydajnych Polaków (Verband der Leistungspolen). Powoływano do niego Polaków wyróżniających się wydajną pracą, zdyscyplinowaniem i lojalnością wobec okupanta. W zamian zrównano im płace i przydziały kartkowe z przysługującymi niemieckim pracownikom. Władze niemieckie przydzielały do Związku według określonego klucza. W zakładzie zatrudniającym pięciu Polaków, wybierano jedną osobę. Jeśli zakład zatrudniał 20 Polaków, do Związku rekomendowano dwie osoby, jeśli 200 pracowników - od 3 do 6 osób. Pod koniec 1944 roku liczba zwerbowanych Polaków do Verband der Leistungspolen w Łodzi wynosiła niespełna 1800 osób.


Wspomina Maksymilian Siedlanowski, brygadzista w fabryce Izraela Poznańskiego:
Na terenie przędzalni istniała tzw. Leistungspolen. Osobiście wiedziałem o trzech takich osobach. Rekrutacja do tej grupy odbywała się na zasadzie dobrowolności. Gdy ktoś odmawiał nie był zmuszony. Ja sam odmówiłem przyjęcia mnie do tej grupy. Polacy należący do Leistungspolen byli przez załogę polską izolowani, wytykani przez wszystkich jako zaufani Niemców. Po wyzwoleniu wszyscy zmienili pracę.

Robotnicy przed wejściem do zakładów Izraela Poznańskiego, lata 30. XX wieku.
(Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego)

1 stycznia
Namiestnik Arthur Greiser, zezwolił ludności polskiej na zakładanie kont bankowych i deponowanie na nich oszczędności, które zgromadzono po 1 stycznia 1940 roku jako tzw. nowy majątek. Polacy skorzystali z tej możliwości w małym stopniu, głównie z powodu braku oszczędności oraz braku zaufania do Niemców.

Karta z książeczki czekowej Deutsche Genossenschaftsbank AG (Niemiecki Bank Spółdzielczy), działajacego w Łodzi przy al. Kościuszki 47 (Hermann-Gӧring-Strasse 47, po zmianie nr 117).

"Lodzer Volkszeitung", 1933.

Bank Spółek Niemieckich, rok 1940.
(zbiory WBP)

Bank Spółek Niemieckich, rok 1941.
(zbiory WBP)
Przeczytaj w baedekerze:

Ogółem na terenie Łodzi działało osiemnaście niemieckich banków oraz instytucji kredytowych i oszczędnościowych. Nie ma jednak żadnych danych o wkładach oszczędnościowych ludności polskiej.

"Litzmannstädter Zeitung", 1941.

"Litzmannstädter Zeitung", 1941.

"Litzmannstädter Zeitung", 1941.

W całym Kraju Warty reglamentacją objęto sprzedaż artykułów szkolnych.

"Litzmannstädter Zeitung", 1941.
5 stycznia
Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy wydał zezwolenie na osadzanie w Prewencyjnym Obozie Policji Bezpieczeństwa dla Młodzieży Polskiej w Łodzi (Polen-Jugendverwahrllager Litzmannstadt) małoletnich w wieku 8-16 lat. W rzeczywistości przebywały w nim dziewczynki i chłopcy w wieku 2-16 lat. Starsze dziewczynki opiekowały się najmłodszymi dziećmi.


Do obozu kierowano dzieci i młodzież głównie z Poznańskiego, ze Śląska i z Łodzi. Podstawą uwięzienia najczęściej był jedynie nakaz policyjny. W obozie więziono także młodzież oskarżaną o działalność konspiracyjną lub której rodziców poszukiwano albo aresztowano za tajną działalność. Do obozu kierowano także dzieci z sierocińców, pozbawione opieki rodzicielskiej, bez środków do życia, bezdomne, oskarżone o kradzież lub nielegalny handel. Niektóre z nich po ukończeniu 16 roku życia wysyłano do obozów koncentracyjnych.

Przeczytaj w baedekerze:

Praca w obozie we wspomnieniach byłych więźniów:
Zaraz po przywiezieniu nas do obozu – na początku 1943 roku – pracowaliśmy przy budowie obozu. Esesmani zaprzęgali nas po kilkunastu do wozu naładowanego ziemią, cegłami lub gruzem i kazali nam ciągnąć. Jak nie mogliśmy uciągnąć, to esesmani lub polscy wychowawcy bili nas kijami lub batami. […]  Najcięższą pracą było walcowanie dróg. Esesmani i cywili wprzęgali nas do walca i kazali ciągnąć. Jak nie mogliśmy uciągnąć lub padaliśmy ze zmęczenia, okładali nas kijami lub batami. Walec był bardzo ciężki.
Stanisław Stępniak

Jeden w łapciarni nie zrobił normy, to wachman [strażnik] bił go, aż pękła skóra i bryzgała krew. Pobity prawdopodobnie zmarł, bo nie wrócił tam i więcej go nie widziałem. W warsztacie prostowania igieł był majster Niemiec. Widziałem kolegów pobitych do krwi i okaleczonych. Bił za niewykonanie normy, za znalezienie 2-3 igieł niedokładnie wyprostowanych; bił dzieci, które zmęczone pracą pozwoliły sobie na moment odpoczynku. Pracowały tam dzieci od 7 do 17 lat.
Zbigniew Lewandowski


7 stycznia
Wyrokiem niemieckiego Sądu Specjalnego na karę śmierci zostali skazani - Stanisław Poros i Weronika Złotowska - za dokonanie uboju kilku świń na polecenie niemieckiego żandarma. W zamian mieli otrzymać 16 marek.

23 stycznia
Łódzkie gestapo skierowało do Konzentrationslager (KL, obóz koncentracyjny) Auschwitz 325 członków Armii Krajowej (AK), Polskiej Organizacji Bojowej i Polskiej Organizacji Zbrojnej (POB-POZ).

29 stycznia
W związku z trudną sytuacją na froncie wschodnim, w sposób podniosły obchodzono dziesiątą rocznicę przejęcia władzy przez narodowych socjalistów w Niemczech. W Łodzi odbyły się uroczyste apele we wszystkich lokalach partyjnych i szpitalach wojskowych. Członkowie NSDAP zadeklarowali poświęcenie wszystkich sił na rzecz ostatecznego zwycięstwa. Przywódca partyjny w Łodzi, Fritz Waibler, w celu uczczenia walczących na froncie żołnierzy, zarządził, aby w lokalach publicznych Łodzi wszyscy Niemcy słuchali na stojąco komunikatów wojennych nadawanych przez radio.

"Litzmannstädter Zeitung", 1943.

Wyższy Dowódca SS i Policji w Kraju Warty, SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe, bezpośrednio odpowiedzialny za terror, wysiedlenia i eksterminację ludności polskiej oraz żydowskiej, został odznaczony przez Adolfa Hitlera Złotą Honorową Odznaką Partyjną NSDAP, a przez namiestnika Warthegau, Arthura Greisera - Odznaką Honorową Kraju Warty.

Wilhelm Koppe (1896-1975)
- Wyższy Dowódca SS i Policji w Kraju Warty i Generalnym Gubernatorstwie oraz SS-Obergruppenführer, generał Waffen-SS. Zbrodniarz hitlerowski, odpowiedzialny za masowe zbrodnie na Polakach i Żydach w czasie okupacji niemieckiej w Polsce. Sekretarz stanu do spraw bezpieczeństwa (Staatssekretar fur das Sicherheitswesen) w rządzie Generalnego Gubernatorstwa.


W więzieniu na Radogoszczu, na skutek tragicznych warunków sanitarnych, wybuchła epidemia tyfusu plamistego.
Przeczytaj w baedekerze:

Z zeznań byłego więźnia Radogoszcza - Władysława Zarachowicza:
Warunki higieniczne były okropne, zawszenie kolosalne, pluskiew niesamowite ilości. Na skutek tych warunków wybuchł tyfus plamisty w styczniu 1943 roku. Ogłoszono "szperę" [zamknięcie więzienia] przez 6 tygodni. Wtedy na tyfus umarły cztery osoby, zaś na skutek "wypędzania tyfusu" - 30 osób. Ponieważ w momencie stwierdzenia tyfusu powiedziano, że kwarantanna skończy się za 6 tygodni od ostatniego wypadku tyfusu, zaś wachmani [strażnicy] byli też izolowani i nie mogli wychodzić do miasta przeto skracali sobie ten czas w ten sposób, że każdego kto objawiał początek tyfusu, wyprowadzano wieczorem na podwórze i strzelano.

Z zeznań byłego więźnia Radogoszcza - Józefa Jankowskiego:
Warunki higieniczne były okropne, wszy gnieździły się nawet w skórze, pluskiew była niesłychana ilość. Wprawdzie chodzilismy do mycia codziennie, ale odbywało się ono przy biciu kijami i batami tak, że każdy z nas starał się jak najszybciej wyjść z łaźni, by uniknąć bicia po gołym ciele. Apele odbywały się pięć razy dziennie, polegały na tym, że więźniowie musieli biec z pięter na podwórze, przy czym na schodach, co pięć metróali SS-mani i bili batami. Nie oszczędzali nawet starców 80-letnich. W czasie tych apeli ludzie mieli wybijane oczy i poprzecinane głowy.


styczeń/luty
Na skutek denuncjacji dokonanej przez konfidenta o pseudonimie "Rekin", gestapo rozbiło dużą grupę harcerzy związanych z pismem "Na Zachodnim Szańcu" (organ Związku Jaszczurczego w Łodzi). Aresztowano między innymi: ks. Lucjana Jaroszkę - redaktora gazetki i duchowego opiekuna grupy, Zbigniewa Artura Marquarta, Henryka Wojtkiewicza, Jana Mędrzaka, Władysława Pałkę, Jana Zimowskiego, Eugeniusza Balcerzaka i Bolesława Denderskiego.
Nierozpoznany agent o pseudonimie "Rekin" polecił przybocznemu harcerskiej grupy, Marianowi Włodarczykowi, pseudonim "Skifa", ponownie nawiązać zerwane kontakty konspiracyjne. Marian Włodarczyk zorganizował kolejny zespół prasowy, który rozpoczął wydawać trzecią edycję biuletynu "Wiadomości Radiowe".

"Wiadomości Radiowe"

Do zespołu należeli między innymi: Anna Orłowska, pseudonim "Maja", Zygmunt Grzelak, Jerzy Kapuziak, pseudonim "Mały Jurek".

Anna Orłowska                                                  Zygmunt Grzelak

Aresztowanie Mariana Włodarczyka w kwietniu 1943 roku przerwało pracę wydawniczą Związku Jaszczurczego na terenie Łodzi.

źródło:
Andrzej Rukowiecki. Łódź 1939-1945. Kronika okupacji.
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz