piątek, 2 listopada 2018

Łódź w 1918 roku - koniec niemieckiej okupacji.

W połowie października 1918 roku, po ogłoszeniu przez Radę Regencyjną deklaracji niepodległości w Warszawie zapanował stan podniecenia i oczekiwania na wielkie wydarzenia. Kilkukrotnie rozchodziły się pogłoski o przyjeździe do Warszawy brygadiera Piłsudskiego. 
"Gazeta Łódzka", 14 października 1918.

Po raz pierwszy grupy gorących zwolenników Piłsudskiego pojawiły się w Alejach Jerozolimskich w poniedziałek, 14 października na wieść, że z Magdeburga ma przybyć zwolniony z internowania Komendant.
W tym samym czasie przed warszawską katedrą, na placu Zamkowym i Krakowskim Przedmieściu odbywała się zorganizowana głównie przez Dowborczyków wielka manifestacja dla uczczenia obalenia dzieła zaborów, której rozmiar i żywiołowość przekroczyły oczekiwania organizatorów.

"Gazeta Łódzka", 14 października 1918.

Krakowskie Przedmieście w Warszawie.

Policja interweniowała, tworząc kordon i nie dopuszczając do rozszerzenia się demonstracji na boczne ulice. Na skutek agresywnej postawy demonstrujących rannych zostało kilkadziesiąt osób. 



"Gazeta Polska", 15 października 1918.


"Gazeta Łódzka", 16 października 1918.

16 października, około południa na warszawskim dworcu Wiedeńskim zgromadził się olbrzymi tłum, oczekujący przyjazdu Komendanta pociągiem z Berlina. 
Pociąg przyjechał bez Piłsudskiego, zaś podniecony tłum ruszył Marszałkowską w kierunku Ogrodu Saskiego, śpiewając pieśni narodowe i legionowe. Demonstracja ta została rozproszona przez konną policję przy użyciu pałek i szabli.



"Gazeta Łódzka", 17 października 1918.


Ogród Saski w Warszawie.

Tego samego dnia w Łodzi planowano zorganizować antysemicki protest w formie strajku. Strajk się nie udał, ale na Starym Mieście wywołano zbiegowisko, rozdając ulotki agitacyjne siedmiu konkurujących ze sobą partii.


"Gazeta Łódzka", 16 października 1918.


Rynek Starego Miasta.

Około godziny 19.30 na tory tramwajowe przed kościołem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny rzucono bombę, która zrobiła wyrwę w bruku, zaś odłamki brukowców wybiły szyby w kamienicy przy ulicy Zgierskiej 18.


Plac Kościelny u wylotu ulicy Zgierskiej. Poniżej kościół NMP.



Na skutek tego zdarzenia oraz ze względu na wcześniejsze warszawskie starcia z policją łódzki gubernator wojskowy generał von Schmitt opublikował ostrzeżenie pod adresem łodzian, aby nie organizowali żadnych pochodów ani demonstracji, gdyż policja otrzymała rozkaz bezwzględnego ich tłumienia.

"Gazeta Łódzka", 22 października 1918.


Grupa oficerów przed siedzibą Gubernatorstwa Łódzkiego (dziś rektorat UM, al. Kościuszki 4). Osoba oznaczona nr 8 to gubernator von Schmitt.

"Gazeta Łódzka", 22 października 1918.

Pod koniec października z okupowanych obszarów zaczęli masowo wyjeżdżać urzędnicy likwidowanych biur i zarządów wojskowych. 22 października stanowisko Inspektora Polskiej Siły Zbrojnej (Polnische Wermacht) opuścił generał von Barth i powrócił do Berlina.
Generał Felix von Barth

26 października podano informacje o wyjeździe hrabiego Lerchenfelda do rodzinnego Monachium w celu objęcia stanowiska szefa gabinetu cywilnego przy królu Bawarii. 

"Gazeta Łódzka", 27 października 1918.

25 października warszawski generał-gubernator Hans von Beseler powiadomił Radę Regencyjną, że oddaje w jej ręce naczelne dowództwo nad armią polską, jednak z uwagi na obecność wielkich armii niemieckich na wschód od Bugu zastrzega sobie prawo wydawania rozkazów związanych z wykonywanymi przez tę armię zadaniami.

Hans Hartwig von Beseler

W sobotę, 2 listopada 1918 roku lokalne polskie komendy wojskowe przejęły władzę w Zagłębiu Dąbrowskim i Piotrkowie. W Dąbrowie stacjonujące tam oddziały czeskie o godzinie 8 rano złożyły broń i odjechały swoim wojskowym pociągiem w kierunku granicy. W Piotrkowie miejscowa jednostka byłych legionistów przemaszerowała rano ulicą Kaliską na plac Kościuszki przed kościołem Bernardynów.

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego i Klasztor oo. Bernardynów, Piotrków Trybunalski (1923)

Tam też o godzinie 11 odbył się wiec z udziałem prezydenta miasta, mecenasa Nowickiego. Zgromadzone oddziały złożyły przysięgę na wierność Radzie Regencyjnej. Z budynku Cesarskiej i Królewskiej Komendy Powiatowej zdjęto cesarskie godła i tablice, zaś miejscowy starosta, dr Dunikowski, zarządził wywieszenie na gmachu flag polskich. Na polecenie prokuratora Rudnickiego z więzienia przy ulicy Bykowskiego zwolniono siedem osób skazanych z przyczyn politycznych. Po południu na placu ćwiczeń przy ulicy Tomickiego (rejon obecnej hali targowej) dokonano wydzielenia Polaków służących w szeregach wojsk austriackich stacjonujących w Piotrkowie. 3 listopada w Piotrkowie, na błoniach za parkiem Poniatowskiego odbyła się msza polowa, po której połączone już oddziały polskie złożyły ponowną przysięgę, tym razem już na wierność państwu polskiemu.
W Łodzi Okręgowa Rada Opiekuńcza podjęła inicjatywę utworzenia lokalnej milicji na wypadek niespodziewanego ewakuowania władz okupacyjnych. W poniedziałek, 4 listopada delegacja rady z udziałem prokuratora Stożkowskiego wyjechała do Warszawy po wskazówki oraz wzory regulaminów i instrukcji. Członków nowej milicji rekrutowano głównie z oddziałów Ochotniczej Straży Ogniowej, stosując kryteria moralności i społecznego zaangażowania.

Również 4 listopada wojska austriackie opuściły Częstochowę, powierzając ochronę miasta i klasztoru jednostkom wojska polskiego.
6 listopada 1918 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych skierowało do starostw powiatowych na terenach okupacji niemieckiej 50 urzędników z pisemnymi pełnomocnictwami w celu przygotowania się do przejęcia zarządów powiatowych przez stronę polską.

Wraz z napływem reemigrantów z Rosji docierały do Łodzi różnorodne pogłoski o sowieckim systemie organizacji życia społecznego. 5 listopada zebrała się w sali posiedzeń Rady Miejskiej żydowska frakcja radnych i pod przewodnictwem dr. Jerzego Rosenblatta dyskutowała nad utworzeniem w Łodzi - wielkim skupisku Żydów - żydowskiej rady narodowej. Następnego dnia ten temat omawiało około 120 przedstawicieli żydowskich organizacji społecznych, ale z powodu rozbieżności opinii żadnych decyzji nie podjęto.

3 listopada Ministerstwo Spraw Wojskowych powołało w Łodzi Komendę Garnizonu oraz Komisję Lekarską z uprawnieniami do kwalifikacji ochotników bezpośrednio do służby w armii.

"Gazeta Łódzka", 1918.

Komendant garnizonu por. Władysław Wąsowicz zwrócił się do władz niemieckich o przekazanie formowanym w Łodzi jednostkom polskiego wojska tzw. białych koszar przy ulicy Konstantynowskiej 81/83, mogących pomieścić około tysiąca rekrutów. 6 i 7 listopada odbył się komisyjny odbiór budynków tych koszar przez stronę polską. 

"Gazeta Łódzka", 8 listopada 1918.


Wkrótce przybył do Łodzi z grupą oficerów Polskiej Siły Zbrojnej były dowborczyk, 38-letni płk Albin Jasiński mianowany przez Radę Regencyjną dowódcą formowanego łódzkiego pułku wojska polskiego.

Płk Albin Jasiński (w środku)

"Gazeta Łódzka", rok 1918.

9 listopada, na godzinę 10 rano, dowództwo polskiego garnizonu w Łodzi zamówiło w kościele św. Stanisława Kostki nabożeństwo żałobne za wszystkich poległych w Wielkiej Wojnie. Mszę odprawił proboszcz Wincenty Tymieniecki, a w pierwszych rzędach zasiedli płk Jasiński ze sztabem, oficerowie garnizonu oraz przedstawiciele związku kombatantów - Dowborczyków i "Sokołów".

"Gazeta Łódzka", 10 listopada 1918.

Archikatedra św. Stanisława Kostki dzisiaj.

Po mszy przed kościołem uformował się pochód ze sztandarami i wśród gęstego szpaleru gapiów przeszedł ulicą Piotrkowską do Nowego Rynku (dzisiejszy plac Wolności). Tam, przed siedzibą magistratu odbył się wiec ze śpiewem patriotycznych pieśni i przemówieniem radnego Józefa Wolczyńskiego.

"Gazeta Łódzka", 1918.

Wieczorem 9 listopada dotarły do Łodzi depesze o wojskowym zamachu stanu w Berlinie i przejęciu władzy w stolicy Niemiec przez radę robotniczo-żołnierską. W niemieckich koszarach zapanowało wielkie poruszenie, w pododdziałach zaczęto wybierać delegatów do miejscowej Rady Żołnierskiej i coraz głośniej kwestionowano prawo dowódców do wydawania żołnierzom rozkazów. Do Łodzi stale przybywały jednostki kierowane z mniejszych garnizonów z zamiarem wspólnego zorganizowania powrotu do ojczyzny. W efekcie konieczne stało się uzupełnianie składu wciąż formowanej Rady Żołnierskiej. Rada ta obradowała 10 i 11 listopada niemal nieustannie w siedzibie Domu Żołnierza (Soldatenheim) przy ulicy Średniej 16, dyskutując o szczegółach postanowionego już wyjazdu wojsk garnizonu łódzkiego do Niemiec.

Budynek przy dawnej ulicy Średniej 16 (dziś ulica Pomorska, siedziba IV Liceum Ogólnokształcącego im. Emilii Sczaniewskiej).

11 listopada, o godzinie 17 do sali obrad Rady Żołnierskiej przybyli delegaci łódzkiej komendy Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), żądając, by wojsko niemieckie rozbroiło się. W toku dwugodzinnych rozmów Niemcy zdecydowanie odmówili rozbrojenia, proponując wystawienie polsko-niemieckich posterunków przed najważniejszymi obiektami w mieście.

"Gazeta Łódzka", 1918.

Podczas gdy instytucje tworzącego się państwa polskiego oraz organizacje samorządowe przygotowywały się organizacyjnie do płynnego przejęcia administracji z rąk okupanta, w organizacjach kombatanckich i paramilitarnych, działających często półlegalnie, intensywnie poszukiwano sposobu aktywnego uczestnictwa w aktualnych wydarzeniach i zademonstrowania swojej obecności w przełomowych dniach załamywania się niemieckiej władzy okupacyjnej.
Do przejęcia kontroli nad głównymi obiektami w Łodzi oraz przechwycenia maksymalnej ilości uzbrojenia i innych materiałów wojskowych przygotowywało się kilkanaście organizacji dysponujących grupami bojowymi. Realne znaczenie miały:
- Pogotowie Bojowe Polskiej Partii Socjalistycznej (BP PPS),
- Polska Organizacja Wojskowa (POW),
- Organizacja Wojskowa Narodowego Związku Robotniczego (OW NZR),
- Związek Oficerów i Żołnierzy byłych Legionów Polskich (byli legioniści),
- Związek Wojskowych I, II, III Korpusu Polskiego w Rosji (byli dowborczycy),
- Polskie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" ("Sokoły").
Każda z wymienionych organizacji pilnie strzegła swej autonomii względem pozostałych, łączyła je natomiast wspólna niechęć do oficjalnych instytucji wojskowych podległych Radzie Regencyjnej. Wszystkie one z rezerwą odniosły się również do przybyłego do Łodzi 9 listopada z polecenia Rady Regencyjnej byłego Dowborczyka, generała Stanisława Suryn-Massalskiego, jako przyszłego komendanta milicji miejskiej.

"Gazeta Łódzka", 11 listopada 1918.

W niedzielę, 10 listopada mimo deszczowej pogody na ulicach miasta panował ożywiony ruch. O godzinie 12 w Sali Koncertowej rozpoczął się, zagajony przez przybyłego z Galicji sędziego Alfreda Biłyka, wiec polskiego Stronnictwa Niezawisłości Narodowej, podczas którego mówcy przekonywali o konieczności podporządkowania się rządowi Daszyńskiego w Lublinie. Wiec zakłócali lewicowi socjaliści i socjaldemokraci, wzywając do tworzenia rad robotniczych, jako lokalnych organów władzy.
Po wiecu uformował się pochód pod sztandarami POW i PPS, którego uczestnicy nieśli portrety Piłsudskiego. Śpiewając pieśni robotnicze, pochód liczący ponad 2 tysiące uczestników, ruszył ulicą Piotrkowską do Nowego Rynku (pl. Wolności). Stąd manifestanci przeszli ulicami Konstantynowską (dziś Legionów), Pańską (ulica Żeromskiego), św. Anny (al. Mickiewicza, odcinek od ulicy Piotrkowskiej do Łąkowej), i Główną (dziś al. Marsz. J. Piłsudskiego, odcinek od ulicy Piotrkowskiej do Targowej), po czym udali się do fabrycznego Widzewa. Co jakiś czas pochód zatrzymywał się i mówcy wygłaszali płomienne przemówienia, głównie skierowane przeciwko Radzie Regencyjnej. Policja nie interweniowała. Dzięki długiej trasie manifestacja zrobiła duże wrażenie na mieszkańcach Łodzi oraz podsyciła i tak już pobudzone emocje.

Józef Piłsudski

Wiadomość o niedzielnym, porannym przyjeździe do Warszawy Józefa Piłsudskiego, jak również pogłoski o zamiarze rychłego wyjazdu wojsk niemieckich z Łodzi przyspieszyły plany podjęcia akcji zbrojnej przez łódzkie organizacje paramilitarne. Dominowała chęć przejęcia jak największej ilości uzbrojenia od niechętnych do walki i zdemoralizowanych - jak sądzono - jednostek niemieckich. 

"Gazeta Łódzka", 11 listopada 1918.


Wobec rozchodzących się już po mieście wieści o przygotowywanych przez te organizacje planach wywołania w Łodzi starć zbrojnych z Niemcami, wieczorem 10 listopada odbyła się w magistracie zwołana przez Leopolda Skulskiego narada z udziałem przedstawicieli POW, byłych legionistów i byłych dowborczyków.

Leopold Skulski, nadburmistrz Łodzi od 29 września 1917 roku.

Uznano potrzebę symbolicznego zaakcentowania wyzwolenia spod niemieckiej okupacji. Uzgodniono datę wystąpienia zbrojnego na 12 listopada, licząc, że do tego czasu nie rozpocznie się wyjazd wojsk niemieckich. Ze względów formalnych zgodzono się, że po podjęciu walki zbrojnej jej kierownictwo ma objąć generał Suryn-Massalski, chociaż żadna z obecnych organizacji w rzeczywistości nie miała zamiaru uznać zwierzchnictwa nominata Rady Regencyjnej. Wśród części zebranych panowało przeświadczenie, że dzięki wznieceniu zamieszek w Łodzi i w Warszawie uda się dokonać swoistego zamachu stanu i przejąć władzę przez zwolenników opcji "legionowej", wiążących swą przyszłość z osobą Józefa Piłsudskiego. Zwolennicy akcji zbrojnej zupełnie ignorowali fakt, że w tzw. białych koszarach na rogu ulic Konstantynowskiej (obecnie Legionów) i Jekaterynburskiej (dziś ulica św. Jerzego) kwaterowały już w tym czasie liczące ponad 300 ludzi dwie pełne kompanie łódzkiego pułku polskiego wojska(Polska Siła Zbrojna), podlegającego Radzie Regencyjnej.


Dawne koszary przy ulicy Św. Jerzego 10/12
(dawna ulica Jekaterynburska).

W poniedziałek, 11 listopada, już od wczesnego popołudnia trwało mobilizowanie członków grup bojowych polskich organizacji paramilitarnych przed planowanym na ranek 12 listopada wystąpieniem zbrojnym. Łączna liczba ochotników szacowana była na około 1000 osób, kilka razy mniej niż wynosił oficjalny stan liczbowy garnizonu niemieckiego. Tylko nieliczni z polskich ochotników posiadali rewolwery i broń myśliwską, liczono na łatwe przejmowanie broni od rozbrajanych oddziałów niemieckich.

"Gazeta Łódzka", 11 listopada 1918.


Po zakończeniu odbywającego się w Sali Koncertowej wiecu żydowskiej organizacji "Bund" około godziny 17 pochód socjalistów i ludności żydowskiej wyszedł z ulicy Dzielnej (obecna ulica Narutowicza) na Piotrkowską w kierunku Grand Hotelu. Grupa ta, dość liczna, wznosząca okrzyki popierające rewolucję bolszewicką, Lenina i Trockiego, została zaatakowana przez agresywnie zachowujące się grupy młodzieży narodowości polskiej. Bójki, do których doszło przed hotelem, rozpędziła policja i patrole wojskowe.

Budynek Grand Hotelu dzisiaj.

Sztab wojsk niemieckich w Grand Hotelu, ok. 1917.

Trwające jakiś czas utarczki spowodowały, że po mieście zaczęły krążyć hasła Niemcy biją naszych.
Wiadomość ta wzburzyła polską młodzież, która spontanicznie, grupkami otaczała napotkanych policjantów i żołnierzy niemieckich, żądając oddania broni. Po godzinie 18 akcja ta zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, tym bardziej, że nagabywani żołnierze i policjanci bez oporu oddawali karabiny, pałki i szable. 
Wkrótce również na bocznych ulicach zaczęły zbierać się duże grupy ludności i gdzieniegdzie dochodziło do użycia siły i pobicia pracujących w cywilu agentów policji. W tej sytuacji, koncentrujące dopiero swe siły organizacje paramilitarne zdecydowały o wcześniejszym, niż planowano podjęciu akcji. Około godziny 18.30 poszczególne grupy bojowe przystąpiły do zajmowania posterunków policji w mieście, rozbrajania napotkanych większych grup żołnierzy. Osoby kierujące działaniami spotkały się w siedzibie wspólnej komendy bezpieczeństwa (był to zwołany ad hoc sztab, próbujący koordynować działania autonomicznych grup bojowych) w budynku II Oddziału Straży Ogniowej przy ulicy Przejazd 3 (obecnie ulica Tuwima).


"Gazeta Łódzka", 12 listopada 1918.


Budynek przy ulicy Tuwima 3 (dawna Przejazd).

Starano się porozumieć co do miejsc działania poszczególnych grup bojowych, aby uniknąć konfliktów o prawo do zajmowania poszczególnych obiektów w mieście. W krótkim czasie udało się opanować większość komisariatów policji oraz siedzib cywilnych instytucji.
Po godzinie 19 wśród krążących po mieście skupisk ludności powstało przekonanie o masowym ustępowaniu wojsk niemieckich z miasta. Grupy osób dysponujące bronią odebraną Niemcom udawały się w kierunku wojskowych i policyjnych magazynów żywności i odzieży. Jedynie przy próbach przejęcia magazynów przy dworcu Warszawskim oraz w Prezydium Policji atakujący napotkali opór strażników i wywiązała się strzelanina.
Również po godzinie 19 poszczególne grupy bojowe rozpoczęły indywidualne działania zbrojne. Około godziny 20 dowborczycy zajęli biura niemieckie w Grand Hotelu. Po trzykrotnie ponawianych szturmach zajęli również bez ofiar budynki wojskowej bazy samochodowej przy ulicy Emilii 5. Bojówki OW NZR zajęły posterunki rewirów policyjnych w śródmieściu, biuro policji kryminalnej, niektóre magazyny policyjne i stację kolejową Chojny, skąd za pomocą uruchomionych na miejscu lokomotyw przejechano na stacje w Karolewie i Widzewie. 


"Gazeta Łódzka", 12 listopada 1918.

Dwukrotnie zajmowano budynki główne dworca Kaliskiego, za pierwszym razem odbite przez załogę niemiecką.

Budynek Dworca Kaliskiego ok. 1914-1917 i dzisiaj.


Również dwa razy bojówki NZR usiłowały zająć obiekty dworca Warszawskiego. Siły niemieckie odparły atak, raniąc, a następnie dobijając jednego ze szturmujących, Bronisława Sałacińskiego.

Budynek dawnego dworca Warszawskiego, poniżej plac im. Bronisława Sałcińskiego przy nowym dworcu oraz tablica poświęcona Sałacińskiemu znajdująca się wewnątrz budynku.


PB PPS zajęły posterunki policji w dzielnicach peryferyjnych oraz Monopol Spirytusowy. Grupy Królewsko-Polskiej Straży Skarbowej zabezpieczyły siedzibę oddziału Polskiej Krajowej kasy Pożyczkowej - banku emisyjnego, dysponującego zapasami gotówki.



Przy zdobywaniu Komendantury Garnizonu przy Piotrkowskiej 139, gdzie przejęto znajdujące się tam zapasy żywności, raniono jednego Niemca i dwóch przechodniów. Jedną z rannych osób była postrzelona w nogi 28-letnia Józefa Strychowska zamieszkała przy ulicy Gubernatorskiej 21 (dzisiaj ulica Abramowskiego). Około godziny 22 sprzed kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej 140 zabrało ją pogotowie i zawiozło do szpitala ma ulicę Podleśną (dzisiejsza ulica Marii Skłodowskiej-Curie).



"Gazeta Łódzka, 12 listopada 1918.

Bezkrwawo dokonano rabunku zapasów mięsa w niebronionej przez nikogo Rzeźni Miejskiej przy ulicy Inżynierskiej.

Budynek dawnej Rzeźni Miejskiej przy ulicy Inżynierskiej 1/3.

Nie obyło się bez ofiar podczas opanowywania przez oddział POW siedziby Prezydium Policji przy al. Kościuszki 14, gdzie również znajdowały się znaczne zapasy żywności, odzieży i broni. Strzegąca obiektu warta ostrzelała zbliżających się Polaków, przy czym ranny w nogi został Stefan Linke, 20-letni uczeń VII klasy liceum Towarzystwa "Uczelnia". Leżącego przed domem przy al. Kościuszki 22 zabrało przybyłe z dużym opóźnieniem pogotowie i przewiozło do szpitala przy ulicy Podleśnej, gdzie ranny zmarł 19 listopada.

Al. Kościuszki 14, dziś siedziba Narodowego Banku Polskiego.



Nie udało się natomiast zdobyć magazynów z żywnością i węglem przy dworcu Kaliskim. Około godziny 20 duża grupa ludności uformowana w rejonie Nowego Rynku skierowała się ulicą Konstantynowską w kierunku magazynów kolejowych. Już przy ulicy Zachodniej tłum napotkał oddziały wojskowe podążające od strony koszar w kierunku ulicy Piotrkowskiej w celu uspokojenia rozruchów w mieście. Widząc przed sobą zwarty i agresywny tłum, wojsko niemieckie oddało strzały. Poległ dowborczyk, ppor. Józef Bukowski, zaś na skutek doznanych ran zmarła 20-letnia Eugenia Wasiakówna i 29-letni drukarz, Stefan Kołodziejczak, zamieszkały przy ulicy Franciszkańskiej 11. Wywiązała się strzelanina, miejscami doszło do walk wręcz. Po chwili obie strony starcia wycofały się, a przed bramą oddziału straży ogniowej pozostało ciało 17-letniego Jana Gruszczyńskiego z głową rozpłataną tasakiem...



Dopiero około godziny 22 grupa zbrojna POW opanowała obiekty dworca Warszawskiego, wcześniej opuszczone przez posterunki niemieckie, które wycofały się do pobliskich koszar przy ulicy Składowej.
Do godziny 21.30 zajęto większość obiektów, w których mieściły się policyjne i cywilne instytucje niemieckie. Na budynkach elektrowni, gazowni i poczty wywieszono polskie flagi.


Zabytkowe budynki dawnej elektrowni i gazowni łódzkiej.

W tym czasie do obecnego w magistracie nadburmistrza Leopolda Skulskiego zgłosiła się delegacja niemieckiej Rady Żołnierskiej, prosząc o pośrednictwo w negocjacjach w sprawie zawieszenia broni z organizacjami paramilitarnymi.


"Gazeta Łódzka", 12 listopada 1918.

Skłonność Polaków do rozmów wyraźnie wzrosła po tym, jak silne oddziały wojskowe, wyposażone w karabiny maszynowe, wyruszyły z koszar przy ulicy Konstantynowskiej (dziś ulica Legionów) i zajęły stanowiska na Nowym Rynku (obecnie pl. Wolności), po czym skierowały się ulicą Piotrkowską w kierunku Grand Hotelu, rozproszywszy po drodze nieliczne polskie posterunki.

Widok na ulicę Piotrkowską od Nowego Rynku 
(dzisiejszego pl. Wolności).


W zdemolowanych siedzibach komend wojskowych i policyjnych przywrócono niemiecką ochronę wojskową. Przy wielu obiektach, głównie magazynach, ustanowiono warty polsko-niemieckie, zaś kierownictwa polskich organizacji paramilitarnych rozesłały po mieście emisariuszy z wiadomościami dla władnych bojówek o negocjowanym zawieszeniu wszelkich akcji zbrojnych, co miało je powstrzymać od działań przeciw wojsku.

12 listopada, około godziny 2 w nocy w budynku magistratu nadburmistrz Skulski podpisał z Radą Żołnierską porozumienie o zawarciu rozejmu i pozostaniu oddziałów zbrojnych obu stron na aktualnie zajmowanych pozycjach. Rada Żołnierska uznała się za neutralną wobec sił polskich i zobowiązała się wycofać wojsko z miasta do koszar do końca dnia 12 listopada. Uzgodniono, że porządek w mieście będzie utrzymywany przez wspólne patrole polsko-niemieckie. W więzieniach wartę mieli pełnić wyłącznie Polacy. Strona polska zobowiązała się do pomocy w zapewnieniu żołnierzom niemieckim swobodnego przejazdu do granicy niezwłocznie po uzyskaniu odpowiedniej liczby wagonów kolejowych. Rano opublikowano odezwę "Do wszystkich obywateli m. Łodzi", w której Leopold Skulski informował o zawartym rozejmie i nakazał zaprzestania rozbrajania niemieckich żołnierzy.

"Gazeta Łódzka", 12 listopada 1918.


Od rana magistrat pospiesznie kierował ludzi do przejęcia urzędów i zabezpieczenia opustoszałych biur komendy policji. Generał Suryn-Massalski nieustannie naradzał się z nadburmistrzem Skulskim, szukając sposobów opanowania sytuacji i niedopuszczenia do anarchii w mieście. Okazało się, że wielu więźniów kryminalnych wyszło nocą z cel, gdyż niemieckie straże wojskowe opuściły swe posterunki, uznając, że są zwolnione ze swych obowiązków z powodu wydarzeń, do których doszło w mieście. Również pracownicy policji kryminalnej w poczuciu osobistego zagrożenia zaprzestali wykonywania obowiązków. W tej sytuacji Skulski zaapelował do prokuratora okręgowego Łukanowskiego o pilne zorganizowanie polskiej policji.


"Gazeta Łódzka", 30 października 1918.


"Gazeta Łódzka", 4 listopada 1918.




Policja niemiecka, Łódź 1918.

(źródło fotografii: https://archiwum.gndm.pl)

160 samochodów służbowych instytucji niemieckich oraz remontowe warsztaty samochodowe przy ulicy Emilii 5 zostały protokolarnie przejęte przez delegatów magistratu jako własność państwa polskiego. Od godziny 9 rano niemieccy urzędnicy poczty przekazywali księgi i sprawy byłym polskim pracownikom rosyjskiej poczty, wezwanym przez syndyka miasta, adwokata Jarosława Pełkę, odpowiedzialnego za przejęcie poczty.

"Gazeta Łódzka", 2 listopada 1918.

Budynek Poczty Głównej u zbiegu ulicy Widzewskiej i Przejazd (dzisiaj ulice Kilińskiego i Tuwima).

Komisarzem Rządu w obwodzie łódzkim, czyli starostą powiatowym został mianowany hr. Adolf Bniński, który tego dnia odrzucił od swego nazwiska cząstkę "von Bnin".
O godzinie 19 przy ulicy Pańskiej 115 odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Miejskiej, pierwsze po usunięciu władzy okupacyjnej.



Budynek przy dawnej ulicy Pańskiej 115, dziś ulica Żeromskiego, obecnie siedziba Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych.

Wobec zgromadzonego w sali tłumu mieszkańców Leopold Skulski zdał sprawę z dokonań dnia i przedstawił ogrom zadań, jakie stanęły przed miastem w związku z nagłą i niespodziewaną koniecznością przejmowania z rąk niemieckich zarządu nad wieloma instytucjami. Aby podołać nowym wyzwaniom, wybrano specjalną komisję, składającą się z dziesięciu radnych.

"Gazeta Łódzka", 1918.



Przejmowanie urzędów i ich dokumentacji przez agendy magistratu trwało jeszcze dwa dni. Część zatrudnionych w nich urzędników wyraziła chęć pozostania na swych stanowiskach i pracy dla nowej władzy. 
"Gazeta Łódzka", 1918.


Po zakończeniu swych czynności w piątek, 15 listopada specjalnym pociągiem z dworca Kaliskiego odjechali do Niemiec prezydent policji Edgar von Loehrs oraz były nadburmistrz Schoppen wraz z grupą wyższych funkcjonariuszy administracji cywilnej i policji.
Ostatnie oddziały niemieckie w liczbie 1200 ludzi opuściły koszary przy ulicy Leszno (dzisiejsza ulica gen. Żeligowskiego) w środę, 20 listopada, odjeżdżając pociągiem z dworca Kaliskiego...



EPILOG... 
Niemal czteroletni okres okupacji niemieckiej zakończył się w sposób nagły i dość nieoczekiwany. Planowane przez generał-gubernatora na 1 grudnia 1918 roku oficjalne przekazanie władzy organom polskim nie nastąpiło. Bieg wypadków został gwałtownie przyspieszony wybuchem buntu marynarzy niemieckich i przewrotem politycznym w Berlinie. Jedynym celem stacjonujących w Polsce niemieckich garnizonów stał się jak najszybszy powrót żołnierzy do domów. Sprowokowane przypadkowo starcia zbrojne były wynikiem nerwowości obu stron i ich zaskoczenia rozwojem sytuacji. 
W listopadzie 1918 roku społeczeństwo Łodzi wkraczało w nowy okres, bogatsze w doświadczenia surowych warunków wojennego życia. Zmiana dotyczyła też sposobu organizacji społeczeństwa, ożywionego ideą szerokiej samorządności, obcą modelowi państwa rosyjskiego.
Czas okupacji niemieckiej był dla Łodzi i jej mieszkańców okresem przełomowym pod wieloma względami. Choć sprowadził on całkowitą katastrofę gospodarczą, z której Łódź nie mogła się wydźwignąć przez następnych dwadzieścia lat, to jednocześnie miasto i społeczeństwo znalazły się dość niespodziewanie w zasięgu panowania odmiennej strefy kulturowej.
Podejmowane przez administrację niemiecką wysiłki wdrażania modelu społecznego, powstałego i rozwiniętego w Europie Zachodniej w ciągu całego XIX wieku stały się dobrą podstawą do formowania stosunkowo nowoczesnego społeczeństwa w niepodległej Polsce.
Również w dziedzinie obyczajów i stylu życia zapoczątkowane zostały bardzo istotne zmiany. Stały się one widoczne już latem 1917 roku, gdy na balkonach kamienic, w prywatnych ogrodach, a nawet w niektórych publicznych parkach zauważano damy zażywające kąpieli słonecznych w sukniach bez rękawów. Na głównych łódzkich ulicach pojawiły się panie spacerujące bez parasolek i kapeluszy, w letnim, ażurowym obuwiu, zakładanym na odkryte stopy. Upowszechnił się obraz kobiety pracującej zawodowo w biurze, sklepie, na poczcie, a nawet jako motorniczej czy konduktorki w tramwaju (przeczytaj TUTAJ).
Od poniedziałku, 21 października 1918 roku po raz pierwszy w biurach Zarządu Miejskiego urzędnicy pracowali do godziny 15.30 (zamiast do godziny 17, jak było wcześniej), bez stosowanej dotychczas powszechnie przerwy obiadowej. System ten wprowadzono na skutek zatrzymania komunikacji tramwajowej z powodu braku dostaw węgla. Nową zasadę przyjęto z aplauzem i w ciągu kilku dni personel sklepów, biur i kantorów fabrycznych dostosował się do skróconego dnia pracy - bez przerwy obiadowej.
"Gazeta Łódzka", 12 października 1918 roku.


To właśnie w latach niemieckiej obecności w Łodzi po raz pierwszy przyjęto czas letni. Wprowadzono zasadę zapisywania czasu dobowego w systemie 24-godzinnym. Zaczęto wdrażać ludność do posługiwania się metrycznym systemem wag i miar oraz nakazano oznaczanie temperatury według skali Celsjusza. Rozbudowano sieć doprowadzającą prąd do budynków mieszkalnych, dzięki czemu znacznie wzrosła ilość różnego rodzaju urządzeń elektrycznych używanych w gospodarstwach domowych.


Lodzer Informations und Hause Kalender, 1917.


Ukazany Polakom system powszechności organizowanego przez państwo szkolnictwa podstawowego i średniego oraz zasada przymusu szkolnego dla młodzieży stały się zrębem, na którym w latach późniejszych uformowany został system oświaty na ziemiach byłego Królestwa Polskiego.

Zasadniczą jednak zmianą było stworzenie podwalin systemu samorządu lokalnego oraz nieskrępowanego zakazami udziału społeczeństwa w życiu politycznym kraju. Administracja niemiecka przygotowała i przeprowadziła pierwsze wybory do Rady Miejskiej i innych organów służących kierowaniu życiem społecznym (więcej przeczytasz TUTAJ)



Biuro jednego z komitetów wyborczych u zbiegu ulicy Piotrkowskiej i Nawrot, rok 1917.



Biuro Polskiego Komitetu Wyborczego u zbiegu ulicy Piotrkowskiej i Przejazd (dzisiejsza ulica Tuwima), rok 1917.


Wymuszony narzuconymi regulacjami zasad funkcjonowania instytucji życia społecznego stworzony został model organizacji społeczeństwa, dający podstawę do wypracowania własnych form, zgodnych z polską tradycją i zwyczajem. Społeczeństwo i jego jednostki kierownicze zostały w ten sposób przygotowane do wejścia w nowy etap funkcjonowania - życia we własnym, niepodległym państwie.

Fot. współczesne Monika Czechowicz


"Gazeta Łódzka", 10 listopada 1918 roku.

Fot. archiwalne pochodzą ze stron:
Dawny Piotrków dawnypiotrkow.pl
Wikipedia https://pl.wikipedia.org
oraz ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego (NAC) i Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.


"Gazeta Łódzka", 20 października 1918.

BAEDEKER POLECA:
Krzysztof R. Kowalczyński. Łódź 1915-1918. Czas głodu i nadziei.



Książka Krzysztofa R. Kowalczyńskiego omawia interesujący, lecz mało znany okres historii Łodzi i losy jej mieszkańców w czasie I wojny światowej. Autor opisuje życie łodzian od momentu zajęcia miasta przez oddziały armii niemieckiej do ostatnich dni okupacji. Ten niemal czteroletni okres pozostawił głęboki ślad w historii miasta. Informacje zawarte w książce zostały przedstawione w formie kalendarium, uzupełnionego opisami najważniejszych wydarzeń.
Publikacja wypełnia lukę w dostępnych opracowaniach dotyczących historii Łodzi. Zapoznanie się z nią pozwoli lepiej zrozumieć problematykę funkcjonowania organizmu miejskiego Łodzi w okresie I wojny światowej. W 1917 roku wspólnymi siłami łódzkich społeczników otwarto Bibliotekę Publiczną, którą wkrótce zaczęło utrzymywać miasto. Działały teatry i kina wyświetlające najnowsze filmy europejskie i amerykańskie. Na łódzkich scenach występowali znani polscy aktorzy: Pola Negri, Konrad Tom, Karol Adwentowicz, Ludwik Solski, Kazimierz Junosza-Stępowski. Śpiewano piosenki Andrzeja Własta, bawiono się przy skeczach pióra Juliana Tuwima. To wtedy, podczas wieczorków muzycznych dla dzieci szkolnych zadebiutowało słynne, muzykalne rodzeństwo Bacewiczów.
Ten trudny, ale i ciekawy, wojenny okres w dziejach miasta został również utrwalony na licznych fotografiach i pocztówkach, które wzbogacają publikację.


"Gazeta Łódzka", 8 listopada 1918 roku.


Przeczytaj jeszcze w baedekerze:


"Gazeta Łódzka", 2 listopada 1918 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz