poniedziałek, 26 września 2016

REZERWAT POLESIE KONSTANTYNOWSKIE


Ścisły rezerwat przyrody „Polesie Konstantynowskie” stanowi relikt dawnej puszczy łódzkiej.


Rezerwat (o charakterze leśnym) został utworzony z inicjatywy Towarzystwa Przyrodniczego im. Stanisława Staszica, uchwałą Magistratu Miasta Łodzi z dnia 23 maja 1930 roku. Ponownie uznany za obiekt chroniony w roku 1954. Jest to pierwszy tego typu obiekt utworzony w granicach miasta, należy również do najstarszych rezerwatów w Polsce.
Stworzono go z myślą o ocaleniu fragmentu dawnego Lasu Miejskiego miasta Łodzi, który po I wojnie światowej przekształcono w park miejski (obecnie park im. J. Piłsudskiego). Twórcy rezerwatu chcieli w ten sposób ocalić resztki naturalnego ekosystemu leśnego oraz pozostawić go dla celów naukowo-dydaktycznych.
Przedmiotem ochrony jest fragment lasu o cechach naturalnych, obejmujący resztki bagiennego lasu olszowego.


Las jest zróżnicowany, dzieli się na trzy zespoły w zależności od podłoża: grąd, łęg jesionowo-olszowy i ols. Głównym składnikiem drzewostanu jest olsza czarna w wieku 80-100 lat. Rosną tu także inne drzewa leśne: grab, dąb szypułkowy, lipa drobnolistna, klon zwyczajny, jawor, wiąz polny, czeremcha i brzoza brodawkowata. W przeszłości rosły tu także jodły i świerki. 

 

Runo jest bujne i wielogatunkowe, w skład podszycia wchodzi: trzmielina pospolita, bez czarny, bez koralowy, kruszyna, czeremcha, leszczyna. Występują też licznie: kopytnik pospolity, bluszcz pospolity, zawilec gajowy, gwiazdnica gajowa, jaskier kosmaty.
W rezerwacie żyje wiele gatunków ptaków, drobnych ssaków i owadów, występują też liczne grzyby.


Rezerwat znajduje się w południowej części kompleksu parkowego – od zachodu niemal sąsiaduje z łódzkim ZOO, granicę południową stanowi ruchliwa ulica Krzemieniecka i osiedle mieszkaniowe Karolew, na wschód od rezerwatu znajduje się Dom Opieki Społecznej oraz ogromna hala widowiskowa – Atlas Arena, zaś na północ – Aquapark Fala. Taka lokalizacja obiektu sprawia, że teren jest narażony na silną antropopresję i związane z nią zmiany w jego środowisku. Ze względu na specyficzny, podatny na zaburzenia ekosystem, wstęp do rezerwatu jest zabroniony. Tylko raz w roku z okazji Światowego Dnia Środowiska, za zgodą wojewódzkiego konserwatora przyrody, wolontariusze mogą wejść na jego obszar, by wyzbierać śmieci.
W lesie panuje specyficzny mikroklimat, a poruszanie się utrudniają powalone drzewa, wszechobecna wilgoć, półmrok, podszyt z kolczastych roślin i zapadająca się ściółka.


Największą ciekawostką przyrodniczą rezerwatu jest bluszcz zwyczajny, który oplata drzewa - czasem do wysokości 20 m. W rezerwacie znajdują się cztery pomniki przyrody: dąb szypułkowy o obwodzie 500 cm oraz trzy olsze czarne o obwodach 150, 130 i 135 cm.
Powierzchnia rezerwatu wynosi 9,8 ha i jest to pierwszy w świecie rezerwat przyrody utworzony wewnątrz dużego miasta.


Choć wejście na teren rezerwatu „Polesie Konstantynowskie” jest bezwzględnie zakazane, idąc wzdłuż parkanu można zajrzeć do środka i zobaczyć bluszcze okalające potężne drzewa.


źródła:
Józef Krzysztof Kurowski; współpr. Hieronim Andrzejewski, Ewa Filipiak. Rezerwaty regionu łódzkiego.
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.

Fot. Monika Czechowicz
Ryciny pochodzą ze strony:
PLANTS FOR A FUTURE (http://www.pfaf.org/)

3 komentarze:

  1. Kochany Baedekerze...
    dzięki Tobie nabyłem wiedzę pisaną o tej resztówce Puszczy Łódzkiej bo żeby ją powąchać czy dotknąć to nie ma jak bo przez płot... ale może dzięki ogrodzeniu i ścisłej reglamentacji nie ma tam pustych flaszek, tytek po chipsach, pudełek po petach, zużytych... no jest bardak ale naturalnej puszczy. Ostatnia ostoja spokoju w naszym mieście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... masz rację; dobrze, że można ten skrawek zieleni podziwiać tylko przez płot. Idea wyjątkowa: rezerwat przyrody w samym centrum dużego miasta; coś dla nas, zielonolubnych :))

      Usuń
  2. Ładne miejsce, namiastka rezerwatu jest za jego płotem od strony wschodu, takie małe ciche miejsce pomiędzy istotnymi punktami na mapie Łodzi. Szkoda, że nie każdy poczuwa się do szanowania takich miejsc.
    Tak abstrahując od tego, to świetny blog, czytam od jakiegoś czasu, szczególnie moją uwagę przykuwa wszystko, w czym jest wspomniane o Księżym Młynie i historiach łódzkich fabryk.

    OdpowiedzUsuń