środa, 7 czerwca 2017

PIOTRKOWSKA 34 – dawna stacja pocztowa.



Piotrkowska 34. Dwupiętrowa narożna kamienica z lat 70. XIX wieku.


Początkowo jednopiętrowa, została wybudowana przez Mordkę Szmula Lipszyca.


W 1875 roku Lipszyc wystawił dwupiętrową kamienicę od strony ulicy Cegielnianej (dzisiaj Jaracza 1). Narożna posesja pozostawała w rękach rodziny Lipszyców jeszcze w latach 20-tych XX wieku.


W XIX wieku istniało tu kilka fabryczek wyrobów bawełnianych i składów przędzy.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1900.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1900.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1900.


"Łodzianin", kalendarz informator na rok 1923.

"Łodzianin", kalendarz informator na rok 1923.


Na początku XX wieku część składów i manufaktur wyparły sklepy i inne firmy, między innymi znany skład instrumentów muzycznych Gottlieba Tesznera.


"Godzina Polski", rok 1915.


"Lodzer Informations und Hause Kekender", 1918.

"Łodzianin", kalendarz informator na rok 1923.


W latach 1862-1872 pod numerem 34 mieścił się Urząd Pocztowy I klasy, zwany potocznie "poczthalterią". Ówczesna „poczthalteria”, czyli stacja pocztowa  pełniła głównie funkcję przystanku dyliżansów, które przewoziły zarówno pocztę, jak i pasażerów.
„Ekspedycja Poczt w Łodzi” i instytucja „poczhalterii” istniała w Łodzi od co najmniej 1826 roku, przeniesiona z Konstantynowa, podlegała urzędowi pocztowemu w Piotrkowie.


Dzieje poczty łódzkiej sięgają początków Łodzi przemysłowej. W tym bowiem czasie została założona w mieście stacja pocztowa. Uprzednio mieszkańcy Łodzi czynności pocztowe zmuszeni byli załatwiać w Strykowie lub w Tuszynie.
W 1821 roku zbudowany został trakt wiodący z Łęczycy przez Łódź do Piotrkowa. Na trakcie tym prezes Komisji Województwa Mazowieckiego, Rajmund Rembieliński, zamierzał uruchomić komunikację pocztową ze stacjami w Łodzi i w Zgierzu. Chwilowo jednak do tego nie doszło, ze względu na sprzeciw Generalnej Dyrekcji Poczty, która uważała, że "obywatele koło Zgierza i Łodzi zamieszkali blisko mają poczty w Strykowie i Tuszynie".
Żywiołowy rozwój Łodzi rychło spowodował zmianę stanowiska władz pocztowych. Już w parę lat później miasto posiadało własną ekspedycję pocztową. Mieściła się ona w wynajętej posesji przy ulicy Południowej 11 (Rewolucji 1905 roku). Był to domek drewniany parterowy, kryty dachówką. W 1826 roku ekspedycją zarządzał były burmistrz Łodzi - Antoni Czarkowski. Podlegała mu także poczhalteria, czyli stacja przeprzęgowa koni, stanowiących siłę pociągową dyliżansów. Do obowiązków stacji pocztowej, oprócz przesyłania korespondencji i paczek, należał również przewóz ludzi. Z poczhalterii łódzkiej wychodziły karety pocztowe w kierunku Kalisza, Łęczycy, Łowicza i Piotrkowa.



"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

W grudniu 1826 roku Antoni Czarkowski po rewizji kasy pocztowej otrzymał dymisję, a jego miejsce zajął Karol Kurzyjamski. Obok naczelnika pracował pisarz, którym był jego syn Józef Kurzyjamski, absolwent 4-klasowej szkoły powiatowej w Łęczycy. Cztery razy w tygodniu przyjeżdżała karetka pocztowa, a dwa razy furgon. Później, prócz tego codziennie, o godzinie 7.30 odjeżdżała do stacji Rokiciny specjalna poczta z listami, paczkami i pasażerami, których na przystankach zawsze było więcej niż miejsc. Ci, dla których zabrakło miejsca mieli możność jazdy ekstrapocztą. Była to "zwyczajna otwarta bryczka z siedzeniem składającym się ze snopka słomy, nakrytym lichym krajczakiem, a często i bez niego". Prywatni furmani bezprawnie zabierali w drogę listy lub pakiety.  "Tabela traktów pocztowych na rok 1844" podaje, że poczhalteria łódzka miała do swej dyspozycji cztery konie pocztowe, a więc tyle, co stacje pocztowe w Pabianicach i w Zgierzu. Znaczenie łódzkiej stacji pocztowej musiało szybko wzrastać, skoro w 1851 roku liczba koni obsługujących karety pocztowe zwiększyła się do dziewięciu.


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Około 1848 roku Kurzyjamski przeniósł stację pocztową do własnej nieruchomości przy ulicy Południowej 16. W głębi posesji znajdowały się stajnie i wozownie. Na budynku frontowym, mieszczącym ekspedycję pocztową, przytwierdzona była tablica ze znakiem trąbki i korony oraz napisem: Stacja pocztowa w Łodzi. Przed domem pocztowym wisiały na drewnianych słupach dwie latarnie rewerberowe opalane olejem. Osoby korzystające z usług łódzkiej poczty uskarżały się na jej niefortunną lokalizację. Na ulicy Południowej, położonej nisko i nie zabrukowanej, w porze deszczu tworzyły się wyboje i kałuże utrudniające dostęp do budynku pocztowego. Dyliżanse pocztowe grzęzły w błocie. Pasażerowie obawiając się wywrócenia pojazdu wysiadali na ulicy Piotrkowskiej i do ekspedycji pocztowej udawali się pieszo…

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Już w 1842 roku sprawę tę omawiano na zebraniu Magistratu: "powóz pocztowy lub prywatnych pasażerów ekwipaże po szynkle (osie) zagrążone, więzną w rozrzedzonej masie błota i tylko za pomocą przyprzęgi zostają z niego wydobyte. Dom pocztowy, od prywatnego właściciela dotąd wynajmowany, nie może nadal służyć dla ekspedycji poczt, zwłaszcza, że jego oddalone położenie od drogi bitej (Piotrkowskiej) w tak nieludnym zakątku miasta, obok najdotkliwszych niedogodności, obawiać się każe smutnych wypadków z połamania ekwipażów lub ich wywrócenia wyniknąć mogących. Doświadczenie przekonało, o ile przystęp do ekspedycji wystawia się niebezpiecznym. Pasażerowie unikają tego rodzaju zdarzeń, które by co chwila dotknąć ich mogły, wysiadają z dyliżansu lub powozu i wolą, chociaż przez ogromne błoto, pieszo do ekspedycji udawać się, i tak napowrót aż do drogi bitej, skąd dopiero dalszą przedsiębiorą podróż, aniżeli na tak jawne przewidywane narażać się skutki. Z drugiej strony nastręcza się i pod innym względem niebezpieczeństwo. Kasa pocztowa i składane do jej depozytu kapitały osób prywatnych żadnego nie mają zapewnienia, albowiem drewniana budowla łatwo pożarowi, a jeszcze łatwiej przemocy złoczyńców ulec może, do czego ostatni zwłaszcza na ustroniu wszelką mają sposobność, a tak Dyrekcja Generalna Poczt na niepowetowane szkody narażona by została. Ulica Piotrkowska do pomieszczenia przy niej ekspedycji i poczhalterii zdaje się być najwłaściwszą i najdogodniejszą. Komunikuje się ona z innymi bocznymi traktami, prowadzi przez się drogę bitą i stanowi główny punkt przejazdu. Wprawdzie ulica ta mocno jest zabudowana i przeszło trzysta jest domów i nie można tu jednak na umieszczenie tu ekspedycji i poczhalterii żadnego spodziewać się lokalu, chociażby i za największą opłatą. Wszystkie w pomienionej ulicy budowle, będąc własnością fabrykantów i innych rękodzielników, a prócz tego stanowiąc ona główny punkt handlu i mieszcząc w sobie cały ściek fabryk i zakładów miejscowego przemysłu, zajęte są na fabryki lub przez innych spekulantów, handlowi oddających się. Tutejszy ekspedytor dokładał starań w wynajęciu przy ulicy Piotrkowskiej odpowiedniego lokalu, nie mogąc go przecież dostać musiał mimo przewidywanej niedogodności poprzestać na domku drewnianym przy ulicy Południowej, który również z powodu natłoku mieszkańców z wielką trudnością zadzierżawiony został. Z przytoczonych przeto wyżej najrzetelniejszych powodów wnioskiem jest Magistratu, aby władza wyższa z uwagi na tyle niedogodności, którym nadto zatrważające ciągle towarzyszą niebezpieczeństwa, wystawienie przy ulicy Piotrkowskiej domu pocztowego zarządzić raczyła".


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Do tego nie doszło, bowiem wszystkie place były zajęte, a Geyer, który wprawdzie sprzedaż placów zaproponował, wyznaczył zbyt wygórowaną cenę.
Z początkiem grudnia 1862 roku Zarząd Poczt Królestwa Polskiego w miejsce dotychczasowej ekspedycji pocztowej w Łodzi ustanowił urząd pocztowy II klasy. Skarga z 1862 roku: konduktorzy "trudniący się przewożeniem osób omnibusami nawet na dawane trąbką sygnały pocztowe nie chcą zjeżdżać z drogi, lub też starają się wymijać w biegu będącą karetę pocztową". Naczelnikiem urzędu został Józef Jakowski. Zmieniła się także lokalizacja poczty. Przeniosła się ona na ulicę Piotrkowską 34, do murowanego piętrowego domu Lipszyców. 


Poczcie łódzkiej podlegały ekspedycje pocztowe w Pabianicach, Zgierzu, Aleksandrowie, Lutomiersku i Brzezinach. Jakowski krótko kierował urzędem pocztowym w Łodzi. Od połowy 1864 roku naczelnikiem poczty został Józef Stryk. Oprócz niego personel urzędu stanowili: ekspedytor, dwóch pisarzy i jeden wagowy. Pracownicy poczty nosili urzędowe mundury składające się z kurtki, spodni i kamizelki koloru ciemnozielonego. Kurtka przybrana była czarnym kołnierzem i mankietami. Ozdobę munduru stanowiły złocone guziki, na których wytłoczony był znak poczty: orzeł, a pod nim dwie trąbki.


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Na początku lat sześćdziesiątych w działalności poczty zaszły znaczne zmiany. W styczniu 1860 roku wypuszczono znaczki pocztowe z herbem Królestwa Polskiego. W tym czasie w Łodzi zainstalowano w różnych punktach miasta pięć skrzynek na listy. Przesyłki pocztowe nadsyłane do Łodzi odbierali adresaci bezpośrednio w urzędzie pocztowym. Dopiero później wprowadzono dostarczanie korespondencji do domów za dodatkową opłatą. Opłaty pocztowe były dość wysokie, np. koszt wysyłki listu stanowił równowartość siedmiu jaj. Korespondencja, nawet miejscowa, dostarczana była z dużym opóźnieniem, toteż łodzianie w obrocie miejscowym posługiwali się najczęściej okazjami lub wysyłaniem posłańców…


"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

W 1864 roku Łódź uzyskała połączenie telegraficzne z Rokicinami – stacją kolejową na linii kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i od tego momentu łodzianie mogli nadawać i odbierać telegramy. Depesze do adresatów w kraju były przyjmowane tylko w języku rosyjskim, a za granicę – w niemieckim lub francuskim.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Otwarcie linii kolejowej z Łodzi do Koluszek w 1866 roku spowodowało nową lokalizację poczty łódzkiej. W 1869 roku przeniesiono ją bliżej dworca, na ulicę Wschodnią 66. Po pewnym czasie władze pocztowe musiały wynająć obszerniejszy lokal na siedzibę poczty przy Pasażu Meyera 10 (Moniuszki) w 1886 roku: "biura poczty i telegrafu od św. Jana mieścić się będą w domu Meyera przy rogu Dzikiej i Meyera". Nowe pomieszczenia nie były zbyt wygodne: "warto by pomyśleć o jakich sofkach, kanapkach, choćby ławkach wreszcie dla publiczności". Sześć kałamarzy, pióra i blankiety rozkradziono w dwa dni. Później kałamarze i pióra poczta udostępniła p.t. publiczności przytwierdziwszy je przemyślnie do stołów.
U schyłku XIX wieku nastąpiła dalsza poprawa w działalności łódzkiej poczty. Obniżono znacznie opłaty, przyspieszono dostarczanie korespondencji. Powstały też dwie file pocztowe: przy ul.Wschodniej 17 i przy ul. Karola 14 (dzisiaj Żwirki).
Imponujący rozwój Łodzi stawiał przed pocztą łódzką nowe zadania. Zachodziła konieczność rozszerzenia pomieszczeń i zainstalowania nowoczesnych urządzeń pocztowych. W tym celu wystawiono w 1903 roku przy ul. Przejazd 38 (Tuwima) obszerny gmach, do którego przeniosły się poczta główna, telegraf i telefon. Wreszcie Łódź doczekała się poczty na miarę potrzeb. 

Poczta Główna przy ulicy Przejazd (dzisiaj ulica Tuwima przy Kilińskiego).


Wracamy na ulicę Piotrkowską.  Na rogu  kamienicy, na wysokości pierwszego piętra widzimy małą, częściowo oszkloną budkę.


Była ona ściśle związana z organizacją ruchu drogowego na tym skrzyżowaniu. To, co obecnie wydaje się sprawą zupełnie oczywistą, w latach 50. było absolutną nowością, mowa tu o sygnalizacji świetlnej służącej regulacji ruchu ulicznego. W Łodzi dopiero w roku 1950 powstał projekt takiej sygnalizacji, początkowo tylko na dwóch ulicach krzyżujących się z ulicą Piotrkowską. Do kierowania ruchem ulicznym, oprócz świateł, potrzebny był również człowiek, ponieważ nie było wtedy urządzeń sterujących sygnalizacją i trzeba było to robić ręcznie. Dlatego też, na skrzyżowaniach ze światłami instalowano tzw. bocianie gniazda, czyli budki dla milicjanta umieszczone kilka metrów nad ziemią.


Zadaniem milicjanta pełniącego dyżur w takim „gnieździe” była nie tylko zmiana świateł, ale również prowadzenie obserwacji ruchu pojazdów oraz zapisywanie numerów rejestracyjnych tych pojazdów, których kierowcy dopuszczali się łamania przepisów. 


Obecnie jedyne takie gniazdo udało się przywrócić na skrzyżowaniu ulic Jaracza i Piotrkowskiej. Budka została w  2006 roku zrekonstruowana po rozbiórce, której dokonano na początku lat 90. XX stulecia.


Zaraz po II wojnie światowej pod nr 34 funkcjonowała kawiarnia Mokka, kolejne ważne miejsce spotkań ludzi kultury. Pisarz Marek Groński wspomina ją jako bardzo barwne miejsce, które było „Kącikiem Poszukiwania Rodzin, Biurem Adresowym, kantorem, podręcznym bankiem, punktem na mapie luftgeszeftów”:

"Opowieść należało zacząć od powojennej Łodzi. Od Fraszki i Mokki na Piotrkowskiej, by przejść spacerkiem do hotelu Savoy i Klubu Pickwicka, w którym honory domu czyniła matka Erwina Axera, a poeta "Ważyk brzydki twarzyk" obnosił pistolet większy niż on sam. To przecież w mieście pełniącym obowiązki stolicy naciągano na pożyczki ministra finansów, trzymającego Skarb Państwa w podniszczonej teczuszce..."
Ryszard Marek Groński. Na kawiarnianej serwetce.

Poeta Leon Pasternak tak napisał o kawiarni Mokka:

Niechaj Balzak  nam się nowy
zrodzi w skali wojewódzkiej.
Czeka nań już bar kawowy,
temat do – „Komedii łódzkiej”.

Dzisiaj, przy Piotrkowskiej 34 znajduje się między innymi Salon sukni ślubnych Agaty Wojtkiewicz:


Źródła:
Sławomir Krajewski, Jacek Kusiński. Ulica Piotrkowska. Spacer pierwszy.
Dariusz Kędzierski. Ulice Łodzi.
Ulica Piotrkowska w Łodzi http://ulicapiotrkowska.blogspot.com
Mirosław Zbigniew Wojalski. Towarzystwo Opieki nad zabytkami. http://www.tonz.org.pl
Dariusz Kędzierski. Wschodnia. Ulica z charakterem.
Wacław Pawlak. Ludzie listy piszą.
Joanna Podolska, Jakub Wiewiórski. Spacerownik. Łódź filmowa.
Przewodnik po filmowej Łodzi.

Kalendarz Informator na rok 1923.

"Głos Kupiectwa", rok 1935. 

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi. 

Fot. współczesne Monika Czechowicz

Przeczytaj jeszcze:

 "Głos Poranny", rok 1931.

 "Głos Poranny", rok 1933.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz