czwartek, 26 czerwca 2014

Szkoły w sielskim dworku - u zbiegu ulic Staszica i mjr Sucharskiego


Okazały gmach szkolny przy ul. Staszica 1/3 z domami dla nauczycieli powstał podobnie jak inne nowoczesne szkoły w latach międzywojennych (1919 – 1928). Takie piękne, funkcjonalne budynki stawiano dla wyrównania szans głównie w obszarach najbiedniejszych, w celu szybkiego zrealizowania uchwały o powszechnym nauczaniu dzieci. 

Szkoła Powszechna, elewacja przednia, ulica Nowo-Marysińska (obecnie ul. Staszica 1/3). Rys. Wiesław Lisowski.

"Nowiny", rok 1924.

"Ilustrowana Republika", rok 1929.


Budynki zostały zaprojektowane przez architekta Wiesława Lisowskiego. Widać wyraźne nawiązania do tzw. stylu dworkowego, podkreślającego motywy czerpane z polskiej architektury renesansowej, barokowej i klasycystycznej.

Szkoła Powszechna, elewacja tylna, ulica Nowo-Marysińska (obecnie ul. Staszica 1/3). Rys. Wiesław Lisowski.


Budynek powstał na planie zbliżonym do litery V, dostosowanym do kształtu działki. Kompleks ten składa się z dwóch dwupiętrowych gmachów głównych początkowo przeznaczonych na dwie szkoły powszechne (męską i żeńską) oraz parterowego łącznika mieszczącego salę gimnastyczną wraz z rozbieralnią i natryskami oraz salę robót ręcznych i salę do nauki gospodarstwa domowego.


Były to pomieszczenia przeznaczone do wspólnego użytkowania przez obie szkoły. Łącznie szkoły posiadały 28 klas lekcyjnych oraz dwa niezależne boiska – na dziedzińcu frontowym i wewnętrznym. Na działce znalazła się także stróżówka z wejściem od ul. Staszica i od strony wewnętrznego dziedzińca (dzisiaj w stróżówce mieści się harcówka).


Cechy stylowe nadane przez architekta tej realizacji związane są przede wszystkim z panującym wówczas nurtem poszukiwań tzw. stylu swojskiego. W tym duchu zaprojektowany jest centralny łącznik, podobny nieco do dworu polskiego – wysoki dach, ganek.


By w pełni zrealizować założenia tego nurtu, którego celem było wypracowanie narodowych form polskich, wykorzystywano także cechy stylu renesansowego i barokowego. Styl barokowy znalazł odzwierciedlenie w dekoracjach, takich jak np. spływy wolutowe, a przede wszystkim w ukształtowaniu wieżyczki zegarowej znajdującej się na osi parterowego łącznika. 


"Głos Kupiectwa", rok 1927.


Cały kompleks przypomina nieco założenie pałacowe, aczkolwiek mocno zmodyfikowane. Środkowy łącznik szkoły to główna bryła pałacu, gmachy szkół to pałacowe oficyny – większe i odwrócone w stronę tylnego dziedzińca. 

Architektowi udało się w doskonały i pomysłowy sposób dostosować projekt do nietypowego kształtu działki.


Obecnie jest to urokliwy, nastrojowy zakątek, pełen zieleni, z dala od ruchliwego centrum.


Od 1992 roku, od ulicy St. Staszica 1/3 ma swoją siedzibę XXXV LO im. Króla Stefana Batorego, które działa pod patronatem ambasady Republiki Węgierskiej w Polsce. 


W szkole realizowany jest program w zakresie nauczania czterech języków obcych, są to język angielski, niemiecki, francuski i hiszpański. Ciekawe, czy uczniowie liceum im. Batorego chcieliby uczyć się języka węgierskiego?


Oficjalna strona liceum: TUTAJ


Od strony ul. mjr Sucharskiego 2 ma swoją siedzibę  Zespół Szkół Specjalnych nr 3 im. Jacka Kuronia. 


W skład zespołu wchodzą dwie szkoły:









- Szkoła Podstawowa Specjalna nr 105
- Publiczne Gimnazjum Specjalne nr 57

Szkoły obejmują opieką dzieci i młodzież z różnymi niepełnosprawnościami, zarówno w sferze intelektualnej jak i ruchowej oraz z dysfunkcjami sprzężonymi. Od dziesięciu lat z dużym powodzeniem funkcjonują w placówce zespoły dla dzieci z porażeniem mózgowo - rdzeniowym. Liczebność zespołów klasowych jest niewielka w zależności od stopnia niepełnosprawności dzieci i młodzieży. W całym budynku złamane są bariery architektoniczne; przystosowane toalety, barierki, podjazdy dla wózków, winda. Zapewniony jest również dowóz dzieci niepełnosprawnych ruchowo do szkoły.

Oficjalna strona Zespołu Szkół Specjalnych: TUTAJ


źródła:
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.
Justyna Karolina Brodzka. Wiesław Lisowski. Księży Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2008.

Fot. współczesne: Monika Czechowicz
Fot. archiwalne i rysunki: Łódzki Modernizm
oraz zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

wtorek, 24 czerwca 2014

BOGACTWO ŁODZI


"Bogactwo Łodzi" - film zrealizowany w ramach projektu "3Detale Łodzi" prowadzonego przez Muzeum Miasta Łodzi, dzięki wsparciu Fundacji Orange oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Scenariusz i reżyseria : Adam Brajter
Zdjęcia, montaż, efekty: Adam Brajter i Stefan Brajter

źródło:
YouTube. Licencja Creative Commons - uznanie autorstwa (ponowne wykorzystanie dozwolone)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Łódź opisana..., czyli nie tylko Reymont



Łódź często pojawia się jako tło w książkach pisarzy, którzy tu mieszkali albo studiowali. O swojej "Matce Fabrycznej" nadmieniała w "Polce" Manuela Gretkowska. "Podręcznik do ludzi" zaczynał się wspomnieniami z Bałut. Ale to pojedyncze obrazki... - Ze wszystkich miast, które znam, Łódź jest mi najbliższa. Bardzo żałuję, że nie mam na tyle dystansu, żeby napisać o niej książkę - mówiła Manuela Gretkowska "Gazecie Wyborczej".

Marta Dzido, absolwentka łódzkiej Szkoły Filmowej, opisuje w "Małżu" "podupadające miasto włókniarzy i fabrykantów". Bohaterka powieści ironizuje: "takie piękne podwórka, idealne dla łowców skór, którzy karetkami przyjeżdżają do zatruć alkoholowych, do pobić po libacjach, w trakcie których konkubina Zbigniewa B. dźgnęła nożem konkubinę Andrzeja K., gdzie ciała zamordowanych dzieci trzyma się w beczkach".


Janusz Głowacki wprowadził kilka akapitów o Łodzi do quasi-biograficznej powieści "Good night Dżerzi". 

Tu urodził się tytułowy Dżerzi, czyli Jerzy Kosiński. Autor opisuje łódzkie "wygodne mieszkanie zamożnej żydowskiej inteligencji" w scenie z 1937 roku (czytaj TUTAJ), by przenieść się do socjalistycznego epizodu "smutnego robotniczego miasta". Oto, jak portretuje Łódź z 1954 roku:
"Owszem, jest w Łodzi Szkoła Filmowa i kawiarnia Honoratka. Ale poza tym bieda z nędzą i zamęczeniem. Miasto, w którym przed sądem ktoś pytany, dlaczego zabił, wzruszył ramionami, a zapytany, czy ma jakiś majątek, odpowiedział: owszem, mam parę uszu, chuja i zmarnowane życie, które się wlokło, aż się dowlokło. Miasto tkaczek, eldorado dla mężczyzn".



Łódź zaistniała jako motyw w literaturze najnowszej również na fali mody na kryminały retro. Wydawnictwo Dolnośląskie opublikowało powieść Konrada T. Lewandowskiego "Perkalowy dybuk". Czwarta część serii o nadkomisarzu Jerzym Drwęckim przenosi czytelnika do Łodzi. Jest przełom września i października 1929 roku. Opisując włókienniczą Łódź, Lewandowski próbował oddać jej wielokulturowość. Drwęcki mieszka u zafascynowanej Hitlerem Niemki Frau Pasztelan, współpracuje z żydowskim posterunkowym Froimem Breslauerem. Spotyka postaci historyczne, między innymi Juliana Tuwima, Józefa Piłsudskiego, Bolesława Wieniawę-Długoszewskiego i Roberta Geyera. 
Bohaterem kryminału jest również Ślepy Maks - legendarna postać łódzkiego międzywojennego półświatka (czytaj TUTAJ).

Drwęcki nie pała sympatią do ubłoconego, zadymionego miasta, w którym brakuje kanalizacji: "Okolica była wiejska, ale zdecydowanie nie sielska. Przyprószone sadzą chałupy o garbatych dachach, rozpadające się szopy, zapuszczone ogródki i krzywe płoty obwieszone umorusanymi dzieciakami. Jak okiem sięgnąć, było brudno, koślawo i ponuro".
Kiedy ma wyjechać, konstatuje: "To miasto Łódź, to jednak nie dla nas, warszawiaków".


Łodzią przemysłową zainteresował się też Krzysztof Beśka (pochodzi z Mrągowa, a akcję pierwszej powieści "Wrzawa" - osadził w Warszawie). W trailerze powieści "Trzeci brzeg Styksu" wyjaśniał, że "zakochał się w mieście" - Pojechałem tam kilka razy i Łódź bardzo mi się spodobała, wbrew temu, co się o tym mieście mówi: że jest zaniedbane, zapomniane, niebezpieczne - mówił.

Z początku planował napisać kryminał współczesny. Zmienił zdanie i osadził akcję w 1892 roku - dokładnie wtedy, gdy Łódź przeżywała swój największy rozkwit. To czas "Ziemi obiecanej" Reymonta. Wtedy też ukazał się pierwszy tom przygód Sherlocka Holmesa - opowiadał.

Zawiązaniem akcji jest porwanie inżyniera jednej z łódzkich fabryk oraz synów fabrykanta. Co więcej, w Łodzi walą się kamienice i wysychają studnie... 

Zagadkę ma wyjaśnić Stanisław Berg, dandys zwiedzający sklepy galanteryjne i chętnie zaglądający do delikatesów Sprzączkowskiego (ulica Piotrkowska 54). Autor dba o realia topograficzne, zapraszając czytelników między innymi do cukierni Zdzisława Konrada na Nowym Rynku (plac Wolności), na Dworzec Fabryczny, do Hotelu Grand, parku Helenów, kościoła św. Trójcy i kamienicy wybudowanej przy ulicy Rozwadowskiej (dzisiaj Zamenhoffa) czy na przejażdżkę dorożką ulicą Piotrkowską. 

Również i tu Łódź jest przedstawiona jako "złe miasto" - brudne, hałaśliwe, pełne przestępców. "Jak odstrzelić łeb politykowi, to tylko w Łodzi. Dzieci zapeklować w beczkach albo podusić jak koty na złość swojej ślubnej - proszę bardzo! Dobić chorego zastrzykiem, zamiast go ratować, żeby zakład pogrzebowy miał zarobek - oczywiście, zapraszamy do nas! - mówi sklepikarz (w opowieści zastosowano współczesną ramę kompozycyjną).

Kontynuacją "Trzeciego brzegu Styksu" jest wydana właśnie powieść "Pozdrowienia z Londynu". Tym razem Berg ma rozwikłać zagadkę brutalnych zabójstw prostytutek. Kim jest łódzki Kuba Rozpruwacz? Historyczne tło tworzy "bunt łódzki", czyli sześciodniowe strajki robotnicze w maju 1892 roku (czytaj TUTAJ).

Pisarz skończył już trzecią powieść z cyklu o Bergu. Akcja "Doliny Popiołów" rozgrywa się w Łodzi, ale i w okolicach, m.in. w dworkach szlacheckich.

Do czasów Łodzi przemysłowej sięgnął również Michał Matys. Jego "Łódzka fabryka marzeń. Od afery do sukcesu" opowiada o powstaniu Manufaktury. Bohaterami powieści są Izrael Poznański zwany "królem bawełny", robotnik Jerzy Dłużniewski (lider "Solidarności") i Mieczysław Michalski (ostatni dyrektor fabryki włókienniczej, likwidator zakładów Poltex - czytaj TUTAJ). 
Łączy ich oczywiście teren przy ulicy Ogrodowej - dawniej fabryka, dziś centrum handlowo-rozrywkowe. A także fatum (w końcu Łódź to "miasto przeklęte") - Matys nawiązał między innymi do zatrzymania Michalskiego przez ABW (oskarżono go m.in. o zaniżanie wartości fabryki). Powieść Michała Matysa jest nie tylko przybliżeniem historii Łodzi, również narracją o transformacji po polsku.

Kryminały z Łodzią w tle nie muszą nawiązywać do historii fabrykantów. Andrzej Kwietniewski z grupy Łódź Kaliska w "Blondynce z miasta Łodzi" sięgał lat 70. ubiegłego stulecia. W jednym z mieszkań przy ulicy Wschodniej policja znajduje zwłoki Beaty Fraumann, szefowej tygodnika "Dziewczyna". Kulisy zagadkowej śmierci spróbuje rozszyfrować Rafał Martens, dziennikarz przygotowujący materiał do telewizyjnego programu kryminalnego (jego pozaliterackim pierwowzorem jest Michał Fajbusiewicz).

Spośród niewielu tekstów, których akcja osadzona została w Łodzi PRL-owskiej, warto wymienić również "Esplanadę" Krzysztofa Sawińskiego. To powieść o dojrzewaniu. Czytelnik poznaje losy między innymi Stasia, Marka, Antka, Zbyszka, Włodka i Januszka poprzez ich fascynacje literackie i muzyczne, chłopięce wtajemniczenia oraz miejskie peregrynacje. Łódź przełomu lat 50. i 60. przedstawiana jest z zachowaniem realiów topograficznych.

Czytelnik przypomina sobie na przykład stare kina - Młoda Gwardia i Włókniarz - i wraz z bohaterami odwiedza łódzkie parki - Śledzia i na Zdrowiu. Sowiński zachował ślady wielokulturowości miasta - ojciec Antka ma niemieckie korzenie, a rodzice Włodka są Żydami.

Ciekawym eksperymentem była opublikowana w internecie, pisana zbiorowo "Ziemia nieobiecana": "współczesna opowieść o mieście, które nie jest tylko tłem, ale aktywnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Historia Magdy i Karola - młodych ludzi >>z pokolenia Disneya<<, którzy nie potrafią odnaleźć się w łódzkiej rzeczywistości (www.facebook.com/ZiemiaNieobiecana). Oczywista inspiracja powieścią Reymonta widoczna jest w pierwszym fragmencie tekstu:
"Obudziłam się. Cisza. Gołębie kołowały nad podwórkiem, wydając stłumiony, gardłowy dźwięk, który rozpływał się w spokojnym przedpołudniu. Czekałam na fabryczny gwizd, huk maszyn, ale moje miasto śpi...".

W Łodzi rozgrywa się akcja powieści Piotra Cieleckiego "Zasypianie". - To miasto jest mi najbliższe, znam wszystkie jego zakamarki i oblicza. Łódź obserwowana z okiem tramwaju faktycznie straszy za dnia, a wieczorami potrafi być nawet upiorna. Ale jest to upiorność fasadowa...
Ostatnio Łódź stała się bohaterką literatury zaangażowanej. "Ziemia obiecana" czy "Złe miasto"? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć Tomasz Piątek i Przemysław Owczarek.

"Miastem Ł" Tomasz Piątek pożegnał się z zaszyfrowaną w tytule Łodzią (po dwuletniej przygodzie wrócił do Warszawy). Po raz kolejny zabrał też głos na temat jej kondycji. W 2010 roku opublikował na stronie internetowej "Krytyki Politycznej" felieton pt. "Nie Łódźmy się". Przedstawił w nim Łódź jako "miasto przeklęte - zdegradowane, zdegenerowane i chylące się ku upadkowi. W Łodzi nie jest dobrze. W wielu miastach w Polsce nie jest dobrze -a to jest z tych miejsc największe - pisał.

W powieści stworzył historię alternatywną. Sportretował łódzką famułę, w której mieszkają H. i T. (poszlaki imienne - pisarz i jego żona Hanna Gil-Piątek). Są Świetlistymi - kupują perfumy w galerii Łódzkiej i bazylię w Almie, robią drogie "euroremonty". Ścieżki ich sąsiadów, Bezrobotników, prowadzą raczej do Lidla. Pokojową (na ogół) koegzystencję dwóch "kast" ma zakończyć decyzja władz miasta - wysiedlić biedotę, zrewitalizować kamienicę i oddać ją prywatnym inwestorom. To aluzja do remontu Księżego Młyna.

Piątek pisze tez złośliwie o Nowym Centrum Łodzi: "Jakiś profesor od urbanistyki stwierdził, że centrum Ł., nieremontowane od lat, spróchniałe i zgniłe, jest już nie do odratowania. Wyburzyć! (...) A na miejscu wyburzonego - postawić zupełnie nowe miasto, z nowych apartamentowców".
Planowane wyburzenie centrum nie doszło jednak do skutku, bo deweloper nie dostał kredytu. Po rewitalizacji do famuły wrócili dawni lokatorzy.
Łodzi poświęcona jest też nowa książka Przemysława Owczarka - "Miasto do zjedzenia". Znalazły się tu także fragmenty dotyczące dzieciństwa i młodości autora. Owczarek przypomina o robotniczym etosie Łodzi i dziedzictwie rewolucji 1905 roku. W tekst wplata publicystyczne aluzje - żali się na urzędniczą "biurokreację", krytykuje betonową fontannę na placu Dąbrowskiego i nawiązuje do budowania w "zimnym sercu Łodzi" Nowego Centrum. Bawiąc się formą baedekera, Owczarek zaprasza na spacer ulicą Piotrkowską:

"(...) pod 225 kamienica z glazurką
"fresh market", hit cenowy. Pepsi i Thibo, a dalej nic oder alkohole
pod 223 stał kiedyś parterowy dom, gdzie Szenwic sprzedawał smary techniczne
i glancował koniom kopyta. 
stępa do 221/219
- oto dawna odlewnia Johna
tu w 1911 szczeknął metalicznie dzwon Zygmunt. Opodal wisi tablica
bojownika KKP Józefa Strzelczyka, 
jest graffiti 1 maja, wczoraj Moskwa
dziś Bruksela, przy tych miastach, Łódź, możesz się pochlastać"



Owczarek o Łodzi opowiada posługując się kodem kulinarnym. To "miasto czernina", "zaczyn i zakalec", "miasto, musztarda po obiedzie", "miasto, które trwa "na granicy smaku", "leży na wątrobie". Miasto, dla którego szuka się nowego mitu.


źródło:
Izabela Adamczewska. Gazeta Wyborcza. wyborcza.pl

Izabela Adamczewska - doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Katedrze Teorii Literatury Instytutu Kultury Współczesnej UŁ. Autorka książki "Krajobraz po Masłowskiej. Ewolucja powieści środowiskowej w najnowszej polskiej literaturze" (Łódź 2013).


fot. Monika Czechowicz