Stare Miasto było również najosobliwszą dzielnicą Łodzi. Odstraszało nędzą i zaniedbaniem, a jednocześnie urzekało swoją egzotyką. Mroczne zaułki, przepastne podwórka, wąskie uliczki, przepełnione mrówczo ruchliwym, chałatowym tłumem, żywo przypominały miasta Wschodu.
Informator m. Łodzi, rok 1920.
Informator m. Łodzi, rok 1920.
Przez łukowe bramy domów prześwitywały zagracone podwórka.
Panoramę łódzkiej Starówki zamykała perspektywa wąskiej ulicy Wolborskiej z ładną synagogą w stylu mauretańskim w głębi.
Stare Miasto prawie wyłącznie żyło z handlu. Każda kamienica, a nawet każda oficyna była siedliskiem sklepów i sklepików.
Informator m. Łodzi, rok 1920.
Większość z nich nie posiadała witryn, w których można by pokazać oferowane towary, a wiadomo, że handel wymaga reklamy. Brak witryn zastępowały blaszane szyldy obramowujące wejścia do wąskich lecz głębokich wnętrz sklepowych. Na owych szyldach domorośli artyści wymalowywali wszystko, co w staromiejskich sklepach było do nabycia: odzież męska i damska, obuwie, produkty spożywcze, butle wina i kufle piwa z grzywą pianki. Czerwone wywieszki z białymi gęsiami, umocowane na żelaznych prętach, zapraszały do sklepów z pierzem. Prymitywne malowidła na blasze przemawiały do wyobraźni klientów mocniej aniżeli wszelkie napisy. Wśród kupujących było sporo analfabetów, toteż pismo obrazkowe znakomicie ułatwiało im odszukanie właściwego sklepu.
Informator m. Łodzi, rok 1920.
"Nowy Kurier Łódzki", rok 1916.
We wszystkich domach frontowych, a także w wielu oficynach mieściły się sklepy i magazyny z gotową odzieżą. Można w nich było nabyć wszelką konfekcję po cenach znacznie niższych niż w śródmieściu. W tej dzielnicy miasta panowała niepodzielnie metoda zdobywania sonie klienta na chodniku, przed sklepem, za pomocą chwytania go za rękaw i wciągania do wnętrza sklepu...
Informator m. Łodzi, rok 1920.
Wspomnienia zilustrowała fotografiami z roku 2013 i 2020 Monika Czechowicz.
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.








