wtorek, 14 kwietnia 2015

ULICA WSCHODNIA

 Ulica Wschodnia.

Bo chyba nie donikąd tą łódzką ulicą,
rozdzieraną przez place i przez pieszych kroki,
tu Reymont zamyślony idzie w domów mroku
i podwórze znajduje z wielką kamienicą.

W huku maszyn i świateł gubią tkacze słowa,
poprzez dymu wyblakłe taśmy księżyc wieje
swoim blaskiem zwątlałym na dachy. Jutrznieje.
A pisarz na dnie dłoni złożył swoją głowę.

Zaraz coś się pojawi na białym papierze:
znowu słowo spod pióra swój początek bierze,
jak rzeka niebezpieczna rwąca strome brzegi.

Literą, jakby wielkim masztem ożaglonym,
kończą się zdania książki. Z pierwszej świata strony
słońce dzień tkać zaczyna przyśpieszonym biegiem.



Roman Gorzelski. Kwiaty łódzkie. Poezja miasta.

Dom przy ulicy Wschodniej 50. 

Władysław Stanisław Reymont otrzymał zamówienie ze znanej firmy wydawniczej Gebethnera i Wolffa na napisanie nowej powieści. Pod koniec XIX wieku znacznie wzrosło zainteresowanie naszym miastem. Większość warszawskich gazet wprowadziła na swoje łamy stałe rubryki poświęcone Łodzi. Gebethner i Wolff, wydawcy i właściciele ukazującego się w Warszawie „Kuriera Codziennego” poszli jeszcze dalej i w Łodzi otworzyli swoją stałą agenturę. Zakładali również, że jeżeli zaczną drukować w odcinkach powieść poświęconą Łodzi to szybko znajdą w naszym mieście czytelników. Reymontowi z kolei Łódź nie była całkiem obca, gdyż spędzając swoje dzieciństwo w Tuszynie, niejednokrotnie miał okazję odwiedzać miasto. W styczniu 1896 roku przyjechał tu celem zbierania materiałów do swojej powieści. Reymont nie za bardzo miał się gdzie zatrzymać, i tu pomocą przyszedł mu dziennikarz, poeta Gliszczyński, który polecił Reymonta księgarzowi Juliuszowi Goźlińskiemu. Ten przyjął młodego pisarza bardzo ciepło i zaproponował mu u siebie kwaterę. W taki sposób Reymont znalazł lokum w lewej oficynie na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Wschodniej 50…

"Nowiny", rok 1924.

źródło:
Kwiaty łódzkie. Poezja miasta.

Fot. Monika Czechowicz
Wycinek prasowy z "Nowin"/1924 ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Dawna przędzalnia wełny Henryka Federa i… „Pollena Ewa”.


W 1880 roku Henryk Feder i jego kuzyn i szwagier Jakub Vive założyli przy ulicy Wólczańskiej parową przędzalnię wełny, którą od 1892 roku Feder prowadził samodzielnie. Od 1910 roku budynki przeszły w ręce Stefana Angersteina. Po rozbudowie znajdowała się tu przędzalnia wełny zgrzebnej i wigonii oraz szarpalnia.
Po tragicznym pożarze w 1924 roku, w którym zginęło trzech strażaków, w części budynków powstała przędzalnia, przejęta w 1932 roku jako masa upadłościowa przez Abrama Berlińskiego. 

"Republika", rok 1925.

W pozostałych budynkach założono niewielką fabrykę mydeł Hugo Güttela, która po wojnie rozrosła się w dużą znaną fabrykę kosmetyków „Pollena Ewa”.


Za datę powstania firmy uznaje się rok 1919, kiedy to dwaj łódzcy przedsiębiorcy – Hugo Güttel i Józef Wójtowicz – założyli małą fabryczkę wyrobów kosmetycznych. 

Fabryka rozpoczęła ona działalność od produkcji mydeł i wód kolońskich, poszerzając z czasem ofertę o pudry, szampony i emalie do paznokci. 

"Ilustrowana Republika", rok 1932.

"Głos Poranny", rok 1932.

"Łódź w Ilustracji", rok 1933.

W 1939 roku  była jedyną znaczącą wytwórnią kosmetyków w regionie łódzkim, produkującą między innymi 17 gatunków mydła toaletowego. 

"Echo", rok 1937.

Siedziba przedsiębiorstwa mieściła się od samego początku przy ulicy 6 Sierpnia 15/17 (również adres Wólczańska 117) i zajmowała niemal cały kwadrat ograniczony ulicami: Gdańską, Zieloną, Wólczańską i 6 Sierpnia.


Od 1951 roku fabryka była własnością państwa i funkcjonowała pod nazwą Fabryka Kosmetyków Ewa.

"Dziennik Łódzki", rok 1969.

Dwadzieścia lat później fabryka weszła w skład Zjednoczenia Przemysłu Chemicznego Pollena i uzyskała nazwę Pollena-Ewa, pod którą funkcjonuje do dzisiaj. 


Pierwsze powojenne produkty fabryki to: mydło toaletowe, proszki i mydła do prania, a dalej mydła do golenia i proszki do zębów. Jako pierwsza w Polsce Pollena-Ewa rozpoczęła produkcję płynnych szamponów na bazie naturalnych wyciągów ziołowych. 

"Odgłosy", rok 1970.


Dzisiaj Pollena-Ewa wyprowadziła się z Łodzi. Wiele budynków rozebrano.

"Dziennik Łódzki", rok 1972.

"Dziennik Łódzki", rok 1972.

"Dziennik Łódzki", rok 1974.

"Dziennik Łódzki", rok 1975.

"Dziennik Łódzki", rok 1975.


Żadne z zabudowań dawnej fabryki Pollena-Ewa nie jest wpisane z osobna ani do miejskiej ewidencji zabytków, ani też do rejestru zabytków. Stanowią one jednak część obejmującej rejony dzisiejszego Śródmieścia i Polesia (położone na zachód od ul. Zachodniej) dawnej dzielnicy miasta o nazwie Wiązowa. Zachowane zostaną zabudowania przedstawiające największą wartość historyczną. Zaliczyliczono do nich willę od strony ul. 6 Sierpnia, czterokondygnacyjną dawną przędzalnię, przejętą z czasem na potrzeby fabryki kosmetyków oraz dawną kotłownię.

"Dziennik Popularny", rok 1976.

"Dziennik Popularny", rok 1979.

"Dziennik Popularny", rok 1980.

"Dziennik Popularny", rok 1980.

Lata 1985-1990. Widok na bramę wjazdową fabryki kosmetyków Pollena Ewa. Fot: FotoPolska.pl.

"Dziennik Łódzki", rok 1975.

"Dziennik Łódzki", rok 1986.

"Dziennik Łódzki", rok 1989.

"Dziennik Łódzki", rok 1990.

"Odgłosy", rok 1990.

Do Zelowa w powiecie bełchatowskim została przeniesiona zarówno produkcja, jak i cała część biurowa kultowej fabryki kosmetyków Pollena-Ewa, która blisko sto lat temu została założona w Łodzi.

 
źródła:
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.

Przeczytaj w baedekerze:

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

niedziela, 12 kwietnia 2015

PLAC WOLNOŚCI


Małgorzata T. Skwarek-Gałęska
Z cyklu „Tutaj”
Kwiaty łódzkie. Poezja miasta.


taki punkt na spotkania po latach
- widzimy się z Kościuszką, wtorek, 18
stara kartka wypadła z pamięci

nie tęskno Panie Kościuszko
za tamtą młodzieżą?

gołębie wciąż go lubią
- nie jego serce pękło

w perspektywie rozbiegających się ulic
tak samo jak wczoraj
znikają ludzie
  
Fot. Monika Czechowicz