poniedziałek, 5 maja 2014

POCZĄTEK I WOJNY ŚWIATOWEJ W ŁODZI: sami swoi...?


20 sierpnia 1914 roku do Łodzi wkroczyli Niemcy. Wbrew przewidywaniom i ostrzeżeniom nikomu z obywateli Łodzi nic się nie stało, a sytuacja była naprawdę przedziwna, gdyż nazajutrz ulicą Piotrkowską w pobliżu siebie maszerowały dwie nieprzyjacielskie armie: Rosjanie ulicą Główną na Brzeziny, a Niemcy w kierunku na Pabianice. Zajmowali okolice Łodzi, rozlokowując się we wsi Dąbrowa, w Zgierzu i Pabianicach. 

"Rozwój", 20 sierpnia 1914 roku.

Wkroczenie wojsk niemieckich do Łodzi. Rok 1914.

Ciekawą sytuację z 22 sierpnia opisał Mieczysław Hertz. Kolejne wkraczające do miasta oddziały niemieckie zostały bowiem przywitane przed magistratem: przez zastępcę prezydenta p. Mireckiego oraz radnego p. Eiserta.
Niemiecki porucznik poprosił zaś o wodę i żywność dla 1 tysiąca żołnierzy. Pół godziny później wkroczyły oddziały rosyjskie.


Mimo, że wspomniani Niemcy byli w 80 procentach z Ostrowa Wielkopolskiego, to jednak mieszkańcy Łodzi woleli opowiedzieć się po stronie rosyjskiego zaborcy, utożsamianego jako prawowitego władcę. Świadczy o tym informacja zamieszczona 27 sierpnia w gazecie "Rozwój". Pisała ona, co następuje:

    Dziś rano ... wkroczyły do naszego miasta oddziały wojsk rosyjskich, witane owacyjnie przez miejscową ludność. Ustały trwoga i niepokój, wzbudzone wtargnięciem najeźdźców... . Ogorzałe twarze żołnierzy znad Donu i Kaukazu, wśród których spotyka się też wielu naszych poczciwych kmiotków spod Częstochowy i Sieradza miłe sprawiają wrażenie. Zachowanie się wojska nad wyraz przyzwoite, nie ma żadnych wybryków, żadnych wykroczeń. Ciągnęły długim szeregiem bratnie hufce słowiańskie na walkę, na bój śmiertelny z groźną nawałą teutońską. Ludność nosiła im, co kto miał: papierosy, wódkę, wędliny, widzieliśmy nędzarzy, którzy wtykali żołnierzom kromki suchego chleba, bo nic więcej dać nie mogli. Wielu niosło zwoje kwiatów, którymi darzyły ich nasze panie, żegnając chusteczką dzielnych wojaków, idących walczyć za ojczyznę...

Tutaj należy zwrócić uwagę na tekst gazety piszącej o walce za ojczyznę. Nie wydaje się, aby za taką uznawano dawno utraconą Polskę. Ojczyzną była Rosja, prorosyjska gazeta pisząc te słowa narzucała pewien określony styl postaw politycznych. Ojczyzna równa się Rosja. Jak wiadomo nie wszyscy ten pogląd podzielali, ale tzw. szeroki odbiorca prasy czytał takie właśnie słowa, które jasno wyrażały polityczne przekonanie, że jedyną ojczyzną jest cesarstwo rosyjskie.

"Rozwój", 27 sierpnia 1914 roku.

Żołnierze armii carskiej. Rok 1914/1915

Ponadto pojawia się kolejna kwestia czy mieszkańcy Łodzi obserwując te pokojowe przemarsze obu wojsk, już przecież wrogich sobie armii, oficjalne powitania wojsk niemieckich przez władze rosyjskie, podejmowanie niemieckich oficerów obiadem w Grand Hotelu, a następnie wkraczanie wojsk rosyjskich, nie byli zdezorientowani?
Łodzianie wiedzieli, że toczy się wojna, ale na razie odczuwali ją tylko w małym stopniu. Widzieli zamknięte fabryki, mieli duże problemy finansowe, komunikacyjne, aprowizacyjne, obawiali się o własne bezpieczeństwo na nieoświetlonych ulicach, nie mieli pracy, ale nikt do nich nie strzelał, front był daleko, nie było słychać wystrzałów, nie było rannych...

"Rozwój", sierpień 1914.

Łodzianie zdawali sobie jednak sprawy, że niemieckie zagrożenie w końcu się ziści, że Łódź bezpośrednio odczuje nie tylko wojenne zagrożenie, ale prawdziwą wojnę. Nie wiedzieli, że kończą się zapasy żywności, opału, że miasto będzie ciemne, zimne, a oni głodni, zmarznięci, wystraszeni hukiem dział, że zostaną skazani sami na siebie. Nie zdawali sobie sprawy, że Łódź może być bombardowana, a jej przedmieścia i okoliczne obszary staną się wielkim cmentarzyskiem tysięcy poległych żołnierzy walczących w armiach zaborczych.
Ta niepewność zaczęła jednak przeradzać się w coraz silniejsze obawy, gdy w drugiej połowie sierpnia w gazetach zaczęły pojawiać się niepokojące informacje z frontu.

"Rozwój", 27 sierpnia 1914 roku.

Dodatkowo ukazały się nowe rozporządzenia, grożące aresztowaniem każdego, kto pomagałby Niemcom. Stały się one jeszcze bardziej drastyczne, gdy 21 września ukazał się rozkaz głoszący, że pomagający Niemcom będą stawiani pod sąd polowy, a do każdego, kto będzie przechodzić przez linię Gostynin - Kutno - Łęczyca - Zgierz - Łódź - Pabianice - Piotrków w stronę nieprzyjaciela wojska rosyjskie będą strzelać. Zarządzenia te były jednoznaczne z tym, że wojska rosyjskie się wycofują, a zbliżają Niemcy. Uderzały ponadto w tych, którzy trudnili się niezbyt legalnym handlem z wrogiem, ale który w ówczesnej sytuacji wychodził naprzeciw potrzebom obu przeciwnych sobie stron.

"Rozwój", wrzesień 1914.

Grupa oficerów rosyjskich. Rok 1914/1915.

W tym czasie (4-16 sierpnia) na froncie zachodnim zakończyła się bitwa o belgijskie miasto-twierdzę Liege, które zostało pokonane przez siły niemieckie. Co prawda 14 sierpnia Francuzi rozpoczęli ofensywę na Alzację i Lotaryngię, ale niestety szybko się załamała i wojska francuskie zostały wyparte. Łódzkie gazety informowały też o wydarzeniach z frontu wschodniego, mianowicie o rosyjskiej klęsce pod Tannenbergiem.
Jednak prawdziwą panikę wywołały ogłoszenia rozlepiane 1 października 1914 roku, a wydane przez Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej. Zastraszyły mieszkańców Łodzi, głosząc że:

1. Będą rozstrzeliwane wszystkie osoby, przejeżdżające lub przechodzące w kierunku Piotrkowa, Kalisza lub Szadku, jakoteż wszyscy ci, którzy przewozili produkty spożywcze, pędzili bydło, trzodę, itd. w kierunku wojsk nieprzyjacielskich.
2. Nie ma obecnie najmniejszego powodu do jakiegokolwiek niepokoju, a tym bardziej paniki w mieście, gdyż Łódź jest dostatecznie zabezpieczona przez siły wojskowe. gdyby wszakże dla względów strategicznych wojska zmuszone były cofnąć się poza linię miasta Łodzi, to generał Charpentier nie omieszka zawczasu podać o tym do wiadomości ogółu mieszkańców naszego miasta.

W efekcie ludzie w popłochu opuszczali miasto. Z jednej strony surowe represje, a z drugiej zapewnienia o spokoju i bezpieczeństwie. Tak sprzeczny komunikat musiał wywołać głębsze refleksje i pogłębić nieufność do oficjalnych komunikatów wydawanych przez funkcjonujące władze. Jakby tego było mało następnego dnia ukazały się kolejne instrukcje Komitetu Obywatelskiego dla obywateli. Miały zapewnić bezpieczeństwo tym mieszkańcom, którzy pozostali w mieście. W trzech punktach określono czego nie wolno:

1. W razie ukazania się wojsk nie wolno gromadzić się na ulicach.
2. Nie wolno prowadzić rozmów z osobami wojskowymi.
3. Dostęp do strychów i okien, z dachów na ulicę wychodzących, wzbroniony.

Gazeta "Rozwój", rok 1914.

"Rozwój", rok 1914.

Gdy 3 października Rosjanie nagle wycofali swe wojska, wysadzając wszystkie mosty kolejowe.

"Rozwój", 2 października 1914.

Do Łodzi zaczęły znów wkraczać oddziały niemieckie. Starsi rangą rozlokowali się w hotelach i budynkach magistratu, zaś podoficerowie i szeregowi w koszarach opuszczonych przez wojska rosyjskie, lokalach publicznych, teatrach, kinematografach i domach prywatnych.

Oficerowie niemieccy przed Grand Hotelem przy ulicy Piotrkowskiej.

Komendantem miasta został niemiecki generał Lieberth, którego Mieczysław Hertz opisał, że był to człowiek kulturalny i rozumny.
Zamieszkał w Grand Hotelu. Aby położyć kłam, że rychło znów wrócą Rosjanie, komendant zszedł do hotelowego fryzjera i ... wykupił miesięczny abonament na golenie. Było to bardzo dobre posunięcie, utwierdzające łodzian w przekonaniu, że Niemcy już nie opuszczą miasta. Ta wieść rozeszła się szybko.

Przed Grand Hotelem: generał Lieberth.

I znów takie zachowania dezorientowały mieszkańców. Z jednej strony spadały na nich przygnębiające informacje z frontu, zarządzenia restrykcyjne wojska i milicji, mające zabezpieczyć porządek, a de facto wprowadzające strach i panikę. Jednocześnie to, co sami obserwowali patrząc na zorganizowane i zdyscyplinowane oddziały wojski niemieckich, które w spokoju i poszanowaniu prawa wkraczały do Łodzi i zostawały na kwaterunku, kłóciło się z obrazem niemieckiego barbarzyńcy. Mieszkańcy mogli czuć się zagubieni, zdezorientowani, z coraz bardziej kurczącymi się zapasami żywności i opału. Obserwowali też niecodzienne sytuacje, jak wtedy gdy 27 października w wielkim spokoju i porządku, wojska niemieckie opuszczały Łódź. Opisał to wymieniany już Hertz:

I płynęła Piotrkowską ulicą fala zbrojnych ludzi. Szli oni w niezwykłym porządku, ze śpiewem. Nie robili wrażenia wojska w odwrocie: nie było śladu zamętu ... Wojsko maszerowało do wieczora. Wieczorem zjawiły się tabory. I tam panował ład i porządek. Zaobserwowaliśmy, że wozy stały ściśle według numeracji, a więc numer 1 szedł przed wozem nr 2, a nigdy na odwrót.


"Rozwój", 29 października 1914.

Odwrót niemiecki nie był jednak nic nie znaczącym epizodem. Przeciwnie: na ich wyjściu Łódź bardzo ucierpiała. Dotychczasowi grzeczni, spokojni i kulturalni Niemcy podczas odwrotu objawili zupełnie inne oblicze. Wycofujący się Niemcy (tak jak Rosjanie, którzy 3 października przed opuszczeniem miasta wysadzili mosty kolejowe) tak teraz Niemcy wysadzili parowozownię, wieżę ciśnień, zniszczyli zwrotnice i mosty, dworzec i węzeł Kolei Kaliskiej, zerwali wiadukty prowadzące do stacji, zniszczyli biura telegrafu i całą linię kolejową w kierunku Zgierza. Na szosie do Pabianic zniszczyli słupy trakcji tramwajowej, telegraf i wiadukt.

"Rozwój", 29 października 1914.

Mieszkańcy z radością witali wkraczających znów Rosjan. Domy dekorowali rosyjskimi flagami. Jednak wojska rosyjskie dały się poznać z zupełnie innej strony niż zdyscyplinowani i zorganizowani Niemcy. Powszechne stały się kradzieże, wymuszanie łapówek, dezercja, brak subordynacji. Wydano nawet rozkaz zabraniający lokowania wojsk rosyjskich w domach prywatnych. Musiała też zawodzić ich dyscyplina, gdyż Hertz pozostawił taki opis:
Oficerowie byli niewiele lepsi od żołnierzy. Pełno ich było we wszystkich restauracjach i cukierniach nawet w czasie najzawziętszych walk pod Łodzią.

"Rozwój", 29 października 1914.

Wojna zbliżała się nieuchronnie. Jednak faktyczne bitwy o Łódź rozpoczęły się dopiero 11 listopada 1914 roku. Niemcy znający rosyjskie plany wojenne uprzedzili atak Rosjan. Posunięcie to zapoczątkowało jedno z największych i najkrwawszych działań wojennych frontu wschodniego, które do historii przeszło jako Operacja Łódzka. Nomen omen rozpoczęła się w dniu 11 listopada, który już cztery lata później obwieszczał niepodległą Rzeczpospolitą. Choć nie przyniosła zdecydowanego rozstrzygnięcia, to jednak 6 grudnia Rosjanie, jak się miało okazać na zawsze, opuścili Łódź. 

"Prąd", grudzień 1914 roku.

Do miasta weszły wojska niemieckie. 

"Prąd", grudzień 1914 roku.

Okupacja niemiecka trwała następne cztery lata, aż do zakończenia I wojny światowej...

Ponowne wkroczenie wojsk niemieckich do Łodzi. Grudzień 1914.

Przeczytaj jeszcze:
ŁÓDŹ - PIERWSZE DNI PIERWSZEJ WOJNY

źródła:
Mieczysław Hertz. Łódź w czasie wielkiej wojny.
Jolanta A. Daszyńska. Operacja Łódzka 1914. Zapomniany fakt I wojny światowej.
Jolanta A. Daszyńska [red:]. Łódź w czasie wielkiej wojny.

Fotografie pochodzą z Archiwum Cyfrowego w Łodzi, zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz strony Fotopolska.pl.

sobota, 3 maja 2014

Łódź. Stary Cmentarz przy ulicy Ogrodowej. Rzymsko-katolicki cmentarz św. Józefa.

Cmentarz przy ulicy Ogrodowej powstał w latach 1855-1858. Ponieważ Łódź była już wtedy miastem wielu religii, wyznaczono odrębne części dla katolików, protestantów i prawosławnych.

Pierwszy cmentarz w Łodzi znajdował się na Starym Mieście przy drewnianym kościele parafialnym (obecnie plac Kościelny). Drugi cmentarz (już dwuwyznaniowy powstał w 1820 roku w okresie planowanego rozwoju osad przemysłowych i spodziewanego napływu osadników wyznania ewangelickiego. Szybki rozrost miasta połączony z gwałtownym napływem ludności zmusił jednak władze do poszukania kolejnego miejsca. Wybrano tereny rolnicze po zachodniej stronie miasta, przy tzw. trakcie konstantynowskim, stanowiącym przedłużenie ulicy Ogrodowej. Budowę wielowyznaniowej nekropolii rozpoczęto w 1855 roku, w jej skład wchodziły trzy części: katolicka 5 ha, ewangelicka 3 ha i prawosławna 0,7 ha. Łódź miała w tym czasie około 25 tysięcy mieszkańców, liczba ta w 1875 roku podwoiła się, by osiągnąć w 1883 roku 100 tysięcy! Pociągnęło to za sobą konieczność powiększenia nekropolii i tak się stało. Dziś te części nekropolii mają odpowiednio: 10,6 ha, 9,5 ha i 0,9 ha. Dalszy rozwój był niemożliwy, wokół pojawiła się już zabudowa mieszkalna i przemysłowa. Nowe cmentarze chrześcijańskie wytyczono już w znacznym oddaleniu od centrum – na Dołach (1896), na Zarzewie (1898), na Rokiciu (1899), na Mani i Radogoszczu (1922) i następne…


Stary Cmentarz zajmuje jednak wśród nich wyjątkową pozycję. Jest miejscem pochówku wielkich przemysłowców, lekarzy, prawników, przedstawicieli starych łódzkich rodów, uczestników walk o niepodległość kraju i wielu ludzi zasłużonych dla rozwoju miasta, jego sztuki i oświaty. Ponad 200 grobowców zostało wpisanych do rejestru zabytków. Niektóre to wręcz perełki cmentarnej architektury. Stara nekropolia, w odróżnieniu od wielu dzisiejszych cmentarzy, ma piękną kompozycję, a wysokie, często pomnikowe drzewa upodobniają ją do malowniczego parku pełnego rzeźb, okolonych kutymi kratami. Przestrzeń cmentarza zdominowały jednak okazałe mauzolea. Szczególne miejsce zajmują tu ogromne kaplice grobowe: neogotycka Scheiblerów – w części ewangelickiej i neorenesansowa Heinzlów – w części katolickiej.
Przez lata wiele pomników, zwłaszcza na części protestanckiej, uległo zniszczeniu. 20 lat temu miłośnicy Łodzi – idąc za przykładem warszawiaków – zaapelowali do łodzian o pomoc w ratowaniu zabytków. Inicjatorem pierwszej kwesty był nestor łódzkich przewodników Stanisław Łukawski, a także dziennikarz telewizji Wojciech Słodkowski. Udało się zebrać trochę pieniędzy, które przeznaczono na remont trzech zabytkowych bram – wejść do trzech części cmentarza: katolickiej, ewangelickiej i prawosławnej. Potem zaczęło się odnawianie rozsypujących się nagrobków. Organizacją kwesty, która odbywa się co roku 1 listopada, zajmuje się Towarzystwo Opieki nad Starym Cmentarzem i łódzki oddział TVP. Dzięki pieniądzom zebranym podczas kwest do tej pory udało się ocalić kilkadziesiąt niszczejących na trój wyznaniowej nekropolii obiektów. Władze miasta widząc ofiarność łodzian postanowiły dołączyć do akcji ratowania zabytków.
Warto poszukać odnowionych pomników, przyjrzeć się urodzie innych pięknych grobowców, i podumać na życiem łodzian, którzy odeszli…


Dzisiaj pójdziemy na spacer po katolickiej części łódzkiej nekropolii.


Brama wiodąca do katolickiej części Starego Cmentarza. Nad wchodzącymi pochyla się postać Chrystusa. Brama została odnowiona z pieniędzy zebranych podczas pierwszych kwest na rzecz ratowania cmentarza. Po obu jej stronach groby twórców Łódzkiej Straży Ogniowej Ochotniczej.


W kwaterze znajdującej się wzdłuż muru widzimy symboliczny grób dedykowany pamięci zamordowanych i poległych oficerów Armii Krajowej a tuż obok grobowiec Leopolda Zonera ufundowany przez strażaków.

Leopold Zoner (1839-1919) był nie tylko komendantem straży, ale też księgarzem i wydawcą, drugą ważną osobistością łódzkiego drukarstwa po Petersligem. Wydawał między innymi dwa pisma codzienne i tygodnik „Świat”. Grób Zonerów (ojca i syna) odnowiono w 1999 roku.

"Rozwój", rok 1913.


Ciekawy pod względem artystycznym jest nagrobek Janusza Orlińskiego (pseudonim Busiacki). Zasmucona kobieta trzyma portret mężczyzny. Rzeźbę wykonał Wacław Konopka, autor wielu innych rzeźb cmentarnych. Orliński (1872-1917) był aktorem i reżyserem. Grywał role charakterystyczne, reżyserował, kierował teatrami, między innymi w latach 1916-1917 Teatrem Polskim w Łodzi wraz z poetą Bolesławem Leśmianem.


Warto zwrócić uwagę na grobowiec Benedykta Grzymały-Pęczkowskiego, kaprala Legionów Polskich i kapitana słynnego 28. Pułku Strzelców Kaniowskich, który zginął w obronie Warszawy w 1920 roku w bitwie pod Radzyminem. Są na nim ciekawe płaskorzeźby ze scenami batalistycznymi. Zaraz za nim widać charakterystyczny nagrobek Stefana Pogonowskiego:


Stefan Pogonowski (1895-1920) był dowódcą 28. Pułku Strzelców Kaniowskich i brał udział w bitwie warszawskiej pod Radzyminem, gdzie odznaczył się wielką odwagą. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Na jego grobie jest napis: „Największemu z rycerzy poległych w obronie ojczyzny przed nawałnicą bolszewicką w 1920 roku”. Stojący tu husarz w zbroi jest dziełem Wacława Konopki. Kiedyś rycerz miał też skrzydła. Po raz pierwszy zginęły w 1937 roku. Kilkanaście lat temu zostały odtworzone, ale znowu je ktoś ukradł…
Post Scriptum: w 2014 roku kapitan Pogonowski odzyskał skrzydła.


Warto zwrócić uwagę na piękny grobowiec rodziny Karola Hoffrichtera, gdzie pochowany jest sam przemysłowiec (1866-1933, właściciel terenów fabrycznych między al. Politechniki i ulicą Proletariacką), jego żona Helena ze Skrudzińskich (1875-1928), a także inni członkowie rodziny. Na grobowcu znajduje się wyjątkowej urody posąg pochylonej kobiety w długiej sukni i chuście na głowie.


W 2006 roku odnowiono grobowiec rodziny Konrad w kształcie krzyża oplecionego bluszczem. Pochodzi najprawdopodobniej z 1899 roku. Na ustawionej pionowo otwartej księdze jest wzruszająca inskrypcja:
Śpijcie ukochani w tym cichym grobie, który łzy nasze będą rosiły, 
Aż znów razem będziemy przy sobie, 
Gdy Bóg po was przybędzie do mogiły. Pomnik restaurowała Anna Połomka.


Grobowiec Marii z Roszkowskich Szoslandowej, lekarki i żołnierza powstania warszawskiego.


Kaplica rodziny Heinzlów to jedna z ostatnich tego typu budowli w Polsce. Grobowiec powstał według projektu czołowego architekta berlińskiego Franza Schwechtena w latach 1899-1903. 
"Rozwój", rok 1899.


Nawiązuje stylem do włoskiego renesansu, ale kształtem przypomina Kaplicę Zygmuntowską na Wawelu. Nad jej ostatecznym kształtem pracowały na miejscu łódzkie firmy budowlane pod nadzorem Piotra Brukalskiego. Całość została zbudowana na planie kwadratu. Budynek wykonano z jasnokremowego piaskowca. Do środka prowadzą wachlarzowe schody, natomiast portyk zdobią dwie doryckie kolumny. 


Warto zwrócić uwagę na wspaniałe dębowe drzwi wejściowe oraz tympanon nad nimi. Jest w nim płaskorzeźba Chrystusa Miłosiernego w otoczeniu dwóch aniołów. Aniołów jest zresztą znacznie więcej. Dwanaście anielskich postaci podtrzymuje kopułę. Nawet stojąc na dole można dostrzec ich pofałdowane szaty i trzymane w rękach atrybuty: krzyż, koło. 



Piękne są także ornamenty w elewacji bocznej: rozety, gałązki laurowe oraz otaczająca bryłę balustradowa attyka o geometrycznych wzorach. Zresztą z każdej strony kaplica prezentuje się ciekawie.
Juliusz Heinzel (1834-1895) to najbogatszy łódzki przemysłowiec wyznania rzymsko-katolickiego. Urodzony w Łodzi, był synem majstra tkackiego z Dolnego Śląska. Zaczynał karierę w tkalni Karola Scheiblera, ale wkrótce założył własny warsztat. Po kilku latach przeobraził go w największy na terenie Królestwa Polskiego zakład produkujący wyroby wełniane i półwełniane. Oprócz fabryki przy Piotrkowskiej 104, Heinzel wraz z Juliuszem Kunitzerem – założyli Widzewską Manufakturę. W 1891 roku fabrykant nabył posiadłość i zamek w Coburgu w Turyngii z przynależnym im tytułem barona von Hohenfels. Zmarł tam w 1895 roku. Zgodnie z jego ostatnią wolą pochowano go w Łodzi. Ciało barona przewieziono koleją w specjalnym wagonie. Msza żałobna została odprawiona w kościele Świętego Krzyża przy ulicy Sienkiewicza, a kondukt żałobny szedł przez całe miasto, liczył setki mieszkańców Łodzi. Kilka lat później rodzina ufundowała monumentalną kaplicę. W katakumbach spoczywają też inni przedstawiciele zasłużonego rodu. Kilkanaście lat temu w grobowcu złożono urnę z prochami Walentyny baronowej Heinzel, która mimo że pół wieku przeżyła w Niemczech, zawsze czuła się Polką i chciała być pochowana w Łodzi.
Zobacz TUTAJ

 "Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1901.


Przy samym murze skromny grobowiec rodziny Niewiejskich z 1926 roku, a na nim między innymi fotografia Ireny Niewiejskiej w otoczeniu róż.


Tu spoczywa Juliusz Rychter (1850-1920). Pomnik z czerwonego piaskowca wykonał Wiesław Konopka. U góry głowa cierpiącego Chrystusa w koronie cierniowej.


Dalej bardzo interesujący grób rodziny Koenigów, a także Suligowskich, na którym stoi rzeźba gimnazjalisty klęczącego przed krzyżem z rękami złożonymi do modlitwy. Obok chłopca leży czapka i książki związane sznurkiem. Jest tu pochowany między innymi Lubomir Suligowski. Był uczniem 3 klasy Szkoły Handlowej Kupców Łódzkich, zmarł w 1911 roku, w wieku 12 lat.


Tuż przy murze oddzielającym cmentarz katolicki i prawosławny jest grób generała brygady Edwarda Franciszka Pfeiffera (1895-1964). Na nagrobku można przeczytać, że był dowódcą Śródmieścia w powstaniu warszawskim, harcmistrzem, uczestnikiem walk o wyzwolenie w I i II wojnie światowej. Jego prochy sprowadziła rodzina z Londynu – tak sobie życzył. To bardzo ważna postać pochowana na starym cmentarzu. 


W pobliżu grobowiec-symbol harcerzy z Chorągwi Łódzkiej ZHP.


Grób Teofili Schmidt. Żyła w latach 1835-1909. Była przełożoną pierwszej żeńskiej pensji w Łodzi. Jej szkoła mieściła się najpierw przy Piotrkowskiej 62, potem przy Krótkiej 12 (dzisiejsza Traugutta). Na pomniku jest wzruszający napis:
Pamięci zacnej i światłej przewodniczki młodzieży wdzięczne uczennice.


Skromny pomnik Piotra i Barbary z Fihauzerów Danielewicz i rodziny Kowalewskich pochodzi z początku XX wieku. Został odnowiony z pieniędzy kwesty łodzian, był już bardzo zniszczony.


Przy głównej alejce zwraca uwagę pomnik Jana Ostrowskiego, pseudonim Osa, legionisty poległego w powstaniu warszawskim, odznaczonego Krzyżem Virtuti Militari. Był członkiem KDW – AK. W tym samym grobie jest również pochowana Janina Ostrowska-Wardziak (1926-2000) – łączniczka AK.


Grób rodziny Stebelskich, między innymi Kazimierza Stebelskiego (1863-1940), architekta, który był naczelnym inżynierem Łodzi, miał dozór techniczny nad budową katedry pw. św. Stanisława Kostki.


Symboliczny grób Aleksego Rżewskiego (1885-1939). Był działaczem politycznym, żołnierzem POW, radnym miejskim, a od 1919 roku pierwszym prezydentem Łodzi w II RP. Później został starostą powiatu łódzkiego i notariuszem. Zamordowany przez Niemców w 1939 roku.


Piękny pomnik rodziny Bronikowskich w formie wysokiego podwójnego grobowca z posągiem kobiety w chuście trzymającej kwiaty róży. Rzeźba Wacława Konopki wykonana została przez firmę Urbankowskiego. Ciekawostką jest, że ten pomnik w 1903 roku zdobył złoty medal na Krajowej Wystawie Higieniczno-Spożywczej!


Odnowiony w 2005 roku pomnik Władysława Wołowskiego (wykonany przez Franciszka Szymańskiego) jest wpisany do rejestru zabytków. Niewiele wiadomo o zmarłym. Tylko tyle, że zmarł 18 czerwca 1898 roku i miał 32 lata. Bardziej niż o przypomnienie osoby zmarłego chodziło o ratowanie zniszczonego zabytku o ciekawej symbolice przemijania i śmierci. Postument ma kształt pnia drzewa oplecionego liśćmi paproci i bluszczem, które wyłaniają się z głazów. Na górze pnia jest wieniec róż. Konserwacją pomnika zajmowała się Anna Płomka z Łodzi.


W tej części nekropolii odrestaurowano też neogotycki nagrobek Anny Schäfer z 1873 roku. Ma formę krzyża zwieńczonego kapliczką. Nad inskrypcją jest medalion z głową Chrystusa w koronie cierniowej.


Postać Chrystusa błogosławiącego na grobie rodziny Pruszyńskich pochodzi z lat 80. XIX wieku. Na cokole znajduje się herb Rawicz. Grobowiec remontowali Anna i Tomasz Ostaszewscy, wymagał wielu zabiegów konserwatorskich, był bardzo zniszczony.


Jednym z pierwszych pomników odnowionych na Starym Cmentarzu był grób Piotrowiczów. Konstanty (1836-1863) i Maria (1842-1863) Piotrowiczowie, byli nauczycielami z Chocianowic, powstańcami styczniowymi. Walczyli pod Dobrą 24 lutego 1863 roku.
Zobacz TUTAJ

"Hasło Łódzkie", rok 1930.

"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1932.


W końcu alei, pod murem widać grób Franciszka Józefa Moersa. Ma formę trzymetrowej postaci kobiecej w chuście na głowie.


Kaplica Gojżewskiego jest pięknym symbolem wielokulturowej przeszłości Łodzi. Znajduje się na granicy cmentarza katolickiego i prawosławnego. Po jednej stronie jest pochowana Aleksandra Gojżewska, która była katoliczką, po drugiej jej mąż wyznania prawosławnego.


Niewiele o nich wiadomo. Najpewniej Gojżewski był oficerem rosyjskim. W latach 2000-2002 obiekt został odrestaurowany. Remont sfinansowano z budżetu miasta. Dziś prezentuje się wspaniale. 


Podczas remontu, gdy konserwatorzy Anna i Tomasz Ostaszewscy zeszli do krypty pod kapliczką, okazało się, że groby są połączone. Dwa narody, dwie religie, jedna miłość…

Przeczytaj jeszcze:

CMENTARZ W ŁAGIEWNIKACH
CMENTARZ KOMUNALNY DOŁY
CHEWRA-KADISZA I STARY CMENTARZ ŻYDOWSKI W ŁODZI
CMENTARZ WOJSKOWY W ŁODZI
CMENTARZ PRAWOSŁAWNY PW ŚW. ALEKSANDRA NEWSKIEGO
NOWY CMENTARZ ŻYDOWSKI W ŁODZI
CMENTARZ RZYMSKOKATOLICKI PW ŚW. WINCENTEGO A PAULO

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalna ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

"Rozwój", rok 1912.

"Rozwój", rok 1913.


źródło:
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.